Dodaj do ulubionych

Odwieczny dylemat

13.12.14, 20:10
Szanowni Państwo!
Pożyczać swoje książki czy też nie? Czyli być dobrodziejem/ką czy egoistą/ką? To zagwozdka natury moralnej, odwieczny dylemat. Głowił się nad nim już trzynastowieczny scholastyk - św. Bonawentura:

"Ponieważ nie znane są nam sekrety ludzkiego serca, byłoby aktem nierozwagi oceniać z góry negatywnie to, co niekiedy mogło być uczynione z najlepszymi intencjami i bez żadnej winy (...). Tak więc niepożyczanie własnych pism może być zarówno uczynkiem godnym potępienia, jak i nienagannym (...) Jest oznaką rozwagi niepożyczanie dzieł, z których się często i stale korzysta, ponieważ od nikogo nie można wymagać by dał rzeczy jemu niezbędne ze szkodą dla siebie samego. Niepożyczanie ksiąg nie jest również godne potępienia wówczas, gdy ktoś często, choć nie stale, korzysta z własnej księgi i nie może się bez niej obejść przez dłuższy czas. Zdarza się bowiem, że liczni są bardzo natrętni w proszeniu, lecz powolni w zwracaniu (...) Czasem ten, kto pożyczył księgę, przekazują ją, nie pytając właściciela o zgodę, następnemu, a ten z kolei jeszcze innemu, tak że w końcu właściciel już nie wie, do kogo ma się zwrócić o zwrot książki. Łańcuch pożyczeń tak bardzo się od niego oddala, że nikt nie odpowiada już osobiście za pożyczony tom. "
Obserwuj wątek
    • vilez Re: Odwieczny dylemat 13.12.14, 23:13
      Ja znalazłam częściowe rozwiązanie: pożyczam i ZAPISUJĘ, komu i co.
      Czy działa? Częściowo. Niektórzy się wypierają, że pożyczyli. I co zrobisz?
      Zatem pożyczam, ale niechętnie.
    • eeela Re: Odwieczny dylemat 13.12.14, 23:21
      Ja rozdaję, nie pożyczam. Większość mojego papierowego księgozbioru to literatura naukowa lub popularnonaukowa, i tym się nie dzielę, bo a) jest mi potrzebne stale na podorędziu b) nikt mnie o to nie prosi ;-) Natomiast papierowa beletrystyka i inne w zasadzie nie zagrzewają u mnie długo miejsca. Po przeczytaniu oddaję pierwszej osobie, która wykaże zainteresowanie :-)
      • vilez Re: Odwieczny dylemat 13.12.14, 23:26
        Ode mnie pożyczaja niestety te pierwsze (naukowe). Nie mogę przestać pożyczać, bo sama czasem potrzebuję pożyczyć.. A na kupowanie wszystkiego mnie nie stać. Biblioteki- zapomnij, terminy nie do ogarnięcia.
        • eeela Re: Odwieczny dylemat 13.12.14, 23:37
          To jest zaleta zajmowania się tematyką, która nie przynosi materialnych korzyści, a wymaga lat wtajemniczenia - tak mało jest nią zainteresowanych ludzi, że niewielkie są szanse na to, by ktoś z moich gości chciał mi podwędzać książki ;-) A książki z biblioteki mam u siebie okrągły rok i rzadko kiedy ktoś o nie prosi :-)
          • arana Re: Odwieczny dylemat 14.12.14, 01:48
            eeela napisała:

            > To jest zaleta zajmowania się tematyką, która nie przynosi materialnych korzyści, a wymaga lat wtajemniczenia - tak mało jest nią zainteresowanych ludzi, że niewielkie są szanse na to, by ktoś z moich gości chciał mi podwędzać książki ;-


            Przeczytałam i nagle stanął mi przed oczami Balthazar Claes (wybacz francuską wiki, ale w polskiej brak info). Poszukujesz absolutu, jak pierwowzór z Balzaka, tzn. Hoehne-Wroński? :)

            A w meritum: net sporo zmienił w moim stosunku do książek - hm, rozszerzył horyzonty...;)









            • eeela Re: Odwieczny dylemat 14.12.14, 01:57
              Nie ma to nic wspólnego z prowadzonymi przeze mnie niegdyś badaniami. Mesjanizmem i poszukiwaniem absolutu zajmuję się jedynie prywatnie ;-)
            • vilez Re: Odwieczny dylemat 14.12.14, 14:09
              Aaaa.. właśnie odwieżam sobie Hoehne- Wrońskiego. Co to była za epoka, hehe ;)
      • amused.to.death Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 21:11
        > Ja rozdaję, nie pożyczam.

        To tak jak ja :)
    • vi_san Re: Odwieczny dylemat 14.12.14, 00:00
      Ja po zaginięciu nieodwracalnym kilku dla mnie bezcennych pozycji - zaprowadziłam zeszyt, w którym zapisuję tytuł, autora i nazwisko "pożyczacza" - a pożyczacz kwituje swoim podpisem. Zwrot egzekwuję i też odnotowuję, żeby nie było. Jak komuś się nie podoba - pożyczać ode mnie książek nie musi.
    • kalllka Re: Odwieczny dylemat 14.12.14, 08:49
      XIII- wieczna Bonaventura ( jak to kobita) ukradłby ( i przeczytała od deski do deski) cichcem zarywając nockę -epik rycerski, łacina (kuchenna) ręcznie spisany i ozdobion Na chwale i ku potomności, amen.
      • eeela Re: Odwieczny dylemat 14.12.14, 12:26
        Bonawentura to męskie imię :-)
      • arana Re: Odwieczny dylemat 14.12.14, 13:35
        kalllka napisała:

        > XIII- wieczna Bonaventura ( jak to kobita) ukradłby ( i przeczytała od deski do deski) cichcem zarywając nockę -epik rycerski, łacina (kuchenna) ręcznie spisany i ozdobion Na chwale i ku potomności, amen.

        He, he, a ja znam taki przypadek, i to udokumentowany na piśmie. Bohaterem był legat papieski, potem biskup kamieński - a rzecz się miała pod koniec XV wieku.

        (...) wszędzie, dokąd przybył, chodził do librariów – że niby chce studiować – i jeśli znalazł co dobrego, zabierał w całości lub wycinał z książek i ukrywszy pod suknią, wykradał. A że jako papieskiego legata nie podejrzewano go o takie złodziejstwo, przeto spostrzegano się dopiero, kiedy już odjechał .

        A przypis 166 dodaje: Szabrownictwo ksiąg na Pomorzu przez Marinusa de Fregeno może tłumaczyc przepadek pomników dawnego pismiennictwa! Jeśli opowieść Kantzowa istornie Pomorza dotyczy. Libraria, tu biblioteka (klasztorna, kapitulna, etc) [ER]

        Wszystko zaś uwiecznił Thomas Kantzow w Pomeranii, kronice pomorskiej z XVI w., w t.2 na str. 62. Szczecin 2005
        • ninek04 Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 06:35
          Nie lubię pożyczać, mam takie dziwne trochę poczucie, zwłaszcza, gdy jestem świeżo po lekturze i książka mi się podobała, że pożyczając ją, tracę tę pozycję w sensie dosłownym, ale również w takim, że tych wrażeń, przemyśleń, zachwytu,w który mnie wprawiła nie mogę zatrzymać tylko dla siebie, lecz w jakimś stopniu się podzielić z tym pożyczającym.Pokrętne to trochę, ale takie mam odczucia zaraz po przeczytaniu świetnej , nowej lektury i takiej nie lubię od razu pożyczać.Po pewnym czasie pożyczam już prawie bez żalu.
        • kalllka Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 10:33
          Marinus z niego święto_bliwy.., ciekawe czy
          nożyc, kozika czy ciętego języka używał usuwając wybrane strony z księgozbiorów klasztornych (co ciekawsze kawałki ?)
          • arana Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 13:49
            kalllka napisała:

            > ... ciekawe czy nożyc, kozika czy ciętego języka używał usuwając wybrane strony z księgozbiorów klasztornych (co ciekawsze kawałki ?)

            Aaaa, o tym już Kantzow nie pisze, ale poświęca facetowi cały rozdział, bo Marinus "zasłużył" się jeszcze jako nieuczciwy skarbnik "kwot pod pozorem, że mają być przeciw Turkom". Ale książęta nie dali się nabrać, "bo spostrzegli, że sprawa jest nieuczciwa".

            A w ogóle to pasjonująca kronika - wręcz czytadło. W czym ogromna zasługa tłumacza Krzysztofa Gołdy, który ją wspaniale spolszczył. Piszą o tym we wstępie, ale za mało! :)
            • arana Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 14:15
              arana napisała:


              > A w ogóle to pasjonująca kronika - wręcz czytadło. W czym ogromna zasługa tłumacza Krzysztofa Gołdy, który ją wspaniale spolszczył. Piszą o tym we wstępie, ale za mało! :)


              A historia, jak Krzyżacy kupili od hrabiego Waldemara Pomorze (który miał prawa do niego, tak jak pan Zamojski z Potopu do Niderlandów), a potem szermowali tym argumentem przed papieżem. Pięęękna sprawa, scholastyka aż miło! s. 394 tom 1. :D
    • zona_mi Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 12:01
      Wybranym osobom pożyczam swoje książki, nie zdarzyło się w ciągu ostatnich lat, by któraś nie wróciła.
      Nie pożyczam za to książek napisanych przez siebie, taką mam zasadę.
    • gazeta_mi_placi Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 15:46
      Pożyczam jednej osobie z rodziny, ona mi również pożycza, tak się składa, że lubimy podobną tematykę (II wojna światowa).
    • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 16:26
      Pamiętajmy wszak, że właściciel książki także może dopuścić się nadużyć.
      Pożyczyłem kiedyś książkę od znajomego. Oddałem ją. Dlatego zdziwiłem się, gdy po trzech miesiącach znajomy delikatnie zaczął się o nią dopominać. Powiedziałem, że już ją oddałem. "O tak? To fajnie. Poszukam na półkach" - odparł. Po kilku tygodniach powrócił do tematu. Czy jestem pewien, że oddałem książkę. Zapewniłem, że tak. Minęło kilka tygodni. Znów zaczął się dopytywać i jęczeć, że książka przepadła. Spojrzał niemal błagalnym wzrokiem, jakby chciał skruszyć serce człowieka, który mu zapierd... dzieła wybrane Balzaca i który bezczelnie rozkoszuje się w jego domu zupą pomidorową. Potem jeszcze kilka razy wrócił do tematu aluzyjnie. Że jeszcze nie znalazł tej książki itd.
      Szanowni Państwo, przestrzegam, uważajcie na takie rzeczy.
      • arana Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 17:07
        Pożyczył Balzaka!? Co za profan! Może jeszcze tom ze świętego wydania "Czytelnika? Horrrendum! ;)

        Kiedyś widziałam w Muzeum Diecezjalnym w Płocku cudowną średniowieczną księgę... na łańcuchu, i to takim, że żaden biskup Marinus nie dałby mu rady.

        * Szukałam stosownej ilustracji w sieci, ale nie znalazłam. I pomyśleć , że był czas, gdy Płock przewodził Mazowszu. A teraz? Nawet swoich skarbów nie potrafią pokazań w necie! :(
        • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 17:45
          > Pożyczył Balzaka!? Co za profan! Może jeszcze tom ze świętego wydania "Czytelni
          > ka? Horrrendum! ;)

          Nie pamiętam wydawnictwa. Ale wydanie było bardzo fajne.
          Profan? Nawet jeśli tak, to działał w słusznej sprawie. Oświecał ciemniaka.
          • arana Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 18:15
            kamil.bromski napisał:

            > Nie pamiętam wydawnictwa.

            Takie? A tu większość tomów pozbawiona zewnętrznych zielonych okładek. Całość wyszła w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Wydanie znakomite. Warto zebrać sobie całość. Ja zebrałam - ale nie pożyczę, wrrr! ;)




            • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 18:49
              <Takie? A tu większość tomów pozbawiona zewnętrznych zielonych okładek.

              Nie. To był jeden tom. Bardzo duży format, ponad 500 stron.
              • arana Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 19:32
                kamil.bromski napisał:

                > Nie. To był jeden tom. Bardzo duży format, ponad 500 stron.


                Zatem to. Też Czytelnik i 896 stron. Też niezłe. Ale polecam "Kuzynkę Bietkę" na początek.

                Albo może tak: "Dom pod Kotem z Rakietką", a potem "Balzakiana" Dehnela, a tam Mięso wędliny ubiory tkaniny, czyli pierwsza część dzisiejszej zabawy w Balzaka.
                • arana Poprawka z cytatem 15.12.14, 20:19
                  Balzakiana
                  • stella25b Re: Poprawka z cytatem 15.12.14, 20:56
                    Pozyczam swoje i pozyczam od innych. Mam takiego kolege w pracy, ktory czesto przynosi mi ksiazki, ktore wlasnie zakupil lub dostal poczta, z haslem, ze ja mam je pierwsza przeczytac, bo on na razie jest czyms zajety.
                • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 21:21
                  <Zatem to.[/url] Też Czytelnik i 896 stron.

                  Może, ale nie jestem pewien.

                  Co się zaś tyczy Jacka Dehnela. Niedawno miałem zamiar przeczytać Lalę. Książka ta trafiła do ścisłej dwudziestki lektur do przeczytania, czyli na mój stolik nocny. I gdy miałem już ją pod ręką, przeczytałem w "Polityce" felieton Dehnela o erotomanach gawędziarzach, których to autor ukazał w negatywnym świetle. Paskudnym, stronniczym, niesprawiedliwym. A powinnaś wiedzieć, że mnie, pisarza literatury miłosnej, łączą bliskie więzi duchowe z erotomanami gawędziarzami. Bardzo sobie cenię zalety tej literatury oralnej. Zniesmaczniony tekstem Dehnela, odstawiłem Lalę na czwartą półkę, skąd czeka ją długa peregrynacja na stolik nocny. Biorąc pod uwagę moje tempo czytania, wróci tam w najlepszym wypadku gdzieś w 2025 roku. Lecz gdyby Dehnel napisał książkę w duchu Crébillona, przeczytałbym ją natychmiast i zapomniałbym o niechlubnym felietonie.
                  • stella25b Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 21:40
                    Glebokie wiezi z erotomanami gawedziarzami to ma raczej nie "Lala"a "Saturn" Dehnela. No ale Ty odstawiles Dehnela, wie nie ma o czym mowic.
                    • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 15.12.14, 22:35
                      > Glebokie wiezi z erotomanami gawedziarzami to ma raczej nie "Lala"a "Saturn" De
                      > hnela. No ale Ty odstawiles Dehnela, wie nie ma o czym mowic.

                      To naturalny proces. Czas goi rany.
                      Przekartkuję Saturna w księgarni. Wyznam jednak, że po napastliwym felietonie wobec erotomanów gawędziarzy, mam mocno stonowane oczekiwania.
                  • arana Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 04:45
                    kamil.bromski napisał:

                    (...) że mnie, pisarza literatury miłosnej ...

                    Nie umiem znależć. :( Pomożesz?
                    • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 07:29
                      <Nie umiem znależć. :( Pomożesz

                      Oczywiście.
                      Jestem pisarzem w stanie błogosławionym. Rozwiązanie przewiduję w 2015. A wtedy proszę szukać Kamila, a nie Karola.
                      • arana Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 13:35
                        kamil.bromski napisał:

                        (...) A wtedy proszę szukać Kamila, a nie Karola.

                        Ach te frojdowskie pomyłki! Swoją drogą, będziesz (jeśli rozwiązanie nastąpi szczęśliwe, choć niekoniecznie na 10 pkt. Apgar) moim pierwszym Kamilem w literaturze. :D
                        • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 15:40
                          > Swoją drogą, będziesz (jeśli rozwiązanie nastąpi szczęśliwe, choć niekoniecznie na 10 pkt. Apgar) moim pierwszym Kamilem w literaturze. :D

                          Dziękuję za bardzo miłe słowa.
                          Wyznam Ci, że doświadczenie pisania powieści pozwala mi lepiej zrozumieć kobiecy heroizm.
                          • arana Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 16:12
                            kamil.bromski napisał:

                            > Wyznam Ci, że doświadczenie pisania powieści pozwala mi lepiej zrozumieć kobiecy heroizm.


                            Ach, bo pisanie w ogóle jest interesujące! Nie na darmo pobrzmiewa Luhmannem, co ma znaczyć, że tyleż poznajemy w nich innych, co i siebie samych, nespa? - dodam jak ten hrabia z "Rumcajsa", co śmiał się po francusku. :)
                            • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 16:42
                              <Ach, bo pisanie w ogóle jest interesujące!

                              Ja bym nie idealizował pisania. Ciężko zarobić, łatwo zgłupieć.
    • potworia Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 00:37
      Najpierw się wściekam. Gdzie do cholery jest... (tu wstaw tytuł, nie od razu pierwszej potrzeby pozycja, po prostu naszło mnie, żeby do niej akurat zajrzeć). Potem szperam gorączkowo w pamięci, próbując przypomnieć sobie, jakiej złodziejskiej kułwie (lub wstaw dowolną inwektywę) mogłam pożyczyć i kiedy. Potem się obrażam i zapada Nieodwołalna Decyzja, że już nigdy nikomu.
      A potem podczas jakiejś wizyty dostrzegam na czyjejś półeczce... (tu wstaw tytuł) lub inną pozycję, która z jakichś powodów wzbudziła pożądanie, ale była za droga lub za trudna do zdobycia. Zaczynam się do właściciela wdzięczyć i przymilać i wychodzę uszczęśliwiona błogosławiąc dobre serce i szczodrość znajomego. Nieodwołalna Decyzja chwieje się w podstawach, bo nie pożyczanie (komuś) gdy się pożycza (od kogoś) godzi w moje poczucie przyzwoitości i karmicznej harmonii. I znowu pożyczam, zwalczając niejednokrotnie harpagoniczne odruchy (Moje! Nie dam!) Skrupulatnie zapisuję co i komu, notatki giną, czas mija, zapominam i ja. Do czasu, kiedy przyuważę jakąś bolesną wyrwę w księgozbiorze. Wtedy się wściekam. I tak dalej.
      • arana Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 05:04
        potworia napisał(a):

        > Najpierw się wściekam ... i zapada Nieodwołalna Decyzja, że już nigdy nikomu.
        > A potem ...

        Oj tak! Tak było do czasu, gdy Wieszcz pogodził mnie z rzeczywistością i - osiągnęłam harmonię, poznając prawdę, że:

        Są księgi, które nawet się oddaje,

        Są takie, które szepce swemu forumowi;

        Są takie, które zwierza przyjaciołom domu;

        Są takie, których dotknąć nie daje nikomu.
        ;)
      • kalllka Re: Odwieczny dylemat 16.12.14, 09:00
        Exlibrys. Dobre rozwiazanie. Dla pozyczaczy i pożyczających.
        Daleko dawno, przyszywany szwagrowski wymyślał inicjalne pieczecie;artystycznie i na życzenie produkował stemple z kolorowemi tuszemi. Szyk i prezencja i jeszcze coś, dusza.
        naznaczona książka czuje się wybrana na życie w wiecznej pamięci...
    • nigolla Re: Odwieczny dylemat 17.12.14, 22:18
      Krótko: nie pożyczać. Książki to bardzo osobista rzecz, jak majtki.
      • eeela Re: Odwieczny dylemat 17.12.14, 22:58
        Dla ciebie. Dla mnie książki to tylko nośnik mniej lub bardziej cennej materii :-)
        • kamil.bromski Re: Odwieczny dylemat 17.12.14, 23:28
          <Dla ciebie. Dla mnie książki to tylko nośnik mniej lub bardziej cennej materii :-)

          Porównanie książki do majtek jest sexy. I trafne. Dobra książka umysłu nie uwiera.
          • vilez Re: Odwieczny dylemat 22.12.14, 20:00
            Właśnie dobra uwiera! W mysl złotej zasady rozwojowej: przekraczania sfery komfortu ;)
            • potworia Re: Odwieczny dylemat 22.12.14, 21:25
              Fajne! I rzeczywiście seksowne:-)
              Uwieranie może prowadzić zarówno do orgazmu jak do bolesnej infekcji.
              Albo do chodzenia bez majtek.
              Dobrze wygląda porzucona od niechcenia w jakimś widocznym, ale nie eksponowanym miejscu.
              Można próbować rozbudowywać tę metaforę, choć zdaje się, że działa na wyobraźnię tylko w damskiej edycji...
            • eeela Re: Odwieczny dylemat 22.12.14, 22:28

              > Właśnie dobra uwiera!

              Ja bym to inaczej nazwała: wwiercaniem się albo wgryzaniem, albo przeszywaniem. Uwierać (czyli przeszkadzać w irytujący sposób) może kiepski język albo tandetne rozwiązania. Książka dobrze napisana, która w jakiś sposób przekracza sferę komfortu, czyni znacznie większe spustoszenie niż jakieś tam uwieranie ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka