wadera_77
26.11.08, 19:32
ukradziono mojemu bratu telefon w szkole (gimnazjum)- jest w szkole
zakaz uzywania komórek - stąd ewidentnie wina mojego brata- po co ja
tam niósł.. szkoła sie nie miesza w takie kradzieże..
ktos zadzwonił do kolegi mojego brata z propozycją wymiany tegoz
ukradzionego telefonu na gotówkę... mój brat go zna.. pierwsze co nam
przyszło do głowy to pójśc z tym fantem na policje ( złodziej jest
znany.. )ale brat straszliwie prosił , żeby tego nie robić.. bo go
zniszczą w gimnazjum, a może nawet pobiją..i że ( i to mnie chyba
zszokowało najbardziej) jak nie dopilnował to frajer ( czy jakoś tak)
i teraz musi płacić ..i ze jak w szkole ktos nie uważa to zawsze go
okradną.. wiec ten telefon to ewidentnie jego wina.. bo nie
zauwazył.. a powinien.. ( jakas dzicz normalnie i zasada silniejszy
wygrywa).. dziś przyszedł ze szkoły z telefonem.. za który zapłacił
swoim kieszonkowym.. nie chce powiedziec od kogo go wykupił,
powiedział, , że teraz przynajmniej nikt mu ryja nie obije bo nie
doniósł.. dodam , że brat ma lat 15..
szczerze mowiąc zgłupiałam.. nie wiem juz co dobre co złe..
ech:(