scoutek 17.04.14, 22:31 Miał 87 lat, dawno nie pisał, ale to wielka strata Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jeepwdyzlu Re: Marquez nie żyje 17.04.14, 23:26 Nie wiem jak Wy, ale ja się często przy lekturze Marqueza śmiałem.... Chyba najbardziej przy Smutnych dziwkach (Memoria de mis putas tristes)... Odpowiadało mi Jego poczucie humoru... Świetny pisarz. Szkoda... jeep Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Marquez nie żyje 18.04.14, 08:11 słyszałam o chorobie ale i tak zasmuciła mnie ta wiadomość bardzo;( Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_1971 Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 01:03 Mnie odpowiadala jego zmyslowosc. I za najwieksze jego dziela uwazam " O milosci i innych demonach " oraz " Milosc w czasach zarazy ". To ksiazki, ktore mnie w jakims sensie zmienily, wplynely na mnie. Chcialabym czytac tylko takie. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 10:08 Moja siostra jest jego wierną i namiętną wielbicielką, przez co i ja się skusiłam. Czytałam "Sto lat samotności" i "Miłość w czasach zarazy". Owszem, podobały mi się bardzo, uznaję kunszt, ale nie popadłam w uwielbienie ani też nie wywarły na moim życiu jakiegoś ogromnego wpływu. To oczywiście nie odbiera im na wartości. Po prostu nie należą do książek, z którymi mam specjalną więź. Odpowiedz Link Zgłoś
shiva772 Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 21:50 Wielka strata..."Sto lat samotności" to jak dla mnie powieść wszech czasów - być może żadna inna historia aż tak mnie nie ruszyła. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 22:38 > Wielka strata... Żadnej nie odczuwam. Z lektury czerpałam przyjemność, a poza tym jest wiele innych książek, które dotknęły mnie głębiej i pozostawiły większe wrażenie, więc uczucie nie jest mi obce i niczego nie tracę przez to, że książki Marqueza go nie wywołały. Dla Autora mam oczywiście dużo uznania. Odpowiedz Link Zgłoś
shiva772 Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 22:43 Ja piszę o sobie. Widzę, że masz ciągle czkawkę po Niziurskim :) Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 23:03 Może zamiast wymyślania mi czkawki lepiej byłoby uznać, że taką mam po prostu wredną i zadziorną naturę? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
shiva772 Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 23:16 Ale ja nie uważam, że jesteś wredna, wręcz przeciwnie: bardzo wrażliwa - stąd ta czkawka! Z resztą zupełnie nie potrzebna gdyż wszystko zostało powiedziane, to ja jestem mendą która wypomina ;) Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 23:25 To nie czkawka, zapewniam :-) To wrodzona, stała i niezmienna niechęć do upomnikowiania ludzi. To także przyznawanie sobie niezbywalnego prawa do refleksji nad dziełami (i działaniami) człowieka po jego śmierci. Last but not least, to immanentna potrzeba nękania ludzi niestandartowymi ujęciami zagadnień wszelkich. Odpowiedz Link Zgłoś
shiva772 Re: Marquez nie żyje 22.04.14, 23:42 Nie nękaj innych bo to nie ludzkie. Wiesz... ja też mam niestandardowe refleksje i ujęcia zagadnień... i każdy myślący człowiek ma w sobie bunt, ale chyba jednak trzeba wyjść ze swojej orbity i włączyć zrozumienie dla innych, humanitaryzm - bo nie zawsze my i nasze odczucia są najważniejsze. Gdy zginął prezydent Kaczyński nie lałam po nim łez - ale jak ktoś je lał to mu nie klarowałam dlaczego ja nie leję. Ja lałam po Jarudze - Nowackiej - szczęściem nikt mnie nie próbował uświadomić dlaczego sam po niej nie płacze (bo bym chyba pojechała z pięściami). Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 00:08 Ja jednak wolę nie mieszać humanitaryzmu z bezrefleksyjnością. A już na pewno nie chcę mieszać go z cenzurą obyczajową i upomnikowianiem. Jestem osobnikiem pod pewnymi względami oschłym i nieczułym, bo nigdy nie płaczę po żadnych publicznych postaciach, choćby byli moimi najukochańszymi pisarzami. Nie odczuwam też (chyba dość humanitarnie) potrzeby wygrażania pięścią tym, którzy nie płaczą po śmierci osob, które ja uważam za wyjątkowo zasłużone. Na marginesie, zasług Marquezowi nie odmawiam. Wyraziłam swoje odczucia w odniesieniu do jego książek, które są pozytywne, choć zdaję sobie sprawę, że ich letniość powoduje, że odstają od forumowej średniej. Z pewnością za wielką zasługę Marquezowi policzyć należy, że tak wielu innym ludziom zapewnił o wiele bardziej dojmujące przeżycia niż mnie. Fakt, że mnie to ominęło, nijak tego nie zmienia ani nie podważa. Odpowiedz Link Zgłoś
shiva772 Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 00:36 Jestem osobnikiem pod pewnymi względami oschłym i nieczułym, bo nigdy nie płacz > ę po żadnych publicznych postaciach, choćby byli moimi najukochańszymi pisarzam > i. Nie odczuwam też (chyba dość humanitarnie) potrzeby wygrażania pięścią tym, > którzy nie płaczą po śmierci osob, które ja uważam za wyjątkowo zasłużone. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------- I BARDZO dobrze: nie wygrażaj, nie płacz ale najważniejsze nie wcinaj się jak inni płaczą. Nie zakładaj, że inni są bezrefleksyjni. Trudne? Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 00:59 > Nie zakładaj, że inni są bezrefleksyjni. Trudne? Nie tyle trudne, co niemożliwe. Czynienie takich założeń przychodzi mi niestety dość łatwo, ponieważ zdecydowana większość ludzkości jest mniej refleksyjna ode mnie. Akurat to forum nie jest w pełni reprezentatywne dla całokształtu obserwowanej przeze mnie rzeczywistości, ale zważ na to, że oprócz potrzeby nękania ludzkości wymieniłam również inne powody, dla których zapragnęłam wyrazić swój niegodnie niewystarczający podziw dla pisarstwa Marqueza. Odpowiedz Link Zgłoś
shiva772 Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 01:25 Zważam na wszelkie powody... ale teraz to już nie chodzi o Marqueza ile o to: eeela napisała: "zdecydowana większość ludzkości jest mniej refleksyjna ode mnie". --------------------------------------------------------------- Przerasta mnie dyskusja z osobą która tak myśli. Ja się czuję większością ludzkości, nikim lepszym. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 01:44 > Przerasta mnie dyskusja z osobą która tak myśli. To tylko ponownie potwierdza, jak bardzo zamykasz się w świecie utartych ścieżek i zachowań. O zmarłych wspaniale albo wcale, o swoich mocnych stronach wcale albo źle. Mnie tam nie przerasta rozmowa z ludźmi, którzy potrafią zdefiniować, na czym polegają ich zdolności i czym wyróżniają się od innych. Mogę próbować podważać ich opinie w temacie, jeśli widzę ku temu podstawy i potrafię je przedstawić, ale sam fakt samookreślania jakiejś swojej cechy czy umiejętności jako nieprzeciętnie rozwiniętej bynajmniej mnie nie zraża do dyskusji. Co do bycia "lepszym", wypowiadać ani samookreślać się nie będę, bo nie uważam, żebym dysponowała miarami, które to miałyby definiować. Nigdzie nie napisałam, że jestem "lepsza". Jestem bardziej refleksyjna niż większość ludzi. To nie jest wartościujące stwierdzenie. To jest stwierdzenie faktu. Odpowiedz Link Zgłoś
jeepwdyzlu Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 09:26 To tylko ponownie potwierdza, jak bardzo zamykasz się w świecie utartych ścieżek i zachowań. O zmarłych wspaniale albo wcale, o swoich mocnych stronach wcale albo źle. Mnie tam nie przerasta rozmowa z ludźmi, którzy potrafią zdefiniować, na czym polegają ich zdolności i czym wyróżniają się od innych. ----------------- To cudowne eela ale to tylko słowa... Podobnie jak hipoteza, że jesteś "bardziej refleksyjna niż większość ludzi" Bez urazy - ale podejrzewałem, że wręcz przeciwnie.... j. Odpowiedz Link Zgłoś
ploniekocica Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 09:54 eeela napisała: > > > Przerasta mnie dyskusja z osobą która tak myśli. > > To tylko ponownie potwierdza, jak bardzo zamykasz się w świecie utartych ścieże > k i zachowań. O zmarłych wspaniale albo wcale, o swoich mocnych stronach wcale > albo źle. Mnie tam nie przerasta rozmowa z ludźmi, którzy potrafią zdefiniować, > na czym polegają ich zdolności i czym wyróżniają się od innych. Mogę próbować > podważać ich opinie w temacie, jeśli widzę ku temu podstawy i potrafię je przed > stawić, ale sam fakt samookreślania jakiejś swojej cechy czy umiejętności jako > nieprzeciętnie rozwiniętej bynajmniej mnie nie zraża do dyskusji. > > Co do bycia "lepszym", wypowiadać ani samookreślać się nie będę, bo nie uważam, > żebym dysponowała miarami, które to miałyby definiować. Nigdzie nie napisałam, > że jestem "lepsza". Jestem bardziej refleksyjna niż większość ludzi. To nie je > st wartościujące stwierdzenie. To jest stwierdzenie faktu. > Rodzi się jedynie pytanie: dlaczego? Dlaczego adminka tego forum używa niemal wszystkich wątków świecowych jako pretekstu, aby porozmawiać o sobie, swoich preferencjach czytelniczych i swoich zaletach intelektualnych? Musisz, Eeelu, naprawdę musisz? Inaczej się udusisz? Rozumiem, że wchodzisz także w inne księgi kondolencyjne, żeby chociażby zostawić notkę, że nieboszczyka nie znałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 10:37 dlaczego? Dlaczego adminka tego forum używa niemal w > szystkich wątków świecowych jako pretekstu, aby porozmawiać o sobie, swoich pre > ferencjach czytelniczych i swoich zaletach intelektualnych? Rozmowy o mojej osobie są prowokowane przez osoby, którym przeszkadza, że wyrażam swoją opinię o książkach pisarza, któremu jest poświęcony wątek. Moja opinia o tym, które zachowanie jest bardziej niewłaściwe, pozostaje niezmienna, chociaż oczywiście jestem świadoma, że jest to wysoce relatywne. Odpowiedz Link Zgłoś
scoutek Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 10:46 eeela napisała: > Rozmowy o mojej osobie są prowokowane przez osoby, którym przeszkadza, że wyraż > am swoją opinię o książkach pisarza, któremu jest poświęcony wątek. wątek dotyczył śmierci Pisarza był zaznaczeniem faktu odejścia i żalu po stracie i jak zwykle na tym forum stał się opowieścią o Twoich uczuciach, refleksyjności itd. IMHO Ty lubisz być wbrew, pod prąd i na przekór tylko szkoda, że jestes adminką, bo gospodyni z Ciebie raczej nieprzyjemna EOT Odpowiedz Link Zgłoś
ploniekocica Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 10:48 A Twoja Szanowna Osoba nie zakłada uszanowania woli tych osób, którym Twoje zachowanie zwyczajnie sprawia przykrość? Czujesz taki ogromny imperatyw kategoryczny, żeby pochwalić się swoją opinią o lekturze dzieł nieboszczyka w wątku świecowym? A nie wystarczy fakt, że nie dopisujesz się do wątku poświęconego pisarzom, którzy Cię nie urzekli, albo ich nie czytałaś? Jako ateistka nie uważam miejsc kultu wszelkiego rodzaju za miejsca święte, a jednak jeśli w nich jestem to nie gwiżdżę i nie wypowiadam głośno swojego zdania o nich i ich wyznawcach. Tym bardziej nie wchodzę do nich nieproszona z tą opinią na ustach. Tam, gdzie powinnam wejść bez butów wchodzę bez butów, tam, gdzie w nakryciu głowy wkładam chustkę, albo zdejmuję czapkę tam, gdzie bez. Nie zmieniając na jotę swojej opinii. Nie chcę Cię brońcie bogi obrazić, ale... sygnaturka Shivy? Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 11:01 > A Twoja Szanowna Osoba nie zakłada uszanowania woli tych osób, którym Twoje zac > howanie zwyczajnie sprawia przykrość? Moja szanowna osoba nie zakłada szanowania sentymentów kosztem swobody wymiany myśli oraz reprezentatywności różnych rzeczywistości. Wątek forumowy nie jest dla mnie miejscem świętym, ponieważ znajduje się na forum, a nie w świątyni. Nigdy zresztą nie napisałam o żadnym ze zmarłych autorów niczego niepochlebnego. Cały cyrk wokół mojej osoby jest generowany przez forumowiczów, którzy doznają dyskomfortu i dysonansu poznawczego, bo natykają się w wątku na coś innego niż chwalebne pienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ploniekocica Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 11:14 Strasznie mi Cię szkoda, Eeelu. Albowiem nadymasz się potwornie po to, aby zaistnieć. Jako ta niepokorna, szalona i w ogóle ponad. Taki gimnazjalny trend na fejzbuczku istnieje - jestem szaloną, nonkonformistką, inną niż wszystkie. I każda ma taki wpis :) A ponieważ nieczęsto masz coś do powiedzenia o książkach, szczególnie beletrystycznych, jako takich to musisz się odróżnić za cenę wszelką od tych, którzy umarłego pisarza wielbią. W przypadku Marqueza to jeszcze zabawniej wygląda niż w przypadku Niziurskiego, bo Marquez naprawdę mistrzem wielkim był. I dla wielu ważnym, a nawet najważniejszym. I tak sobie myślę, że nikomu szczególnej przykrości tym swoim "stawianiem się" nie czynisz, a jedynie z siebie .... Z pozdrowieniami. Odpowiedz Link Zgłoś
jeepwdyzlu Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 12:31 Cały cyrk wokół mojej osoby jest generowany przez forumowiczów, którzy doznają dyskomfortu i dysonansu poznawczego, bo natykają się w wątku na coś innego niż chwalebne pienia. ----------------- Może nie napisałbym tak mocno (i jednak nie do końca sprawiedliwie jak ploniekocica) ale pochlebiasz sobie... Masz swoje zdanie i ok. I TYLKO tyle. Reszta to dorabianie sobie wartości albo gęby myślącym inaczej.... Kończmy, bo zrobiło się mało elegancko... jeep Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 12:37 Albowiem nadymasz się potwornie po to, aby zais > tnieć. Jako ta niepokorna, szalona i w ogóle ponad. Nie, Ploniekocico. Ja nie mam potrzeby "zaistnieć", a z pewnością nie na tym forum, gdzie wszyscy i tak mnie znają jak zły szeląg. Sęk w tym, że po prostu właśnie taka jestem: niepokorna, uparta, odstająca od i niepogodzona z normami. Do niektórych daję radę się dostosować, do innych już nie widzę potrzeby wkładać w to wysiłku, a w przypadku jeszcze innych dostosowywanie się uważam za szkodliwe. Ale nie muszę dokładać starań, by zaistnieć jako kontestator. Muszę niejednokrotnie dokładać starań, żeby ten wieczny bunt przytłumić. Kwestia wątków wspominkowych wydaje mi się całkowicie drugorzędna, przede wszystkim dlatego, że bardzo sceptycznie podchodzę do ciężaru gatunkowego płakania po pisarzach, piosenkarzach, politykach i papieżach. Zainteresowanie, a wręcz histerię, jaką budzę swoimi nie do końca piewczymi wpisami, dla mnie osobiście jest powodem prywatnego zgorszenia, nie mniejszego niż tych, którzy mnie za te wpisy krytykują. Wątek wspominkowy jest wątkiem wspominkowym, w którym każdy moim zdaniem powinien móc podzielić się takimi wspomnieniami, jakie ma. Skupianie uwagi w takim wątku na tym, że czyjeś wspomnienia są nie takie, jakie komuś się wydaje, że powinny mieć miejsce, jest po prostu nie na temat i w moim odczuciu bynajmniej nie świadczy o szacunku dla zmarłej osoby (który oczywiście wciąż może występować obok), tylko o przywiązaniu do utartych norm społecznych. Odpowiedz Link Zgłoś
jeepwdyzlu Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 12:44 Zainteresowanie, a wręcz histerię, jaką budzę swoimi nie do końca piewczymi wpisami, dla mnie osobiście jest powodem prywatnego zgorszenia ------------ eeela kończ z życzliwości Ci radzę... naprawdę wpadasz w śmieszność... jeep Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 12:56 > naprawdę wpadasz w śmieszność... To wszystko kwestia bardzo relatywnej percepcji, Jeepie. Ciebie to śmieszy, innych gorszy, jeszcze innych irytuje. Mnie starcia światopoglądowe wydają się przede wszystkim interesujące. Odpowiedz Link Zgłoś
jeepwdyzlu Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 12:59 Mnie starcia światopoglądowe wydają się przede wszystkim interesujące. ----------- o ile to są starcia światopoglądowe Droga Eeelu! dla mnie to zwykła przepychanka.. papa jeep Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 13:16 > dla mnie to zwykła przepychanka.. No niestety na tym etapie już tak, bo chyba wszystko zostało już wcześniej powiedziane i teraz się tylko powtarza. Powinnam się jednak chyba nauczyć ignorować różne uwagi, żeby tego uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
scoutek Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 13:21 eeela napisała: > Powinnam się jednak chyba nauczyć ignorować > różne uwagi, przede wszystkim powinnaś się nauczyć szanować innych i ich uczucia a nie tylko mówić, że tak jest Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 13:30 > przede wszystkim powinnaś się nauczyć szanować innych i ich uczucia > a nie tylko mówić, że tak jest A gdzie ja tak w ogóle powiedziałam? To chyba jest dość jasne, że nie odczuwam szacunku dla aktów publicznej żałoby na forach, a przyrównywanie forum do kościoła uważam za bardzo ryzykowny zabieg intelektualny. Dla mnie szacunek to duże słowo. Nie obdarowuję nim wszystkiego po kolei. Odpowiedz Link Zgłoś
scoutek Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 13:43 eeela napisała: > To chyba jest dość jasne, że nie odczuwam szacunku dla aktów publicznej żałoby > na forach o to akurat mniejsza gorzej, że nie szanujesz współforowiczów i ich uczuć ale bez sensu daję się znowu wciągać w rozmowę o tobie spaprałaś wątek kolejny, chciałoby się napisać jak zwykle wiem jedno: nie założę watku na książkach o tym, że odszedł jakiś wielki/nie wielki pisarz, bo znowu go spaprzesz tak masz i już tylko czemu jesteś adminką? żegnam Odpowiedz Link Zgłoś
jeepwdyzlu Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 14:40 Wyszukałem sobie i przeczytałem wątek o Niziurskim (nie wklejam go tu celowo, żeby nie podgrzewać atmosfery) i jedno jest pewne: żadna ze stron nie wyciągnęła wniosków... Te same emocje, te same argumenty.. Trochę szkoda.. Moja propozycja: zamknijmy dyskusję. jeep Odpowiedz Link Zgłoś
ploniekocica Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 15:17 Nie no, jedna strona wyciągnęła wnioski. Scoutek założycielka tego wątku obiecała (sobie przede wszystkim), że nie założy tutaj wątku świecowego. Ja mogę to samo obiecać. Natomiast absolutnie nie obiecuję, że przestanę bywać wredna. Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 15:08 > ale bez sensu daję się znowu wciągać w rozmowę o tobie Ja cię w nic nie wciągam :-) Widać masz równie silny wewnętrzny imperatyw, żeby pouczać bliźnich o ich ułomnościach, co ja, by pisać to, co dusza zapragnie, w wątkach wspominkowych. Taki już pieski ten internet. Ciągle ktoś w nim głupoty albo co gorsza herezje wygłasza zamiast w rzędzie cicho siedzieć i dobrych obyczajów przestrzegać ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 10:30 eeela napisała: > > Nie zakładaj, że inni są bezrefleksyjni. Trudne? > > Nie tyle trudne, co niemożliwe. Czynienie takich założeń przychodzi mi niestety > dość łatwo, ponieważ zdecydowana większość ludzkości jest mniej refleksyjna od > e mnie. refleksyjna osoba zorientowałaby się, że skoro ludzie zakładają takie wątki to widać jest im to potrzebne. Ba, w porywach zwykłej ludzkiej grzeczności przynajmniej w jednym wątku darowałaby sobie wypisywania po raz kolejny tego, co już wszyscy użytkownicy tegoż forum wiedzą. Sorry za szczerość, ale przypominasz mi kogoś , kto wpada nie proszony na stypę i mówi "ale o co chodzi, o co te łzy? dajcie spokój, facet klął i pierdział przy stole. A w ogóle to miał kiepski charakter". I nie, nie chodzi o gloryfikowanie czy tworzenie hagiografii ale o to, że taki wątek służy czytelnikom do czegoś innego. > Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 10:39 > refleksyjna osoba zorientowałaby się, że skoro ludzie zakładają takie wątki to > widać jest im to potrzebne. Ależ ja już zdążyłam się w tym zorientować. Mylisz refleksyjność z dopasowywaniem się do konwencji. To nie jest jedno i to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 10:54 eeela napisała: > > refleksyjna osoba zorientowałaby się, że skoro ludzie zakładają takie wąt > ki to > > widać jest im to potrzebne. > > Ależ ja już zdążyłam się w tym zorientować. Mylisz refleksyjność z dopasowywani > em się do konwencji. To nie jest jedno i to samo. to wiem, niemniej jednak mam zdanie jakie mam, Ty nie musisz się ze mną zgadzać. Niestety, też nie rozumiesz, o co mi chodzi, bo jak napisałam, nie chodzi o to , że masz łkać ze wszystkimi skoro nie czujesz. Chodzi tylko o to, że niekoniecznie w tym wątku. I tylko o to. > Odpowiedz Link Zgłoś
eeela Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 15:12 > Niestety, też nie rozumiesz, o co mi chodzi, bo jak napisałam, nie chodzi o to > , że masz łkać ze wszystkimi skoro nie czujesz. Chodzi tylko o to, że niekoniec > znie w tym wątku. I tylko o to. Empatia też nie ma wiele wspólnego z refleksyjnością. Odpowiedz Link Zgłoś
3agat4 Re: Marquez nie żyje 23.04.14, 09:30 Wielka strata, owszem... Pisał naprawdę dobre książki. Odpowiedz Link Zgłoś
vichta Re: Marquez nie żyje 26.04.14, 12:23 Przeczytalam tylko "Sto lat samotnosci" i uznalam te powiesc za troche powyzej przecietnej/dosc dobra. Ale jej lektura nie sklonila mnie po siegniecie do innych tytulow. Niemniej jednak uwazam, ze czlowiek ten mial wielkie serce i otwarty umysl. Wiele lat temu rozeslal do przyjaciol swoj testament, ktory wiele osob juz z pewnoscia zna: adonai.pl/perelki/duchowe/?id=53 Lza w oku pojawila mi sie swego czasu na wiesc o smierci Doroty Terakowskiej. Mam ciagly niedosyt jej tworczosci... Odpowiedz Link Zgłoś