Dodaj do ulubionych

pieniądze

20.08.06, 21:55
Znakiem rozpoznawczym Jane Austen jest, jak wiadomo, traktowanie rocznego
dochodu (mężczyźni) lub posagu (kobiety) jako podstawowego elementu
charakterystyki bohaterów. Co o tym myslicie?

Z jednej strony, podoba mi się to. Mam nieprzyjemny zwyczaj zaglądania
postaciom książkowym do portfela, i niedookreślenie dochodu (lub, co gorsza,
niewspółmierność mozliwych dochodów i stopy życiowej) bardzo mnie denerwuje.

Z drugiej jednak strony, materializm tamtych czasów jest nieco przerażający.
Dużo się mówi o materialiźmie naszej epoki, ale to nic w porównaniu ze światem
Jane Austen, gdzie pieniądz decydował dosłownie o wszystkim...
Obserwuj wątek
    • emdziejka Re: pieniądze 20.08.06, 23:05
      Bardzo ciekawy wątek - zgadzam się w całej rozciągłości - materializm
      przerażający i fascynujący zarazem.
      A patrząc z nieco innej strony, to zawsze próbowałam sobie przeliczyć na nasze
      taki roczny dochód i nie potrafię. Zastanawiam się ile to wtedy było tysiąc
      funtów w posagu sióstr Bennet albo 30 tys. Georgiany (zapewne jednej z
      najlepszych partii w kraju), albo 5 tys rocznego dochodu bingleya czy 10
      Darcy'ego. Macie jakieś swoje przeliczniki?
      • paszczakowna1 Re: pieniądze 22.08.06, 18:48
        Przelicznika nie mam, bo nie moge sobie jakoś wyobrazić rzeczy czy usługi, która
        by kosztowała względnie tyle samo. Pewne elementy (służba) były znacznie tańsze,
        inne (podróże) znacznie droższe. Poza tym, możemy tu mówić tylko o pewnej
        warstwie społecznej (dochody od około 50 funtów rocznie wzwyż, z tym że 50
        funtów to była kompletna nędza z jedną służącą do wszystkiego), bo innymi się
        Austen nie zajmowała.

        W czasach nieco późniejszych ('Jane Eyre' C. Bronte), guwernantka w prywatnym
        domu zarabiała rocznie 30 funtów (plus utrzymanie, jak rozumiem), i to chyba
        była bardzo dobra pensja (w szkole dobroczynnej zarabiała 15). Może to da Ci
        jakiś przelicznik?
    • elwinga Re: pieniądze 22.08.06, 12:49
      Moim zdaniem dzisiejsze czasy wcale nie są mniej "materialistyczne" niż czasy
      Jane Austen. Czym się w końcu różni wybór studiów pod kątem późniejszej
      przydatności na rynku pracy od wyboru męża z odpowiednim dochodem? Niczym, oba
      mają na celu zapewnienie pewnego poziomu życia w przyszłości, a w konsekwencji -
      spokojnej starości bez większych trosk finansowych. W całym świecie zachodnim,
      nie tylko u Austen, aż do 1914 roku małżeństwo było praktycznie jedynym sposobem
      na zrobienie kariery - kariery według ówczesnych, nie dzisiejszych pojęć. Te
      kobiety nie miały często możliwości studiowania, często też nie widziano dla
      nich takiej konieczności, a do pracy szły wtedy, gdy nie miały posagu i było to
      zabezpieczenie na wypadek staropanieństwa. I natychmiast z niej rezygnowały,
      jeśli tylko udało im się wyjść za mąż. Vide Ania z Zielonego Wzgórza...

      Jeszcze a propos materializmu tamtych czasów. Jest taka okropna nowela
      Orzeszkowej pt. "Marta". Bohaterka to owdowiała szlachcianka z dzieckiem, która
      po utracie męża MUSI pójść do pracy, bo grozi jej skrajna nędza. W efekcie
      kończy samobójstwem, bo 1) do nauczania tego, w czym ją teoretycznie kształcono
      (gra na pianinie, francuska konwersacja...), nie ma wystarczających kwalifikacji
      (po francusku niby mówi, ale nie zna dobrze ani gramatyki, ani ortografii)i 2)
      do żadnej pracy fizycznej się kompletnie nie nadaje, bo oczywiście nikt panny z
      dobrego domu nie uczył - zresztą iść na służącą to dla takiej kobiety absolutna
      hańba.

      Akcja tej noweli dzieje się jeszcze później niż powieści Austen...
      • nchyb Re: pieniądze 22.08.06, 15:38
        > spokojnej starości bez większych trosk finansowych. W całym świecie zachodnim,
        > nie tylko u Austen, aż do 1914 roku małżeństwo było praktycznie jedynym
        sposobe
        > m
        > na zrobienie kariery

        Powiem więcej - małżeństwo dla kobiet było nie tylko sposobem na zrobienie
        kariery, ale i często jedyną możliwością normalnego życia. Bez małżeństwa,
        pieniędzy (zazwyczaj bez pieniędzy, bo te z pieniędzmi nie miały problemów ze
        znalezieniem męża), bez stosunków towarzyskich, znajomych pozostawało tylko
        życie ubogiej, zapracowanej starej panny rezydentki. Więc to nie tyle
        materializm, ale konieczność życiowa...
        • paszczakowna1 Re: pieniądze 22.08.06, 18:33
          > Bez małżeństwa,
          > pieniędzy (zazwyczaj bez pieniędzy, bo te z pieniędzmi nie miały problemów ze
          > znalezieniem męża),

          Ano właśnie, o to mi chodziło. Ostatecznie, Austen miała powód, aby podawać
          charakterystykę finansową bohaterów - to (majątek, nawet nie urodzenie - to już
          było społeczeństwo dość mobilne) faktycznie determinowało pozycje społeczną i
          wszelkie perspektywy życiowe, łącznie z ułożeniem sobie życia osobistego.

          W dzisiejszych czasach, ostatecznie, można mieć wysoką pozycję społeczną przy
          stosunkowo niskich dochodach (naukowiec, artysta itp), a i życie osobiste nie
          zależy głównie od zasobności portfela rodziców. W tym sensie pisałam o
          'materializmie'.

          Z innej trochę beczki - Austen wyraźnie nie pochwala małżeństw dla 'kariery'
          (vide kontrast postaw Fanny i panny Crawford w "Mansfield Park"), ale mam
          wrażenie, że nie pochwala też małżeństw bez pieniędzy (nieciekawy obraz
          małżeństwa rodziców Fanny i główny motyw 'Perswazji'). Gdzie jest granica?
          Przypomina się tutaj rozmowa Eleonowy i Marianny na ten temat...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka