Krok po kroku Dostojewski

26.05.03, 10:08

Nie przeczytalam dotad "niczego z Dostojewskiego", wiem, wiem, niektorzy za
to posla mnie na groch:) Czytam bardzo duzo, mimo wszystko tlumacze sie?:),
na Dostojewskiego jednak czas dla mnie nadszedl dopiero teraz. Mam prosbe do
tych, ktorym tworczosc jego nie jest obca. W jakiej kolejnosci zaczac go
czytac? Czy kolejnosc jest w ogole wazna? A moze wszystko jedno, czy najpierw
przeczytam Zbrodnie i kare, a potem Lagodna, a moze jednak zaczac od Notatek
z podziemia? Bardzo prosze o podpowiedz.
Pozdrawiam:)
Tea
    • Gość: Cygnus X-1 Re: Krok po kroku Dostojewski IP: *.localdomain / 192.168.21.* 26.05.03, 10:10
      Jak już coś przeczytasz to powiedz, czy Dostojewski jest dobry na ból złamanego
      serca?
    • karmilla Re: Krok po kroku Dostojewski 26.05.03, 11:35
      ja tam mogę Cię usprawiedliwić... sama przeczytałam jak dotąd tylko jedną
      książkę Dostojewskiego, i żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazują, bym w
      najbliższym czasi emiała sięgnąć po kolejną...
      pod wpływem Innego świata przeczytałam Zapiski z domu umarłych, i powiem
      szczerze nie zachwyciłam się... z literatury łagrowej wolę jednak
      Grudzińskiego...
      ufając w dobry gust mojej mamy poleciłabym Biesy... bo na przykład co do
      zbrodni i kary, to nawet filmu nie byłam w stanie obejrzeć, bo mnie drażnił,
      więc wiedziałm, ze po książkę nie mam po co sięgać... co nie znaczy, że mi się
      kiedyś nie odmieni i nie zapragnę tego przeczytać... tylko do wszystiego trzeba
      dojrzeć...
    • ada08 Re: Krok po kroku Dostojewski 26.05.03, 12:20
      Ja przeczytałam prawie wszystko.
      Nie stosowałam jakiegos klucza kolejności powstawania,
      czy innych.
      Po prostu brałam z półki ''jak leci'' :-)
      Myślę , ze przy pierwszej lekturze kolejność
      powstawania nie ma znaczenia.
      Dopiero później, gdy się chce poznać nie tylko powieści,
      ale i samego Dostojewskiego bliżej - ma.
      To nie jest pisarz na jednorazowe spotkanie.
      Później warto jeszcze przeczytać którąś z wielu jego
      biografii i ''Dzienniki'' Anny Dostojewskiej, jego żony.
      a.

      PS Dodam jeszcze, że w poście Karmilli opinia jej, ze
      ''Wspomnienia z domu umarłych'' to .... ''literatura łagrowa'',
      zdumiała mnie :-)
      a.
      • karmilla Re: Krok po kroku Dostojewski 26.05.03, 13:55
        ada08 napisała:

        > PS Dodam jeszcze, że w poście Karmilli opinia jej, ze
        > ''Wspomnienia z domu umarłych'' to .... ''literatura łagrowa'',
        > zdumiała mnie :-)

        a to tak trochę z rozpędu, przez analogię z Innym światem - Wspomienia...
        czytałam poniekąd jako aneks do Innego świata :-))
    • Gość: gava Re: Krok po kroku Dostojewski IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.03, 13:07
      Ja zaczelam od Braci Karamazow i nie zalowalam.
      Pzdr.
    • Gość: julka Re: Krok po kroku Dostojewski IP: 217.11.133.* 26.05.03, 14:25
      "Własnoręcznie" doszłam do wniosku, że czytać Dostojewskiego można tylko w
      wieku lat kilkunastu, lub w głębokiej starości :) Jeszcze w liceum zachwycona
      byłam jego twórczością (Zbrodnia i kara, Biesy, Idiota). Braci Karamazow
      próbowałam przeczytać na studiach i szło baaardzo opornie, później jeszcze
      chciałam wrócić do jego powieści i się nie dało (a jestem nałogowym pożeraczem
      książek, więc nie był to brak czasu, ani kłopoty z czytaniem). Te
      wszystkie "głęboko-duchowe" rozważania o sensie życia wydają się mocno
      patetyczne i ocierające się o lekkie kabotyństwo. Teraz w PR2, o 9 rano Ferency
      czyta "Braci..." i też nie zachwyca.
      Ale nie chcę Cię zrażać - spróbuj sama, zacznij może od Idioty - książę Myszkin
      to naprawdę miły gość ;) fabuła nie jest zbyt naciągana i chyba rzeczywiście
      najlepiej się czyta.
      • ada08 Re: Krok po kroku Dostojewski 26.05.03, 14:35
        Gość portalu: julka napisał(a):

        > "Własnoręcznie" doszłam do wniosku, że czytać Dostojewskiego można tylko w
        > wieku lat kilkunastu, lub w głębokiej starości :)

        Coś w tym jest :-)
        Ja zaczęłam wcześnie, pod koniec podstawówki.
        Był moim poniekąd literackim idolem przez kilka lat.
        Byłam nim jak zaczadzona :-)
        Teraz natomiast ośmielam się zadawać obrazoburcze :-) pytanie
        czy to w ogole jest dobry pisarz ? :-)
        Gdybym nie zaczęła tak wcześnie, to może wcale bym go nie
        przezcytała.
        a.

        • Gość: julka Re: Krok po kroku Dostojewski IP: 217.11.133.* 26.05.03, 14:54
          ada08 napisała:

          > > Teraz natomiast ośmielam się zadawać obrazoburcze :-) pytanie
          > czy to w ogole jest dobry pisarz ? :-)

          Podobno dobry... Tak mówią na mieście :D

          > Gdybym nie zaczęła tak wcześnie, to może wcale bym go nie
          > przezcytała.

          Później wyrabia się zmysł krytycyzmu wobec "uświęconych wielkości", człowiek
          zaczyna samodzielnie myśleć i hop! Dostojewski go już nie zachwyca. :)
          Najgłębsze nawet rozważania robią wrażenie rozszczepiania włosa na czworo,
          bohaterowie są w swojej egzaltacji przerysowani, a fabułka okazuje się dość
          wątła, ale "rozdmuchana" filozofią do granic wytrzymałości.
          No, ale kto mógłby powiedzieć to głośno i oficjalnie, skoro to pisarz światowej
          sławy?

          >
          • tea_time Re: Krok po kroku Dostojewski 26.05.03, 16:38

            Dziekuje za podpowiedzi:) Dzis sami:) wpadli mi w rece "Bracia Karamazow",
            zatem chyba zaczne od nich oswajanie sie z Dostojewskim, co dalej? zobaczymy:),
            w koncu " zycie to jest to, co nam sie zdarza, kiedy robimy inne plany":)

            Rzeczywiscie najczesciej albo przeczytamy jakas ksiazke w mlodosci, albo
            dopiero na starosc po nia siegniemy, a poniewaz troche mi opowiesci w mlodosci
            umknelo, a do starosci tez mam jeszcze kawalek drogi:) nie baczac na czas, ani
            jeden, ani drugi, probuje (z czasu) TERAZ skorzystac:)

            Pozdrawiam:)
            Tea

            * Cygnusie, zadna ksiazka nie u-leczy zlamanego serca, i slusznie:), nie w tym
            celu zostala napisana:), jesli jednak rzeczywiscie odpowiedz na postawione
            pytanie Cie interesuje, po lekturze ja znajdziesz:)
            • tea_time Na marginesie / do Cygnusa 26.05.03, 16:43
              Znam tylko ksiazke Kitty Ferguson o czarnych dziurach, tak naprawde to
              beletrystyka:),czy moglbys polecic jeszcze jakas inna na ten temat?
              Tea
              • Gość: Tea for one Re: Na marginesie / do Cygnusa IP: *.localdomain / 192.168.21.* 27.05.03, 10:07
                Przede wszystkim chcę powiedzieć, że cieszę się z tej wymiany postów, bo widzę,
                że jesteś osobą myślącą, mało tego – zastanawiającą się nad sobą. To nieczęste
                w dzisiejszych czasach.

                tea napisała:
                Cygnusie, żadna książka nie uleczy złamanego serca, i słusznie:), nie w tym
                celu została napisana:)*, jeśli jednak rzeczywiście odpowiedź na postawione
                pytanie Cię interesuje, po lekturze ją znajdziesz:)

                Obawiam się, że niestety nie znajdę, bo ja nie noszę złamanego serca w swej
                piersi (chyba, że pisząc „po lekturze” miałaś na myśli siebie – nie zostało to
                jasno sformułowane:), mogę nawet powiedzieć, iż jest wręcz przeciwnie – każdego
                dnia odkrywam uroki samotności. Myślę, że i Tobie Herbatko trochę samotności
                dobrze zrobi, wykorzystaj ten czas.
                Mimo że astronomia jest jednym z moich hobby, nie czytałem książki, która
                byłaby poświęcona tylko czarnym dziurom. Z tych, które czytałem i które tę
                tematykę poruszają mogę polecić:
                1. „Piękno Wszechświata. Superstruny, ukryte wymiary i poszukiwanie teorii
                ostatecznej” Briana Greene’a.
                2. „Pierwsze trzy minuty” S. Weinberga
                3. „Ewolucja kosmosu i kosmologii” M. Hellera – fascynująca historia zmagań
                ludzkiej myśli próbującej poznać strukturę Wszechświata.
                Już z tego krótkiego zestawienia widać, że bardziej interesuje mnie kosmologia
                niż czarne dziury.
                Czy osoba o nicku Tea potrafi parzyć dobrą herbatę?
                Miłośnik astronomii i herbaty – Cygnus X-1

                * czy słyszałaś o książkach pisanych „ku pokrzepieniu serc”?
                • Gość: Cygnus X-1 Re: Na marginesie / do Cygnusa- errata IP: *.localdomain / 192.168.21.* 27.05.03, 10:10
                  Przepraszam - w poprzednim poście w miejsce autora wstawiłem tytuł listu.
                  • tea_time Krzepkie serce/przy herbacie/w gwiazdach:) 27.05.03, 13:50

                    Cygnusie, moje serce krzepi kazda dobrze napisana ksiazka, a najsilniej ta,
                    ktora czyni to mimochodem:), lubie literackie ulotnosc, przelotnosc i
                    niedopowiedzenie, w takim kontekscie Potop ( ksiazka " ku pokrzepieniu serc"
                    powstala:) wydaje mi sie obrazem zbyt gestym, by duszy lekkosci przydac:)
                    Nie jedna zreszta ksiazka potrafi do mysli powietrze wprowadzic, czasem
                    wystarczy aromat i smak herbaty, tak, tak, potrafie ja parzyc i to na kilka
                    sposobow, chociaz rodzajow herbaty znam wiecej:) A w moim nicku herbata bez
                    czasu nie istnieje, zauwaz roznice, znajdziesz jego znaczenie:)
                    Z pozdrowieniami i powiedziekowanie serdecznym za podpowiedzi pelne
                    wszechswiata:)
                    Tea
                    * Ado, "moich" Braci Karamazow przelozyl Aleksander Wat.

                    * Czy ktos z Was widzial "Lagodna" Trelinskiego z Gajosem i Ostalowska? Wielkie
                    dla mnie swego czasu przezycie. Bliskie wrazeniu, ktore doznalam ogladajac inna
                    Lagodna z Dominique Sanda w roli tytulowej...
                    • ada08 Re: Krzepkie serce/przy herbacie/w gwiazdach:) 27.05.03, 16:29
                      tea_time napisała:

                      >
                      > * Ado, "moich" Braci Karamazow przelozyl Aleksander Wat.

                      Acha, ten przekład mam :-)
                      >
                      > * Czy ktos z Was widzial "Lagodna" Trelinskiego z Gajosem i Ostalowska?
                      Wielkie
                      >
                      > dla mnie swego czasu przezycie. Bliskie wrazeniu, ktore doznalam ogladajac
                      inna
                      >
                      > Lagodna z Dominique Sanda w roli tytulowej...

                      'Łagodną' Trelińskiego widziałam.
                      Ostałowska i Gajos - świetni oboje.
                      Role jakby dla nich napisane.
                      a.


            • ada08 Re: Krok po kroku Dostojewski 26.05.03, 18:35
              tea_time napisała:

              >
              > Dziekuje za podpowiedzi:) Dzis sami:) wpadli mi w rece "Bracia Karamazow",
              > zatem chyba zaczne od nich oswajanie sie z Dostojewskim, co dalej?
              zobaczymy:)

              Czy może ''Bracia...'' w nowym przekładzie Adama Pomorskiego ?
              Ten właśnie przekład codziennie , od poniedziałku do piątku,
              w radiowej Dwójce czyta rano Adam Ferency. Pisała o tym Julka.
              Zresztą te poranne lektury dwójkowe to oddzielny temat.
              Pamietam, sprzed kilku miesięcy, ''Nędzników'' Hugo.
              Czytał Mariusz Benoit. WIELKA KREACJA !!!.
              a.
              • dr.krisk Poranni Bracia K. w Dwójce... 27.05.03, 00:22
                Przez nich regularnie spóźniam się do pracy. A niejednokrotnie zatrzymuję
                samochód, żeby w spokoju posłuchać (musi to śmiesznie wyglądac z boku). Ferency
                znakomicie czyta, no i chyba przekład dobry!
                W ogóle ostatnio tylko dwójki słucham. W trójce jakieś głupoty...
                Pozdrawiam.
                KrisK
                • Gość: julka Re: Poranni Bracia K. w Dwójce... IP: 217.11.133.* 27.05.03, 10:22
                  dr.krisk napisał:

                  > W ogóle ostatnio tylko dwójki słucham. W trójce jakieś głupoty...
                  > Pozdrawiam.
                  > KrisK

                  Ze mną jest podobnie - od roku słucham nieomal wyłącznie PR2 - trujka to nie
                  jest ani MOJE, ani tym bardziej PIERWSZE radio. Nie da się słuchać tego bełkotu
                  i łomotu, a nocny program (jeszcze dla ludzi) przegrywa z koncertem w PR2 lub z
                  książką. Gorąco ściskam dłoń.
                • Gość: mik Re: ale gdziez tam!!!! IP: *.nwrk.east.verizon.net 27.05.03, 16:11
                  wcale nie wygladasz smiesznie
                  wrecz moze nawet dostojnie
                  w tym intelektualnym zasluchaniu
                  sam tak sprobowalem
                  ale wyszlo mi jakos blado
                  (widzialem w lusterku)
                  ach, zazdroszcze ci
          • Gość: maya Re: Krok po kroku Dostojewski IP: *.acn.pl 26.05.03, 23:46


            > ada08 napisała:
            >
            > > > Teraz natomiast ośmielam się zadawać obrazoburcze :-) pytanie
            > > czy to w ogole jest dobry pisarz ? :-)
            bardzo dobre pytanie, od lat krąży mi po głowie. Pierwszy raz pojawiło się,
            kiedy przeczytałam na fali namiętności do jego pisarstwa, z
            rozpędu, "Skrzywdzonych i poniżonych". Miałam wtedy jakieś 18 lat i ufałam
            bezgranicznie obiektom swoich zachwytów, a mimo to pomyślałam: szmira.
            Zapachniało klimatem z Mniszkówny, tandetnym wyciskaczem łez,to była straszliwa
            porażka po lekturze "Idioty" i innych hitów ("Idioty" zwłaszcza, bo dla mnie to
            mistrzostwo świata).
            "Łagodna" już była czytana na fali wielkiego zawodu, "Wspomnienia z domu
            umarłych" - rehabilitacja, "Biesy" - wielkie "uffff... a jednak"
            Teraz myślę, że biografia Dostojewskiego wyjaśnia te nierówności, może też
            częściowo wyjaśnia emocje dla niego charakterystyczne, których nikt tak nie
            potrafi wzbudzać (tego rozchwiania,dygotu, ciągle na pograniczu odmiennego
            stanu świadomości, zataczania się od ściany do ściany, można długo wymieniać,
            na końcu też nieznośny sentymentalizm, coś wstrętnego jak brednie pijusa o
            czwartej nad ranem użalającego się nad sobą, nad każdym,nie do wysłuchania,
            nienawidzę Dostojewskiego za to, i ...)
            i... właśnie. To też (niestety lub "stety") on. Piękne, że taki brzydki,
            nierówny, mądry i głupi, nieznośny i niezastąpiony. Tak sobie myślę, że to jest
            jakieś subiektywne kryterium dobrego pisarstwa, może nienajgorsze -
            NIEZASTĄPIONY. Ja przeczytałam powtórnie (a właściwie trzykrotnie)
            tylko "Idiotę". Być może ta książka ciągle mnie jeszcze rekonstruuje, nęka,
            tęsknię za nią i odgradzam się od niej.
            Moja sąsiadka niedawno wyrzuciła całego Dostojewskiego na śmietnik, mówiąc: kto
            by miał siłę zatruwać się tym...
            Może tylko bardzo młodzi(wariaci) i na tyle starzy (psychicznie), że w jakiś
            sposób bezpieczni - mają siłę.
            Teraz czytam "Rozmowy z Cioranem", dlatego dużo myślę o Dostojewskim. Niezła z
            nich para.
        • Gość: nahod Re: Krok po kroku Dostojewski IP: 195.136.95.* 26.05.03, 18:51
          Co w Dostojewskim jest takie niesamowite? Nieustanna dywagacja na temat zycia (
          śmierci), Boga, samej wiary?
          Może sami bohaterowie, ich absurdalne losy?
    • Gość: Nu! Re: Krok po kroku Dostojewski IP: *.gce.gliwice.pl 27.05.03, 14:39
      Mój kontakt z Dostojewski rozpoczął się od
      "Białych nocy" w wieku nastu lat, i nawet dzisiaj,
      kiedy zerknę do tego tego tekstu, muszę się hamować
      przed zatonięciem (utopieniem)w lekturze :)

      .........

      "Była cudowna noc, taka noc, drogi czytelniku, jaka może byc tylko
      wówczas, gdy jesteśmy młodzi. Niebo było takie gwiaździste, takie
      jasne, ze spojrzawszy na nie, mimo woli trzeba zapytać siebie:
      czy naprawdę pod takim niebem moga żyć różni zagniewani i nie-
      zadowoleni ludzie? To również młodziencze pytanie, drogi czytel-
      niku, bardzo młodzieńcze, ale niech je Bóg jak najczęsciej zsyła
      twojej duszy!... Mówiąc o różnych niezadowolonych i zagniewanych
      jegomościach, musiałem sobie przypomniec i o własnym
      przykładnym sprawowaniu przez cały dzień. Od samego rana zaczęło
      mi dokuczać jakieś dziwne przygnębienie. Wydało mi się nagle, że mnie,
      samotnego, wszyscy opuszczają i i że wszyscy odwracają się ode mnie.
      Naturalnie, każdy ma prawo zapytać: któż to ci wszyscy? Bo przecież
      już osiem lat mieszkam w Petersburgu i nie umiałem zawrzeć żadnej
      znajomości. Ale po co mi znajomości? I tak znam cały Petersburg; oto
      dlaczego wydało mi się, że wszyscy mnie porzucają, gdy cały Petersburg
      ruszył z miejsca i nagle wyjechał na letnisko."

      i tak dalej...
      • ada08 Petersburg u Dostojewskiego. 27.05.03, 16:35
        Świetne sceny w ''Zbrodni i karze''.

        Deliryczne kartki w ''Idiocie'', kiedy w upalny dzień
        wszyscy wyjechali za miasto, a książe Myszkin snuje się
        ulicami i czuje zbliżający sie atak epilepsji...
        a.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja