Albert Paris Gutersloh

12.07.04, 22:51
Brochu
przeczytałem "Słońce i księżyc". Przeczytałem...
Raczej przemęczyłem, po ledwie 130 stronach chciałem rzucić książkę w
najodleglejszy kąt pokoju - niech zarasta kurzem i pajęczyną, czekając na
lepsze czasy. 130 stron przed końcem (jakieś fatum?) - to samo.
Ale skończyłem i nie żałuję, choć była to jedno z największych wyzwań w moim
czytelniczym życiu (przyznaje, nie za długim, ale wszystko przede mną:). I
zawsze w tym momencie "wyskakuje" Celine - z Francuzem męczyłem się
identycznie, a teraz przypominam sobie co smakowitsze fragmenty "Podróży do
kresu nocy" (część afrykańska, "conradowska" - cudo). Przypuszczam, że tak
samo bedzie ze "Słońcem...".
Nieśmiało przeczuwam, że jestem trochę za głupi na ten rodzaj prozy, trochę
podobnej do Faulknera, ale jeszcze bardziej zagmatwanej, i literacko, i
filozoficznie. Używając malarskich skojarzeń (nieprzypadkowo), dzieło
Gutersloha przypomina obraz - niby statyczny, a jednak swymi rozgałęzieniami
siegający daleko, tak w przestrzeń, jak i czas.
Wracając do starej dyskusji, "Słońce i ksieżyc" jest przeszłością czy
przyszłością literatury?

Pozdrawiam
adas

PS Proszę sie nie martwić, książka jest z biblioteki, nie mógłbym zrobić jej
krzywdy. Każdej innej zresztą także nie:)
    • broch Re: Albert Paris Gutersloh 13.07.04, 00:36
      O rany, gdybym wiedzial..
      Mysle ze Gutersloha trzeba zaczac od "Historii przyjazni". To tylko ~150 stron,
      ewentualnie od "Abla" (bo jeszcze krotszy), potem bedac przygotowanym na
      najgorsze mozna "zrobic podejscie" do "Slonca..". Nie jestem pewien czy APG
      slyszal o czytelniku. Czytalem "Slonce" dwukrotnie, i za drugim razem, wiedzac
      czego oczekiwac, czytalo sie powiesc duzo lepiej.

      Mysle ze powinienes sie "odwazyc" i siegnac po inne powiesci Celine'a. Choc, o
      ile sie nie myle nie ma wielkiego wyboru. tzn tylko "Smierc na kredyt". Wiem ze
      wydano rowniez "Z zamku do zamku" ale to tylko pierwsza czesc trylogii, co
      mowiac szczerze nieco bez sensu (taka polityka wydawnicza).
      Musze zrobic male zastrzezenie: "Podroz..." jest jedyna w swoim rodzaju. Pisanie
      jest zupelnie inne. To ciagle jest niepowtarzalny LFC a jednoczesnie pozostale
      powieci sa napisane przez kogos innego. Tak jakby bylo dwoch pisarzy: kazdemu
      nalezy sie Nobel tyle ze jeden powinien byl dostac nagrode za to jedyne dzielo:
      za "Podroz..", podczas gdy drugi powinien byc nagrodzony za caloksztalt
      tworczosci. Choc nie jestem pewien, bo za "Feerie pour une autre fois I" ktora
      poprzedzila trylogie o II Wojnie Swiatowej tez sie nagroda nalezy.
      Mysle ze bez siegniecia do tej "innej" prozy Celine'a nie mozna mowic ze zna sie
      Francuza.

      Pozdrowienia
      • a.adas Re: Albert Paris Gutersloh 13.07.04, 01:22
        Celine w Polsce to bodaj tylko dwie książki:
        "Podróż do kresu nocy" - wydana przez jakieś wydawnictwo widmo z Katowic na
        początku lat 90. Było też jakieś wydanie podziemne.
        "Śmierć na kredyt" - wydał chyba PIW w 94 roku.
        Na Allegro te książki osiągają niebotyczną ceną 100 zł (wspomniane "broszurowe"
        wydanie "Podróży") i więcej (podziemne).
        Za "Śmierć" jakiś facet żądał 40 zł.
        I pomyśleć, że obydwie książki (jak i Gutersloha, chyba wszystko po polsku - bo
        takze "Kaina i Abla" i "Historię") można znaleźć w dzielnicowej bibliotece...
        Któreś wydawnictwo by nieżle zarobiło na wydaniu Celine'a. Przy modzie na
        Millera, Bukowskiego oraz nieustającym podziwie dla egzystencjalistów i "beat
        generation"(Moze trafiam na złe książki, ale niemal w komplecie nie są to moi
        ulubieńcy), nie byłaby to zła inwestycja. Boją się "faszystowskiej" łatki
        pisarza? Albo
        nie mają forsy na prawa autorskie?

        Nie, specjalistą od Celine nie jestem:). "Podróż do kresu nocy" mnie niepokoi,
        wzbudza odrazę i ... fascynuje. No i ciągle wpadam na odnośniki do tej powieści
        (to w recenzjach, to w innych powieściach) - ostatnio w "Ravelsteinie" Bellowa.
        To by sie zgadzało - w "Planecie Pana Sammlera" z 70 roku (dla mnie najlepsza
        powieść Amerykanina) Bellow niezbyt dobrze pisze o Malraux i Sartrze -
        twierdzi, że wstydzą sie być pisarzami, chcą być politykami. No i to właśnie
        z "Ravelsteina" dowiedziałem sie, ze Robinson jest nihilistą - trochę mnie to
        zdziwiło, bo nihilizm kojarzył mi się raczej ze sztuczną, odgrywaną pozą, a
        co ważniejsze - z możliwością wyboru. Człowiek ciagle się uczy...

        A co "Słońca", książka jest fascynujaca, ale nie sposób ogarnąć jej w całości.
        No i to powieść atmosfery, a nie fabuły... Satysfakcję z przeczytania mam
        wielką:)
        Dziwne, cieżko w internecie (przynajmniej polskim) znaleźć informacje o samym
        Guterslohu.

        adas
        • broch Re: Albert Paris Gutersloh 13.07.04, 02:15
          Ja mialem "swoja" pania bibliotekarke. Kobiete niesamowicie oczytana bardzo
          dbajaca o to co trafialo na polki biblioteczne. Stad wiele ksiazek
          nieosiagalnych na rynku mialem moznosc przeczytac wlasnie dzieki Niej

          Celine byl w Polsce tlumaczony trzykrotnie:
          alpha.bn.org.pl/search*pol/a?SEARCH=celine
          To o czym piszesz jest dosc zaskakujace: ceny na ksiazki LFC. Moze sie wiele
          zmienilo, ale nie pamietam aby Francuz byl az tak popularny.
          Nie jestem pewien czy to poglady polityczne sa przyczyna tego ze tak niewiele
          bylo tlumaczone. Sadze ze to raczej jezyk.

          Fakt ze lubie LFC, przy nim Miller pachnie Hollywood'em. W ten czwartek lece do
          Polski po raz pierwszy od wielu lat. Z pewnoscia zabiore ze soba wracajac
          "Podroz..". To chyba pierwsze wydanie. Podejzewam ze ksiazki po prostu wysle,
          choc bedzie rozterka i zal przydokonywaniu wyboru co wyslac.

          Bellowa czytalem dawno temu. Ostatnia jego powiescia byla "More Die of
          Heartbreak" ktora rozczarowala mnie w stopniu straszliwym.
          "Planeta...", "Henderson..", "Dar..", oraz "Korzystaj z dnia" to powiesci ktore
          fajnie sie czytalo. Ostatecznie nie jestem wielkim fanem Bellowa. "Ravelsteina"
          nie znam.

          Pod wplywem Celine'a byli tez Kerouac, Burroughs i oczywiscie Vonnegut.

          Wlasnie zasugerowany tym co piszesz zrobilem "google search" starajac sie
          znalezc cos o Guterslohu.
          Lem kiedys napisal ze Gutersloh zanudzil go na smierc. Moze dlatego tak trudno
          jest o internetowe informacje o Austriaku: z obawy przed ofiarami smiertelnymi.
          Mysle ze nieslusznie :))
          • broch Re: Albert Paris Gutersloh 13.07.04, 02:17
            moja gramatyka zle o mnie swiadczy niestety. Za bledy przepraszam.
          • a.adas Celine na Allegro 13.07.04, 02:58
            www.allegro.pl/search.php?string=celine&search_type=1&exclude=&location_radio=1&selected_country=1&state=0
            &city=&price_from=&price_to=&category=7&order=t&showing_type=gtext
            • a.adas Teraz powinno byc dobrze 13.07.04, 03:03
              www.allegro.pl/search.php?string=celine&category=7&country=1
          • Gość: adas Dzięki za link do Biblioteki Narodowej IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 13.07.04, 03:31
Pełna wersja