Drogie dziewczyny, chcę podzielić się z wami paroma spostrzezeniami
związanymi z antykoncepcja hormonalną. Sama stosowałam Novynette przez 3,5
roku. Przez pierwsze 3 lata czułam się wyśmienicie, żadnych najmniejszych
nawet problemów. Ostatnie pół roku to takie ogólne rozstrojenie, osłabienie,
mdłości i psychiczna niechęć do tabletek. Odstawiłam bez żalu i zaczęłam
starać się o dziecko. Niestety wcale nie było tak, że po odstawieniu płodność
est ekstremalna i zachodzi się w ciążę. Tabletki odstawione w czercu a więc
juz prawie pół roku regularnego seksu bez zabezpieczeń. Po tabletkach
pojawiły się cykle bezowlacyjne, nieregularne... choć psychicznie bardzo mi
ulżyło po odstawieniu to nie mogę sobie darować, że w ogóle kiedykolwiek
zaczęłam... Wiecie, teraz obserwuję swój cykl - tu prawie wszystko widać jak
na dłoni, śluz i liczenie dni + test owulacyjny i wiem, że ostatnio owulacja
już się pojawiła ale czy udało się zajść w ciążę? Tego dowiem się niedługo.
Jeżeli macie watpliwości przed rozpoczęcem stosowania tabletek zajrzyjcie
sobie na forum Dziecko/W oczekiwaniu
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?
f=586 i zobaczcie jak wiele kobiet ma kłopoty po tabletkach. Nie chcę wam
prawic morałów - sama byłam zagorzałą zwolenniczką tej metody antykoncepcji.
Tak naprawdę nikt nie udowodnił, że tabletki wpływają na dalszą płodność ale
i na 100% nikt nie zaprzeczył, że tak jest. Jestem piekelnie wściekła na
siebie, że doprowadziłam do sytuacji, w której przez 3,5 roku wstrzymana była
owulacja... a teraz tak bardzo chcę żeby się pojawiała - nawet 3 razy w ciągu
jednego cyklu

A może inne czytelniczki Forum podzielą się swoimi
odczuciami po odstawieniu?