Gość: Faraon
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.09.04, 21:59
Książka Tulli pokazuje, że autotematyzm może być nużący. Bogu dzięki, że nie
opowiada o "twórczych mękach pisarki", bo kolejnej takiej książki bym nie
zniósł - ale opowieść o tym, jak materię narracji tka się ze słów, była dla
mnie zajmująca przez pierwsze kilkanaście stron. Później okazała się jałowa i
męcząca... Wielkie rozczarowanie, zwłaszcza po poprzedniej powieści Magdaleny
Tulli ("W czerwieni").