yanga
09.02.07, 22:10
To nie do wiary! Angielka napisała książkę o problemach Polaków, którzy
próbowali sobie ułożyć życie w Anglii po II wojnie, i wrogości, z jaką
przyjmowała ich tamtejsza społeczność. Sprawy te są mi dobrze znane, więc
podchodziłam do tej książki jak pies do jeża, z góry niechętnie nastawiona. A
tu jeszcze jeden stereotyp obalony: zero napastliwości, pełne zrozumienie,
obiektywne przedstawienie racji obu stron. Powieść napisana trochę w stylu
Cronina - lubię takie - i chociaż kończy się w miarę optymistycznie, jest
bardzo, bardzo ponura. Nie pomaga w tym sceneria: mokradła hrabstwa Somerset,
zima, mokro, zimno, głodno, biednie. Nie mam dość słów uznania dla autorki,
która naprawdę dogłębnie musiała przestudiować dzieje Polaków w czasie wojny -
nie zauważyłam ani jednego błędu. Mam tylko jedno zastrzeżenie do przekładu
(Jan Kabat): bardzo razi, kiedy towarzysze broni, koledzy zwracają się do
siebie pełnymi imionami - Władysławie, Józefie, Danuto. Trudno wymagać od
autorki żeby znała tego typu niuanse, ale tłumacz powinien być na takie
sprawy wyczulony.