Dodaj do ulubionych

Oficjalna strona MM

18.06.08, 17:53
Dawno mnie tu nie było, wpadłam, aby zapodać link. Mam nadzieje, ze
sie nie powtarzam?

www.musierowicz.com.pl/
pozdrawiam!:)
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:04
      Oooooo!!!! Dzieki zieleniacku!
      Jaka piekna strona, cala akwarelowa. Juz pedze tam grzebac :)

      Wreszcie pani MM dolaczyla do dzisiejszych elektronik i postanowila
      zrobic konkurencje naszemu czepialskiemu forum ;)
    • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:07
      "Od dziecka wiedziałam, że do pełni szczęścia potrzebuję tylko
      niedużej domowej drukarni - i oto ją mam, w postaci komputera.
      Spędzam rozkoszne i zajmujące chwile projektując, bawiąc się i
      pracując, pisząc i rysując z pomocą tego mądrali. Umie on mnóstwo! –
      ale nie wszystko, niestety: wymyślić, napisać i zilustrować powieść
      muszę osobiście. Znikąd pomocy."

      :))) Tylko pochwalic!
      Ciekawe jakie ma gierki ;)
    • tygrys2112 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:21
      Piękna strona, bardzo dużo w niej serdeczności. Jak ją przeglądam
      czuję się faktycznie jakbym była na ciastku i herbacie z Panią
      Malgorzatą :) Okładki są piękne. A największe zaskoczenie przeżyłam
      otwierając to: www.musierowicz.com.pl/ilustracje-zar-2-b.html
      Jestem pewna, że w Pani Małgorzacie kryje się też odrobina Ciotki
      Lilii ;)
    • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:36
      I mozna w multimediach wreszcie uslyszec glos wieszczy MM :)))
      I nawet na okropnej rozdzielczosci zobaczyc, jak MM niesmialo staje
      sie Dama Orderu Usmiechu - tylko szkoda, ze tam tylu postronnych
      facetów sie placze i caly czas zaslania i zatyka pania MM
      mikrofonem.
      Szkoda, ze prawdziwe dzieci nie szafowaly tym orderem, zamiast jakis
      dziadów umajonych jak stróz na impreze ;)

      Na stronie brakuje tylko dzialu F.A.Q, chociaz MM sama pewnie czesc
      opowie..
      Link do dominikanskiego pisma nieco mie zrazil - nie spodziewalam
      sie inkwizycji ;)
      • agnieszka_azj Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 18:48
        lezbobimbo napisała:

        Link do dominikanskiego pisma nieco mie zrazil - nie spodziewalam
        > sie inkwizycji ;)

        Dominikanie i inkwizycja ????

        Związki MM z dominikanami nie powinny byc chyba zaskoczeniem dla
        czytelników "Jezycjady".

        P.S>
        Mnie najbardziej ujęła podstrona "kontakt".
        • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 19:24
          agnieszka_azj napisała:
          > Dominikanie i inkwizycja ????

          Nobody ever expects the Spanish Inquisition!
          Przeciez dla inkwizycji czyli dla likwidacji heteryków zostal w
          ogóle powolany ten zakon. Domini Cane znaczy "pies Pana". To oni
          palili Templariuszy, albigensów itd. na stosach :(

          Fakt, zapomnialam o kosciele dominikanów co rusz sie pojawiajacym
          w Jezycjadzie, ale to w ogromie mej otepialosci kojarzylo mi sie po
          prostu jako miejsce, do którego chadzaja Borejkowie.. cos na
          zasadzie moskalików, taka sama swiatynia jak inne ;)))
          • dakota77 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 21:30
            lezbobimbo napisała:


            > Przeciez dla inkwizycji czyli dla likwidacji heteryków zostal w
            > ogóle powolany ten zakon. Domini Cane znaczy "pies Pana". To oni
            > palili Templariuszy, albigensów itd. na stosach :(

            |Z ust mi to wyjelas, dokladnie to mialam napisac. Wszyscy z inkwizyjcja kojarza
            jezuitow, nie dominikanow.

            Strona MM sympatyczna. Szkoda, ze sa tylko tytuly recenzji czy artykulow o
            autorce, zamiast linkow do nich.
          • uccello Hola... 18.06.08, 23:14
            ... hola Pani Lezbobimbo!
            O.Dominikanie to najbardziej światli, wykształceni i otwarci
            zakonnicy świata. Podejrzewam też ,że przy przyjęciach do Zakonu
            robią adeptom testy na poczucie humoru.

            • idomeneo Re: Hola... 18.06.08, 23:23
              uccello napisała:

              > O.Dominikanie to najbardziej światli, wykształceni

              takie było zdaje się wręcz założenie wyjściowe przy tworzeniu tego zakonu - że
              miała to być elita intelektualna kościoła, zdolna do stawania w szranki w
              dysputach z albigensami
            • lezbobimbo Re: Hola... 22.06.08, 19:30
              uccello napisała:
              > ... hola Pani Lezbobimbo!
              > O.Dominikanie to najbardziej światli, wykształceni i otwarci
              > zakonnicy świata. Podejrzewam też ,że przy przyjęciach do Zakonu
              > robią adeptom testy na poczucie humoru.

              Nie watpie, ze teraz to zapewne zakon baranków milusinskich ;)

              Przepraszam Was ogromnie za potworny offtopik, oczywiscie zboczylam
              z pieknej i sympatycznej strony MM na ciemne historie ginace w
              czelusci dziejów ;)
        • lezbobimbo Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 19:31
          Nie to, ze sugeruje ze MM pali czarownice na stosach, ale moglaby
          trzymac z jakims przyjemniejszym zakonem, o, n.p. takimi
          franciszkanami :)

          Co nie ujmuje ujmujacej i serdecznej atmosfery reszty tej przyjemnej
          strony. Dobrze matka z córka wspólpracuja :)
    • ananke666 Re: Oficjalna strona MM 18.06.08, 20:50
      Coś prześlicznego. Cud, miód i orzeszki.
      Najedźcie myszką na portret niebieskowłosego kolesia po prawej :) zmieńcie dział... i znów najedźcie - ot, smaczek taki malutki, a uroczy :D
    • mmoni Re: Oficjalna strona MM 19.06.08, 00:34
      Zaraz sobie ustawiłam tapetę z tej strony, śliczna!

      A z innej beczki - kiedyś tutaj była żywo dyskutowana okładka "Sprężyny"
      wielkości dwunastu pikseli, gdzie z trudem można było dojrzeć parę zapewne
      mieszaną. Nie wiem, czy już to nie było omawiane na forum, ale jest nowa okładka:
      www.musierowicz.com.pl/ksiazki-bib-a-18.html
    • ciotka_paszczaka Budyn z soczkiem... 22.06.08, 11:40
      ...i ptys! (Gaba)
      przy pomocy Emilii K. i ski (czy ktos zwrocil uwage?!).

      A najbardziej rozbawil mnie kwestionariusz...lubie wszystkie
      kolory...czytac/pisac/dyskutowac o ksiazkach...

      Reasumujac: Hobby -brak!
    • szprota Re: Oficjalna strona MM 23.07.08, 22:30
      Pojawiła się ładna kartka z kotem.
      Próbowałam wysłać e-maila z zakładki kontakt, ale mozilla nastraszyła mnie, że
      nie ufa tej witrynie, bo został zgłoszony przypadek oszustwa. Cóż, wysłałam z IE ;)

      Podzieliłam się z M.M. wierszem Herberta, który mi się ostatnio przypomniał:
      "Jest cały czarny, lecz ogon ma elektryczny. Gdy śpi
      na słońcu, jest najczarniejszą rzeczą, jaką sobie można
      wyobrazić. Nawet we śnie łapie przerażone myszki. Poznać
      to po pazurkach, które wyrastają mu z łapek. Jest strasznie
      miły i niedobry. Zrywa z drzew ptaszki, zanim dojrzeją."
        • pontecorvo Re: Oficjalna strona MM 29.09.08, 11:04
          mel_bi napisała:

          > Zajrzałam sobie na stronkę i czytam, jak pani MM intensywnie pracuje
          > nad "Sprężyną"...ciągle się zastanawiam, czy nas efekt zachwyci...Cytat: "O
          prawdziwej Reni Borejko już dziś nie zdążę opowiedzieć, ale nic to!"
          Wiecie o kogo chodzi?
                • aganoreg Re: Po ponad roku... 11.07.09, 00:00
                  Dalwko nie musialam szukac. W sumie, moze powinnam to podpiac do watku o TWA?

                  Proszę tylko, byście pamiętali o przestrodze, uwidocznionej przy wejściu do
                  Księgi Gości: to NIE JEST forum! Proszę, byście nie przeładowywali Księgi
                  chaotycznymi zapisami o wszystkim. W forum, zorganizowanym specjalnie na innych
                  zasadach, mielibyście możliwość niczym nie ograniczonych dyskusji i zwierzeń.
                  Księga Gości natomiast, której formularz celowo ogranicza wypowiedź do kilku
                  zdań, ma Wam pomóc w skontaktowaniu się ze mną i z innymi bibliofilami i
                  posłużyć wymianie zdyscyplinowanych opinii z jednej tylko, wąskiej dziedziny -
                  chodzi, krótko mówiąc, o wszystko, co dotyczy książek. Niczego więcej. I nie
                  jest to żadne dziwactwo, czy niemiłe utrudnienie, na które należy się zżymać; to
                  konieczność.
                  A dyscyplina, nawiasem mówiąc, jest znakomitym i dobroczynnym wynalazkiem
                  Ludzkości. Żadna dziedzina życia nie może się bez niej obyć.
                  • anutek115 Re: Po ponad roku... 11.07.09, 10:04
                    aganoreg napisała:

                    "W forum, zorganizowanym specjalnie na innych
                    > zasadach, mielibyście możliwość niczym nie ograniczonych dyskusji i zwierzeń. "

                    He, he, he... "niczym nie ograniczonych", nieprawda? Poza nożycami adminki
                    (zwanej adminem ;-))), które tną wszystko, co nie pasuje do naszej słodkiej,
                    pełnej totalnej akceptacji dla naszych poczynań wizji. Własnie wiedza o tym,
                    czyje posty zostały wykasowane bez odpowiedzi (nie moje, ja tam po pierwsze
                    niczego nie napisałam, a po drugie jestem wredna i bym się nie dziwiła, jakby
                    mnie wycięło) było jednym z tych zgrzytów, które wspominam w wątku o KWA, a
                    które sprawiły, ze fanką MM przestałam byc jakis czas temu.
                    • lezbobimbo Re: Po ponad roku... 11.07.09, 18:04
                      anutek115 napisała:
                      > aganoreg napisała:
                      > "W forum, zorganizowanym specjalnie na innych
                      > > zasadach, mielibyście możliwość niczym nie ograniczonych dyskusji i zwier>zeń.
                      > He, he, he... "niczym nie ograniczonych", nieprawda? Poza nożycami adminki>
                      (zwanej adminem ;-))),

                      A jednoczesnie ten zmaskulinizowany nazwa admin chodzi na spacery z mezem i
                      dzieckiem, co brzmi bosko i bardzo postepowo w naszym kraju :D

                      które tną wszystko, co nie pasuje do naszej słodkiej,
                      > pełnej totalnej akceptacji dla naszych poczynań wizji.

                      Bo sama widzisz, Anutku droga:
                      >>[Ksiega Gosci] ma Wam pomóc w skontaktowaniu się ze mną i z innymi
                      bibliofilami i>>posłużyć wymianie zdyscyplinowanych opinii z jednej tylko,
                      wąskiej >>dziedziny ->>chodzi, krótko mówiąc, o wszystko, co dotyczy >>książek.
                      Niczego więcej.

                      Niczego wiecej poza pochwalami tworczosci i wynoszeniem MM pode same niebiosa
                      literatury swiatowej, oczywiscie.
                      Jednoczesnie jakies kwestionowanie "niewatpliwej, a jakze, dyszczypliny" w
                      tworczosci MM byloby z miejsca uciete i zamurowane wielkim fochem (pamietasz
                      moze abritrarne wypowiedzi MM na temat nieszczesnego portretu Baltony, ktore
                      jakas mloda, niesubordynowana czytelniczka smiala zadac - nie zostala wycieta
                      tylko dlatego, ze nie byla dorosla czepialska:)
                      To jest widzisz dyscyplina wg. MM - jesli chwalisz autorke osobiscie oraz
                      cokolczyk, czego by nie wyprodukowala, to Twoj wpis nie zostanie wyciety. Nie
                      zostanie tez wyciete nawet Twoje kwestionowanie, ale tylko jesli masz latek
                      12-16 - wtedy autorka po prostu powie BO TAK i zamuruje dyskusje na swoje tematy
                      z gory; wzglednie sie posluzy swoja pupilka Zuczkiem, ktora wytlumaczy
                      nieswiadomym dzieciatkom, jak w wyobrazni wszystko sie miesci ;)

                      >jednym z tych zgrzytów, które wspominam w wątku o KWA,

                      KWA? Zachwycilam sie :DDD
                      Od dzisiaj forum nasze nosi nastepna nieoficjalna nazwe, poza Girlanda
                      Absurdalnych Jelitek (skrot GAJ), a to KWA (kwakanie wzajemnej adoracji ;)
                      • anutek115 Re: Po ponad roku... 11.07.09, 19:11
                        lezbobimbo napisała:

                        (pamietasz
                        > moze abritrarne wypowiedzi MM na temat nieszczesnego portretu Baltony, ktore
                        > jakas mloda, niesubordynowana czytelniczka smiala zadac - nie zostala wycieta
                        > tylko dlatego, ze nie byla dorosla czepialska:)

                        Pamiętam, i chociaz nie znam tej czytelniczki ( w przeciwieństwie do autorek
                        wyciętych postów) to u mnie tez podpada pod "jakże wiele nauczyłam się o autorce
                        w ciągu ostatnich lat dwóch!"

                        > KWA? Zachwycilam sie :DDD

                        :-D

                        W mojej śp. Najlepszej-Na-Świecie-Klasie funkcjonowała grupa nazywana przez
                        nauczycieli (czego się nieoficjalnie dowiedzieliśmy od anglistki, która była z
                        tych sprzyjających młodzieży w ogóle, a naszej klasie w szczególności) Koło
                        Wzajemnej Adoracji. Dlatego, jak tylko gdzieś mowa o Wzajemnej adoracji, mój
                        umysł kasuje wszelkie "Stowarzyszenia" i inne "Towarzystwa", akceptuje tylko "Koło".

                        > Od dzisiaj forum nasze nosi nastepna nieoficjalna nazwe, poza Girlanda
                        > Absurdalnych Jelitek (skrot GAJ), a to KWA (kwakanie wzajemnej adoracji ;)
                        >
                        Ach, jeśli dzięki temu dostapię honoru dostania się do słownika, to moje
                        uczucie dla śp. Klasy jeszcze wzrośnie ;-DDD.
      • aganoreg Re: Po ponad roku... 31.07.09, 14:52
        Musze, bo mna zatrzeslo.

        Cytaty z 28 listopada 2008:

        Drogi Czytelniku! Ty rzeczywiście - jak sam napisałeś - masz
        skłonność do nadinterpretacji. Słowa „kadencja” w żadnej mierze nie
        użyłam jako „aluzji do polityków”. Czy jeśli użyję w powieści
        słów: „leń”, „ignorancja”, „rozczarowanie”, „sobek”, „kłótliwość”, „n
        uda”, „próżność”, „niekompetencja” - to też będziesz to
        interpretować jako polityczne aluzje? No, widzisz.


        KC Agaja zapytuje też, dlaczego bliźniak Żeromski w „Sprężynie”
        zwraca się do Idy per „pani”, kiedy przedtem mówił do
        niej: „ciociu”. A dlatego, Kochana Czytelniczko, że tak mi się
        podoba. Taka już jestem, widzisz, samowolna. Nawet gdyby mi się
        spodobało wypisywać niekonsekwencje, to bym sobie wypisywała.

        A calkiem swieze, z 26 lipca 2009:

        KC MartaG pyta o Kłamczuchę, kuzynkę Józefiny Bittner z „Brulionu
        Bebe B”: czy w poprzednich książkach celowo ominęłam wiadomość o
        takiej krewnej Anieli, pozostawiając to domyślności czytelnika, czy
        też „tak po prostu wyszło”. Marto, na coś takiego, jak „po prostu
        wyszło” w naszej firmie nie ma zgody. Oczywiście, że wierzę w
        domyślność i - zwłaszcza - w inteligencję czytelnika, a poza tym -
        gdyby o każdej z występujących w Jeżycjadzie postaci podawać w
        tekście powieści od razu pełną notę biograficzną, z
        wyszczególnieniem wszelkich posiadanych przez bohatera krewnych w
        kraju i za granicą, powieść ta stałaby się nudna nie do zniesienia,
        straciłaby tempo i lekkość. Dodam na marginesie, że umiejętnie
        zastosowane niedopowiedzenia są ważnym elementem narracji i
        konstrukcji powieści, podobnie zresztą jest ze sztuką niedopowiedzeń
        w malarstwie i filmie.


        Czy ja jestem uprzedzona, czy to naprawde jest... niewlasciwe?
        • jottka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 14:58

          > Dodam na marginesie, że umiejętnie zastosowane niedopowiedzenia są ważnym
          elementem narracji i konstrukcji powieści


          a kluczowe tu jest słowo "umiejętnie":)
        • iwoniaw Nie jesteś uprzedzona 31.07.09, 15:01
          a jeśli jesteś, to ja razem z Tobą - od dłuższego już czasu odnoszę wrażenie, iż
          Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy dzielą się na przygłupich, których
          trzeba edukować od podstaw i przyjmujących to z wdzięcznością oraz przygłupich,
          którymi nie warto sobie głowy zawracać, bo to aroganci ośmielający się mieć
          niewłaściwe (czytaj: odmienne) zdanie na temat dowolny :-(
          • aganoreg Re: Nie jesteś uprzedzona 31.07.09, 15:03
            iwoniaw napisała:

            > a jeśli jesteś, to ja razem z Tobą - od dłuższego już czasu
            odnoszę wrażenie, i
            > ż
            > Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy dzielą się na
            przygłupich, których
            > trzeba edukować od podstaw i przyjmujących to z wdzięcznością oraz
            przygłupich,
            > którymi nie warto sobie głowy zawracać, bo to aroganci ośmielający
            się mieć
            > niewłaściwe (czytaj: odmienne) zdanie na temat dowolny :-(
            >


            Ale jak DC i KC sa przyglupi, to jak maja sie w Klamczusze domyslic,
            ze Aniela i Jozefina sa kuzynkami? Widocznie ja juz calkiem glupia
            jestem, bo na to nie wpadlam. Prosze mnie nie biczowac.
        • the_dzidka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 15:14
          > KC Agaja zapytuje też, dlaczego bliźniak Żeromski w „Sprężynie”
          > zwraca się do Idy per „pani”, kiedy przedtem mówił do
          > niej: „ciociu”. A dlatego, Kochana Czytelniczko, że tak mi się
          > podoba. Taka już jestem, widzisz, samowolna. Nawet gdyby mi się
          > spodobało wypisywać niekonsekwencje, to bym sobie wypisywała.

          Jezus! To mnie normalnie zdruzgotało. Jak można coś takiego napisać!
          No i oczywiście natychmiast nasuwa mi sie postać Guruy opisującej,
          jak to odkrywając niektóre błędy w swojej twórczości dusiła się ze
          zdenerwowania, i mgła czerwona zasnuwała jej oczy czy jakoś tak.
          • iwoniaw "żyjemy bowiem w dziwnych czasach" 31.07.09, 15:29
            "KC Madzia pyta znów o McDusię. Ano, pisze się, pisze… Kiedy się ukaże? NIE
            WIADOMO jeszcze. Dowiecie się o tej dacie właśnie ode mnie, tutaj, na stronie.
            Poda też tę datę Akapit Press. Wszelkie inne informacje to będą na
            pewno
            zmyłki. Żyjemy bowiem w dziwnych czasach."

            No chyba nie czuję jednak wspólnoty duchowej z autorką, bo nic specjalnie
            dziwnego w obecnych czasach nie dostrzegam. A powyższą sugestię, że zewsząd
            tylko podstęp i kłamstwo (np. kiedy się jakaś książka ukaże, litości...) to aż
            nie wiem, jak skomentować, żeby nie było złośliwie...
            • iwoniaw A w ogóle fani NIE są chyba nikomu potrzebni... 31.07.09, 16:08
              Codziennie zagląda tu nawet i tysiąc osób, setki gości wpisują do Księgi miłe
              słowa i życzenia, spędzamy razem rozkoszne wieczory z zagadkami, a ile
              wspaniałych istot poznałam, to wprost nie do wiary! Z Waszą pomocą udało się
              nam (to jest - Adminom i mnie) stworzyć w internetowej przestrzeni
              miejsce wesołe, przyjazne ludziom i książkom.

              Nie sądźcie przypadkiem, że ci, którzy tam wypisują te "miłe słowa i życzenia"
              jakoś współtworzą ten czarowny klimat, o co to, to nie... W porównaniu z
              Chmielewską, to... no nie ma czego porównać, niestety. Przykro się to czyta
              ogólnie mówiąc...
              • nessie-jp Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:22
                dakota77 napisała:

                > Pozwole sobie delikatnie zauwazyc, ze ignorancja nie jest tozsama z
                > ingnorowaniem kogos.

                Niemniej, kontaminacja "ignorowania" z "arogancją" wobec kogoś wyszła bardzo
                ładnie i Lewis Carrol może nie oszalałby z radości, ale na pewno byłby dumny :)
              • tygrys2112 Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:25
                sprawdziłam, rzeczywiście w języku polskim jest tylko jedno
                znaczenie ignorancji. zabawne. czyli nie ma czegoś takiego jak
                ignorancja wobec kogoś, choć ignorować kogoś. kolejny dowód na to,
                że nasz język jest dziwny.
                • nessie-jp Re: Po ponad roku... 02.08.10, 16:49
                  tygrys2112 napisała:

                  > ciekawe jeden wpis zniknął. co się dzieje z forumami gw? ciągle
                  > wpisy się nie pojawiają lub pojawiają i znikają

                  Po prostu forum urosło i jego obsługa została podzielona pomiędzy kilka grup
                  serwerów. Gdy wysyłasz post, trafia do jednej grupy serwerów, która potem
                  dopiero rozsyła go na pozostałe i to trochę trwa.

                  W zależności od tego, na jaką grupę serwerów trafisz (łączy cię z pierwszą
                  wolną), będziesz widziała post od razu albo dopiero po kilku chwilach.
                  Ekstremalne opóźnienia sięgają godzin...
        • slotna Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:30
          O rany... okropne to jest. Zwlaszcza kawalek o niekonsekwencjach. Jak zawsze staralam sie nie komentowac postawy MM jako osoby, tak teraz nie moge zdzierzyc. Otoz mam wrazenie, ze ona zawsze byla lekko wredna i niemila, ale umiala to zgrabnie ukryc. Teraz kombinacja starosci i sukcesu wydawniczego zmiotly wszelkie bariery i ot, mamy prawdziwe oblicze kochanej pani Malgorzaty. Szfak. Normalnie az mi przykro. Oszukana sie czuje, wiecie? To, ze pisala z roku na rok gorzej, to poniekad normalne i czesto spotykane - ukochanej Chmielewskiej juz chyba nigdy nie kupie, tak straszliwe gnioty stuka, ale coz z tego, kiedy nadal jest przesympatyczna - a ta cholerna pogarda MM, to za duzo na moje nerwy. A tak ja zawsze lubilam!
          • aganoreg Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:34
            Slotno, przepraszam w takim razie za te cytaty, ale mna wstrzasnelo
            i musialam sie podzielic. Zablokujcie mi jakos wejscie na oficjalna
            strone, to juz wiecej tego nie zrobie. Ale zdaje sie, ze Anutek tez
            tam zaglada...
            • slotna Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:51
              Heh, wszystko ok - troche zbyt emocjonalnie sie rozpisalam.

              Faktem jest, ze od lat nie mam juz takiego "cieplego" stosunku do MM, ale na widok tych cytatow zrobilo mi sie przykro, bo przypomnialo mi sie dziecinstwo spedzone na walkowaniu w kolko "Klamczuchy" i "Idy sierpniowej", pozniej "Lasucha", ktory byl taki osobisty i milusi... i przypomnialo mi sie, jak bardzo chcialam poznac MM, bo wydawala mi sie tak DOBRĄ osoba (zupelnie niezaleznie od wszelkich niezjadliwych dla mnie pierdol swiatpogladowych). Wiec jest to przykrosc niejako wsteczna, no ale jednak. Prawde mowiac, teraz to az mam ochote sie jeszcze nad nia poznecac :P
            • onion68 Re: Po ponad roku... 31.07.09, 16:52
              > Slotno, przepraszam w takim razie za te cytaty,

              Ty nie masz za co przepraszać :-) Dobrze jest wciąż się uczyć, ech.

              Rany, co za arogancja. Pytanie o Idę można było choćby jakimś żartem zbyć -
              zanim się odpowie na piśmie, jest czas do namysłu.
              Rozbrajające podejście do, jakby nie było, swojej pracy.
              • mmaupa Re: Po ponad roku... 31.07.09, 17:32
                > Rozbrajające podejście do, jakby nie było, swojej pracy.

                Wyobraź sobie naukowca mówiącego: ten wynik jest ważny, bo mi się tak podoba, hy hy.

                Przebłyski "niemiłości" miałam już w okolicach "Łasucha", bo nienawidziłam, gdy
                ktoś do mnie zwracał się per dziecko, choćby i kulinarne.
                • the_dzidka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 19:00
                  > Wyobraź sobie naukowca mówiącego: ten wynik jest ważny, bo mi się
                  tak podoba, hy hy.

                  To samo sobie pomyślałam, tyle że na szczeblu podstawówki:
                  - Napisałem, że PiRkwadrat to średnica prostokąta. Bo mi się tak
                  podoba!
                  • andrzej585858 Re: Po ponad roku... 31.07.09, 19:18
                    To ja kilka godzin temu pisałem że sformułowanie typu "coś jest złe bo tak jest
                    i już" jest sprzeczne z tym co można określić jako "cywilizacja miłości" a teraz
                    to czuję się po prostu głupio.
                    Jeżeli osoba która uważałem cały czas za kogoś kto swoja twórczością stara się
                    propagować najbardziej szlachetne ideały - pomijam juz fakt na ile skutecznie -
                    pisze zdanie "a dlatego, że tak mi się podoba" - to napisze brutalnie - można
                    poczuć się jakby ktoś dosłownie plunął w twarz i powiedział - przecież to deszcz
                    pada.
                    No i po co na stare lata wchodziłem na forum?

                    Ale mimo wszystko jak to poeta powiedział : "Nie depczcie przeszłości ołtarzy
                    ... na nich się jeszcze święty ogień żarzy".

                    Niesmaczne to jednak - i niestety jaskrawy dowód na grzech pychy.
                    • the_dzidka Re: Po ponad roku... 31.07.09, 20:44
                      > No i po co na stare lata wchodziłem na forum?

                      Żeby nas spotkać, i żebyśmy my poznali Ciebie - a, że tak powiem nie
                      tylko chyba "od siebie" - to cenne poznanie jest :)
                      Bardzo się cieszę, że jesteś tu z nami, Andrzeju :)
                      • andrzej585858 Re: Po ponad roku... 31.07.09, 20:58
                        the_dzidka napisała:

                        > > No i po co na stare lata wchodziłem na forum?
                        >
                        > Żeby nas spotkać, i żebyśmy my poznali Ciebie - a, że tak powiem nie
                        > tylko chyba "od siebie" - to cenne poznanie jest :)
                        > Bardzo się cieszę, że jesteś tu z nami, Andrzeju :)
                        >
                        Bardzo dziękuję za tak miłe słowa:-))) A jeszcze dodatkowo z ust szefostwa to
                        tym bardziej cenne - .
                        Musze przyznać że az mi ulżyło - bo naprawdę trochę mi głupio że az musiałem być
                        przywoływany do porządku.
                        Ja w każdym bądż razie naprawdę dobrze sie tutaj czuję, co chyba widać po tym ze
                        ciągle wszędzie mnie pełno no i mam nadzieję że aż na taki antyk nie wyglądam
                        mimo wszystko - aha - bycia grzecznym nie mogę niestety obiecać. :-))
                        A poza tym cieszę się że jak widzę już po urlopie chyba?
              • villanden Re: Po ponad roku... 07.08.09, 10:37
                onion68 napisała:


                >
                > Rany, co za arogancja. Pytanie o Idę można było choćby jakimś
                żartem zbyć -
                > zanim się odpowie na piśmie, jest czas do namysłu.
                > Rozbrajające podejście do, jakby nie było, swojej pracy.

                Zupelnie nie potrafie zrozumiec tego podejscia :(

                W najnowszej notce MM pisze tak:

                "We wpisach archiwalnych jest tez wyjasnienie, z jakiego powodu nie
                odpowiadam na pytania dotyczace Jezycjady rozpoczynajace sie od
                slowa „dlaczego…?”. Mam tylko jedna sensowna odpowiedz: „dlatego, ze
                tak mi sie podoba”, i nie chce jej ciagle powtarzac."

                Az mialabym ochote zapytac "Ale dlaczego?"
                Skad ta obronno-agresywna postawa, skad? Ja rozumiem, ze fani
                potrafia byc meczacy (kojarzy mi sie taki odcinek Simpsonow gdzie
                aktorka grajaca Xene wojownicza ksieczniczke na jakism spotkaniu z
                fanami odpowiadala na pytanie "a dlaczego w odcinku 150 dzieje sie
                cos tam a potem w 173 mamy wrazenie, ze cos tam (i tu skomplikowany
                wywod)" i kazda jej odpowiedzia bylo "it's magic" ;-)))
                - ale te pytania w ksiedze gosci NIE sa agresywne, NIE zawieraja
                krytyki, sa tylko pytaniami mlodych czytelnikow ktorzy kochaja te
                ksiazki... hmmm.
                • anutek115 Re: Po ponad roku... 07.08.09, 11:21
                  aganoreg napisała:

                  Ale zdaje sie, ze Anutek tez
                  tam zaglada...

                  Anutek nie zaglada :-). Zajrzałam na początku, bardzo mi się podobało jak
                  jeszcze nie było żadnych własciwie wpisów autorki ;-))), poza powitalnymi,
                  mogłam się wtedy łudzić, że będzie to strona naprawdę ładna, sympatyczna w
                  odbiorze i wreszcie jakoś można będzie powymieniać uwagi, dopytać się w razie
                  watpliwosci... z biegiem czasu zaglądałam coaz rzadziej, w grudniu zaprzestala
                  rozrywki całkowicie i zajrzalam dopiero teraz, na skutek lektury wątku. No i
                  pewnie juz na strone nie wrócę, szkoda moich nerwów.

                  villanden napisała:

                  >
                  > Az mialabym ochote zapytac "Ale dlaczego?"
                  > Skad ta obronno-agresywna postawa, skad?

                  Ja mam koncepcję, skąd. Moim skromnym zdaniem, z którym oczywiscie można się nie
                  zgadzać, pani MM nie ogarnia internetu. Do czasu, gdy internetu nie było, pani
                  MM mogła smialo uchodzić za miłą, ciepłą osobę, wypisz wymaluj taką jak jej
                  bohaterowie, co to herbatka, obiadek dla obcej osoby bez nachalnego wypytywania,
                  bo dyskrecja, takt, i tak dalej. Recenzji negatywnych było niewiele, pozytywnych
                  o wiele więcej, czytelnicy na spotkaniach autorskich przecież nie domagali się
                  wyjasnien wątpliwosci, bo nie było na to czasu ani nastroju, dziennikarze
                  przeprowadzający wywiady, ograniczeni wierszówką lub czasem antenowym tez nie
                  drążyli, i pani MM w sumie mogła zyć w przeswiadczeniu, że poza wredną Dunin ;-D
                  wszyscy ja kochaja, wielbią i w pełni podzielają jej wizje swiata.

                  A potem pojawił się internet. I fora, takie jak nasze, o którym oczywiscie jak
                  się chce mozna powiedziec wiele złego, ale sądzę, że nie sposób odmówić mu
                  inteligentnych dyskutantów. Takich, którzy zaczęli zadawac niewygodne pytania,
                  dostrzegac wpadki i niedoróbki, i których przy najlepszych chęciach nie mozna
                  było wziąć za Kingę Dunin korespondujacą ze soba pod pięćdziesięcioma nickami.
                  "Wpadki w jeżycjadzie" i "Największe tajemnice Jezycjady" mają po kilkaset
                  wpisów, i nawet jeśli część z nich to czepianie sie kompletnie nieistotnych
                  drobiazgów, części nie sposób zignorować. Pytania i wątpliwości postawione są
                  przez uważnych, niegłupich czytelników i mogą zachwiac dobrym samopoczuciem,
                  oraz wielokrotnie deklarowaną (IMHO wyłącznie deklarowaną) odpornością na krytykę.

                  Sądzę, że gdy powstała strona oficjalna autorka miała szczere chęci rozmawiać z
                  czytelnikami (a może wierzyła, że na jej stronie to już nikt się nie osmieli
                  żywić jakichkolwiek odchyłów od oficjalnej linii). I gdy NAWET na jej stronie
                  pojawili się ci wątpiący (chociaż co to za wątpiący, przeciez te pytania zadaje
                  target, rozkochane dzieciaki, które po prostu chciałyby wiedzieć "dlaczego" to
                  czy tamto) nerwy jej pusciły. Jak pisałam wyżej, znam trzy przykłady usuniecia
                  postów niezgodnych z "oficjalną linią", a że znam i autorki wiem, że nie były to
                  posty agresywne czy chamskie - były jednak wątpiące i zadawały niewygodne
                  pytania, więc wynocha z nimi! A jak nie usuwamy, to odpowiadamy, delikatnie
                  mówiąc, niegrzecznie. naprawdę odpowiedź "bo tak mi się podoba" można ując
                  subtelniej i grzeczniej. Zwłaszcza, jak się jest pisarką i pracuje ze słowem.
                  Można. Ale co się tam będziemy wysilac dla targetu, co jest bezkrytyczny i
                  wszystko kupi!

                  Nie wiem, jak target, ale gdyby mi w szesnastej wiosnie ukochany autor odpisał
                  "bo tak mi się chce, jestem zmęczona powtarzaniem tego bez przerwy, jak będe
                  chciała, to bahater bedzie garbaty albo łysy, wolno mi" nigdy bym się już nie
                  osmieliła do autora odezwać i prawdopodobnie nie kupiłabym już żadnej książki.

                  Nawet nie będąc w szesnastej wiosnie czuje się źle odkrywając, że pisarka,
                  deklarujaca się jako ciepła osoba i tworzaca wzory dla młodzieży, w
                  rzeczywistosci jest grubiańska i mnie, czytelnika jej książek, głęboko lekceważy.
          • lacitadelle Re: Po ponad roku... 07.08.09, 13:15
            slotna napisała:

            > O rany... okropne to jest. Zwlaszcza kawalek o niekonsekwencjach. Jak zawsze st
            > aralam sie nie komentowac postawy MM jako osoby, tak teraz nie moge zdzierzyc.
            > Otoz mam wrazenie, ze ona zawsze byla lekko wredna i niemila, ale umiala to zgr
            > abnie ukryc. Teraz kombinacja starosci i sukcesu wydawniczego zmiotly wszelkie
            > bariery i ot, mamy prawdziwe oblicze kochanej pani Malgorzaty. Szfak. Normalnie
            > az mi przykro. Oszukana sie czuje, wiecie? To, ze pisala z roku na rok gorzej,
            > to poniekad normalne i czesto spotykane - ukochanej Chmielewskiej juz chyba ni
            > gdy nie kupie, tak straszliwe gnioty stuka, ale coz z tego, kiedy nadal jest pr
            > zesympatyczna - a ta cholerna pogarda MM, to za duzo na moje nerwy. A tak ja za
            > wsze lubilam!
            >

            Mając 19 lat miałam możliwość przeprowadzić wymarzony wywiad z ukochanym od lat
            zespołem. Zrobiłam długą listę pytań i z biciem serca czekałam po koncercie.
            Odpowiedź na któreś z pierwszych spaliła wszystkie kolejne. Okazało się oto, że
            ich stosunek do własnej twórczości, koncertów i fanów jest zgoła odmienny od
            tego, co na tychże koncertach deklarują. Byłam w niezłym szoku, jakoś z bólem
            serca improwizując dokończyłam ten wywiad, potem przez tydzień opracowywałam
            tekst, który miał zdemaskować ich dwulicowość. W końcu doszłam do wniosku, że
            wywiadu nie opublikuję - zbyt bolesne to dla mnie było i nie chciałam psuć innym
            przyjemności ze słuchania. Sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam...

            Nie kupiłam już żadnej ich płyty i nie byłam na koncercie, muzyki słucham
            czasem. Nadal, jak o tym pomyślę, przykro mi się robi.

            Podejrzewam, że bycia sławnym naprawdę trudno nie przypłacić mniejszą lub
            większą porcją pychy, zresztą to jeden z powodów, dla których nigdy nie chciałam
            być sławna :)
          • ding_yun PYTANIE 07.08.09, 10:51
            Słuchajcie, mam pewien pomysł. Kusi mnie żeby wpisać się do księgi gości,
            grzecznie przywitać i potem powiedzieć rzecz następującą "jako że pani Małgosia
            wielokrotnie podkreślała, że księga gości nie jest forum, wszystkich chętnych do
            dyskusji na temat Jeżycjady zapraszam na forum gazetowe" Jestem bardzo ciekawa,
            czy wpis zostałby skasowany, ale z drugiej strony boję się kolejnej inwazji na
            naszym forum, które jest wspólnym domem, Pytanie: ryzykujemy? mogę spróbować
            wpisać coś takiego? :)
              • anutek115 Re: PYTANIE 07.08.09, 11:25
                Kuszace :-))). Ale zgadzam się z Mmaupa. Ten wpis jesli nie zniknie od razu to
                wyłącznie dlatego, że admini bedą zajęci czyś innym (spacerami z dzieckiem
                ;-))). W chwili, gdy wejdą na stronę po poscie nie zostanie ni popiołu.
                • lira_korbowa Re: PYTANIE 07.08.09, 12:13
                  Pani MM poleca, owszem, forum. To:
                  "Kto chciałby udzielać się na forum, może zajrzeć na przykład
                  pod „jeżycjada jedyna”. Świetnie tam sobie radzą z wielkimi
                  dyskusjami, układając je tematycznie i porządkując."
                  • mmaupa Re: PYTANIE 07.08.09, 12:19
                    Pisz, Ding Yun, do Księgi Gości! Daj nam zaraz cynk, to będziemy mogli zgodnie
                    obserwować ile dokładnie czasu zajmuje adminom likwidacja bałwochwalczych uwag.
                    Obstawiam godzinę.
                  • ding_yun Re: PYTANIE 07.08.09, 12:19
                    Zatem próbuję. Jeśli przeze mnie na forum pojawią się tłumy chcących nas
                    zlinczować młodych ludzi, podam się najwyżej do dymisji :)
                    • anutek115 Re: PYTANIE 07.08.09, 13:59
                      ding_yun napisała:
                      Jeśli przeze mnie na forum pojawią się tłumy chcących nas
                      > zlinczować młodych ludzi, podam się najwyżej do dymisji :)

                      E, tam, nie damy cię :-)!

                      Mmaupo, przegrałaś, juz ponad godzina, a post wisi ;-D.
                      • senseeko Re: PYTANIE 29.08.09, 19:02
                        anutek115 napisała:

                        > ding_yun napisała:
                        > Jeśli przeze mnie na forum pojawią się tłumy chcących nas
                        > > zlinczować młodych ludzi, podam się najwyżej do dymisji :)
                        >

                        > Mmaupo, przegrałaś, juz ponad godzina, a post wisi ;-D.
                        >
                        I co? Wisi nadal? Bo nawet nie wiem, gdzie szukać. Sprawdził ktoś?
                    • ananke666 Re: PYTANIE 07.08.09, 15:19
                      A po co, swoją drogą. Jak ktoś chce znaleźć, znajdzie, po wpisaniu nazwiska i
                      słów "fani" albo "forum" gazeciane wyskakuje na pierwszych miejscach.
        • anutek115 Re: Po ponad roku... 07.08.09, 14:11
          aganoreg napisała:
          >
          > KC MartaG pyta o Kłamczuchę, kuzynkę Józefiny Bittner z „Brulionu
          > Bebe B”: czy w poprzednich książkach celowo ominęłam wiadomość o
          > takiej krewnej Anieli, pozostawiając to domyślności czytelnika, czy
          > też „tak po prostu wyszło”. Marto, na coś takiego, jak „po pr
          > ostu
          > wyszło” w naszej firmie nie ma zgody. Oczywiście, że wierzę w
          > domyślność i - zwłaszcza - w inteligencję czytelnika,

          Tak nawiasem mówiąc, tknęło mnie już przy pierwszej lekturze posta, ale teraz
          pofatygowałam się, sprawdziłam i piszę - skoro autor może polegać na
          inteligencji czytelnika, to czytelnik może tym bardziej, jak mniemam, polegac na
          pamięci autora, który powinien wiedzieć, co napisał. A napisał(a), że
          Bittnerowie mieszkali w Poznaniu przy Krasińskiego od 3 lat (w 1988 roku),
          wczesniej zasiedlając jakieś mieszkanie w bloku (chyba), albo Kalisz i Gniezno.
          Słowem, nie wspomniano, że Aniela ma taką kuzynkę, bo na ten przykład w roku
          1977, gdy Aniela dobija się do Mamertów, albo w latach późniejszych, gdy działa
          w ESD, kuzynka prawdopodobnie przebywała poza Poznaniem i była dla akcji
          powiesci nieprzydatna. I dlatego się o niej nie wspomniano, a nie dlatego, że
          "tak mi sie podobało". Nie "tak mi sie podobało", tylko "kompletnie zapomniałam,
          o czym pisałam", ot co.
          • nioszka Re: Po ponad roku... 07.08.09, 14:38
            Aha i to wcale nie "tak wyszło", że Robrojek został małoletnim ojcem, że nie
            wiadomo, kiedy był ślub Gaby i Janusza, że ciągle są pomyłki w wieku głównych
            bohaterów. Nie, to jest wszystko dla pobudzenia inteligencji czytelnika.
    • juliet88 Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 17:43
      na początek witam bo się nie witałam tu, a czytam od jakiegoś czasu :)

      i tak dodam inny głos w dyskusji, trochę mniej krytyczny (mam nadzieję, że mnie
      nikt nie obwoła z tego powodu nieinteligentnym czytelnikiem ;) ). W sumie na
      tekst "bo mi się tak podoba" zwróciłam uwagę dzięki temu wątkowi, bo wcześniej
      nie zastanawiałam się nad jego znaczeniem. Jestem osobą, która małą wagę
      przywiązuje do szczegółów i często ślepa jest na nieuprzejmości, podteksty itd. ;)
      Fakt nie zostało to zagrane zbyt miło, ale z drugiej strony pamiętam różnorakie
      pytania o właśnie te wpadki i pomyłki z różnych wywiadów i zazwyczaj pani MM
      odpowiadała, że przy takiej ilości bohaterów zdarzają się pomyłki itd. - i to
      jest odpowiedź, którą pamiętam przy czytaniu i przy odkrywaniu kolejnych
      nieścisłości. Owszem gdy się patrzy na całość to np. mętne są próby wyjaśnienia
      pojawienia się np. Gizeli czy wieku Belli w CR, ale zawsze podejrzewałam, że tak
      pasowało do fabuły i ostatecznie jakoś je tolerowałam w imię zasady, że pisarz
      tworzy dzieło sam od początku do końca i ma prawo pisać to co chce/jak mu
      pasuje... Jeśli się czytelnikom nie podoba czytać nie muszą...
      Myślę, że właśnie o to chodziło pani MM, że to ona tworzy i że może pisać to co
      chce. Tłumaczenie się po raz setny z tych samych pomyłek może być jednak
      męczące... A sprowadzenie odpowiedzi, że np. ta 'pomyłka' była jednak w momencie
      świadoma niezupełnie przypadkowa tylko została wprowadzona - "bo tak pasowało"
      jest jeszcze bardziej niemiłe. Ale - to jest pisarz. To jest król w swoim
      królestwie, że tak powiem i może w nim wszystko. Ważni są czytelnicy, ale MM
      nigdy nie twierdziła, że pisze pod gusta czytelników, a jeżeli się to jej
      zdarzało (np. w CP), to ostatecznie wychodziło jej to na gorsze.
      Więc podsumowując oszukana się nie czuję, ani też mnie nie mdli. Jestem osoba
      chaotyczną i roztrzepaną i podejrzewam, że gdy miałabym za sobą dorobek tych
      rozmiarów roiło by się w nim od różnorakich błędów i pomyłek, z których po
      pewnym czasie nie umiałabym się sensownie tłumaczyć. Myślę też, że w pewnym
      momencie także dopuszczałabym się pewnych ułatwień i uproszczeń, nie wdawałabym
      się w szczegóły, które tak naprawdę nic dobrego nie wnoszą.
      Ale też nie będę bronić autorki specjalnie, bo można było to ująć inaczej. Można
      było chociaż przeprosić za wpadki... Można było napisać, że przy pisaniu
      Kłamczuchy nie miało się świadomości, że cykl się tak rozrośnie i że Aniela
      ponownie gdzieś się pojawi, ani, że Jeżycjada będzie tak dogłębnie czytana, że
      każdy najdrobniejszy szczegół zostanie wyłapany.
      Można było. Ale autorzy wielokrotnie zawodzą (jak przypominam sobie
      autobiografię Andersena, którego baśnie kocham to brr)....
      • ding_yun Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 20:09
        Juliet droga, witam Cię na forum serdecznie, mam nadzieję, że zabawisz dłużej.

        Niestety z większą częścią Twojej wypowiedzi nie mogę się zupełnie zgodzić. Po
        pierwsze, autor może i ma prawo pisania co mu się podoba, ale my, czytelnicy,
        mamy dokładnie takie samo prawo różnych wpadek się doszukiwać i na nie narzekać.
        Trudno od nas wymagać byśmy tego nie robili i przymykali na to oko, bo autorowi
        się nie chce po raz setny ze swoich wariackich poczynań tłumaczyć.

        Po drugie, mnie średnio zadowala tłumaczenie, że autorce znudziło się
        powtarzanie po raz setny tych samych wyjaśnień. Nawet gdyby cokolwiek choć raz
        sensownie wyjasniła, a nie przypominam sobie takiego przypadku, to niestety
        udzielanie wywiadów i odpieranie zarzutów jest również elementem jej pracy. Nie
        zwalnia jej to również z robienia tego w sposób kulturalny, a ostatnie
        komentarze "bo tak mi się podoba" zalatują po prostu chamstwem i niczym innym.

        Po trzecie, bardzo mnie drażni maniera MM stawiania się ponad innymi. Ona jest
        lepsza, bo jest pisarką, bo zdobyła popularność i ma ugruntowaną pozycję w
        polskiej literaturze. Niestety zawód pisarza to po prostu praca jak każda inna.
        Nie jestśmy dziećmi i wiemy wszyscy, że w dzisiejszych czasach nie składa się
        ona wyłącznie z siedzenia w zadymionym pokoju i oczekiwaniu na natchnienie.
        Składa się z promocji swoich książek, spotkaniach z czytelnikami, wywiadami,
        odpowiedziami na pytania etc. W momencie kiedy autorka zadziera nosa i sugeruje,
        że ta część pracy, która nie jest związana ściśle z działalnością twórczą jest
        dla niej nudna i zbyt przyziemna, to się robi po prostu śmieszne. Jeśli zaś
        chodzi o pisanie pod publiczkę to my nie tego żądamy - żądamy spójności i uwagi
        przy tworzeniu dzieł. Lekarz nie zszyje pacjenta jak mu fantazja podpowiadała.
        Powtarzam - pisanie to praca, to zawód, to sposób na zarabianie pieniędzy, ani
        lepszy ani gorszy od innych niestety. Trzeba to robić dobrze, a jak człowiekowi
        się nie chce pracować nad warsztatem to pozowanie na wielkiego artystę kończy
        się żałośnie. Najpierw trzeba być niestety dobrym rzemieślnikiem. A ponad
        wszystko trzeba wiedzieć co wypada, co nie wypada i kiedy ze sceny zejść,
        niepokonanym.
        • anutek115 Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 20:45
          I ja cię też powitam serdecznie, pisz częsciej, głos osoby łagodniejszej niz my,
          wredne krytykantki, na pewno sie tu przyda.

          Ja nawet w zasadzie zgadzam sie, że autor ma prawo kreować świat swoich powieści
          po swojemu, ale - poza tym, co już pisała Ding_yun - pozwole ssobie zwrócić
          uwagę na jeszcze dwie sprawy.

          Pierwsza - żadna z cytowanych tu osób, które zadały to nieszczęsne pytanie "A
          dlaczego?" nie zamierzała ingerować w kreację tego świata. One chciały tylko
          wiedzieć, dlaczego nigdzie nie została wymieniona Józefina jako kuzynka Anieli,
          dlaczego Baltona jest okropny na rysunku w "Sprężynie", dlaczego wszyscy
          bohaterowie mają wasy... Nikt się nie osmielił napisać "Uważam, że nie powinna
          pani...", więc nie bardzo wiadomo, czemu zostały potraktowane "z buta", dość
          chamsko, choć wolałabym nie używać tego słowa. I ja wcześniej, i Lacitadelle
          pisałyśmy o tym, co stałoby się z nami, gdybysmy w wieku nastoletnim taką
          odpowiedź uzyskały od uwielbianej autorki...

          I ten wiek nastoletni to druga sprawa - otóż może i autorka odpowiadała na
          podobne pytania SETKI razy, ale dla czytelniczki, ktora zadaje pytanie, to jest
          najczęściej PIERWSZY raz. Czytelniczka nie ma obowiązku nauczyc się na pamięć
          powieści i przekopać archiwów bibliotecznych oraz internetu, by zadać swoje
          pytanie (zwlaszcza, gdy dysponuje strona internetową, podobno stworzoną po to,
          by kontakt z czytelnikami ułatwiać). Autorka natomiast ma obowiazek, jesli
          szanuje czytelnika i chce, by ten czytelnik do niej wrócił, na to pytanie
          odpowiedzieć. Jeśli nie chce się powtarzać, wkleic link do poprzedniej odpowiedzi.

          A nade wszystko i przede wszystkim - odpowiadać GRZECZNIE, choćby tylko dlatego,
          że odpowiada osobie, która zapewnia jej zarobek. Ale także dlatego, że
          grzeczność nalezy się wszystkim, o czym nas autorka usiłuje przekonac w swych
          powiesciach, bardzo na tle jej innych wypowiedzi gołosłownych.
          • andrzej585858 Re: Oficjalna strona MM 07.08.09, 22:02
            "Oto jak nas biednych ludzi, rzeczywistość ze snu budzi" - napisał dawno temu Boy.
            Niestety, mam problem z zrozumieniem tego wszystkiego co wyłania się zarówno z
            analiz przeprowadzanych na tym forum i z tym wszystkim co kreuje autorka.
            Powstał jakiś dziwny rozdżwięk pomiędzy pewnymi ideami które chce czy też
            próbuje przekazać autorka a tym co pisze zarówno w ostatnich książkach jak i tez
            na swojej oficjalnej stronie.
            Przecież zwykła ludzka grzeczność wymaga poważnego traktowania osoby z którą
            rozmawia się, nawet jeżeli w duchu chciałoby się powiedzieć - nie mam chęci
            tłumaczyć swojego zachowania.
            No mam problem, muszę przyznać ze zrozumieniem takiej postawy - jakoś wszystko
            we mnie wzbrania się przed postawieniem zarzutu pychy i oderwania się od
            rzeczywistości - ale coś jest jednak nie tak .

            Jezycjada towarzyszyła mi przez prawie 30 lat i hmm czasem to nawet trochę
            żałuję że znalazłem forum - bo dalej żyłbym sobie w błogiej nieświadomości.
            Tak zaś trochę jakoś przykro momentami.
        • staua Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 01:43
          Popieram Ding Yun (czy watek caly czas jest na stronie MM?)
          Czesto mam uwagi do roznych domniemanych bledow lub niescislosci w
          roznych ksiazkach, nie tylko MM. Naturalna rzecza jest powiedziec o
          tym autorowi, a autor powinien sie ustosunkowac do pytania. Moze to
          dlatego, za sama pisuje publikacje i recenzenci sa bardzo krytyczni
          (czytelnicy po opublikowaniu pracy takze).
          Ostatnio wlasnie mam ochote zapytac Jacka Dukaja, dlaczego w
          "Lodzie", pisanym proza sytlizowana na przedwojenna, uzywa slowa
          "sponsorowanie" (w jak najbardziej wpolczesnym znaczeniu) -
          myslalam, ze wtedy go nie uzywano. Odpowiedz "Bo tak mi sie podoba"
          chyba bylaby zupelnie nie na miejscu. No, ale pan Dukaj jest w moim
          wieku, wiec moze nie traktowalby mnie z gory?
          • juliet88 Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 13:43
            No tak, przekonują mnie wasze argumenty, że to jednak zabrzmiało jak
            potraktowanie 'z góry'. Tylko zastanawiam się czy było to celowe - wydaje mi się
            jednak, że nie; że autorka napisała sobie to tak po prostu nie mając pojęcia, że
            może to urazić kogokolwiek i że będzie to odebrane jako traktowanie z góry.
            Wydaje mi się, że osoba, której do tej pory życzliwie odnosiła się do
            czytelników - np. w korespondencji czy tam tej księdze gości czy nawet na
            spotkaniach (a byłam na kilku i co widziałam, to widziałam) nie może tak łatwo
            zmienić frontu.... I czy naprawdę nie jest to takie trochę 'łapanie za słówka' i
            budowanie na podstawie kilku wypowiedzi całej teorii, wg której Musierowicz
            traktuje czytelników z góry, używa wobec nich protekcjonalnego tonu itd.? Może
            poczekajmy na więcej dowodów?
            • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 15:18
              Cytatże autorka napisała sobie to tak po prostu nie mając pojęcia, że może to urazić kogokolwiek i że będzie to odebrane jako traktowanie z góry

              No to jeśli się nie myśli, jak się pisze, to potem trzeba się przygotować, że będzie to skrytykowane. Bo w przypadku słowa pisanego nie ma częście niewerbalnej komunikatu, i mamy do dyspozycji tylko SŁOWA.
              Ciekawe, że w tym "niemyśleniu" celują głównie osoby, które deklarują się jako wrażliwe, ciepłe i empatyczne :-/.
              A jeszcze bardziej przykre, że osoba, która na co dzień obcuje ze słowem pisanym, która pracuje słowem pisanym, nie zdaje sobie sprawy z tego, że między nadawcą a odbiorcą słowa PISANEGO jest duuża przestrzeń na szumy i zakłócenia, więc trzeba starać się myśleć aby użyć właściwych słów.
              Chyba, że to było celowe. Ale wg mnie - to było zwyczajne zamknięcie ust osobie zadającej niewygodne pytania. Tylko, że wtedy deklaracje wszelkie są funta kłaków warte.

              Ja np. nie deklaruję się jako wrażliwa, pełna ciepła i empatyczna milutka kobietka, roztaczająca wokół siebie aurę dobroci - raczej jako wredna bezpośrednia i mało dbająca o samopoczucie innych sucz - zatem moje "bo tak mi się podoba" będzie odebrane inaczej, niż w przypadku osoby deklarującej to, co powyżej - ze względu na mniejszy kontrast.

              I podejrzewam że o ten kontrast też chodzi - inaczej odbierzemy, kiedy panią lekkich obyczajów rzuci Maleńczuk, a inaczej jak panią lekkich obyczajów rzuci Kasia Cichopek.


              Więcej dowodów? Ostatnie wywiady z panią MM w całości są jednym wielkim dowodem.
      • jezykcieplywinem Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 16:22
        Cześć i czołem, dzień dobry, ach dzień dobry. Mój pierwszy post, lecz
        niepierwsza wizyta na forum.

        Natknąłem się dziś na wywiad z MM sprzed dziewięciu laty. Pozwolę sobie
        zacytować fragment:

        EMPiK TV: Zadam Pani pytanie, które intryguje mnie od dawna - dlaczego Pani
        morduje mamusie? W Jeżycjadzie, oprócz Aurelii, mamy aż trzy sierotki - Anielę,
        Bellę i Elkę.
        Małgorzata Musierowicz: To są takie lapsusiki, które czasem autorce umykają, ale
        czytelniczki je bardzo szybko wyłapują. Rzeczywiście tak jest, już mi to
        powiedziano. Może robię to dlatego, że wydaje mi się ciekawe, jak też ojciec
        sobie daje radę z dziewczyną. Ale trzy razy to już trochę za dużo. Spróbujemy
        dla odmiany uśmiercić jakichś tatusiów. (śmiech)
        EMPiK TV: Więc te śmierci to tylko zabiegi fabularne, nie mające właściwie
        znaczenia?
        Małgorzata Musierowicz: Ja po prostu zapominam. Wiem, powinnam przed każdą
        kolejną książką przeczytać całość, ale już nie mogę... (śmiech) ...i stąd takie
        różne pomyłki, jak ta, że na przykład w Kwiecie kalafiora okazuje się, że są
        dwie rude Borejkówny, a dwie złotowłose, albo trzy rude, a jedna złotowłosa -
        już mi się to wszystko myli.
        Kolejna straszna sprawa to kolor oczu Pyzy - okazuje się, że w jednej książce ma
        błękitne, a w drugiej kasztanowe... To wszystko wynika po prostu z tego, że ja
        wolę czytać inne książki, niż swoje.

        ( link do pełnej wersji:
        www.renifer.aplus.pl/jezycjada/wywiad1.htm )

        Owszem, może beztrosko, może nieprofesjonalnie, może niepoważnie. Ale z humorem
        i dystansem do siebie. Można? Można.

        No, ale... Dziewięć lat to kawał czasu. Ludzie się starzeją, gorzknieją, sodowa
        uderzyć może. Ostało się na szczęście drukiem spojrzenie zupełnie, jakby
        zachęcające do zupy pomidorowej i kolory ziemi w nosie. Obecna postawa autorki
        nijak nie jest w stanie popsuć mi przyjemności czytania jej starych książek. Z
        lektury nowych i tak nie mam żadnej przyjemności.
        • kai_30 Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 20:38
          > Małgorzata Musierowicz: Ja po prostu zapominam. Wiem, powinnam przed każdą
          > kolejną książką przeczytać całość, ale już nie mogę... (śmiech) ...i stąd takie
          > różne pomyłki

          Yyy. To naprawdę ta sama osoba, która z butą pisze "na >>tak wyszło<< w naszej
          firmie nie ma zgody"? Aż tak się zmieniła i popadła w przekonanie o własnej
          doskonałości, czy zapomniała, że się przyznawała do pomyłek? ;) Rzeczywiście, z
          tego wywiadu wyłania się obraz beztroskiej i nieco mało profesjonalnej (albo po
          prostu leniwej :P) pisarki, ale cholera - sympatycznej! Gdzie ona się podziała??

          A swoją drogą, ostatnio odświeżyłam sobie TRS i zwróciłam uwagę na kwestię
          redakcji. MM pisze, że SzK i OWR przerabiała wielokrotnie, bo redaktorki
          zwracały jej uwagę na niedociągnięcia i podpowiadały, jak lepiej można by
          poprowadzić akcję. W stopkach redakcyjnych Neojeżycjady widnieje nazwisko ciągle
          tej samej pani redaktor, a wpadek cała masa - zarówno poważnych błędów gatunku
          fabularno-logicznego (typu spłodzenie Belli przez nieletniego Robrojka
          zakochanego w Anieli), jak i drobiazgów wynikających z niesprawdzania realiów
          (choćby przywoływane obok strefy czasowe). Zastanowiło mnie, czy jest to kwestia
          "poluzowania" redakcji (bo i tak się sprzeda, na przykład, więc po co poprawiać
          niedociągnięcia), czy też może skutek tego, że MM przestała przychylnie reagować
          na krytykę także ze strony redakcji?
          • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 08.08.09, 22:08
            Witam! Mój pierwszy post na tym forum popełniłam co prawda w wątku o
            obsadzie filmowej, ale było to już dawno ;)
            Czytam tak Was sobie i mam pytanie: czy żadna z Was nie
            czytywała "Frywolitek" w "Filipince"? Ja jako rocznik 76 byłam wtedy
            w liceum i doskonale pamiętam ostatnią "Frywolitkę", po której pani
            MM została zdjęta z łamów. Otóż dość wrednie (choć może i słusznie)
            skrytykowała gościa, który w "Kole Fortuny" (czy ktoś to jeszcze
            pamięta??) rozwiązał hasło "Ptaszarnia" jako "Ptasiarnia". Jadowita
            krytyka bardzo mnie wtedy ubodła, również dlatego, że pan zgadująy
            był z mojego miasta ;) W następnym numerze redakcja podała ów jad
            jako powód zaprzestania współpracy z pisarką, która jako autorka
            książek dla młodych dziewcząt, powinna prezentować więcej empatii i
            wyrozumiałości. I to był ten pierwszy raz, kiedy zawiodłam się na
            Ukochanej Pisarce. Jakoś mi to do niej nie pasowało...
            BTW - gdyby nie to forum, moja Jeżycjada zapewne kurzyłaby się na
            regale, a tak nawet nabyłam drugi egzemplarz "Szóstej klepki", bo
            mój pierwotny zaginął.
            • wushum Re: Oficjalna strona MM o 08.08.09, 23:23
              Witam.
              Ja krótko.
              Zdaje się że Forum chciało wychwalać jeno MM. Cóż się stało? Zabrania się
              krytyki, a teraz krytykuje???
              Miała być budyniowa słodycz, pochwały karmelizujące itp.
              Myślałam, że będzie się zabawnie czytało, a tu nic.
              • elwinga MM i Filipinka 17.08.09, 08:45
                Jak mi kiedyś opowiadała osoba ściśle współpracująca z redakcją Filipinki, MM
                zerwała współpracę po tym, jak w którymś numerze, zamiast kolejnych
                "Frywolitek", umieszczono reklamę... Harlequina.
            • szprota Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 14:44
              Witaj, Wiewióro. Zapraszamy częściej, a osobną delegację forum bardzo proszę
              umaić Wiewiórę odpowiednimi artefaktami :)
              Takoż i Juliet serdecznie witam!

              Też czytywałam Filipinkę, a w niej "Frywolitki" - chyba nawet pamiętam ten
              felieton o Ptaszarni, natomiast nie miałam pojęcia, że to on się przyczynił do
              zerwania współpracy z M.M.
            • soova Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 14:52
              wiewiora12 napisała:

              > Ja jako rocznik 76 byłam wtedy w liceum i doskonale pamiętam ostatnią
              "Frywolitkę", po której pani MM została zdjęta z łamów. Otóż dość wrednie (choć
              może i słusznie) skrytykowała gościa, który w "Kole Fortuny" (czy ktoś to
              jeszcze pamięta??) rozwiązał hasło "Ptaszarnia" jako "Ptasiarnia". Jadowita
              krytyka bardzo mnie wtedy ubodła, również dlatego, że pan zgadująy był z mojego
              miasta ;) W następnym numerze redakcja podała ów jad jako powód zaprzestania
              współpracy z pisarką, która jako autorka>
              książek dla młodych dziewcząt, powinna prezentować więcej empatii i wyrozumiałości.

              O, poważnie? Nie wiedziałam, że to redakcja "F" rozwiązała z MM współpracę.
              "Frywolitki" pamiętam, ale tego rozstania już nie. Być może dlatego, że zbiegło
              się z moim rozstaniem z "Filipinką" (jakoś dziwnie pamiętam, że ostatni kupiony
              przeze mnie numer, jakoś tak po prawie 10-letniej przyjaźni, zawierał artykuł
              "Wybieramy mena roku!" :D :D :D)
              • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:01
                No nie żartuj z tym menem roku! Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy
                przestałam czytać "Filipinkę", w liceum na pewno. Zaczęłam w wieku
                12 lat, a wspomnienia z czytania "Filipinki" mam takie same jak z
                pierwszych czytań "Jeżycjady" - to był jakiś nowy wspaniały
                świat... "Szóstką klepkę" dostałam właśnie na 12. albo 13. urodziny.
                Czy fakt, że nikt nie pamięta tej filipinkowej akcji, może oznaczać,
                że sobie to wymyśliłam?
                • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:04
                  Ja pamiętam dokładnie, kiedy przestałam czytać Filipinkę. Dokładnie z momentem, kiedy zmieniła się szata graficzna i papier na coś w stylu "Dziewczyny" czy "Popcornu" (mnóstwo zdjęć, milion czcionek, tytuły w stylu "wybieramy mena roku" i śliski błyszczący papier). Pierwszy numer w nowej szacie graficznej był ostatnim, który kupiłam.
                  • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:14
                    Hmmm, ja zaczęłam była na byle jakim papierze i nie zszywana, ale to
                    jeszcze komuna była ;) Potem była coraz bardziej śliska i coraz
                    mniejsza. W którymś momencie przestałam kupować. I potem kupiłam po
                    paru latach jeszcze raz, do pociagu, na studiach. Przeżyłam lekkie
                    załamanie nerwowe. Serio.
                      • mama_kotula Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 22:54
                        Oraz tym, że można było ją poczytać, a nie głównie pooglądać.
                        No i Filip był! :>

                        Oraz tematyka odmienną od "Jak osiągnąć orgazm". Nie mówię, że temat osiągania orgazmu jest niepotrzebny, niemniej o tym mogłam poczytać w Dziewczynie lub innej BravoGirl, a w desperacji zakupić pisemko branżowe ;). Filipinkę kupowałam dla artykułów o czymś innym niż dylematy "jaką kiecę włożyć" i porady "jak poderwać chłopaka z klasy obok". Od tego, jak juz napisałam, były wspomniane wyżej czasopisma.

                        Po zmianie szaty i tłumaczeniu redakcji, że Filipinka chce iść z duchem czasu, a obecne nastolatki interesują się seksem, chłopcami modą nie kupowałam więcej, bo mnie ani chłopcy, ani seks, ani moda nie interesowały (znaczy, nie interesowały mnie w wydaniu czasopismowym, bo ogólnie to i owszem - poza modą, którą do tej pory mam w głębokim poważaniu).

                        A podobne odczucia miałam po ostatniej zmianie szaty graficznej i tematyki "Misia" i też przestałam kupować. Wcześniej Miś był filiżanką herbaty na dywanie wśród poduszek, po zmianie stał się coca-colą i hamburgerem na stołku w McDonaldzie. McDonalda nie lubię.
                        • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 09.08.09, 23:23
                          A wiecie może, czy obecnie istnieją na rynku takie czasopisma jak kiedyś
                          "Filipinka" czy "Jestem"? Czy też wszystkie zeszły do poziomu "Bravo"? Wysiadłam
                          z tego pociągu coś koło dwudziestu lat temu i obecnie zupełnie się nie
                          orientuję. W czasopismach "dorosłych" zauważam ów spadek poziomu i niektóre
                          przestałam czytywać (bo na przykład ubywało z roku na rok treści, a przybywało
                          obrazków, więc co tu czytać?), ale myślę sobie, że to może ja się starzeję i to
                          już ten etap, co to "za moich czasów, to, panie, tego, były czasopisma!"
                            • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 07:32
                              O, "Jestem" też czytywałam - choć w miarę czytania obserwowałam u
                              siebie różne objawy akurat tych chorób, które były opisywane w danym
                              numerze. A teraz, panie, wystarczy Hałsa obejrzeć...
                              Ja w ogóle tych starych "Filipinek" nie wyrzucałam. W przypadku
                              przeziębienia były jak znalazł - rozwalałam się w łóżku z herbatą
                              i "Filipinkami" i przeglądałam po raz kolejny. Tak jak "Jeżycjadę"
                              zresztą.
                              Swoją drogą, jako mamuśkę dwóch córek, bardzo mnie interesuje
                              informacja na temat czasopism dla młodych dziewcząt - choć to jescze
                              trochę czau minie,zanim one zaczną czytać... "Filipinke" ostatecznie
                              przestali wydawać w 2006 roki (info za Wikipedią).
                              • soova Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 08:51
                                wiewiora12 napisała:

                                > Ja w ogóle tych starych "Filipinek" nie wyrzucałam. W przypadku przeziębienia
                                były jak znalazł - rozwalałam się w łóżku z herbatą i "Filipinkami" i
                                przeglądałam po raz kolejny.>

                                Robiłam tak samo, tylko niekoniecznie w czasie przeziębienia. Stare "Filipinki"
                                leżały poukładane wg roczników w szafce w regale. A potem wyprowadziłam się z
                                domu, rodzice zrobili sobie w tym pokoju sypialnię, zmienili meble i... mama
                                wyrzuciła te "Filipinki" :(. Dobrze, że dzieci nie mam, to mniej żal, że się nie
                                ostały dla potomności, żeby pokazać, jakie to dawniej ambitne pisma się
                                ukazywały. :(

                                >Tak jak "Jeżycjadę" zresztą.>

                                Co do "Jeżycjady", to planuję zakupić cały komplet starej "Jeżycjady" na jesień
                                i umilać sobie ciemne wieczory... :)
                                • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 09:07
                                  Odnośnie potomności - w mojej bibliotece miejskiej mieli stare
                                  roczniki oprawione w takie wielkie księgi i wypożyczali w czytelni
                                  czasopism. Czytałam tak stare "Filipinki". Mam nadzieje, że dalej to
                                  trzymają ;)
                                  • skrzydlate.bobry Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 09:41
                                    O, to to to! Biblioteki! Stare czasopisma!
                                    Swego czasu w ramach riserczu przeglądałam w bibliotece stare "Przyjaciółki".
                                    Risercz się nieco przeciągnął, bo już na wstępie mi wyszło, że do moich celów te
                                    "Przyjaciółki" się nie przydadzą, ale nie mogłam się oderwać. Ale miałam
                                    radochę! Największą, jak już dotarłam do czasów, które sama pamiętałam - mama
                                    czasem kupowała "Przyjaciółkę" i mogłam jej podczytywać. A dziś? Ech...
                                • meduza7 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 09:29
                                  A ja sama osobiście własnymi ręcami odniosłam na makulaturę dwa albo może i trzy
                                  roczniki "Świata Młodych" i "Płomyka". Żałuję tego jak cholera - po części
                                  dlatego, że mam naturę chomika i bardzo lubi,ę gromadzić, a po części dlatego,
                                  że to były zupełnie inne czasopisma! Natomiast trochę "Filipinki" mi się
                                  zachowało - nie tej najstarszej może, ale jeszcze całkiem przyzwoitej. Pamiętam,
                                  dla mnie przełomem było, kiedy odeszli od okładek graficznych i zaczęli
                                  umieszczać zdjęcia dziewczyn. Jak wszyscy, dosłownie wszyscy. Podobno z jakichś
                                  badań marketingowych wynikało, że kobieca twarz przyciąga czytelnika znacznie
                                  skuteczniej niż jakakolwiek inna okładka... tyle, że w zalewie okładek z
                                  kobiecymi twarzami warto byłoby czymś się wyróżniać!
                                  • wiewiora12 Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 10:21
                                    No właśnie. A ja przestałam się czuć wyjątkowa. Snobowałam się
                                    podświadomie na tą F. i czułam przynależność do jakiejś elity.
                                    Aha, i jeszcze mi się coś przypomniało. Pierwszy numer wpadł mi w
                                    ręce przypadkiem, a moja mama skomentowała to jakoś tak: O!
                                    Filipinka! Czytałam to jako młoda panienka. No, ale ty może jeszcze
                                    za młoda na to jesteś?
                                    To przesądziło sprawę ;)
                                    Tylko dlaczego ja tak nie powiem moim córeczkom? - chlip chlip...
                                    • mmoni Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 10:38
                                      Ach, Filpinko ukochana, z oprawą graficzną robioną przez Teresę Jaskierny!
                                      Pamiętam, jak siedziałam w bibliotece i pracowicie wyszukiwałam odpowiedzi na
                                      konkurs, gdzie trzeba było dopasować obraz malarza do jego biografii, zdjęcia i
                                      jeszcze znać jego nazwisko, Dzisiaj taki konkurs można by rozwiązać po pół
                                      godzinie googlania, ale jakie pismo dla młodzieży robi teraz takie konkursy?
                                      • filifionka-listopadowa Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 11:39
                                        h! Jak ja bym chciała się dorwać do tych starych, dobrych Filipinek. Gdzieś
                                        kiedyś przy sprzątaniu znalazłam jeden numer i w czasach choroby radowałam się
                                        nim, jak Jeżycjadą (potem, niestety gdzieś zaginął). Ich klimat znam też z kilku
                                        numerów dorwanych w bibliotekach. Te porady, listy od czytelniczek... Czytanie
                                        tego, to dla mnie też możliwość dotknięcia czasów, których z racji wielu nie
                                        mogę już pamiętać.
                                        Cały czas sprawdzam na Allegro, czy nikt nie sprzedaje archiwalnych numerów.
                                        • yowah76 Re: Oficjalna strona MM 17.08.09, 01:32
                                          filifionko, sie na wiosne bede mam nadzieje przeprowadzac i mam
                                          wrazenie, ze na szafie moga byc ze 2 czy 3 roczniki z mojego okresu
                                          licealnego jakos. tj. 91-95? cos kolo tego, moze nawet wczesniej?
                                          • filifionka-listopadowa Yowah 19.09.09, 18:08
                                            yowah76 napisała:

                                            > filifionko, sie na wiosne bede mam nadzieje przeprowadzac i mam
                                            > wrazenie, ze na szafie moga byc ze 2 czy 3 roczniki z mojego okresu
                                            > licealnego jakos. tj. 91-95? cos kolo tego, moze nawet wczesniej?

                                            Tożto skarb jest nad skarby i gdybyś zechciała mi pożyczyć gdy przyjdzie
                                            odpowiedni czas, ozłociłabym Cię:)
                        • the_dzidka Re: Oficjalna strona MM 10.08.09, 08:44
                          > Po zmianie szaty i tłumaczeniu redakcji, że Filipinka chce iść z
                          duchem czasu,
                          > a obecne nastolatki interesują się seksem, chłopcami modą nie
                          kupowałam więcej

                          I w ten sposób Filipinka padła.
                          Niestety, mniej to były pomysły redakcji, a więcej nowego
                          właściciela F, który zdecydował o tych zmianach. Nie jedyna to
                          gazeta, którą w ten sposób "załatwiono na perłowo".
                          • ananke666 O obliczach Filipinki 10.08.09, 12:22
                            > I w ten sposób Filipinka padła.
                            > Niestety, mniej to były pomysły redakcji, a więcej nowego
                            > właściciela F, który zdecydował o tych zmianach. Nie jedyna to
                            > gazeta, którą w ten sposób "załatwiono na perłowo".

                            Dla ciekawych: Anna Piwowarska, Trzy oblicza Filipinki. Epizod z dziejów
                            transformacji polskich pism młodzieżowych przełomu wieków (praca licencjacka)

                            jest tu:

                            wkajt.republika.pl/anapi/
                            Polecam, czyta się ciekawie.
                            • kkokos Re: O obliczach Filipinki 10.08.09, 20:33
                              o dzięki, z przyjemnością przeczytam!

                              ja też tęsknię za starą filipinką, ale to trochę inaczej wyglądało i jakoś tam
                              to wydawnictwo można zrozumieć (choć żal, żal).

                              przed 1989 filipinka nie miała konkurencji (ew. jestem, które jednak skupiało
                              się bardziej na zdrowiu i oczywiście na przełaj, ale ono było obupłciowe), więc
                              siłą rzeczy nastolatki kupowały ją powszechnie. także te, które tak naprawdę
                              czytały tylko czarną stronę filipa i dwie strony o modzie.
                              po 1989 bravo i dziewczyna zgarnęły dużą część czytelniczek - tych szukających
                              płytszych treści i bardziej kolorowych zdjęć, oczywiście. grono czytelniczek F.
                              dramatycznie się skurczyło (jak to było, że pieniądz słabszy wypiera pieniądz
                              mocniejszy? w każdym razie tandeta wypiera to co ambitniejsze). a dla małego
                              grona nie da się wydawać pisma, bo albo musi być ono drogie, albo mieć kupę
                              reklam (ale jak tu mieć kupę reklam, skoro czytelniczek mało), albo trzeba do
                              pisma dokładać - a wszak były to czasy drapieżnego kapitalizmu :) poza tym
                              zapewne wydawnictwo twój styl liczyło po prostu, że rozszerzy sobie target:
                              wychowa nastolatki w taki sposób, że osiągnąwszy pewien wiek płynie przesuną się
                              do grupy czytelniczek twojego stylu (wtedy gigantycznej, sukces twojego stylu
                              zaskoczył przecież także i jej twórców, a nawet trochę zdemoralizował :).

                              więc jakoś tam można to wydawnictwo zrozumieć. choć rzeczywiście pamiętam ten
                              potworny zawód, gdy wzięłam do ręki pierwszy numer przygotowany przez nowe
                              wydawnictwo :( :(
                              • turzyca Re: O obliczach Filipinki 20.09.09, 12:52
                                > zapewne wydawnictwo twój styl liczyło po prostu, że rozszerzy sobie target:
                                > wychowa nastolatki w taki sposób, że osiągnąwszy pewien wiek płynie przesuną si
                                > ę
                                > do grupy czytelniczek twojego stylu (wtedy gigantycznej, sukces twojego stylu
                                > zaskoczył przecież także i jej twórców, a nawet trochę zdemoralizował :).

                                Bo taki model funkcjonuje w Niemczech - dla matki jest TS, a dla corki
                                TS-junior. Nie pamietam teraz tytulow, ale pamietam moje zaskoczenie podczas
                                ktorejs wymiany, jak zobaczylam co czytaja matka i corka rodziny mnie
                                goszczacej. Bauer postanowil skorzystac z niemieckiego wzorca, nie uwzgledniajac
                                roznic kulturowych i w budowie rynku.

                                choć rzeczywiście pamiętam ten
                                > potworny zawód, gdy wzięłam do ręki pierwszy numer przygotowany przez nowe
                                > wydawnictwo :( :(

                                Ten numer z 98 roku nie byl jeszcze taki zly, aczkolwiek to juz nie bylo to, ale
                                dopiero w 2002 roku nastapila prawdziwa katastrofa, na ktorej skutki nie trzeba
                                bylo dlugo czekac. I nie byly to jakies zaskakujace skutki. Zrobienie z
                                Filipinki kopii Bravo nie mialo sensu wobec ugruntowanej pozycji Bravo.
                                Filipinka miala na tym polu zgola mniejsze szanse od zupelnie nowych tytulow, bo
                                wiazaly sie z nia okreslone skojarzenia. Jedyna rozsadna droga bylo
                                pozostawienie czasopisma na ambitniejszym poziomie - owszem grupa myslacych
                                nastolatek jest ograniczona, ale jest to nisza w ktorej Filipinka nie miala
                                konkurencji.
                              • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 16.08.09, 22:48
                                Weszlam. Przeczytałam przepis na Szarlotkę Maryli Cuthbert - w skład
                                owej szarlotki wchodzi margaryna.. Cóż, na Kazimierzu, w zydowskiej
                                knajpie mieli w menu dwa tygodnie temu golonke, a w "Sphinksie"
                                stek wieprzowy nosi nazwę "Stek Sułtana". Tyle, ze szef kuchni nie
                                musi być erudyta, a MM powinna wiedziec, ze margaryna w XIX wieku to
                                absurd.
                                Albo jest sie erudyta, albo się nie jest.
                                • ding_yun Re: Wpis dzisiejszy :) 16.08.09, 23:20
                                  Muszę przyznać, że jestem zbudowana nieco tym, że nie usunięto mojego wpisu z
                                  księgi gości, a wręcz mnie mile powitano :) Umieściłam go wszak z czystej przekory.
                                  Chyba że naprawdę mamy na forum szpiega ze strony MM?

                                  Dobra, zaczynam wymyślać spiskowe teorie dziejów. Idę spać.
                                  • mmaupa Re: Wpis dzisiejszy :) 16.08.09, 23:52
                                    Znaczy zakład przegrywam z kretesem, ale dobrze mi z tym :)

                                    Zastanawia mnie to:

                                    "Sama również miałam smutnawe dzieciństwo i mocno smutną młodość..."

                                    Kto czytał TRS - co w tej młodości było takiego smutnego? Zabiło jej kogoś?
                                    • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 01:03
                                      > "Sama również miałam smutnawe dzieciństwo i mocno smutną młodość..."
                                      >
                                      > Kto czytał TRS - co w tej młodości było takiego smutnego? Zabiło jej kogoś?

                                      Trudne powojenne czasy, rozwód rodziców. Tzn, o rozwodzie nie ma ani słowa,
                                      dopiero z forum się dowiedziałam. Wcześniej, aż głupio się przyznać, myślałam,
                                      że ojciec w porównaniu do matki był tak nieważny, że nawet drugiego zdania o nim
                                      nie warto było pisać... W książce jest chyba tylko jedno.
                                      • verdana Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:35
                                        Ale ten rozwod to byl chyba w późnych nastoletnich latach pani MM.
                                        jak to się ma do swietej matki MM - to smutne dziecinstwo? naprawde,
                                        trudne powojenne czasy byly dla owczesnych dzieci normalnymi
                                        czasami. dzieci nie maja smutnego dziecinstwa tylko z powodu zlego
                                        ustroju (o wojnie czy represjach tu nie mowię) czy złego
                                        zaopatrzenia.
                                        • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 23:50
                                          Tego nie wiemy, jak to się ma, a mnie się wydaje mocno nietaktowne pytanie, jak
                                          to się ma. MM nie uznała za stosowne opisywać ze szczegółami przyczyn smutnawego
                                          dzieciństwa i jeśli rzeczywiście były takowe, to nic nikomu do tego. Co innego
                                          dłubać w literaturze, a co innego w życiu osobistym. Nieszczęśliwe małżeństwo
                                          rodziców na przykład to dość dobra przyczyna, chociaż ja tam nie wnikam. Jej
                                          rzecz i już.
                                          Mnie raził tylko brak jakichkolwiek wzmianek o ojcu. Gdyby padło jedno, nawet
                                          bardzo krótkie zdanie o rozwodzie rodziców, uznałabym to za normalne, rozwód
                                          rzecz nieprzyjemna, ale żadne dziwo. A tak, miałam ciągle wrażenie, że ten
                                          ojciec gdzieś jest, zepchnięty zupełnie na margines, nieważny.

                                          Nie pisz, Verdano, z przekąsem o świętości matki MM. Musi być z niej porządna
                                          babeczka, dziećmi pokierowała dobrze, sama zdobyła wykształcenie, zawód i
                                          niezależność. Pani Małgorzata bardzo ją kocha i szanuje. Nam też wypadałoby
                                          uszanować obcą, starszą osobę.
                                • ananke666 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 01:08
                                  verdana napisała:

                                  > Weszlam. Przeczytałam przepis na Szarlotkę Maryli Cuthbert - w skład
                                  > owej szarlotki wchodzi margaryna..
                                  (ciach)
                                  Tyle, ze szef kuchni nie
                                  > musi być erudyta, a MM powinna wiedziec, ze margaryna w XIX wieku to
                                  > absurd.
                                  > Albo jest sie erudyta, albo się nie jest.

                                  Eee, ta szarlotka to pewnie na zasadzie "piekąc ją, myślałam o kuchni Maryli
                                  Cuthbert, stąd nazwa" i to wszystko. Lodów przecież też Maryla mieć nie mogła.
                                  • anutek115 Re: Wpis dzisiejszy :) 17.08.09, 08:56
                                    Te przepisy są po prostu dość leciwe ( w sensie - kiedys sporzadzone i nie
                                    poddawane korekcie przez lat -nascie), ja czasem próbuje cos upiec z "Łasucha" i
                                    znajduję różne dziwne rzeczy, typu sztuczny miód w przepisie na choinkowe
                                    pierniczki. W zyciu nie użyłabym sztucznego miodu do pierniczków (ja jestem z
                                    Torunia!!! ;-)), ale myślę sobie, że po prostu książka była pisana w innych
                                    czasach, gdy o niektóre produkty było trudniej.

                                    Przyznam się wam jednakże ( w sekrecie ;-))), że nigdy nie udała mi się żadna z
                                    potraw z "Łasucha". To znaczy, wszystkie mi sie udawały, ale po dokonaniu zmian,
                                    jeśli robiłam wszystko dokładnie tak, jak było w przepisie, wychodziły mi cuda
                                    wianki - lejące się ciasto na kapusniaczki, takież na pierniczki, cos za bardzo
                                    rosło, albo odwrotnie, nie rosło wcale, pękało, wysuszało się na kamień... Nie
                                    wiem, może ja mam jakąś skazę, ale naprawdę lubię gotować i umiem, i ten dziwny
                                    rzut nie do końca udanych rzeczy, do których zawsze (naprawdę zawsze, bez
                                    wyjatków, a wypróbowałam z pół książki) czegoś dosypywać, dolewać, odsypywać,
                                    dokrajać, trochę mnie jednak dziwi.