Dodaj do ulubionych

Dom z obserwatorium

07.07.05, 14:54
Z rzadka zdaża się ksiązka, gdzie nie przychodzą nam do głowy żadne
skojarzenia, gdzie nie możemy zacząć wypowiedzi od 'to jest podobne do...'.
Ksiązka, która kreuje świat niepodobny do innych, która nie próbuje żadnych
flirtów z rzeczywistością a która przy tym nie jest jakąs czysto
eskapistyczną opowieścia o magach i wróżkach. Ale czasami się trafiają -
Locus Solus, Magiczny Sklep z Zabawkami, albo właśnie bohaterka niniejszego
posta: "Dom z Obserwatorium" Edwarda Carey'a. Dziwny to tekst, dość smutny
ale jednocześnie mocno wciągający. Jesli w ogóle istnieje jakiś przymiotnik,
ktorym można by było ów tekst określić, to na pewno będzie nim 'dekadencki'.
Otóz dostajemy historię nawiedzonego domu, zlokalizowanego pośrodku
ruchliwego ronda ulicznego. Tyle, że dom ten nawiedzają zywi: Francis Orme,
człowiek który nie zdejmuje białych rękawiczek, bojac sie jaiegokolwiek
kontaktu i który kolekcjonuje specyficzne obiekty, rzeczy które ktoś obdarzał
wielką miłością; jego rodzice - odwieczni własciciele posiadłości, którzy
nekani róznymi zyciowymi przypadłościami staczają się w coraz większą ruinę
i marazm, aż wreszcie ogarnia ich zupełny bezruch; nauczyciel, który ciągle
się poci i płacze, wydzielając 'setkę róznych zapachów'; dziewczyna wierząca
w to, że jest psem i zyjąca wśród psów; tajemniczy Portier; staruszka, dla
której nie istnieje inna rzeczywistośc poza telewizyjnym ekranem i wreszcie
kobieta, która powoli i nieuchronnie traci wzrok, ale cały czas próbuje
ratowac otaczający ją swiat mieszkańców Obserwatorium.
Cały tekst poskładany jest z króciutkich obrazków, zbliżeń, ustawiając
bohaterów jakby pod mikroskopem, próbując na przykładzie tej małej zamknietej
społeczności pokazać całą galerię dziwacznych zachowań i rytuałów, jakimi
otaczają się ludzie samotni. Nikt w ksiązce nie rusza się praktycznie po za
dom, a jesli już to tylko do dość specyficznych miejsc - Francis do muzeum
figur woskowych, by tam stać w jednym szeregu z manekinami oraz na opuszczony
cokół w centrum miasta by pracować jako pomnik, niewidoma kobieta, do
kościoła by odnawiać posąg świętej Łucji, patronki chorób oczu. Postacie
drugoplanowe sa równie ekscentryczne, dośc powiedzieć, że w cąłej ksiązce,
nawet w jednej scenie nie trafiamy na tzw 'normalnego człowieka'. W warstwie
zdarzeń nie dzieje się przez te 300 kilka stron praktycznie nic, prócz
powolnego rozpadu posiadłości a co za tym idzie, rozpadu postaci dom ów
zamieszkujących -aż do przewidywalnego końca. Jeśli podobały wam się klimaty
(zanaczam, klimaty, nastrój a nie sposób wykonania lub wizja świata, bo ta
akurat w tej ksiązce jest niepowtarzalna) takich ksiązek jak "Tytus Groan"
Peake'a, Most Iana Banksa czy fragmenty Hard-Boiled Wonderland Murakamiego,
to podejrzewam, że i "Dom z Obserwatorium" zapewni Wam trochę przyjemnej,
klasyczną XIX wieczną grozą podszytej rozrywki.

Pozdrowienia:)
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka