Dodaj do ulubionych

Religia? Etyka? Po co?

IP: *.net.telkonet.pl 14.09.07, 21:22
Zyjemy w kraju demokratycznym i kazdy decyduje sie do jakiej wiary
nalezy. Wedlug mnie etyka badz religia na swiadectwie to bzdura.
Osobiscie jestem katolikem ale nienawidze ksiazy! Kazdy ma prawo
wyboru.Niedlugo w szkolach wprowadza zawod ksiadz/murarz.
Kazdy ma prawo decydowac za siebie...
ps.Nienawidze kosciola! to jest czarna mafia!...kazdy liczy na zysk!
Obserwuj wątek
    • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 14.09.07, 21:35
      Zdecyduj się kolego, nie wierzy się w księży tylko w Boga, a co do
      kościoła to jak można być jednocześnie katolikiem i go nienawidzić,
      jedno drugiemu przeczy.
      • Gość: AJS Re: Religia? Etyka? Po co? IP: *.net.telkonet.pl 15.09.07, 08:44
        To jak nienawidze kosciola to znaczy ze juz nie moge byc
        katolikiem?? Wierze w Boga ale nie lubie ksiezy.Nie musze chodzic do
        kosciola zeby sie pomodlic.Mam krzyzyk w domu i jak mnie najdzie
        ochota to sie pomodle.
        • edico Re: Mzsz rację 16.09.07, 06:08
          Prawdą jest, że Kościół nieustannie głosi, że jest najwyższą, najważniejszą
          instancją i gwarancją moralności. Ale chaos i anarchia moralna tkwi w samym
          sercu Kościoła katolickiego!

          Jest najbardziej niemoralną religią w całej historii ludzkości.

          Nie ma drugiej takiej religii, która zniszczyłaby tyle istnień ludzkich, co
          religia katolicka. Inkwizycja, palenie kobiet - domniemanych czarownic -
          likwidacja całych narodów, prześladowania niewierzących, heretyków, żydów, tak
          zwanych sekt; związki Kościoła z dyktatorami (Mussolini, Franco, Hitler,
          Pinochet), z mafią (Calvi, Sidona etc.); wykorzystywanie niewinnych dzieci i
          młodych ludzi do celów seksualnych (pedofilia) przez papieży, biskupów i księży;
          oszustwo celibatu...
          • Gość: fake_plastic_goch Re: Mzsz rację IP: *.sds.uw.edu.pl 16.09.07, 10:07
            Myślę ze krytyka Kościoła jest przy tej rozmowie trochę nie na miejscu. To nie w tym rzecz. Religia jest niepotrzebna w szkołach, bo państwo musi byc świeckie żeby normalnie funkcjonować. A absurdem jest rozliczanie ludzi z ich przekonań religijnych. Moim zdaniem religia na świadectwie jest niezgodna z konstytucją.
            A religia w szkołach to kolejny poroniony pom,ysł i mówię to wcale nie ze złośliwości, nienawiści czy wstrętu do modlitwy;) Chodzi o to, ze zmuszanie do czegoś zabija dobrą wolę. W taki sposób odrzuca się ludzi od Kościoła. Więc sam pod siebie dołek kopie (a ja przesadnie nie rozpaczam)
            • edico Re: Mzsz rację 16.09.07, 10:42
              Gość portalu: fake_plastic_goch napisał(a):

              > Myślę ze krytyka Kościoła jest przy tej rozmowie trochę nie na miejscu. ...
              A ja myślę, że jast jak najbardziej na miejscu i nie tylko z tego względu:
              wiadomosci.onet.pl/1,15,11,34473815,93738900,4113575,0,forum.html
              Jak długo chcesz tkwić w tym bagnie?
              • Gość: fake_plastic_goch Re: Mzsz rację IP: *.sds.uw.edu.pl 16.09.07, 11:00
                przeczytałe/as mojego posta? Ja nie tkwię w tym bagnie od ładnych paru lat, a tkwiłam dość głęboko. Nie obchodzi mnie to w co kto inny wierzy, co robi na lekcjach religii i czy puszcza na nie swoje dzieci. Chce tylko jednego: żeby religia nie była uczona w świeckiej szkolem, żeby w urzędach nie wisiały krzyże, a księża zajęli się biednymi, a nie polityką. A ja chce móc wierzyć w to co chce, co by to nie było.
                • edico Re: Mzsz rację 16.09.07, 12:09
                  Katarzy też w tym bagnie nie chcieli tkwić, w związku z czym urządzona na nich
                  katolickie polowanie przez 150 lat, do póki nie ubito ostatniego. Jest to
                  wyraźna wskazówka na to, że wyrażanie samych chęci nie ma żadnego znaczenie
                  wobec tajemnej sztuki ewangelizacyjnego nawiedzenie, w którym liczy się jedynie
                  zaindoktrynowany cel.

                  Jestem też zwolennikiem rozdziału państwa od Kościoła i nie wierzę, że w tym
                  katolandzie jest szansa na doprowadzenie do stanu zgodnego z obowiązującą
                  konstytucją przynajmniej bez społecznej głośnej negacji istniejącego stanu.
                  Konieczność agonii dzieła Suchockiej jest dla mnie rzeczą oczywistą.
                  • Gość: fake_plastic_goch Re: Mzsz rację IP: *.sds.uw.edu.pl 16.09.07, 12:45
                    nie no bez przesady. Nikt Cie nie zabije za niechodzenie do kościoła. Ale fakt, że organizacja jest, a przynajmniej bywa bandycka.
                    Dziwi mnie całkiem spore poparcie dla pomysłu religii w średniej. To jest dla mnie paranoja i nie ma kompletnie nic wspólnego z wiarą czy niewiarą. To po prostu nie może mieć miejsca w świeckim kraju.
                    Czekam tu na jakiś coming out kogoś, kto uważa to za zaje...y pomysł.
                    • edico Re: Mzsz rację 16.09.07, 13:56
                      W Gdańsku za nie chodzenie na lekcje religii dwie koleżanki tak po katolicku
                      pobłogosławiło trzecią, że nie obyło się bez pomocy medycznej. Prawda, że jej
                      nie wysłały jeszcze na łono Abrahama. Ale efekty takiego religijnego nauczania
                      zauważone zostały nie tylko w Gdańsku. Księża czy katecheci po swej działalności
                      ewangelizacyjno-religijnej też pozostawiają nie zgorsze wzorce.
          • Gość: * Re: Masz rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.07, 10:38
            A perwersja Kościoła i jego ludzi ze swym posłannictwem ewangelizacyjnym jest na
            miejscu?
    • Gość: sdali Re: Religia? Etyka? Po co? IP: 195.116.34.* 14.09.07, 21:57
      Każdy ma swoje poglądy, to jasne. Niedługo wybory, spytajmy kandydatów o
      nurtujące nas sprawy, dopisz pytanie do formularza dla kandydata na posła
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15066&w=69030373&a=69040250
      • edico Re: Religia? Etyka? Po co? 16.09.07, 13:51
        Tu nie ma po co pytać, bo i oni sami są bezwiedni i bezwolni w rękach partyjnych
        komitetów wyborczych. Oddajesz głos na partię a partia zrobi z tym głosem i
        posłem, co będzie chciała. Stąd też w sejmie coraz więcej tancerzy partyjnych, a
        nie ludzi godnych miana posła ludu w pełni tego słowa znaczeniu.
    • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 16.09.07, 14:56
      Nie chodzi się do kościoła dla księdza tylko dla Boga. Wielu tak
      przeklina kościół, chce rozdziały państwa od kościoła itd a jak
      przychodzą problemy to się nawracają I sprawdza się przysłowie "jak
      trwoga to do Boga" Nie można uogólniać,że wszyscy księża są źli, a
      kościół katolicki to wielka zgnilizna.Co do religi w szkole to jak
      się nie chce to się nie chodzi, tak samo jak do kościoła i nie
      słyszałam żeby kogoś za to zaszczuto że dziecka na religię nie
      posyła lub samo nie chce chodzić gdy jest już w szkole średniej. W
      Polsce to kościół się teraz kojarzy z ojcem Rydzykiem, to on rzuca
      złe światło na cały polski kościół oprócz niego są w Polsce
      wspaniali księża z powołania tylko trzeba się interesować, chodzić
      do kościoła wtedy można takiego kogoś spotkać, a nie siać jadem na
      wszystko co katolickie, że jest takie złe.
      • edico Re: Religia? Etyka? Po co? 16.09.07, 16:30
        ania7718 napisała:

        > Nie chodzi się do kościoła dla księdza tylko dla Boga. Wielu tak
        > przeklina kościół, chce rozdziały państwa od kościoła itd a jak
        > przychodzą problemy to się nawracają ...
        Przykłady proszę, bo to, że jedna pani drugiej pani czy ksiądz na ambonie mówił,
        ma taką samą wartość.

        > ... Nie można uogólniać,że wszyscy księża są źli, a
        > kościół katolicki to wielka zgnilizna.
        A kto tu twierdzi, że wszyscy? Niestety, kilka jaskółek wiosny nigdy nie
        uczyniło. Pozostaw więc bajeczki płynące z twej wyobraźni dzieciom na dobranoc.

        > ... Co do religi w szkole to jak
        > się nie chce to się nie chodzi, ...
        A jak się chce, to się idzie do kościoła i nie wciska się na siłę innym. Szkoła
        nie jest miejscem na odprawianie brewerii religijnych.

        > ... tak samo jak do kościoła i nie
        > słyszałam żeby kogoś za to zaszczuto że dziecka na religię nie
        > posyła lub samo nie chce chodzić gdy jest już w szkole średniej.
        Widocznie do szkoły chodzisz tylko na religię, co nie jest wystarczającym
        dowodem na to, że się umie słuchać czy czytać.

        > W Polsce to kościół się teraz kojarzy z ojcem Rydzykiem,
        A z kim ma się kojarzyć, z Leninem, Stalinem czy Hitlerem? Choć oni także
        pobierali edukację kościelną. Nie wiem, czy to czasem nie zaskutkowało podobnymi
        objawami. oni tez wszędzie szukali wrogów a jak ich nie było, to sobie tworzyli.

        > to on rzuca złe światło na cały polski kościół
        A ten cały Kościół polski beczy bezsilnie jak zarzynany baran będąc
        ubezwłasnowolniony przez Rydzyka poczynając od niemowlęcia po prymasa włącznie ;((

        > oprócz niego są w Polsce
        > wspaniali księża
        A oprócz tych wspaniałych są jeszcze rzesze Rydzyków, Paetzów, Moskwów...

        > z powołania
        Ależ jak najbardziej :))

        > tylko trzeba się interesować, chodzić
        > do kościoła
        Po to, by natknąć się na takich Rydzyków czy Paetzów?

        > wtedy można takiego kogoś spotkać, a nie siać jadem na
        > wszystko co katolickie, że jest takie złe.
        A to są już zaczątki moherowszczyzny
        pl.youtube.com/watch?v=WRk_HvLrOZc&mode=related&search=
        • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 14:39
          Z ludźmi o takiej filozofii nigdy się nie dogadam. Dla twojej
          wiadomości na religię już nie chodzę bo szkoły już skończyłam, poza
          tym chodziłam na religię też wtedy gdy nie była pna prowadzona w
          szkole.Chodze do kościoła i wierzę w Boga, a do tego nie
          jestem "moherem" choć ludziom o takiej mentalności jak Ty kolego
          trudno w to uwierzyć.
          • edico Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 18:50
            Twój interes i Twój cyrk. Nie widzę żadnego powody, byś miała wciskać go innym.
            Pozostali mają co najmniej takie samo prawo do wyciągania wniosków i oceny.
    • aisablri Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 14:49
      z jeszcze nie tak dawnego, szkolnego doświadczenia wiem, że cala kwestia religii
      w szkole, to bujda. a spór nie ma prawa bytu. takie lekcje są po prostu
      wypelniaczem czasu, cos się dzieje czasem, kto chce slucha, reszta uczy się na
      trudne lekcje albo spisuje pracę domową. oczywiście sporo zależy od
      prowadzącego, ale w liceum to normalny obraz lekcji, przynajmniej jest spokojnie.
      problem jest tylko taki, że te lekcje po prostu zapelniajądodatkowo czas
      uczniom. niewiele wnoszą, no bo... jak można uczyć wiary? jeśli ktoś będzie
      chcial, to sie będzie modlil, chodzil do kościola itp, szkola jest od nauki, po
      prostu.
      dlatego chyba wolalabym etykę- bo szkola powinna jakoś, zwlaszcza w najmlodszych
      klasach, przekazywać, że ludzi się szanuje. i to nie ma wyplywać z religii,
      wyznania- tylko z poczucia moralności. ale skoro nauczyciele nie szanują
      uczniów, potem idzie to w drugą stronę, a uczniowie opluwają siebie.
      • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 14:55
        Od tego są rodzice aby nauczyć dziecko co jest dobre a co złe i
        wpoić odpowiednie zasady moralne. Religia,szkoła może tylko pomóc bo
        w w kościele, szkole dziecko jest krótko tylko parę godzin dziennie.
        Większą część czasu spędza w domu i tam kształtowany jest jego
        charakter.
        • aisablri Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 15:00
          albo i nie ksztaltowany, bo rodzice zwyczajnie nie mają czasu.
          poza tym dla dziecka w wieku szkolnym bardzo ważne jest zdanie i uznanie grupy
          rówieśniczej oraz pierwszego pozadomowego autorytetu- nauczyciela. w szkole się
          spędza pól dnia, więc silą rzeczy to co tam się dzieje ma poważne skutki w
          psychice.
      • Gość: sdali Re: Religia? Etyka? Po co? IP: 195.116.34.* 17.09.07, 20:54
        Powiedzmy, że przeciętne dziecko uczy się w szkołach w sumie 12 lat. 2 godz. w
        tygodniu religii pomnożone przez 12 lat to daje 24 godz/tydz., czyli bez mała
        JEDEN ROK SZKOLNY przeznaczony na religię! To nie taki sobie wypełniacz czasu,
        to jest dla niezainteresowanych gigantyczna, obowiązkowa strata czasu.
        • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 21:13
          Jeśli się dziecko chrczci to znaczy to, że decydujemy się wychowywać
          je w wierze katolickiej i tym samym staje się katolikiem. W szkole
          podstawowej i gimnazjum są osoby niepełnoletnie i rodzice decydują
          czy dziecko ma chodzić na religię czy też nie, czy ma przyjąć
          sakrament bierzmowania czy też nie.Nie ma czegoś takiego jak bycie
          zainteresowanym. Dziecko nie może samo o sobie decydować, liceum to
          już inna sprawa jak nie chce to niech nie chodzi.Mnie denerwuje
          jedno:niektórzy ludzie tak narzekają na kościół, przeklinają księży,
          a później chrzczą biorą śluby kościelne, chrzczą dzieci itd. To jest
          hipokryzja jak się czegoś nie akceptuje to w całości, a nie
          wybiórczo.
          • edico Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 21:28
            ania7718 napisała:

            > Jeśli się dziecko chrczci to znaczy to, że decydujemy się
            > wychowywać je w wierze katolickiej i tym samym staje się
            > katolikiem.
            A pytałaś się tego dziecka. Biblia przecież mówi wyłącznie o świadomym chrzcie i
            tak było to praktykowane w pierwotnym kościele. Jaka więc z Ciebie katoliczka,
            skoro olewasz to, co Biblia nakazuje?

            > W szkole podstawowej i gimnazjum są osoby niepełnoletnie i rodzice
            > decydują czy dziecko ma chodzić na religię czy też nie, czy ma
            > przyjąć sakrament bierzmowania czy też nie.
            Dla tego też mamy taki katolicyzm z przymusu a nie ze świadomego wyboru.

            > Nie ma czegoś takiego jak bycie
            > zainteresowanym. Dziecko nie może samo o sobie decydować, liceum to
            > już inna sprawa jak nie chce to niech nie chodzi.
            Czyli dopóki można znęcać się nad dzieckiem wciskając swoje ideafix nawet wbrew
            nakazom Biblii, to jest wszystko ok???

            > Mnie denerwuje jedno:niektórzy ludzie tak narzekają na kościół,
            > przeklinają księży, a później chrzczą biorą śluby kościelne,
            > chrzczą dzieci itd. To jest hipokryzja jak się czegoś nie akceptuje
            > to w całości, a nie wybiórczo.
            A skąd to niby taka postawa się bierze, skoro Glemp twierdzi, że 98% polskiego
            społeczeństwa w naszym kraju jest skatolicyzowane?
            To co - Indianie czy mahometanie z jakiegoś krańca świata przybywają tu do kraju
            serwując nam taką katolicką rzeczywistość? Sama przed chwilą dałaś przykład, w
            jaki sposób traktujesz Biblię a dziwisz się swoim religijnym współbratymcom.
            • brazilion Edico ? 17.09.07, 23:39
              Wkurzylem sie nieco nie po chrzescijansku !
              Wiem, ze wiara jest dzisiaj "passe", ze osoba wierzaca jest czesto
              uwazana za rownoznaczna z osoba zabobonna, a juz natychmiast
              napietnowana jako "moher", jesli osmiela sie swej wiary bronic,
              zamiast nadstawiac pokornie drugi policzek...
              Czyzby, Twoim zdaniem, wierzacemu (jesli naprawde nim jest) nie
              wolno bylo zabrac glosu, nie wolno miec zadnych ludzkich slabosci,
              musi przestrzegac co do joty zapisow pisma swietego, etc., bo, w
              przeciwnym razie, nie ma prawa nazywac sie w ogole wierzacym ?!

              Przeciez, gdyby wszyscy byli idealni, dobrze wiesz, ze nie bylby
              potrzebny nikomu zaden Bog...
              Nie bardzo rozumiem tylko, dlaczego akurat Ty z kolei mozesz byc
              arogancki, agresywny i ublizac osobom, ktorzy swa wiara nikomu
              krzywdy nie wyrzadzaja ? Chcialbym tez wiedziec, kto Tobie dal prawo
              w taki prostacki sposob ludzi klasyfikowac ?
              No wlasnie, i tu dobrnelismy, niechcacy, zapewne do meritum sprawy.
              Kto zajal u Ciebie miejsce opustoszale po najwyrazniej niepotrzebnym
              Ci Bogu ?
              Czy aby wlasnie przypadkiem nie jest to pycha z racji swojej wlasnej
              rzekomej nieomylnosci i samowystarczalnosci ?

              Ogolnie, duzo w tym, co piszesz jest racji, ale choc widze racje,
              nie widze cienia tolerancji, ani nawet checi zrozumienia, a to
              przeciez jeden z Twoich zarzutow pod adresem wierzacych. Tobie
              wszystko wolno, a innym nie ?
              Bardzo wygodna sytuacja do wydawania opinii o innych, tyle ze raczej
              malo wiarygodna...
              • edico Re: Brazilionie ??? 18.09.07, 01:08
                brazilion napisał:

                > Czyzby, Twoim zdaniem, wierzacemu (jesli naprawde nim jest) nie
                > wolno bylo zabrac glosu, nie wolno miec zadnych ludzkich slabosci,
                > musi przestrzegac co do joty zapisow pisma swietego, etc., bo, w
                > przeciwnym razie, nie ma prawa nazywac sie w ogole wierzacym ?!

                Ależ wolno i nikt nikomu tego nie zabrania, o ile religię traktuje z rozumem a
                nie pastą do butów.

                > Nie bardzo rozumiem tylko, dlaczego akurat Ty z kolei mozesz byc
                > arogancki, agresywny i ublizac osobom, ktorzy swa wiara nikomu
                > krzywdy nie wyrzadzaja ?
                Proszę o przykład z dyskusji a nie strzępienie języka.

                > Chcialbym tez wiedziec, kto Tobie dal prawo
                > w taki prostacki sposob ludzi klasyfikowac ?
                A kto dał takie prawo katolikom?

                > Kto zajal u Ciebie miejsce opustoszale po najwyrazniej
                > niepotrzebnym Ci Bogu ?
                Bynajmniej nie bezmyślne zabobony.

                > Czy aby wlasnie przypadkiem nie jest to pycha z racji swojej
                > wlasnej rzekomej nieomylnosci i samowystarczalnosci ?
                A jak zakwalifikujesz słowa papieża Leona XIII z 1903 roku brzmiące:
                "Kościół wstrzymuje się na razie od prześladowania heretyków tylko dlatego,
                ażeby nie pogarszać stosunków w dzisiejszych okolicznościach wyjątkowych, ale
                bynajmniej nie wyrzeka się prawa do tych prześladowań, skoro to tylko stanie się
                możliwe. Bo Kościół ma prawo i ma obowiązek tłumienia błędów dowiedzionych i
                karania winnych."
                ???

                > nie widze cienia tolerancji, ani nawet checi zrozumienia, a to
                > przeciez jeden z Twoich zarzutow pod adresem wierzacych. Tobie
                > wszystko wolno, a innym nie ?
                I vice versa. Skoro oni mogą przez całą dobę afiszować się bez umiaru i gdzie
                tylko popadnie mając za nic czyjś spokój czy poglądy, na takich samych zasadach
                ja mogę przedstawiać swój punkt widzenia.

                > Bardzo wygodna sytuacja do wydawania opinii o innych, tyle ze
                > raczej malo wiarygodna...
                Mimo wszystko sadzę, że wypada znacznie korzystniej, niż porównanie stosowanych
                praktyk przez katolików z głoszonymi słowami o miłości i zrozumieniu bliźniego.

                Czy nie budzą u ciebie zniasmaczenia słowa św. Hieronima wręcz zalecające -
                "Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo
                przyniosło owoce" ???

                Jeżeli takie są najświętsze wzorce, to wskaż mi jeszcze świętsze od tych
                najświętszych, chyba że katolikom Bóg nadał na ziemi zupełnie inne przywileje.
                Wskaż mi je w takim razie.
            • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 17.09.07, 23:41
              Mnie rodzice ochrzcili gdy byłam maleńkim dzieckiem i nie mam im
              tego za złe, wszystkie dzieci chrzci się w tym wieku i trudno by
              było ich o zdanie pytać. Tak jest świat urządzony że za małoletnich
              decydują rodzice i wychowują ich w duchu wiary którą sami wyznają
              wszak są jedną rodziną.Nie pouczaj mnie jaka ze mnie katoliczka
              skoro sam nie jesteś katolikiem, wszystko Ci się z kościołem źle
              kojarzy.Zresztą masz taką filozofię, że nikt Cię nie przegada,a
              argumenty to szkoda gadać. Co do katolicyzmu z przymusu to ja go nie
              widzę. Młodych, dorosłych ludzi moich znajomych nikt nie przymusza
              do chodzenia do kościoła, przyjmowania sakramentów więc jest to ich
              wybór świadomy.O jakim Ty człowieku mówisz znęcaniu, puknij się w
              głowę, nawet dobrze tego słowa nie rozumiesz.Jak ja traktuje Biblię
              to ja sama wiem więc mi nie wciskaj kitu.
              • edico Re: Religia? Etyka? Po co? 18.09.07, 00:40
                ania7718 napisała:

                > ....Jak ja traktuje Biblię
                > to ja sama wiem więc mi nie wciskaj kitu.
                Oczywiście, tak jak na to zasługuje w tej dosyć ciekawej mentalnie cywilizacji.

                Zresztą w podobny sposób, jak biskupi katoliccy spełniają biblijne warunki na
                biskupa.

                Biblia przedstawia kryteria, które mają spełniać kandydaci na biskupa. Pisze o
                nich apostoł Paweł w 1 Tymoteusza:
                3,1 Prawdziwa to mowa: Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy pragnie.
                3,2 Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, miarkowany,
                przyzwoity, gościnny, dobry nauczyciel,
                3,3 nie oddający się pijaństwu, nie zadzierzysty, lecz łagodny, nie
                swarliwy, nie chciwy na grosz,
                3,4 który by własnym domem dobrze zarządzał, dzieci trzymał w
                posłuszeństwie i wszelkiej uczciwości,
                3,5 bo jeżeli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać, jakże będzie mógł mieć
                na pieczy Kościół Boży?
                3,6 Nie może to być dopiero co nawrócony, gdyż mógłby wzbić się w pychę i popaść
                w potępienie diabelskie.
                3,7 A powinien też cieszyć się dobrym imieniem u tych, którzy do nas nie należą,
                aby nie narazić się na zarzuty i nie popaść w sidła diabelskie.

                Podobnie pisze do Tytusa
                1,5 Pozostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co pozostało do
                zrobienia, i ustanowił po miastach starszych, jak ci nakazałem,
                1,6 takich, którzy są nienaganni, są mężami jednej żony, którzy mają dzieci
                wierzące, które nie stoją pod zarzutem rozpusty albo krnąbrności.
                1,7 Biskup bowiem jako włodarz Boży, powinien być nienaganny, nie
                samowolny, nieskory do gniewu, nie oddający się pijaństwu, nie porywczy, nie
                chciwy brudnego zysku,
                1,8 ale gościnny, zamiłowany w tym, co dobre, roztropny, sprawiedliwy, pobożny,
                wstrzemięźliwy,
                1,9 trzymający się prawowiernej nauki, aby mógł zarówno udzielać napomnień w
                słowach zdrowej nauki, jak też dawać odpór tym, którzy jej się przeciwstawiają.

                Patrząc na te kryteria można się zastanowić, czy w obecnym kościele katolickim
                jest choć jeden biskup, który je spełnia. A co mówić o reszcie?

                Problem nie jest wcale taki bagatelny, skoro zgodnie z ewangelią (Jan 8,47)
                Jezus powiedział, że:

                "Kto z Boga jest, słów Bożych słucha;"
                A potem dodaje:
                "wy dlatego nie słuchacie, bo z Boga nie jesteście."

                Czyżby proroctwo sprzed 2000 lat?
                • brazilion Edico, i co ? 18.09.07, 01:49
                  Prosiles o przyklady, wiec ponizej je podaje. Przyznaj, ze nie tylko
                  milosci do blizniego, ale nawet zwyklego szacunku do rozmowcy trudno
                  sie w nich doszukac :(





                  "(Kosciol katolicki) Jest najbardziej niemoralną religią w całej
                  historii ludzkości.


                  Jak długo chcesz tkwić w tym bagnie?



                  Widocznie do szkoły chodzisz tylko na religię, co nie jest
                  wystarczają-cym dowodem na to, że się umie słuchać czy czytać.



                  wtedy można takiego kogoś spotkać, a nie siać jadem na
                  > wszystko co katolickie, że jest takie złe.

                  A to są już zaczątki moherowszczyzny



                  Twój interes i Twój cyrk.



                  Bynajmniej nie bezmyślne zabobony."






                  Jak dla mnie, to dyskredytuje osobe (nawet posiadajaca znaczna
                  wiedze na dany temat i niekiedy poslugujaca sie logicznymi
                  argumentami) jako partnera do rozmowy. Bluzgac potrafia tez calkiem
                  dobrze przyslowiowi kolesie spod budki z piwem, ale do wymiany
                  pogladow z nimi dziwnie mnie nie ciagnie...






                  • ania7718 Re: Edico, i co ? 18.09.07, 10:14
                    edico niczego nie zrozumie bo jest tak przepełniony jadem i
                    nienawicią w stosunku do wszystkiego co katolickie. Na forum
                    kieleckim też wypowiada się w podobnym tonie. Z takim kimś nie warto
                    dyskutować.
                    • Gość: * Re: Edico, i co ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.07, 10:41
                      Tak, jak nie warto myśleć :))

                      Ale daliście we dwójke popis :))
                  • edico Re: Edico, i co ? 18.09.07, 16:27
                    Są to fakty.
                    Przykładów nadal brak.
                    Nie widzę żadnych powodów ku temu, by oczywiste draństwa lup głupoty nazywać
                    pieniami anielskimi lub pomijać milczeniem udając, że ich nie ma.
                    • brazilion Re: Edico, i co ? 18.09.07, 19:01
                      Religia, wiara (albo i nie) w jakiegos Boga - to jedna z najbardziej
                      prywatnych spraw, jakie w ogole istnieja.
                      Jesli ktos naprawde wierzy (i trzeba wlasciwie sens tego slowa
                      rozumiec) - miedzy te osobe a Boga nie jest w stanie wejsc z
                      buciorami ani sluga owego Boga, ktory czyni zle, ani instytucja i
                      hierarchia obowiazujace w danej religii, ani wreszcie, wszyscy
                      krytycy i wrogowie naraz wzieci :)
                      Bynajmniej fanatykiem nie jestem, docieraja do mnie argumenty, te
                      bardziej i mniej logiczne, ale jestem przekonany, ze istnieje
                      istota, ktora goruje pod kazdym wzgledem nad bardzo ograniczonym pod
                      kazdym wzgledem czlowiekiem. Ze chocby dlatego cos/ktos nadaje
                      glebszy sens naszemu zyciu. Pogodzilem sie z tym i nie probuje
                      wywracac swiata do gory nogami, bo nie spelnia moich oczekiwan.

                      O ile dobrze pamietam, ktorys z liderow Oswiecenia stwierdzil, ze
                      dla dobra czlowieka, nawet gdyby Boga nie bylo, nalezaloby go
                      wymyslec.

                      Moze wymysl sobie jakiegos Boga, Edico, a poniewaz bedzie Twoj,
                      bedzie pewnie idealny i pozbawiony tego wszystkiego, co tak zajadle
                      krytykujesz (bardzo czesto przyznaje Ci jednak pod tym wzgledem
                      racje, to fakt).
                      Bezdziesz wtedy mogl w wiekszym stopniu skoncentrowac sie na
                      pozytywnych aspektach naszej egzystencji. Nawet nie wiesz, co
                      tracisz ;D
                      • brazilion Re: Edico, i co ? 18.09.07, 19:32
                        W przyplywie dobrego humoru nie wspomne juz o tym, chlopie, ze
                        jestes smiertelnie powazny i merytorycznie (jak by to powiedzial
                        goral) "mencuncy"...
                        A moze bys tak w polityke ruszyl ? Bedzie moze mniej merytorycznie,
                        ale za to smieszniej ;D
                        • edico2 Re: Edico, i co ? 18.09.07, 21:20
                          Czy jest coś bardziej humorystycznego, jak poważny człowiekś biorący na na serio
                          religię?
                          Zupełnie inna sprawa jest z groźnymi zjawiskami ubocznymi powodowanymi przez
                          takich uduchowionych religiantów, które kosztowały świat już wcale nie mało.

                          --
                          Jeżeli, co daj boże, boga nie ma, to dzięki bogu, ale jeśli, co nie daj boże,
                          bóg jest - to niech nas ręka boska broni.
                          • brazilion Re: Edico, i co ? 18.09.07, 21:40
                            Czy dlatego jestes juz podwojny, ze tak przejawia sie Twoja ludzka
                            wszechmoc, czy ze strachu przed zostaniem zdemaskowanym ?

                            Zdaje sie, ze w miare dobrze znasz historie (macie wiecej czasu -
                            jest Was dwoch), wiec dobrze wiesz, ze religia jest prawie zawsze
                            uzywana jako zaslona dymna, tarcza, pretekst dla pewnej grupy
                            maniakow teskniacych za wladza, rzadem dusz, udawaniem Boga...
                            Tylko co to ma wspolnego z prawdziwa wiara ?

                            Jestem przekonany, ze za wiecej lub tyle samo zla w historii swiata
                            sa odpowiedzialni ci, ktorzy z religia walczyli i tacy, ktorzy tak
                            naprawde nie wierzyli w NIC...
                            No, moze poza swoja zludna wielkoscia i nieomylnoscia.
                            Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawe, ale wyglada na to, ze
                            chyba Twoja religia stala sie walka z religia.
                            Jak mozesz szerzyc pokoj, idac na wojne ?

                            Wbrew pozorom, zycze Ci dobrze, ale odnosze wrazenie, zle wrozy
                            (przede wszystkim Tobie samemu) nienawisc, jaka bije z Twoich
                            wypowiedzi. Ciezko jest zyc bez zadnej nadziei :(

                            • edico Re: Edico, i co ? 18.09.07, 22:50
                              brazilion napisał:

                              > Zdaje sie, ze w miare dobrze znasz historie (macie wiecej czasu -
                              > jest Was dwoch), wiec dobrze wiesz, ze religia jest prawie zawsze
                              > uzywana jako zaslona dymna, tarcza, pretekst dla pewnej grupy
                              > maniakow teskniacych za wladza, rzadem dusz, udawaniem Boga...
                              Nareszcie zaczynasz pisać językiem człowieka zdającego sobie sprawę z formy i
                              treści przekazu własnych myśli - co mnie niezmiernie cieszy.

                              > Tylko co to ma wspolnego z prawdziwa wiara ?
                              Przecież przed chwilą sam sobie bez mała na to pytanie w pełni odpowiedziałeś -
                              z małym wyjątkiem, ale o tym później.
                              Rządasz umiejętności rozróżniania wiary, religii od Kościoła w sytuacji, gdy
                              huki indoktracyjne zaczyna się urzędowo wprowadzać na koszt państwa i podatnika
                              już dla 3-latków w przedszkolu?

                              Postawił bym w tej kwestii pytanie, co to ma właściwie wspólnego z wiarą, skoro
                              w świętych księgach stawia się określone uwarunkowania, które w tych warunkach
                              nie mają żadnych szans na ich zachowanie. Nie chcę oceniać tego rodzaju
                              postępowania, ponieważ wypada to z wszelkich kategorii kwalifikującej się do
                              oceniania.

                              A teraz przystępując do kwestii prawdziwej wiary. Ograniczmy się do trzech
                              najbardziej popularnych religii opierających się na tym samym Bogu i
                              jednocześnie śmiertelnie zwalczających się z punktu widzenia poprawności
                              najwłaściwszej formy czczenia i uznawania tego Boga - o schizmach i konfliktach
                              na tym samym tle już nie wspomnę. Która z odmian tych wiar bez względu na jej
                              przydawki jest prawdziwa, a która nie?

                              Czym znowu różni się ten jedyny Bóg katolików, prawosławnych czy mahometan,
                              skoro sprowadza się do pewnych tradycji powstałej na zasadach schizmy jednej z
                              odmian religii judaizmu, których idea została przyniesiona z Egiptu.

                              JP2 - mimo wielu błędów - wydaje się, że tę kwestię doskonale rozumiał
                              podejmując próby politycznego nawiązania przynajmniej w ramach dialogu.

                              Na tym tle dyskusja na temat prawdziwości czy nie prawdziwości wiary można
                              porównać do wyższości kościoła w Pcimciu Górnym nad kościołem w Żabim Rogu.
                              Dorzuć do tego jeszcze proboszczowskie dążenia i podminowane ambicje miejscowych
                              parafian i będziesz miał wojnę między nimi o bliższą Bogu mszę w środę a nie w
                              piątek. Na tej samej zasadzie kościół katolicki z judaistycznego dnia świętego
                              ustanowionego w sobotę przeniósł na rzecz niedzieli.

                              Jeżeli rozumiesz coś z tego i masz odmienne zdanie, to bardzo proszę o argumenty
                              na nieco odmiennej zasadzie, jak to uczyniłeś poprzednio.
                              • brazilion Re: Edico, i co ? 18.09.07, 23:35
                                Zdawalem sobie sprawe z formy i treści przekazu własnych myśli od
                                zawsze. A Twoje zdanie na ten temat bylo dla mnie uwlaczajace, tym
                                bardziej, ze sam w wielu przypadkach nie zdajesz sobie sprawy z tego
                                co i jak piszesz (vide: watek o rzekomej msciwosci Boga, ktorego nie
                                ma...)

                                Nie mam ochoty nadal z Toba dyskutowac chocby z tej racji, ze nie
                                widze zadnego w tym sensu.
                                A czy Ty jestes w stanie zrozumiec, ze pomimo swojej inteligencji i
                                wiedzy jestes w swym pojmowaniu rzeczywistosci ograniczony ? Watpie.

                                Na Twoje sformulowanie "Jeżeli rozumiesz coś z tego (...)" odpowiem
                                tylko tyle, ze rozumiem wystarczajaco duzo. Ale, przede wszystkim,
                                rozumiem to, ze to Ty nie jestes w stanie zrozumiec pogladow i
                                opinii innych, anizeli wlasne.
                                Szkoda mi tracic czas na dyskusje z kims, kto nawet nie ma
                                najmniejszego zamiaru uszanowac mojego zdania, a domaga sie za
                                wszelka cene szacunku dla swojego.
                                Tym samym uwazam temat za zakonczony.
                                • edico Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? 19.09.07, 23:24
                                  www.rumburak.friko.pl/img/vatican_nazi1.jpg
                                  • rubyruby Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? 20.09.07, 02:42
                                    załóżmy, że Bóg jest i nie mściwy, ale miłościwy, skoro takim
                                    ateistycznym malkontentom pozwolił zejść z ewolucyjnego drzewa
                                    wiadomosci dobrego i złego i z przymrużeniem oka patrzy, jak sieją
                                    wokół wyłącznie wiadomości złe
                                    ale kto wie, może i oni z czasem zaczną wątpić w swoje małpie
                                    pochodzenie, dominację "prawa dżungli" nad kruchym człowieczeństwem
                                    i zaczną myśleć... a może nawet kiedyś czuć coś więcej poza zewem
                                    natury i zrozumieją, po kilku pokoleniach, co to takiego miłość...
                                    • Gość: * Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.07, 08:43
                                      Miłość w wydaniu boskich templariuszy urządzających rzezie ludności
                                      czy też w wydaniu katolickiego polowania na katarów jak na dzikie
                                      zwierzęta.
                                      Czy do tej kategorii też zaliczasz rzezie ludności w Ruandzie, gdzie
                                      katoliccy misjonarze mieli wcale nie pośledni udział jeszcze za
                                      czasów JP2?

                                      Czym więc się różni w Twoim pojęciu katyolicka miłość od dzikich
                                      praw dżungli???
                                      • rubyruby Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? 21.09.07, 03:48
                                        nie wiem, z którym z waszej/twojej trójcy antychrystów mam
                                        rozmawiać, bo to oczywiste, że edico=edico2=* ?

                                        You wanna play games, then convince yourself God needs you more than
                                        you need God ;) good luck and good riddance !

                                        • Gość: * Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 10:27
                                          A deaf husband and a blind wife are always a happy couple.
                                        • edico Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? 21.09.07, 14:47
                                          To widać słychać i czuć :))

                                          Więcej masz takich wydymanych bajeczek na podorędziu? :))

                                          Poza tym, jak silisz się na angielski, to zrób to chociaż poprawnie.

                                          Animus aeger semper errat.
                                          • rubyruby Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? 21.09.07, 20:51
                                            nie rzucaj laciną, bo poza księżmi nikt cię nie zrozumie ;)

                                            a mój angielski, synu marnotrawny, jest w sam raz... tak mówia w tym
                                            języku twoi bliscy krewni, którzy z drzewa zeszli nieco później,
                                            myślalem, że bedzie ci łatwiej zrozumieć
                                            • edico Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? 21.09.07, 21:12
                                              rubyruby napisał:

                                              > nie rzucaj laciną, bo poza księżmi nikt cię nie zrozumie ;)
                                              Nie może być!!! To w parafialnej szkółce tego tez nie uczyli?
                                              >
                                              > a mój angielski, synu marnotrawny, jest w sam raz...
                                              Każde środowisko ma swój język "jak w sam raz". Czasami to się nazywa slangiem a
                                              czasami grypserą. Ale wszystko jest lege artis :))

                                              > ... tak mówia w tym
                                              > języku twoi bliscy krewni, którzy z drzewa zeszli nieco później,
                                              > myślalem, że bedzie ci łatwiej zrozumieć
                                              Jeżeli do tego wszystkiego błyśniesz swoją brodą, zapewne będzie to kolejny
                                              szczęśliwy krok w pogoni za mitami środowiskowej erudycji.
                                            • Gość: * Re: Kto wątpi, może zaczyna myśleć ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 10:22
                                              "..., w sam raz..." czyli na 130 cm? A co z kapeluszem?
                      • edico Re: Edico, i co ? 19.09.07, 17:38
                        brazilion napisał:

                        > Religia, wiara (albo i nie) w jakiegos Boga - to jedna z
                        > najbardziej prywatnych spraw, jakie w ogole istnieja.
                        Też tak uważam i nie miał bym nic przeciwko temu, by pozostała w prywatnych
                        apartamentach a nie afiszowała się po urzędach czy ulicach uszczęśliwiając na
                        siłę innych.

                        > Jesli ktos naprawde wierzy (i trzeba wlasciwie sens tego slowa
                        > rozumiec) - miedzy te osobe a Boga nie jest w stanie wejsc z
                        > buciorami ani sluga owego Boga, ktory czyni zle, ani instytucja i
                        > hierarchia obowiazujace w danej religii, ani wreszcie, wszyscy
                        > krytycy i wrogowie naraz wzieci :)
                        Rozumiem i wcale mnie to nie dziwi. Dla czego jednak podobna zasada ma
                        obowiązywać w jedną stronę? Czy nie ma to czasem nic wspólnego z moralnością
                        Kalego Sienkiewicza?

                        > Bynajmniej fanatykiem nie jestem, docieraja do mnie argumenty, te
                        > bardziej i mniej logiczne, ale jestem przekonany, ze istnieje
                        > istota, ktora goruje pod kazdym wzgledem nad bardzo ograniczonym
                        > pod kazdym wzgledem czlowiekiem. Ze chocby dlatego cos/ktos nadaje
                        > glebszy sens naszemu zyciu.
                        Tak jak pisałeś powyżej, jest to Twoja prywatna sprawa i jeżeli daje Ci to
                        pełnie zadowolenia, to ja wcale Ci tego nie bronię i nie odmawiam prawa do
                        takiej satysfakcji.

                        > Pogodzilem sie z tym i nie probuje
                        > wywracac swiata do gory nogami, bo nie spelnia moich oczekiwan.
                        Bardzo rozsądne podejście godne polecenia dla wielu innych uszczęsliwiaczy
                        świata na siłę.

                        > O ile dobrze pamietam, ktorys z liderow Oswiecenia stwierdzil, ze
                        > dla dobra czlowieka, nawet gdyby Boga nie bylo, nalezaloby go
                        > wymyslec.
                        To też jest racja, ponieważ wielu ludzi bez kija jak nie biskiego to ziemskiego
                        po prostu nie potrafi - z różnych zresztą względów - normalnie funkcjonować.
                        >
                        > Moze wymysl sobie jakiegos Boga, Edico, a poniewaz bedzie Twoj,
                        > bedzie pewnie idealny i pozbawiony tego wszystkiego, co tak zajadle
                        > krytykujesz (bardzo czesto przyznaje Ci jednak pod tym wzgledem
                        > racje, to fakt).
                        No, no :))
                        Sugestia na tyle ciekawa, że muszę w tym momencie przytoczyć słowa papieża Leona
                        X: "Patrzcie, co bajka o Jezusie Chrystusie dla nas zrobiła".
                        W naszych warunkach nawoływania abp Glempa do życia w prawdzie wydają się być
                        adekwatnym uzupełnieniem słów papieskich :))

                        > Bezdziesz wtedy mogl w wiekszym stopniu skoncentrowac sie na
                        > pozytywnych aspektach naszej egzystencji. Nawet nie wiesz, co
                        > tracisz ;D
                        Czy na pewno tracę? A może zyskuję tak niebagatelne wartości, o których
                        niektórzy nie mają nawet odwagi pomyśleć? :))
              • ostrowiak_1982 Re: Religia? Etyka? Po co? 23.09.07, 18:44
                Niema przymusu?
                Część tych ludzi co chodzi co niedziele do kościoła afiszuje się przed sąsiadami
                jacy to oni poprawni. Bo "co powiedzą sąsiedzi" :-(
                Część chodzi po to aby pokazać swoje nowe nabytki materialne :-(
                Część po to aby spotkać się ze znajomymi :-(
                Część idzie by być z Bogiem. Ta jest naprawdę znikoma.

                Ludzi denerwuje nie kościół, a księża którzy pchają się na przymus w czyjeś
                prywatne życie.
                • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 25.09.07, 19:55
                  Każdy odpowiada za siebie, chodzę do kościoła bo chcę i mam taką
                  potrzebę duchową i wisi mi to jakie kto ma zdanie o księżach i z
                  jakich powodów ludzie chodzą do kościoła. I jakoś nigdy nie odczułam
                  by ksiądz pchał się w moje prywatne życie.
                  • Gość: * Re: Religia? Etyka? Po co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 14:46
                    A czy nie uważasz, że komuś mogą także wisieć Twoje słabostki i nie
                    życzą sobie afiszowania się nimi na każdym miejscu tego łez padołu?
                    • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 26.09.07, 15:25
                      Kolego ja się z niczym nie afiszuje to raz, dwa to nie są to moje
                      słabostki. A swoje zdanie, przekonania, wiarę wolno mi mieć.
                      • Gość: * Re: Religia? Etyka? Po co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.07, 17:39
                        Przeczysz sama sobie, np.:

                        "Zdecyduj się kolego, nie wierzy się w księży tylko w Boga, a co do
                        kościoła to jak można być jednocześnie katolikiem i go nienawidzić,
                        jedno drugiemu przeczy."

                        W innym miejscu:
                        "Nie chodzi się do kościoła dla księdza tylko dla Boga...."

                        Skoro Bóg jest wszędzie, to co więcej w takiej sytuacji można
                        znaleźć w kościele oprócz księdza???

                        Ale skoro masz takie swoje przekonanie, to nikt Ci przecież tego nie
                        zabrania :)
                        • ania7718 Re: Religia? Etyka? Po co? 26.09.07, 18:37
                          Nie przeczę.Ja odnajduję w kościele Boga, tak samo jak czuję jego
                          obecność podczas wieczornej modlitwy. Jesteś niestety za głupi by to
                          zrozumieć, sorry musiałam to napisać.Jak nie rozumieszz sensu wiary,
                          Bóg jest Ci obcy to nie pieprz głupot.
                          • edico Re: Oto cała prawda tajemnicy wiary 27.09.07, 00:02
                            ania7718 napisała:

                            > ... Jesteś niestety za głupi by to
                            > zrozumieć, sorry musiałam to napisać.Jak nie rozumieszz sensu
                            > wiary, Bóg jest Ci obcy to nie pieprz głupot.

                            A może byś tak przemożna katoliczko sięgnęła do konstytucji chrześcijańskiej,
                            jakie nosi miano Kazanie na Gorze?

                            Jestem szalenie ciekaw, w którym to akapicie miesći się ten Twój katolicki
                            chrześcijanizm?

                            Być może ten ktoś pieprzy - jak napisałaś - od rzeczy.
                            Co zrobiłaś w swym poście oprócz błazeństwa?

                            Jak więc rozumiesz ten swój sens wiary?
                            • ania7718 Re: Oto cała prawda tajemnicy wiary 27.09.07, 10:14
                              Idź lepiej do psychiatry jak radził w poprzednim wątku inny
                              forumowicz. Rozumu to ty za grosz nie masz.Nie zamierzam już z tobą
                              dyskutować ani się przed tobą tłumaczyć co do mojej wiary. Jesteś
                              chory to się lecz.
                              • Gość: * Re: Oto cała prawda tajemnicy wiary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.07, 11:20
                                Typowo katolicka argumentacja godna miana katolickiej mantry
                                stanowiąca zresztą stale powtarzany element dyskusji w ich
                                wydaniu :))
    • edico Re: Czy religia, to demoralizacja i ogłupianie? 18.09.07, 14:44
      Pytanie to dotyczy to zresztą każdej religii (tym także trzech dominujących u
      nas i zwalczających się nawzajem religii o jedynie słuszne metody wyznawania
      tego samego Boga), a w szczególności w sytuacji jej notorycznego
      przedawkowywania - tak, jak to się dzieje aktualnie w tej aktualnie budowanej na
      siłę IV RP.

      Jak można bowiem potraktować inaczej wtłaczanie do głów kilkuletnich dzieci
      mitów i legend sprzed wielu tysięcy lat - czyli z czasów, kiedy człowiek
      dysponował wiedzą nie wiele odbiegającą od dzisiejszego naszego wspaniałego
      pobratymca szympansa?

      Jeżeli tak nie jest, to bardzo proszę jakiegoś ideolo o wytłumaczenie wprost i
      po ludzku, jak dzieciom poczynając od przedszkola można wciskać tak
      demoralizujące katechezy???

      Powszechnie wiadomo przecież, że Bóg jest wszechmocny, wszechpotężny i
      wszechmiłosierny. Czym więc można wytłumaczyć wygnanie pierwszych rzekomych
      rodziców osobach Adama i Ewy z raju za pęd do zakazanej wiedzy?
      Nagich i nie przygotowanych do życia w morderczej z założenia przyrodzie wygnał
      bestialsko z ofiarowanego im wcześniej domu-cieplarni.
      Czy Bóg stworzył człowieka sobie dla sadystycznej rozrywki wiedząc przecież,
      jaka będzie jego przyszłość i postanowił nad nim na wstępie zabawić się
      wprowadzając najpierw absurdalny zakaz, a potem robiąc to, czego dzisiaj
      zakazuje się robić nawet z psem?

      Mimo przymusowego exodusu ludzkość "-a-k-o-ś" przeżyła to wygnanie tworząc na
      ziemi znaczący fakt w jej historycznej ewolucji. W nagrodę za to Bóg dokonał tym
      razem aborcji praktycznie na całej istniejącej populacji w czasach straszliwego
      i celowo przecież spowodowanego potopu. Mord (bo jak to inaczej można nazwać)
      obejmował w takim samym stopniu starców jak i dzieci czy embriony, czyli
      wszystko, co miało coś wspólnego z ludzkością i jego istnieniem.
      Dzieci "uczone" są więc na lekcjach religii uwielbiania ludobójstwa – i co
      gorsze – ludobójstwa dokonywanego przez wszechwiedzącego i wszechwładnego i
      wszechmiłosiernego stwórcę, który wiedział przecież, że tworzy człowieka
      właściwie tylko po to, by go wkrótce poddać świadomej eutanazji.

      Jak się ma do tych legend o zaletach Boga kolejny podawany fakt jego obrażenia
      się na stworzonych przez siebie ludzi do tego stopnia, że tylko męczeńska śmierć
      własnego syna mogła nieco uśmierzyć ten ponury nastrój, choć nie zapobiegło to
      dalszemu nasyłaniu na nich kolejnych klęsk nie koniecznie tylko żywiołów natury?
      Przecież milionom dzieci pseudonauczyciele wmawiają, że z wynikającej jedynie
      słusznej religijnej wszechwiedzy, aktem dziejowym sprawiedliwości i miłosierdzia
      boskiego jest mordowanie własnego syna!!! :((

      Czy takie religijne katechezy mają coś wspólnego ze stwierdzeniem np. Wojtyły,
      że "ta ewolucja, to coś więcej, niż teoria"?

      Czy katecheza w takim wydaniu nie jest czasem działaniem wręcz demoralizacyjnym
      prowadzącym wprost do degeneracji młodych pokoleń przez indoktrynalne blokowanie
      zdolności dzieci do uczenia się?

      Historia krajów opanowanych fundamentalizmem religijnym wydaje się odpowiadać na
      postawione pytanie wcale nie dwuznacznie.

      Mam nadzieję na bardziej merytoryczną dyskusję na temat zasadności wprowadzania
      religii już dzieciom 3-letnim w przedszkolach, niż to zostało zaprezentowane
      przez moich adwersarzy w tym wątku.
    • edico Re: Przedszkole już nie dla ateistów??? 19.09.07, 19:57
      info.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1189844551
      Czy rodzice w tym skaczałym katolandzie nie mają już prawa żądać od państwa
      polskiego tego, co jest zagwarantowane w konstytucji???
      • ania7718 Re: Przedszkole już nie dla ateistów??? 19.09.07, 20:06
        Kolego jesteś Ty jesteś chory, sam do siebie piszesz. Idź na inne
        forum i tam katuj ludzi swoimi nienormalnymi przemyśleniami.
        • edico Przedszkole nie dla ateistów a ludzi Kościoła ;(( 19.09.07, 20:51
          Taaa... Nie ma to, jak argumenty nie do odrzucenia nastojaszczego katolika :))

          Święty Kościoła Jan Chryzostom (350-407) pisał: "Nie byłoby już pogan, gdybyśmy
          okazali się prawdziwymi chrześcijanami".

          Uważa, że trudno jest nawracać pogan, z uwagi na demoralizację w szeregach
          chrześcijan i pyta się:

          jak to robić?
          — "Wskazywać na cuda? Te już się nie zdarzają. Dawać przykład własnym życiem?
          Ależ ono jest całkiem nieobyczajne. Okazywać miłość? Nigdzie nie ma po niej śladu".
          (Homilia do pierwszego listu do Tymoteusza, 10, 3)

          I bardziej współcześnie:

          Podobno Kościół nie powinien się zajmować niczym innym,
          jak tylko zbawianiem naszej duszy. To mi dopiero religia.
          Jeśliby tylko można się było tak urządzić, żeby pójść do nieba,
          to co by nas na miły Bóg obchodził ten świat? Pal go diabli.
          Oto religia, jaka podoba się cesarzowi; takiej on chętnie udzieli
          państwowego wsparcia. Taka religia nigdy mu szyków nie
          pomiesza. To jest religia, która nazywa się bluźnierstwem.
          Prawda nie jest spokojna, ani dostojna, ani wyniosła; ona
          gryzie, kłóci się i wali pięścią. Prawda nie jest dla ludzi
          ostrożnych; takim niepotrzebna jest prawda, tylko kanapa"
          (ks. Kaj Munk, listopad 1941)
          Za:
          Katolicka mafia: Tajne stowarzyszenia w Kościele sięgają po władzę - Matthias
          Mettner, Interart, Warszawa 1995, s.215

          Kodeks Teodozjański chrześcijanom innym niż katolickim odebrał świątynie oraz
          zakazano wznoszenia nowych, zakazywano ponadto uprawiania tych kultów w
          prywatnych domach, nakazano zniszczenie ich piśmiennicwa.

          Tradycja trwa...
    • w.kielanowska Re: Religia? Etyka? Po co? 25.09.07, 20:02
      Ktoś kiedyś powiedział,że o religii,Żydach i stosunkach z Rosją się nie
      dyskutuje,bo to niebezpieczne tematy,szczególnie dla tych którzy nie mają
      odpowiedniej wiedzy...
      • edico Re: Religia? Etyka? Po co? 25.09.07, 22:57
        Ktoś kiedyś powiedział:
        "Ludzie są zaiste dziwaczni: bardziej cenią swoje mniemania niż rzeczywistość."
    • edico Szkolne katolenie od zaraz 02.10.07, 00:27
      W Szkole Podstawowej nr 63 przy ulicy Menniczej uczestnictwo we mszy będzie
      brane pod uwagę przy wystawianiu oceny końcowej. Dyrektorka i część rodziców nie
      zgadzają się na takie kryteria oceniania.
      To, czego katecheta będzie oczekiwał od ucznia na odpowiednią ocenę, zapisane
      jest w wymaganiach programowych. Określa je wydział katechetyczny każdej kurii.
      Żeby dostać piątkę lub szóstkę, trzeba m.in. "odpowiedzialnie włączać się w
      dynamikę i przeżycia roku liturgicznego". W podstawówce nr 63 katecheci
      wyjaśnili dzieciom, że w praktyce oznacza to obowiązek chodzenia na niedzielną mszę.

      Halina Wiśniewska-Plewniak, dyrektorka SP nr 63, uważa, że wytyczne oceniania są
      zbyt ogólne. Do tego katecheci nie przedstawili jej dokumentu z kurii, a tylko
      wydruk pod nazwą "Wymagania programowe w obrębie poszczególnych poziomów oraz
      zastosowanie ich w określonych ocenach osiągnięć uczniów na lekcji religii"
      przez nikogo niepodpisany. Sprawdzanie, kto był na niedzielnym nabożeństwie, ma
      polegać na tym, że katecheta będzie pytać, kto był na mszy, a uczniowie w
      odpowiedzi podnosiliby ręce. - Tak nie powinno być, bo to indywidualna sprawa
      każdego - uważa dyrektorka Wiśniewska-Plewniak.

      Część rodziców, kiedy dowiedziała się, że uczestnictwo we mszy będzie brane pod
      uwagę przy wystawianiu oceny z religii, nie wyraziła zgody na uczestnictwo
      dziecka w tych zajęciach. - Z chodzenia na religię zrezygnowali uczniowie z
      bardzo dobrymi ocenami. Nie chcą jednak podnosić ręki, kiedy katecheta będzie
      pytał, kto był na mszy, i kłamać, by podnieść sobie średnią. A przecież w naszej
      szkole katecheci nie będą w stanie zweryfikować deklaracji dzieci, bo mnóstwo
      uczniów jest spoza rejonu.

      Janina Jakubowska, rzeczniczka kuratorium oświaty: - Kuratorium nie ma żadnego
      wpływu na kryteria oceniania z religii. Podstawę programową ustala Episkopat
      Polski i przedstawia ją jedynie do wiadomości Ministerstwa Edukacji Narodowej.

      Ksiądz Andrzej Jerie, rzecznik archidiecezji wrocławskiej, zapewnia jednak: -
      Ocenie nie może podlegać ani modlitwa, ani uczestnictwo w sakramentach. To
      sprawa sumienia. Katecheta nie może obniżyć oceny za opuszczanie praktyk
      religijnych, ale ma prawo o to pytać uczniów i zachęcać ich do udziału w
      nabożeństwach oraz premiować tych, którzy angażują się bardziej.

      Do piątku rodzice mieli zadeklarować, czy ich dzieci będą chodzić na religię. Aż
      jedenaściowo szóstoklasistów zrezygnowało. Szkoła przy Menniczej jest
      przygotowana na taką ewentualność. - Mamy nauczyciela z odpowiednimi
      kwalifikacjami, który będzie mógł poprowadzić zajęcia z etyki.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Wrocław
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35766,4531490.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka