yasemin
06.06.07, 11:02
Chciałabym poruszyć temat związku między literatura a religią, który mnie
dość mocno nurtuje, choć ciężko jest mi go tak precyzyjnie określić… Wydaje
się, że na ogół pisarze religijni, tj. chcący przekazać w swoich książkach
ideały religijne, nie są zbyt znani szerszemu gronu czytelników i rzadko ich
książki trafiają do klasyki- wyjątkami mogą być oczywiście powieści
Dostojewskiego, Sienkiewicza, „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa… no tak,
jeszcze cała literatura średniowieczna, poezja renesansu i baroku… Obecnie
jednak ciężko jest tworzyć dobrą literaturę religijną. Chyba czytelnicy nie
chcą mieć wrażenia, że im się jakieś ideały narzuca, wolą takich pisarzy,
którzy SZUKAJĄ, którzy nie tkwią w żadnych dogmatach, a nawet są w ogóle
zbuntowani, preferują magię („Harry Porter”) lub mają własną indywidualną
wizję Boga, nie pasującą do żadnej z monoteistycznych religii(Kafka
twierdził, że każdy ma swoją prawdę i swojego Boga). Po prostu chyba w cenie
jest pewna odwaga ducha, która nie lęka się, że pójdzie na potępienie, jeśli
nie będzie się trzymać ortodoksyjnych zasad, tylko myśleć twórczo, po
swojemu; najgorszym wręcz gatunkiem pisarza jest taki, który jest „grzeczny”
i lękliwy, ba, taki ktoś w ogóle właściwie ni zostaje pisarzem. A największym
powodzeniem cieszy się już taka literatura, w której jest najwięcej
wulgarności i wyuzdania, czego przykładem są np. powieści Masłowskiej czy
Elfriede Jelinek.
Ja osobiście od dzieciństwa uwielbiałam literaturę- nie mówię wyłącznie o
religijnej, ale o literaturze w ogóle- i chciałam zostać pisarką, ale obecnie
jestem tak pogubiona we współczesnym świecie, nie wiem, czego się trzymać,
nie wiem nawet, w co wierzyć i co przekazać ludziom, jestem zbyt „grzeczna”,
bo obawiam się piekła, jeśli nie wrócę do ciasnego katolicyzmu albo, z
drugiej strony, nie przejdę na …islam- a przecież literatura w islamie
podlega jeszcze większemu ocenzurowaniu niż w chrześcijaństwie.
Przecież „Księga 1001 Nocy” to czysty erotyzm, Salman Rushie jest ścigany
za „Szatańskie wersety”, a Pamuka, który twierdzi „Moją religią jest
literatur” Turcy mieszają z błotem i narzekają, że przecież Yaşar Kemal też
dobrze pisze, a nie dostał Nobla… (dodam, że ja obecnie czytam „Śnieg”,
bardzo mi się podoba, a do Pamuka odczuwam wielką sympatię). Ale za bardzo
wchodzę w dygresje. Chciałabym poznać Wasze zdanie na temat tego, o czym
piszę.