lachien
09.03.09, 18:01
Obejrzałem program Makłowicza o kuchni łemkowskiej. Robert robił war, czyli
zupę bla bla z pierogami. Robił ją przed jakąś karczmą. Z tyłu za nim stali
ludzie - dość daleko - wiadomo - plan filmowy to nie piaskownica. Ale Robert
zrobił i krzyknął do tłumu - chodźcie spróbować. Jak muchy nagle się zleciał
tłumik i co najfajniejsze - zeżarli same pierogi z zupy a płyn zostawili.
Hahha. Jak ja uwielbiam ten typ ludzi. Jak tam koncert na dzień kobiet?
Biblioteki? Salwerowicz? Podbijcie wątki bo cos mało was LUDZIKI.