unhollyseth
26.06.08, 09:03
Wstałem o godzinie 5.20 ponieważ miałem iść z pewną starsza osobą na wizytę do
kardiologa na ul. Polna. Rejestracja od godziny 7. Telefonicznie nie da rady
więc stwierdziłem, że jak będę parę minut po 6 to spokojnie załapie się na
rejestrację. Zjadłem śniadanie i zadowolony udałem się w kierunku Polnej. Gdy
dotarłem na miejsce, przeraził mnie tłum ludzi (ok. 30 - 40 osób) czekających
przed jeszcze zamkniętymi drzwiami do poradni kardiologicznej. Zająłem sobie
kolejkę, żeby nie było. I jakoś tak zacząłem rozmawiać z kilkoma starszymi
Panami i co się dowiedziałem... ludzie w kolejce na rejestrację czekali już od
22 dnia wczorajszego!!! Pan, który był o 3 nad ranem był 10 w kolejce. Ale
pomyślałem, że nie będzie źle i może się załapię na wizytę. Przyszła "super
miła" Pani pielęgniarka, otworzyła drzwi i tłum wpełznął do środka. Dziś
przyjmowało dwóch lekarzy. Jeden od 11 do 14 a drugi od 10 do 14.
Zarejestrowanych zostało tylko 11 osób. A reszta? Do domu i umierać albo
prywatnie. Jutro jest tylko jeden lekarz i podejrzewam, że sytuacja znów się
powtórzy. Tak się zastanawiam, po co płacimy podatki, po co opłacamy ZUS skoro
i tak, żeby dostać się do lekarza trzeba iść do niego na wizytę prywatną. Dla
mnie jest to absurdalna sytuacja.
Na zakończenie mała porada dla forumowiczów " Forumowiczu! Idąc do lekarza
specjalisty zawsze zabieraj śpiwór, prowiant i dużo cierpliwości"