Dodaj do ulubionych

Lepiej późno niż wcale?

22.12.05, 14:11
Mimo że w dzieciństwie dużo czytałam jakoś dziwnie ominęły mnie Muminki,
Alicja w krainie czarów, Mały Książe i Ania z zielonego wzgórza (przekorna
wtedy byłam i wbrew modom, czy co?)
I o ile Muminki, Alicja i Książe przeczytane w wieku dwudziestuparu lat
bardzo mnie zachwyciły i uważam, że są to książki do czytania w każdym wieku,
to do Ani nijak nie mogę się juz przekonać. Aha, nie czytałam tez
Musierowicz, taka uposledzona jestem.
Czy Wy też macie jakieś zaległości z dzieciństwa, których teraz żałujecie, a
na które jest jednak za późno?
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • mathias_sammer Re: Lepiej późno niż wcale? 22.12.05, 14:43
      Z pewnych ksiazek po prostu sie wyrasta.

      Ja nigdy nie przeczytam Harry Pottera, choc slowo "nigdy" nalezaloby wykluczyc
      ze slownika. Nie przeczytam dla siebie- nie widze w ksiazkach nic dla siebie,
      choc mlodziez nimi sie zaczytuje
      M.S.
    • Gość: eva.68 Re: Lepiej późno niż wcale? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.05, 15:22
      Alicję przeczytałam całkiem niedawno. Kubusia Puchatka dość dawno temu, ale już
      jako osoba dorosła [jak byłam młodsza strasznie mnie denerwowało, że ten miś
      taki głupiutki :)]. Muminki znam tylko z ilustrowanych adaptacji ale dojrzewam
      do sięgnięcia po wersję klasyczną. Nie czytałam Mikołajków, Mary Poppins i paru
      innych "żelaznych" tytułów. Anię przeczytałam we właściwym czasie, parokrotnie
      nawet ale teraz chyba nie dałabym rady. Jest to rzeczywiście książka, z której
      się wyrasta.
      Za to Musierowicz lubię. I wracam. I zawsze mnie jakoś optymistycznie nastraja.
      P:)
      • Gość: sweet Re: Lepiej późno niż wcale? IP: *.chello.pl 22.12.05, 18:33
        Ja nie czytałam Chłopców z palcu broni, Muminków i żadnej z książek pani
        Musierowicz.
        • eeela Re: Lepiej późno niż wcale? 22.12.05, 19:59
          A ja niestety czytalam "Chlopcow z placu Broni" i jest to dla mnie straszne
          wspomnienie. Ble. Nie bylam zupelnie bezkrytyczna, dziecieciem bedac :-P
    • Gość: jjj Re: Lepiej późno niż wcale? IP: *.dip.t-dialin.net 22.12.05, 18:51
      A ja z Ani nie wyroslam, czytam dalej niektore fragmenty i ajkos mnie nie
      nudza;) nie czytalam Alicji, Kubusia, Muminkow, Malego Ksiecia nigdy nie
      lubilam, wyroslam z Akademii Pana Kleksa, Plastusia, Sierotki Marysi (teraz nie
      dalabym rady przeczytac tego) i paru innych ;)
    • rumka Re: Lepiej późno niż wcale? 22.12.05, 20:17
      Anię przeczytałam będąc dziecięciem w 6 klasie ( postrzegana byłam jako
      ta "co nie jeszcze przeczytała ????" ), oczywiście, że przeczytałam, jestem
      fanką absolutną nawet aktualnie ( lat 33 ), wrócę,wróce dnia ...
      Akademia Pana Kleksa i inne części- książka hołubiona,wypieszczona i
      wyczytana przez moje rodzeństwo i przeze mnie rzecz jasna,egzemlparz z
      pogryzionym rogiem przez osobistgo psa Pikusia, trafił się moim siostrzeńcom,
      nie wiem czy przejeli sympatie i magię książki a może nie daj bóg nie
      przeczytali??? Nie chcę tego wiedzieć.
      Przyznam się,że Kubusia poznawałam na studiach,a Mikołajka nie czytałam
      nigdy. Obiecuję sobie, że teraz własnie go poznam,tak, to postanowienie
      noworoczne, tylko czy warto teraz dopiero ? Prosze o rady .
      ps. do Gombrowicza dorasta się ponoc po 30 ? :)
      • Gość: daria13 Re: Lepiej późno niż wcale? IP: *.medical / *.crowley.pl 23.12.05, 10:26
        Mikołajek jest chyba właśnie taka ksiażką łaczącą pokolenia i do czytania w
        dowolnym wieku, powiem więcej, niektóre 10-latki (w tym niestety mój syn) nie
        potrafią zrozumieć jego komizmu i docenią go pewnie za kilka ładnych lat.
        Zdecydowanie polecam:)
    • maitri Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 11:37
      A mnie ominely "Opowiesci z Narni" i "Bracia Lwie Serce".Teraz nadrabiam :)
      • Gość: daria13 Re: Lepiej późno niż wcale? IP: *.medical / *.crowley.pl 23.12.05, 11:54
        I jak? I w jakim jesteś w przybliżeniu wieku, bo to istotne?
    • weatherwax Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 12:02
      Są książki ponad ograniczenioa wiekowe, można je czytać w każdym wieku i zawsze
      znajdzie się tam coś dla siebie. Taki jest, np., Kubuś Puchatek, Mikołajek czy
      Muminki. Czy Mały Książę. Dorosły czytelnik dojrzy tam treści, których dziecko,
      skupione na akcji, nawet nie zauważy. Dostrzeże humor i wieloznaczności
      interpretacyjne. Różne smaczki. Mniam ;-)

      Są tez książki, które należy przeczytać w pewnym wieku i do nich nie wracać, bo
      zobaczy się wtedy ich ograniczenia czy też prymitywność stylu bądź fabuły, coś,
      na co dziecko po prostu nie zwróci uwagi. Taki jest Winnetou i reszta książek
      Maya, Mała Księżniczka, Mały Lord. Dla mnie taki jest Harry Potter - z trudem
      przebrnęłam przez pierwszy tom i - dziękuję. (Choć jestem wielkim fanem
      Tolkiena i Le Guin).

      Ale Ania z Zielonego Wzgórza da się, moim zdaniem, czytać, jako świadectwo
      pewnej epoki. Z tym, że tylko pierwsza i druga część, reszta już była bardzo na
      siłę pisana.
      Alicji nie lubię - kwestia gustu. Może tylko wiersze, ale w tłumaczeniu
      Stillera, nie Słomczyńskiego. A przez Sierotkę Marysię nie przebrnęłam ani w
      dzieciństwie, ani później. Brrr.

      A co sądzicie o polskich autorach dziecięco-młodzieżowych - OZogowska,
      Niziurski, Bahdaj i inni. Zestarzeli się?
      Pozdrawiam.
      • bdx65 Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 13:27
        Ponieważ uczę w szkole, muszę czytać lektury. Teraz już nie te z dzieciństwa,
        bo gimnazjum, ale przed reformą - klasy 5-8, więc "Atlantyda wyspa
        ognia", "Spotkanie nad morzem", "Uczniowie Spartakusa", a niektóre pamiętam ze
        swojej szkoły - "Ten obcy", "Chłopcy z Placu Broni", "Szatan z VII klasy".
        Miło się wraca do niektórych lektur.
        • aaneta Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 14:55
          "Ten obcy" jest uniwersalny i ponadczasowy, moim zdaniem. Ktoś pięknie pisał o
          tej powieści niedawno w GW, chyba Jarosław Mikołajewski, i chwała mu za to.
          Co do Makuszyńskiego, to nie wiem, czy podszedłby mi teraz "Szatan z VII klasy",
          ale do "Szaleństw panny Ewy" wracam co jakiś czas i podobają mi się niezmiennie.
          Z polskiej literatury dziecięco-młodzieżowej nie zestarzały się też dla mnie
          powieści "Diossos" i "Przygody Meliklesa Greka". Piękne, mądre i wzruszające.
    • abranova Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 14:41
      Jak to mówią: "dokładnie tak!"
      Zobaczyłam pare dni temu w ksiągarni wielopak z cyklem o Narni i dopiero się
      zorientowałam, że w dzieciństwie skończyłam chyba w połowie cyklu!

      Podobnie zreszta z Musierowicz, nie znam cyklu od toku "Brulion BeBe" (czy
      jakos tak), którego nie czytałam myśląc, że to jakaś ksiązka dla małych dzieci
      a potem już straciłam orientacje, co po kolei wychodziło...
    • meteorah Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 15:41
      Ja "Anię" pochłonęłam, podobnie zresztą "Emilkę ze Srebrnego Nowiu" i inne tego
      typu książki. Wiem, że teraz inaczej bym je odbierała, to prawda, że zmienia
      sie nasz punkt patrzenia i odczuwania Lektur wraz z wiekiem. Cieszę się więc
      bardzo, że w tym wypadku "zdążyłam";)
      Choc równocześnie wiem, ze wiele mnie ominęło. Nawet nie chcę myśleć, jak wiele

      Pozdrawiam
    • nadinka_nadinka Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 17:12
      przez anie nie udalo mi sie przebrnac we wczesnej podstawowce. nie pamietam
      nawet dlaczego, moze za mloda bylam :| wolalam wszystkie "tomki". potem juz do
      niej nie wracalam i raczej nie zamierzam.
      pottera zaczelam czytac, zeby moj nieszczesny inglisz poprawic i tym oto
      sposobem wyladowalam w 6. tomie. po polsku nie dalabym rady zapewne ;-D

      a zaleglosci z dziecinstwa nie mam. teraz jest gorzej

    • karolinka_k10 Re: Lepiej późno niż wcale? 23.12.05, 18:04
      Jedyny powod, dla ktorego wg mnie mozna by uznac, ze na daną "dziecięcą"
      lekture jest za pozno jest taki,ze nie doznasz tego uczucia sentymentalnego i
      cieplego ukłucia w serduszku. Ale i tak ksiazki z kategorii "tych z
      dziecinstwa" sa zartw tego, zeby do nich wracac i poznawac na nowo. Ja nie
      czytalam w dziecinstwie Muminkow,Alicji i Kubusia i odkrylam je dopiero kilka
      lat temu i teraz zajmuja bardzo wazne miejsce na liscie moich literackich
      fascynacji.

      Pozdrawiam,
      Karolcia
    • Gość: Opty Re: Lepiej późno niż wcale? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.05, 10:53
      To czy ma się zaległości "z dzieciństwa" zależy w jakim sie jest wieku. Pewnych
      książek nie było w bibliotekach PRL-u, wczesne dzieciństwo przeminęlo więc bez
      niektórych lektur (Alicja, Muminki, Narnia). Znowu Musierowicz zaczęła pisać
      później, więc późniejsze dzieciństwo też już minęło.
      Część lektur uzupełniłam w wieku "wczesnej młodości" a część nie, ponieważ było
      tyle do czytania, odkrywania coraz szerszych perspektyw widzenia literatury.
      Później to już było coraz gorzej z tym uzupełnianiem, oczywiście przez brak
      czasu a także burzliwe lata "mlodości dojrzałej".
      Teraz to juz tylko nowości i nowości.
      pozdr.
      • daria13 Re: Lepiej późno niż wcale? 27.12.05, 11:14
        A dlaczego w PRL-u nie było Alicji, Muminków i Narni? Właśnie się zastanawiałam
        dlaczego mnie to wszystko wtedy ominęło i teraz mam odpowiedź, ale teraz z
        kolei będę się zastanawiała, komu te pozycje wtedy przeszkadzały i dlaczego?
        Z drugiej strony może to nie jest złe, że Alicję i Muminki zaliczyłam późno, bo
        to książki bardziej do kontemplowania niż do łykania we wczesnym dzieciństwie:)
        P:)
        • baba67 Re: Lepiej późno niż wcale? 27.12.05, 12:21
          Alicji nie polubilam-a czytalam ja jako kilkunastolatka.Kubusia Puchatka
          polubilam, kiedy czytalam go mojemu szesciolatkowi, a mialam wtedy 30 lat,
          Musierowicz odkrylam blisko 30-tki i zakochalam sie bez pamieci.
          Opowiesci z Narni nie czytalam nigdy, tylko fragmenty niedawno.widzialm serial BBC
          wiele lat temu.Mam bardzo powazne podejrzenia, ze mis ie spodobaja :-)
        • aaneta Re: Lepiej późno niż wcale? 27.12.05, 12:47
          "Muminki" były wydane w latach 70-tych. Co do "Alicji" to nie pamiętam
          dokładnie, kiedy była wydana, ale na pewno była w mojej szkolnej albo osiedlowej
          bibliotece (też lata 70-te).
        • mamarcela Obrona PRLu !? ?! 27.12.05, 12:54
          tylko w tym kawałku.
          Muminki, Alicja i Narnia były. Osobiście posiadam właśnie PRLowskie wydania. I
          jeszcze pamiętam, że zanim zakupiono mi Muminki w twardej oprawie czytałam, czy
          raczej mi czytano, wcześniejsze wydanie (chyba ociupinkę większego formatu i
          tylko dwa, czy trzy pierwsze tomy), które przynosiła mi babcia z biblioteki.
          Będąc dziecięciem specjalizowałam się w rysowaniu Muminków oraz Kłapouchego w
          pamiętnikach koleżanek.
          Alicja była w tłumaczeniu Marianowicza (?) i później Słomczyńskiego (razem
          z "Drugą stroną lustra").
          W PRLu wychodziły także Mary Poppins (najpierw jako Agnieszka z rysunkami Marii
          Orłowskiej Gabryś - jestem szczęśliwą posiadaczką pierwszego tomu), książki
          Edith Nesbith i nawet "Miś zwany Paddington".
          Inną sprawą było to, że niezmiernie trudno było je wtedy dostać, a jeśli ktoś
          nie posiadał oczytanych rodziców i babci bibliotekarki, albo po prostu nie
          trafił na nie, to mógł zyć w przekonaniu, że takich książek w ogóle nie ma.
          Ja miałam szczęście. :)
          Pozdrawiam
          • Gość: daria13 Re: Obrona PRLu !? ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 16:29
            Ok. Jesień w Pekinie Viana też była wydana w latach 80, a kto z Was może się
            poszczycić tym, że ją wtedy posiadł? Dlaczego zatem w bibliotekach pełno było
            książek Curwooda,Wernica czy Coopera a Lewisa prawie wcale? Dlaczego trzeba
            było mieć aż babcię w bibliotece?
            • mamarcela Re: Obrona PRLu !? ?! 27.12.05, 21:08
              Ja mam "Jesień w Pekinie" wydaną przez PIW w 1974 roku. Kupioną na początku lat
              80' w antykwariacie z pieczątką biblioteki w Gdańsku (przekreśloną). Więc
              miałam. No, ale ja typowa nie jestem. odmieniec ze mnie.
              Pozdrawiam :)
            • mamarcela Re: Obrona PRLu !? ?! 27.12.05, 21:20
              Natomiast odpowiedź na pytanie: dlaczego w bibliotekach więcej było Curwoodów i
              Cooperów niz Lewisów, albo może dlaczego te pierwsze były popularniejsze i
              miały lepszą promocję, jest prosta i moim zdaniem ma niewiele wbrew wszelakim
              pozorom wspólnego z ideologią PRLu - mianowicie panie pracujące w bibliotekach
              były na owych Curwoodach i Cooperach wychowane i dlatego właśnie te książki
              kupowały i polecały. My także naszym dzieciom często staramy się podsuwać to,
              co nam się w dzieciństwie, czy młodości podobało.
              A że PRL fatalne było to zupełnie inna para kaloszy.
              Pozdrawiam :)
              • Gość: jaija Re: Obrona PRLu !? ?! IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.12.05, 23:37
                No ja nie wiem, nie bronię PRL-u, ale wszystkie Muminki były u nas w bibliotece
                dostępne i chętnie je czytałam, bez żadnych problemów. Żałuję, że nie czytałam
                Kronik Narni, ale wszystko przede mną, podczas spisywania księgozbioru
                odnalazłam parę części cyklu i mam ambicję zdobycia reszty :), chętnie
                przeczytam też po latach Kubusia, Mary Poppins, po raz pierwszy (!) Dziadka do
                orzechów Hoffmanna (mam przepiękne wydanie, choć PRL-owskie ;) - twarda,
                lakierowana oprawa, ilustracje Szancera - miodne), może na cykl o doktorze
                Dolittle się skuszę...
                Ale jakoś do Tomków, Curwoodów, Londonów i Cooperów nie czuję mięty i raczej
                ich już nie przeczytam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka