Gość: sylwek
IP: *.acn.waw.pl
28.08.04, 15:11
Przeglądając wątek dotyczący rzekomej kiczowatości książki Kazimiery Szczuki
(nie czytałem), przyszło mi to głowy pytanie - jak dziś rozumiane jest to
pojęcie. Oczywiście można skompletować na temat kiczu pokaźną bibliotekę
samych tylko monografii. Chodzi mi jednak o osobiste czytelnicze opinie. Czy
czytając jakąś książkę przyszło wam kiedyś do głowy, że to straszny kicz?
Jaki jest wasz do kiczu stosunek? A może kiczu nie ma?