gatta13
09.04.05, 20:27
Kiedy byłam dzieckiem, takim, któremu jeszcze tatuś czytał książki, a także przez następne parę lat - książki pachniały. Ojciec przychodził z pracy i wyjmował z teczki książeczki opakowane w szary papier, przewiązane szarym sznurkiem, a sznurek był zawiązany tak, że można było nieść paczkę trzymając za niego. Zawsze starannie odplątywałam ten sznurek, żadnego cięcia. Odwijałam papier i... ten niepowtarzalny zapach nowej książki...
Do dziś się zastanawiam, czy to była ówczesna farba, czy magia dzieciństwa.