Dodaj do ulubionych

Oficjalna strona MM

18.06.08, 17:53
Dawno mnie tu nie było, wpadłam, aby zapodać link. Mam nadzieje, ze
sie nie powtarzam?

www.musierowicz.com.pl/
pozdrawiam!:)
Obserwuj wątek
    • idomeneo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:01
      :)
    • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:04
      Oooooo!!!! Dzieki zieleniacku!
      Jaka piekna strona, cala akwarelowa. Juz pedze tam grzebac :)

      Wreszcie pani MM dolaczyla do dzisiejszych elektronik i postanowila
      zrobic konkurencje naszemu czepialskiemu forum ;)
    • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:07
      "Od dziecka wiedziałam, że do pełni szczęścia potrzebuję tylko
      niedużej domowej drukarni - i oto ją mam, w postaci komputera.
      Spędzam rozkoszne i zajmujące chwile projektując, bawiąc się i
      pracując, pisząc i rysując z pomocą tego mądrali. Umie on mnóstwo! –
      ale nie wszystko, niestety: wymyślić, napisać i zilustrować powieść
      muszę osobiście. Znikąd pomocy."

      :))) Tylko pochwalic!
      Ciekawe jakie ma gierki ;)
      • ready4freddy Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 22:39
        Unreal Tournament 2004. i daje popalic najemnikiem o ksywie "Miagwa" roznym
        botom forumowym :)
    • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:21
      Piękna strona, bardzo dużo w niej serdeczności. Jak ją przeglądam
      czuję się faktycznie jakbym była na ciastku i herbacie z Panią
      Malgorzatą :) Okładki są piękne. A największe zaskoczenie przeżyłam
      otwierając to: www.musierowicz.com.pl/ilustracje-zar-2-b.html
      Jestem pewna, że w Pani Małgorzacie kryje się też odrobina Ciotki
      Lilii ;)
    • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:36
      I mozna w multimediach wreszcie uslyszec glos wieszczy MM :)))
      I nawet na okropnej rozdzielczosci zobaczyc, jak MM niesmialo staje
      sie Dama Orderu Usmiechu - tylko szkoda, ze tam tylu postronnych
      facetów sie placze i caly czas zaslania i zatyka pania MM
      mikrofonem.
      Szkoda, ze prawdziwe dzieci nie szafowaly tym orderem, zamiast jakis
      dziadów umajonych jak stróz na impreze ;)

      Na stronie brakuje tylko dzialu F.A.Q, chociaz MM sama pewnie czesc
      opowie..
      Link do dominikanskiego pisma nieco mie zrazil - nie spodziewalam
      sie inkwizycji ;)
      • agnieszka_azj Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:48
        lezbobimbo napisała:

        Link do dominikanskiego pisma nieco mie zrazil - nie spodziewalam
        > sie inkwizycji ;)

        Dominikanie i inkwizycja ????

        Związki MM z dominikanami nie powinny byc chyba zaskoczeniem dla
        czytelników "Jezycjady".

        P.S>
        Mnie najbardziej ujęła podstrona "kontakt".
        • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 19:24
          agnieszka_azj napisała:
          > Dominikanie i inkwizycja ????

          Nobody ever expects the Spanish Inquisition!
          Przeciez dla inkwizycji czyli dla likwidacji heteryków zostal w
          ogóle powolany ten zakon. Domini Cane znaczy "pies Pana". To oni
          palili Templariuszy, albigensów itd. na stosach :(

          Fakt, zapomnialam o kosciele dominikanów co rusz sie pojawiajacym
          w Jezycjadzie, ale to w ogromie mej otepialosci kojarzylo mi sie po
          prostu jako miejsce, do którego chadzaja Borejkowie.. cos na
          zasadzie moskalików, taka sama swiatynia jak inne ;)))
          • dakota77 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 21:30
            lezbobimbo napisała:


            > Przeciez dla inkwizycji czyli dla likwidacji heteryków zostal w
            > ogóle powolany ten zakon. Domini Cane znaczy "pies Pana". To oni
            > palili Templariuszy, albigensów itd. na stosach :(

            |Z ust mi to wyjelas, dokladnie to mialam napisac. Wszyscy z inkwizyjcja kojarza
            jezuitow, nie dominikanow.

            Strona MM sympatyczna. Szkoda, ze sa tylko tytuly recenzji czy artykulow o
            autorce, zamiast linkow do nich.
            • mmoni Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 00:24
              Ha, a oto i obraz prezentujący założyciela zakonu w cokolwiek mniej sympatycznym ujęciu:
              upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/67/Pedro_Berruguete_-_Saint_Dominic_Presiding_over_an_Auto-da-fe_(1475).jpg
            • onion68 Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 05:55
              No ale... inkwizycja to już przecież dość odległa historia.
          • uccello Hola... 18.06.08, 23:14
            ... hola Pani Lezbobimbo!
            O.Dominikanie to najbardziej światli, wykształceni i otwarci
            zakonnicy świata. Podejrzewam też ,że przy przyjęciach do Zakonu
            robią adeptom testy na poczucie humoru.

            • idomeneo Re: Hola... 18.06.08, 23:23
              uccello napisała:

              > O.Dominikanie to najbardziej światli, wykształceni

              takie było zdaje się wręcz założenie wyjściowe przy tworzeniu tego zakonu - że
              miała to być elita intelektualna kościoła, zdolna do stawania w szranki w
              dysputach z albigensami
            • lezbobimbo Re: Hola... 22.06.08, 19:30
              uccello napisała:
              > ... hola Pani Lezbobimbo!
              > O.Dominikanie to najbardziej światli, wykształceni i otwarci
              > zakonnicy świata. Podejrzewam też ,że przy przyjęciach do Zakonu
              > robią adeptom testy na poczucie humoru.

              Nie watpie, ze teraz to zapewne zakon baranków milusinskich ;)

              Przepraszam Was ogromnie za potworny offtopik, oczywiscie zboczylam
              z pieknej i sympatycznej strony MM na ciemne historie ginace w
              czelusci dziejów ;)
        • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 19:31
          Nie to, ze sugeruje ze MM pali czarownice na stosach, ale moglaby
          trzymac z jakims przyjemniejszym zakonem, o, n.p. takimi
          franciszkanami :)

          Co nie ujmuje ujmujacej i serdecznej atmosfery reszty tej przyjemnej
          strony. Dobrze matka z córka wspólpracuja :)
          • sir.vimes Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 23:20
            Nie da sie ukryć , że dominikanie obecnie bardzo starają się poprawić swój
            czarny PR.
    • onion68 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 19:50
      Piękna strona.
    • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 20:50
      Coś prześlicznego. Cud, miód i orzeszki.
      Najedźcie myszką na portret niebieskowłosego kolesia po prawej :) zmieńcie dział... i znów najedźcie - ot, smaczek taki malutki, a uroczy :D
      • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 21:41
        urocze :) a ostatnia szuflada się otwiera ;)
        • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 21:48
          w ogóle - różne się otwierają. w zależności od strony. piękne
        • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 21:51
          Dwie się otwierają! w jednej kulawka, a w drugim przyrząd :)
          • szprota Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 00:29
            trzy, są jeszcze kamyczki.
            A przyrząd spodobałby się Aurelii :)
            • mankencja Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 10:54
              mnóstwo sie otwiera. jest jeszcze kora z nad switezi, oliwiareczka
              od antka z rodziną, książki na grypę i grypę z powikłaniami...
              • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 11:13
                fakt, dopiero sprawdziłam :) jak dotąd znalazłam parę trzynastek książek, oliwiareczkę, kulawkę, przyrząd, kamyczki, wrzos, pudełko z murkiem, nałogi i porcelanową różę. Pewnie jeszcze przybędzie w szufladkach :)
                • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 22.06.08, 19:36
                  Nie dosc, ze piekna i sympatyczna strona. to jeszcze interaktywne
                  poszukiwanie skarbów i kamyczków! Multum buene ;)
                  I nowa okladka Sprezyny! Moze w którejs z szufladek pojawi sie tez
                  jakis cytat z nowej tresci?
      • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 21:49
        ananke666 napisała:
        > Najedźcie myszką na portret niebieskowłosego kolesia po prawej :)
        >zmieńcie dział... i znów najedźcie

        :))) Dzieki! Tylko czemu on taki zly przy kontakcie? Hi hi..
        To teraz juz wiemy, czemu Sprezyna nadal nie napisana.. bo MM robila
        te urocza strone :)
        • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 22:07
          > :))) Dzieki! Tylko czemu on taki zly przy kontakcie? Hi hi..

          Też mi to przyszło do głowy :D)))
        • zieleniack Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 22:50
          chyba tylko teksty i grafike do niej robila, bo strona techniczna
          podobno zajeła sie Emilia (w sensie, córka;) )
          • uccello Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 23:27
            Strona ciepła i urocza i niespodziankowa. Bardzo mi się ta noc
            akwarelowa podoba, mniam , mniam.
    • mmoni Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 00:34
      Zaraz sobie ustawiłam tapetę z tej strony, śliczna!

      A z innej beczki - kiedyś tutaj była żywo dyskutowana okładka "Sprężyny"
      wielkości dwunastu pikseli, gdzie z trudem można było dojrzeć parę zapewne
      mieszaną. Nie wiem, czy już to nie było omawiane na forum, ale jest nowa okładka:
      www.musierowicz.com.pl/ksiazki-bib-a-18.html
    • jhbsk Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 09:06
      Dzięki za informację :-))
      • ginestra Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 13:27
        Śliczna ta stronka!!!
        Dzięki za link! Zachowałam w ulubionych. :)
        • nioszka Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 14:07
          naprawdę jestem pod wrażeniem!
          urocza stronka, szufladki zachwycające, mnóstwo ciekawych rzeczy, mmm tego mi
          trzeba było!
    • ciotka_paszczaka Budyn z soczkiem... 22.06.08, 11:40
      ...i ptys! (Gaba)
      przy pomocy Emilii K. i ski (czy ktos zwrocil uwage?!).

      A najbardziej rozbawil mnie kwestionariusz...lubie wszystkie
      kolory...czytac/pisac/dyskutowac o ksiazkach...

      Reasumujac: Hobby -brak!
      • croyance Re: Budyn z soczkiem... 11.10.08, 20:52
        Bo pytanie inteligentnego czlowieka o hobby to zniewaga,
        ciotko_paszczaka :-) Co ma powiedziec - 'sport, muzyka i filmy'? :-)
    • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 16.07.08, 20:26
      Nie wiem, czy już zauważyliście, ale właśnie pojawiły się kartki
      okolicznościowe w dziale niespodzianki :)
    • szprota Re: Oficjalna strona MM 23.07.08, 22:30
      Pojawiła się ładna kartka z kotem.
      Próbowałam wysłać e-maila z zakładki kontakt, ale mozilla nastraszyła mnie, że
      nie ufa tej witrynie, bo został zgłoszony przypadek oszustwa. Cóż, wysłałam z IE ;)

      Podzieliłam się z M.M. wierszem Herberta, który mi się ostatnio przypomniał:
      "Jest cały czarny, lecz ogon ma elektryczny. Gdy śpi
      na słońcu, jest najczarniejszą rzeczą, jaką sobie można
      wyobrazić. Nawet we śnie łapie przerażone myszki. Poznać
      to po pazurkach, które wyrastają mu z łapek. Jest strasznie
      miły i niedobry. Zrywa z drzew ptaszki, zanim dojrzeją."
    • szprota Re: Oficjalna strona MM 27.07.08, 13:00
      Dodam jeszcze, że niedługo na stronie pojawią się wygaszacze :)
      • mel_bi Re: Oficjalna strona MM 28.09.08, 20:41
        Zajrzałam sobie na stronkę i czytam, jak pani MM intensywnie pracuje
        nad "Sprężyną"...ciągle się zastanawiam, czy nas efekt zachwyci...
        • pontecorvo Re: Oficjalna strona MM 29.09.08, 11:04
          mel_bi napisała:

          > Zajrzałam sobie na stronkę i czytam, jak pani MM intensywnie pracuje
          > nad "Sprężyną"...ciągle się zastanawiam, czy nas efekt zachwyci...Cytat: "O
          prawdziwej Reni Borejko już dziś nie zdążę opowiedzieć, ale nic to!"
          Wiecie o kogo chodzi?
          • szprota Re: Oficjalna strona MM 29.09.08, 12:17
            Ja nie. We wcześniejszych notkach jest wzmianka, że Renia Borejko zajrzała do
            pani M.M. i tyle.
            • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 29.09.08, 12:30
              Wytlumaczenie Reni Borejko jest gdzies w któryms z wywiadów na tejze
              samej stronie: otóz ktos zapytal skad MM bierze nazwiska bohaterów,
              to odpowiedziala, ze glównie z ksiazki tlf. Poznania - oprócz paru
              sasiadów, w tym rodziny Borejko, gdzie córka Renia byla mloda,
              urocza zakonnica.
              Czyli mamy pierwowzór poswiecajacej sie uslugom sw. Gabryeli
              Poznanskiej ;)
              • pontecorvo Re: Oficjalna strona MM 29.09.08, 14:33
                Dzięki, teraz rozumiem, że chodzi o postać rzeczywistą. Nie doczytałam wcześniej:)
    • mmaupa Po ponad roku... 10.07.09, 20:07
      Jak teraz odbieracie stronę?
      • lezbobimbo Re: Po ponad roku... 10.07.09, 20:39
        mmaupa napisała:
        > Jak teraz odbieracie stronę?

        Pytasz sie osob zasiedzialych ponad rok, czy nowe osoby tez mogom sie dopisac? :P
        • mmaupa Re: Po ponad roku... 10.07.09, 20:51
          Hue hue, mogą, mogą :)
          • ding_yun Re: Po ponad roku... 10.07.09, 21:01
            Odbieram ją tak samo jak zawsze czyli jako narzędzie promocji po prostu.
            • aganoreg Re: Po ponad roku... 10.07.09, 21:23
              Od dawna tam nie zagladalam... Dzieki za przypomnienie! Poczytam, to sie wypowiem ;)
              • lezbobimbo Re: Po ponad roku... 10.07.09, 21:42
                No to ja po roku wyrobilam sobie zdanie o slodziutkich oczeretach budyniu i
                bagnie kajmaku ;)
                • aganoreg Re: Po ponad roku... 11.07.09, 00:00
                  Dalwko nie musialam szukac. W sumie, moze powinnam to podpiac do watku o TWA?

                  Proszę tylko, byście pamiętali o przestrodze, uwidocznionej przy wejściu do
                  Księgi Gości: to NIE JEST forum! Proszę, byście nie przeładowywali Księgi
                  chaotycznymi zapisami o wszystkim. W forum, zorganizowanym specjalnie na innych
                  zasadach, mielibyście możliwość niczym nie ograniczonych dyskusji i zwierzeń.
                  Księga Gości natomiast, której formularz celowo ogranicza wypowiedź do kilku
                  zdań, ma Wam pomóc w skontaktowaniu się ze mną i z innymi bibliofilami i
                  posłużyć wymianie zdyscyplinowanych opinii z jednej tylko, wąskiej dziedziny -
                  chodzi, krótko mówiąc, o wszystko, co dotyczy książek. Niczego więcej. I nie
                  jest to żadne dziwactwo, czy niemiłe utrudnienie, na które należy się zżymać; to
                  konieczność.
                  A dyscyplina, nawiasem mówiąc, jest znakomitym i dobroczynnym wynalazkiem
                  Ludzkości. Żadna dziedzina życia nie może się bez niej obyć.
                  • anutek115 Re: Po ponad roku... 11.07.09, 10:04
                    aganoreg napisała:

                    "W forum, zorganizowanym specjalnie na innych
                    > zasadach, mielibyście możliwość niczym nie ograniczonych dyskusji i zwierzeń. "

                    He, he, he... "niczym nie ograniczonych", nieprawda? Poza nożycami adminki
                    (zwanej adminem ;-))), które tną wszystko, co nie pasuje do naszej słodkiej,
                    pełnej totalnej akceptacji dla naszych poczynań wizji. Własnie wiedza o tym,
                    czyje posty zostały wykasowane bez odpowiedzi (nie moje, ja tam po pierwsze
                    niczego nie napisałam, a po drugie jestem wredna i bym się nie dziwiła, jakby
                    mnie wycięło) było jednym z tych zgrzytów, które wspominam w wątku o KWA, a
                    które sprawiły, ze fanką MM przestałam byc jakis czas temu.
                    • lezbobimbo Re: Po ponad roku... 11.07.09, 18:04
                      anutek115 napisała:
                      > aganoreg napisała:
                      > "W forum, zorganizowanym specjalnie na innych
                      > > zasadach, mielibyście możliwość niczym nie ograniczonych dyskusji i zwier>zeń.
                      > He, he, he... "niczym nie ograniczonych", nieprawda? Poza nożycami adminki>
                      (zwanej adminem ;-))),

                      A jednoczesnie ten zmaskulinizowany nazwa admin chodzi na spacery z mezem i
                      dzieckiem, co brzmi bosko i bardzo postepowo w naszym kraju :D

                      które tną wszystko, co nie pasuje do naszej słodkiej,
                      > pełnej totalnej akceptacji dla naszych poczynań wizji.

                      Bo sama widzisz, Anutku droga:
                      >>[Ksiega Gosci] ma Wam pomóc w skontaktowaniu się ze mną i z innymi
                      bibliofilami i>>posłużyć wymianie zdyscyplinowanych opinii z jednej tylko,
                      wąskiej >>dziedziny ->>chodzi, krótko mówiąc, o wszystko, co dotyczy >>książek.
                      Niczego więcej.

                      Niczego wiecej poza pochwalami tworczosci i wynoszeniem MM pode same niebiosa
                      literatury swiatowej, oczywiscie.
                      Jednoczesnie jakies kwestionowanie "niewatpliwej, a jakze, dyszczypliny" w
                      tworczosci MM byloby z miejsca uciete i zamurowane wielkim fochem (pamietasz
                      moze abritrarne wypowiedzi MM na temat nieszczesnego portretu Baltony, ktore
                      jakas mloda, niesubordynowana czytelniczka smiala zadac - nie zostala wycieta
                      tylko dlatego, ze nie byla dorosla czepialska:)
                      To jest widzisz dyscyplina wg. MM - jesli chwalisz autorke osobiscie oraz
                      cokolczyk, czego by nie wyprodukowala, to Twoj wpis nie zostanie wyciety. Nie
                      zostanie tez wyciete nawet Twoje kwestionowanie, ale tylko jesli masz latek
                      12-16 - wtedy autorka po prostu powie BO TAK i zamuruje dyskusje na swoje tematy
                      z gory; wzglednie sie posluzy swoja pupilka Zuczkiem, ktora wytlumaczy
                      nieswiadomym dzieciatkom, jak w wyobrazni wszystko sie miesci ;)

                      >jednym z tych zgrzytów, które wspominam w wątku o KWA,

                      KWA? Zachwycilam sie :DDD
                      Od dzisiaj forum nasze nosi nastepna nieoficjalna nazwe, poza Girlanda
                      Absurdalnych Jelitek (skrot GAJ), a to KWA (kwakanie wzajemnej adoracji ;)
                      • anutek115 Re: Po ponad roku... 11.07.09, 19:11
                        lezbobimbo napisała:

                        (pamietasz
                        > moze abritrarne wypowiedzi MM na temat nieszczesnego portretu Baltony, ktore
                        > jakas mloda, niesubordynowana czytelniczka smiala zadac - nie zostala wycieta
                        > tylko dlatego, ze nie byla dorosla czepialska:)

                        Pamiętam, i chociaz nie znam tej czytelniczki ( w przeciwieństwie do autorek
                        wyciętych postów) to u mnie tez podpada pod "jakże wiele nauczyłam się o autorce
                        w ciągu ostatnich lat dwóch!"

                        > KWA? Zachwycilam sie :DDD

                        :-D

                        W mojej śp. Najlepszej-Na-Świecie-Klasie funkcjonowała grupa nazywana przez
                        nauczycieli (czego się nieoficjalnie dowiedzieliśmy od anglistki, która była z
                        tych sprzyjających młodzieży w ogóle, a naszej klasie w szczególności) Koło
                        Wzajemnej Adoracji. Dlatego, jak tylko gdzieś mowa o Wzajemnej adoracji, mój
                        umysł kasuje wszelkie "Stowarzyszenia" i inne "Towarzystwa", akceptuje tylko "Koło".

                        > Od dzisiaj forum nasze nosi nastepna nieoficjalna nazwe, poza Girlanda
                        > Absurdalnych Jelitek (skrot GAJ), a to KWA (kwakanie wzajemnej adoracji ;)
                        >
                        Ach, jeśli dzięki temu dostapię honoru dostania się do słownika, to moje
                        uczucie dla śp. Klasy jeszcze wzrośnie ;-DDD.
                        • szprota offtopik nazewniczy na koła maści wszelakiej 12.07.09, 17:21
                          Swego czasu pospołu z przyjaciółmi spotykaliśmy się na różnego rodzaju projekcje
                          filmowe z okazji różnych (z okazji święta zmarłych na ten przykład oglądaliśmy
                          "Truposza"). Ponieważ spotkania były okraszane dyskusjami na temat walorów
                          skonsumowanego dzieła, ukułam nazwę Koło Zapyziałych Intelektualistów, w skrócie
                          KZI.
                          Nic to nie wnosi do dyskusji, ale tak się chciałam polansować ;p
                          • lezbobimbo Re: offtopik nazewniczy na koła maści wszelakiej 12.07.09, 18:17
                            szprota napisała:
                            ukułam nazwę Koło Zapyziałych Intelektualistów, w skróci>e
                            > KZI.

                            Hi hi mozna rowniez skrocic KoZI :) albo Kizi-Mizi :)
      • aganoreg Re: Po ponad roku... 31.07.09, 14:52
        Musze, bo mna zatrzeslo.

        Cytaty z 28 listopada 2008:

        Drogi Czytelniku! Ty rzeczywiście - jak sam napisałeś - masz
        skłonność do nadinterpretacji. Słowa „kadencja” w żadnej mierze nie
        użyłam jako „aluzji do polityków”. Czy jeśli użyję w powieści
        słów: „leń”, „ignorancja”, „rozczarowanie”, „sobek”, „kłótliwość”, „n
        uda”, „próżność”, „niekompetencja” - to też będziesz to
        interpretować jako polityczne aluzje? No, widzisz.


        KC Agaja zapytuje też, dlaczego bliźniak Żeromski w „Sprężynie”
        zwraca się do Idy per „pani”, kiedy przedtem mówił do
        niej: „ciociu”. A dlatego, Kochana Czytelniczko, że tak mi się
        podoba. Taka już jestem, widzisz, samowolna. Nawet gdyby mi się
        spodobało wypisywać niekonsekwencje, to bym sobie wypisywała.

        A calkiem swieze, z 26 lipca 2009:

        KC MartaG pyta o Kłamczuchę, kuzynkę Józefiny Bittner z „Brulionu
        Bebe B”: czy w poprzednich książkach celowo ominęłam wiadomość o
        takiej krewnej Anieli, pozostawiając to domyślności czytelnika, czy
        też „tak po prostu wyszło”. Marto, na coś takiego, jak „po prostu
        wyszło” w naszej firmie nie ma zgody. Oczywiście, że wierzę w
        domyślność i - zwłaszcza - w inteligencję czytelnika, a poza tym -
        gdyby o każdej z występujących w Jeżycjadzie postaci podawać w
        tekście powieści od razu pełną notę biograficzną, z
        wyszczególnieniem wszelkich posiadanych przez bohatera krewnych w
        kraju i za granicą, powieść ta stałaby się nudna nie do zniesienia,
        straciłaby tempo i lekkość. Dodam na marginesie, że umiejętnie
        zastosowane niedopowiedzenia są ważnym elementem narracji i
        konstrukcji powieści, podobnie zresztą jest ze sztuką niedopowiedzeń
        w malarstwie i filmie.


        Czy ja jestem uprzedzona, czy to naprawde jest... niewlasciwe?
        • jottka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 14:58

          > Dodam na marginesie, że umiejętnie zastosowane niedopowiedzenia są ważnym
          elementem narracji i konstrukcji powieści


          a kluczowe tu jest słowo "umiejętnie":)
          • aganoreg Re: Po ponad roku... 31.07.09, 15:01
            W taki sposob to mozna wszystko wyjasniac, m.in. Gizele jako pania
            Trak w KK...

            Po co ja tam w ogole zagladam?
        • iwoniaw Nie jesteś uprzedzona 31.07.09, 15:01
          a jeśli jesteś, to ja razem z Tobą - od dłuższego już czasu odnoszę wrażenie, iż
          Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy dzielą się na przygłupich, których
          trzeba edukować od podstaw i przyjmujących to z wdzięcznością oraz przygłupich,
          którymi nie warto sobie głowy zawracać, bo to aroganci ośmielający się mieć
          niewłaściwe (czytaj: odmienne) zdanie na temat dowolny :-(
          • aganoreg Re: Nie jesteś uprzedzona 31.07.09, 15:03
            iwoniaw napisała:

            > a jeśli jesteś, to ja razem z Tobą - od dłuższego już czasu
            odnoszę wrażenie, i
            > ż
            > Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy dzielą się na
            przygłupich, których
            > trzeba edukować od podstaw i przyjmujących to z wdzięcznością oraz
            przygłupich,
            > którymi nie warto sobie głowy zawracać, bo to aroganci ośmielający
            się mieć
            > niewłaściwe (czytaj: odmienne) zdanie na temat dowolny :-(
            >


            Ale jak DC i KC sa przyglupi, to jak maja sie w Klamczusze domyslic,
            ze Aniela i Jozefina sa kuzynkami? Widocznie ja juz calkiem glupia
            jestem, bo na to nie wpadlam. Prosze mnie nie biczowac.
        • the_dzidka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 15:14
          > KC Agaja zapytuje też, dlaczego bliźniak Żeromski w „Sprężynie”
          > zwraca się do Idy per „pani”, kiedy przedtem mówił do
          > niej: „ciociu”. A dlatego, Kochana Czytelniczko, że tak mi się
          > podoba. Taka już jestem, widzisz, samowolna. Nawet gdyby mi się
          > spodobało wypisywać niekonsekwencje, to bym sobie wypisywała.

          Jezus! To mnie normalnie zdruzgotało. Jak można coś takiego napisać!
          No i oczywiście natychmiast nasuwa mi sie postać Guruy opisującej,
          jak to odkrywając niektóre błędy w swojej twórczości dusiła się ze
          zdenerwowania, i mgła czerwona zasnuwała jej oczy czy jakoś tak.
          • iwoniaw "żyjemy bowiem w dziwnych czasach" 31.07.09, 15:29
            "KC Madzia pyta znów o McDusię. Ano, pisze się, pisze… Kiedy się ukaże? NIE
            WIADOMO jeszcze. Dowiecie się o tej dacie właśnie ode mnie, tutaj, na stronie.
            Poda też tę datę Akapit Press. Wszelkie inne informacje to będą na
            pewno
            zmyłki. Żyjemy bowiem w dziwnych czasach."

            No chyba nie czuję jednak wspólnoty duchowej z autorką, bo nic specjalnie
            dziwnego w obecnych czasach nie dostrzegam. A powyższą sugestię, że zewsząd
            tylko podstęp i kłamstwo (np. kiedy się jakaś książka ukaże, litości...) to aż
            nie wiem, jak skomentować, żeby nie było złośliwie...
            • iwoniaw A w ogóle fani NIE są chyba nikomu potrzebni... 31.07.09, 16:08
              Codziennie zagląda tu nawet i tysiąc osób, setki gości wpisują do Księgi miłe
              słowa i życzenia, spędzamy razem rozkoszne wieczory z zagadkami, a ile
              wspaniałych istot poznałam, to wprost nie do wiary! Z Waszą pomocą udało się
              nam (to jest - Adminom i mnie) stworzyć w internetowej przestrzeni
              miejsce wesołe, przyjazne ludziom i książkom.

              Nie sądźcie przypadkiem, że ci, którzy tam wypisują te "miłe słowa i życzenia"
              jakoś współtworzą ten czarowny klimat, o co to, to nie... W porównaniu z
              Chmielewską, to... no nie ma czego porównać, niestety. Przykro się to czyta
              ogólnie mówiąc...
          • tygrys2112 Re: Po ponad roku... 02.08.10, 15:57
            Też mnie to zaskoczyło. Dla mnie to trąci ignorancją wobec
            czytelniczki. "Tak sobie chcę i mam Cię w nosie"
            • dakota77 Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:08
              Pozwole sobie delikatnie zauwazyc, ze ignorancja nie jest tozsama z
              ingnorowaniem kogos.
              • nessie-jp Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:22
                dakota77 napisała:

                > Pozwole sobie delikatnie zauwazyc, ze ignorancja nie jest tozsama z
                > ingnorowaniem kogos.

                Niemniej, kontaminacja "ignorowania" z "arogancją" wobec kogoś wyszła bardzo
                ładnie i Lewis Carrol może nie oszalałby z radości, ale na pewno byłby dumny :)
              • tygrys2112 Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:25
                sprawdziłam, rzeczywiście w języku polskim jest tylko jedno
                znaczenie ignorancji. zabawne. czyli nie ma czegoś takiego jak
                ignorancja wobec kogoś, choć ignorować kogoś. kolejny dowód na to,
                że nasz język jest dziwny.
              • tygrys2112 Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:28
                w takim razie zmieniam na "trąci lekceważeniem" :P
              • tygrys2112 Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:29
                ciekawe jeden wpis zniknął. co się dzieje z forumami gw? ciągle
                wpisy się nie pojawiają lub pojawiają i znikają
                • nessie-jp Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:49
                  tygrys2112 napisała:

                  > ciekawe jeden wpis zniknął. co się dzieje z forumami gw? ciągle
                  > wpisy się nie pojawiają lub pojawiają i znikają

                  Po prostu forum urosło i jego obsługa została podzielona pomiędzy kilka grup
                  serwerów. Gdy wysyłasz post, trafia do jednej grupy serwerów, która potem
                  dopiero rozsyła go na pozostałe i to trochę trwa.

                  W zależności od tego, na jaką grupę serwerów trafisz (łączy cię z pierwszą
                  wolną), będziesz widziała post od razu albo dopiero po kilku chwilach.
                  Ekstremalne opóźnienia sięgają godzin...
              • tygrys2112 Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:31
                sprawdziłam, rzeczywiście ignorancja ma tylko jedno znaczenie. ale
                jest ignorować kogoś. polski jest dziwnym językiem.
        • slotna Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:30
          O rany... okropne to jest. Zwlaszcza kawalek o niekonsekwencjach. Jak zawsze staralam sie nie komentowac postawy MM jako osoby, tak teraz nie moge zdzierzyc. Otoz mam wrazenie, ze ona zawsze byla lekko wredna i niemila, ale umiala to zgrabnie ukryc. Teraz kombinacja starosci i sukcesu wydawniczego zmiotly wszelkie bariery i ot, mamy prawdziwe oblicze kochanej pani Malgorzaty. Szfak. Normalnie az mi przykro. Oszukana sie czuje, wiecie? To, ze pisala z roku na rok gorzej, to poniekad normalne i czesto spotykane - ukochanej Chmielewskiej juz chyba nigdy nie kupie, tak straszliwe gnioty stuka, ale coz z tego, kiedy nadal jest przesympatyczna - a ta cholerna pogarda MM, to za duzo na moje nerwy. A tak ja zawsze lubilam!
          • aganoreg Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:34
            Slotno, przepraszam w takim razie za te cytaty, ale mna wstrzasnelo
            i musialam sie podzielic. Zablokujcie mi jakos wejscie na oficjalna
            strone, to juz wiecej tego nie zrobie. Ale zdaje sie, ze Anutek tez
            tam zaglada...
            • slotna Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:51
              Heh, wszystko ok - troche zbyt emocjonalnie sie rozpisalam.

              Faktem jest, ze od lat nie mam juz takiego "cieplego" stosunku do MM, ale na widok tych cytatow zrobilo mi sie przykro, bo przypomnialo mi sie dziecinstwo spedzone na walkowaniu w kolko "Klamczuchy" i "Idy sierpniowej", pozniej "Lasucha", ktory byl taki osobisty i milusi... i przypomnialo mi sie, jak bardzo chcialam poznac MM, bo wydawala mi sie tak DOBRĄ osoba (zupelnie niezaleznie od wszelkich niezjadliwych dla mnie pierdol swiatpogladowych). Wiec jest to przykrosc niejako wsteczna, no ale jednak. Prawde mowiac, teraz to az mam ochote sie jeszcze nad nia poznecac :P
            • onion68 Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:52
              > Slotno, przepraszam w takim razie za te cytaty,

              Ty nie masz za co przepraszać :-) Dobrze jest wciąż się uczyć, ech.

              Rany, co za arogancja. Pytanie o Idę można było choćby jakimś żartem zbyć -
              zanim się odpowie na piśmie, jest czas do namysłu.
              Rozbrajające podejście do, jakby nie było, swojej pracy.
              • mmaupa Re: Po ponad roku... 31.07.09, 17:32
                > Rozbrajające podejście do, jakby nie było, swojej pracy.

                Wyobraź sobie naukowca mówiącego: ten wynik jest ważny, bo mi się tak podoba, hy hy.

                Przebłyski "niemiłości" miałam już w okolicach "Łasucha", bo nienawidziłam, gdy
                ktoś do mnie zwracał się per dziecko, choćby i kulinarne.
                • the_dzidka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 19:00
                  > Wyobraź sobie naukowca mówiącego: ten wynik jest ważny, bo mi się
                  tak podoba, hy hy.

                  To samo sobie pomyślałam, tyle że na szczeblu podstawówki:
                  - Napisałem, że PiRkwadrat to średnica prostokąta. Bo mi się tak
                  podoba!
                  • andrzej585858 Re: Po ponad roku... 31.07.09, 19:18
                    To ja kilka godzin temu pisałem że sformułowanie typu "coś jest złe bo tak jest
                    i już" jest sprzeczne z tym co można określić jako "cywilizacja miłości" a teraz
                    to czuję się po prostu głupio.
                    Jeżeli osoba która uważałem cały czas za kogoś kto swoja twórczością stara się
                    propagować najbardziej szlachetne ideały - pomijam juz fakt na ile skutecznie -
                    pisze zdanie "a dlatego, że tak mi się podoba" - to napisze brutalnie - można
                    poczuć się jakby ktoś dosłownie plunął w twarz i powiedział - przecież to deszcz
                    pada.
                    No i po co na stare lata wchodziłem na forum?

                    Ale mimo wszystko jak to poeta powiedział : "Nie depczcie przeszłości ołtarzy
                    ... na nich się jeszcze święty ogień żarzy".

                    Niesmaczne to jednak - i niestety jaskrawy dowód na grzech pychy.
                    • the_dzidka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 20:44
                      > No i po co na stare lata wchodziłem na forum?

                      Żeby nas spotkać, i żebyśmy my poznali Ciebie - a, że tak powiem nie
                      tylko chyba "od siebie" - to cenne poznanie jest :)
                      Bardzo się cieszę, że jesteś tu z nami, Andrzeju :)
                      • andrzej585858 Re: Po ponad roku... 31.07.09, 20:58
                        the_dzidka napisała:

                        > > No i po co na stare lata wchodziłem na forum?
                        >
                        > Żeby nas spotkać, i żebyśmy my poznali Ciebie - a, że tak powiem nie
                        > tylko chyba "od siebie" - to cenne poznanie jest :)
                        > Bardzo się cieszę, że jesteś tu z nami, Andrzeju :)
                        >
                        Bardzo dziękuję za tak miłe słowa:-))) A jeszcze dodatkowo z ust szefostwa to
                        tym bardziej cenne - .
                        Musze przyznać że az mi ulżyło - bo naprawdę trochę mi głupio że az musiałem być
                        przywoływany do porządku.
                        Ja w każdym bądż razie naprawdę dobrze sie tutaj czuję, co chyba widać po tym ze
                        ciągle wszędzie mnie pełno no i mam nadzieję że aż na taki antyk nie wyglądam
                        mimo wszystko - aha - bycia grzecznym nie mogę niestety obiecać. :-))
                        A poza tym cieszę się że jak widzę już po urlopie chyba?
              • villanden Re: Po ponad roku... 07.08.09, 10:37
                onion68 napisała:


                >
                > Rany, co za arogancja. Pytanie o Idę można było choćby jakimś
                żartem zbyć -
                > zanim się odpowie na piśmie, jest czas do namysłu.
                > Rozbrajające podejście do, jakby nie było, swojej pracy.

                Zupelnie nie potrafie zrozumiec tego podejscia :(

                W najnowszej notce MM pisze tak:

                "We wpisach archiwalnych jest tez wyjasnienie, z jakiego powodu nie
                odpowiadam na pytania dotyczace Jezycjady rozpoczynajace sie od
                slowa „dlaczego…?”. Mam tylko jedna sensowna odpowiedz: „dlatego, ze
                tak mi sie podoba”, i nie chce jej ciagle powtarzac."

                Az mialabym ochote zapytac "Ale dlaczego?"
                Skad ta obronno-agresywna postawa, skad? Ja rozumiem, ze fani
                potrafia byc meczacy (kojarzy mi sie taki odcinek Simpsonow gdzie
                aktorka grajaca Xene wojownicza ksieczniczke na jakism spotkaniu z
                fanami odpowiadala na pytanie "a dlaczego w odcinku 150 dzieje sie
                cos tam a potem w 173 mamy wrazenie, ze cos tam (i tu skomplikowany
                wywod)" i kazda jej odpowiedzia bylo "it's magic" ;-)))
                - ale te pytania w ksiedze gosci NIE sa agresywne, NIE zawieraja
                krytyki, sa tylko pytaniami mlodych czytelnikow ktorzy kochaja te
                ksiazki... hmmm.
                • dakota77 Re: Po ponad roku... 07.08.09, 10:39
                  Bardzo fajny byl ten odcinek Simpsonow:). A postawy MM tez nie moge zrozumiec.
                  Uwazam, ze zachowuje sie skrajnie arogancko i niesymaptycznie.
                • anutek115 Re: Po ponad roku... 07.08.09, 11:21
                  aganoreg napisała:

                  Ale zdaje sie, ze Anutek tez
                  tam zaglada...

                  Anutek nie zaglada :-). Zajrzałam na początku, bardzo mi się podobało jak
                  jeszcze nie było żadnych własciwie wpisów autorki ;-))), poza powitalnymi,
                  mogłam się wtedy łudzić, że będzie to strona naprawdę ładna, sympatyczna w
                  odbiorze i wreszcie jakoś można będzie powymieniać uwagi, dopytać się w razie
                  watpliwosci... z biegiem czasu zaglądałam coaz rzadziej, w grudniu zaprzestala
                  rozrywki całkowicie i zajrzalam dopiero teraz, na skutek lektury wątku. No i
                  pewnie juz na strone nie wrócę, szkoda moich nerwów.

                  villanden napisała:

                  >
                  > Az mialabym ochote zapytac "Ale dlaczego?"
                  > Skad ta obronno-agresywna postawa, skad?

                  Ja mam koncepcję, skąd. Moim skromnym zdaniem, z którym oczywiscie można się nie
                  zgadzać, pani MM nie ogarnia internetu. Do czasu, gdy internetu nie było, pani
                  MM mogła smialo uchodzić za miłą, ciepłą osobę, wypisz wymaluj taką jak jej
                  bohaterowie, co to herbatka, obiadek dla obcej osoby bez nachalnego wypytywania,
                  bo dyskrecja, takt, i tak dalej. Recenzji negatywnych było niewiele, pozytywnych
                  o wiele więcej, czytelnicy na spotkaniach autorskich przecież nie domagali się
                  wyjasnien wątpliwosci, bo nie było na to czasu ani nastroju, dziennikarze
                  przeprowadzający wywiady, ograniczeni wierszówką lub czasem antenowym tez nie
                  drążyli, i pani MM w sumie mogła zyć w przeswiadczeniu, że poza wredną Dunin ;-D
                  wszyscy ja kochaja, wielbią i w pełni podzielają jej wizje swiata.

                  A potem pojawił się internet. I fora, takie jak nasze, o którym oczywiscie jak
                  się chce mozna powiedziec wiele złego, ale sądzę, że nie sposób odmówić mu
                  inteligentnych dyskutantów. Takich, którzy zaczęli zadawac niewygodne pytania,
                  dostrzegac wpadki i niedoróbki, i których przy najlepszych chęciach nie mozna
                  było wziąć za Kingę Dunin korespondujacą ze soba pod pięćdziesięcioma nickami.
                  "Wpadki w jeżycjadzie" i "Największe tajemnice Jezycjady" mają po kilkaset
                  wpisów, i nawet jeśli część z nich to czepianie sie kompletnie nieistotnych
                  drobiazgów, części nie sposób zignorować. Pytania i wątpliwości postawione są
                  przez uważnych, niegłupich czytelników i mogą zachwiac dobrym samopoczuciem,
                  oraz wielokrotnie deklarowaną (IMHO wyłącznie deklarowaną) odpornością na krytykę.

                  Sądzę, że gdy powstała strona oficjalna autorka miała szczere chęci rozmawiać z
                  czytelnikami (a może wierzyła, że na jej stronie to już nikt się nie osmieli
                  żywić jakichkolwiek odchyłów od oficjalnej linii). I gdy NAWET na jej stronie
                  pojawili się ci wątpiący (chociaż co to za wątpiący, przeciez te pytania zadaje
                  target, rozkochane dzieciaki, które po prostu chciałyby wiedzieć "dlaczego" to
                  czy tamto) nerwy jej pusciły. Jak pisałam wyżej, znam trzy przykłady usuniecia
                  postów niezgodnych z "oficjalną linią", a że znam i autorki wiem, że nie były to
                  posty agresywne czy chamskie - były jednak wątpiące i zadawały niewygodne
                  pytania, więc wynocha z nimi! A jak nie usuwamy, to odpowiadamy, delikatnie
                  mówiąc, niegrzecznie. naprawdę odpowiedź "bo tak mi się podoba" można ując
                  subtelniej i grzeczniej. Zwłaszcza, jak się jest pisarką i pracuje ze słowem.
                  Można. Ale co się tam będziemy wysilac dla targetu, co jest bezkrytyczny i
                  wszystko kupi!

                  Nie wiem, jak target, ale gdyby mi w szesnastej wiosnie ukochany autor odpisał
                  "bo tak mi się chce, jestem zmęczona powtarzaniem tego bez przerwy, jak będe
                  chciała, to bahater bedzie garbaty albo łysy, wolno mi" nigdy bym się już nie
                  osmieliła do autora odezwać i prawdopodobnie nie kupiłabym już żadnej książki.

                  Nawet nie będąc w szesnastej wiosnie czuje się źle odkrywając, że pisarka,
                  deklarujaca się jako ciepła osoba i tworzaca wzory dla młodzieży, w
                  rzeczywistosci jest grubiańska i mnie, czytelnika jej książek, głęboko lekceważy.
          • lacitadelle Re: Po ponad roku... 07.08.09, 13:15
            slotna napisała:

            > O rany... okropne to jest. Zwlaszcza kawalek o niekonsekwencjach. Jak zawsze st
            > aralam sie nie komentowac postawy MM jako osoby, tak teraz nie moge zdzierzyc.
            > Otoz mam wrazenie, ze ona zawsze byla lekko wredna i niemila, ale umiala to zgr
            > abnie ukryc. Teraz kombinacja starosci i sukcesu wydawniczego zmiotly wszelkie
            > bariery i ot, mamy prawdziwe oblicze kochanej pani Malgorzaty. Szfak. Normalnie
            > az mi przykro. Oszukana sie czuje, wiecie? To, ze pisala z roku na rok gorzej,
            > to poniekad normalne i czesto spotykane - ukochanej Chmielewskiej juz chyba ni
            > gdy nie kupie, tak straszliwe gnioty stuka, ale coz z tego, kiedy nadal jest pr
            > zesympatyczna - a ta cholerna pogarda MM, to za duzo na moje nerwy. A tak ja za
            > wsze lubilam!
            >

            Mając 19 lat miałam możliwość przeprowadzić wymarzony wywiad z ukochanym od lat
            zespołem. Zrobiłam długą listę pytań i z biciem serca czekałam po koncercie.
            Odpowiedź na któreś z pierwszych spaliła wszystkie kolejne. Okazało się oto, że
            ich stosunek do własnej twórczości, koncertów i fanów jest zgoła odmienny od
            tego, co na tychże koncertach deklarują. Byłam w niezłym szoku, jakoś z bólem
            serca improwizując dokończyłam ten wywiad, potem przez tydzień opracowywałam
            tekst, który miał zdemaskować ich dwulicowość. W końcu doszłam do wniosku, że
            wywiadu nie opublikuję - zbyt bolesne to dla mnie było i nie chciałam psuć innym
            przyjemności ze słuchania. Sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam...

            Nie kupiłam już żadnej ich płyty i nie byłam na koncercie, muzyki słucham
            czasem. Nadal, jak o tym pomyślę, przykro mi się robi.

            Podejrzewam, że bycia sławnym naprawdę trudno nie przypłacić mniejszą lub
            większą porcją pychy, zresztą to jeden z powodów, dla których nigdy nie chciałam
            być sławna :)
        • zieleniack Re: Po ponad roku... 31.07.09, 18:48
          wiecie co... króko i zwięźle - zemdliło mnie
          i zrobilo mi sie przykro :(
          też czuje sie oszukana :(
          • ding_yun PYTANIE 07.08.09, 10:51
            Słuchajcie, mam pewien pomysł. Kusi mnie żeby wpisać się do księgi gości,
            grzecznie przywitać i potem powiedzieć rzecz następującą "jako że pani Małgosia
            wielokrotnie podkreślała, że księga gości nie jest forum, wszystkich chętnych do
            dyskusji na temat Jeżycjady zapraszam na forum gazetowe" Jestem bardzo ciekawa,
            czy wpis zostałby skasowany, ale z drugiej strony boję się kolejnej inwazji na
            naszym forum, które jest wspólnym domem, Pytanie: ryzykujemy? mogę spróbować
            wpisać coś takiego? :)
            • mmaupa Re: PYTANIE 07.08.09, 11:22
              Jeśli o mnie chodzi, to możesz ryzykować, bo i tak na 99.9% zostaniesz skasowana
              zanim ktokolwiek wpis przeczyta.
              • anutek115 Re: PYTANIE 07.08.09, 11:25
                Kuszace :-))). Ale zgadzam się z Mmaupa. Ten wpis jesli nie zniknie od razu to
                wyłącznie dlatego, że admini bedą zajęci czyś innym (spacerami z dzieckiem
                ;-))). W chwili, gdy wejdą na stronę po poscie nie zostanie ni popiołu.
                • lira_korbowa Re: PYTANIE 07.08.09, 12:13
                  Pani MM poleca, owszem, forum. To:
                  "Kto chciałby udzielać się na forum, może zajrzeć na przykład
                  pod „jeżycjada jedyna”. Świetnie tam sobie radzą z wielkimi
                  dyskusjami, układając je tematycznie i porządkując."
                  • mmaupa Re: PYTANIE 07.08.09, 12:19
                    Pisz, Ding Yun, do Księgi Gości! Daj nam zaraz cynk, to będziemy mogli zgodnie
                    obserwować ile dokładnie czasu zajmuje adminom likwidacja bałwochwalczych uwag.
                    Obstawiam godzinę.
                  • ding_yun Re: PYTANIE 07.08.09, 12:19
                    Zatem próbuję. Jeśli przeze mnie na forum pojawią się tłumy chcących nas
                    zlinczować młodych ludzi, podam się najwyżej do dymisji :)
                    • ding_yun Re: PYTANIE 07.08.09, 12:29
                      Jest. Nie ma to jak emocje sezonu ogórkowego :P
                      • nioszka Re: PYTANIE 07.08.09, 12:30
                        hehe, nno ;)
                    • anutek115 Re: PYTANIE 07.08.09, 13:59
                      ding_yun napisała:
                      Jeśli przeze mnie na forum pojawią się tłumy chcących nas
                      > zlinczować młodych ludzi, podam się najwyżej do dymisji :)

                      E, tam, nie damy cię :-)!

                      Mmaupo, przegrałaś, juz ponad godzina, a post wisi ;-D.
                      • senseeko Re: PYTANIE 29.08.09, 19:02
                        anutek115 napisała:

                        > ding_yun napisała:
                        > Jeśli przeze mnie na forum pojawią się tłumy chcących nas
                        > > zlinczować młodych ludzi, podam się najwyżej do dymisji :)
                        >

                        > Mmaupo, przegrałaś, juz ponad godzina, a post wisi ;-D.
                        >
                        I co? Wisi nadal? Bo nawet nie wiem, gdzie szukać. Sprawdził ktoś?
                    • ananke666 Re: PYTANIE 07.08.09, 15:19
                      A po co, swoją drogą. Jak ktoś chce znaleźć, znajdzie, po wpisaniu nazwiska i
                      słów "fani" albo "forum" gazeciane wyskakuje na pierwszych miejscach.
        • anutek115 Re: Po ponad roku... 07.08.09, 14:11
          aganoreg napisała:
          >
          > KC MartaG pyta o Kłamczuchę, kuzynkę Józefiny Bittner z „Brulionu
          > Bebe B”: czy w poprzednich książkach celowo ominęłam wiadomość o
          > takiej krewnej Anieli, pozostawiając to domyślności czytelnika, czy
          > też „tak po prostu wyszło”. Marto, na coś takiego, jak „po pr
          > ostu
          > wyszło” w naszej firmie nie ma zgody. Oczywiście, że wierzę w
          > domyślność i - zwłaszcza - w inteligencję czytelnika,

          Tak nawiasem mówiąc, tknęło mnie już przy pierwszej lekturze posta, ale teraz
          pofatygowałam się, sprawdziłam i piszę - skoro autor może polegać na
          inteligencji czytelnika, to czytelnik może tym bardziej, jak mniemam, polegac na
          pamięci autora, który powinien wiedzieć, co napisał. A napisał(a), że
          Bittnerowie mieszkali w Poznaniu przy Krasińskiego od 3 lat (w 1988 roku),
          wczesniej zasiedlając jakieś mieszkanie w bloku (chyba), albo Kalisz i Gniezno.
          Słowem, nie wspomniano, że Aniela ma taką kuzynkę, bo na ten przykład w roku
          1977, gdy Aniela dobija się do Mamertów, albo w latach późniejszych, gdy działa
          w ESD, kuzynka prawdopodobnie przebywała poza Poznaniem i była dla akcji
          powiesci nieprzydatna. I dlatego się o niej nie wspomniano, a nie dlatego, że
          "tak mi sie podobało". Nie "tak mi sie podobało", tylko "kompletnie zapomniałam,
          o czym pisałam", ot co.
          • nioszka Re: Po ponad roku... 07.08.09, 14:38
            Aha i to wcale nie "tak wyszło", że Robrojek został małoletnim ojcem, że nie
            wiadomo, kiedy był ślub Gaby i Janusza, że ciągle są pomyłki w wieku głównych
            bohaterów. Nie, to jest wszystko dla pobudzenia inteligencji czytelnika.
    • juliet88 Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 17:43
      na początek witam bo się nie witałam tu, a czytam od jakiegoś czasu :)

      i tak dodam inny głos w dyskusji, trochę mniej krytyczny (mam nadzieję, że mnie
      nikt nie obwoła z tego powodu nieinteligentnym czytelnikiem ;) ). W sumie na
      tekst "bo mi się tak podoba" zwróciłam uwagę dzięki temu wątkowi, bo wcześniej
      nie zastanawiałam się nad jego znaczeniem. Jestem osobą, która małą wagę
      przywiązuje do szczegółów i często ślepa jest na nieuprzejmości, podteksty itd. ;)
      Fakt nie zostało to zagrane zbyt miło, ale z drugiej strony pamiętam różnorakie
      pytania o właśnie te wpadki i pomyłki z różnych wywiadów i zazwyczaj pani MM
      odpowiadała, że przy takiej ilości bohaterów zdarzają się pomyłki itd. - i to
      jest odpowiedź, którą pamiętam przy czytaniu i przy odkrywaniu kolejnych
      nieścisłości. Owszem gdy się patrzy na całość to np. mętne są próby wyjaśnienia
      pojawienia się np. Gizeli czy wieku Belli w CR, ale zawsze podejrzewałam, że tak
      pasowało do fabuły i ostatecznie jakoś je tolerowałam w imię zasady, że pisarz
      tworzy dzieło sam od początku do końca i ma prawo pisać to co chce/jak mu
      pasuje... Jeśli się czytelnikom nie podoba czytać nie muszą...
      Myślę, że właśnie o to chodziło pani MM, że to ona tworzy i że może pisać to co
      chce. Tłumaczenie się po raz setny z tych samych pomyłek może być jednak
      męczące... A sprowadzenie odpowiedzi, że np. ta 'pomyłka' była jednak w momencie
      świadoma niezupełnie przypadkowa tylko została wprowadzona - "bo tak pasowało"
      jest jeszcze bardziej niemiłe. Ale - to jest pisarz. To jest król w swoim
      królestwie, że tak powiem i może w nim wszystko. Ważni są czytelnicy, ale MM
      nigdy nie twierdziła, że pisze pod gusta czytelników, a jeżeli się to jej
      zdarzało (np. w CP), to ostatecznie wychodziło jej to na gorsze.
      Więc podsumowując oszukana się nie czuję, ani też mnie nie mdli. Jestem osoba
      chaotyczną i roztrzepaną i podejrzewam, że gdy miałabym za sobą dorobek tych
      rozmiarów roiło by się w nim od różnorakich błędów i pomyłek, z których po
      pewnym czasie nie umiałabym się sensownie tłumaczyć. Myślę też, że w pewnym
      momencie także dopuszczałabym się pewnych ułatwień i uproszczeń, nie wdawałabym
      się w szczegóły, które tak naprawdę nic dobrego nie wnoszą.
      Ale też nie będę bronić autorki specjalnie, bo można było to ująć inaczej. Można
      było chociaż przeprosić za wpadki... Można było napisać, że przy pisaniu
      Kłamczuchy nie miało się świadomości, że cykl się tak rozrośnie i że Aniela
      ponownie gdzieś się pojawi, ani, że Jeżycjada będzie tak dogłębnie czytana, że
      każdy najdrobniejszy szczegół zostanie wyłapany.
      Można było. Ale autorzy wielokrotnie zawodzą (jak przypominam sobie
      autobiografię Andersena, którego baśnie kocham to brr)....
      • ding_yun Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 20:09
        Juliet droga, witam Cię na forum serdecznie, mam nadzieję, że zabawisz dłużej.

        Niestety z większą częścią Twojej wypowiedzi nie mogę się zupełnie zgodzić. Po
        pierwsze, autor może i ma prawo pisania co mu się podoba, ale my, czytelnicy,
        mamy dokładnie takie samo prawo różnych wpadek się doszukiwać i na nie narzekać.
        Trudno od nas wymagać byśmy tego nie robili i przymykali na to oko, bo autorowi
        się nie chce po raz setny ze swoich wariackich poczynań tłumaczyć.

        Po drugie, mnie średnio zadowala tłumaczenie, że autorce znudziło się
        powtarzanie po raz setny tych samych wyjaśnień. Nawet gdyby cokolwiek choć raz
        sensownie wyjasniła, a nie przypominam sobie takiego przypadku, to niestety
        udzielanie wywiadów i odpieranie zarzutów jest również elementem jej pracy. Nie
        zwalnia jej to również z robienia tego w sposób kulturalny, a ostatnie
        komentarze "bo tak mi się podoba" zalatują po prostu chamstwem i niczym innym.

        Po trzecie, bardzo mnie drażni maniera MM stawiania się ponad innymi. Ona jest
        lepsza, bo jest pisarką, bo zdobyła popularność i ma ugruntowaną pozycję w
        polskiej literaturze. Niestety zawód pisarza to po prostu praca jak każda inna.
        Nie jestśmy dziećmi i wiemy wszyscy, że w dzisiejszych czasach nie składa się
        ona wyłącznie z siedzenia w zadymionym pokoju i oczekiwaniu na natchnienie.
        Składa się z promocji swoich książek, spotkaniach z czytelnikami, wywiadami,
        odpowiedziami na pytania etc. W momencie kiedy autorka zadziera nosa i sugeruje,
        że ta część pracy, która nie jest związana ściśle z działalnością twórczą jest
        dla niej nudna i zbyt przyziemna, to się robi po prostu śmieszne. Jeśli zaś
        chodzi o pisanie pod publiczkę to my nie tego żądamy - żądamy spójności i uwagi
        przy tworzeniu dzieł. Lekarz nie zszyje pacjenta jak mu fantazja podpowiadała.
        Powtarzam - pisanie to praca, to zawód, to sposób na zarabianie pieniędzy, ani
        lepszy ani gorszy od innych niestety. Trzeba to robić dobrze, a jak człowiekowi
        się nie chce pracować nad warsztatem to pozowanie na wielkiego artystę kończy
        się żałośnie. Najpierw trzeba być niestety dobrym rzemieślnikiem. A ponad
        wszystko trzeba wiedzieć co wypada, co nie wypada i kiedy ze sceny zejść,
        niepokonanym.
        • anutek115 Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 20:45
          I ja cię też powitam serdecznie, pisz częsciej, głos osoby łagodniejszej niz my,
          wredne krytykantki, na pewno sie tu przyda.

          Ja nawet w zasadzie zgadzam sie, że autor ma prawo kreować świat swoich powieści
          po swojemu, ale - poza tym, co już pisała Ding_yun - pozwole ssobie zwrócić
          uwagę na jeszcze dwie sprawy.

          Pierwsza - żadna z cytowanych tu osób, które zadały to nieszczęsne pytanie "A
          dlaczego?" nie zamierzała ingerować w kreację tego świata. One chciały tylko
          wiedzieć, dlaczego nigdzie nie została wymieniona Józefina jako kuzynka Anieli,
          dlaczego Baltona jest okropny na rysunku w "Sprężynie", dlaczego wszyscy
          bohaterowie mają wasy... Nikt się nie osmielił napisać "Uważam, że nie powinna
          pani...", więc nie bardzo wiadomo, czemu zostały potraktowane "z buta", dość
          chamsko, choć wolałabym nie używać tego słowa. I ja wcześniej, i Lacitadelle
          pisałyśmy o tym, co stałoby się z nami, gdybysmy w wieku nastoletnim taką
          odpowiedź uzyskały od uwielbianej autorki...

          I ten wiek nastoletni to druga sprawa - otóż może i autorka odpowiadała na
          podobne pytania SETKI razy, ale dla czytelniczki, ktora zadaje pytanie, to jest
          najczęściej PIERWSZY raz. Czytelniczka nie ma obowiązku nauczyc się na pamięć
          powieści i przekopać archiwów bibliotecznych oraz internetu, by zadać swoje
          pytanie (zwlaszcza, gdy dysponuje strona internetową, podobno stworzoną po to,
          by kontakt z czytelnikami ułatwiać). Autorka natomiast ma obowiazek, jesli
          szanuje czytelnika i chce, by ten czytelnik do niej wrócił, na to pytanie
          odpowiedzieć. Jeśli nie chce się powtarzać, wkleic link do poprzedniej odpowiedzi.

          A nade wszystko i przede wszystkim - odpowiadać GRZECZNIE, choćby tylko dlatego,
          że odpowiada osobie, która zapewnia jej zarobek. Ale także dlatego, że
          grzeczność nalezy się wszystkim, o czym nas autorka usiłuje przekonac w swych
          powiesciach, bardzo na tle jej innych wypowiedzi gołosłownych.
          • andrzej585858 Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 22:02
            "Oto jak nas biednych ludzi, rzeczywistość ze snu budzi" - napisał dawno temu Boy.
            Niestety, mam problem z zrozumieniem tego wszystkiego co wyłania się zarówno z
            analiz przeprowadzanych na tym forum i z tym wszystkim co kreuje autorka.
            Powstał jakiś dziwny rozdżwięk pomiędzy pewnymi ideami które chce czy też
            próbuje przekazać autorka a tym co pisze zarówno w ostatnich książkach jak i tez
            na swojej oficjalnej stronie.
            Przecież zwykła ludzka grzeczność wymaga poważnego traktowania osoby z którą
            rozmawia się, nawet jeżeli w duchu chciałoby się powiedzieć - nie mam chęci
            tłumaczyć swojego zachowania.
            No mam problem, muszę przyznać ze zrozumieniem takiej postawy - jakoś wszystko
            we mnie wzbrania się przed postawieniem zarzutu pychy i oderwania się od
            rzeczywistości - ale coś jest jednak nie tak .

            Jezycjada towarzyszyła mi przez prawie 30 lat i hmm czasem to nawet trochę
            żałuję że znalazłem forum - bo dalej żyłbym sobie w błogiej nieświadomości.
            Tak zaś trochę jakoś przykro momentami.
        • staua Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 01:43
          Popieram Ding Yun (czy watek caly czas jest na stronie MM?)
          Czesto mam uwagi do roznych domniemanych bledow lub niescislosci w
          roznych ksiazkach, nie tylko MM. Naturalna rzecza jest powiedziec o
          tym autorowi, a autor powinien sie ustosunkowac do pytania. Moze to
          dlatego, za sama pisuje publikacje i recenzenci sa bardzo krytyczni
          (czytelnicy po opublikowaniu pracy takze).
          Ostatnio wlasnie mam ochote zapytac Jacka Dukaja, dlaczego w
          "Lodzie", pisanym proza sytlizowana na przedwojenna, uzywa slowa
          "sponsorowanie" (w jak najbardziej wpolczesnym znaczeniu) -
          myslalam, ze wtedy go nie uzywano. Odpowiedz "Bo tak mi sie podoba"
          chyba bylaby zupelnie nie na miejscu. No, ale pan Dukaj jest w moim
          wieku, wiec moze nie traktowalby mnie z gory?
          • juliet88 Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 13:43
            No tak, przekonują mnie wasze argumenty, że to jednak zabrzmiało jak
            potraktowanie 'z góry'. Tylko zastanawiam się czy było to celowe - wydaje mi się
            jednak, że nie; że autorka napisała sobie to tak po prostu nie mając pojęcia, że
            może to urazić kogokolwiek i że będzie to odebrane jako traktowanie z góry.
            Wydaje mi się, że osoba, której do tej pory życzliwie odnosiła się do
            czytelników - np. w korespondencji czy tam tej księdze gości czy nawet na
            spotkaniach (a byłam na kilku i co widziałam, to widziałam) nie może tak łatwo
            zmienić frontu.... I czy naprawdę nie jest to takie trochę 'łapanie za słówka' i
            budowanie na podstawie kilku wypowiedzi całej teorii, wg której Musierowicz
            traktuje czytelników z góry, używa wobec nich protekcjonalnego tonu itd.? Może
            poczekajmy na więcej dowodów?
            • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 15:18
              Cytatże autorka napisała sobie to tak po prostu nie mając pojęcia, że może to urazić kogokolwiek i że będzie to odebrane jako traktowanie z góry

              No to jeśli się nie myśli, jak się pisze, to potem trzeba się przygotować, że będzie to skrytykowane. Bo w przypadku słowa pisanego nie ma częście niewerbalnej komunikatu, i mamy do dyspozycji tylko SŁOWA.
              Ciekawe, że w tym "niemyśleniu" celują głównie osoby, które deklarują się jako wrażliwe, ciepłe i empatyczne :-/.
              A jeszcze bardziej przykre, że osoba, która na co dzień obcuje ze słowem pisanym, która pracuje słowem pisanym, nie zdaje sobie sprawy z tego, że między nadawcą a odbiorcą słowa PISANEGO jest duuża przestrzeń na szumy i zakłócenia, więc trzeba starać się myśleć aby użyć właściwych słów.
              Chyba, że to było celowe. Ale wg mnie - to było zwyczajne zamknięcie ust osobie zadającej niewygodne pytania. Tylko, że wtedy deklaracje wszelkie są funta kłaków warte.

              Ja np. nie deklaruję się jako wrażliwa, pełna ciepła i empatyczna milutka kobietka, roztaczająca wokół siebie aurę dobroci - raczej jako wredna bezpośrednia i mało dbająca o samopoczucie innych sucz - zatem moje "bo tak mi się podoba" będzie odebrane inaczej, niż w przypadku osoby deklarującej to, co powyżej - ze względu na mniejszy kontrast.

              I podejrzewam że o ten kontrast też chodzi - inaczej odbierzemy, kiedy panią lekkich obyczajów rzuci Maleńczuk, a inaczej jak panią lekkich obyczajów rzuci Kasia Cichopek.


              Więcej dowodów? Ostatnie wywiady z panią MM w całości są jednym wielkim dowodem.
      • jezykcieplywinem Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 16:22
        Cześć i czołem, dzień dobry, ach dzień dobry. Mój pierwszy post, lecz
        niepierwsza wizyta na forum.

        Natknąłem się dziś na wywiad z MM sprzed dziewięciu laty. Pozwolę sobie
        zacytować fragment:

        EMPiK TV: Zadam Pani pytanie, które intryguje mnie od dawna - dlaczego Pani
        morduje mamusie? W Jeżycjadzie, oprócz Aurelii, mamy aż trzy sierotki - Anielę,
        Bellę i Elkę.
        Małgorzata Musierowicz: To są takie lapsusiki, które czasem autorce umykają, ale
        czytelniczki je bardzo szybko wyłapują. Rzeczywiście tak jest, już mi to
        powiedziano. Może robię to dlatego, że wydaje mi się ciekawe, jak też ojciec
        sobie daje radę z dziewczyną. Ale trzy razy to już trochę za dużo. Spróbujemy
        dla odmiany uśmiercić jakichś tatusiów. (śmiech)
        EMPiK TV: Więc te śmierci to tylko zabiegi fabularne, nie mające właściwie
        znaczenia?
        Małgorzata Musierowicz: Ja po prostu zapominam. Wiem, powinnam przed każdą
        kolejną książką przeczytać całość, ale już nie mogę... (śmiech) ...i stąd takie
        różne pomyłki, jak ta, że na przykład w Kwiecie kalafiora okazuje się, że są
        dwie rude Borejkówny, a dwie złotowłose, albo trzy rude, a jedna złotowłosa -
        już mi się to wszystko myli.
        Kolejna straszna sprawa to kolor oczu Pyzy - okazuje się, że w jednej książce ma
        błękitne, a w drugiej kasztanowe... To wszystko wynika po prostu z tego, że ja
        wolę czytać inne książki, niż swoje.

        ( link do pełnej wersji:
        www.renifer.aplus.pl/jezycjada/wywiad1.htm )

        Owszem, może beztrosko, może nieprofesjonalnie, może niepoważnie. Ale z humorem
        i dystansem do siebie. Można? Można.

        No, ale... Dziewięć lat to kawał czasu. Ludzie się starzeją, gorzknieją, sodowa
        uderzyć może. Ostało się na szczęście drukiem spojrzenie zupełnie, jakby
        zachęcające do zupy pomidorowej i kolory ziemi w nosie. Obecna postawa autorki
        nijak nie jest w stanie popsuć mi przyjemności czytania jej starych książek. Z
        lektury nowych i tak nie mam żadnej przyjemności.
        • kai_30 Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 20:38
          > Małgorzata Musierowicz: Ja po prostu zapominam. Wiem, powinnam przed każdą
          > kolejną książką przeczytać całość, ale już nie mogę... (śmiech) ...i stąd takie
          > różne pomyłki

          Yyy. To naprawdę ta sama osoba, która z butą pisze "na >>tak wyszło<< w naszej
          firmie nie ma zgody"? Aż tak się zmieniła i popadła w przekonanie o własnej
          doskonałości, czy zapomniała, że się przyznawała do pomyłek? ;) Rzeczywiście, z
          tego wywiadu wyłania się obraz beztroskiej i nieco mało profesjonalnej (albo po
          prostu leniwej :P) pisarki, ale cholera - sympatycznej! Gdzie ona się podziała??

          A swoją drogą, ostatnio odświeżyłam sobie TRS i zwróciłam uwagę na kwestię
          redakcji. MM pisze, że SzK i OWR przerabiała wielokrotnie, bo redaktorki
          zwracały jej uwagę na niedociągnięcia i podpowiadały, jak lepiej można by
          poprowadzić akcję. W stopkach redakcyjnych Neojeżycjady widnieje nazwisko ciągle
          tej samej pani redaktor, a wpadek cała masa - zarówno poważnych błędów gatunku
          fabularno-logicznego (typu spłodzenie Belli przez nieletniego Robrojka
          zakochanego w Anieli), jak i drobiazgów wynikających z niesprawdzania realiów
          (choćby przywoływane obok strefy czasowe). Zastanowiło mnie, czy jest to kwestia
          "poluzowania" redakcji (bo i tak się sprzeda, na przykład, więc po co poprawiać
          niedociągnięcia), czy też może skutek tego, że MM przestała przychylnie reagować
          na krytykę także ze strony redakcji?
          • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 22:08
            Witam! Mój pierwszy post na tym forum popełniłam co prawda w wątku o
            obsadzie filmowej, ale było to już dawno ;)
            Czytam tak Was sobie i mam pytanie: czy żadna z Was nie
            czytywała "Frywolitek" w "Filipince"? Ja jako rocznik 76 byłam wtedy
            w liceum i doskonale pamiętam ostatnią "Frywolitkę", po której pani
            MM została zdjęta z łamów. Otóż dość wrednie (choć może i słusznie)
            skrytykowała gościa, który w "Kole Fortuny" (czy ktoś to jeszcze
            pamięta??) rozwiązał hasło "Ptaszarnia" jako "Ptasiarnia". Jadowita
            krytyka bardzo mnie wtedy ubodła, również dlatego, że pan zgadująy
            był z mojego miasta ;) W następnym numerze redakcja podała ów jad
            jako powód zaprzestania współpracy z pisarką, która jako autorka
            książek dla młodych dziewcząt, powinna prezentować więcej empatii i
            wyrozumiałości. I to był ten pierwszy raz, kiedy zawiodłam się na
            Ukochanej Pisarce. Jakoś mi to do niej nie pasowało...
            BTW - gdyby nie to forum, moja Jeżycjada zapewne kurzyłaby się na
            regale, a tak nawet nabyłam drugi egzemplarz "Szóstej klepki", bo
            mój pierwotny zaginął.
            • wushum Re: Oficjalna strona MM o 08.08.09, 23:23
              Witam.
              Ja krótko.
              Zdaje się że Forum chciało wychwalać jeno MM. Cóż się stało? Zabrania się
              krytyki, a teraz krytykuje???
              Miała być budyniowa słodycz, pochwały karmelizujące itp.
              Myślałam, że będzie się zabawnie czytało, a tu nic.
              • elwinga MM i Filipinka 17.08.09, 08:45
                Jak mi kiedyś opowiadała osoba ściśle współpracująca z redakcją Filipinki, MM
                zerwała współpracę po tym, jak w którymś numerze, zamiast kolejnych
                "Frywolitek", umieszczono reklamę... Harlequina.
            • szprota Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 14:44
              Witaj, Wiewióro. Zapraszamy częściej, a osobną delegację forum bardzo proszę
              umaić Wiewiórę odpowiednimi artefaktami :)
              Takoż i Juliet serdecznie witam!

              Też czytywałam Filipinkę, a w niej "Frywolitki" - chyba nawet pamiętam ten
              felieton o Ptaszarni, natomiast nie miałam pojęcia, że to on się przyczynił do
              zerwania współpracy z M.M.
            • soova Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 14:52
              wiewiora12 napisała:

              > Ja jako rocznik 76 byłam wtedy w liceum i doskonale pamiętam ostatnią
              "Frywolitkę", po której pani MM została zdjęta z łamów. Otóż dość wrednie (choć
              może i słusznie) skrytykowała gościa, który w "Kole Fortuny" (czy ktoś to
              jeszcze pamięta??) rozwiązał hasło "Ptaszarnia" jako "Ptasiarnia". Jadowita
              krytyka bardzo mnie wtedy ubodła, również dlatego, że pan zgadująy był z mojego
              miasta ;) W następnym numerze redakcja podała ów jad jako powód zaprzestania
              współpracy z pisarką, która jako autorka>
              książek dla młodych dziewcząt, powinna prezentować więcej empatii i wyrozumiałości.

              O, poważnie? Nie wiedziałam, że to redakcja "F" rozwiązała z MM współpracę.
              "Frywolitki" pamiętam, ale tego rozstania już nie. Być może dlatego, że zbiegło
              się z moim rozstaniem z "Filipinką" (jakoś dziwnie pamiętam, że ostatni kupiony
              przeze mnie numer, jakoś tak po prawie 10-letniej przyjaźni, zawierał artykuł
              "Wybieramy mena roku!" :D :D :D)
              • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:01
                No nie żartuj z tym menem roku! Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy
                przestałam czytać "Filipinkę", w liceum na pewno. Zaczęłam w wieku
                12 lat, a wspomnienia z czytania "Filipinki" mam takie same jak z
                pierwszych czytań "Jeżycjady" - to był jakiś nowy wspaniały
                świat... "Szóstką klepkę" dostałam właśnie na 12. albo 13. urodziny.
                Czy fakt, że nikt nie pamięta tej filipinkowej akcji, może oznaczać,
                że sobie to wymyśliłam?
                • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:04
                  Ja pamiętam dokładnie, kiedy przestałam czytać Filipinkę. Dokładnie z momentem, kiedy zmieniła się szata graficzna i papier na coś w stylu "Dziewczyny" czy "Popcornu" (mnóstwo zdjęć, milion czcionek, tytuły w stylu "wybieramy mena roku" i śliski błyszczący papier). Pierwszy numer w nowej szacie graficznej był ostatnim, który kupiłam.
                  • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:14
                    Hmmm, ja zaczęłam była na byle jakim papierze i nie zszywana, ale to
                    jeszcze komuna była ;) Potem była coraz bardziej śliska i coraz
                    mniejsza. W którymś momencie przestałam kupować. I potem kupiłam po
                    paru latach jeszcze raz, do pociagu, na studiach. Przeżyłam lekkie
                    załamanie nerwowe. Serio.
                  • dakota77 Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:19
                    Mialam tak samo. Po zmianie porzestalam czytac, a wczesniej uwielbialam to
                    czasopismo.
                    • szprota Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:35
                      To jest nas więcej. W Filipince bardzo ceniłam właśnie to, że wyróżniała się na
                      tle Dziewczyn i innych czasopisemek tego pokroju, również minimalizmem graficznym.
                      • dakota77 Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:47
                        Przede wszystkim to bylo inteligentne czasopismo, nie koncentrujace sie na tym,
                        jak poderwac faceta:)
                      • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:54
                        Oraz tym, że można było ją poczytać, a nie głównie pooglądać.
                        No i Filip był! :>

                        Oraz tematyka odmienną od "Jak osiągnąć orgazm". Nie mówię, że temat osiągania orgazmu jest niepotrzebny, niemniej o tym mogłam poczytać w Dziewczynie lub innej BravoGirl, a w desperacji zakupić pisemko branżowe ;). Filipinkę kupowałam dla artykułów o czymś innym niż dylematy "jaką kiecę włożyć" i porady "jak poderwać chłopaka z klasy obok". Od tego, jak juz napisałam, były wspomniane wyżej czasopisma.

                        Po zmianie szaty i tłumaczeniu redakcji, że Filipinka chce iść z duchem czasu, a obecne nastolatki interesują się seksem, chłopcami modą nie kupowałam więcej, bo mnie ani chłopcy, ani seks, ani moda nie interesowały (znaczy, nie interesowały mnie w wydaniu czasopismowym, bo ogólnie to i owszem - poza modą, którą do tej pory mam w głębokim poważaniu).

                        A podobne odczucia miałam po ostatniej zmianie szaty graficznej i tematyki "Misia" i też przestałam kupować. Wcześniej Miś był filiżanką herbaty na dywanie wśród poduszek, po zmianie stał się coca-colą i hamburgerem na stołku w McDonaldzie. McDonalda nie lubię.
                        • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 23:23
                          A wiecie może, czy obecnie istnieją na rynku takie czasopisma jak kiedyś
                          "Filipinka" czy "Jestem"? Czy też wszystkie zeszły do poziomu "Bravo"? Wysiadłam
                          z tego pociągu coś koło dwudziestu lat temu i obecnie zupełnie się nie
                          orientuję. W czasopismach "dorosłych" zauważam ów spadek poziomu i niektóre
                          przestałam czytywać (bo na przykład ubywało z roku na rok treści, a przybywało
                          obrazków, więc co tu czytać?), ale myślę sobie, że to może ja się starzeję i to
                          już ten etap, co to "za moich czasów, to, panie, tego, były czasopisma!"
                          • dakota77 Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 23:28
                            Jesli istnieja, nic mi o tym nie wiadomo. Mysle, ze nie. "Jestem" tez czytalam
                            regularnie:)
                            • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 07:32
                              O, "Jestem" też czytywałam - choć w miarę czytania obserwowałam u
                              siebie różne objawy akurat tych chorób, które były opisywane w danym
                              numerze. A teraz, panie, wystarczy Hałsa obejrzeć...
                              Ja w ogóle tych starych "Filipinek" nie wyrzucałam. W przypadku
                              przeziębienia były jak znalazł - rozwalałam się w łóżku z herbatą
                              i "Filipinkami" i przeglądałam po raz kolejny. Tak jak "Jeżycjadę"
                              zresztą.
                              Swoją drogą, jako mamuśkę dwóch córek, bardzo mnie interesuje
                              informacja na temat czasopism dla młodych dziewcząt - choć to jescze
                              trochę czau minie,zanim one zaczną czytać... "Filipinke" ostatecznie
                              przestali wydawać w 2006 roki (info za Wikipedią).
                              • soova Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 08:51
                                wiewiora12 napisała:

                                > Ja w ogóle tych starych "Filipinek" nie wyrzucałam. W przypadku przeziębienia
                                były jak znalazł - rozwalałam się w łóżku z herbatą i "Filipinkami" i
                                przeglądałam po raz kolejny.>

                                Robiłam tak samo, tylko niekoniecznie w czasie przeziębienia. Stare "Filipinki"
                                leżały poukładane wg roczników w szafce w regale. A potem wyprowadziłam się z
                                domu, rodzice zrobili sobie w tym pokoju sypialnię, zmienili meble i... mama
                                wyrzuciła te "Filipinki" :(. Dobrze, że dzieci nie mam, to mniej żal, że się nie
                                ostały dla potomności, żeby pokazać, jakie to dawniej ambitne pisma się
                                ukazywały. :(

                                >Tak jak "Jeżycjadę" zresztą.>

                                Co do "Jeżycjady", to planuję zakupić cały komplet starej "Jeżycjady" na jesień
                                i umilać sobie ciemne wieczory... :)
                                • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 09:07
                                  Odnośnie potomności - w mojej bibliotece miejskiej mieli stare
                                  roczniki oprawione w takie wielkie księgi i wypożyczali w czytelni
                                  czasopism. Czytałam tak stare "Filipinki". Mam nadzieje, że dalej to
                                  trzymają ;)
                                  • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 09:41
                                    O, to to to! Biblioteki! Stare czasopisma!
                                    Swego czasu w ramach riserczu przeglądałam w bibliotece stare "Przyjaciółki".
                                    Risercz się nieco przeciągnął, bo już na wstępie mi wyszło, że do moich celów te
                                    "Przyjaciółki" się nie przydadzą, ale nie mogłam się oderwać. Ale miałam
                                    radochę! Największą, jak już dotarłam do czasów, które sama pamiętałam - mama
                                    czasem kupowała "Przyjaciółkę" i mogłam jej podczytywać. A dziś? Ech...
                                • meduza7 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 09:29
                                  A ja sama osobiście własnymi ręcami odniosłam na makulaturę dwa albo może i trzy
                                  roczniki "Świata Młodych" i "Płomyka". Żałuję tego jak cholera - po części
                                  dlatego, że mam naturę chomika i bardzo lubi,ę gromadzić, a po części dlatego,
                                  że to były zupełnie inne czasopisma! Natomiast trochę "Filipinki" mi się
                                  zachowało - nie tej najstarszej może, ale jeszcze całkiem przyzwoitej. Pamiętam,
                                  dla mnie przełomem było, kiedy odeszli od okładek graficznych i zaczęli
                                  umieszczać zdjęcia dziewczyn. Jak wszyscy, dosłownie wszyscy. Podobno z jakichś
                                  badań marketingowych wynikało, że kobieca twarz przyciąga czytelnika znacznie
                                  skuteczniej niż jakakolwiek inna okładka... tyle, że w zalewie okładek z
                                  kobiecymi twarzami warto byłoby czymś się wyróżniać!
                                  • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 10:21
                                    No właśnie. A ja przestałam się czuć wyjątkowa. Snobowałam się
                                    podświadomie na tą F. i czułam przynależność do jakiejś elity.
                                    Aha, i jeszcze mi się coś przypomniało. Pierwszy numer wpadł mi w
                                    ręce przypadkiem, a moja mama skomentowała to jakoś tak: O!
                                    Filipinka! Czytałam to jako młoda panienka. No, ale ty może jeszcze
                                    za młoda na to jesteś?
                                    To przesądziło sprawę ;)
                                    Tylko dlaczego ja tak nie powiem moim córeczkom? - chlip chlip...
                                    • mmoni Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 10:38
                                      Ach, Filpinko ukochana, z oprawą graficzną robioną przez Teresę Jaskierny!
                                      Pamiętam, jak siedziałam w bibliotece i pracowicie wyszukiwałam odpowiedzi na
                                      konkurs, gdzie trzeba było dopasować obraz malarza do jego biografii, zdjęcia i
                                      jeszcze znać jego nazwisko, Dzisiaj taki konkurs można by rozwiązać po pół
                                      godzinie googlania, ale jakie pismo dla młodzieży robi teraz takie konkursy?
                                      • filifionka-listopadowa Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 11:39
                                        h! Jak ja bym chciała się dorwać do tych starych, dobrych Filipinek. Gdzieś
                                        kiedyś przy sprzątaniu znalazłam jeden numer i w czasach choroby radowałam się
                                        nim, jak Jeżycjadą (potem, niestety gdzieś zaginął). Ich klimat znam też z kilku
                                        numerów dorwanych w bibliotekach. Te porady, listy od czytelniczek... Czytanie
                                        tego, to dla mnie też możliwość dotknięcia czasów, których z racji wielu nie
                                        mogę już pamiętać.
                                        Cały czas sprawdzam na Allegro, czy nikt nie sprzedaje archiwalnych numerów.
                                        • dakota77 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 11:51
                                          Ja wciaz powinnam miec iles numerow Filipinek u mamy, musze je kiedys wygrzebac.
                                        • yowah76 Re: Oficjalna strona MM 17.08.09, 01:32
                                          filifionko, sie na wiosne bede mam nadzieje przeprowadzac i mam
                                          wrazenie, ze na szafie moga byc ze 2 czy 3 roczniki z mojego okresu
                                          licealnego jakos. tj. 91-95? cos kolo tego, moze nawet wczesniej?
                                          • filifionka-listopadowa Yowah 19.09.09, 18:08
                                            yowah76 napisała:

                                            > filifionko, sie na wiosne bede mam nadzieje przeprowadzac i mam
                                            > wrazenie, ze na szafie moga byc ze 2 czy 3 roczniki z mojego okresu
                                            > licealnego jakos. tj. 91-95? cos kolo tego, moze nawet wczesniej?

                                            Tożto skarb jest nad skarby i gdybyś zechciała mi pożyczyć gdy przyjdzie
                                            odpowiedni czas, ozłociłabym Cię:)
                                            • yowah76 Re: Yowah 24.09.09, 00:14
                                              Postaram sie pamietac i jesli tylko mole tego nie pozarly dam znac.
                              • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 26.08.09, 23:31
                                To chyba w "Jestem" był cykl artykułów pt. "Każdy ma swojego mola"?
                                Lubiłam to podczytywać.
                        • the_dzidka Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 08:44
                          > Po zmianie szaty i tłumaczeniu redakcji, że Filipinka chce iść z
                          duchem czasu,
                          > a obecne nastolatki interesują się seksem, chłopcami modą nie
                          kupowałam więcej

                          I w ten sposób Filipinka padła.
                          Niestety, mniej to były pomysły redakcji, a więcej nowego
                          właściciela F, który zdecydował o tych zmianach. Nie jedyna to
                          gazeta, którą w ten sposób "załatwiono na perłowo".
                          • ananke666 O obliczach Filipinki 10.08.09, 12:22
                            > I w ten sposób Filipinka padła.
                            > Niestety, mniej to były pomysły redakcji, a więcej nowego
                            > właściciela F, który zdecydował o tych zmianach. Nie jedyna to
                            > gazeta, którą w ten sposób "załatwiono na perłowo".

                            Dla ciekawych: Anna Piwowarska, Trzy oblicza Filipinki. Epizod z dziejów
                            transformacji polskich pism młodzieżowych przełomu wieków (praca licencjacka)

                            jest tu:

                            wkajt.republika.pl/anapi/
                            Polecam, czyta się ciekawie.
                            • kkokos Re: O obliczach Filipinki 10.08.09, 20:33
                              o dzięki, z przyjemnością przeczytam!

                              ja też tęsknię za starą filipinką, ale to trochę inaczej wyglądało i jakoś tam
                              to wydawnictwo można zrozumieć (choć żal, żal).

                              przed 1989 filipinka nie miała konkurencji (ew. jestem, które jednak skupiało
                              się bardziej na zdrowiu i oczywiście na przełaj, ale ono było obupłciowe), więc
                              siłą rzeczy nastolatki kupowały ją powszechnie. także te, które tak naprawdę
                              czytały tylko czarną stronę filipa i dwie strony o modzie.
                              po 1989 bravo i dziewczyna zgarnęły dużą część czytelniczek - tych szukających
                              płytszych treści i bardziej kolorowych zdjęć, oczywiście. grono czytelniczek F.
                              dramatycznie się skurczyło (jak to było, że pieniądz słabszy wypiera pieniądz
                              mocniejszy? w każdym razie tandeta wypiera to co ambitniejsze). a dla małego
                              grona nie da się wydawać pisma, bo albo musi być ono drogie, albo mieć kupę
                              reklam (ale jak tu mieć kupę reklam, skoro czytelniczek mało), albo trzeba do
                              pisma dokładać - a wszak były to czasy drapieżnego kapitalizmu :) poza tym
                              zapewne wydawnictwo twój styl liczyło po prostu, że rozszerzy sobie target:
                              wychowa nastolatki w taki sposób, że osiągnąwszy pewien wiek płynie przesuną się
                              do grupy czytelniczek twojego stylu (wtedy gigantycznej, sukces twojego stylu
                              zaskoczył przecież także i jej twórców, a nawet trochę zdemoralizował :).

                              więc jakoś tam można to wydawnictwo zrozumieć. choć rzeczywiście pamiętam ten
                              potworny zawód, gdy wzięłam do ręki pierwszy numer przygotowany przez nowe
                              wydawnictwo :( :(
                              • turzyca Re: O obliczach Filipinki 20.09.09, 12:52
                                > zapewne wydawnictwo twój styl liczyło po prostu, że rozszerzy sobie target:
                                > wychowa nastolatki w taki sposób, że osiągnąwszy pewien wiek płynie przesuną si
                                > ę
                                > do grupy czytelniczek twojego stylu (wtedy gigantycznej, sukces twojego stylu
                                > zaskoczył przecież także i jej twórców, a nawet trochę zdemoralizował :).

                                Bo taki model funkcjonuje w Niemczech - dla matki jest TS, a dla corki
                                TS-junior. Nie pamietam teraz tytulow, ale pamietam moje zaskoczenie podczas
                                ktorejs wymiany, jak zobaczylam co czytaja matka i corka rodziny mnie
                                goszczacej. Bauer postanowil skorzystac z niemieckiego wzorca, nie uwzgledniajac
                                roznic kulturowych i w budowie rynku.

                                choć rzeczywiście pamiętam ten
                                > potworny zawód, gdy wzięłam do ręki pierwszy numer przygotowany przez nowe
                                > wydawnictwo :( :(

                                Ten numer z 98 roku nie byl jeszcze taki zly, aczkolwiek to juz nie bylo to, ale
                                dopiero w 2002 roku nastapila prawdziwa katastrofa, na ktorej skutki nie trzeba
                                bylo dlugo czekac. I nie byly to jakies zaskakujace skutki. Zrobienie z
                                Filipinki kopii Bravo nie mialo sensu wobec ugruntowanej pozycji Bravo.
                                Filipinka miala na tym polu zgola mniejsze szanse od zupelnie nowych tytulow, bo
                                wiazaly sie z nia okreslone skojarzenia. Jedyna rozsadna droga bylo
                                pozostawienie czasopisma na ambitniejszym poziomie - owszem grupa myslacych
                                nastolatek jest ograniczona, ale jest to nisza w ktorej Filipinka nie miala
                                konkurencji.
                            • nioszka Wpis dzisiejszy :) 16.08.09, 22:26
                              "Powitam jeszcze nowych Gości, którzy zechcieli wpaść do mnie, by zostawić w Księdze miłe notki. Są to KC i DC: pimka, malvik, ding-yun"

                              hłehłe ;)
                              • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 16.08.09, 22:48
                                Weszlam. Przeczytałam przepis na Szarlotkę Maryli Cuthbert - w skład
                                owej szarlotki wchodzi margaryna.. Cóż, na Kazimierzu, w zydowskiej
                                knajpie mieli w menu dwa tygodnie temu golonke, a w "Sphinksie"
                                stek wieprzowy nosi nazwę "Stek Sułtana". Tyle, ze szef kuchni nie
                                musi być erudyta, a MM powinna wiedziec, ze margaryna w XIX wieku to
                                absurd.
                                Albo jest sie erudyta, albo się nie jest.
                                • ding_yun Re: Wpis dzisiejszy :) 16.08.09, 23:20
                                  Muszę przyznać, że jestem zbudowana nieco tym, że nie usunięto mojego wpisu z
                                  księgi gości, a wręcz mnie mile powitano :) Umieściłam go wszak z czystej przekory.
                                  Chyba że naprawdę mamy na forum szpiega ze strony MM?

                                  Dobra, zaczynam wymyślać spiskowe teorie dziejów. Idę spać.
                                  • mmaupa Re: Wpis dzisiejszy :) 16.08.09, 23:52
                                    Znaczy zakład przegrywam z kretesem, ale dobrze mi z tym :)

                                    Zastanawia mnie to:

                                    "Sama również miałam smutnawe dzieciństwo i mocno smutną młodość..."

                                    Kto czytał TRS - co w tej młodości było takiego smutnego? Zabiło jej kogoś?
                                    • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 01:03
                                      > "Sama również miałam smutnawe dzieciństwo i mocno smutną młodość..."
                                      >
                                      > Kto czytał TRS - co w tej młodości było takiego smutnego? Zabiło jej kogoś?

                                      Trudne powojenne czasy, rozwód rodziców. Tzn, o rozwodzie nie ma ani słowa,
                                      dopiero z forum się dowiedziałam. Wcześniej, aż głupio się przyznać, myślałam,
                                      że ojciec w porównaniu do matki był tak nieważny, że nawet drugiego zdania o nim
                                      nie warto było pisać... W książce jest chyba tylko jedno.
                                      • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:35
                                        Ale ten rozwod to byl chyba w późnych nastoletnich latach pani MM.
                                        jak to się ma do swietej matki MM - to smutne dziecinstwo? naprawde,
                                        trudne powojenne czasy byly dla owczesnych dzieci normalnymi
                                        czasami. dzieci nie maja smutnego dziecinstwa tylko z powodu zlego
                                        ustroju (o wojnie czy represjach tu nie mowię) czy złego
                                        zaopatrzenia.
                                        • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:50
                                          Tego nie wiemy, jak to się ma, a mnie się wydaje mocno nietaktowne pytanie, jak
                                          to się ma. MM nie uznała za stosowne opisywać ze szczegółami przyczyn smutnawego
                                          dzieciństwa i jeśli rzeczywiście były takowe, to nic nikomu do tego. Co innego
                                          dłubać w literaturze, a co innego w życiu osobistym. Nieszczęśliwe małżeństwo
                                          rodziców na przykład to dość dobra przyczyna, chociaż ja tam nie wnikam. Jej
                                          rzecz i już.
                                          Mnie raził tylko brak jakichkolwiek wzmianek o ojcu. Gdyby padło jedno, nawet
                                          bardzo krótkie zdanie o rozwodzie rodziców, uznałabym to za normalne, rozwód
                                          rzecz nieprzyjemna, ale żadne dziwo. A tak, miałam ciągle wrażenie, że ten
                                          ojciec gdzieś jest, zepchnięty zupełnie na margines, nieważny.

                                          Nie pisz, Verdano, z przekąsem o świętości matki MM. Musi być z niej porządna
                                          babeczka, dziećmi pokierowała dobrze, sama zdobyła wykształcenie, zawód i
                                          niezależność. Pani Małgorzata bardzo ją kocha i szanuje. Nam też wypadałoby
                                          uszanować obcą, starszą osobę.
                                          • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 19.08.09, 16:56
                                            Osobe moge uszanować, ale sposobu pisania o niej - nie muszę.
                                • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 01:08
                                  verdana napisała:

                                  > Weszlam. Przeczytałam przepis na Szarlotkę Maryli Cuthbert - w skład
                                  > owej szarlotki wchodzi margaryna..
                                  (ciach)
                                  Tyle, ze szef kuchni nie
                                  > musi być erudyta, a MM powinna wiedziec, ze margaryna w XIX wieku to
                                  > absurd.
                                  > Albo jest sie erudyta, albo się nie jest.

                                  Eee, ta szarlotka to pewnie na zasadzie "piekąc ją, myślałam o kuchni Maryli
                                  Cuthbert, stąd nazwa" i to wszystko. Lodów przecież też Maryla mieć nie mogła.
                                  • anutek115 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 08:56
                                    Te przepisy są po prostu dość leciwe ( w sensie - kiedys sporzadzone i nie
                                    poddawane korekcie przez lat -nascie), ja czasem próbuje cos upiec z "Łasucha" i
                                    znajduję różne dziwne rzeczy, typu sztuczny miód w przepisie na choinkowe
                                    pierniczki. W zyciu nie użyłabym sztucznego miodu do pierniczków (ja jestem z
                                    Torunia!!! ;-)), ale myślę sobie, że po prostu książka była pisana w innych
                                    czasach, gdy o niektóre produkty było trudniej.

                                    Przyznam się wam jednakże ( w sekrecie ;-))), że nigdy nie udała mi się żadna z
                                    potraw z "Łasucha". To znaczy, wszystkie mi sie udawały, ale po dokonaniu zmian,
                                    jeśli robiłam wszystko dokładnie tak, jak było w przepisie, wychodziły mi cuda
                                    wianki - lejące się ciasto na kapusniaczki, takież na pierniczki, cos za bardzo
                                    rosło, albo odwrotnie, nie rosło wcale, pękało, wysuszało się na kamień... Nie
                                    wiem, może ja mam jakąś skazę, ale naprawdę lubię gotować i umiem, i ten dziwny
                                    rzut nie do końca udanych rzeczy, do których zawsze (naprawdę zawsze, bez
                                    wyjatków, a wypróbowałam z pół książki) czegoś dosypywać, dolewać, odsypywać,
                                    dokrajać, trochę mnie jednak dziwi.
                                    • idomeneo Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 10:19
                                      <quote>anutek115 napisała:
                                      Przyznam się wam jednakże ( w sekrecie ;-))), że nigdy nie udała mi się żadna z
                                      potraw z "Łasucha". </quote>

                                      zważywszy, że myśl przewodnia "Łasucha" to oswojenie dzieci z gotowaniem jako
                                      czymś przyjemnym i twórczym, nie jest to szczególnie krzepiące ;)
                                      • anutek115 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 19:26
                                        idomeneo napisała:
                                        >
                                        > zważywszy, że myśl przewodnia "Łasucha" to oswojenie dzieci z gotowaniem jako
                                        > czymś przyjemnym i twórczym, nie jest to szczególnie krzepiące ;)

                                        E, nie, to chyba ja mam skazę ;-). Był tu gdzieś wątek o "Łasuchu", pamietam, ze
                                        dziewczyny piekły i pitrasiły różnosci i im wychodziło.

                                        Mi zresztą tez, jak dodałam więcej mąki, mniej drożdży albo zamieniłam wode na
                                        mleko na przykład ;-))).
                                        • senseeko Re: Wpis dzisiejszy :) 29.08.09, 19:13
                                          anutek115 napisała:

                                          > idomeneo napisała:
                                          > >
                                          > > zważywszy, że myśl przewodnia "Łasucha" to oswojenie dzieci z gotowaniem
                                          > jako
                                          > > czymś przyjemnym i twórczym, nie jest to szczególnie krzepiące ;)
                                          >
                                          > E, nie, to chyba ja mam skazę ;-). Był tu gdzieś wątek o "Łasuchu", pamietam, z
                                          > e
                                          > dziewczyny piekły i pitrasiły różnosci i im wychodziło.
                                          >
                                          > Mi zresztą tez, jak dodałam więcej mąki, mniej drożdży albo zamieniłam wode na
                                          > mleko na przykład ;-))).
                                          >
                                          Ja zrobiłam z Łasucha chyba tylko ciasto z rabarbarem. Wyszło wspaniale. Ale nie
                                          dam głowy czy robilam "dokładnie" według przepisu - coś mi się majaczy, ze w
                                          oryginalnym przepisie były jabłka nie rabarbar. Murzynka Gaby nie piekę, bo mam
                                          sprawdzony przepis własny najlepszy na świecie. Nazywa się "Murzynek cioci
                                          Matyldy" i naprawdę miałam taką ciocię. Tylko raz mi nie wyszedł, ale to z winy
                                          piekarnika, który niedogrzał, o czym nie wiedziałam i za krótko piekłam.
                                      • onion68 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 20:30
                                        > zważywszy, że myśl przewodnia "Łasucha" to oswojenie dzieci z gotowaniem jako
                                        > czymś przyjemnym i twórczym, nie jest to szczególnie krzepiące ;)

                                        Wydaje mi się, że do oswajania dzieci, to "Całuski Pani Darling", "Łasuch" jest
                                        dla już podrośniętych fanek/ów.
                                        Mi udał się murzynek i babka puchatka, natomiast porażką okazała się strucla
                                        makowa Mamy Zakowej - lało się tak, że może lane kluski dałoby się z niego
                                        uzyskać, na pewno nie zrolować z nadzieniem w środku :-/
                                        • skrzydlate.bobry Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 22:23
                                          Ja to już pisałam, że wszystko jak leci jest na mój gust za słodkie, ale to taki
                                          mój urok. Natomiast poza tym to nawet się nie zastanawiam, tylko właśnie jak się
                                          leje, to dosypuję mąki i tyle. A przy niektórych przepisach w różnych
                                          książeczkach mam swoje własne dopiski, żeby już się nie zastanawiać, czego to ja
                                          tam ostatnio dawałam więcej lub mniej. Na przykład właśnie przy murzynku ;)
                                          • tygrys2112 Re: Wpis dzisiejszy :) 26.08.09, 23:57
                                            O to powiedz, czego dodajesz więcej ;) To Cię bezczelnie skopiuję,
                                            może tym razem wyjdzie.
                                            Dodam, że ostatnio robiłam Całuski Ciotuni i były pyszne, ale za
                                            kruche. Więc trzeba dać więcej mąki do przepisu.
                                            • skrzydlate.bobry Murzynek 27.08.09, 15:44
                                              tygrys2112 napisała:

                                              > O to powiedz, czego dodajesz więcej ;) To Cię bezczelnie skopiuję,
                                              > może tym razem wyjdzie.

                                              Hm, zajrzałam do książki i w sumie, to więcej nie dodaję nic. Raczej mniej, jak
                                              już coś. Cukru daję połowę (tzn. 3/4 szklanki zamiast 1,5), mniej też sypię
                                              proszku do pieczenia (2 łyżeczki, nie 2 łyżki). Nie odkładam nic na polewę, bo
                                              wolimy bez polewy - od razu wrzucam wszystkie żółtka. Daję jeszcze 2-3 łyżki
                                              kwaśnej śmietany (ciasto dłużej jest wilgotne, tak samo robię przy wszelkich
                                              keksach), nie daję skórki cytrynowej, bo nie przepadam, a zamiast rodzynek wolę
                                              orzechy - laskowe albo włoskie, jakie akurat są. Bardzo możliwe, że już w
                                              trakcie robienia dochodzę do wniosku, że warto dorzucić ciut więcej mąki, ale
                                              nigdzie tego sobie nie zaznaczyłam, natomiast w "domowym" przepisie na murzynka
                                              mam 2 szklanki mąki. Aha - od wieków nie robię ciast na margarynie, tylko na
                                              maśle. Kostka masła to 200 g, a margaryny 250, więc to też może jakoś wpływa na
                                              konsystencję ciasta, że jest o 1/5 mniej tłuszczu.

                                              Do legendy przeszło natomiast, jak raz murzynka robił mój mąż, korzystając z
                                              jakiegoś znalezionego przez siebie przepisu. Zamiast 30 dkg cukru wsypał 30 g...
                                              Brat z dziewczyną, którzy mieli akurat okazję próbować, robili trochę dziwne
                                              miny. Ostatecznie okazało się, że murzynek w wersji gorzkiej jest znakomity,
                                              kiedy go spożywać z miodem :) A jaki zdrowy przy okazji!
                                              • tygrys2112 Re: Murzynek 27.08.09, 16:30
                                                Dzięki ogromne. Spróbuję na Twój sposób. Moja koleżanka też
                                                próbowała go piec i jej wyszedł znakomity, więc postanowiłam się
                                                zawziąść :P ;) i zrobić jeszcze raz. Może się tym razem uda. :)
                                                Doniosę potem, jakie efekty ;)
                                          • onion68 Re: Wpis dzisiejszy :) 27.08.09, 16:40
                                            > leje, to dosypuję mąki i tyle. A przy niektórych przepisach w różnych
                                            > książeczkach mam swoje własne dopiski, żeby już się nie zastanawiać, czego to j
                                            > a
                                            > tam ostatnio dawałam więcej lub mniej. Na przykład właśnie przy murzynku ;)

                                            No tak, ja też na to wpadłam :-) Ale produkując ciasto na struclę według
                                            przepisu, mam chyba prawo oczekiwać, że da się ono zrolować. Czy wymagam zbyt
                                            wiele? :-)
                                        • tygrys2112 Re: Wpis dzisiejszy :) 26.08.09, 23:55
                                          O widzisz,a mnie ten murzynek Gabrysi za Chiny nie chce wyjść. :/
                                          Zawsze klapnięty wychodzi.
                                  • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 20:36
                                    Lody mogła mieć, były maszynki do kręcenia lodów. Ania zresztą jadla
                                    lody na pikniku.
                                    ja jednak upieram się, ze MM, ktora ma ambicję bycia erudytka i
                                    wysmiewa się z niewiedzy - nie powinna takich rzeczy pisać.
                                    • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:07
                                      Maszynkę to może i mogła mieć, ale wątpię, żeby miała w lecie lód. Przecież te
                                      maszynki działały obłożone lodem.
                                      • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:19
                                        Piknik (tan, na ktory Ania miała nie pojechać z powodu zgubienia
                                        broszki) byl w lecie i byly na nim lody. Lody także wówczas jadało
                                        się latem - byli sprzedawcy lodu, miewano lodownie w piwnicach.
                                        • skrzydlate.bobry Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:22
                                          Jak najbardziej. Lód z zimy przechowywano całe lato i jest to wynalazek bardzo
                                          stary.
                                          • filifionka-listopadowa Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:33
                                            ojciec mi opowiadał ,że z młodości jeszcze pamięta, jak zimą wyrąbywano wielkie
                                            bloki lodu z rzeki. Trzymano je potem w najchłodniejszej piwnicy i w razie
                                            potrzeby odłupywano kawałek,lub kładziono w pobliżu. Potrafiły, te bolki,
                                            utrzymać się do jesieni.
                                          • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:37
                                            Hm, fakt. Ale poza lodami na pikniku nie ma wzmianki, żeby robiono go gdzieś w
                                            domach, a Ania mówi: "Think of the ice cream! For anything you know I may never
                                            have a chance to taste ice cream again." Czyli był to dosyć rzadki smakołyk.
                                            Podobnie w Emilce, Emilka jadła lody pierwszy raz w życiu z kuzynem Jimmym.
                                            • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:38
                                              Robiono JE, lody!. Kurczę blade, pikniku w domach nikt nie robił :p
                                • senseeko Re: Wpis dzisiejszy :) 29.08.09, 19:20
                                  verdana napisała:

                                  > Weszlam. Przeczytałam przepis na Szarlotkę Maryli Cuthbert - w skład
                                  > owej szarlotki wchodzi margaryna.. Cóż, na Kazimierzu, w zydowskiej
                                  > knajpie mieli w menu dwa tygodnie temu golonke, a w "Sphinksie"
                                  > stek wieprzowy nosi nazwę "Stek Sułtana". Tyle, ze szef kuchni nie
                                  > musi być erudyta, a MM powinna wiedziec, ze margaryna w XIX wieku to
                                  > absurd.
                                  > Albo jest sie erudyta, albo się nie jest.

                                  Zwyczajnie i bardzo brzydko się czepiasz. Już prędzej bym się czepnęła o golonkę
                                  w żydowskiej knajpie niż o margarynę w szarlotce Maryli.
                                  Był czas, kiedy w przepisach ogólnodostępnych było "masło" które przy
                                  kompletowaniu składników automatycznie i bez zastanowienia zamieniało się na
                                  "Palmę" (inni zamieniali na inną margarynę) bo zastosowanie tak niedostępnego
                                  składnika do ciasta wydawało się rozpustą, marnotrawstwem i dziwactwem.
                                  Obecnie równie automatycznie zamieniam w przepisach słowo "margaryna" na "masło".
                                  Jeśli przepis pochodzi z czasów PRLu, margaryna czy sztuczny miód były zwykłym
                                  signum temporis nie mającym nic wspólnego z wyspą Księcia Edwarda.
                                  Czyżbyś podejrzewała, że MM mogła ten przepis otrzymać bezpośrednio od Ani
                                  Shirley czy może od ktoregoś z jej dzieci?
                                  :P
                                  • meduza7 Re: Wpis dzisiejszy :) 29.08.09, 20:14
                                    Przypomina mi się moja ukochana książka kucharska "nastolatki przyjmują gości",
                                    w której takie składniki jak masło czy cytryny, a nawet chleb razowy, opatrzone
                                    były przypisami "jeśli akurat można je zdobyć", a rady co do przygotowania
                                    przyjęcia zaczynały się od tego, żeby zawczasu przygotować składniki, bo w dzień
                                    pieczenia planowanego tortu cytrynowego może się nagle okazać, że cytryny w
                                    sklepie "wyszły".
                                    • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 23.09.09, 21:40
                                      Nie mam nic przeciw przepisom z margaryną. Mam jednak sporo przeciw
                                      pastwieniu sie nad mlodzieżą, ktora za grosz erudycji nie ma i
                                      popełnianiu błędów, ktore swiadczą o braku tejże.
                  • ginny22 Re: Oficjalna strona MM 17.08.09, 00:43
                    A było to jesienią 1998? :) Wcześniej czytałam Filipinkę namiętnie.
                    W pierwszym dniu ogólniaka poszłam do kiosku po nowy numer i
                    zbaczyłam jakies paskudztwo na sliskim papierze i z głupimi
                    artykułami. Więcej tego nie kupiłam. No cóz, moment przełomowy :/
                    Pamiętam jeszcze, że w tymże numerze była sesja zdjęciowa Weroniki
                    Rosati.
                    • anutek115 Re: Oficjalna strona MM 17.08.09, 08:41
                      ginny22 napisała:

                      > A było to jesienią 1998? :) Wcześniej czytałam Filipinkę namiętnie.

                      Zdaje się, że cos koło tego. W 1998 moja biblioteka przestała prenumerować
                      "Filipinkę", bo zainteresowanie nią spadło gwałtownie, zdaje się, że własnie po
                      zmianie imidżu, bo przedtem było spore.
                  • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 26.08.09, 23:48
                    Dziewczyny nie czytałam, ale Popcorn był nienajgorszy. Porady dla
                    czytelników miał na stosunkowo wysokim poziomie - niedawno wpadły mi
                    w ręce jakieś wyrwane artykuły i muszę powiedzieć, że całkiem
                    całkiem. Owszem był często prowokujący i zawierał zdjęcia, które nie
                    koniecznie powinny oglądać dzieci, ale przede wszystkim było to
                    czasopismo muzyczne. Kłupowaliśmy głównie dla artykułów o Roxette.
                    Potem miałam fazę na Kelly Family i kupowałamteż Bravo, ale przy
                    Popcornie to był zupełny szmatławiec.
          • croyance Re: Oficjalna strona MM 19.08.09, 14:03
            Gdybym ja byla wydawca MM, i zobaczylabym, jak zniecheca klientow,
            zakazalabym jej pisywac na stronie i zatrudnilabym kogos, kto w jej
            imieniu odpisuje milo i rzetelnie na pytania czytelnikow.
    • iwoniaw W czym czytanie lepsze jest od słuchania? 26.08.09, 18:28
      Ja tak zainspirowana dzisiejszym wpisem MM na stronie - otóż Jeżycjada jest
      dostępna w iluś tam egzemplarzach jako audiobook w wersji dla Związku
      Niewidomych i autorka nie widzi potrzeby rozpowszechniania jej w takiej postaci
      dla innych, bo "prawdę mówiąc wolę, kiedy czytacie". Podobny argument
      padł ileś wpisów temu w kwestii ekranizacji, na które MM nie zamierza wydawać zgody.
      I powiem Wam, że trochę się zdziwiłam. O ile bowiem w kwestii ekranizacji autor
      może mieć obawy, że adaptacja z pierwowzorem może mieć nie tyle wspólnego, ile
      by można sobie życzyć, o tyle słuchanie też niby wypacza odbiór literatury? Moja
      Babcia niejednokrotnie wspominała swoje dzieciństwo (jeszcze przedwojenne, zatem
      bez tv czy choćby całodobowych audycji radiowych), kiedy to długie jesienne i
      zimowe wieczory rodzina spędzała zgromadzona w kuchni, gdzie każdy zajmował się
      jakąś robotą, a jedna wyznaczona osoba czytała na głos. Przyznam też, że i ja
      dzisiaj lubię nieraz posłuchać książki czytanej w odcinkach, jeśli akurat radio
      nadaje, najczęściej właśnie robiąc coś przy okazji. I do samochodu na długie
      trasy audiobooki wydają mi się idealne. Czytać sama sobie też oczywiście lubię,
      ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że jest to jakościowo lepsze niż słuchanie
      cudzego czytania. Czy znajomość literatury "liczy się" tylko wtedy, gdy się
      każdą literkę osobiście przeczytało?
      • verdana Re: W czym czytanie lepsze jest od słuchania? 26.08.09, 18:48
        Jestem fanatyczka czytania, ale czytania - dla poznania książki, a
        nie dla technicznej jego strony. Nie rozumiem - ksiązka w takiej
        formie pozwala np. sluchać, gotując czy sprzatajac, pozwala tez
        zapoznać się z tworczoscią MM dyslektykom.
        • jottka Re: W czym czytanie lepsze jest od słuchania? 26.08.09, 19:26
          zapewne pani mm nigdy do pracy nie jeździła autem, stojąc w korkach:) albo też
          nie zna osób, które wracają wieczorem do domu tak padnięte, że dosłownie nie są
          w stanie czytać, ale za to z chęcią czegoś by posłuchały - znam jednostki, które
          z audiobooków sporą część literatury światowej poznały..

          no ale jej decyzja, nie to nie, pójdę kupić chmielewską na prezent:)
      • the_dzidka Re: W czym czytanie lepsze jest od słuchania? 26.08.09, 23:27
        Iwoniaw,
        Twój post nadaje się do przesłania do pani MM. Jest grzecznie
        napisany, logiczny... może weźmie sobie do serca to, co napisałaś?
        • mama_kotula Re: W czym czytanie lepsze jest od słuchania? 26.08.09, 23:40
          A to z audiobookiem jest z dzisiejszego wpisu?
          Bo tu na forum pojawiło się pytanie o audiobooki. I wspomniałam o Związku
          Niewidomych, że trzeba w bibliotece zapytać, bo zapewne jest dostępna w tej formie.
          I cholera, zbieg okoliczności, taaak. Bo pani MM nie czyta naszego forum.
          • the_dzidka Re: W czym czytanie lepsze jest od słuchania? 26.08.09, 23:45
            > A to z audiobookiem jest z dzisiejszego wpisu?
            > Bo tu na forum pojawiło się pytanie o audiobooki. I wspomniałam o
            Związku
            > Niewidomych, że trzeba w bibliotece zapytać, bo zapewne jest
            dostępna w tej for
            > mie.
            > I cholera, zbieg okoliczności, taaak. Bo pani MM nie czyta naszego
            forum.

            Toż samo przyszło mi do głowy... To jak to było, z tym pytaniem o
            audiobooki na Oficjałce?... Ktoś sprawdzi?
            Bo ja już, prawda, odpadam, i jutro też odpadnę ze względu na
            planowany urlop piątkowo - poniedziałkowy...
          • iwoniaw Owszem, z dzisiaj 26.08.09, 23:47
            Ktoś ponoć zamailował już do p. MM w tej sprawie i oto odpowiedź (podkreślenie
            moje):

            "Jeszcze słówko do KC anonimowej: miłe to bardzo, że perswazje swoje w sprawie
            uruchomienia produkcji audiobooków jeżycjadowych wspierasz argumentem o pożytku
            tejże dla osób niewidomych. Ale niecelny to argument, bowiem od lat jestem w
            przyjaźni z Ośrodkiem dla Niewidomych w Laskach koło Warszawy
            . Siostra
            Hieronima, prowadząca tam bibliotekę, zdołała przez te lata przepisać alfabetem
            Braille'a wszystkie moje książki. Ponadto, Związek Niewidomych wydał je w wersji
            dźwiękowej dla określonej liczby swoich członków. Pozostali moi Czytelnicy i
            Czytelniczki będą chwilowo musieli zadowolić się książkami w ich tradycyjnej
            formie. (Prawdę mówiąc, wolę, kiedy czytacie)."
      • mama_kotula Re: W czym czytanie lepsze jest od słuchania? 26.08.09, 23:44
        Ja powiem tak - prawdopodobnie chodzi o to, że audiobooka łatwiej skopiować. I
        taki skopiowany audiobook jest bardziej przystępny, niż np. ebook - no
        praktycznie jest idealną kopią pierwowzoru (ebooka trzeba albo czytać z
        monitora, albo z palmtopa, albo wydrukować, no w każdym razie jest mniej wygodny
        - jeśli ktoś nie ma czegoś w rodzaju Expressivo).
        I "wolę jak czytacie" to tylko zasłona dymna.
        • iwoniaw Czy ja wiem 26.08.09, 23:53
          - ten fragment o książkach przepisanych brailem w bibliotece w Laskach jakoś
          wygląda mi na pochwałę papierowej książki czytanej osobiście w opozycji do
          wymysłów audiobookowych wydanych dla "pewnej liczby" członków Związku
          Niewidomych. Co mnie dziwi. Tym bardziej, że ile takich brailowych egzemplarzy
          istnieje, no i ile osób ma do nich tak naprawdę dostęp?
    • meduza7 Re: Oficjalna strona MM 28.08.09, 11:30
      Ach, jak się czyta ten wątek od początku, jaką zmianę w nim widać! Najpierw
      zachwyt, że jest taka strona, że taka fajna, miła i ciepła... a potem, co wpis,
      to rozczarowanie. I taki lekki smuteczek się pojawia...

      Nawiązując natomiast do owego "wolę, jak czytacie", to też przyznam, że nie
      rozumiem. Przecież, jak już ktoś wspomniał, nie chodzi o pochłonięcie wzrokiem
      każdej literki, ale o zapoznanie się z literaturą. I o ile jestem w stanie
      zrozumieć takie zastrzeżenie w stosunku do adaptacji filmowych, to przecież nie
      do audiobooka. To tylko inna metoda, cel ten sam.
      • verdana Re: Oficjalna strona MM 28.08.09, 19:48
        A pieniadze zapewne całkiem inne...
      • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 28.08.09, 22:16
        meduza7 napisała:
        Przecież, jak już ktoś wspomniał, nie chodzi o pochłonięcie wzrokiem
        > każdej literki, ale o zapoznanie się z literaturą. I o ile jestem w stanie>
        zrozumieć takie zastrzeżenie w stosunku do adaptacji filmowych, to przecież nie>
        do audiobooka. To tylko inna metoda, cel ten sam.

        Wlasnie, a gdzie slynna kiedys akcja "Poczytaj mi mamo"? :)
        • mmaupa Re: Oficjalna strona MM 29.08.09, 00:20
          > Wlasnie, a gdzie slynna kiedys akcja "Poczytaj mi mamo"? :)

          Zastąpiona jest akcją "poczytaj se sam, gówniarzu".

          (Przepraszam, jakoś mam sarkastyczny nastrój mimo cudownego krakowskiego wieczoru.)
          • meduza7 Re: Oficjalna strona MM 29.08.09, 00:53
            Mam Teoryję!

            W którychś Frywolitkach pojawiła się wzmianka o tym, że jedno z dzieci MM ma
            dysleksję i że mimo wszystko, dzięki ciężkiej pracy, było w stanie czytać
            samodzielnie. Wszystko to w kontekście dyskusji o wydanych gdzieś skrótach, czy
            streszczeniach książek, jako właśnie ułatwieniu dla dyslektyków. Więc może tak:
            skoro ja i moje dziecko męczyliśmy się razem, ćwicząc czytanie, dlaczego ktoś ma
            mieć łatwiej?


            Złośliwa jestem, wiem...
          • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 29.08.09, 10:29
            mmaupa napisała:

            > > Wlasnie, a gdzie slynna kiedys akcja "Poczytaj mi mamo"? :)

            Mnie to hasło kojarzy się li i jedynie z serią książeczek dla dzieci. Gdzieś
            jeszcze zresztą mamy spory komplecik, bo moja mama akurat traktowała to hasło
            dosłownie. Ba, nawet opowiadano mi bajki "na żywo", kiedy byłam mała, i tego
            doświadczenia to w ogóle nic nie zastąpi.

            Teraz zaś mamy akcję "Cała Polska czyta dzieciom", nie zaś tylko mama. Nie
            wierzę, że o niej nie słyszeliście.
            www.calapolskaczytadzieciom.pl/nowa/index.php
            A tu dla zwolenników statystyki:
            www.calapolskaczytadzieciom.pl/nowa/index.php?page=pib&forceme=1
            Jak to ktoś gdzieś w innym wątku zauważył - są tacy, co lubią czytać, i tacy, co
            nie lubią i już. Moim zdaniem istotne jest, żeby człowiek lubił bądź nie lubił
            świadomie, tzn. żeby sam to sobie wybrał, a nie: nie czytał, bo nie czytał.
            Natomiast to, że ktoś nie czyta, wcale niekoniecznie skreśla go jako człowieka.
            Kiedyś wydawało mi się, że jak ktoś nie czyta, to do pięt nie dorasta czytającym
            (na przykład mnie, hehe), ale życie udowodniło mi, że to wcale nie jest dobry
            miernik. A na dodatek wśród tzw. czytających jest masa pozerów, co to wiedzą, że
            np. na ich stanowisku wypada bywać w określonych miejscach, jeździć odpowiednim
            samochodem i czytać nowości wydawnicze, żeby o nich dyskutować, najlepiej
            podpierając się recenzjami. Jak to się ma do prawdziwej lektury, to nikomu
            tłumaczyć nie będę.
            • verdana Statystyka czytelnictwa czyli OT 29.08.09, 16:55
              Zajrzałam do watku statystycznego...
              Nie bylam w stanie przeczytać wszystkiego, ale na Jowisza!!!! - jaki
              człek slaby na umysle przyjął zalożenie, ze osoby czytające na
              codzień beda w czasie wakacji czytać więcej?
              Osoby, ktore czytaja regularnie to osoby zazwyczaj wuksztalcone ,
              mlode (co tez wynika ze statystyk), a wiec prawdopodobnie zonate,
              dzieciate i wykonujące pracę umyslową tzn. siedzacą. W czasie
              wakacji ta grupa najczesciej wyjezdza z rodzina , w dodatku
              niektorzy jeszcze - o zgrozo- zwiedzają, albo gadają z parnerem i
              dziecmi, albo chodza po knajpach - a nie siedza na kwaterze z
              książką.
              Owszem, osoby, ktoresa starsze, albo zajmuja się praca fizyczna i
              chca w wakacje polezec do góry - te mają czas, aby czytac w czasie
              urlopu wiecej. Ale ze nie maja nawyku czytania...
              Cyli - zdrowy rozsadek wskazuje, ze oprocz kompletnych, totalnych
              maniakow, przypadkow patologicznych, ktore potrafia zabrac książke,
              aby poczytać na Szpiglasowej, ludzie w czasie wakacji czytac więcej
              nie będą.
              A przypadki patologiczne, jak moi synowie (nieodrodni) sie leczy,
              nie liczy.
            • truscaveczka Re: Oficjalna strona MM 24.09.09, 09:21
              U nas w domu jest zwyczaj "poczytajmy sobie nawzajem" :) Wczoraj gardło
              straciłam na "Fioletowej krowie" Barańczaka. Tak samo u babci męża - dziadkowie
              czytają cobie co ciekawsze ustępy z czasopism czy książek.
              Jednocześnie moja teściowa, widząc syna objuczonego torbą książek z biblioteki
              skomentowała "Po co wam to całe czytanie, mądrzejsi nie będziecie!" oraz "Czytać
              trochę można ale nie do przesady!". Jak ta kobieta wychowała dwoje bibliofilów
              to ja nie wiem ;) Ona im nie czytała :P
              Tak to właśnie jest - jednym akcja o czytaniu dzieciom nie jest potrzebna, bo i
              tak czytają, a drugim - bo i tak czytać nie będą. Przypadków granicznych jest
              ułamek - przypomina mi się anegdotka którejś z organizatorek akcji, której
              pochwalił się dumny tatuś, ze kupił dziecku ... zestaw 30 audiobooków i że teraz
              dziecko będzie obeznane z literaturą... I był mocno zdziwiony, że to zupełnie o
              co innego idzie.
              • iwoniaw Cóż chcesz, zaznajomione zapewne będzie, więc 24.09.09, 10:33
                nie potępiałabym tausia w czambuł. Zwłaszcza będąc mamusią czytającą potomstwu
                co prawda, ale z niekłamanym zachwytem zrzucająca, gdy się okazja trafia, ten
                obowiązek miły na pp. Kwiatkowską, Stuhra i in. Możecie uważać, żem wyrodna, ale
                nie widzę konieczności osobistego zdzierania gardła, zwłaszcza po raz 30 w
                miesiącu przy tym samym tekście, gdy książka ukochana. I tak mam mało tytułów, z
                którymi tak mogę, wolałabym więcej ;-)

                > pochwalił się dumny tatuś, ze kupił dziecku ... zestaw 30 audiobooków i że tera
                > z
                > dziecko będzie obeznane z literaturą... I był mocno zdziwiony, że to zupełnie o
                > co innego idzie.
                • mmaupa Re: Cóż chcesz, zaznajomione zapewne będzie, więc 24.09.09, 10:47
                  Też bym nie potępiała. Swojego czasu mama włączała bratu i mnie własnoręcznie
                  zrobione audiobooki - tzn podczas pierwszego czytania nagrywała się na
                  magnetofon, a potem zamiast czytać trzydzieści razy to samo puszczała nam taśmę.
                  Mieliśmy całą kolekcję, uzupełnianą radiowymi słuchowiskami dla dzieci. Jednak
                  te mamine kasety były lepsze, smaczku dodawały przerywniki typu "Witek, złaź z
                  tej szafy!" albo dzwonek telefonu.
                • dakota77 Re: Cóż chcesz, zaznajomione zapewne będzie, więc 24.09.09, 11:15
                  W audiobookach nie ma nic zlego, ale sadze, ze problemem bylo raczej
                  to, ze tatus nie zauwazyl, ze akcja raczej am polegac na poswiecaniu
                  dziecku czasu. Kupil kasety i uznal, ze problem z glowy. Jak chodzi o
                  zapoznawanie dzieci z dobra literatura to dziala, jak najbardziej,
                  ale akcja chyba miala na czyms odrobinke innym pomagac?
                  • mmaupa Re: Cóż chcesz, zaznajomione zapewne będzie, więc 24.09.09, 12:07
                    A może on na przykład podczas słuchania audiobooka układa z dzieckiem klocki?

                    (Wiem, wiem, a może się boi mysza, ale nie chce tego okazać.)
                    • mama_kotula Re: Cóż chcesz, zaznajomione zapewne będzie, więc 24.09.09, 13:22
                      A u nas audiobooki są zbawieniem, syn z córką w jednym pokoju - i o wieczorne czytanie są boje, bo preferencje lekturowe zgoła odmienne mają (choć nie do końca).

                      I syn słucha sobie Eragona (nota bene wykonanie niesamowite, w kluczowych momentach z podkładem muzycznym - jak ja słuchałam po raz pierwszy, to mimowolnie oglądałam się za siebie, gdzie to gra, bo tak plastycznie muzyka wpasowywała się w klimat), a córka z matką czytają Kroniki Spiderwick i Alicję w Krainie Czarów.

                      A akcja owszem, może i polega na tym, że dziecku trzeba czas poświęcać na wspólną zabawę/czytanie/cokolwiek.
                      Tylko że podobnie - ten kto poświęca i tak, nie potrzebuje akcji 20 minut dziennie codziennie, a ten kto nie poświęca, to poświęcenie w ramach akcji będzie OBOWIĄZKIEM, a nie przyjemnością, i tu się sprawa rypnie.
                      • verdana Re: Cóż chcesz, zaznajomione zapewne będzie, więc 24.09.09, 14:45
                        No i nie kazdy na wszystko lubi poswiecać. ja tam czytałam, ale
                        prawde mowiąć uwazam za znacznie cenniejsze spedzanie czasu wspólny
                        spacer - bo wtedy można z dzieckiem pogadać. Przy czytaniu - o wiele
                        mniej.
                        Moje dzieci słuchaly w dziecinstwie bajek na kasetach. Czasem to
                        lepszeniż czytanie przez rodzica pozbawionego wszelkiech zdolnosci
                        aktorskich.
                  • truscaveczka Re: Cóż chcesz, zaznajomione zapewne będzie, więc 29.09.09, 09:12
                    O to to, Dakotko, merci za przejrzyste wyjaśnienie. Kontekst był właśnie taki,
                    ze zalatany tatuś nadal był zalatany i bez kontaktu z dziećmi, ale już z
                    poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
            • lacitadelle Re: Oficjalna strona MM 29.09.09, 12:41
              > Mnie to hasło kojarzy się li i jedynie z serią książeczek dla dzieci. Gdzieś
              > jeszcze zresztą mamy spory komplecik, bo moja mama akurat traktowała to hasło
              > dosłownie. Ba, nawet opowiadano mi bajki "na żywo", kiedy byłam mała, i tego
              > doświadczenia to w ogóle nic nie zastąpi.

              Bobry, a nie chcecie się czasem tej serii pozbyć, oczywiście w zamian za
              wymierne korzyści? Szczególnie poszukuję ulubionego "Samo się", niestety,
              niedostępne nawet na allegro :(
              Ja się niedawno, po urodzeniu pierworodnego, dowiedziałam, że ojciec mój spalił
              był i tkwię w czarnej rozpaczy otchłani.
      • staua wpis o wiewiorce 04.09.09, 01:47
        Caly wpis jest bardzo mily, tylko, ze zwierzatko na obrazku, ktory
        go rozpoczyna, to nie wiewiorka, tylko chipmunk (po polsku:
        pregowiec), taki, jak Tom and Jerry z kreskowki. Po wlosku moze
        jedno i drugie nazywa sie scoiattolo, ale faktem jest, ze to nie
        jest wiewiorka, tylko ssak nie tylko innego gatunku, ale nawet
        rodzaju. Po lacinie ma inna nazwe ;-)
        Czy systematyka opisowa, jako dzial biologii, jest juz tak scisla
        nauka, ze zalicza sie do tych niezrozumialych?
        • mama_kotula Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 01:53
          Czipmanek?? To najśliczniejsze zwierzątko świata, na którego tle dostaje się fioła i które jest cudem absolutnym?! ;-D
          • mankencja Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 16:50
            tak sie o nim w kazdym razie wypowiadala chmielewska
        • slotna Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 01:59
          Tom and Jerry to chyba nie ta kreskowka :D Chip i Dale?
          • staua Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 15:26
            A tak, wlasnie - jak widac, tez nie ogladam telewizji, jak MM. Ale z
            dwulatkiem w USA chyba mnie to jednak nie ominie i w koncu sie naucze.
        • dakota77 Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 08:17
          Tom and Jerry to kot i mysz:).Tez inny rodzaj;-P
        • ananke666 Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 10:58
          Cóż, Chmielewska też się sypnęła, i to nawet jeszcze gorzej, pisałam to kiedyś.
          Uczyniła to za pomocą właśnie czipmanka, a także grandhoka. Oba słowa bardzo
          szybko dają się odnaleźć w słowniku, tajemniczy czipmanek okazał się pręgowcem,
          a jeszcze bardziej tajemniczy grandhok, którego rzekomo nie dało się znaleźć w
          atlasach przyrodniczych i nawet nie było wiadomo, czy istniał, to poczciwy
          świstak amerykański, po ichniemu groundhog. Największy idiotyzm polega na tym,
          że Chmielewska ma w Kanadzie rodzinę, a rodzina sąsiadów tubylców. Wystarczyło
          spytać o pisownię słowa i wziąć do ręki słownik, ja jakoś bez żadnych pytań
          załatwiłam rzecz w minutę.
          • the_dzidka Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 15:40
            Jakbym o sobie czytała! Słowo "chipmunk" było mi znane jeszcze przed
            tym tomem Autobiografii, groundhoga sprawdziałam w słowniku w pięć
            sekund i nawet się zdziwiłam, że to po prostu świstak. Zważywszy
            skrupulatność Pani Joanny we wszystkim (a wiem, co mówię, nie jest
            to li i jedynie wartość deklaratywna ;), jest to dla mnie kompletnie
            niezrozumiałe i chyba przy nastepnej okazji Ją o to spytam :)
            • staua Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 15:43
              W ktorej to ksiazce? Nie znam tak dokladnie tworczosci
              Chmielewskiej...
              • mankencja Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 16:52
                W autobiografii, tom chyba czwarty
            • staua Oj, przepraszam 04.09.09, 15:45
              Wybitnie jestem rozkojarzona.
              Autobiografie chyba warto przeczytac. Kiedys mialam okazje kupic i
              zrezygnowalam, moze nieslusznie.
            • ananke666 Re: wpis o wiewiorce 04.09.09, 16:48
              Ja jeszcze mogę ostatecznie zrozumieć, że osoba z bardzo kiepską znajomością
              angielskiego nie dosłyszy różnicy między "ground" i "grand". Nie rozumiem za to,
              dlaczego nie spytała, jak się pisze owego grandhoka? I czipmanka nie rozumiem
              wcale, jeśli angielskie słowo zaczyna się na cz, to na 99% w pisowni będzie to
              ch. Zbitka cheepm nie istnieje w moim słowniku (PWN-Oxford), a chipm to początek
              chipmunka i niczego więcej, takie słowo jest tam tylko jedno. A od takich zbitek
              zaczęłabym szukanie.
          • slotna Re: wpis o wiewiorce 19.09.09, 20:24
            Mialam to samo, tez znalam czipmanka i zrobilo mi sie dziwnie, jak to przeczytalam. Pamietam jeszcze jedna taka "zwierzeca" wpadke z innej ksiazki, cos o tym, ze lwica zajmuje sie mlodymi, a lew samiec w tym czasie musi isc na polowanie i nie ma ze boli, czy jakos tak. Tylko nie pamietam z czego to bylo. A ze w "Autobiografii" znajduje sie tez slynne "sprawdzac! sprawdzac!" i opisy konwersacji z wladzami czy inymi specami od tego i owego w celu wyeliminowania pomylek... to jakos lyso sie robi.
            • kai_30 Re: wpis o wiewiorce 24.09.09, 09:46
              slotna - teksty o lwach zdaje się były w "Jak wytrzymać" (ale nie pamiętam, z
              kobietą czy mężczyzną) i miały służyć za poparcie tezy, że emancypacja zrobiła
              kobietom kuku i w ogóle wbrew naturze jest, patrz: łagodne lwice bawiące się
              rozkosznie i beztrosko ze swoimi lwiątkami :)

              Niemniej, jeśli Chmielewskiej się wytknie baboka, reakcja jest zgoła inna niż u
              MM. I dlatego ja jej te baboki wybaczam, a MM wytykam ze złośliwą satysfakcją.
    • turzyca Jak Igacy mogl 20.09.09, 13:48
      czerpac w 1956 roku wiedze o uczesaniach w starozytnej Grecji z ksiazki wydanej
      w 1978 roku?
      "Ignaś czerpał z książki „Kultura materialna starożytnej Grecji”, tom 2, pod
      redakcją Kazimierza Majewskiego, rok wydania: 1978."
      "to ją właśnie miał na myśli młody Ignacy, kiedy przyglądał się młodej Mili
      podczas nocnych pląsów przy jasnym świetle księżyca, w podrozdziale 3 rozdziału
      „1956” powieści „Kalamburka”."
      • darry4 Re: Jak Igacy mogl 25.09.09, 14:45
        Hmm, sądzę że fotki czy szkice Kariatyd z Erechtejonu, były dostepne
        również w innych, wcześniejszych opracowaniach niż to wymienione przez MM.

        • iwoniaw Sęk wszakże w tym, że to MM 25.09.09, 17:49
          odpowiedziała w ten sposób na pytanie, w jakiej to książce oglądał obrazki młody
          Ignacy, podając także i rok wydania. W 1956 roku natomiast to mógł on w temacie,
          jeśli mowa o obrazkach i zdjęciach, dysponować głównie jakimiś poniemieckimi
          wydawnictwami sprzed wojny, jak przypuszczam.
          Dla mnie żenujące jest takie odpowiadanie niby-kompetentne (z podaniem dat,
          stron i wszelkich detali) bez sprawdzenia faktów. To coś jak cytować
          obcojęzyczne bon-moty z błędami. A u osoby, która generalnie ma podejście
          "dzisiaj to świat schamiał i erudycji w masach za grosz" takie wpadki powodują
          złośliwe pokiwanie głową - bo jak ktoś wyżej zauważył, to nie tylko kwestia
          pomyłki, ale głównie tego, jak się na wytknięcie swych pomyłek reaguje.
          • darry4 Re: Sęk wszakże w tym, że to MM 29.09.09, 01:18
            Sądziłam, że MM pisała o Ignasiu, czyli Grzegorzu Ignacym Strybie,
            który także mógł mieć jakiej widy kariatyd w kontekście Czekoladki.
            Nawet przejrzałam dziś Czarną Polewkę - ale tam nie kontemplował
            uczesania tej młodej damulki.






    • mankencja Re: Oficjalna strona MM 16.11.09, 17:51
      Muszę też przyznać, że zawsze jestem z lekka zakłopotana, kiedy ktoś (mnóstwo
      zapytań!) uroczyście prosi mnie o rady w sprawie pisania książek, całkiem,
      jakbym była Poważnym Pisarzem. Otóż, na jedną rodzinę przypadać może, wedle
      rachunku prawdopodobieństwa, tylko jeden taki. U nas Poważnym Pisarzem jest mój
      wielki brat, Stanisław. Ja natomiast jestem Wesołym Samoukiem. Przez długi czas
      nie miałam nawet własnego pokoju z biurkiem i pisywałam powieści nocami, w
      kuchni, żeby stukaniem maszyny do pisania nie budzić dzieci. Sama siebie
      traktuję z przymrużeniem oka (wiedząc aż nadto dobrze, jak wygląda prawdziwa
      pisarska wielkość) - a swoją drogą, takie przymrużenie oka bardzo ułatwia bycie
      autorką; ego więdnie i można się niczym nie przejmować.


      czyżby mm chciała się tym samym ustosunkować do naszych zarzutów?
      • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 16.11.09, 19:29
        Heh, nie wiem. Ale widzę, że Szprota, mimo że pisała w Księdze Gości, za karę
        nie załapała się do grona powitanych. Pewnie dlatego, że nie była Taka
        Sympatyczna :P
        • mankencja Re: Oficjalna strona MM 16.11.09, 19:40
          mozliwe, zwłaszcza, że Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
          opiekunów :P

          ps. kotula, jesteś chyba jedyną osobą na świecie, która mnie może przekonać w
          tym momencie że łacina nie śmierdzi antycznym truchełkiem... zrób coś, bo mnie
          odrzuca i zbiera się na ziutkowate ulewanie, a jutro mam kolokwium i muszę się
          przemóc i wziąć do nauki
          • turzyca Re: Oficjalna strona MM 16.11.09, 20:06
            Nie wyglupiaj sie, co to dla Ciebie lacina. Radio ;] sobie wlacz i dajesz. :)
            • mankencja Re: Oficjalna strona MM 16.11.09, 20:11
              lacina jak lacina, gorsza jest lacinnica... ach, gdybyz na jej miejscu byla
              swieta gabriela :)
          • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 16.11.09, 20:21
            Obawiam się, że nie pomogę, bo łacina w istocie śmierdzi antycznym truchełkiem. Cudownym zapachem rozkładu. Mrrrrr!

            PS. W takich przypadkach niezależnie od przedmiotu z którego ma być kolokwium polecam wyłączenie kompa :P
          • szprota Re: Oficjalna strona MM 16.11.09, 21:22
            mankencja napisała:

            >Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych opiekunów :P


            Makencja, biorę na sygnaturkę. Z kopirajtem i jesiotrem ;)
      • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 17.11.09, 07:22
        mankencja napisała:
        U nas Poważnym Pisarzem jest mój
        > wielki brat, Stanisław. Ja natomiast jestem Wesołym Samoukiem. (...) Sama siebie
        > traktuję z przymrużeniem oka (wiedząc aż nadto dobrze, jak wygląda prawdziwa
        > pisarska wielkość) - a swoją drogą, takie przymrużenie oka bardzo ułatwia bycie
        > autorką; ego więdnie i można się niczym nie przejmować.[/i]

        > czyżby mm chciała się tym samym ustosunkować do naszych zarzutów?

        Jakze wspaniale nieprzekonujaco wychodzi jej zawracanie kota ogonem i udawanie
        wesolej oraz nie przejmujacej sie :) Jak sie nie przejmuje, to po co to dementi
        spieszne?
        Nadal swiezo pamietam jej pouczanie dziateczek i to nadymanie sie o pisarzach
        mniej wybitnych od siebie (no tym idacym na tani sentymentalizm o zwierzetach),
        tozto bylo tuz przed chwila. Ja nie wiem, z ktorej strony bym musiala sie
        przymruzyc, zeby jej giga-ego Ahtystki i Mętorki nagle przestac widziec. Nie
        wierze w dementi jednym slowem.
        • idomeneo Re: Oficjalna strona MM 17.11.09, 10:41
          a dla mnie ten wpis jest całkiem fajny, pierwszy od dawna, który przeczytałam na
          tej stronie bez zgrzytu. I w sumie wszystko mi jedno, czy to autorka tak
          przemówiła sama z siebie, czy ktoś od pijaru w Akapit Press się wreszcie obudził
          - jeśli sprawy miałyby iść w tym kierunku, to myślę, że dobrze.
          • andrzej585858 Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 06:46
            Faktycznie, czasem lepiej nie zaglądać na oficjalną stronę MM. Tak sobie dzisiaj
            raniutko tam zajrzałem od razu w pierwszym zdaniu pojawił się, hmm - nie wiem
            jak to nazwać. Niedopatrzenie, przeoczenie czy też zwykły brak sumienności?
            Cytuje : - "..jasny, rumiany jak jabłuszko Soren z Nowego Jorku (który imię
            dostał nie tylko na cześć filozofa Kierkegaarda, ale i dlatego, że ma ojca Norwega).
            Na Jowisza!! - a odkąd to Norwegia ma coś wspólnego z Kierkegaardem???
            Odkąd pamiętam to ten słynny filozof był Duńczykiem, zarówno urodzonym jak i
            mieszkającym w Kopenhadze. Nie wiem czy byłby szczęśliwy zostając pośmiertnie
            przeniesiony do Norwegii - oj nie wiem.
            Może informacja o ojcu Norwegu nie ma nic wspólnego z Kierkegaardem a ja tylko
            się czepiam? Czyżby mimo wszystko atmosfera forum tak podejrzliwie na mnie
            podziałała?
            • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 08:17
              Cytat"..jasny, rumiany jak jabłuszko Soren z Nowego Jorku (który imię
              dostał nie tylko na cześć filozofa Kierkegaarda, ale i dlatego, że ma ojca
              Norwega). "


              Na Jowisza, już abstrahując od Duńczyków/Norwegów filozoficznych - już pędzę
              uwierzyć, że dzieciątko dostało imię na cześć filozofa Kierkegaarda, a nie po
              prostu dlatego, że jego ojciec jest Norwegiem i trza było nadać dziecku imię
              takie, które da się bez problemu wymówić/napisać i po polsku, i po skandynawsku
              ;D, i po hamerykańsku ;P.

              Tak, wiem, prosta ze mnie kobieta, która nie wierzy w nadawanie imion na cześć
              filozofów. Znaczy wierzy, ale w tym konkretnym przypadku wymyśliła to sobie pani
              MM, jak bozię kocham.
              • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 08:18
                Co więcej, dam sobie łeb obciąć, że zdecydowana większość czytelników strony pani MM w życiu nie słyszała o Kierkegaardzie.
                • iwoniaw Ale o św. Mikołaju słyszała 07.12.09, 09:23
                  i oto dowiaduje się, że nie tylko wykreślony jest on z listy świętych
                  (podejrzana sprawa, osobiście byłam chrzczona w parafii pw. św. Mikołaja, mam na
                  to papiery z ichnią pieczątką, a sam Mikołaj w szatach biskupich nad brzegiem
                  morza do dziś w ołtarzu głównym jest tam obecny w postaci namalowanej. Hmm...),
                  ale i dostajemy jego podobiznę z wersją odzienia bez wątpienia prawdziwą,
                  nieprawosławną
                  . Wraz z informacjami, że nie tylko pochodził ze wschodu, ale
                  i w kościołach wschodnich w ogóle zaczął się jego kult, na zachód docierając
                  dopiero w wieku X. No więc czy ja się czepiam czy ktoś też uważa, że coś tu
                  logiki brak?

                  A twarz bez wątpienia miał Miłą i Dobrą, nie to co biskup za modela służący.
                  Wszak wiadomo, że święty po prostu nie mógłby wyglądać jak Quasimodo czy
                  inna Bestia od Pięknej, no nie?
                  • lezbobimbo Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 07.12.09, 11:03
                    iwoniaw napisała:
                    > i oto dowiaduje się, że nie tylko wykreślony jest on z listy
                    świętych(podejrzana sprawa, osobiście byłam chrzczona w parafii pw. św.
                    Mikołaja, mamna> to papiery z ichnią pieczątką, a sam Mikołaj w szatach
                    biskupich nad brzegiem> morza do dziś w ołtarzu głównym jest tam obecny w
                    postaci namalowanej.
                    Hmm...),

                    Doczytalam sie, ze wykreslenie z listy swietych oznacza, ze sw. przestaje
                    figurowac w kalendarzu
                    liturgicznym, ale raczej nadal jest szanowany i czczony jako swiety, nadal
                    patronuje róznym miejscom itd w swoim imieniu, tylko nie ma mszy ku jego czci w
                    kosciolach. Wykreslili go ponoc tylko z oficjalneh listy RZYMSKICH swietych, we
                    wschodnich pewnie spokojnie nadal figuruje.

                    > ale i dostajemy jego podobiznę z wersją odzienia bez wątpienia prawdziwą,>
                    nieprawosławną
                    . Wraz z informacjami, że nie tylko pochodził ze wschodu, ale>
                    i w kościołach wschodnich w ogóle zaczął się jego kult, na zachód docierając
                    > dopiero w wieku X. No więc czy ja się czepiam czy ktoś też uważa, że coś tu>
                    logiki brak?

                    No oczywiscie, ze tu brak logiki. Po co MM pokazuje ciuch polskiego biskupa
                    katolickiego z czasów wczesnego renesansu, utrzymujac jednoczesnie, ze tak NA
                    PEWNO wygladaloby ubranie biskupa bizantyjskiego? No gdzie Rzym, gdzie Krym,
                    ludzieee. Tylko metlik robi, a przeciez ma caly internet pod reka i
                    zaprzyjaznionych ksiedzów.

                    > A twarz bez wątpienia miał Miłą i Dobrą, nie to co biskup za modela służący.
                    > Wszak wiadomo, że święty po prostu nie mógłby wyglądać jak Quasimodo czy
                    > inna Bestia od Pięknej, no nie?

                    Jaka tam twarz. MM napisala BUZIE. :-D
                    Bo jak Mikolaj odwiedza dzieci (lub prostytutki, zalezy od legendy) po nocy i
                    sypie im w buciki, to wtedy ma buzie. A jak jest biskupem w dzien, to ma twarz
                    sroga.
                    • iwoniaw Z ciekawości wrzuciłam w Gógiela 07.12.09, 11:49
                      "parafia pw. św. Mikołaja", żeby się przekonać, czy to ta "moja" jakieś dziwo,
                      czy są też inne rzymskokatolickie z takowym patronem.
                      I znalazłam całe dziesiątki od Bałtyku po Tatry, w małych wsiach i miastach
                      archikatedralnych :-) Podejrzewam, że są i takie, co się jeszcze swojej strony
                      www nie dorobiły, więc jest ich jeszcze więcej w naturze.
                      Na stronach tychże parafii można znaleźć dużo cud-legend o św. Mikołaju, wraz z
                      obfitą ikonografią (są i biskupi w szatach porządku rzymskiego z miłymi
                      obliczami (użycie słowa "buzia" jakoś mi do najsympatyczniejszego z biskupów nie
                      chce przejść przez klawiaturę) oraz objaśnieniami co do symboliki i atrybutów.

                      Nawiasem mówiąc, do powieści dla młodych panien na wydaniu (i znajdujących w
                      zamążpójściu swój cel i szczęście) św. Mikołaj pasuje idealnie i moim zdaniem MM
                      zmarnowała tu całkiem ładny materiał, ograniczając się do posądzenia
                      odwiedzających stronę o skojarzenia z czerwoną czapeczką krasnala li i jedynie ;-)
                      • mama_kotula Re: Z ciekawości wrzuciłam w Gógiela 07.12.09, 11:53
                        Cytatmoim zdaniem MM
                        zmarnowała tu całkiem ładny materiał, ograniczając się do posądzenia
                        odwiedzających stronę o skojarzenia z czerwoną czapeczką krasnala li i jedynie ;-)


                        A mnie to posądzenie po raz n-ty przyprawiło o zgrzytanie zębów, ponieważ jest to kolejne posunięcie z cyklu "jesteś tępy i skomercjalizowany, czytelniku, i wymagana jest tu praca u podstaw, zatem JA twoją tępą duszyczkę oświecę kto zacz święty Mikołaj i na kogo tak naprawdę czekasz".

                        No więc ja osobiście wiem, kto zacz święty Mikołaj biskup, a czekam na cholernego czerwonego krasnala. Amen.
                        • iwoniaw Re: Z ciekawości wrzuciłam w Gógiela 07.12.09, 12:11
                          CytatA mnie to posądzenie po raz n-ty przyprawiło o zgrzytanie zębów, ponieważ
                          jest
                          > to kolejne posunięcie z cyklu "jesteś tępy i skomercjalizowany, czytelniku, i w
                          > ymagana jest tu praca u podstaw, zatem JA twoją tępą duszyczkę oświecę kto zacz
                          > święty Mikołaj i na kogo tak naprawdę czekasz".


                          No toteż ja właśnie w tym kontekście: możnaby, skoro juz autorka wie, o co/kogo
                          chodzi i czytelnik z podłego internetu też bez trudu (QED za pomocą gógiela)
                          może SE znaleźć, gdyby czegoś jakimś cudem nie pojął w wywodzie, pokusić się o
                          nieco inny rodzaj felietonu. No nie namawiam przecież ani nie żądam, by pani MM
                          odstąpiła od deklarowanych dotychczas przekonań, nieprawdaż. Sugeruję jedynie,
                          że może by tak wyjść poza przekonanie (skąd ono ach skąd, że zapytam nawiasem
                          za kimś z poprzednich postów?
                          ), że na Miłej i Dzielnej stronie same
                          przygłupy potrzebujące oświecenia co do podstaw podstawowych?
                        • lezbobimbo Re: Z ciekawości wrzuciłam w Gógiela 07.12.09, 12:16
                          mama_kotula napisała:
                          > A mnie to posądzenie po raz n-ty przyprawiło o zgrzytanie zębów, >ponieważ
                          jest > to kolejne posunięcie z cyklu "jesteś tępy i >skomercjalizowany,
                          czytelniku, i w> ymagana jest tu praca u >podstaw, >zatem JA twoją tępą
                          duszyczkę oświecę kto zacz
                          >święty Mikołaj i na kogo tak naprawdę czekasz".

                          Bo wyhodowano Cie w beczce, nie wiedzialas? Nigdy nie slyszalas o Coli. A MM ma
                          internet, a nawet ksiazke wydana przez Twój Styl i zaraz Cie otworzy na tajemny
                          swiat biskupów :)

                          > No więc ja osobiście wiem, kto zacz święty Mikołaj biskup, a >czekam na
                          cholernego czerwonego krasnala. Amen.

                          Zaraz widzisz, jak Cie zatrula telewizja! Marsz z powrotem do beczki i czytaj
                          zywoty swietych, ale tylko tych z mila BUZIA :)
                          Krasnalowi swiece, ale Szatanu tez zapal ogarek, to Ci co przyniesie, n.p.
                          dreidel :)
                          • mama_kotula Re: Z ciekawości wrzuciłam w Gógiela 07.12.09, 12:19
                            CytatBo wyhodowano Cie w beczce, nie wiedzialas? Nigdy nie slyszalas o Coli.

                            O przepraszam. W mojej beczce sporo tej E.Coli się zalęgło, więc nie mów mi, żem tempa jest i nie wiem, co to Coli.

                            Yghhh. Ja chyba nie chcę się otwierać na tajemny świat biskupów. Nie wiedzieć czemu, seksualnie bardzo mi się skojarzyło (no tak, ale w sumie jak inaczej MI się miało skojarzyć...).
                            • lezbobimbo Re: Z ciekawości wrzuciłam w Gógiela 07.12.09, 12:32
                              mama_kotula napisała:
                              > O przepraszam. W mojej beczce sporo tej E.Coli się zalęgło, więc >nie >mów mi,
                              żem tempa jest i nie wiem, co to Coli.

                              Fufufu, splukalabys czasem, nie hodowala.. PFE!

                              > Yghhh. Ja chyba nie chcę się otwierać na tajemny świat biskupów. >Nie wiedzieć
                              czemu, seksualnie bardzo mi się skojarzyło (no tak, >ale >w sumie jak inaczej MI
                              się miało skojarzyć...).

                              Fetyszystko - to wszystko przez te biskupie kiecki i chusty! Nawet MM sie
                              zafascynowala, zwlaszcza manipularzem do ocierania potu - no i jak takie slowa
                              maja sie nie kojarzyc? :D

                              btw. kto widzial odcinek Blackaddera II o Black Friars, rozzarzonym pogrzebaczu
                              za niewyplatnosc (tak, prosto w Coli mial isc) itd?

                              -
                            • wushum Re: Z ciekawości wrzuciłam w Gógiela 07.12.09, 22:29
                              Yhyhyhy i po raz 1 zaplułam klawiaturę, przez tajemny świat biskupów!
                          • iwoniaw Z beczki, droga Lezbobimbo, to Mikołaj 07.12.09, 12:25
                            wyratował niesłusznie skazanych młodzianków zamkniętych i rzuconych w fale -
                            niczym Perseusz ze swą nieszczęsną matką, o czym, nieprawdaż, kulturalny człek
                            winien napomknąć ni z gruszki ni z pietruszki odwołująć się do antyku, co też
                            czynię - i był to jeden z jego cudów, zatem uwaga Twa jest nawet bardziej a
                            propos niżby Ci się zdawało :-D
                            • lezbobimbo Re: Z beczki, droga Lezbobimbo, to Mikołaj 07.12.09, 12:47
                              iwoniaw napisała:
                              >Z beczki, droga Lezbobimbo, to Mikołaj wyratował niesłusznie >skazanych
                              młodzianków zamkniętych i rzuconych >w fale -

                              On to sobie mógl ratowac, bo nie mial w domu telewizji ani Coli, co za
                              szczesciarz! :)
                              • mama_kotula Re: Z beczki, droga Lezbobimbo, to Mikołaj 07.12.09, 12:49
                                CytatOn to sobie mógl ratowac, bo nie mial w domu telewizji ani Coli, co za szczesciarz! :)

                                O. Nie miał telewizji i Coli, więc mógł córeczce dziuplę wystukać!
                                • iwoniaw Re: Z beczki, droga Lezbobimbo, to Mikołaj 07.12.09, 12:57
                                  Dziuplę to próchnica poczyniła, nie dopisuj mu zasług.
                                  • lezbobimbo Re: Z beczki, droga Lezbobimbo, to Mikołaj 07.12.09, 13:09
                                    iwoniaw napisała:
                                    > Dziuplę to próchnica poczyniła, nie dopisuj mu zasług.

                                    Gdzie diabel nie moze, tam próchnice posle...
                        • ananke666 znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 01:12
                          A ja z dzieciństwa pamiętam TYLKO Mikołaja Biskupa. W Lublinie w latach 70 i 80,
                          czyli w dzieciństwie siostry i moim, nikt nas nie pasł krasnalem, żadnych
                          czerwononosych poczwar ani elfików. Pamiętam tylko opowieści o świętym Mikołaju,
                          który rozdał biednym majątek.

                          Co więcej, na WSZYSTKICH zdjęciach mikołajkowych wykonanych w różnych latach a)
                          w państwowym przedszkolu i b) na mikołajkowej imprezie dla dzieci pracowników
                          państwowego zakładu - widnieje facet z brodą, w długiej kiecy i w płaszczu, z
                          pastorałem w ręku i z infułą na głowie. I co gorsza, takiego Mikołaja wycinałam
                          w szkole z papieru, do dziś mam w oczach wycinanie infuły ze złożonej na pół kartki.
                          • meduza7 Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 09:01
                            Ananke, ja to samo! W tymże mieście, w tychże latach, pamiętam doskonale, że na
                            zabawę choinkową organizowaną w pracy u rodziców przychodził Mikołaj-biskup.
                            Choć Mikołaje-krasnale były też, mam zdjęcia i takie, i takie.
                            Natomiast z pewnością nie było elfików i reniferów; Mikołaj mojego dzieciństwa
                            jeździł sańmi zaprzężonymi w konie.
                            • the_dzidka Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 11:47
                              Renifery to u nas chyba były... W każdym razie ten Gwiazdor (bo ja o
                              tym wigilijnym mówię), którego JA widziałam na niebie, miał sanie z
                              reniferem :)
                              Elfiki i te inne bzdety to wraz z hamerykanizowaniem do nas
                              przyszły. Ja się prawdziwie załamałam, gdy w środku Polski
                              usłyszałam, jak Mikołaj wrzeszczy: "Ho, ho, ho!!!"
                              • klymenystra Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 16:31
                                Na zdjeciach z przedszkola widnieje biskup. Przychodzil on niejako dwa razy - 6
                                grudnia i w Wigilie, ale to sie chyba razem jakos obchodzilo... Ten z 6 grudnia
                                czasem mial postac krasnala, ale to niezbyt czesto bylo.
                                Biskupowi towarzyszyly aniolki, nie elfy.
                                A w domu w Wigilie przychodzila Gwiazdka. Potajemnie.
                          • verdana Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 14:43
                            A mnie fascynuje pewna drobna sprzeczność - dlaczegoz to w Noelce,
                            nie rumieniąc się z zazenowania, MM przebiera Tomcia za
                            niewlasciwego ideologicznie Mikolaja i takiz jego obraz propaguje
                            wśród najwnych i nieletnich czytelników?
                            • mama_kotula Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 15:08
                              CytatA mnie fascynuje pewna drobna sprzeczność - dlaczegoz to w Noelce, nie rumieniąc się z zazenowania, MM przebiera Tomcia za
                              niewlasciwego ideologicznie Mikolaja i takiz jego obraz propaguje
                              wśród najwnych i nieletnich czytelników?


                              Gdyż ponieważ w wyobraźni wszystko się mieści ;-).

                              A ja myślę, że ludzie się zmieniają, ich poglądy też. I może ileś tam lat temu pani MM był bliższy czerwony krasnal w czapce z pomponem, a teraz na fali generalnego zniechęcenia do świata (w tym do nachalnej promocji Bożego Narodzenia, reklam coca-coli i amerykańskiego SantaKlausa wszędzie) chce się wyoutować i wrócić do hmmmm korzeni chrześcijańskich?
                              Zaprawdę powiadam wam, za kilka lat to będzie bardzo trendy kiedy do dzieci będzie przychodził biskup, a nie santa ;), bo teraz jest out i oryginalne ;P

                              Nota bene mam ci ja 2 zdjęcia z przedszkola, rok 1984 i 1985 - na wcześniejszym jest ewidentny biskup z pastorałem, na późniejszym - coś dziwnego w plastikowej czerwonej brodatej masce na twarzy :D:D
                            • ananke666 Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 15:29
                              Tam chyba nie ma sprzeczności, bo chodzi w zasadzie nie Mikołaj, tylko Gwiazdor.
                              Podobne, ale nie całkiem to samo.
                              • the_dzidka Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 22:14
                                Mikołaj chodzi 6 grudnia, to jest ten ubogi.
                                Gwiazdor - 24 grudnia, jest tłusty, rumiany i bogaty :)
                                • lezbobimbo Re: znałam tylko wersję biskupią 08.12.09, 22:57
                                  the_dzidka napisała:
                                  > Mikołaj chodzi 6 grudnia, to jest ten ubogi.
                                  > Gwiazdor - 24 grudnia, jest tłusty, rumiany i bogaty :)

                                  Ale 6 grudnia to on smigal po nocy, napelniajac buty, cicho i ciemno!
                                  Wiec równie dobrze mógl byc kokakolowo rumiany i krasny (a w Poznaniu i tak sie
                                  pijalo Pepsi podczas perelu :)

                                  Btw. czy w Noelce Tomcio przebieral sie za tajemnie haftowanego biskupa z
                                  manipularzem do ocierania potu? Chyba jeszcze wtedy MM nie potepiala Coli, co? :)
                                  A Elka byla niebieska w zlote gwiazdki, jak flaga Uni Europejskiej :)
                                  • jota-40 Re: znałam tylko wersję biskupią 09.12.09, 00:00
                                    Bo wtedy były czasy nadziei przed referendum i jeszcze nie wypadało się indyczyć
                                    na tematy unijne ;).

                                    Andrzeju - tak, właśnie, modny był Kierkegaard i Kant też. Z psychoanalizy,
                                    którą zawsze bardziej szanowałam, jako narzędzie kulturotwórcze - cytowało się z
                                    lubością Carla Gustava Junga, bo Freuda już jednak nie bardzo wypadało ;).
                                    Jottko, skoro Lacan i Derrida to przedpotopowe stwory - kogo zatem teraz się
                                    modnie nosi w torbie?? Bo nie jestem na bieżąco...
                                    • lezbobimbo Re: znałam tylko wersję biskupią 09.12.09, 00:04
                                      jota-40 napisała:
                                      > Jottko, skoro Lacan i Derrida to przedpotopowe stwory - kogo zatem >teraz się>
                                      modnie nosi w torbie?? Bo nie jestem na bieżąco...

                                      Coelho, Prozac Nation albo Samotnosc w sieci hi hi hi
                                      • ewaty Re: znałam tylko wersję biskupią 09.12.09, 12:20
                                        lezbobimbo napisała:

                                        > jota-40 napisała:
                                        > > Jottko, skoro Lacan i Derrida to przedpotopowe stwory - kogo zatem >t
                                        > eraz się>
                                        > modnie nosi w torbie?? Bo nie jestem na bieżąco...
                                        >
                                        > Coelho, Prozac Nation albo Samotnosc w sieci hi hi hi
                                        >


                                        I "Dom nad rozlewiskiem"! Znajoma starsza pani ostatnio przez to arcydzieło
                                        poleciała zrobić sobie testy na Altzheimera, bo była przekonana, ze ją dogania.
                                        A było tak: Znalazła to na biurku,podrzucone przez córkę, przeczytała, oddała z
                                        uwagą, że sympatyczne czytadło. Usłyszała: "ależ mamo! przecież już raz to
                                        czytałaś i recenzowałaś mi to w sierpniu!". No i wszyscy się zaniepokoili stanem
                                        umysłowym babci. Poczułam się zmuszona wysłać sygnał uspokajający, że to wina
                                        nie A., tylko książki, która przelatuje przez mózg jak piskorz przez kaczkę...
                  • paszczakowna1 Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 07.12.09, 12:45
                    > i oto dowiaduje się, że nie tylko wykreślony jest on z listy świętych
                    > (podejrzana sprawa, osobiście byłam chrzczona w parafii pw. św. > Mikołaja, mam n

                    Yyy, gdzie jest napisane, że jest wykreślony, bo pierwsze słyszę? Powykreślani
                    zostali święci wątpliwi historycznie (typu św Krzysztof, św Jerzy), św Mikołaj z
                    Miry jest bardzo dobrze uźródłowiony i jak najbardziej jest w kanonie świętych
                    rzymskokatolickich, osochodzi? MM tak pisze? No to źle pisze.
                    • lezbobimbo Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 07.12.09, 13:06
                      paszczakowna1 napisała:
                      > Yyy, gdzie jest napisane, że jest wykreślony, bo pierwsze słyszę?
                      Powykreślani> zostali święci wątpliwi historycznie (typu św Krzysztof, św
                      Jerzy), św Mikołaj z> Miry jest bardzo dobrze uźródłowiony i jak najbardziej
                      jest w kanonie świętych
                      > rzymskokatolickich, osochodzi? MM tak pisze? No to źle pisze.

                      MM twierdzi tylko, ze zostal wykreslon z listy meczenników. Zapewne dlatego
                      wykreslony, bo zmarlo mu sie ze spokojnej starosci, a nie ze straszliwej meki
                      jak inni..

                      A sw. Krzysio jest moim absolutnym faworytem, bo ma glowe psa i sobie z
                      zachwytem kiedys namaluje osobista ikone na jego czesc <3 <3
                      Nie rozumiem, dlaczego tacy malowniczy faceci jak piesolak Krzysio czy Jurek ze
                      smokami maja byc gorsi od Mikolaja z beczka Coli :(
                    • andrzej585858 Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 07.12.09, 19:58
                      Widzę że ciekawa dyskusja odnosnie św. Mikołaj wywiązała się. Od siebie dodam iż
                      z tego co się orientuje Mikołaj jak był świętym tak i nadal jest, choć z tymi
                      żródłami historycznymi to byłbym nieco ostrożny dgyż właściwie jedynym
                      historycznym śladem jego kultu w Mirze jest żywot św. Mikołaja z Sionu żyjącego
                      w epoce Justyniana fragmenty jego żywota trafiły potem do żywotu św. Mikołaja z
                      Myry.
                      W każdym bądż razie jest uważany jak najbardziej za postać historyczną, tutaj
                      polecam ciekawą stronę poświęconą zarówno historii kultu św. Mikołaja jak i jego
                      formom:

                      www.mikolaja.pl/index.php?page=mikolaj
                      Tak na marginesie google oraz internet jako taki to mimo wszystko trochę za mało
                      aby zdobyć rzetelną wiedzę zwłaszcza jeżeli chodzi o historię.
                      • iwoniaw Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 07.12.09, 20:41
                        CytatTak na marginesie google oraz internet jako taki to mimo wszystko trochę
                        za mał
                        > o
                        > aby zdobyć rzetelną wiedzę zwłaszcza jeżeli chodzi o historię.


                        Ale chyba wystarczająco, aby stwierdzić, że istnieje więcej niż jedna znana mi
                        osobiście parafia pod wezwaniem? Co jakby w wątpliwość poddaje rewelację, jakoby
                        Mikołaj nie był dłużej "pełnoprawnym" świętym, nieprawdaż?

                        Poza tym wystarczy mieć odrobinę krytycyzmu, by zweryfikować źródła - tak
                        papierowe, jak i elektroniczne - choćby na podstawowym poziomie. Wydawnictwo, za
                        przeproszeniem, "twój styl", jest dla mnie mniej więcej tak kompetentne jak
                        Wikipedia.
                        • paszczakowna1 Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 08.12.09, 14:30
                          > Co jakby w wątpliwość poddaje rewelację, jakob
                          > y
                          > Mikołaj nie był dłużej "pełnoprawnym" świętym, nieprawdaż?

                          Ale nikt nie twierdzi, jakoby nie był.
                          • ananke666 Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 08.12.09, 14:41
                            Ze strony MM wychodzi, że MM tak uważa.

                            "Nic dziwnego, że w XV wieku włączono go do grona Wspomożycieli. A mimo to i
                            tak został wykreślony z Martyrologium Romanum
                            .” („Zielnik świętowań polskich”)

                            A to ci nowina, co? A więc święty Mikołaj, wykreślony z rejestru świętych,
                            naprawdę wśród świętych nie istnieje?!
                            ... o, nie ma sprawiedliwości na tym
                            świecie. A może jednak jest, choć trochę."

                            Hm... jakoś wierzyć mi się nie chce, żeby osoba tak mocno związana z Kościołem,
                            mająca w rodzinie autentycznego błogosławionego, czerpała wiedzę z wydawnictwa
                            Twój Styl...
                      • paszczakowna1 Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 08.12.09, 14:28
                        > Tak na marginesie google oraz internet jako taki to mimo wszystko trochę za mał
                        > o
                        > aby zdobyć rzetelną wiedzę zwłaszcza jeżeli chodzi o historię.

                        To się zgadza, ale, czy nam się podoba czy nie, taka jest przyszłość. A jeśli
                        juz o tym mowa, nie zachciałbyś, Andrzeju, popisać na wikipedii? Wikiprojekt
                        Chrześcijaństwo działa bardzo sprawnie, ale przydałby im się jeszcze ktoś z
                        wiedzą (i źródłami) nt. pism Ojców Kościoła. Jeśli zechciałbyś, mogę dac
                        namiary, do kogo na początku zwrócić się o pomoc w razie trudności.
                        • andrzej585858 Re: Ale o św. Mikołaju słyszała 08.12.09, 18:30
                          Uff no sam nie wiem co odpisać. Ja po prostu lubię Ojców Kościoła i uważam że
                          naprawdę sięgnięcie bezpośrednio do żródeł jest o wiele lepsze niż czytanie
                          nieraz bardzo bałamutnych opracowań i rewelacji na temat różnych zbrodni
                          popełnianych w imię religii co jest teraz bardzo modne - ale ja jestem
                          kompletnym amatorem i obawiam się że byłoby to zadanie ponad moje siły, ale
                          spróbować mogę jeżeli ktoś mi pomoże od strony technicznej no i redakcyjnej
                          oczywiście.
            • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 09:13
              Ja chce zobaczyc to na pismie, z imieniem, nazwiskiem, zawodem wykonywanym
              tudziez odrecznym podpisem, ze ten Norweg az tak uwielbia Kirkegaarda, ze az
              nadal rumianemu synu imie na jego czesc :)
              Kirkegaard byl Dunczykiem - ale dzisiaj nawet sami Tunczykowie tak malo go
              znaja, ze trzeba byc teologiem albo religijnym filozofem, aby go az tak lubic -
              albo nieslychanym kujonem, zeby go w ogole znac i orientowac sie, co wlasciwie
              robil. A co dopiero Norwedzy..

              Zas Søren (Soeren, jesli nie widac tego znaczka Ø) czyli ekstremalnie
              zdunszczona forma Seweryna), to imie tutaj nieslychanie powszechne i calkiem
              zwyczajne. Tak jak u nas powiedzmy Tomek.
              Slawnych lokalnie Dunczyków o tym imieniu jest od groma, historycznych i az do
              dzisiaj. Równie dobrze Norweg mógl lubic tych paru Sørenów, co graja w pilke
              albo aktora Sørena Pilmark, albo po prostu nadac imie lokalne, bo skandynawska
              kultura sie tak bardzo przeplata (bardzo).
              • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 10:19
                Zerknelam na najmilsza z dzielnych stron i wydaje mi sie, ze wiem o co cho z tym
                Sørenem - MM dostala zdjecie pól-norweskiego dziecka od jego matki Polki. Zdanie
                napisala MM tak, ze wychodzi, ze to matka tak wielbi Kirkegaarda. Raczej rzadka
                taka milosc, ale teoretycznie mozliwa, jesli matka jest teolozka albo dosc
                religijna.
                Ale Søren nadal dunskieeeeeee, w Norwegii jako imie nadawane dzisiaj praktycznie
                zanikle i wymarle. Jakby Norweg chcial bardzo norweskie imie na S, to raczej
                uczcilby swoj kraj imieniem jak Snorre, Ståle czy Sten. Ale równie dobrze mógl
                wybrac jeszcze bardziej popularnego w Norwegii Sandera (skrót od Aleksandra),
                miedzynarodowego Sebastiana czy takoz popularnego Steffena. Jesli zas nadal
                synowi imie az tak dunskie, to musi bardzo kochac Danie, albo matke dziecka :)

                Za to sie rozesmialam, jak MM nazywa czyjes profesjonalne, w deche ilustracje
                "naiwnymi".. gdy sama moze ledwie pomarzyc o takim standardzie, jaki mial ten facet.

                A na koncu jeszcze gratka dodatkowa gratis: MM utrzymuje dzieki mocy swej
                wyobrazni, ze Heathcliff z Wichrowych Wzgórz wg niej polowalby na kroliki,
                przepiorki oraz _gawrony_, aby je zjesc. Acha. Z pewnoscia. Na drugie zas pewnie
                pieklby sobie czarnego kota w masle, a na deser dusilby gile z cukrem?
                Krukowate i krukopodobne w Wielkiej Brytanii od bardzo dawnych czasów otoczone
                sa równie
                wielkim szacunkiem ludzkim i czcia, co bociany w Polsce czy labedzie w Danii
                (patrzcie n.p. na wiekowa instytucje Beefeaterów przy londynskiej Tower).
                Heathcliff musialby byc blasfemicznym szalencem, zeby nie dosc, ze zabic, to
                jeszcze zjesc szanownego ptaka-tabu, wyslannika smierci i psychopompusa wg.
                wiary lokalnej.
                Nie mówiac juz o tym, ze nawet jako wegetarianka szczerze powatpiewam w walory
                smakowe padlinozerców ;>
                • jota-40 Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 10:48
                  Mnie się wydaje, że uwaga na temat Kierkegaarda jest uwagą odautorską, tzn. tak przyszło do głowy pani MM, a nie rodzicom dzielnego Rumianka. Zresztą, gdyby ktoś mnie spytał ot, tak, z kim kojarzy mi się imię Søren - wymieniłabym Kierkegaarda bez wahania. Po prostu kiedyś często go czytałam i bardzo mnie onże fascynował.
                  W tym kawałku zacytowanym przez Andrzeja nie widzę koniecznego związku pomiędzy filozofem, a Norwegią - natomiast pomyłka jest ewidentna w kontekście tego, co Bimbo pisze o imionach duńskich i norweskich.
                  Prawdę mówiąc - wybaczyłabym jednak akurat tę wpadkę pani MM. Bez przesady, mnie też Søren całkiem pasuje do Norwegii, bo brzmi skandynawsko i tyle ;)).
                  • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 11:19
                    jota-40 napisała:
                    > Mnie się wydaje, że uwaga na temat Kierkegaarda jest uwagą odautorską, tzn. tak
                    > przyszło do głowy pani MM, a nie rodzicom dzielnego Rumianka.

                    To bardzo mozliwe, dlatego tez chcialabym poznac motywy nadania imienia
                    Rumiankowi na pismie od rodziców, zeby miec pewnosc, czy to MM nie uczynila
                    konfabulacji :-)

                    >Zresztą, gdyby ktoś mnie spytał ot, tak, z kim kojarzy mi się imię >Søren -
                    wymieniłabym Kierkegaarda bez wahania.

                    Owszem, zapewne Tobie i innym oczytanym nie-skandynawom kojarzy sie tylko jeden
                    slawny Søren. Czy tez i w samej Jezycjadzie w ktoryms z tomów bohaterka slyszy
                    na korytarzu, jak koledzy spieraja sie o Kirkegaarda?
                    Z kolei ludziom bardzo zainteresowanym pilka nozna z Sørenami kojarzyc sie moga
                    rozmaici Tunczycy sportowi :)
                    Natomiast Skandynawom akurat nie, nie rozrózniaja, bo dunskich Sørenów jest
                    naprawde jak psów. Jest tez i bardzo powszechne dunskie nazwisko ukute od tego
                    imienia, czyli Sørensen.
                    Zas w szkolach sie pana K. nie czyta, wiec malo kto go kojarzy i przypominac
                    musza go sobie z trudem. Jesli przecietny Skandynaw jarzy jego nazwisko, to
                    mysli, ze to byl jakis tam dawno umarty, dunski pisarz.

                    > Prawdę mówiąc - wybaczyłabym jednak akurat tę wpadkę pani MM. Bez >przesady,
                    mnie też Søren całkiem pasuje do Norwegii, bo brzmi >skandynawsko i tyle ;)).

                    Tak samo jak Iwan albo Szwejk brzmi bardzo polsko ;-) Spoko, wiem, ze
                    niezorientowanym to wszystko w sumie jedno, no ale to po prostu nieprawda jest,
                    no - nic wielkiego, oczywiscie, no ale nieprawda :-) Chybnela sie MM o jeden
                    kraj, wiec obrazone fiordy nie beda jej z reki jadly :)
                    • villanden Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 12:29
                      Zgadzam sie z bimbo w calej rozciaglosci. Ja sie po przeczytaniu
                      notki dosyc zdziwilam, bo Søren to naprawde nie jest popularne
                      norweskie imie (az sprawdzilam na stronach urzedu statystycznego, ze
                      tylko 581 mieszkancow Norwegii nosi takie imie, albo jako jedyne
                      albo w polaczeniu z innymi imionami. Dla porownania- "Agnieszka"
                      nazywa sie w Norwegii 547 kobiet ;-) ).
                      Pokusilabym sie o hipoteze, ze rodzice Rumianka musza byc w ten czy
                      inny sposob zwiazani z Dania, gdzie to imie, jak pisza
                      przedmowczynie, jest bardzo popularne

                      W to, ze ktos moglby nazwac dziecko na czesc tak gleboko
                      nieszczesliwej osoby jaka byl Kierkegaard, jakos mi trudno
                      uwierzyc... Ale to czywiscie to moja prywatna opinia i nie negujaca
                      w zaden sposob ani jego dorobku filozoficznego ani decyzji ludzi
                      ktorzy faktycznie tak zrobili...
                      • jota-40 Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 14:20
                        "W to, ze ktos moglby nazwac dziecko na czesc tak gleboko
                        nieszczesliwej osoby jaka byl Kierkegaard, jakos mi trudno
                        uwierzyc..."

                        Otóż to! Ja też sobie tak pomyślałam, dlatego właśnie stwierdziłam wcześniej, że według mnie - ten wpis czy sugestię należy przypisać pani MM, tym bardziej, że ona parę razy rzuca Kierkegaardem na stronach Jeżycjady. W pewnym okresie (acz mam wrażenie, że ten czas już lekko minął) i w pewnych kręgach bardzo modnie było od niechcenia przechadzać się z "Albo - albo" pod pachą ;)).
                        Dziś chyba raczej należy dyskretnie machnąć Lacanem ;).
                        • andrzej585858 Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 18:26
                          Abyło modne zgadza się !! Kierkegaard a zwłaszcza jego dzieło "Albo-albo" było
                          modne, ale to raczej dość odległa przeszłość, podbnie jak "Ulisses" cy szał na
                          literaturę iberoamerykańską i "Sto lat samotności".

                          Tylko że dla mnie nie chodziło o to czy pomysł na imię dziecka jest autentycznym
                          pomysłem rodziców czy też nadinterpretacją MM, ale o to że z kontekstu wynika
                          jakoby Kierkegaard był Norwegiem co przyznam jest dla mnie niezbyt zrozumiałą
                          pomyłką.
                          Poza tym pomimo życiorysu takiego a nie innego jakos nie uważam że był on osobą
                          nieszczęśliwą - ale to tak na marginesie.
                          • jottka Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 18:32
                            eno, lacan to był modny z dobre naście lat temu:) poza tym chyba jednak
                            filozofów trudnej egzystencji można rąbać bez większego zrozumienia w latach
                            przedmaturalnych, ale lacanów z derridami na spółkę to już jednak na
                            uniwersytecie? chyba że nie doceniam głodu wiedzy wśród młodzieży:)
                            • andrzej585858 Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 20:33
                              Faktycznie filozofów trudnej egzystencji - swoją drogą fajne określenie - to z
                              wielka estymą traktowało się w latach przedmaturalnych.
                              Swoją drogą ciekawe dlaczego najczęściej musiał to być właśnie Kierkegaard albo
                              Nietzsche lub Kant? Przynajmniej w latach mojej młodości tak bywało.
                              Co zaś się tyczy tych wszelkich speców od psychoanalizy to omijam ich szerokich
                              łukiem!!
                              Zresztą zamiast Lacana to niech miłośnik tego typu literatury przeczyta
                              Ewagriusza z Pontu - to jest solidna dawka starozytnej psychoanalizy - jeżeli
                              można użyć tego określenia - w ujęciu chrześcijańskim zaznaczam od razu - tyle
                              że sprzed 1700 lat!! Ciekawe co byłoby bardziej frapujące.
                  • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 11:47
                    CytatMnie się wydaje, że uwaga na temat Kierkegaarda jest uwagą odautorską, tzn. tak przyszło do głowy pani MM, a nie rodzicom dzielnego Rumianka.

                    No to ja bym się wkurzyła na miejscu rodziców dzielnego Rumianka.
                    Tyle, że ja wyczulona w temacie, a może nawet przeczulona w temacie. Bo milion razy przerabiałam dialog:
                    - A malutka jak się nazywa?
                    - Ania.
                    - Ooo, imię po babci.

                    Nie kurwa po babci, tylko dlatego, że TAK MI SIĘ PODOBAŁO.
                    Czy nie można nadać dziecku imienia bez żadnych podtekstów, bez żadnych koncepcji dodatkowych i nie na czyjąś cześć? Tylko dlatego, że się podoba brzmienie imienia? Argh.

                    Taaak, wiem, czepiam się ;);).
                    • marslo55 Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 13:08
                      mama_kotula:
                      "Milion razy przerabiałam dialog:
                      - A malutka jak się nazywa?
                      - Ania.
                      - Ooo, imię po babci."
                      Matko, milion razy? Mimo, że to tak popularne imię?
                      "Czy nie można nadać dziecku imienia [...] dlatego, że się podoba brzmienie
                      imienia?"
                      Wg statystyki tak robi większość Polaków. Tym bardziej zaskakuje mnie w/w
                      dialog. Choć myślę, że "Aleksander? Po Kwaśniewskim?" (powszechna kiedyś
                      reakcja) potrafi wkurzyć jeszcze bardziej..
                      • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 13:18
                        CytatMatko, milion razy? Mimo, że to tak popularne imię?

                        W gronie rówieśników mojej córki nie aż tak popularne, jakby się wydawało - znam może z 6 Ań forumowych i dwie spotkane na żywca (za to znam całe stado Julek, Wiktorii, Zuź, Maj i Nikoli). Mimo, że statystyki twierdzą inaczej.

                        A u nas się składają 2 czynniki:
                        1. babcia nosi takie samo imię (i nazwisko, ale to już insza inszość :P)
                        2. babcia jest betonowe centrum, opoka, powszechnie szanowana, wszyscy babcię znają i kochają...

                        wniosek z 1) i 2): niewyobrażalnym wydaje się, że imię nadane wnuczce NIE jest z uwielbienia do babci.

                        Sęk w tym, że niestety babcia nie jest aż tak wielbiona przez osobistą córkę jak przez resztę świata ;).
                        • meduza7 Re: Oficjalna strona MM 07.12.09, 14:55
                          Cokolwiek by nie powiedzieć o merytorycznej zawartości tej notki, mnie zmęczyła
                          strasznie jej chaotyczność. Fru, fru, jak wróbelek z gałązki na gałązkę, tu
                          Soeren, tam św. Mikołaj i stroje liturgiczne, tu wierszyk, tam przepis na
                          kaszę... O wszystkim i o niczym.
                      • ewaty Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 21:32
                        A moje kuzynostwo córkę ochrzciło Wiktoria Aleksandra i to było tuż po
                        wygranej Kwacha, więc natychmiast zostali zaszufladkowani politycznie.
                  • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 01:02
                    Jest jeszcze możliwość, że rodzice imię nadali, bo ładne, a związek z
                    Kierkegaardem dołożyli tylko na pokaz, żeby było bardziej kulturalnie.
                • ewaty Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 21:21

                  lezbobimbo napisała:

                  > A na koncu jeszcze gratka dodatkowa gratis: MM utrzymuje dzieki
                  mocy swej
                  > wyobrazni, ze Heathcliff z Wichrowych Wzgórz wg niej polowalby na
                  kroliki,
                  > przepiorki oraz _gawrony_, aby je zjesc. Acha. Z pewnoscia. Na
                  drugie zas pewni
                  > e
                  > pieklby sobie czarnego kota w masle, a na deser dusilby gile z
                  cukrem?
                  > Krukowate i krukopodobne w Wielkiej Brytanii od bardzo dawnych
                  czasów otoczone
                  > sa równie
                  > wielkim szacunkiem ludzkim i czcia, co bociany w Polsce czy
                  labedzie w Danii
                  > (patrzcie n.p. na wiekowa instytucje Beefeaterów przy londynskiej
                  Tower).
                  > Heathcliff musialby byc blasfemicznym szalencem, zeby nie dosc, ze
                  zabic, to
                  > jeszcze zjesc szanownego ptaka-tabu, wyslannika smierci i
                  psychopompusa wg.
                  > wiary lokalnej.
                  > Nie mówiac juz o tym, ze nawet jako wegetarianka szczerze
                  powatpiewam w walory
                  > smakowe padlinozerców ;>
                  >

                  Tia.. mnie też wizja pieczonego gawrona nieco poraziła. To pyszne
                  musiałoby być. Zauważyliście, że w naszej kulturze nie pożera się
                  drapieżników i padlinożerców?
                  ach, gdzie te pratchettowskie szczury na patyku! Z ketchupem!
                  • jottka Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 21:25
                    eee, zaraz, nie śledziłam całości, ale pie z nadzionkiem z gawrona to standard
                    średniowiecznej anglii, w licznych buchach o tym czytałam. heathcliff to chyba
                    już by w nich nie gustował, ale na mocy tradycji spożyć mógłby z pewnością:)
                  • andrzej585858 Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 21:34
                    ewaty napisała:

                    >
                    > Tia.. mnie też wizja pieczonego gawrona nieco poraziła. To pyszne
                    > musiałoby być. Zauważyliście, że w naszej kulturze nie pożera się
                    > drapieżników i padlinożerców?
                    > ach, gdzie te pratchettowskie szczury na patyku! Z ketchupem!

                    Oj bywały momenty i w naszej kulturze kiedy to potrawkę z szczura podawano w
                    najwykwintniejszych paryskich restauracjach w trakcie oblężenia Paryża przez
                    armię pruską w 1870 r.
                    Także i polskie wojska podcza wojny z Rosją w 1610-1612 w trakcie końcowego jej
                    akordu jakim było oblężenie Kremla w 1612 roku, tak bardzo były odcięte od
                    żródeł zaopatrzenia że za szczura płacono niebotyczne ceny a nawet posunięto się
                    do aktów kanibalizmu.
                    Co prawda to są skrajne sytuacje, co nie zmienia faktu ze i takie w naszej
                    historii zdarzały się
                    • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 21:54
                      andrzej585858 napisał:

                      > Oj bywały momenty i w naszej kulturze kiedy to potrawkę z szczura podawano w
                      > najwykwintniejszych paryskich restauracjach w trakcie oblężenia Paryża przez
                      > armię pruską w 1870 r.

                      Będę pisać piąte przez dziesiąte, bo nie mam źródła pod ręką, a źródło też tylko
                      cytowało. Ale oto, co pamiętam: w jednym z felietonów w "Kuchni" (jak jeszcze
                      było tam coś do czytania, a nie tylko obrazki) Stomma pisał, że Balzac bodajże
                      (głowy nie dam, mogło chodzić o któregoś innego z francuskich smakoszy) pisał,
                      jak powinien wyglądać prawdziwy rosół, w błoto przy okazji wdeptując chyba
                      Włochów, którzy to ponoć rosołu robić nie umieli. Otóż jedną z ingrediencji
                      jedynie słusznego rosołu powinien być gawron, możliwie stary. Albo wrona. No ale
                      to Francuzi. Na temat brytyjskiej kuchni wypowiadać się nie będę, bo się nie
                      znam. Nawet nie wiem, czy jest na czym się znać. Ale chętnie bym poczytała, co
                      jeszcze macie na jej temat do powiedzenia, bo widzę, że mamy już co najmniej dwa
                      różne punkty widzenia na temat możliwości konsumowania gawronów.
                      • kooreczka Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:11
                        W "Eugenii Grandet" jest rosół z kruka na przyjęcie gościa
                      • paszczakowna1 Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:22
                        >Balzac bodajże
                        > (głowy nie dam, mogło chodzić o któregoś innego z francuskich smakoszy)

                        Podejrzewam*, ze Dumas ojciec. Ale tej wrony (a może gawrona) to chyba niewiele
                        miało byc.

                        *na jeszcze słabszej podstawie niż internet, bowiem dwóch różnych kryminałów
                        (Thomasa Harrisa i Cartera Dicksona)
                        • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:33
                          paszczakowna1 napisała:

                          > Podejrzewam*, ze Dumas ojciec. Ale tej wrony (a może gawrona) to chyba niewiele
                          > miało byc.

                          Bardzo możliwe, że Dumas ojciec. Niestety, swoich zbiorów "Kuchni" żem tu ze
                          sobą nie przytachała, więc nie sprawdzę od ręki.
                          Co do zawartości gawrona w rosole - owszem, w zestawieniu z resztą tego, co w
                          rosole powinno się bezwględnie znaleźć, to on (czy też ona, jeśli jednak
                          chodziło o wronę) może być traktowany jako przyprawa.
                          • ewaty Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:41
                            skrzydlate.bobry napisała:

                            > Bardzo możliwe, że Dumas ojciec. Niestety, swoich zbiorów "Kuchni"
                            żem tu ze
                            > sobą nie przytachała, więc nie sprawdzę od ręki.
                            > Co do zawartości gawrona w rosole - owszem, w zestawieniu z resztą
                            tego, co w
                            > rosole powinno się bezwględnie znaleźć, to on (czy też ona, jeśli
                            jednak
                            > chodziło o wronę) może być traktowany jako przyprawa.


                            Proszę...bo więcej do pyska rosołu nie przyjmę!!
                            • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:50
                              ewaty napisała:

                              > Proszę...bo więcej do pyska rosołu nie przyjmę!!

                              Ależ spokojnie, to Francuzi... Stomma zreszta podsumował to jakoś tak, że
                              chciałby zobaczyć minę własnej babki czy tam innej praszczurzycy, gdyby jej ktoś
                              zaproponował wepchnięcie gawrona (starego! za życia starego, jeśli mnie pamięć
                              nie myli) do gara z rosołem. Więc unikaj tylko francuskich rosołów.
                          • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:52
                            skrzydlate.bobry napisała:
                            > Co do zawartości gawrona w rosole - owszem, w zestawieniu z resztą >tego, co
                            w> rosole powinno się bezwględnie znaleźć, to on (czy też >ona, jeśli jednak>
                            chodziło o wronę) może być traktowany jako >przyprawa.

                            Ach ten niepowtarzalny zapach szczypty padlinki, Gardlo Sobie Podrzynam! :)
                            No ale Dumasy i Balzaky to France przebrzydle, nieprawdaz.
                            Czy w Wichrowych Wzgórzach pada gdziekolwiek sugestia, ze Heathcliff pozeralby
                            gawrony? Przepiorek czy królasów mu bylo malo?

                            Jesli w glodnych i chlodnych czasach sredniowiecznych spozywano w Anglii rook
                            pie, to _pozniej_ gawrony jednakze zyskaly status ptaka przynoszacego szczescie,
                            jak u nas bociany. Nie chce mi sie wierzyc, ze Heathcliff czcil sredniowieczna
                            tradycje wlasnym zoladkiem :)
                      • mankencja Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:30
                        czy ten gawron miał być, że tak to ujmę, stary za życia, czy też jego mięso
                        należało odpowiednio długo trzymać w ciemnym kącie spiżarni?
                    • ewaty Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 21:59
                      andrzej585858 napisał:


                      > Oj bywały momenty i w naszej kulturze kiedy to potrawkę z szczura
                      podawano w
                      > najwykwintniejszych paryskich restauracjach w trakcie oblężenia
                      Paryża przez
                      > armię pruską w 1870 r.
                      > Także i polskie wojska podcza wojny z Rosją w 1610-1612 w trakcie
                      końcowego jej
                      > akordu jakim było oblężenie Kremla w 1612 roku, tak bardzo były
                      odcięte od
                      > żródeł zaopatrzenia że za szczura płacono niebotyczne ceny a nawet
                      posunięto si
                      > ę
                      > do aktów kanibalizmu.
                      > Co prawda to są skrajne sytuacje, co nie zmienia faktu ze i takie w
                      naszej
                      > historii zdarzały się


                      No iludzinę żarto, jak podczas głodówy na Ukrainie, ale tu była mowa
                      o gościu idącym na polowanie i piekącym przy ogniu, a nie o
                      kataklizmach typu wojna.
                      • wushum Re: Oficjalna strona MM 08.12.09, 22:33
                        Widzę,że wchodzimy w klimaty R. Topora:D
    • lezbobimbo Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 27.07.10, 23:56
      Sezon cieply, MM upalnie rozleniwiona (McDusia nadal nieskonczona) ale za to
      daje nam kolejna porcje oficjalnej, ogórkowej rozrywki.
      Najpierw poczciwa MM straszy caly internet swoim groznym Panem Mecenasem (plus
      20 do szacunu na dzielni). A potem rozbrajajaco stwierdza, ze stylizowany,
      prymitywny wrecz obrazek z wczesnego sredniowiecza, wyobrazajacy symbolicznie
      osobe legendarna, zyjaca ponoc 700 lat wczesniej, to "prawdopodobnie" to samo co
      dokladny portret osoby..
      Taaa, fotografia policyjna praktycznie :-D

      (zauwazone przez Aganoreg i Melmire, ja tylko streszczam) :P
      • andrzej585858 Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 06:46
        Jakoś nic rozrywkowego nie mogę w tym dostrzec. Chyba tylko to iż podszywanie
        się pod inne osoby jest tak wesołe na tym smutnym świecie i powinno być wręcz
        nagradzane a nie karane.
        W każdym bądź razie brawo za zdecydowaną postawę mającą na celu wyeliminowanie
        tego typu zachowań.
        O wiele większe wrażenie zrobiło na mnie określenie fresku z Faras jako
        "prymitywny wręcz obrazek" - ciekawe co na taką opinię powie historyk sztuki -
        to akurat określenie mozna uznać za przejaw ogórkowej rozrywki.
        • melmire Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 08:36
          Podszywanie sie pod kogos smieszne nie jest.
          Pisanie ze mecenas bedzie sprawdzal internet (?) i jak znajdzie IP, to dopiero
          pokaze podszywaczowi - smieszne jest jak najbardziej.
          • slotna Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 10:55
            A smieszny i smutny zarazem jest syndrom oblezonej twierdzy. Dzieci
            wy moje, kc kochane, jak internet, to tylko tutaj, na tej naszej
            stronie, bo gdzie indziej, to seks, narkotyki i smierc na miejscu.

            I w ogole ciezko mi uwierzyc, ze bedac czlowiekiem na pewnym poziomie
            intelektualnym, mozna serio pisac o "pogorszeniu obyczajow".
            • the_dzidka Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 12:50
              E, o czym Wy rozmawiacie? Coś śmiesznego mnie ominęło?
              • melmire Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 13:01
                O fresku z VIII wieku naszej ery, przedstawiajacym swieta Anne, babke Jezusa
                (czyli zyjaca w I wieku PRZED nasza era") ktory zdniem pani M, jako ze jest jej
                pierwszym znanym wizerunkiem, to mozemy z duza doza prawdopodobienstaw
                przepuszczac ze tak wlasnie wygladala.
                Jak juz pisalam : z duza doza prawdopodobienstwa swieta Anna miala dwoje oczu,
                nos i usta :)
                • verdana Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 13:13
                  Nie, nie wierzę... Dajcie link.
                  Czyli wszystko już wiemy? Jak wyglądał Jezus, Apostołowie + królowie
                  Polski i kilku pomniejszych państw?
                  Bo ktoś ich kiedys namalował?
                  Nie mówiąc już o tych wrednych ateistach, ktorzy poddają w
                  watpliwość, czy św. Anna w ogóle istniała? A tu o! mają dowod.
                  • melmire Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 13:22
                    Na stronie oficjalnej wisi jak byk (polukrowany byk) :)
                    • the_dzidka Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 13:40
                      A z tem panem mecenasem, o co biega?
                      (wybaczcie, ale jestem dzisiaj BARDZO Centkowany i Trawiasty Jentyk!)
                      • melmire Re: Kropka,kropka,kryska,kryska,podobizna Twego.. 28.07.10, 13:42
                        O falszywy profil MM na fajsbuku, ktory zostal zlikwidowany przez Fesja na
                        wezwanie pana mecenasa, ktory ma otrzymac IP zalozyciela i zrobic mu kuku.
                        Zapewne wysle mu cyberpolicjanta :) A potem pan mecenas ma przeglada internet i
                        lapac innych podszywajacych sie, w kazdym razie tak mi sie wydaje :)
    • verdana Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 13:40
      Pogorszenie obyczajów - bo ludzie w Internecie coś wypisują???
      Ja rozumiem sklerozę, rozumiem wiek podeszły, ale elementarna
      erudycja powinna MM powstrzymac przed pisaniem takich dyrdymałów - o
      II wojnie światowej nie słyszała? O komuniźmie? O getcie ławkowym
      przed wojna? O segregacji rasowej w USA jeszcze po wojnie? Służące
      mieszkające w kuchni? To wszystko kultura i dobre obyczaje, dopiero
      teraz, jak Internet nastał, to się skiepścilo. Ludzie, trzymajcie
      mnie.
      Jeśli chodzi o św. Annę, to rozumiem, ze jej istnienie jest 100%
      udowodnione, a wizerunek przez osiemset lat był ogólnie znany. Taki
      drobny cud.
      Z czym jestem w stanie się zgodzić - to z diagnozą o gąbczastości
      mozgu.
      A tak ogólnie - poczytałam sobie i mam nieprzyjemne uczucie, ze
      strona jest grafomańskim "ple, ple" i wdzięczeniem się do
      czytelników, ale raczej ubogich duchem.
      • andrzej585858 Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 16:06
        verdana napisała:

        > Pogorszenie obyczajów - bo ludzie w Internecie coś wypisują???

        To że różne dyrdymały wypisują to jedna sprawa, chociaż bardzo ciekawy jestem
        czy jak wiele osob pisało by różne bzdury gdyby musiała podpisać się pod tym z
        imienia i nazwiska?
        A tak, cóż to za problem kogos anonimowo wyzwać?
        Ale podszywać się pod znaną osobę wykorzystując dane personalne? - to dla mnie
        akurat jest mało śmieszne i uważam że taka osoba powinna być ukarana.

        > Jeśli chodzi o św. Annę, to rozumiem, ze jej istnienie jest 100%
        > udowodnione, a wizerunek przez osiemset lat był ogólnie znany. Taki
        > drobny cud.

        Udowodnione to jest to, że każdy ma matkę, a czy miała ona na imię Anna czy
        Teresa to chyba nieistotne, no chyba ze przyjmiemy że także Maryja jest postacią
        legendarną.
        MM w swoim opisie popełniła niezręczność, po prostu poszła śladami wielowiekowej
        tradycji, tradycji ludowej - gdyż rzeczywiście nie popartej żadnymi rzeczowymi
        dowodami. Mogła sobie darować dopisek o jakims tam prawdopodobieństwie
        prawdziwości wyglądu.
        Nie zmienia to jednak faktu że nie jest to prymitywne malowidło i nie jest
        istotne kogo przedstawia lecz czego jest symbolem.
        • verdana Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 16:09
          Każdy ma matke, tylko problem, jak się matka nazywa, kiedy zyła i
          jak wyglada nie został jednak przesądzony.
          Naprawdę, anonimowo mozna wypisywać także w gazetacg, albo rzucać
          jajami. Albo lać niaanonimowo, a to już jak wiadomo jest szlachetne.
          • nessie-jp Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 17:08
            > Naprawdę, anonimowo mozna wypisywać także w gazetacg, albo rzucać
            > jajami. Albo lać niaanonimowo, a to już jak wiadomo jest szlachetne.

            A jeszcze zwróćcie uwagę na to, jak ogromny procent osób całkowicie ANONIMOWO
            zachowuje kulturę osobistą i kulturę wypowiedzi. Bez żadnego bata w postaci
            podpisywania się własnym nazwiskiem.

            Mam gdzieś to, że ktoś jest dla mnie fałszywie grzeczny ze strachu przed
            konsekwencjami w postaci konieczności podpisania się własnym nazwiskiem. Nie
            znoszę takiej hipokryzji. Stokroć bardziej wolę od razu wiedzieć, że mam do
            czynienia z chamem, człowiekiem uprzedzonym czy wręcz wulgarnym, niż być
            oszukiwaną gładkimi słówkami, bo tak "wypada". Internet ma ten wielki plus, że
            chamów można zwyczajnie i po prostu zignorować...
        • nessie-jp Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 17:06
          > Nie zmienia to jednak faktu że nie jest to prymitywne malowidło i nie jest
          > istotne kogo przedstawia lecz czego jest symbolem.

          Tak czy inaczej, MM dała ciała i popisała się naiwnym podejściem do
          rzeczywistości. Trudno wyrokować, czy to poza (dostosowywanie tonu i poziomu
          wypowiedzi do możliwości umysłowych i emocjonalnych 14-letnich fanek) czy
          przejaw rzeczywistego prymitywizmu w odbiorze kultury.

          Co do symbolu, to jak najbardziej
        • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 18:03
          > A tak, cóż to za problem kogos anonimowo wyzwać?
          > Ale podszywać się pod znaną osobę wykorzystując dane personalne? -
          to dla mnie
          > akurat jest mało śmieszne i uważam że taka osoba powinna być
          ukarana.

          Na NK były konta Laury Pyziak i Gabrieli Borejko. Je też powinno się
          ukarać?
          Swoją drogą kiedyś na temat nk wypowiedział się Filip Bobek - był na
          nk i zniknął, raz że męczyła go popularność, dwa, że zauważył, że
          mnożą się jego konta. Powiedział - nie dodawajcie mnie do znajomych,
          bo to nie jestem ja. Wystarczy? Wystarczy. Gdyby na stronie FB pani
          MM było coś co by ją obraziło - roumiałabym tę reakcję. podałaby
          osobę o zniesławienie i nikt by się nie czepiał.
        • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 18:16
          Co do symboli - symbol to znak mający znaczenie inne niż tylko
          dosłowne. Np. masz kolor czerwony może on nawiązywać do
          krwi/życiaagresji/bólu - niepotrzebne skreślić. "Przedstawiony
          powyżej portret świętej Anny pochodzi z połowy VIII wieku po
          narodzeniu Chrystusa. Jest jednym z najstarszych jej wizerunków,
          jakie zna nasza cywilizacja. Możemy więc przypuszczać, z pewną dozą
          prawdopodobieństwa, że tak to właśnie ta piękna święta Anna
          wyglądała!" - Jest komentowaniem znaczenia dosłownego - a więc
          podważanie powyższego stwierdzenia, nie jest podważaniem znaczenia
          symbolicznego.
          • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 28.07.10, 18:59
            chciałabym jeszcze zobrazować problem. Masz obraz Krzyk. Postać na
            obrazie przedstawia artystę w chwili gdy zobaczył pejzaż. Czy
            powiesz, że skoro na środku stoi postać to z całą pewnością tak
            wyglądał Edvard Munch w chwili malowania Krzyku?
            Podobnie ma się kwestia tego portretu - jest bardzo piękny i ma
            zdecydowanie wartość artystyczną jak i symboliczną. Ta twarz dużo
            mówi - ale powiedzieć, że tak wyglądała święta Anna w momencie gdy
            obraz powstał 8 wieków po niej, a artysta nie miał innych źródeł,
            którymi się by mógł sugerować, w dodatku obraz nie jest
            realistyczny, to duże nieporozumienie.
        • lezbobimbo Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 28.07.10, 20:10
          andrzej585858 napisał:
          > Ale podszywać się pod znaną osobę wykorzystując dane personalne? -
          >to dla mnie akurat jest mało śmieszne i uważam że taka osoba powinna
          >być ukarana.

          E tam. Jakby MM odniosla z tego podszywania jakas szkode, bo ktos by
          w realu podpisywal, wystepowal i kupowal cos w jej imieniu, to by
          bylo przestepstwo i owszem malo smieszne.
          Ale profil na FB to nie jest zycie rzeczywiste i profil ten nie
          udawal naszej celebrytki przy kontraktach prawnych (których zreszta
          nie zawiera sie przez net, oprócz zakupów i subskrypcji) - nikt nie
          ukradl jej danych bankowych i nie wykupil pól Allegro na jej koszt.
          Jedyne co sie stalo, to ze ktos sobie pisywal z jej czytelnikami i
          przyjmowal holdy i zaproszenia w jej imieniu. Niesamowita zgroza,
          zaiste. Co za upadek obyczajów, posypmy internet popiolem. Grozny
          adwokat napisal do FB i profil zostal usuniety. Ot, cala "kara" i na
          tym sie skonczy. A wystarczylo MM sie odzegnac na swej stronie od
          wszelakich profilów na portalach i tyle, co zreszta i tak musiala
          uczynic.

          A tu poczciwina MM ostrzega, ze grozny Pan Mecenas bedzie sprawdzal
          caly internet i bronil jej przed wszystkim zuem i upadkiem!
          I ze chce scigac ludzi przez ich IP, aby dalej karac za ten niewinny
          profil :D Paradne! Po prostu komedia pieniaczki na kólkach.

          > MM mogła sobie darować dopisek o jakims tam prawdopodobieństwie>
          >prawdziwości wyglądu. Nie zmienia to jednak faktu że nie jest to
          >prymitywne malowidło i >nie jest > istotne kogo przedstawia lecz
          >czego jest symbolem.

          Wiekszosc sztuki dawnej (i dzisiejszej tyz) zawsze bedzie tylko
          domniemanym symbolem, a nie fotorealizmem. O tym wlasnie MM nie
          pamieta, gdyz dla jej naiwnego
          MUSKU prosty szkic osoby legendarnej 800 lat po domniemanym zywocie
          to portret naturalistyczny!
          I to ma byc absolwentka ASP? Widac nauka poszla w las juz dawno, o
          ile w ogóle MM jej liznela. Tak jak w zeszlym roku MM utrzymywala, ze
          renesansowy portret polskiego ksiedza w katolickich ciuszkach to
          przeciez nadaje sie jako realistyczny wizerunek sw. Mikolaja :-D
          Zenada po prostu i poruta. I taka to naiwna
          paniusia czuje sie w prawie pouczac mlodziez o kulturze i sztuce?

          A ten jednokolorowy rysunek piórem na temat sw. Anny jest ladny, ale
          to nawet nie obraz, tylko szkic. Jest bardzo stylizowany, prosty i
          jako oddanie rzeczywistosci tak, wrecz prymitywny w porównaniu do
          n.p. malowanych portretów trumiennych z Fajum czy bardzo
          realistycznych rzezb lub mozaik antycznych.
          • tygrys2112 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 28.07.10, 20:51
            Jest bardzo stylizowany, prosty i
            > jako oddanie rzeczywistosci tak, wrecz prymitywny w porównaniu do
            > n.p. malowanych portretów trumiennych z Fajum czy bardzo
            > realistycznych rzezb lub mozaik antycznych.

            Ale tak naprawdę ten portret to nie jest rzeczywistość. Właśnie o to
            chodzi. Sztuka średniowieczna była nie realistyczna, a symboliczna.
            Co do porównywania tego do portretu z Fajum jest trochę dziwne. To
            tak jakby wziąć obraz Muncha Chore dziecko i przyrównać go do
            realizmu i powiedzieć że jest prymitywny (bo jakbyś przeanalizowała
            sposób wykonania Chorego dziecka to jest prosty) Ale tchnie z niego
            o wiele więcej psychologii.
            • lezbobimbo Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 17:20
              tygrys2112 napisała:
              > Ale tak naprawdę ten portret to nie jest rzeczywistość. Właśnie o
              >to > chodzi. Sztuka średniowieczna była nie realistyczna, a
              >symboliczna.

              Totez przekaż to MM, może do niej w koncu trafi - o to tylko mnie
              chodzi :D

              > Co do porównywania tego do portretu z Fajum jest trochę dziwne. To
              > tak jakby wziąć obraz Muncha Chore dziecko i przyrównać go do
              > realizmu i powiedzieć że jest prymitywny (bo jakbyś przeanalizowała
              > sposób wykonania Chorego dziecka to jest prosty)

              Chyba mnie nie zrozumialas :) Ten portret sw. Anny jest prymitywny
              równiez w porównaniu do przejmujacego, ekspresyjnego "Chorego
              dziecka", które jeszcze ma w dodatku kolory i swiatlocien.
              Moze laikom, którzy sami nie rysuja ani nie maluja, portret Anny
              potrafi wydawac sie nie wiadomo jak gleboki, ale zapewniam, ze to
              naprawde tylko schematyczny szkic i nic wiecej. Takie cos mozna
              machnac w 2 minuty. Kropka, kropka, kreska, kreska, wyraza równie
              tyle osobowosci i kunsztownosci, co emotikonka w internecie ]:->
              Co do realizmu, to caly czas wyduszam ze ssię truizm, że taki
              prymitywny szkic w zadnym wypadku nie może byc portretem kogokolwiek,
              w dodatku 700 lat po domniemanym fakcie.
              • tygrys2112 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 19:46
                Akurat malowałam przez wiele lat i również sama rysowałam. :) Ale
                porównywanie w ten ze sobą rzeczy z różnych epok jest po prostu nie
                do końca sensowne. Cel średniowiecza było wyrazić emocję, wywołać ją
                u oglądającego. Cel portretów z Fajum było sportrwtowanie, emocje
                nie były istotne. To że Ciebie obraz nie rusza - trudno, ale nie
                wmawiaj innym, że on nie ma w sobie żadnego wyrazu. Bo prostota
                wykonania a wyraz to dwie różne rzeczy.
                • tygrys2112 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 19:47
                  Przepraszam za błędy: w ten [sposób], celem
          • nessie-jp Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 28.07.10, 20:55
            > Jedyne co sie stalo, to ze ktos sobie pisywal z jej czytelnikami i
            > przyjmowal holdy i zaproszenia w jej imieniu. Niesamowita zgroza,

            Przede wszystkim, powiedzmy to jasno, takie rzeczy robią zazwyczaj osoby z
            jakimiś zaburzeniami psychicznymi, które chcą się koniecznie poczuć kimś ważnym
            i szczególnym. Kiedyś udawali Napoleonów, teraz zakładają w serwisach
            społecznościowych profile znanych osób.

            Chwalenie się, że się taką chorą osobę dopadnie i zniszczy prawnie, jest
            delikatnie rzecz ujmując
            • tygrys2112 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 28.07.10, 20:59
              Przede wszystkim, ogłosić na stronie w kilku językach - Nie posiadam
              konta na portalu społecznościowym. W widocznym miejscu.
              • nessie-jp Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 28.07.10, 23:01
                tygrys2112 napisała:

                > Przede wszystkim, ogłosić na stronie w kilku językach - Nie posiadam
                > konta na portalu społecznościowym. W widocznym miejscu.

                Swoją drogą, Fejsbuk jest uczepny jak cholera i nie jest tak łatwo przestać
                posiadać, jeśli się raz nieopatrznie zaposiadło konto.

                Usiłuję wyłączyć to cholerstwo, czyli usunąć powiązanie między moim adresem
                e-mail (loginem gazetowym) a kontem Fejsbuka. Za nic, za czorta, za cholerę się
                nie da. Co jakiś czas się uaktywnia samo i włącza, w dodatku wystarczy odwiedzić
                jakąś stronę np. z grami flashowymi, żeby apiać FB zaczął mi przysyłać mejle, że
                moje konto mnie wita i w ogóle. :/

                Chyba też jestem za stara na obsługę portali społecznościowych.
                • tygrys2112 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 13:17
                  Kiedyś była opcja, gdzie można było w ustawieniach wybrać sobie, co
                  ma być przesyłane na maila, a co nie. Nie powiem Ci już, czy w
                  prywatnośc, konta, czy coś innego, ale ustawiłam sobie prawie
                  wszystko na nie i mało co mi przesyła.
                  • limotini Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 17:19
                    Konto (prawy górny róg) -> Ustawienia konta -> Powiadomienia (trzecia zakładka
                    od lewej).

                    Odklikujesz wszystko i już nie powinny przychodzić żadne maile (ok, pewnie do
                    czasu, gdy zmienią ustawienia domyślne).

                    Ja bym do tego dodała jeszcze Konto -> Ustawienia prywatności i zmianę, by
                    wszelkie szczegóły twojego profilu były widoczne tylko dla znajomych.
                • ananke666 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 13:36
                  > Usiłuję wyłączyć to cholerstwo, czyli usunąć powiązanie między moim adresem
                  > e-mail (loginem gazetowym) a kontem Fejsbuka.

                  Skorzystaj z dobrej rady i następnym razem powiąż konta tego typu z kontem
                  mailowym stworzonym specjalnie na podobne śmietki.
                  • lezbobimbo Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 17:27
                    nessie-jp napisała:
                    >>Usiłuję wyłączyć to cholerstwo, czyli usunąć powiązanie między
                    >>moim adresem> > e-mail (loginem gazetowym) a kontem Fejsbuka.

                    Nessie, masz 2 opcje - 1. mozesz zalogowac sie i calkiem skasowac
                    (tzn zdeaktywowac) konto na Zbuku.
                    2. albo tak jak pisze Ananke - zalóz najpierw konto smieciowe na
                    spamy na jakims darmowym serwisie, potem zaloguj sie na Zbuka i tam w
                    ustawieniach konta wpisz sobie ten nowy adres. Nastepnie skasuj konto
                    zbukowe i tak, dla pewnosci :) A mejla spamowego mozesz uzywac nadal
                    do rozmaitych darmowych rejestracji itd.
                    • nessie-jp Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 30.07.10, 01:46
                      > Nessie, masz 2 opcje - 1. mozesz zalogowac sie i calkiem skasowac
                      > (tzn zdeaktywowac) konto na Zbuku.

                      Tak próbowałam zrobić poprzednio, ale się nie przyjęło :) Aż tak bardzo mi nie
                      zależy, w sumie adres poczty gazetowej jest taki trochę śmieciowy, a konto miało
                      być z nim powiązane w celu łatwiejszego odnajdywania znajomych z forum...
                      Próbowałam je usunąć, niby wszystko się udało, do widzenia ślepa Gienia, a tu
                      miesiąc później nagle konto powstało samoistnie z martwych i zaczęło straszyć!

                      Nie dziwię się, że MM się wkurzyła na Fejsbuka
          • ananke666 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 28.07.10, 22:20
            > E tam. Jakby MM odniosla z tego podszywania jakas szkode, bo ktos by
            > w realu podpisywal, wystepowal i kupowal cos w jej imieniu, to by
            > bylo przestepstwo i owszem malo smieszne.
            > Ale profil na FB to nie jest zycie rzeczywiste i profil ten nie
            > udawal naszej celebrytki przy kontraktach prawnych (których zreszta
            > nie zawiera sie przez net, oprócz zakupów i subskrypcji) - nikt nie
            > ukradl jej danych bankowych i nie wykupil pól Allegro na jej koszt.
            > Jedyne co sie stalo, to ze ktos sobie pisywal z jej czytelnikami i
            > przyjmowal holdy i zaproszenia w jej imieniu. Niesamowita zgroza,
            > zaiste.

            Uj czepiasz się w mocno przesadzony sposób. Ile lat ma internet w Polsce, taki
            dostępny dla każdego? Z 10? MM pewnie była zdrowo po pięćdziesiątce, kiedy
            zetknęła się z internetowym ludem. Takie osoby inaczej mogą pojmować
            podszywanie się. Dla niej to pewnie niewiele mniej, niż gdyby ktoś w realu
            fałszywie w jej imieniu odpisywał na listy albo udzielił wywiadu. Moim zdaniem
            ma zresztą prawo nie życzyć sobie tego, a ów twórca fałszywego profilu posunął
            się zdecydowanie za daleko. Co innego stworzyć fałszywy profil, żeby sobie
            wisiał, a co innego prowadzić korespondencję. Też bym się wkurzyła. Odgrażanie
            się prawnikami również uważam za przesadzone, ale biorę poprawkę na wiek, według
            mnie istotną.

            > Paradne! Po prostu komedia pieniaczki na kólkach.

            Określenie zupełnie nie na miejscu. Pieniacz na kółkach zajechałby od razu do
            sądu z pozwami przeciwko komu się da. Fałszerzowi, bo fałszował. FB, bo nie
            ukróciło od razu procederu. I personalnie przeciwko osobie, która zajmuje się
            korespondencją FB, że nie odpisała. I tak dalej.

            > Wiekszosc sztuki dawnej (i dzisiejszej tyz) zawsze bedzie tylko
            > domniemanym symbolem, a nie fotorealizmem. O tym wlasnie MM nie
            > pamieta, gdyz dla jej naiwnego
            > MUSKU prosty szkic osoby legendarnej 800 lat po domniemanym zywocie
            > to portret naturalistyczny!

            Kurde, Bimbo. Pohamuj języczek. MM strzeliła głupotkę, ale chyba niewartą tego,
            żeby rozdmuchiwać ją do nie wiadomo jakich rozmiarów i szermować określeniami
            typu "naiwny musk".
            • lezbobimbo Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 16:58
              ananke666 napisała:
              > Uj czepiasz się w mocno przesadzony sposób

              Niby gdzie? Pisalam bardzo skrótowo, jak wygladaja rzeczywiste
              podszywania sie, te scigane przez paragrafy, albo jak ktos kradnie
              dane bankowe i czysci komus konto przez internet.
              W porównaniu do takich rzeczywistych wykroczen nieprawdziwy profil na
              Zbuku jest zaledwie pieszczota. Albo przestepstwem na miare
              ochlapania przez samochód. To nie ja tu przesadzam, bo od FB naprawde
              sie swiat nie zawali.

              >Odgrażanie> się prawnikami również uważam za przesadzone, ale biorę
              >poprawkę na wiek, według> mnie istotną.

              A wiec to z wiekiem przychodzi syndrom oblezonej twierdzy? Biedna,
              biedna MM. Ale naprawde wolalabym, zeby nie skasowala mi swoim
              prawnikiem calego internetu w odwecie za swe krzywdy.

              > Kurde, Bimbo. Pohamuj języczek. MM strzeliła głupotkę, ale chyba
              >niewartą tego,> żeby rozdmuchiwać ją do nie wiadomo jakich rozmiarów
              >i szermować określeniami typu "naiwny musk".

              A czemu nie? Widze, to pisze. Mam ja chwalic i glaskac po glówce?
              Chronic z racji wieku? Sugerujesz, ze jest tak juz zramolala, ze moze
              uciec calkiem od odpowiedzialnosci za swe slowa?
              Sama napisala o sobie, ze jej "mózg zgabczal" od upalu. Moje
              okreslenie jest wrecz lagodniejsze.

              Ten jej caly leciwy wiek, który jej wszystko wybacza, zakladalby
              chyba jakas dojrzalosc? A tymczasem nie. MM jest skrajnie naiwna i
              niedojrzala MIMO wieku.

              No i jak to w ogóle wyglada? Szanowna bibliofilka, po studiach ASP a
              wiec teoretycznie otrzaskana ze sztuka,
              promujaca lacine i odrobine antyku, w kazdej swej ksiazce przedstawia
              z najwyzsza czcia parcie na edukacje i prymusów - a stawia takiego
              saznistego babola, i to w dodatku kolejny raz. Przy jej jednoczesnej
              sklonnosci do
              pouczania nieletnich dziateczek z jej Ksiegi Gosci tak radosna
              niewiedza to wrecz hipokryzja.
              • szprota Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 21:04
                A jednak bym się zgodziła z Ananke. Nie twierdzę, że wytaczanie ciężkich dział
                pod postacią przeczesywania całego internetu celem znalezienia IP biednej
                pacynki jest rozsądne, ale jestem skłonna uwierzyć, że M.M. mogła potraktować
                fake profil jako całkowite podszywanie się pod jej osobę. Skasowanie profilu na
                fb i odżegnanie się od wszelkich portali społecznościowych załatwi sprawę.
                Ale.
                Tak, wiek trochę się przyczynia do poczucia oblężonej twierdzy, do większego
                poczucia zagrożenia. My z internetem jesteśmy za pan brat od kilku-kilkunastu
                lat, spora część z nas przylgnęła do niego tak, że z trudem sobie przypomina te
                straszne czasy bez stałego kontaktu via net z innymi ludźmi. Jesteśmy też
                przyzwyczajeni, że celebryci zakładają konta na portalach typu fb czy twitter,
                śledzenia ich po fan page'ach. Mamy też świadomość, że czasem jakiś psychofan
                założy nieautoryzowany profil i traktujemy to z przymrużeniem oka. Pani M.M.
                takich rzeczy nie wie, bo nie jest z netem otrzaskana.
                Do kwestii portretu św. Anny nie odniosę się, bo jest mi obojętny. Jeśli M.M. i
                jej K.C. chcą wierzyć, że to real foto, niech wierzą.
              • jarotka.net Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 29.07.10, 21:09
                Czy Tobie MM zrobiła jakąś krzywdę, że bije z Ciebie taka agresja wobec niej?
                Co do podszywania się pod nią na fb, uważam, że to rzecz naganna, ktoś kto się
                pod nią podszywał ma chyba coś nie tak z głową i nie dziwię się, że MM oddała
                sprawę w ręcę prawnika. Podszywanie się jest karalne z litery prawa i " fałszywa
                MM" powinna ponieść za to karę. Na miejscu MM zrobiłabym dokładnie tak samo.
                • ewa_anna2 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 07.11.11, 15:41
                  Co do podszywania się pod nią na fb, uważam, że to rzecz naganna, ktoś kto się
                  > pod nią podszywał ma chyba coś nie tak z głową i nie dziwię się, że MM oddała
                  > sprawę w ręcę prawnika. Podszywanie się jest karalne z litery prawa i " fałszywa
                  > MM" powinna ponieść za to karę.

                  Zgodzę się z tym. Niestety, i mnie to spotkało. Selekcjonuję znajomych. Z zemsty za odrzucenie zaproszenia jedna osoba posłużyła się częścią moich danych. Co mogłam, to zapobiegliwie wcześniej ukryłam (szkoły,wiek), ale było zdjęcie główne i nazwisko widoczne. Moderacja NK zachowała się wzorowo, fałszywe profile zostały usunięte (kilka razy ta osoba próbowała). Teraz w profilu posługuję się ikonką.
                  Zakładanie profilu posługując się cudzym nazwiskiem uważam za wredne i niesmaczne. Nawet zniesmacza mnie prawie 1000 profili JP2.
                  Nie dziwię, się, że pani M.Musierowicz jest zła.
              • ananke666 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 30.07.10, 18:37
                > Niby gdzie? Pisalam bardzo skrótowo, jak wygladaja rzeczywiste
                > podszywania sie, te scigane przez paragrafy, albo jak ktos kradnie
                > dane bankowe i czysci komus konto przez internet.
                > W porównaniu do takich rzeczywistych wykroczen nieprawdziwy profil na
                > Zbuku jest zaledwie pieszczota. Albo przestepstwem na miare
                > ochlapania przez samochód. To nie ja tu przesadzam, bo od FB naprawde
                > sie swiat nie zawali.

                Przestępstwem karalnym to może nie jest, ale jest mocno wkurzające. Mnie by
                jasny szlag trafił, gdyby ktoś pisał w moim imieniu. Udawał mnie. A nie tylko
                powiesił profil, żeby sobie ludki mogły pooglądać.

                > A wiec to z wiekiem przychodzi syndrom oblezonej twierdzy?

                Nie sądzę, wyznacznikiem wg mnie jest wiek, w którym człowiek zetknął się z
                netem. A ten był, no cóż, dość zaawansowany. Stąd brak dystansu, jak mniemam.

                > A czemu nie? Widze, to pisze. Mam ja chwalic i glaskac po glówce?
                > Chronic z racji wieku? Sugerujesz, ze jest tak juz zramolala, ze moze
                > uciec calkiem od odpowiedzialnosci za swe slowa?

                Nie. Sugeruję, że można wyrazić to samo w mniej obelżywy sposób.

                > Sama napisala o sobie, ze jej "mózg zgabczal" od upalu. Moje
                > okreslenie jest wrecz lagodniejsze.

                No to co? Jeśli ja powiem o sobie "w mordę, ale ja mam wielką dupę", to ok, mogę
                sobie. Ale jeśli powiem komuś "w mordę, ale masz wielką dupę", to nie jest to to
                samo. Niezależnie, że tak powiem, od rozmiaru dupy. Dziwne takie?

                > No i jak to w ogóle wyglada?

                Strzeliła głupotę, ale moim zdaniem niewartą podnoszenia takiego larum.
                • doratos Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 30.07.10, 23:12
                  Mimo iż uwielbiam M.M:)myślę też że trochę przesadziła,
                  rzecz niewarta takiego hałasu,
                  ale również rozdmuchiwanie tego to też przesada,
                  ktoś tu raz wspomniał że zamiast kasować posty
                  wystarczy przywołać do porządku osobę chlapiącą jęzorem,
                  bo nazywanie kogoś pieniaczką itd.to nie tylko nieeleganckie
                  ale nasuwa taką myśl-jak kto się przezywa tak się sam nazywa!
                  • marslo55 Re: kropka i kryska stylizowana na podobe 02.08.10, 13:11
                    doratos napisała:
                    "nazywanie kogoś pieniaczką itd.to nie tylko nieeleganckie ale
                    nasuwa taką myśl-jak kto się przezywa tak się sam nazywa!"
                    Przecież "pieniaczka" to nie wyzwisko, zaledwie określenie
                    pejoratywne.. Ale zasada wzajemności działa tu rzeczywiście - MM
                    zrobiła z głupiego dowcipu groźne przestępstwo, to i komentujący z
                    jej przesadnej reakcji zrobili paranoję.

    • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 27.07.11, 13:25
      Zmiana na oficjalnej stronie.
      Weszłam w dział ilustracji, bo chciałam sprawdzić drobiazg i zobaczyłam zupełnie odmieniony porządek. Jest mnóstwo ilustracji, w tym większość jeżycjadowych. A do czego zmierzam - otóż są ilustracje do BBB, których w ogóle nie znam. Dotąd żyłam w przekonaniu, że BBB nie był ilustrowany... Był?!
      • jamniczysko Re: Oficjalna strona MM 27.07.11, 13:45
        Był, i to jakże bogato!

        A Aniela na kolanach Berbarda?
        A Bebe w ramionach Damba...?
        A...?
      • the_dzidka Re: Oficjalna strona MM 27.07.11, 13:45
        BBB? No pewnie, że był. Były ryciny z Bebe, Dambo, Bernardem, Aniellą, panią Sznytek i Krystianem...
        • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 27.07.11, 13:51
          Co jest kurka. Mój egzemplarz nie był!
          • jamniczysko Re: Oficjalna strona MM 27.07.11, 13:57
            Ja mam pierwsze wydanie. Ilustrowane i drukowane arialem, co wtedy było rzadkością.
            • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 27.07.11, 14:01
              Cholera.
              Gapię się w te ilustracje i rzeczywiście coś sobie przypominam.
              Wydań miałam w rękach kilka. Pamiętam trzy:
              1. Okładka żółta, z rysunkiem odręcznym
              2. Okładka z rozłożoną książką i profilami zwróconymi do siebie
              3. Okładka z żółtym zeszytem i górną częścią głowy Bebe.

              I za nic nie mogę sobie przypomnieć, które miałam najdłużej...
    • emae Masakra... 07.05.13, 14:25
      TarczownikRojownik Dżimi
      Lokalizacja:
      Leszno
      Poniedziałek, 6. Maja 2013 18:37
      Droga Pani Małgorzato.Wczoraj skończyłem czytać pani książkę pod tytułem "Kłamczucha".Jest to obowiązkowa Lektura szkolna.Nasza nauczycielka od języka polskiego,pani Justyna dała nam za zadanie domowe napisać do pani.Chodzę do klasy z Adą,Jagodą itp...
      Może nie jest to książka dla chłopaków,ale ta podobała mi się.
      pozdrawiam.
      • villanden Re: Masakra... 07.05.13, 17:03
        Nie wiem kogo mi bardziej zal, ucznia naklonionego do takiego zadania, czy autorki przyjmujacej tego typu "wyrazy uznania".
        Generalnie, facepalm.
      • melomanka87 Re: Masakra... 07.05.13, 18:17
        Yyy, no to nauczycielka z Leszna zaszalała.
        A może jej chodziło o to, żeby napisali takie listy w swoich zeszytach? (Droga autorko książki, powieść w ogóle mnie nie zainteresowała i nie zostanie w mojej pamięci na dłużej, ale kazano mi do Pani napisać, więc piszę...)

        Swoją drogą, sama nie wiem, jak bym zareagowała na taki najazd w mojej księdze gości dzieci, którym KAZANO się do mnie odezwać. Publikować - obciach, usuwać - poczują się dotknięte...
        • meduza7 Re: Masakra... 07.05.13, 19:13
          Jakiś czas temu było kilka(naście?) wpisów dzieciaków, które miały jakąś "Noc w bibliotece".
          • meduza7 Re: Masakra... 09.05.13, 10:49
            A MM napisała o mnie! :P *chwalisie*

            48047)
            Małg M
            Lokalizacja:
            -
            Środa, 8. Maja 2013 22:54
            Meduzy poruszają.
            To fakt. :/
            Dobranoc!
    • zla.m Re: Oficjalna strona MM 09.05.13, 21:17
      Czytałyście Tajemniczy ogród?

      Pamiętacie z niego egzaltowane zachwyty dziesięciolatki wiosną i faktem, że wszystko rośnie?

      "Jest to oczywisty dowód, że chłód, mroki, ponure dni – przemijają , a niezwyciężone życie, wraz z dobrem i pięknem, wybucha radosną, zieloną, szaloną i wielobarwną energią. Witaj, energio nadziei!

      Człowiek wychodzi z łopatą do ogrodu i ogarnia go euforia tak wielka, że aż musi krzyknąć, zaśmiać się lub głośno zaśpiewać!

      Uradowane równie mocno rośliny przypominają sobie o swoich, przez ponurą zimę ukrytych, korzeniach, budzą się ze snu, wystawiają czubki ponad glebę, a pod wieczór już są wysokie na palec, rosną, prężą się, przeciągają w słońcu i wdzięcznie reagują na podlewanie. Oto prawdziwa radość istnienia!"

      Więc to nie to :))) To ze strony głównej naszej kochanej ałtoreczki :P
      • kopiec_esmeralda Re: Oficjalna strona MM 09.05.13, 22:24
        Coraz lepiej. Już widzę, co będzie się wyprawiało w nowej książce...
        • jasnecappucino Re: Oficjalna strona MM 09.05.13, 23:14
          Ee nie przesadzajmy.. W koncu na tej jej stronie dzieciarnia głównie siedzi to jak ma do nich pisać? A że kobieta kocha ogród, jest jej pasją no to napisała o roślinkach:)
          • zla.m Re: Oficjalna strona MM 11.05.13, 05:26
            Ja nie chciałam jakoś strrrrasznie potępiać, tylko tak mi się to bardzo bardzo skojarzyło, że się skojarzeniem podzieliłam. Nie przepadam za takim pisaniem (po takich akapitach fizycznie się czuję jak po za dużym kawałku przesłodzonego tortu. Drugim ;) ), ale cuius strona eius stylistyka. Jeno nie całkiem dzieciarnia tam siedzi - sądząc po ilościach zdjęć dzieci KC, to średnia wieku czytelnika oscyluje wokół 24-30, a nie 12-16.
      • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 09.05.13, 23:22
        zla.m napisała:
        > Czytałyście Tajemniczy ogród?
        > Pamiętacie z niego egzaltowane zachwyty dziesięciolatki wiosną i faktem, że wsz
        > ystko rośnie? (...)
        > Więc to nie to :))) To ze strony głównej naszej kochanej ałtoreczki :P

        Ty spryciaro, tak znienacka puentą jak radosną energią łopaty.
        Zaczynam być Twoim fanklubem! Iks de iks de
        • nessie-jp Re: Oficjalna strona MM 10.05.13, 01:06
          lezbobimbo napisała:

          > zla.m napisała:
          > > Czytałyście Tajemniczy ogród?
          > > Pamiętacie z niego egzaltowane zachwyty dziesięciolatki wiosną i faktem,
          > że wsz
          > > ystko rośnie? (...)
          > > Więc to nie to :))) To ze strony głównej naszej kochanej ałtoreczki :P
          >
          > Ty spryciaro, tak znienacka puentą jak radosną energią łopaty.
          > Zaczynam być Twoim fanklubem! Iks de iks de


          Idzie wiosna
          dłuższe dnieee
          kwiaty rosną...
          Głupie, nie?
      • villanden Re: Oficjalna strona MM 10.05.13, 13:38
        Wpisu o wiosnie bede bronic wlasna piersia :-) Mnie wiosna tez tak nastraja i sama takie rzeczy mysle i mowie, mimo ze zazwyczaj malo poetyczna jestem.

        A jesli chodzi o literackie skojarzenie, to dla mnie to troche styl "Emilki z Ksiezycowego Nowiu" :-) Czytam wlasnie po angielsku, po 15-letniej przerwie... slodkie! :-)
        • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 10.05.13, 14:01
          villanden napisała:
          > Wpisu o wiosnie bede bronic wlasna piersia :-) Mnie wiosna tez tak nastraja i s
          > ama takie rzeczy mysle i mowie,

          Piersi bojowa, zatem tobie tez wylazi dobro i piekno spod ziemi, a rosliny sie raduja?
          Czy trzeba koniecznie tak egzaltowanie i kiczowato - witaj energio, radosc istnienia, niezwyciezone zycie itd?

          > A jesli chodzi o literackie skojarzenie, to dla mnie to troche styl "Emilki z K
          > siezycowego Nowiu"

          Mniszkowna i tlumaczka Ani tez tak pisaly - pamietam, jak juz w moim nastolenstwie skrecalo mnie od marmurowych klockow typu "korona mlodosci splynela jej na skronie" itd.

          P.S. przypominam pragmatycznie, ze kwiaty to narzady pci-pci roslin :P
          • villanden Re: Oficjalna strona MM 10.05.13, 20:13
            Wiem o co Ci chodzi Bimbo, ale nic nie poradze na to, ze akurat wiosna nastraja mnie egzaltowanie o grafomansko, z pieknem, dobrem, zyciem i radosnymi roslinami :-) Moze to wplyw siedmiomiesiecznej norweskiej zimy. Dzisiaj zobaczylam pierwszego zolciutkiego mlecza i mialam ochote go uroczyscie powitac i napisac na jego czesc sonet ;-)
            • nessie-jp Re: Oficjalna strona MM 10.05.13, 21:04
              villanden napisała:

              > Wiem o co Ci chodzi Bimbo, ale nic nie poradze na to, ze akurat wiosna nastraja
              > mnie egzaltowanie o grafomansko, z pieknem, dobrem, zyciem i radosnymi roslina
              > mi :-) Moze to wplyw siedmiomiesiecznej norweskiej zimy. Dzisiaj zobaczylam pie
              > rwszego zolciutkiego mlecza i mialam ochote go uroczyscie powitac i napisac na
              > jego czesc sonet ;-)

              Mnie np. nie przeszkadza, że wiosna i że zachwyca, bo mnie też zachwyca. Natomiast stylistyka tego wpisu jest tak odległa od dobrej, starej, Musierowiczowskiej prozy, że aż się wydaje właśnie nastoletnim naśladownictwem wiktoriańskich i postwikoriańskich powieścideł i powiastek dla panienek w kapeluszach i wstążkach, obskakiwanych przez roje służących.

              Zaprawdę, powiało fanfikiem.

              Gdzie jest Pegaz, któremu śnieg usypał komiczną czapeczkę? Gdzie opisy zimy jak z japońskich drzeworytów? Lato tętniące paprociami i bylicą? Przecież MM umie pisać o przyrodzie pięknie i bez taniego naśladownictwa.
              • kopiec_esmeralda Re: Oficjalna strona MM 11.05.13, 05:23
                Przeczytałam ten wpis do końca, dalej też nieźle. Przejrzałam też KG.
                Mam hipotezę, że DUA (?) nakręca się z wraz czytelniczkami: coraz słodziej, coraz bardziej egzaltowanie, coraz wznioślej, coraz "milej". Ten wiktoriański pretensjonalny styl panoszy się na jej stronie bez opamiętania - mniej się dziwię trzynastolatkom, które nie mają jeszcze poczucia miary i obciachu, a może i dobrych wzorców literackich, natomiast faktycznie, gdzie się podziała dawna Musierowicz. Ta, co umiała pisać zwięźle, a obrazowo.
                • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 11.05.13, 11:35
                  > natomiast faktycznie, gdzie się podziała dawna Musiero
                  > wicz. Ta, co umiała pisać zwięźle, a obrazowo.

                  I pisała takie perełeczki: "Sukces był pełny i nienormalny". I to było świetne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka