Dodaj do ulubionych

Piękno i brzydota

04.12.11, 22:03
Kto w Jeżycjadzie jest, Waszym zdaniem, piękny, a kto brzydki i dlaczego?
Ja jestem fanką przede wszystkim Idy - uwielbiam rude włosy i zielone oczy. Myślę też, że ładna jest Robaczywa Paulina, byc może też Nutria. No i Aurelia, zanim sfiraniała, bo jeśli nawet wygląd zachowała podobny, to od momentu sfiranienia jakoś nie chce mi się o niej czytac.
Mam straszne pretensje do MM o to, co zrobiła z Romy, bo lubię Romę. MM przedstawiła ją jako brzydką, a w każdym razie brzydszą na tle Pulpy.
Zawsze wyobrażałam sobie Anielę, jako niezbyt atrakcyjną nastolatkę, za to piękną dorosłą kobietę.
Jesli chodzi o mężcvzyzn, to nie bardzo potrafię wyobrazic sobie któregoś z nich, jako bardzo przystojnego. Moze Krzysio?
Brzydactwa to, moim zdaniem, Bella, Żaba, Trolla (choc, ona, nawet będąc niezbyt ładną, może nadrabiac pogodą ducha i tym samym byc atrakcyjna).
Obserwuj wątek
    • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 01:34
      pod moj gust podchodzi na pewno Aurelia (widze ja troszke jako mloda Juliette Binoche) i Aniela - nie jako klasyczna pieknosc tylko wlasnie jako rozczochrana czarnowlosa wariatke z zadartym nosem. Ida do mnie nie trafia kompletnie, ale to pewnie z powodu tego jak sie zachowuje i poza tym jakos nie kupuje tej totalnej przemiany z brzydkiej chudej i plaskiej nastolatki w wybitna pieknosc.troche za duzy przeskok.
      na pewno nie pasuje mi wiewora Natalia, wielokrotnie opisywana jako pieknosc (ciekawa to pieknosc z zebami nutrii..)
      Kreska i Bebe, zdecydowanie ciekawe.
      na pewno Laura - szkoda tylko ze w kazdym kolejnym tomie jest zupelnie inaczej rysowana.... nie da sie tego wytlumaczyc zmianami ktore powoduje wiek, po prostu ona za kazdym razem zupelnie inaczej wyglada:/
      a Borejkowny generalnie sa jakies nudne - albo blond albo rude, piegate, brwi szerokie, dolki w policzkach. jakos mnie mieszanka urodowa Mili i Ignaca nie zachwyca
      • kkokos Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 19:26
        rannie.kirsted napisała:

        > jakos nie kupuje tej totaln
        > ej przemiany z brzydkiej chudej i plaskiej nastolatki w wybitna pieknosc.troche
        > za duzy przeskok.

        a dla mnie to przeskok bardzo prawdziwy - oczywiście, że są takie kobiety i to wcale nierzadko!
        • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 21:00
          ale nie az taka przemiana litosci.... w KK jest napisane ze ida ma okragla, plaska jak talerzyk twarz , a w OwR nagle objawia nam sie kociooka pieknosc z wystajacymi koscmi policzkowymi. porownaj sobie ilustracje z Ida z Idy sierpiniowej i OwR - 2 zupelnie rozne osoby.
    • a.nancy Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 11:07
      a ja nie do końca wierzę w brzydotę Belli
      wyobrażam sobie ją jako dziewczynę o przeciętnej urodzie, nie dbającą o wygląd zewnętrzny (te koszmarne warkoczyki!), ale właśnie takie "przeciętne" mają szansę wyrosnąć może nie na piekności, ale całkiem atrakcyjne kobiety. wystarczy zadbać o siebie, zainwestować we fryzjera, fajne ciuchy i można się zdziwić :)

      Trolla nadrabia osobowością i oryginalnością

      zjecie mnie, ale podoba mi się Koszmarna Gabriella - nie jako piękność, ale myślę, że ma w sobie "coś", skoro kompletnie nie dbając o wygląd zewnętrzny zafascynowała sobą podrywacza Pyziaka, i nie zapuściła się totalnie w kieracie praca-dom (totalnej paskudy nawet informatyk by nie chciał ;)))

      ładna jest Elka
      ale jakoś nie wierzę w urodę Pulpy, może po prostu nie jest w moim typie.
      • buka_z_muminkow Re: Piękno i brzydota 15.09.12, 18:58
        a ja lubię warkoczyki Belli :) Cieszę się, że chociaż któraś nastolatka u MM czesze się jak typowa nastolatka. I nie chodzi mi o to, że typowa nastolatka ma trzy warkoczyki - ale że typowa nastolatka czesze się niestandardowo. to dla mnie ta sama kategoria, co kucyk po boku głowy czy pofarbowanie części włosów na inny kolor, niz reszta. Sama w wieku Belli nosiłam śmieszne koczki po obu stronach głowy. Teraz bym sie tak nie uczesała, ale jako nastolatka miałam gdzieś, co kto inny pomyśli o mojej fryzurze. Mi się podobało, bo było oryginalne - i to się liczyło :-)
    • mama_kotula Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 13:09
      Cytat
      Zawsze wyobrażałam sobie Anielę, jako niezbyt atrakcyjną nastolatkę, za to piękną dorosłą kobietę.


      Ja Anielę w dorosłym wieku porównuję z Justyną Steczkowską - brzydka, ale doskonale zrobiona, więc wydaje się piękną.
      • emae Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 14:26
        mama_kotula napisała:

        >
        > Ja Anielę w dorosłym wieku porównuję z Justyną Steczkowską - brzydka, ale dosko
        > nale zrobiona, więc wydaje się piękną.
        >

        Też mi się z nią zawsze Aniela kojarzyła :)

        W "moim typie" zdecydowanie jest Laura, fascynujący typ urody, jakby śliczna twarz to było za mało, obdarzono ją jeszcze pięknymi włosami i idealną figurą :) Uroda gwiazdy filmowej. Podoba mi się też Bebe, choć pojawia się ona na niewielu ilustracjach, tak jakby autorka nie miała odwagi rysować kogoś deklaratywnie aż tak pięknego ;)

        Ja w ogóle wierzę w to, co na kartach tych powieści napisano o urodzie postaci :) Wierzę, że Gaba wygląda dobrze mimo, iż nie dba przesadnie o urodę, wierzę, że Patrycja jest śliczna mimo lekkiej nadwagi (ileż znam takich dziewczyn!), wierzę, że Żaba wygląda znośnie mimo nieznośnych ilustracji. Znam osobiście dziewczynę podobną do Belli, tylko włosy ma ciemne i nie bawi się w warkoczyki. Z charakteru też bardzo podobna. Nikt nie nazwałby ją pięknością, ale jest uważana za osobę bardzo atrakcyjną.
      • croyance Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 16:12
        Z calym szacunkiem, ale Steczkowska JEST piekna. Jej jedyna wada to to, ze nie wyglada jak typowa Slowianka spod sztancy. W Polsce ideal urody ma strasznie waski margines, i jak tylko wyglada sie inaczej, niz wedlug wzoru, mozna liczyc na etykietke 'brzydki' albo przynajmniej 'niestandardowa pieknosc'. No ale co to za standardy?

        Wzorce sa rozne, owszem - ale w Polsce sa wyjatkowo ograniczone, wystarczy miec lekko inny nos i juz 'nie jest klasyczna pieknoscia' ... Zaczynam myslec (specjalnie po czytaniu forow Moda i Uroda), ze w Polsce brzydki = inny. Wygladasz troche inaczej niz jedyny wlasciwy wzorzec - łooo, brzydka jestes, nie ma skali, na ktorej by cie mozna ocenic!

        Zreszta, nie istnieje cos takiego jak obiektywna brzydota i obiektywna uroda, wszystko jest w oku patrzacego. A jesli patrzacy ma ograniczone horyzonty, to i bedzie widzial naokolo siebie samych brzydali.
        • lezbobimbo Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 16:50
          croyance napisała:
          >W Polsce ideal urody ma strasznie waski margines, i jak tylko wyglada sie inaczej, niz wedlug wzoru, mozna liczyc na etykietke 'brzydki' albo przynajmniej 'niestandardowa pieknosc'. No ale co to za standardy?
          > Wzorce sa rozne, owszem - ale w Polsce sa wyjatkowo ograniczone, wystarczy miec
          > lekko inny nos i juz 'nie jest klasyczna pieknoscia'
          ... Zaczynam myslec (spec
          > jalnie po czytaniu forow Moda i Uroda), ze w Polsce brzydki = inny. Wygladasz t
          > roche inaczej niz jedyny wlasciwy wzorzec - łooo, brzydka jestes, nie ma skali,
          > na ktorej by cie mozna ocenic!

          Swiete slowa!!! Przyklaskuje jak najbardziej i podpisuje sie wszystkimi racicami pod patoka prawdy z ust wacpanny!
          Polskie wzorce to... przesladowanie innosci oraz okrutny paradygmat, ze jak kobieta nie miesci sie 24h na dobe w tym waskim wzorcu urody, to nie zasluguje na bycie czlowiekiem.
            • dakota77 Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 17:30
              Ja bym powiedziala, ze nie takze kobiety, a przede wszystkim. Mam wrazenie, ze kobieta bywa najgorszym wrogiem innej kobiety. Kiedy rozmawia sie z mezczyznami, moze poza tymi kompletnymi plytkimi pustakami, ktorzy lubia cizie wygladajace jak zywa lalka z sex shopu, okazuje sie, ze im sie czesto podobaja kobiety ktore wcale nie sa uwazane za pieknosci przez inne kobiety. Bo oni czesto nie zauwazaja tych dodatkowych 5 entrymetrow tu czy tam, leko rzywych nog czy czegokolwiek innego. Na nich czesto dziala takie ogolne wrazenie, dziewczyna jest pewna siebie, to juz wyglada na atrakcyjniejsza. Nie wiem, czy to co pisze ma sens, nie bardz o wiem jak to opisac;-)
              • croyance Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 17:55
                W literaturze przedmiotu na temat wzorca wygladu w krajach Europy Wschodniej (i czesci Balkanow) uzywa sie okreslenia 'disciplinatory gaze' innych kobiet, stosowanie sie do wzorcow jest egzekwowane i pilnowane przez kobiety, mezczyzni z reguly nie wystepuja w tym obrazie. Ale, jako ze kraje Europy Wschodniej sa wysoko na kulturowym wymiarze meskosc-kobiecosc (Hofstede), oznacza to, ze oczekiwana jest rozbieznosc pomiedzy rolami (najwyzsza na skali jest Japonia, kraje anglosaskie sa zazwyczaj nisko), i w zwiazku z tym potrzeba roznych markerow plciowych, ze tak powiem, zeby ta roznica byla jasno widoczna. Przekroczenie tej normy jest wiec w pewien sposob kulturowa zdrada :-P

                W NZ na przyklad to nie ma znaczenia, pojecie 'dbania o siebie' w kontekscie bycia kobieta niewiele znaczy, Europejke mozna z reguly rozpoznac po tym, ze wyglada bardziej kobieco. W Polsce standardy sa niemozliwie wysrubowane, i mysle, ze warto czasem zobaczyc, ze sa miejsca w ktorych takie problemy w ogole nie istnieja, a od kobiet nie wymaga sie, zeby byly 'zadbane' w taki sposob, jak w Polsce.

                BTW, 34 lata zyje i jeszcze nigdy nie widzialam brzydkiej osoby.
                • kkokos Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 19:25
                  croyance napisała:

                  > BTW, 34 lata zyje i jeszcze nigdy nie widzialam brzydkiej osoby.

                  no proszę cię, croyance, istnieją granice autokreacji :) taka mądra jako 13-latka raczej nie byłaś :)
                  • croyance Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 21:55
                    Kkokos, a ile Ty brzydkich osob widzialas?
                    Nie wierze, ze wiecej niz, nie wiem, trzy?

                    Chociaz nie, za brzydka uwazalam siebie. Wszyscy poza mna wydawali mi sie normalnie wygladajacy i fajni. W mojej klasie byla dziewczyna ciezko niepelnosprawna fizycznie, i do tej pory nie rozumiem na przyklad, dlaczego nie miala faceta. Ja bym sie z nia umowila (BTW, jedynym mezczyzna, ktory sie nia kiedykolwiek zainteresowal, byl obcokrajowiec, ktory z kolei nie mogl pojac, dlaczego ona nie chce sie z nim spotkac i uwaza, ze sobie z niej robi jaja). Moj pierwszy chlopak uwazany byl za, cytuje, 'najbrzydszego w szkole' - tez do tej pory nie wiem, czemu.

                    Zreszta wcale nie uwazam tego za jakas zalete, raczej zwis i pewne wycofanie.
                    • croyance Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:54
                      A co do niezauwazania, hi hi. Moja matka, inteligentna kobieta z doktoratem, ale nieco autystyczna (w jej rodzinie wszyscy mezczyzni maja Aspergera) w polowie filmu 'Slumdog Millionaire' nagle powiedzial: och! to sie dzieje w Indiach?

                      Mnie spadla szczeka i pytam, jak to, nie zauwazylas, ze wszyscy aktorzy sa Hindusami?

                      A mama: nie, ale jak pokazali Taj Mahal, to pomyslalam, ze cos jest nie tak.
                • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 19:42
                  bez przesady.
                  ja tez tyle żyję, a jednak widzialam osoby po prostu brzydkie. fakt ze przy okazji zaniedbane, ale zadbanie niewiele by zmienilo, ot byłoby mniej przykro patrzec.
                  ale z cała pewnością mieli oni swoje zalety, ktore przysłaniały wyglą. jeden facet z tych brzydkich miał takie poczucie humoru i był tak świetnym kompanem do pogawędek, że po jakimś czasie człowiek nie zauważał juz nie tylko tego ze on brzydki, ale nawet tego ze sie koszmarnie jąkał... :)
                  • ding_yun Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:03
                    dziennik-niecodziennik napisała:


                    > ale z cała pewnością mieli oni swoje zalety, ktore przysłaniały wyglą. jeden fa
                    > cet z tych brzydkich miał takie poczucie humoru i był tak świetnym kompanem do
                    > pogawędek, że po jakimś czasie człowiek nie zauważał juz nie tylko tego ze on b
                    > rzydki, ale nawet tego ze sie koszmarnie jąkał... :)

                    I może jeszcze miał świetny dystans do siebie objawiający się w ten sposób, że sam żartował ze swojego paskudnego wyglądu? Żeby zdobyć akceptację otoczenia?
                  • croyance Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 12:38

                    O, definicje zaniedbania tez sie roznia z kraju na kraj, na forum Uroda czasem powiedza, ze jestes zaniedbana, bo masz paznokcie niepomalowane etc.

                    Problem jest (juz pisalam w tym watku) w postrzeganiu urody jako czegos tylko fizycznego. Jesli czlowiek ma poczucie humoru i jest swietnym kompanem, to IMO jest atrakcyjny jako partner.
                    • croyance Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 12:41
                      BTW, w Japonii idealem urody sa krzywe zeby, najlepiej jeszcze, zeby jeden wystawal z ust. Dentysci duza kasuja za takie zabiegi, wstawiaja na przyklad nakladki/licowki, zeby zeby wygladaly na krzywe i lekko polamane. Bo to jest takie kawaii, jak u malej dziewczynki, jeden zabek wystaje nieco, a reszta z powylamywanymi nogami :-P Usmiechnie sie taka pozniej, a wszyscy Awwwwwww!

                      Dla mnie to jest chyba najlepszy przyklad tego, jak diametralnie rozne moga byc wzorce urody. Wyobrazcie sobie takie zeby w Stanach na przyklad - no nie przejdzie.
          • ding_yun Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 18:48
            Jak najbardziej zgadzam się z tym, że w Polsce to spektrum ideału jest w kontekście kobiecej urody niesłychanie wąskie. Polacy lubią to, co dobrze znają i najbardziej podoba im się uroda słowiańska, oswojona. Największym powodzeniem cieszą się ładne "dziewczyny z sąsiedztwa" nie wychodzące swoją urodą i figurą, a także fryzurą i strojem poza schemat tego, co uznane jako dziewczęce i ładne.

            Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że mężczyźni są równie bezlitośni w ocenianiu urody kobiet, co inne kobiety - chyba już kiedyś o tym pisałam. Przyjęło się uważać, że mężczyźni oceniają całokształt urody, a na detalach koncentrują się kobiety, że mężczyźni nie zauważają drobnych niedostatków urody. Moje osobiste doświadczenie do tej teorii nijak nie przystaje. Tak się w moim życiu składa, że sporo przebywam z mężczyznami i niektórzy zaczynają mnie traktować szybko jako swojego kolejnego kumpla, więc mam często miewałam okazję uczestniczyć w tak zwanych męskich rozmowach. Poziom szczegółowości analizy jest zatrważający, panowie bynajmniej nie ograniczają się do komentarzy w stylu "ta mi się podoba". Każda koleżanka z pracy/uczelni zostanie prędzej czy później rozebrana na części pierwsze, wypunktowane zostaną jej wady i zalety. Nie wiem, może ta kwestia się zmienia pokoleniowo? Może dzisiejsi młodzi mężczyźni faktycznie mają w sobie więcej z kobiet (i vice versa), a to jest oznaka tych zmian?
            • kkokos Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 19:44
              ding_yun napisała:

              > Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że mężczyźni są równie bezlitośni w oc
              > enianiu urody kobiet, co inne kobiety - chyba już kiedyś o tym pisałam.

              zgadzam się!

              Poziom szczegółowości analizy jest zatrważając
              > y, panowie bynajmniej nie ograniczają się do komentarzy w stylu "ta mi się podo
              > ba". Każda koleżanka z pracy/uczelni zostanie prędzej czy później rozebrana na
              > części pierwsze, wypunktowane zostaną jej wady i zalety. Nie wiem, może ta kwes
              > tia się zmienia pokoleniowo? Może dzisiejsi młodzi mężczyźni faktycznie mają w
              > sobie więcej z kobiet (i vice versa), a to jest oznaka tych zmian?

              jeśli masz na myśli dzisiejszych 40-latków, to być może masz rację. a jeśli dzisiejszych 20-latków, to nie masz, bo 40-latkowie też tak rozbierają na czynniki pierwsze :(

              w dodatku z moich doświadczeń wynika, że jeśli kobieta ma jakąś wyraźną wadę urody, to oczywiście w nowym środowisku zostanie ta wada obgadana, ale kobiety szybko przechodzą nad nią do porządku dziennego. a faceci o tej wadzie stale będą przypominać, np. przy każdej, nawet oczywistej wzmiance o dziewczynie uszczegóławiać "TA agnieszka? ta z tym tyłkiem??" albo jakimś głupim gestem naśladować jej wadę urody, jeszcze z takim głupiowrednym uśmieszkiem nr 16 pt. "no co ja poradzę, że nie mogę się powstrzymać". uuuch :(
              • ding_yun Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 20:46
                kkokos napisała:

                > ding_yun napisała:
                >

                > jeśli masz na myśli dzisiejszych 40-latków, to być może masz rację. a jeśli dzi
                > siejszych 20-latków, to nie masz, bo 40-latkowie też tak rozbierają na czynniki
                > pierwsze :(

                Miałam na myśli 20-25-latków, czyli byłam w błędzie.

                faceci o tej wadzie stale będą
                > przypominać, np. przy każdej, nawet oczywistej wzmiance o dziewczynie uszczegó
                > ławiać "TA agnieszka? ta z tym tyłkiem??" albo jakimś głupim gestem naśladować
                > jej wadę urody, jeszcze z takim głupiowrednym uśmieszkiem nr 16 pt. "no co ja p
                > oradzę, że nie mogę się powstrzymać". uuuch :(

                O tak, to też zaobserwowałam. Kasia z wielkim tyłkiem, albo Ania z garbatym nosem, albo Zosia bez talii.
                • rozdzial43 Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 17:01
                  ding_yun napisała:

                  > O tak, to też zaobserwowałam. Kasia z wielkim tyłkiem, albo Ania z garbatym nos
                  > em, albo Zosia bez talii.

                  A potem ci wysublimowani koneserzy kobiecej urody i tak żenią się z przeciętnymi - według standardów masowej popkultury - dziewczynami. Także myślę, że to chodzi o jakieś rytualne samców tańce w stadzie, których niestety byłaś świadkiem.
                  • ding_yun Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 20:14
                    >
                    > A potem ci wysublimowani koneserzy kobiecej urody i tak żenią się z przeciętnym
                    > i - według standardów masowej popkultury - dziewczynami. Także myślę, że to cho
                    > dzi o jakieś rytualne samców tańce w stadzie, których niestety byłaś świadkiem.

                    I są zapatrzeni w te dziewczyny jak w obrazki, dokładnie tak.

                    Ja mam świadomość, że to są właśnie rytualne tańce (trafne określenie). To posłużyło mi tylko za ilustrację mojej prywatnego przeświadczenie, że mężczyźni zwracają nie mniejszą uwagę na szczegóły wyglądu niż kobiety.
                    Zresztą mam też na to i pozytywne przykłady. Zdarza mi się słyszeć od mężczyzn komplementy na temat tych cech wyglądu, które raczej nie rzucają się w oczy, na przykład, że mam ładne dłonie albo nawet ładny kształt paznokci. Często słyszę od mężczyzn komplementy na temat swojego stroju i nie odnoszą się one bynajmniej do głębokiego dekoltu czy szpilek i krótkiej spódniczki. Zwracali uwagę na moje buty, albo na to jak mam dobraną biżuterię. Statystycznie znacznie znacznie częściej słyszę od jakiegoś mężczyzny, ze podoba mu się jak jestem ubrana, a nie ubieram się w żaden sposób wyzywająco.
            • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 21:05
              w ogole polacy sa silnie zakompleksieni i upupieni przez mamuski. jakos to sobie musza oslodzic krytykujac kobiety jak tylko sie da (podczas gdy przewaznie do piet im nie dorastaja jezeli chodzi o urode i dbanie o siebie.
              • mama_kotula Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 21:12
                rannie.kirsted napisała:

                > w ogole polacy sa silnie zakompleksieni i upupieni przez mamuski. jakos to sobi
                > e musza oslodzic krytykujac kobiety jak tylko sie da (podczas gdy przewaznie do
                > piet im nie dorastaja jezeli chodzi o urode i dbanie o siebie.

                I Murzynów biją.
                  • melmire Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 10:03
                    Ja tez, bucerstwo jest cecha miedzynarodowa. I faktycznie czesto przejawia sie u facetow ktorzy sa (oprocz tego ze sa bucami, co widac po oczach, jak u pani M) malo atrakcyjni. Nie zeby odrazajaca brzydcy, ale bynajmniej nie dorastajacy do standardow ktorych szukaja u kobiet :)
          • mama_kotula Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 20:15
            croyance napisała:

            > BTW, nie pisze tego osobiscie do mamy_kotuli, jest to ogolna uwaga, moze powinn
            > am podpiac sie w innym miejscu.

            Croyance - już nawet nie o to chodzi, że podpięłaś się przypadkiem pod moim postem ze swoim wywodem o "typowo polskim ograniczeniu horyzontów", choć nie ukrywam, miłe to nie było.

            Niemniej przyznaję, że o wiele bardziej szlag mnie jasny trafia, jak czytam "bo w Polsce to...", "bo Polacy to..." - i tutaj jakakolwiek teza, będąca wynikiem głębokich przemyśleń bądź, znacznie częściej, wytrzaskana z tyłka. A już najbardziej mordercze instynkty we mnie wzbierają, jak czytam coś w stylu "och, to takie typowo polskie" (w kontekście do jakiegokolwiek zachowania), albo "ten kraj to..." (wpisz dowolnie: siedlisko homofobii, zakłamania, upodobania li i jedynie do słowiańskiej banalnej urody, ograniczonych horyzontów itp.).

            Oraz, przypominam, że mówimy tutaj po prostu o jakiejś lasi, która wygląda jak wygląda i jednym się podoba, a innym się nie podoba. Po prostu. Dorabianie do tego ideologii o wzorcach urody W POLSCE (WTF? czy Steczkowska podobałaby mi się, jakbym nie mieszkała w Polsce i nie była Polką? nie, tak samo by mi się nie podobała, bo nie podoba mi się i już - i proszę mi nie wciskać teorii o wzorcach, bo pragnę nadmienić, że nie podoba mi się również słowiańska Bachleda-Córuś) jest imho niezbyt fajne.

            To mniej więcej tak, jakbym powiedziała - przykładowo - że nie lubię Murzynów, a ktoś by zrobił wykład na temat, jak to w Polsce się szerzy rasizm. Bo Kotula powiedziała, że Murzynów nie lubi.
            • onion68 Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 20:30
              Uważam, że spostrzeżenia Croyance dotyczące raczej powszechnej u nas słabej tolerancji inności, a także nadmiernego krytycyzmu wobec innych i poprawiania sobie w ten sposób własnego samopoczucia są trafne i odpowiadające prawdzie.
              Także oceniania innych tylko ze względu na cechy wyglądu zewnętrznego.
              Wystarczy posłuchać rozmów, poczytać gazetowe fora chociażby.
              • mama_kotula Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 20:34
                Cytat
                Uważam, że spostrzeżenia Croyance dotyczące raczej powszechnej u nas słabej tolerancji inności, a także nadmiernego krytycyzmu wobec innych i poprawiania sobie w ten sposób własnego samopoczucia są trafne i odpowiadające prawdzie. Także oceniania innych tylko ze względu na cechy wyglądu zewnętrznego.


                Pisząc "u nas" masz co na myśli? u nas w kraju, u nas w mieście, u nas w okolicy? u nas w domu?

                Nie znoszę uogólnień. Bardzo nie lubię uogólnień.
                • ding_yun Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 20:44
                  Ale różnice kulturowe w postrzeganiu piękna są przecież faktem, podobnie jak inne różnice kulturowe. Są ludzie, którzy zajmują się zawodowo opisywaniem takich różnic. Jasne, że to jest jakieś uogólnienie. Ale jak dla mnie dziwnie byłoby poprzestawać na twierdzeniu, że każdy z nas jest inny i w związku z tym nie ma się co doszukiwać jakiś cech wspólnych dla danego narodu/kraju/grupy etnicznej. Jasne, że każdy człowiek jest inny, ale i pewne tendencje społeczne istnieją, choć oczywiście nie dotyczą nigdy całej grupy do której się odnosimy w tym samym stopniu. Jeśli mamy to gdzieś w pamięci to moim zdaniem wszystko jest w porządku. Osobiście widzę dużo różnic w tym jak na przykład jest postrzegana jest kwestia wyglądu i zadbania w Polsce i w Anglii. Mam udawać, że tego nie widzę? Widzieć, ale nie mówić o tym głośno? Założyć, że muszę się mylić i te różnice są wytworem mojej wyobraźni albo jakiejś indoktrynacji(z czyjej strony?)?
                  • mama_kotula Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 21:00
                    Cytat
                    Ale różnice kulturowe w postrzeganiu piękna są przecież faktem, podobnie jak inne różnice kulturowe. (...) Jasne, że każdy człowiek jest inny, ale i pewne tendencje społeczne istnieją, choć oczywiście nie dotyczą nigdy całej grupy do której się odnosimy w tym samym stopniu.


                    Zgadzam sie. Co nadal nie zmienia faktu, że pisanie o ograniczonych horyzontach, bo się ma - jako hm, naród - inne wzorce kulturowe niż reszta, hm, eleganckiego świata, jest mało fajne.
            • klymenystra Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 20:46
              Kotula, Croyance troche za bardzo uogolnila moim zdaniem. Ale fakt jest taki, ze nigdzie na Zachodzie nie widzialam takiego oceniania cudzego wygladu jak w Polsce. Ba! Sama to robie i czasem zapominam, ze moze powinnam sie pohamowac. U nas normalne jest obcinanie kogos wzrokiem, czy obgadywanie na ulicy. We Francji czy w Hiszpanii nie spotkalam sie z tym.
              • mama_kotula Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 20:57
                Dobra, chyba rozumiem, o co chodzi - ja jestem w takim razie grupą niereprezentatywną. Naprawdę zwracacie uwagę na ludzi, którzy łażą po ulicy i "obcinają wzrokiem" czy obgadują?

                Ja mam poczucie, że nigdzie się z tym nie spotkałam. Naprawdę. Znaczy - nie spotkałam sie z tym po wyjściu z wieku nastoletniego, kiedy to faktycznie się obcinało ludzi wzrokiem i dzieliło na naszych i obcych (znaczy, na subkulturę do której się należało i na całą resztę).

                Aha - specjalnie nie piszę o obgadywaniu i krytyce na forach netowych, bo większość rzeczy, o których czytam na forach (np. matki masowo zakładające dzieciom czapki z nausznikami w upał) to tylko na forach spotykam, więc uznaję, że krytyka wszelka na forach jest wyolbrzymiona (no bo naprawdę - nie wiem, gdzie forumowiczki spotykają np. te STADA tłustych nastolatek w za małych biodrówkach). Ale patrz wyżej - może jestem po prostu kiepskim obserwatorem otoczenia. I po całym dniu spędzonym z kimś jestem w stanie ewentualnie powiedzieć, że miał ten ktoś na sobie coś czerwonego, ale zabij mnie - nie wiem, czy to była kiecka czy bluzka.
                • nessie-jp Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 21:40
                  > Ja mam poczucie, że nigdzie się z tym nie spotkałam. Naprawdę. Znaczy -
                  > nie spotkałam sie z tym po wyjściu z wieku nastoletniego

                  Ja się spotkałam i spotykam na co dzień.

                  Przy czym tu nie chodzi o samo oglądanie i ocenianie ładny-brzydki. Chodzi o to, że my, jako społeczeństwo, traktujemy brzydotę jako coś w rodzaju grzechu, za które odpowiedzialność ponosi brzydka osoba i który ją definiuje jako niefajną, niemądrą, niezadbaną, nieciekawą. Bo brzydką.

                  I to się widzi zarówno w odniesieniu do polityków (Maria Kaczyńska anyone?), jak i koleżanek z pracy.

                  Osoba brzydka ma obowiązek mieć wspaniałą osobowość, świetne poczucie humoru (w tym oczywiście na punkcie swojej brzydoty), niezwykły talent albo co najmniej wkładać wiele wysiłku w dbanie o siebie. Po to, żeby zasłużyć na łaskawą akceptację otoczenia, które
                  • mama_kotula Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 21:45
                    Cytat
                    Chodzi o to, że my, jako społeczeństwo, traktujemy brzydotę jako coś w rodzaju grzechu, za które odpowiedzialność ponosi brzydka osoba i który ją definiuje jako niefajną, niemądrą, niezadbaną, nieciekawą. Bo brzydką.


                    Nessie, a ty się utożsamiasz z tym "my, jako społeczeństwo"?
                      • croyance Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 14:51
                        Ja mysle, ze w Polsce to jest kwestia braku zroznicowania. Kiedy spoleczenstwo jest wielokulturowe i na kazdym kroku spotykasz sie z czyms dziwnym, cala gama ksztaltow, kolorow, dziewnych strojow, to nieekonomiczne w sensie wydatkowania energii jest przejmowanie sie, porownywanie, czy wreszcie sensacyjne szepty 'ty zobacz, jak ona sie ubrala!'. Na pewno zetknelyscie sie na forum Uroda czy Moda z tym, ze dziewczyny cykaja w sklepie zdjecie komus, kto ma, nie wiem, skarpetki welniane do szpilek czy sandalow i hieee hieeee ale sie ubrala! Jesli mieszka sie gdzies, gdzie takie cuda widzi sie WSZEDZIE, po prostu przestaje sie zwracac uwage i tyle, dzieje sie to niejako automatycznie, bo nie moze czlowiek stac na rogu caly dzien i dziwic sie wszystkiemu.

                        Kiedys spotkalam na ulicy faceta z doniczka na glowie - w doniczce byl kwiatek. Wszystko bylo zamontowane na czapce i tak sobie szedl do metra, poza tym ubrany byl w garnitur i mial teczke. Praktycznie nikt na niego nie spojrzal: tyle jest naokolo stymulacji, ze po prostu nikt nie moze sobie pozwolic na to, zeby analizowac, dlaczego babka z metra ma dwa rozne buty, czy stanik na plaszczu. Co innego, gdyby to sie dzialo w malym miasteczku, gdzie nigdy nie widziano innosci - oooo, inna sytuacja.

                        Nie jest wina Polski, ze spoleczenstwo jest w duzej mierze homogeniczne, ale mysle, ze na przyklad ostatnie migracje bardzo dobrze ludziom zrobia: jak sie zetkna z cala dziwnoscia np. Londynu, nie beda wydziwiac w Biedronce, ze Zosia zalozyla czerwony sweter do pomaranczowych spodni. Mysle, ze w pewien sposob to naturalne, ze ludzie sie dziwia, ale ten maly margines przyzwolenia na innosc jednak jest denerwujacy.
                    • ding_yun Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:26
                      > Nessie, a ty się utożsamiasz z tym "my, jako społeczeństwo"?

                      Ja nie Nessie, ale tak na marginesie: kiedy ja mówię o pewnych cechach, które uznają za często spotykane w polskim społeczeństwie, to nierzadko są to cechy, które zdiagnozowałam kiedyś u siebie.
                      Kiedy przyjechałam do Anglii po raz pierwszy to szokowało mnie to, że w sobotni i niedzielny poranek prawie wszyscy zakupowicze w pobliskim markecie mają na sobie piżamy i domowe kapcie. Inni Polacy, których spotykałam też byli tym zdziwieni/zniesmaczeni. I tak sobie radośnie trwałam w tym zniesmaczeniu i poczuciu jaka to ja jestem fajna i zawsze zadbana aż do mnie dotarło jak idiotyczne to jest podejście - co mnie do tego, że Brytyjki wybierają swoje zakupy w piżamach. I jak bardzo ułatwiłoby mi to życie, gdybym sama przestała się krępować i wyskoczyła rano w piżamie po mleko po czym wślizgnęła się jeszcze na trochę pod kołdrę poleniuchować z książką.
                      Poza tym mam sporo nawyków podobno charakterystycznych dla osób z Europy Wschodniej nad którymi w życiu się nie zastanawiałam w tym kontekście - na przykład zmieniam ubranie na domowe po powrocie z uczelni/pracy albo zbieram torebki z supermarketu i używam ich jako worków na śmieci.
                      • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:33
                        to ja pojade teraz straszliwie ksenofobicznie, zabijcie mnie ale.
                        jezeli chodzi o "odsztafirowanie sie" polek wzgedem mieszkanek panstw zachodnich, to i tak nas bija na glowe ukrainki i bialorusinki. na moich studiach bylo sporo dziewczyn wlasnie z tych krajow. pierwsze co rzucalo sie w oczy w ich wygladzie to pelny, wieczorowy makijaz od rana do wieczora. taki, ze oczy i usta doslownie kapaly od tapety.
                          • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 18:07
                            no jednak moge chyba powiedziec ze wg mnie gorsze, skoro tym makijazem dziewczyny (wg mnie) sie oszpecaly. natomiast gdyby raczyly sie nagiac do naszego pojecia estetyki czyli troche zmniejszyc grubosc tapety, tylko by na tym zyskały.
                                • klymenystra Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 21:43
                                  To, ze generalnie punktem odniesienia jest sie samemu. Nie wierze, ze oceniasz kogos pod wzgledem tapety sama noszac jej za duzo/za malo. Czyli pewnie jestes, wedlug siebie, w porzo. Chcialabym sie przekonac, czy nasz punkt odniesienia jest podobny.
                                  • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 21:58
                                    ja nie nosze tapety wcale bo zwyczajnie nie chce mi sie jej nakladac poza tym efekt nigdy nie byl wart zachodu. punktem odniesienia sa dla mnie kobiety z dobrze zrobionym makijazem czyli nie za duzo nie za malo:)
                                        • klymenystra Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:11
                                          Stad, ze jesli sama nie jestes idealna, to NIE MASZ PRAWA wymagac od innych idealnosci. Chyba ze chcesz sie stac krolowa hipokrytek. Najpierw zrob cos z soba, a potem krytykuj i zmieniaj swiat.
                                        • lezbobimbo Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:14
                                          rannie.kirsted napisała:
                                          > ale chwileczke. czy ja musze sie uwazac za idealna albo byc idealna zeby moc k
                                          > rytykowac innych (nieidealnych)?

                                          Musisz pozwolic, aby inni krytykowali cie tak samo - nie ma, ze se ty bedziesz wesolutko a bezkarnie opierdalac wyglad innych. Dawaj acanna najsamprzod twoja wlasna focie, to ci powiemy jak z tego wyjsc i co twoje wrodzone cechy robia zle.
                                            • lezbobimbo Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:49
                                              rannie.kirsted napisała:
                                              > ciekawe, ty jakos mozesz wesolutko i bezkarnie opierdalac innych co czynisz na
                                              > tym forum dosyc czesto.

                                              Jakas ty slabiutka z logiki, az zal bierze.
                                              Nie zmieniaj tematu. Mialas dac twoja focie, zebysmy mogly cie rownie podle i przykro oceniac i jechac po twoim wygladzie tak jak ty jedziesz po innych i chcialabys im nosy wyrywac.
                                              • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:57
                                                napisalam ze ladne laski robily sobie w dzien makijaz wieczorowy i MNIE to razi. byc moze je razil moj brak makijazu. napisalam ze mnie i mysle ze sporej czesci ludzkosci bardziej sie podoba u kobiet talia niz jej brak. napisalam ze posiadanie talii to oznaka dobego zdrowia (a przynajmniej prawidlowego poziomu estrogenow i endrogenow) a otylosc brzuszna juz nie bardzo. wielokrotnie czytalam takie wlasnie wypowiedzi lekarzy. jezeli to jest podle, to ok moge byc podla, nie ma problemu.
                                                • klymenystra Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:59
                                                  Uaaa. Zrozum, ze pisalas ciagle o atrakcyjnosci!!! Jakby byl jedyny sluszny model tejze!!! Nie bron sie teraz, ze autorytety i och i ach. A wiesz, co najgorzej o Tobie swiadczy? Zdanie : mnie i mysle ze sporej czesci ludzkosci. Otoz nie: Tobie i moze jakiejs jeszcze czesci ludzkosci. Uzylam w innym poscie slowa, ktore to wszystko streszcza, ale nie zechcialas sie odniesc, wiec musze jak krowie na miedzy tlumaczyc, do czego to doszlo.
                                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 23:12
                                                    Nasze czasy i kultura - a jednak zaczynasz relatywizowac. No no no.
                                                    Szybki przeglad moich znajomych par... hm - nie widze wśród szczesliwych maloznek przedstawicielek tych, niby to biologicznych - czyli uniwersalnych - cech. Są rozmaite typy. Chwila chwila... czyżby więc "nasza kultura" zawężała się do... "otoczenie rannie"? Coraz blizej w strone solipsyzmu, bo zaraz okaze sie, ze szczesliwe partnerki i malzonki z otoczenia rannie sa przerozne - tegie, szczuplutkie, o malych oczach, o krotkich wlosach, z niewielkim biustem, pryszczami nawet czy tez, o zgrozo, tapeta! I co zostaje - wymysly rannie poparte ekhm statystyka w roznych mundrych ksiazek.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:05
                    hehe
                    czuję się poniekąd wywołana :)

                    > Przy czym tu nie chodzi o samo oglądanie i ocenianie ładny-brzydki. Chodzi o to
                    > , że my, jako społeczeństwo, traktujemy brzydotę jako coś w rodzaju grzechu, za
                    > które odpowiedzialność ponosi brzydka osoba i który ją definiuje jako niefajną
                    > , niemądrą, niezadbaną, nieciekawą. Bo brzydką.

                    tu sie nie zgodzę. ani to grzech, ani odpowiedzialnośc. ot po prostu wybryk genetyki. i bynajmniej nie definiuje nic innego jak wylącznie wygląd.
                    nie uważam ludzi brzydkich za głupich, niefajnych, nieciekawych. po prostu za brzydkich.

                    > Osoba brzydka ma obowiązek mieć wspaniałą osobowość, świetne poczucie humoru (w
                    > tym oczywiście na punkcie swojej brzydoty), niezwykły talent albo co najmniej
                    > wkładać wiele wysiłku w dbanie o siebie.

                    nie ma obowiązku, skądże znowu. jedyny obowiązek jaki ma to zadbanie o siebie. ale taki obowiazek mają wszyscy, niezaleznie od urody. brak zebów czy tłuste kłaki nie służą nikomu, nawet Miss Universum.

                    > Po to, żeby zasłużyć na łaskawą akcept
                    > ację otoczenia, które
                    • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:08
                      akurat brak zebow grozi kazdej niezamoznej osobie. no moze nie przednich zebow ale od 4ki w tyl, a to juz w usmiechu moze byc widoczne. dowiedzialam sie ostatnio ze mimo iz mozemy leczyc zeby bezplatnie w ramach nfz, to nie obejmuje to leczenia kanalowego zebow przedtrzonowych i trzonowych - ktore niestet czesto jest niezbedne aby zachowac zab.
                    • ding_yun Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:14
                      dziennik-niecodziennik napisała:


                      > nie ma obowiązku, skądże znowu. jedyny obowiązek jaki ma to zadbanie o siebie.
                      > ale taki obowiazek mają wszyscy, niezaleznie od urody. brak zebów czy tłuste kł
                      > aki nie służą nikomu, nawet Miss Universum.
                      >

                      Obowiązku żadnego nie ma, ani w przypadku osób ładnych ani w przypadku osób brzydkich.
                      Jeżeli ktoś dobrze czuje się z brakiem zębów czy też - jak się wyraziłaś - z tłustymi kłakami, mnie nic do tego. Dopóki ktoś nie jest zaniedbany na podstawowym poziomie higienicznym czyli nie śmierdzi, nie narusza to mojej przestrzeni prywatnej i mi nie przeszkadza. Ale są ludzie, którzy w jakiś wewnętrzny sposób (bo nie sądzę żebyś tę potrzebę artykułowała głosno za każdym razem gdy spotkasz zaniedbaną osobę) oczekują, że inni będą spełniać ich standardy.
                      • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:22
                        widocznie tluste klaki to jest zaniedbanie na podstawowym poziomie higienicznym. jeszcze rozumiem niektore lata prlu gdy nie bylo w sklepach szamponow i co poniektore jednostki myly wlosy plynem ff... i jeszcze pokutowalo straszne przekonanie ze wlosy powinno sie myc raz na tydzien.... przetluszczone wlosy sa na maksa ohydne i odstreczajace. to tak jakby osoba z przetluszczajaca sie cera nie myla twarzy. brrrr
                        • klymenystra Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 14:18
                          Ooo, czuje sie jak na forum Uroda! Nie bierzesz pod uwage, ze sa osoby, ktorym wlosy sie przetluszczaja (oraz skora) juz po polowie dnia? Sa takie schorzenia hormonalne, niestety. Sa tez schrzenia, ktore powoduja hirsutyzm - ktorego nie da sie konca usunac - panie z wasikiem sa wszedzie wykpiwane i wysmiewane. Fajnie jest kogos ocenic, powiedziec, ze odstreczajacy - i nie brac pod uwage szeregu czynnikow, ktore moga stac za jego wygladem.
                          • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 15:45
                            klymenystro, bez przesady. sama mam zaburzenia hormonalne ktore straszliwie podkrecaja mi przetluszczanie sie skory i wlosow i naprawde wystarczy myc wlosy codziennie rano i twarz 2 razy dziennie. ja nie mowie o zaburzeniach tylko o braku higieny. co naprawde nie jest rzadkim zjawiskiem w naszym kraju.
                            • klymenystra Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 20:01
                              rannie, wybacz, ale mam inne zdanie i inne obserwacje. Naprawde znam osoby, ktore myja glowe rano i juz o 13 maja bardzo tluste wlosy. To, ze Ty o czyms nie wiesz, to nie znaczy, ze to nie istnieje.
                          • a.nancy Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 11:24
                            klymenystra napisała:

                            > Ooo, czuje sie jak na forum Uroda! Nie bierzesz pod uwage, ze sa osoby, ktorym
                            > wlosy sie przetluszczaja (oraz skora) juz po polowie dnia? Sa takie schorzenia
                            > hormonalne, niestety. Sa tez schrzenia, ktore powoduja hirsutyzm - ktorego nie
                            > da sie konca usunac - panie z wasikiem sa wszedzie wykpiwane i wysmiewane. Fajn
                            > ie jest kogos ocenic, powiedziec, ze odstreczajacy - i nie brac pod uwage szere
                            > gu czynnikow, ktore moga stac za jego wygladem.

                            no dobra, ale czy to znaczy, że jeśli znam te czynniki, to nie mam prawa powiedzieć, że czynniki owe wpływają negatywnie na wygląd danej osoby?
                            kurczę, jak mi, dajmy na to, wyskoczy gigantyczny syf na czubku nosa, to patrząc w lustro powiem: "ale koszmarnie wyglądam z tym syfem" a nie: "wyglądam dzisiaj przepieknie, a syf to czynnik niezależny".

                            zaznaczam: nie chodzi mi o to, że mam prawo dyskryminować albo wyśmiewać kogoś za posiadanie syfa na nosie czy tłustych włosów. zresztą mam tendencje do zauważania pozytywów. ale nie będę udawać, że uważam tłuste włosy za piękne.
                            • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 12:12
                              Ale no właśnie - jak patrzysz w lustro, to mów sobie, co chcesz. Ale nie masz prawa obcej osobie powiedziec, ze powinna cos zrobic z pryszczem.
                              Zreszta - porownywanie jednego pryszcza do schorzen typu tradzik itp. jest mocno nie na miejscu.
                              A czy jak spotkasz osobe po chemioterapii, to tez ot tak uznasz, ze brak wlosow jej urody nie dodaje?
                              • emae Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 12:29
                                klymenystra napisała:

                                > Ale no właśnie - jak patrzysz w lustro, to mów sobie, co chcesz. Ale nie masz p
                                > rawa obcej osobie powiedziec, ze powinna cos zrobic z pryszczem.

                                A ktoś tu mówi o pouczaniu obcych osób?
                                Nawiasem mówiąc, moja znajoma, śliczna dziewczyna, ma poważne problemy z cerą (leżała nawet w szpitalu z tego powodu). Byłam zszokowana, gdy mówiła mi, że ludzie ją czasem zaczepiają ze słowami "Trzeba się myć!". Ona pokornie odpowiada, że się myje. To oni: "To trzeba iść do lekarza!"...

                                > Zreszta - porownywanie jednego pryszcza do schorzen typu tradzik itp. jest mocn
                                > o nie na miejscu.
                                > A czy jak spotkasz osobe po chemioterapii, to tez ot tak uznasz, ze brak wlosow
                                > jej urody nie dodaje?

                                Z tym spotkałam się wielokrotnie, zwłaszcza w rozmowach na temat znanych osób, których wygląd w ogóle jest poddawany nieustannej ocenie. Podobnym przypadkiem jest dla mnie komentowanie, jak z łysą głową wyglądała Britney Spears, która ogoliła się podczas ataku choroby psychicznej. W jakimś tam rankingu najgorszych fryzur zajęła pierwsze miejsce, okraszone uroczym komentarzem, że ma głowę jak garnek i jaki stylista mógł jej doradzić coś takiego.
                                • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 12:45
                                  > A ktoś tu mówi o pouczaniu obcych osób?

                                  ktoś mówi w ogóle o pouczaniu kogokolwiek? :)

                                  > Nawiasem mówiąc, moja znajoma, śliczna dziewczyna, ma poważne problemy z cerą (
                                  > leżała nawet w szpitalu z tego powodu).

                                  kuzynka mojego męża tak ma. nie pouczam jej i nie zwracam uwagi w zasadzie (chyba ze mnie prosi o poradę), co nie zmienia faktu że czasem sobie pomysle "kurcze jakby X sie udało te buzie wyleczyc to o ilez ładniej by wygladała". i robi mi sie wtedy po prostu przykro bo wiem ze ona cierpi z tego powodu.

                                  co innego pierdoły, co innego stany poważne. co innego zaniedbanie w dowolny sposób ktore wynika wyłącznie z własnych upodoban, a co innego ewidentna brzydota, ktorą "obdarza" nas los i genetyka i z która NIC nie zrobimy.
                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 19:41
                                    Ech, nie bierzecie pod uwage, ze to forum moga czytac osoby majace problemy z cera/wlosami/potliwoscia/nadwaga/nieregularnymi rysami twarzy/itp. I ze posty oskarzajace "brzydkich" moga uderzac w te osoby.
                                    • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 21:25
                                      łomatko.
                                      a Ty bierzesz pod uwagę że byc moze my piszemy z autopsji? ze moze to my mamy problemy z cerą/włosami/nadwagą/brzydotą itd? moze doskonale wiemy jak to jest jak sie jest mniej ładnym od reszty dziewcząt na ulicy?...
                                      nasze posty nikogo nie oskarżają. bo i o cóż tu kogokokwiek obrażac?...
                                      • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 22:11
                                        I co? Pisanie, ze brzydota to odstepstwo od normy jest forma autoterapii?

                                        Na Lobby, ze znow nawiaze, czasem pojawiaja sie dziewczyny, ktore pisza o sobie "taka jestem slonica i mam wielkie wymiona". I zawsze zwraca jest jej uwaga - niech sobie nie szanuje i nie ceni wlasnego ciala - ale piszac to publicznie moze kogos obrazic.

                                        Tylko ze widze, ze zupelnie nie rozumiecie, o co chodzi. Bo przeciez nikt sie nie poczul skrzywdzony...
                                        • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 22:54
                                          > I co? Pisanie, ze brzydota to odstepstwo od normy jest forma autoterapii?

                                          nie.

                                          > Na Lobby, ze znow nawiaze, czasem pojawiaja sie dziewczyny, ktore pisza o sobie
                                          > "taka jestem slonica i mam wielkie wymiona". I zawsze zwraca jest jej uwaga -
                                          > niech sobie nie szanuje i nie ceni wlasnego ciala - ale piszac to publicznie m
                                          > oze kogos obrazic.

                                          wiesz, ogolnie rozumiem i szanuję, ale to jest dosc sztuczne. autorka danych słów pisze o sobie, o swoim odbiorze swojej sylwetki, ktorej nie lubi i ktorej sie moze wstydzi. nikogo natomiast do swojego wstydu nie zaprasza. logiczniejszą reakcją byłoby ją raczej przekonac do zmiany myslenia na swoj temat i do zaaprobowania swojej sylwetki niz jeszcze opieprzac za to ze smie o tym mowic. ma milczec na zasadzie "mi źle, ale inni mają gorzej"?
                                          • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 23:21
                                            Lobby przekonuje do zmiany myslenia o sobie przeciez. Miedzy innymi w ten sposob - przekazujac, ze pisanie o ciele jest niefajne i moze warto zrewidowac swoj sposob myslenia. Opieprza sie ja za epitety, ktorych uzywa, na Lobby panuje takze kultura slowa. Warto wejsc i poczytac, naprawde forum MM nie jest miejscem na wnikliwe opisywanie terapeutycznej funkcji Lobby. Powiem tylko krotko - szacunek do swojego ciala sprawia, ze czlowiek zaczyna szanowac cudze cialo i zastanawia sie 5 razy, zanim skrytykuje cudzy wyglad.
                              • a.nancy Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 09:44
                                klymenystra napisała:

                                > Ale no właśnie - jak patrzysz w lustro, to mów sobie, co chcesz. Ale nie masz p
                                > rawa obcej osobie powiedziec, ze powinna cos zrobic z pryszczem.
                                > Zreszta - porownywanie jednego pryszcza do schorzen typu tradzik itp. jest mocn
                                > o nie na miejscu.
                                > A czy jak spotkasz osobe po chemioterapii, to tez ot tak uznasz, ze brak wlosow
                                > jej urody nie dodaje?

                                ale czy ja napisałam, że od razu walę między oczy?
                                powstrzymanie się od komentarzy to kwestia elementarnej kultury. ja nie o tym w ogóle :)
                                • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 10:42
                                  ale nikt chyba przy zdrowych zmyslach nie mowi spotykanym obcym osobom co mysli o ich pryszczach i wygladzie ogolnie. jednak fora maja to do siebie ze ludzie wywalaja swoje rozne uczucia ktorych nie powiedzieliby nikomu w twarz- wlasnie zeby go nie urazic.
                                  ja mam pare znajomych ktore wlasnie borykaly sie przez dlugi czas z jakimis defektami cery, przetlusczajactmi sie wlosami. nie kojarzyly tego z choroba, tylko uzywaly jakichs masakrycznie wysuszajacych srodkow i nakladaly na twarz potworne ilosci tapety. moze wg niektorych taktownie powinnam zmilczec ale nie powstrzymalam sie i powiedzialam ze to mi wyglada na zaburzenia hormonalne, czy w ogole tradzik po 20ce to zawzze sa jakies zaburzenia zdrowotne. dziewxzyny poszly do dermatologa, do endokrynologa i teraz jest o wiele lepiej.
                                  czasem jest tak ze ludzie maja problemy zdrowotne ale o tym nie wiedza, i latami nie chodza do lekarza stosujac jakies zastepcze - nic nie dajace srodki. mozna taktownie zmilczec i udawac ze tematu nie ma, a mozn aterz po prostu sprobowac pomoc.
                                  tak samo jak ktos ma konkretna nadwage to nie widze przeciwskazan zeby w delikatny sposob podsunac mu pomysl pojscia do psychologa i pogadania o tym, bo jednak malo znam osob z nadwaga ktore sa szczesliwe tym stanem rzeczy. wieskzosc z nich traktuje nadmierne jedzenie jako nalog i uszczesliwiacz , i same nie wiedza jak wyjsc z tego.
                                  i zeby nie bylo to nie jestem sama idealna z misją nawracania innych na idealnosc. po prostu przeszlam czesc z tych opisanych sytuacji i wiem ze da sie tego przynajmniej czesciowo wyjsc. i nie wystarczy do tego wlasna wola, chyba ze ktos ma naprawde silna, tylko zazwyczaj potrzebna jest pomoc innych osob.
                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 17:33
                                    Napisalas to tuaj. Tzn. - co myslsz. Kilkunastu obcym osobom, z ktorych czesc na pewno zmaga sie niektorymi problemami (tzn. tym, co Ty postrzegasz jako problemy). Jaka jest różnica etyczna?
                                    Znajomi to znajomi i mozna im wiecej powiedziec.
                                • klymenystra Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 17:31
                                  Chodzi mi o cały ten wątek. Jasne, że mało kto podejdzie do kogoś i w oczy mu powie, że jest brzydki. Ale na forumie już można napisac, że to ble i tamto ble. Przeciez po drugiej stronie sieci to jakies roboty bez uczuc siedza.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:23
                        ja nie oczekuję że ktoś bedzie spełniał moje standardy. ale najzupełniej normalnie widząc taką osobę coś tam sobie myslę. nie traktuję jej przez to gorzej, nie - ze tak powiem - dyskryminuję, ale pomyslę co pomyslę i trudno.
                        i nie wierze że wy tak nei macie, ze widząc osobę z jakims tam "defektem" kosmetycznym czy dowolnym innym nie myslicie "no jakby umyła włosy/zrobiła zeby/cokolwiek toby lepiej wyglądała", nie wierzę i tyle :D
                          • ding_yun Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 20:02
                            klymenystra napisała:

                            > Ja tak nie mam. Jedyne, co chce poprawiac w ludziach, to ich sposob ubierania s
                            > ie. Ale i to w myslach i raczej jako tramwajowa rozrywka.

                            Dokładnie. Czasem kiedy nudzi mi się w środkach komunikacji miejskiej bo akurat nie mam nic do czytania, to rzeczywiście zastanawiam się w ramach rozrywki jakbym dana osobę wystylizowała. Ale to ma raczej związek z tym, że lubię modę i lubię się nią bawić.
                            Natomiast chyba tylko raz w życiu nieproszona wyraziłam głośno swoją opinię na temat czyjegoś stroju. Ogólnie mi to zwisa.
                        • a.nancy Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 13:42
                          dziennik-niecodziennik napisała:

                          > ja nie oczekuję że ktoś bedzie spełniał moje standardy. ale najzupełniej normal
                          > nie widząc taką osobę coś tam sobie myslę. nie traktuję jej przez to gorzej, ni
                          > e - ze tak powiem - dyskryminuję, ale pomyslę co pomyslę i trudno.
                          > i nie wierze że wy tak nei macie, ze widząc osobę z jakims tam "defektem" kosme
                          > tycznym czy dowolnym innym nie myslicie "no jakby umyła włosy/zrobiła zeby/coko
                          > lwiek toby lepiej wyglądała", nie wierzę i tyle :D

                          idealnie podsumowałaś to, co próbowałam przekazać w tej dyskusji :)
                          to, co sobie myślę (o ile nie wpływa na moje traktowanie tej osoby) nikomu nie szkodzi.
                          • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 14:30
                            no widzisz, ja sie w tej dyskusji dowiedzialam ze nie mozna w myslach nawet oceniac wygladu ludzi. wszyscy maja nam sie podobac, nawet jakj sie nie podobaja. nawet jak napisze ze solarniana opalenizna na skwarke jest moim zdaniem przesada, to dowiem sie ze to podłe i przykre, bo a noz jakas tanorektyczna czyta te dyskusje. i sie urazoną poczuje.
                            • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 14:33
                              a dodam jeszcze jedno - jezeli czytam na roznych forach ze komus nie podoba sie blada karnacja, ze brak makijazu uwaza za zaniedbanie, ze nadwaga 10kg to totalne zapuszczenie i syf, to sie nie obraze choc wszystkie te rzeczy mnie dotycza. gdybym miala brac do siebie zdanie anonimowych osob z forum to chyba jakas kpina. co wiecej zdaje sobie sprawe ze rowniez niektore osoby z mojego otoczenia tez mnie oceniaja prezez pryzmat wygladu - ale co mi do tego. chrzanic to.
                            • klymenystra Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 17:35
                              Tanoreksja to choroba, nie przesadzaj.
                              Ocenianie mozna WYLACZYC, wiesz? I to o to chodzi. Jakby nie bylo tego durnego oceniania w myslach, to nie byloby bolesnych dyskusji, artykulow na Pudelku i zyloby sie duzo mile.
                    • nessie-jp Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:23
                      > nie ma obowiązku, skądże znowu. jedyny obowiązek jaki ma to zadbanie o siebie.
                      > ale taki obowiazek mają wszyscy, niezaleznie od urody. brak zebów czy tłuste kł
                      > aki nie służą nikomu, nawet Miss Universum.

                      Brak zębów to kwestia zdrowotna (najczęściej nie mają ich ludzie przewlekle chorzy albo ubodzy, co za zaniedbanie, taka przewlekła choroba, nieprawdaż, bo ubóstwo to już dno). A teraz odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego ich brak zębów miałby komuś lub czemuś służyć. I dlaczego uznajesz się za powołaną do zaglądania komuś w usta.


                      > przykro patrzec nie dlatego ze oczy bolą tylko dlatego ze przykro. tak po prost
                      > u, po ludzku. bo bycie brzydkim jest niefajne. i tyle.

                      I dokładnie o tej postawie mówię. Wiesz, co dla mnie jest cholernie niefajne? Twoje politowanie.

                      • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:30
                        a gdzie tu politowanie przepraszam bardzo?? stwierdzila oczywisty fakt ze ladni maja lepiej niz brzydcy. w sensie ze latwiej:P lepiej byc pieknym i bogatym prawda znana jak swiat. dopoki mamy oczy zawsze bedziemy oceniac wyglad innych, nie ma sily zeby tak nie bylo. a upodobania do jakiegostam wygladu (harmonia rysow, proporcjonalna budowa ciala) to kwestia uwarunkowania biologicznego i kulturowego. nie ma szans zeby poza to wyjsc.
                        • klymenystra Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 14:21
                          Oczywiscie, ze jest. Tylko trzeba podjac pewien wysilek. Nie mam ochoty ani byc piekna ani bogata - raczej wolalabym byc interesujaca, intrygujaca i miec tyle kasy, zeby spokojnie zyc, ale zeby musiec jednak pracowac. I co? Cala Twoja madrosc upada. Tym bardziej, ze biologicznie mezczyzni powinni leciec tylko na kobiety o waskiej talii, obfitych biodrach, biuscie i duzych oczach.
                          Po to mamy rozum, zeby sie troche odciac od biologii.
                          • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 18:19
                            gadanie. bo to co napisalas, czyli posiadanie kasy aby spokojnie zyc jest jakims dostatkiem - mimo wszystko. w tym powiedzeniu jest do wyboru tylko bogactwo albo bieda. po prostu lepiej miec (nie wazne czy duzo czy mniej) niz nie miec.
                            lepiej byc pieknym niz brzydkim. no coz dla mnie kobieta bez talii, z malym biustem i oczami nie jest brzydka, jest przecietna -wiekszosci z nas daleko do idealu. brzydota to jakis drastyczny feler. cos co jest zbyt rzadkie, zbyt inne od ogolu aby moglo byc bez przeszkod akceptowane.
                            • nessie-jp Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 18:50
                              > dla mnie kobieta bez talii, z malym bi
                              > ustem i oczami nie jest brzydka

                              Nie jest ładna i tyle. Ani to powód do patrzenia na nią z litością i współczuciem, ani do obgadywania jej za plecami, ani do oczekiwania, że "gdyby tylko lepiej się malowała, ufarbowała włosy, wszczepiła silikon, zrobiła makijaż permanentny i liposukcję...").

                              Nie ma też żadnego powodu, żeby od niej wymagać więcej, niż od ładnych koleżanek. Nie musi mieć wspaniałej osobowości, niezwykłego poczucia humoru ani wykazywać macierzyńskiego ciepła, być świetną gawędziarą itepe. W żaden sposób nie musi niczym usprawiedliwiać faktu, że ma małe oczy i nie ma talii (np. tym, że "co prawda brzydka, ale taka miła").

                              Nieładna kobieta nie ma w ogóle żadnego obowiązku czuć się winna, że nie jest ładna
                                • nessie-jp Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 20:56
                                  > Podobnie jak jedyną dopuszczalną postawą u kobiety, która całe życie walczy z n
                                  > adwagą jest przysłuchiwanie się z grzecznym uśmiechem jak wychudzone koleżanki
                                  > biadolą nad swoimi strasznymi fałdami i jak ohydnie wyglądają i tylko czekają,
                                  > żeby zaprzeczyć.

                                  A już zwłaszcza, jak patrzą w cudzy talerz i mówią "Ty to masz szczęście, możesz jeść co chcesz, a ja to ciągle się muszę odchudzać"... :))

                                  Pratchett świetnie to opisał w "Maskaradzie".

                                  W każdej grubej dziewczynie tkwi szczupła piękność + mnóstwo czekolady!
                                • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 21:00
                                  "Podobnie jak jedyną dopuszczalną postawą u kobiety, która całe życie walczy z n
                                  > adwagą jest przysłuchiwanie się z grzecznym uśmiechem jak wychudzone koleżanki
                                  > biadolą nad swoimi strasznymi fałdami i jak ohydnie wyglądają i tylko czekają,
                                  > żeby zaprzeczyć."
                                  to juz jest po prostu klasyczny brak wyczucia i brak empatii. tak samo jak narzekanie na brak kasy przy osobie ktora ma duzo mniej od nas, czy narzekanie na zdrowie przy kims naprawde ciezko chorym
                                • onion68 Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 21:23
                                  > adwagą jest przysłuchiwanie się z grzecznym uśmiechem jak wychudzone koleżanki
                                  > biadolą nad swoimi strasznymi fałdami i jak ohydnie wyglądają i tylko czekają,
                                  > żeby zaprzeczyć. Mam ochotę palnąć takie kobiety w naondulowany łeb, ze się tak
                                  > wyrażę.

                                  Ding_yun, a nie dopuszczasz możliwości, że po przybyciu nawet kilograma albo dwóch te kobiety czują się rzeczywiście grubo i nieatrakcyjnie, i dlatego o tym mówią, a nie żeby kogoś urazić? Że obiektywnie nawet większe od nich rozmiarowo osoby wydają się im atrakcyjne, a one same sobie nie? Ja sądzę, że bardzo często tak jest.
                                  • ding_yun Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 21:59
                                    onion68 napisała:

                                    > > adwagą jest przysłuchiwanie się z grzecznym uśmiechem jak wychudzone kole
                                    > żanki
                                    > > biadolą nad swoimi strasznymi fałdami i jak ohydnie wyglądają i tylko cze
                                    > kają,
                                    > > żeby zaprzeczyć. Mam ochotę palnąć takie kobiety w naondulowany łeb, ze s
                                    > ię tak
                                    > > wyrażę.
                                    >
                                    > Ding_yun, a nie dopuszczasz możliwości, że po przybyciu nawet kilograma albo dw
                                    > óch te kobiety czują się rzeczywiście grubo i nieatrakcyjnie, i dlatego o tym m
                                    > ówią, a nie żeby kogoś urazić? Że obiektywnie nawet większe od nich rozmiarowo
                                    > osoby wydają się im atrakcyjne, a one same sobie nie? Ja sądzę, że bardzo częst
                                    > o tak jest.

                                    Biorę, jasne że biorę. Tak samo się czuję, kiedy przybędzie mi nadprogramowych kilogramów. I nie uważam, że w każdym przypadku mówienie o swojej wadze jest niedopuszczalne. Irytuje mnie tylko mówienie o tym jak okropnie grubo się wygląda podczas gdy siedzi koło nas osoba zmagająca się ze znacznie większym problemem wagowym niż nadprogramowe dwa kilo. To jest niezbyt, hm, sympatyczne.
                                    • onion68 Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:18
                                      > Biorę, jasne że biorę. Tak samo się czuję, kiedy przybędzie mi nadprogramowych
                                      > kilogramów. I nie uważam, że w każdym przypadku mówienie o swojej wadze jest ni
                                      > edopuszczalne. Irytuje mnie tylko mówienie o tym jak okropnie grubo się wygląda
                                      > podczas gdy siedzi koło nas osoba zmagająca się ze znacznie większym problemem
                                      > wagowym niż nadprogramowe dwa kilo. To jest niezbyt, hm, sympatyczne.

                                      Aha, więc jeśli nie ma się widocznej nadwagi albo w czyjejś subiektywnej ocenie jest się szczupłym, nie ma się prawa wypowiadać na temat odżywiania i odchudzania? Skąd wiedzieć, kto ma akurat problem ze swoją wagą? Nie zależy to przecież od posiadanego rozmiaru garderoby.
                                      • onion68 Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:23
                                        Chcę przez to powiedzieć, że automatyczne założenie, że każda okrąglejsza osoba nie akceptuje swego wyglądu i odchudza się bezskutecznie byłoby dopiero jakimś tam objawem pogardy.
                                        • totorotot Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 23:34
                                          onion68 napisała:

                                          > Chcę przez to powiedzieć, że automatyczne założenie, że każda okrąglejsza osoba
                                          > nie akceptuje swego wyglądu i odchudza się bezskutecznie byłoby dopiero jakimś
                                          > tam objawem pogardy.

                                          Trafne!
                                          • ding_yun Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 00:35
                                            totorotot napisała:

                                            > onion68 napisała:
                                            >
                                            > > Chcę przez to powiedzieć, że automatyczne założenie, że każda okrąglejsz
                                            > a osoba
                                            > > nie akceptuje swego wyglądu i odchudza się bezskutecznie byłoby dopiero
                                            > jakimś
                                            > > tam objawem pogardy.
                                            >
                                            > Trafne!

                                            Jak napisałam gdzieś wcześniej: denerwują mnie też niektóre uwagi w stosunku do osób chudych.
                                            Ja wychodzę z założenia - na podstawie obserwacji rzeczywistości - że figura jest dla wielu osób kwestią dość mocno drażliwą. Nie znam kobiety, która nie chciałaby czegoś w sobie poprawić. Znam wiele, które mają ogromne kompleksy. I dlatego wolę poruszać temat w sposób neutralny jeśli już w ogóle, nie odnosząc się do konkretnych przykładów tego, co sama uważam za zbyt grube albo zbyt chude. Tyle.
                                                • totorotot Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 16:22
                                                  rannie.kirsted napisała:

                                                  > to ide za twoim przykladem. jestem doskonala! i wy tez jestescie!

                                                  Po coz ta ironia. Ja naprawde uwazam sie za atrakcyjna osobe. Inni ponoc tez. A nie mam obiektywnie rzecz biorac jakichs super rysow twarzy,a figura tez aby aby :) Jednak podobam sie mezczyznom, co ciekawe nawet 'na tle' prawdziwych (w moim mniemaniu) pieknosci. A taki ze mnie szerokodupy kurdupelek z obwisłym cycem, podkrazonym łokiem i niebezpiecznie falujacym podbrodkiem. Nie zamieniłabym tych skarbow na nic innego.
                                                  • emae Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 16:30
                                                    To była ironia? Ja tego tak nie odebrałam. Też zasadniczo lubię swój wygląd, niestety dostrzegam w nim pewne wady, ale uważam się za bardzo atrakcyjną (przeważnie). Podoba mi się postawa "jestem doskonała i wy też jesteście", gdyby wszyscy tak myśleli, świat byłby piękniejszy :)
                                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 19:45
                                                    O to to to! Lobby nauczylo mnie cenic piekno w kazdym jego przejawie. Jestem brafitterka, sporo cial kobiecych sie naogladalam i doszlam do jednego wniosku - wszedzie jest piekno, kazda kobieta jest piekna. Dlatego wlasnie nie przyszloby mi do glowy i dlatego tak mnie zszokowaly te posty, ze brzydkie jest zle, ze to aberracja...
                                                  • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 16:35
                                                    no i to jest KLASYCZNY PRZYKLAD NADINTERPRETACJI bo ja naprawde nie pisalam tego ironicznie. serio
                                                    podobnie postapily przewrazliwione na swoim punkcie klymenystra i lezbobimbo ktore poczyly sie urazone moimi wypowiedziami (ale zeby nie bylo, nie byly w stanie napisac, ze one osobiscie czuja sie urazone, tylko ze obrazam LUDZI, jestem podla i przykra dla LUDZI, nie dla nich)
                                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 19:28
                                                    Na swoim punkcie? Hola hola, Bimbo znam, widzialam, nie powodu czuc sie skrzywdzona Twoimi bzdurami, ja tez nie jestem taka ostatnia.
                                                    Ale mam tez troche empatii, wiem, ze to forum czytaja rozne osoby, o roznych kompleksach i na pewno nie maja ochoty czytac, ze przekraczaja umowe spoleczna i sa ble. Jak juz pisalam - na Lobby nauczylam sie, jak bardzo trzeba uwazac na to, co sie pisze. I przywyklam, ze to jest norma - to uwazanie. A Ty i Twoje posty uswiadomily mi brutalnie, ze standardy Lobby niestety nie sa wspolne dla wszystkich. Bo i na Lobby siedzi specyficzny typ kobiet - otwarte, madre, inteligentne, z duza doza milosci dla swiata...
                                                  • ding_yun Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 20:05
                                                    > ystkich. Bo i na Lobby siedzi specyficzny typ kobiet - otwarte, madre, intelige
                                                    > ntne, z duza doza milosci dla swiata...

                                                    Fakt. Ja kiedyś zadałam na lobby biuściastych pytanie o jakiś stanik i podałam swoje wymiary. Na co jedna z forumek odpisała, że z takimi wymiarami chyba nie mam prawa czuć się biuściasta i dała do zrozumienia, że pomyliłam forum. Nie dotknęło mnie to w ogóle, bo na punkcie rozmiaru swoich piersi nie mam kompleksów, natomiast nie czułam, żeby odpowiednie było dla mnie forum małobiuściastych, gdzie dziewczyny dyskutują o specyficznych problemach, które mnie nie dotyczą. Nie minęła chwila, jak kilka osób upomniało forumkę, że komentarze duże vs małe są zabronione, a biuściastość to stan umysłu. Byłam bardzo miło zaskoczona :)
                                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 20:08
                                                    Wlasnie :) Czasem "nowe" nie wiedza, jak sie zachowac i pisza takie rzeczy. Tylko ze szybko sa sprowadzane na ziemie, a w przypadku epitetow typu "decha" "brak piersi" albo "wymiona" - ciete. Pare lat temu troche mnie to draznilo, ze to taka sztuczna polityczna poprawnosc. Ale przywyklam, zrozumialam, zaakceptowalam i - nie wiedzac kiedy - sama zaczelam tak myslec.
                                                  • slotna Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 21:21
                                                    > Pare lat temu troche mnie to draznilo, ze to
                                                    > taka sztuczna polityczna poprawnosc. Ale przywyklam, zrozumialam, zaakceptowala
                                                    > m i - nie wiedzac kiedy - sama zaczelam tak myslec.

                                                    Bo tak to wlasnie dziala, dlatego nalezy zmieniac mentalnosc, a nie czekac, az sie zmieni od samosci. I tez to cenie w Lobby :)
                                                  • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 21:03
                                                    jakos nie przyczepily sie do tego co pisze osoby o roznych kompleksach tylko- ty i lezbobimbo. wlasciwie NIKT w calej tej dyskusji a pisze tu nascie osob jezeli nie dziesci nie przyczepil sie do moich postow poza wami dwiema. jeszcze zrozumialabym i przeprosila, gdyby odezwala sie osoba ktora urazilam tym co pisze. ale to ze ty uwazasz sie za jakas samozwancza obronczynie ucisnionych (ktorych jakos nie widac w tej dyskusji), to lekka przesada.
                                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 21:10
                                                    Zwrocilam Ci uwage na to, ze mozesz kogos obrazic. Nie dotarlo do Ciebie, dalej idziesz w zaparte. Wstretne babsko, za nic majace innych :/ Musi Ci ktos wprost napisac, ze go obrazilas, zebys byla laskawa przeprosic? Albo przynajmniej zamilkla z tymi faszystkowskimi pogladami? Co za syf.
                                                  • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 21:28
                                                    no tak strzelam sobie w stope wyklocajac sie moderatorka. ale myslalam ze jest to forum o ksiazkach musierowicz a nie forum pt. "Klymenystra poucza doroslych ludzi co mozna pisac a czego nie" zenada. i TY mi wypominasz faszystowskie zapedy.
                                                  • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 22:19
                                                    idac twoim tokiem rozumowania to sam temat tego watku powinien zostac skrytykowany. bo pojawila sie w nim ludzka brzydota. autorka watku zapytala kto wg nas w jezycjadzie jest ladny, a kto brzydki. no i co przepraszam bardzo? jakby ktos napisal ze wg niego jurek hajduk ma brzydki, bo wielki nos, to zostalby zjechany bo mogl urazic uczucia wszystkich wielkich nosow. albo ze brzydka jest policjantka przesluchujaca ignasia bo ma rzadkie wlosy. itp itd.
                                                  • klymenystra Re: Piękno i brzydota 07.12.11, 22:25
                                                    O.o Ty to na serio? Alez pisz sobie, ze wedlug Ciebie ktos jest brzydki. Ale Ty zaczelas wyskakiwac tutaj z prawdami ogolnymi, juz zapomnialas? Ze waska talia, ze czysta cera, ze brak zeza bla bla bla. I jeszcze dodawalas, ze wedlug Ciebie "wiekszosc ludzkosci" tak mysli. Pisz za siebie, o sobie, nie wypowiadaj sie w imieniu calej ludzkosci i jej preferencji, to bedzie ok.
                                      • ding_yun Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:28
                                        > Aha, więc jeśli nie ma się widocznej nadwagi albo w czyjejś subiektywnej ocenie
                                        > jest się szczupłym, nie ma się prawa wypowiadać na temat odżywiania i odchudza
                                        > nia? Skąd wiedzieć, kto ma akurat problem ze swoją wagą? Nie zależy to przecież
                                        > od posiadanego rozmiaru garderoby.
                                        >

                                        Nie, uważa, że na temat żywienia i odchudzania jak najbardziej można i sama się często włączam w takie rozmowy bo mam swoje doświadczenie. Mam tylko problem z jednym typem mówienia o swojej wadze: kiedy szczupła kobieta określa się jako spaślak, komentuje jak ohydnie wygląda ze swoimi fałdami itd w obecności osoby od niej tęższej. Niezależnie czy ta tęższa ma problem ze swoją wagą czy go nie ma, zawsze wygląda to dla mnie jak prztyczek wymierzony w nos. A przy okazji cholernie łatwo komuś zrobić przykrość. Po prostu komentowanie swojej wagi (nie rozmowy o zdrowym żywieniu tylko właśnie komentowanie wagi) uznaję za temat wysokiego ryzyka i na swoje fałdy uskarżam się w znanym mi towarzystwie. Na resztę okazji zostawiam inne tematy.
                                    • ding_yun Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:20
                                      > Biorę, jasne że biorę. Tak samo się czuję, kiedy przybędzie mi nadprogramowych
                                      > kilogramów. I nie uważam, że w każdym przypadku mówienie o swojej wadze jest ni
                                      > edopuszczalne. Irytuje mnie tylko mówienie o tym jak okropnie grubo się wygląda
                                      > podczas gdy siedzi koło nas osoba zmagająca się ze znacznie większym problemem
                                      > wagowym niż nadprogramowe dwa kilo. To jest niezbyt, hm, sympatyczne

                                      Gwoli ścisłości: za równie mało empatyczne, a również często spotykane, uważam komentowanie chudości innych kobiet, zaglądanie im w talerz i domaganie się, żeby trochę przytyły bo moda na wieszaki już minęła i faceci nie lubią kościstych tyłków. W pewnym sensie jest przyzwolenie na znacznie większe chamstwo wobec kobiet szczuplych.

                                      Ale może ja nie jestem dobrym przykładem bo mam obsesję wagową i pewnie reaguję zbyt emocjonalnie. Niejeden raz ryczałam w poduszkę z powodu uwag o swojej figurze i to jest rzecz z którą nie potrafię sobie poradzić - to znaczy ani nie mogę na trwałe stać się szczupłą pięknością, ani zaakceptować swoich kształtów. Ale wiem, że są osoby, które bez wahania by się ze mną zamieniły także staram się o tym nie wspominać.
                                      • ateh7 Re: Piękno i brzydota 10.12.11, 19:49
                                        Zgadzam się, jeśli chodzi o to przyzwolenie. Sama jestem chuda (165 cm - 45 kilo) i nienawidzę kiedy ludzie zupełnie bez skrępowania mówią: "No Ty to chudzinka jesteś!" albo inne tego typu, lub wręcz moje ulubione: "Ale nie masz anoreksji?" Otóż nie, nie mam anoreksji, zawsze ważyłam mało i nienawidzę słowa "chudzinka" :P
                                        Jakoś ja nie wyobrażam sobie, zebym do osoby z nadwagą miała powiedziec: "No ty to jesteś pulpecik" - że niby to tak pieszczotliwie...
                                        Aha, i jeszcze jedno - czuję się dobrze z moją wagą i wyglądem, ale czasami takie teksty doprowadzają mnie do szału, bo bywa, że słysze je dośc często i za którymś razem po prostu nie wytrzymuję, poza tym takie gadanie świadczy o totalnym braku pomyślunku. A gdyby czyjaś waga była wynikiem choroby i nic nie można byłoby na to poradzic?
                                • a.nancy Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 14:40
                                  > jak wychudzone koleżanki
                                  > biadolą nad swoimi strasznymi fałdami i jak ohydnie wyglądają

                                  od jakiego BMI ma się prawo do biadolenia?
                                  wyobraź sobie, że można nie mieć nadwagi, a i tak nie akceptować swoich fałdek. ba, można uważać że wygląda się bardziej ohydnie niż obiektywnie grubsza koleżanka. kompleksy? owszem. egocentryzm? czemu nie. zdarza się. i nie musi mieć nic wspólnego z dyskryminacją kogokolwiek poza sobą samą.
                                  • rannie.kirsted Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 16:16
                                    no tak ale problem byl poruszony w kontekscie narzekania na wlasna (obiektywnie szczupla) sylwetke W POBLIZU osoby duzo grubszej. to nie chodzi o to ze jest sie z siebie niezadowolonym, tylko o to zeby miec wyczucie co i gdzie mozna mowic zeby nikomu nie sprawic przykrosci. czy tak trudno to pojac?
                                    wyobraz sobie ze malo zarabiasz, ledwo wiazesz koniec z koncem. i twoja kolezanka, przy tobie, zali ci sie ze zarabia strasznie malo, bo tylko 5 tys zl miesiecznie na reke. nie byloby ci przykro?
                                    • emae Re: Piękno i brzydota 09.12.11, 16:42
                                      rannie.kirsted napisała:

                                      > no tak ale problem byl poruszony w kontekscie narzekania na wlasna (obiektywnie
                                      > szczupla) sylwetke W POBLIZU osoby duzo grubszej. to nie chodzi o to ze jest s
                                      > ie z siebie niezadowolonym, tylko o to zeby miec wyczucie co i gdzie mozna mowi
                                      > c zeby nikomu nie sprawic przykrosci. czy tak trudno to pojac?
                                      > wyobraz sobie ze malo zarabiasz, ledwo wiazesz koniec z koncem. i twoja kolezan
                                      > ka, przy tobie, zali ci sie ze zarabia strasznie malo, bo tylko 5 tys zl miesie
                                      > cznie na reke. nie byloby ci przykro?

                                      Przypomniało mi się właśnie, jak lata temu moja mama zaimponowała mi takim wyczuciem. Znajomy zapytał ją, co takiego zmieniła w wyglądzie, bo wygląda zupełnie inaczej niż kiedy on ją ostatnio widział. Mama odpowiedziała, że nie wie, pewnie to kwestia nieco innego uczesania. W rzeczywistości doskonale wiedziała, że dzięki intensywnej diecie zrzuciła dwadzieścia kilo. Czemu się nie przyznała? Cóż, nie chciała robić przykrości znajomemu, który był znacznie grubszy niż ona przed schudnięciem.
                                    • a.nancy Re: Piękno i brzydota 11.12.11, 17:38
                                      rannie.kirsted napisała:

                                      > no tak ale problem byl poruszony w kontekscie narzekania na wlasna (obiektywnie
                                      > szczupla) sylwetke W POBLIZU osoby duzo grubszej. to nie chodzi o to ze jest s
                                      > ie z siebie niezadowolonym, tylko o to zeby miec wyczucie co i gdzie mozna mowi
                                      > c zeby nikomu nie sprawic przykrosci. czy tak trudno to pojac?

                                      rozumiem, ale wyobraziłam sobie (już nie raz odkryłam, że jestem naiwna i mam zwyczaj przypisywać ludziom lepsze intencje, niż mają w rzeczywistości), że czasem osoba narzekająca może po prostu nie pomyśleć - może tej drugiej nie przykleja łatki "grubaski", a może po prostu jest nakręcona własnymi kompleksami. że niekoniecznie robi to z premedytacją. tak, brak wyczucia też jest wadą, ale "targanie za kudły" to trochę przesadna reakcja IMO.

                                      kiedyś zupełnie niechcący strasznie wkurzyłam koleżankę, proponując jej pożyczenie ciucha, w który nie miała szansy się zmieścić. chyba właśnie dlatego, że (!) nie oceniam i nie miałam bladego pojęcia, że jest ode mnie grubsza.

                                      > wyobraz sobie ze malo zarabiasz, ledwo wiazesz koniec z koncem. i twoja kolezan
                                      > ka, przy tobie, zali ci sie ze zarabia strasznie malo, bo tylko 5 tys zl miesie
                                      > cznie na reke. nie byloby ci przykro?

                                      szczerze? nie. po prostu uznałabym, że z jakiegoś powodu jej te 5 tys nie wystarcza.
                                  • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 20:38
                                    ależ skąd. mam koleżankę która waży 140kg niestety. i nie udaje ze jest szczupła :D tylko wprost jak jest mowa o tych sprawach mówi że ona jest gruba i tyle. podobnie mam znajomą własnie brzydką która tez wie ze jest brzydka i nie udaje pięknej. dziewczyny akceptują swój wygląd i nie mają problemu z rozmawianiem o nim. oczywiscie nie udaja tez ze nie chciałyby wyglądac inaczej, ale ze nie maja mozliwosci to cóż. są jakie są i tyle.
                              • totorotot Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 20:45
                                W ogóle nie rozumiem tej dyskusji. Każdy z nas ma inny gust. Dla jednej osoby dana kobieta jest paskudna, tłusta, czarnowłosa, ma niski niemal męski głos, a dla drugiej-ma ponętne kształty, wielki temperament i seksowny tembr głosu. To bzdura, że mężczyźni wolą blondynki czy też brunetki, czy też takie, srakie czy owakie. Gdyby tak było, to tylko 10proc. kobiet na świecie miałaby partnera, a reszta by żyła w celibacie. Przypomnijcie sobie faceta z Ally McBeal, który wielbił damskie obwisłe podbródki :-) Mój mąż łapie mnie za tyłek i jest zadowolony jedynie wtedy, gdy mu się ręce nie złączą, wtedy mowi: moja duupa :-)) Był bardzo nieszczęśliwy, gdy zrzuciłam jego obiekt uwielbienia :-) Tymczasem dla kogo inego pewnie byłam wówczas odrażająca.
                                Próbowano zdefiniować urodę za pomocą matematyki, a to że niby jej istotą jest idealna symetria proporcji (symulacje pokazały, iż wyszły jakieś koszmarki), a to że najpiękniejsza jest kobieta z proporcjami twarzy i figury wyrażonymi złotym podziałem-i też bzdura, bo najbardziej wielbione np. aktorki nijak się do tego mają.

                                Co do jednego w końcu uczeni się jakoś pogodzili: najatrakcyjniejsza jest kobieta zadowolona z siebie, wot technika :-)
                              • totorotot Re: Piękno i brzydota 06.12.11, 22:04
                                W ogóle nie rozumiem tej dyskusji. Każdy z nas ma inny gust. Dla jednej osoby dana kobieta jest paskudna, tłusta, czarnowłosa, ma niski niemal męski głos, a dla drugiej-ma ponętne kształty, wielki temperament i seksowny tembr głosu. To bzdura, że mężczyźni wolą blondynki czy też brunetki, czy też takie, srakie czy owakie. Gdyby tak było, to tylko 10proc. kobiet na świecie miałaby partnera, a reszta by żyła w celibacie. Przypomnijcie sobie faceta z Ally McBeal, który wielbił damskie obwisłe podbródki :-) Mój mąż łapie mnie za tyłek i jest zadowolony jedynie wtedy, gdy mu się ręce nie złączą, wtedy mowi: moja duupa :-)) Był bardzo nieszczęśliwy, gdy zrzuciłam jego obiekt uwielbienia :-) Tymczasem dla kogo inego pewnie byłam wówczas odrażająca.
                                Próbowano zdefiniować urodę za pomocą matematyki, a to że niby jej istotą jest idealna symetria proporcji (symulacje pokazały, iż wyszły jakieś koszmarki), a to że najpiękniejsza jest kobieta z proporcjami twarzy i figury wyrażonymi złotym podziałem-i też bzdura, bo najbardziej wielbione np. aktorki nijak się do tego mają.

                                Co do jednego w końcu uczeni się jakoś pogodzili: najatrakcyjniejsza jest kobieta zadowolona z siebie, wot technika :-)
                      • dziennik-niecodziennik Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:31
                        > Brak zębów to kwestia zdrowotna (najczęściej nie mają ich ludzie przewlekle cho
                        > rzy albo ubodzy, co za zaniedbanie, taka przewlekła choroba, nieprawdaż, bo ubó
                        > stwo to już dno).

                        bla bla bla. ubogich sie nie czepiam, a w wiekszosci przypadków ktorych sie czepiam brak zebów to nie kwestia przewlekłej choroby a "lęku przed dentystą" tudziez przekonania ze "po co leczyc trzonowce".

                        > A teraz odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego ich brak zębów m
                        > iałby komuś lub czemuś służyć.

                        "nikomu nie służy" w sensie "nikomu urody nie dodaje".

                        > I dlaczego uznajesz się za powołaną do zaglądania komuś w usta.

                        nie robie ludziom kontroli dentystycznej, ale wybacz, ciezko czasem nie zauważyc :D

                        > Wiesz, co dla mnie jest cholernie niefajne? T
                        > woje politowanie.

                        a to nie jest politowanie. ani nie litośc. raczej - współczucie. jak pytał Dmuchawiec - które z nich ma wydzwiek pejoratywny?...
                        • nessie-jp Re: Piękno i brzydota 05.12.11, 22:41
                          I tym sposobem "brzydotę" sprowadzasz do... grzechu. Do czegoś wstydliwego, jak niemycie zębów. Jak niemycie włosów. Bo brzydki to taki brudas, taki niechluj. Tchórz, co się boi dentysty i mydła. Bo jakby o siebie zadbał. To by INNYM nie było przykro patrzeć.

                          Wiesz, podtrzymuję swoje zdanie. W 100%. Jesteś żywym przykładem postawy, o której pisałam.