Dodaj do ulubionych

"Ciemno, prawie noc" Joanna Bator

19.10.12, 16:51
Kupiłam jak tylko się ukazała. Przeczytałam ponad połowę i powoli zwalniam, gdyż ciężko będzie mi się wyprowadzić z tej książki. To zupełnie coś innego, niż "Piaskowa Góra" i "Chmurdalia". Nawiązuje do konwencji powieści gotyckiej. Tamte książki zawierały Polaków portret własny, odwoływały się do bardzo powszechnych zjawisk i doświadczeń. Najnowsza jest zapisem jednostkowego losu, choć nie jestem tego całkiem pewna. Akcja rozgrywa się w ponurym i biednym Wałbrzychu, wydarzenia przeplatają się z wyobrażeniami... Natychmiast odnalazłam Joannę Bator z jej niezrównanym darem narracji. Obojętnie o czym opowiada, porywa tym czytelnika. W dzisiejszej Wyborczej jest krótka recenzja na ten temat. Podzielę się wrażeniami, ale już mówię: warto przeczytać. Bardzo.
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 21.10.12, 16:53
      czekałam na tę książkę od dawna, jeszcze nie mam, więc treściowo nie jestem jeszcze w stanie ocenić.

      Ale już w Twoich słowach coś mi się nie podoba.
      > Akcja rozgrywa się w ponurym i biednym Wałbrzychu
      albo pani Bator od dawna z tej Warszawy do Wałbrzycha nie przyjeżdżała, albo to taka konwencja, że ten nieszczęsny W-ch tak ciemno i ponuro przedstawia - jak piszesz.

      W sumie nie ma to miasto szczęścia do pisarzy i filmowców, że o mediach nie wspomnę. Wszyscy przedstawiają to miasto jako szare, nędzne i ponure, gdzie bida z nędzą, a biedaszyby są jedynym źródłem utrzymania większości. Szkoda, ze ktoś nie wpadł na pomysł jakiegoś serialu w stylu Ojca Mateusza w Wałbrzychu, a nie Sandomierzu nakręcić. To miasto na Dolnym Śląsku nie jest ani lepsze ani gorsze, ani mniej lub bardziej ponure od setek innych miast i miasteczek w Polsce. Tylko zwyczajnie nie ma szczęścia do piewcy swojego uroku. Szkoda.

      Poszukam książki w księgarni, przeczytam. Ale już jakoś tak zrażona jestem...
      • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 21.10.12, 19:23
        Konwencja jest tak, że dziennikarka z W-wy przyjeżdża w określonym celu do rodzinnego Wałbrzycha. Przedstawia to miasto jak przedstawia, ale spod jego brzydoty, ponurości i okropnych wydarzeń wygląda nadzieja. Wszystko zostaje wyjaśnione, na ile można - poprawione i zmienione. Bohaterka godzi się z losem i sobą. Oprócz byle jakiej szarej masy Wałbrzych zamieszkują porządni, ba, nawet oryginalni i kolorowi ludzie. W ogóle galeria postaci przypomina mi klimat filmów Almodóvara. Duch księżnej Daisy, kociary, matka Ludmiła, niesamowita bibliotekarka, właściciel sklepu zoologicznego - miód malina :)
        Wczoraj skończyłam czytać, szkoda.
        Sądzę poza tym, że p. Joanna Bator żywi do Wałbrzycha klasyczne "Hassliebe". Znam i rozumiem, bo mam podobne odczucia do swojego miasta.
        Polecam. Piątka z plusem. "Piaskowej Górze" i "Chmurdalii" daję 6+, ale rzadko można sięgnąć wyżyn geniuszu, że tak pojadę górnolotnie.
        • monikate Jeszcze a propos Wałbrzycha 21.10.12, 19:27
          Wiele lat temu, będąc w Szczawnie-Zdroju zawadziłam o Wałbrzych. No, niestety, wywarł na mnie okropne wrażenie (estetyczne) i szybko stamtąd uciekłam, dosłownie ze ściśniętym sercem.
          Tomek Tryzna w "Pannie Nikt" fajnie przedstawił Wałbrzych.
          • nchyb Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 21.10.12, 20:39
            dla mnie Panna Nikt nie była radosnym filmem o urokach W-cha ale już prędzej o beznadziejności jego mieszkańców niestety, i tych bogatych i biednych...

            Co do wrażeń - ja tam w każdym mieście dostrzegam obrazu krańcowo różne - pełen zachwyt i pełna beznadzieja. Tak miewam w Warszawie, tak widzę również mój rodzinny ukochany Szczecin. A w Szczawnie, które bardzo lubię (to praktycznie dzielnica Wałbrzycha) też są miejsca budzące mój głęboki niesmak estetyczny. Niestety, nie trafiłam jeszcze na książkę, która zachęcałaby do odwiedzin w Wałbrzychu...

            A książkę oczywiście przeczytam, skoro ta nadzieja tam wyłania się :)
            • monikate Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 21.10.12, 20:45
              W filmie "Panna Nikt" Wałbrzycha nie było widać ani, ani i w ogóle słaby jest. Chodziło Ci pewnie o powieść Tryzny :)
              Cóż, artysta ma prawo do swojej wizji i interpretacji, a plusy i minusy to może opisać w miarę obiektywnie przewodnik turystyczny. Ty lepiej przeczytaj książkę, żeby pogadać o meritum :)
              • monikate Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 21.10.12, 20:47
                ... a ja po przeczytaniu powieści Bator, w których wcale nie gloryfikuje Wałbrzycha - mam ochotę tam pojechać. Po śladach :)
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 20.12.13, 10:46
                  Ja też!
              • nchyb Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 22.10.12, 06:52
                > W filmie "Panna Nikt" Wałbrzycha nie było widać ani, ani i w ogóle słaby jest.
                > Chodziło Ci pewnie o powieść Tryzny :)

                w filmie Wałbrzych się przewijał, ale fakt, przytłaczali go ludzie, którzy nie byli chlubą miasta :)
                Ksiażka też niestety nie powaliła mnie na kolana.

                Ja oczywiście wiem, że artysta ma itd itp tylko smutno mi, ze dla większości i artystów i "artystów" i dziennikarzy i pseudodziennikarzy - to miasto jest takim pochyłym drzewem, na które najłatwiej naskoczyć...
                Żal mi wielce, że właśnie nie znalazł się nikt, nawet rodowity wałbrzyszanin, który to miasto by pochwalił. Który by dla niego zrobił artystycznie coś dobrego, który wpłynąłby na pozytywny obraz tego miasta. Bo jednak wszystkim najwygodniej pisać źle.

                Nawet relacje w mediach są takie. Jak coś złego to Wałbrzych. Jak zakatowali dziecko w Kamiennej Górze - to oczywiście wszystkie media trąbiły, że to pod W-chem się stało. Za to jak tutejszy reżyser otrzymał jakąś znaczącą nagrodę - to była mowa o mieście obok Wrocławia!!! Dziennikarzom, artystom i całej reszcie ciężko przez gardło pozytyw wobec tego miasta przechodzi, a wręcz nie przechodzi.

                I powtórzę - a szkoda. Bo jednak mimo prób spaskudzenia przez wszelkie media i he he artystów, to to miasto ma urok :)

                A teraz faktycznie kończymy dyskusje pozatematowe i wrócę, jak książkę z tematu przeczytam :)
                Pozdrawiam
                • aniita Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 23.10.12, 11:01
                  Ja byłam w Wałbrzychu dwa lata temu. Wcale nie odniosłam wrażenia, że jest to miasto szczególnie zapuszczone na tle innych, które widziałam- a widziałam ich niemało, bo od lat hobbistycznie jeżdżę po naszym kraju. Inna rzecz, że inaczej patrzy na dane miejsce podróżnik, a inaczej mieszkaniec. Ale Wałbrzych jest pięknie położony wśród gór i lasów, ma ładny kolorowy rynek, ma swoje uroki. Ma też miejsca zaniedbane, ale gdzie ich nie ma? Dla mnie cały urok tkwi w poszukiwaniu piękna nieoczywistego, nie rzucającego na kolana przy pierwszym zetknięciu. Co się zaś tyczy mentalności, nie sądzę, by Wałbrzych był bardziej zaściankowy, niż inne miasta tej wielkości - mówię to właśnie jako mieszkanka miasta podobnych rozmiarów.

                  A Joannie Bator zazdroszczę talentu; sama bym tak chciała pisać...

                  Pozdrawiam
                  • monikate Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 29.10.12, 18:12
                    Byłam na Targach w Krakowie, mam autograf od pani Joanny Bator na stronie tytułowej ostatniej powieści. Moim zdaniem jest ona uzupełnieniem, aneksem do poprzednich. I nie ma co lamentować, że Bator znęca się nad Wałbrzychem :) Owszem, w "Piaskowej Górze" i "Chmurdalii" ludzie myślący i odstający od "jedynie słusznego" szablonu wieją, byle dalej od tego miasta. Nawet Jadzię Chmurę córka Dominika wzięła i wywiozła do Grecji. A w "Ciemno, prawie noc" obok brzydoty, szumowin i patologii są ludzie powracający z własnej woli do Wałbrzycha, zmieniający go na lepsze, godzący się z tym, co nieuniknione.
                    • gosiownik Re: Jeszcze a propos Wałbrzycha 30.10.12, 11:07
                      Nie wiedzialam, ze jest nowa ksiazka J. Bator, dziekuje za oswiecenie :). Poprzednie dwie ksiazki bardzo mi sie podobaly, a wiec i ta naturalnie idzie na liste do kupienia.
                  • maitresse.d.un.francais Może z tym Wałbrzychem to tak jak z Wąchockiem? 19.12.13, 18:34
                    Że jak ma być śmiesznie i absurdalnie, to Wąchock, a jak smętnie i ponuro, to Wałbrzych?
                • ploniekocica Wałbrzych filmowo! 20.12.13, 12:46
                  Jeden z moich ukochanych polskich filmów Sztuczki Jakimowskiego był kręcony (i dzieje się) w Wałbrzychu. Poza tym Komornik, Bez wstydu, Droga Molly, Julia wraca do domu.
    • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 01.11.12, 17:42
      Wątek kryminalny stanowi oś akcji "Ciemno, prawie noc". To powieść bardziej kameralna, niż poprzednie. Bohaterowie korzystają z usług krawcowej Haliny Chmury, znanej wcześniej. Dlaczego aneks i uzupełnienie? Tutaj widzimy Wałbrzych jeszcze z innej strony i niekoniecznie trzeba z niego wiać, bo to jedynie zło i beznadzieja. Widzę nawiązanie do "Alicji w krainie czarów", nie tylko w imieniu głównej bohaterki. Taka Celestyna to odpowiednik Pana Gąsienicy :) No i Almodóvar się kłania.
      • jagienka_2 Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 03.11.12, 13:25
        Mam huk roboty, cierpię na brak snu, ale obudziłam się dzisiaj skoro świt, żeby skończyć czytanie tej książki. Czekałam niecierpliwie i się nie zawiodłam. Ten rodzaj wyobcowania, który odnajduję u Bator, jest mi bliski... To było oczywiste, że "Ciemno..." będzie inne niż "Piaskowa Góra" i i "Chmurdalia", ale nie jestem w stanie wystawić oceny w sześciostopniowej skali ani w żadnej innej. Wszystkie trzy przeczytałam jednym tchem.
        Wałbrzych z perspektywy Bator przypomina mi Szczecin z filmu "Erratum". To zupełnie inne historie, łączy je tylko motyw powrotu po latach do rodzinnego miasta. Wymuszonego i niesentymentalnego.
        • aniita Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 06.11.12, 22:25
          Ja znowu trochę "off-topic", ale Szczecin w filmie "Erratum" był zupełnie niepodobny do siebie; tzn. prawie go nie było widać. To mogło być każde inne miejsce, obrzeża każdej prowincji, czy metropolii, bez wyrazu, bez znaków szczególnych.
          A wracając do Wałbrzycha; może dobrze, że w ogóle "zaistniał" w literaturze; ponadto wydaje mi się, że obraz każdego miasta stanowiącego mniej lub bardziej wyraźne tło w danej powieści, zawsze będzie subiektywny i przez to zbyt magiczny, zbyt sentymentalny lub zbyt szorstko-brudny.
          A "Ciemno, prawie noc" czeka u mnie w kolejce...
          • traviata666 Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 07.11.12, 09:35
            Ja mam za sobą jedynie lekturę "Japońskiego wachlarza", oczywiście książka fantastyczna:)zapoczatkował moja fascynację Japonią.
            jesli chodzi o najnowsza powiesc- wywiad w Wyborczej z Bator mnie odrobinę negatywnie nastawil , nie wiedzialam czytac nie czytac,przygnebienie, zło...
            Wasze wypowiedzi jednak zaintrygowały i zacheciły...
        • jeepwdyzlu złudzenie optyczne 21.08.13, 11:08
          Wałbrzych z perspektywy Bator przypomina mi Szczecin z filmu "Erratum".
          ------------
          Ekipa w Szczecinie w ogóle nie była. Cały film nakręcili we Wrocławiu :-))

          A Wałbrzych to miasto bardzo ciekawe, z świetną architekturą i urokliwe..
          Fakt, trochę zaniedbane, ale nawet Warszawa, Kraków czy Wrocław mają całe dzielnice wymagające kolosalnych inwestycji...
          jeep
          jeep
    • Gość: Wałbrzyszanka Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.12, 21:36
      Obok mnie leży książka, którą zaraz z przyjemnością zacznę czytać. Piaskowa Górą i Chmurdalię pochłonęłam. Dla nas osób mieszkających w Wałbrzychu te książki są szczególne, bo dokładnie znamy te miejsca, wiemy pod którym Realem walczyła torebką Jadzia i na którym dachu przebywała Dominika. Słyszałam dziś na spotkaniu z autorką, że z ta książka jest pozornie dla Wałbrzycha bardzo krytyczna, zobaczymy... ale Wałbrzych to miasto specyficzne - to chyba najlepsze określenie. Nie jest to tylko takie miasto jak pokazuje np. film "Komornik" i ja, choć wiem że gdzieś tu są/ były biedaszyby, nigdy w nie nie wpadłam:). Nic dziwnego, że jest tu wiele rzeczy niedoskonałych, bo jest biedniej niż w innych miastach, gdyż tu od wielu lat wszystko kręciło się wokół górnictwa i nagle to zostało przerwane, co poruszyło za sobą całe domino. Tu każdy z nas ma dziadka i babcię z innego regionu Polski, bądź ze wschodu, czy Francji. Totalna mieszanka kulturowa tzw. dziki zachód Polski powojennej. Kamienice i wiele miejsc jest zupełnie niezmienionych od czasu wojny (tereny te były poza frontem), wiele miejsc jest rzeczywiście wymagających renowacji. Ale jest i wiele miejsc magicznych i nie tylko jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce, w którym mam przyjemność pracować od paru lat m.in badając losy książkowej księżnej Daisy. Ja naprawdę bardzo lubię to miejsce i z punktu widzenia turystycznego, okolice i wartość obiektów zabytkowych regionu jest tu godna uwagi. Na pewno tu nie jest cukierkowo, pracując na podobnych stanowiskach w większych miastach pewnie żyłoby nam się zupełnie inaczej, ale na pewno to miasto godne uwagi, ja wróciłam tu świadomie i to był dobry wybór.
      • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 14.11.12, 21:11
        Wałbrzyszanko, pięknie napisałaś. Ja mieszkam gdzie indziej, Wałbrzycha nie znam, ale już wyżej wspomniałam, że po lekturze powieści Joanny Bator mam ochotę tam pojechać. Znając siebie - pewnie tak zrobię :)
    • eva.68 Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.11.12, 10:39
      Nie jest to Arcydzieło Literatury Polskiej na pewno. I dobrze bardzo. Wessało mnie wczoraj na cały dzień prawie. I znów żałuję, że się kończy już.
      • Gość: jazielonooka Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator IP: 78.9.79.* 21.11.12, 13:27
        A ja, do tej pory zakochana w " chmurdalii " i " piaskowej górze" przeżyłam załamanie... Dla mnie nagromadzenie obrzydliwości było nie do strawienia, żałuję, że wzięłam tę książkę do ręki. Motyw molestowania seksualnego jest tak zużyty,że miałam poczucie , że autorka "podkręca" wymyśloną historię dla kasy. Nie wiem , po co ta książka ( chyba nikt nie odważy się powiedzieć , że dla rozrywki?!) , w każdym razie brzydziłam się przynieść ją do domu. Została w szafce, w pracy, nie chcę jej na moich pólkach
        • eva.68 Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 23.11.12, 10:35
          Rozumiem tylko początek Twojego wpisu. Od momentu "Motyw molestowania seksualnego..." przekaz staje się dla mnie niezrozumiały.
          Autorka na pewno "podkręca" wymyśloną historię. Informuje o tym na końcu książki.
          Książka na pewno jest napisana "dla kasy". Przecież ona żyje z tego, że pisze.
          I w końcu na pewno jest dla rozrywki. To powieść.
          Ale chyba nie tylko o to chodziło autorce, kiedy powzięła pomysł i kiedy go realizowała. Tak myślę.
          Rozumiem, że Ci się nie podobało. Ale przecież wcale nie musiało Ci się podobać.
          Mnie poruszyła ta opowieść (pani Bator opowiada w sposób, który do mnie 'mówi') i zapewniła mi ładną, dużą porcję rozrywki w jedną smętną, listopadową niedzielę. :)
          • Gość: jazielonooka Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator IP: 83.238.55.* 24.11.12, 16:22
            Hmm- ja także, do tej pory uwielbiałam sposób pisania p. Anny Bator : język , obrazy i nastrój , który potrafi zbudować są niesamowite - i pewnie, w przewrotny sposób świadczy o jej klasie pisarskiej fakt, że tę książkę dosłownie odchorowałam - bolał mnie żołądek , śniły mi się koszmary... Nadal uważam, że "rozrywką" nie da się jej nazwać. Poprzednie książki tej autorki coś we mnie zmieniły, poruszyły , na pewno wrócę do nich. Ta w moim odczuciu, jest "na siłę", eksploatuje modny temat , ale poza ohydnymi obrazkami nie zostawia po sobie nic. Dlaczego ludzie chcą opowiadać takie historie? i dlaczego inni mają je czytać...
            Nie dla wrażliwców.
            • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 24.11.12, 17:30
              Joanny, nie Anny! Autorka "Ciemno, prawie noc" ma na imię Joanna.
              A dlaczego taka historia? Bo w grozie, okropnościach i smutku widać przebłyski dobrego. Nie zaprzeczysz, że Bator pisze o tym.
              • Gość: jazielonooka Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.12, 17:45
                Oczywiście, Joanny, mój błąd.
                Nadal uwielbiam wszystkie jej pozostałe książki, i nadal tej nikomu nie polecam. Czekam na następną :) z nadzieją, że będzie mniej epatująca ohydą, ciągle piękna językowo. Powtórzę: nie dla wrażliwców.
                • aniita Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 26.11.12, 13:13
                  Wczoraj skończyłam czytać "Ciemno, prawie noc" i jestem pod wrażeniem talentu narratorskiego autorki, jej umiejętności konstruowania opowieści. Mam ochotę ponownie sięgnąć po tę książkę i wejść w mroczny, półsenny świat, pomimo wszystkich okrucieństw, jakie się tam mnożą. Bo "rozrywkową" bym tej książki nie nazwała, choć zawiera fragmenty, przy których się śmiałam, ale to był podobny śmiech jak przy oglądaniu „Wesela” Smarzowskiego, czyli niewesoły. Mam chęć ponownie przeczytać książkę Pani Joanny Bator, pomimo, że tyle krzywdy dzieje się w niej zwierzętom, a na ich los jestem szczególnie wrażliwa i nie raz odpadałam przy książkach o okrucieństwie wobec zwierząt (np. „Auteczko” Hrabala odchorowałam i zaraz sprzedałam swój egzemplarz na Allegro, nie chciałam mieć tego w domu; nie rozumiałam motywacji autora). A „Ciemno, prawie noc” pomimo mroku i ohydy wyzierającej z wielu stron, jest książką na swój sposób piękną oraz wielowymiarową. A najbardziej przemówiła do mnie – jakże ludzka w swych ograniczeniach, rozterkach i rozpaczy – postać Dyrektora Domu Dziecka „Aniołek”.
                  PS: Wałbrzych jawi się w książce Pani Bator jako miejsce dość demoniczne, co pewnie jest zabiegiem od strony literackiej ciekawszym niż ucukrzenie, czyli idealizacja na siłę. Paradoksalnie stał się przez to jakoś pociągający, choć nie jestem pewna, jakbym się czuła, gdyby moje miasto rodzinne (albo inne mi bliskie) zostało opisane w taki sposób. Aczkolwiek przecież wiem, że to powieść jest, czyli gra fantazji, a nie reportaż i z prawdziwym Wałbrzychem ma wspólną tylko nazwę i topografię. Jeśli oczywiście istnieje coś takiego jak „prawdziwy Wałbrzych”, bo przecież jest tyle prawd, ilu mieszkańców, odwiedzających, piszących i czytelników, i niech tak zostanie.
                  • kurdkowa Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 29.11.12, 20:41
                    Książka do której nigdy nie wrócę. Tak przerażająca jak przerażający może być tylko człowiek...istota nibymyśląca...
                    Ja jestem zdruzgotana po jej przeczytaniu chociaż pochłaniałam ją jak pyszny kawałek tortu, który z każdym kęsem przyprawia o ból brzucha i mdłości....a na końcu chce się już tylko zwymiotować....ale mimo wszystko zostawiasz niemalże wylizany talerz.
                    Tutaj jest opisane okrucieństwo ludzi wobec ludzi....tak cienka jest granica naszego człowieczeństwa, że aż sama przestałam być pewna swojego jestestwa....czy każdego dnia staram się być lepszym człowiekiem- takie pytanie sobie zadałam????
                    Jednak nie, ale się poprawię. Zrobię to dla swoich dzieci....bo diabeł jest wszędzie, a Bóg tkwi w szczegółach...
                  • claudel6 Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 20.08.13, 23:59
                    /wiem, ze piszę w watku sprzed 8 miesięcy, ale nie ma innego o tej książce/

                    nie masz dzieci prawda? ta ksiązka dla Ciebie jest o okrucieństwie wobec zwierząt?
    • yanga Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 10.12.12, 11:48
      Przeczytałam, ale w przeciwieństwie do poprzednich powieści p. Bator, do tej na pewno nie wrócę. Pomimo świetnego warsztatu, pomimo kilku ciekawych postaci, pomimo doskonale wymyślonej fabuły. Po prostu nie byłabym w stanie znieść po raz drugi takiego ładunku okropności, w tym okrucieństwa wobec dzieci i zwierząt. Mam też autorce za złe niepotrzebnie zbyt długie wtręty w postaci internetowych bluzgów. Tak, wiem, że pełnią tu ważną funkcję, zbliżoną do greckiego chóru, ale mnie osobiście porażają swoim realizmem - tak właśnie wyglądają dyskusje na niektórych forach i dlatego już dawno ich nie czytam. Czytam za to felietony p. Bator w GW i powoli tracę do niej sympatię, jaką darzyłam ją po "Piaskowej Górze" i "Chmurdalii".
      • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 12.12.12, 18:50
        Ten ładunek okropności kojarzy mi się z malarstwem Hieronima Boscha. Genialne, hipnotyzujące, najpierw nie można oderwać oczu, potem ma się dosyć. Nie można go nazwać "słodkim", nie wiesza się go w sypialni, ale cały czas daje do myślenia.
        • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 24.12.12, 18:15
          Może jeszcze wrócimy do tej dyskusji, a teraz życzę wesołych Świąt i wszystkiego najlepszego w 2013 roku.
          • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 27.01.13, 17:54
            Podnoszę. Joanna Bator to Joanna Bator :)
    • lu_armstrong Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 28.01.13, 10:20
      Słuchałem jej w trójce, a teraz już czeka. Za 3 dni jedziemy na Ukrainę na narty. Nareszcie będę miał na nią czas:)
    • die.die Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 21.08.13, 01:16
      "Ciemno, prawie noc" pochłonęło mnie totalnie (mimo paru zastrzeżeń). Ale już "Piaskowa góra" nieco rozczarowała, mimo braku obiektywnych wad (Bator pisze świetnie). Ot, subiektywne odczucia.

      A Wałbrzych? Przecież już sama nazwa: wał - brzych... ;-)
    • kazze Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 21.08.13, 07:16
      Fantastyczny warsztat pisarski, ale mam nadzieję, że najlepsze jeszcze przed Panią Joanną.
    • staua Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 18.12.13, 16:03
      Dostałam w paczce z Polski i przeczytałam w dwa dni. Zdecydowanie warto. Bardzo dobra książka, mocna, ciekawa językowo, sporo dobrych postaci (chociaż sporo także schematycznych "typów" trochę jak z filmu "Dzień Świra"). Umiejscowienie akcji w Wałbrzychu i świetne osadzenie w polskich realiach to wielkie plusy. Żałowałam tylko rozwiązania dwóch wątków: Alicji i Marcina (chociaż propozycja autorki jest bardzo realistyczna) i Dawida (tego chyba nie zrozumiałam do końca). Trochę też pana Alberta. Dużo tam niedopowiedzeń, mało prostych wyjaśnień, wszystko jest pogmatwane. Wydaje mi się, że muszę wrócić do tej powieści niedługo i tym razem czytać powoli, analitycznie, żeby złapać wszystkie tropy, wszystkie aluzje, wszystkie związki.

      Jedyne, co mnie trochę zdziwiło, to scena podawania piersi - to już było u George'a Martina ;-)

      Czytałam (i mam) cztery książki Bator i żadnej się nie pozbędę, jest to jedna z moich ulubionych polskich pisarek. Myślę, że cały czas się rozwija, więc będę wypatrywać jej następnych książek.
    • claratrueba Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 06:43
      To pierwsza książka p. Bator, którą przeczytałam. I na pewno sięgnę po pozostałe. I, jak zawsze, ta druga, trzecia to "już nie będzie to" ( a może?). Bo już nie będzie elementu nowości stylu, narracji, sposobu ukazania zdarzeń, postaci.
      Tak jak kolejny samochód nigdy nie da takich emocji, jakie dał pierwszy.
      Pierwsza myśl po zakończeniu lektury: >>"Cień wiatru" w Wałbrzychu<<.
      • zwany_kiedys_drussem Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 07:47
        Ja czytałem "Piaskową górę" i "Chmurdalię", a "...Noc" jest jeszcze przede mną. Określenie "Cień wiatru" w Wałbrzychu właśnie przesunęło powieść Bator na sam początek kolejki oczekujących na przeczytanie :-)
        Ukłony,
        D.
        • yanga Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 14:18
          Druss, to bardzo słuszna decyzja, ale... ponieważ pamiętam Twoje gusty z dawnych lat, jestem prawie pewna, że nie zgodzisz się z tą opinią. I bardzo jestem ciekawa, czy mam rację, więc po lekturze koniecznie coś napisz. :-)
          • zwany_kiedys_drussem Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 15:57
            Miło, Yango, że pamiętasz. Parę lat mnie tu nie było :-) Na pewno napiszę o swoich wrażeniach po lekturze.
            Ukłony,
            D.
          • zwany_kiedys_drussem Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 02.01.14, 19:56
            Cóż, jestem już po lekturze... Długo zbierałem się, by napisać o tej książce. Bo jest w niej jakaś taka baśniowość Zafona rzeczywiście - w tych wątkach o księżniczce Daisy, czy ojcu szukającym skarbów. Ale jednocześnie czuje się taki przykry dysonans - między tym nierealnym lekko nastrojem a dosadnie realnymi scenami molestowania dzieci i torturowania zwierząt. Cóż, nie da się ukryć, że jestem zwolennikiem mrocznych opowieści, ale w tym przypadku nie jestem przekonany, czy trzeba było aż tak... Wolę być chyba czarowany jako czytelnik, niż odczarowywany w taki sposób. "Chmurdalia" to z pewnością nie jest.
            Ukłony,
            D.
      • yanga Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 14:22
        Claratrueba, miałaś szczęście, że zaczęłaś od tej właśnie książki. Bo teraz będzie już tylko lepiej, naprawdę. Pamiętaj tylko, że pierwsza w kolejności jest "Piaskowa Góra".
        • claratrueba Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 15:30
          Dzięki za poradę. Właśnie tak mnie korciło... Bo z opisu to trochę >>"Dom Duchów" w Wałbrzychu<<.
          Może jest tak i jakaś wałbrzyska Clara Trueba?
          Nie odpowiadaj, proszę :D
      • ploniekocica Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 18:18
        claratrueba napisała:
        > Pierwsza myśl po zakończeniu lektury: >>"Cień wiatru" w Wałbrzychu<
        > <.

        Zapytam z pewną nieśmiałością: czy to miał być komplement dla Bator i jej książki?
        • monikate Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 19.12.13, 20:30
          Powieści Joanny Bator są 100o razy lepsze od przereklamowanego (moim zdaniem) "Cienia wiatru"!
        • staua Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 20.12.13, 01:18
          Też mnie mocno zdziwiło to porównanie.
        • zwany_kiedys_drussem Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 20.12.13, 09:41
          Hmm... Zrozumiałem, że nie chodzi o porównanie wartościowe czy też jakościowe, a raczej o nastrój i podobne odczucia...
          ukłony,
          D.
          • claratrueba Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 20.12.13, 11:01
            Hmm... Zrozumiałem, że nie chodzi o porównanie wartościowe czy też jakościowe, a raczej o nastrój i podobne odczucia..

            Tak. O to. Nie jest to podobieństwo fabuły w żadnym stopniu. Ale mroczny klimat, tajemnice, których wyjaśnienie to kolejna odsłona przeszłości lub mrocznych zakamarków tego, a nie innego miasta, postacie, które nie są tym, czym są lub są tym czym nie są.
          • yanga Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 03.01.14, 13:13
            Trzeba przyznać, że autorka uczciwie o tym uprzedzała. A także o tym, że jej następna książka będzie znowu z zupełnie innej bajki. Oczywiście przeczytam, chociaż coraz mniej ją lubię jako człowieka (nie podoba mi się ton jej felietonów w GW).
            • staua Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 03.01.14, 16:32
              Czy te felietony są dostępne online? Ciekawa jestem...
              • yanga Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 03.01.14, 18:00
                Pewnie tak, tylko teraz już nie za friko. Trzeba wykupić Piano albo dostęp do archiwum. Albo zaprenumerować GW na czytnik, iPada czy innego smartfona. Wrzuć Bator w Gugle, to może Ci wyskoczy.
                • staua Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 03.01.14, 19:10
                  Aha. To archiwalne. A nowe? Będę szukać. Ciekawa jestem jej poglądów. Za powieści bardzo ją cenię.
                  • yanga Re: "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 03.01.14, 21:54
                    Poglądy to ona ma słuszne, ale IMHO brakuje jej empatii. Trudno mi to ująć, chodzi bardziej o ton niż treść.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka