a.nancy
27.07.06, 23:19
podchodziłam do tej książki jak pies do jeża... długo stała na półce. opis z
okład wydawał się drętwy, a książka gruba (co jest zaletą dobrych książek, ale
okropną wadą złych)
w końcu się przełamałam i
trzy doby wyjęte z życiorysu ;)
mąż się ze mnie śmieje "ty lubisz takie dziwactwa" (próbowałam mu streścić w
jednym zdaniu ;))
czy kogoś jeszcze tak wciągnęła ta ksiązka?