Dodaj do ulubionych

Obsesje językowe pisarzy

17.01.08, 19:44
Moja ulubiona P.D.James nie może napisać książki bez użycia
przynajmniej kilka razy słowa "fawn" (płowy). Czytając coś jej,
zakładam się ze sobą na której stronie się zacznie - nigdy później
niż na 20.
A u Christie ciągle ktoś zapomina jakiegoś nazwiska i zastanawia
się, jak ono brzmiało. Chyba w każdej książce!
Zauważyliscie cos podobnego u innych?
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: Obsesje językowe pisarzy 17.01.08, 20:25
      w wakacje czytałam kryminał "Nie zabijać pająków" , w którym autorka
      kilkakrotnie użyła wyrażenia, że jakaś pani "została z otwartą buzią"...Po
      pierwsze, czułam się, jakby było to adresowane do przedszkolaka, a po drugie,
      chyba można użyć wyrażenia "z otwartymi ustami"...strasznie mi to zgrzytało,
      poza tym kryminał był całkiem sympatycznym czytadłem.
    • Gość: wqrwiony Re: Obsesje językowe pisarzy IP: 195.28.183.* 17.01.08, 20:36
      michnik, geremek et consortes vulgo vel ergo e tutti quanti par
      excellence łysiak
    • hajota Re: Obsesje językowe pisarzy 17.01.08, 20:42
      Pamiętam, że u Żeromskiego w "Dziejach grzechu", i chyba nie tylko, drażniło
      mnie wyrażenie "suszyła zęby do chłopców" (że niby się uśmiechała).
    • yanga Re: Obsesje językowe pisarzy 17.01.08, 21:07
      U Daphne du Maurier ciagle jakieś niespodzianki: a to narratorka nie
      ma imienia ("Rebeka"), a to w ogóle nie wiadomo, kto jest narratorem
      ("Rodzina Delaneyów"), a to nie pada nazwa kraju, w którym toczy się
      akcja, tylko pisze o Irlandii "ten kraj", a o Anglii "za wodą"...
      • bdx65 Re: Obsesje językowe pisarzy 18.01.08, 15:40
        zawsze denerwowało mnie u Żeromskiego zbyt częste stosowanie
        wyrażenia "kiedy niekiedy";
        • pampelune Re: Obsesje językowe pisarzy 29.02.08, 14:53
          A ja nie znosiłam jak Żeromski pisał że tak było "literalnie".
          W ogóle nie znosiłam jak pisał.
          2x czas przeszły, Alleluja
    • Gość: babatka Re: Obsesje językowe pisarzy IP: *.radioalfa.pl 29.02.08, 22:21
      W jednej książce Christie na co drugiej stronie bohaterowie wzruszali ramionami.
      A, że czytałam w oryginale obkułam się ze zwrotem "shrug your shoulders" do
      końca życia.
      W ogóle zauważyłam takie dziwne zjawisko, że częściej wychwytuję takie powtórki
      jak czytam właśnie po angielsku ;-)
      • yanga Re: Obsesje językowe pisarzy 29.02.08, 23:19
        W języku angielskim powtórzenia wyrazów nie są błędem stylistycznym.
        Dlatego polscy tłumacze i redaktorzy mają trudne zadanie. Mnie z
        kolei - właśnie przy czytaniu w oryginale - do szału doprowadza
        problem drzwi. Anglojęzycznym nie wystarcza napisać, że ktoś wszedł
        lub wyszedł. Muszą koniecznie mieć czarno na białym, że otworzyli
        bądź zamknęli za sobą drzwi. Albo nie zamknęli, zostawili uchylone,
        w każdym razie bez drzwi ani rusz :-). I tak czasem po kilka razy na
        stronie!
        • minniemouse Re: Obsesje językowe pisarzy 29.02.08, 23:26
          no tak bo po ang nie ma sensu napisac "he left ajar". musi byc he
          left the door ajar.

          Minnie
          • yanga Re: Obsesje językowe pisarzy 01.03.08, 18:16
            Mnie chodzi o to, że po co w ogóle na każdym kroku wspominać o
            drzwiach. To jakaś obsesja właśnie.
            • donatta Re: Obsesje językowe pisarzy 01.03.08, 20:13
              Mnie się przypomina w tym momencie "Mały światek" Davida Lodge'a - jeden z bohaterów jest pisarzem, program komputerowy wyszukuje najczęściej powtarzające się słowo w jego powieściach (z wykluczeniem określeń gramatycznych). Jak się okazuje, jest nim "tłuszcz" i jego pochodne. Od tej pory, autor nie jest w stanie napisać niczego innego, bowiem kiedy tylko siada do maszyny/komputera i próbuje cokolwiek stworzyć, do głowy przychodzą mu wyłącznie słowa związane z tym nieszczęsnym tłuszczem. Następuje całkowita blokada twórcza :-)

              I jeszcze a propos postu Yangi, to właśnie takie obsesje rzadko widać, kiedy się czyta dla przyjemności, ale w momencie, gdy człowiek musi wczytać się w każde zdanie pod kątem semantyki, to się ujawniają różne takie obsesje autora.

              Ja - w pewnej tłumaczonej serii - zaobserwowałam nienaturalną wręcz częstotliwość występowania wyrażeń związanych z ruszaniem głową - bohaterowie kiwali na tak i na nie, poruszali nią przy różnych okazjach, czasem gwałtownie, innym razem powoli, odwracali głowę, w chwilach grozy chwytali się za nią, a jeśli jeszcze do tego dochodziły zwierzęta, to mieliśmy całą gamę potrząsań, zarzucania łbem, trącania pyskiem i tym podobnych.

              I druga obsesja, którą zauważyłam przy okazji tłumaczenia zupełnie innej książki, ale też poniekąd związana z głową.
              Chodzi o ang. słowo "frown" - czyli marszczenie / podnoszenie brwi, marszczenie czoła. Sądząc po częstotliwości stosowania tego wyrazu, wszyscy bohaterowie musieli mieć niezłe zmarszczki :-)
              • yanga Re: Obsesje językowe pisarzy 01.03.08, 23:46
                O tak, to z głową jest nagminne! A jeśli nie spotyka się tego w
                przekładach, to znak, że tłumacz odrobił lekcje. I zauważ, że
                anglojęzyczni nie kręcą głową przy zaprzeczaniu, tylko nią
                potrząsają. Dla mnie to niewykonalne, można się nabawić wstrząsu
                mózgu. I jeszcze: zanim coś powiedzą, muszą popatrzeć na rozmówcę.
    • bbbzyta Re: Obsesje językowe pisarzy 01.03.08, 11:29
      Simenon w cyklu o komisarzu Maigret, zawsze było coś żółtawego - "jaunatre", najczęściej fasady kamienic w deszczu.
    • abranova Re: Obsesje językowe pisarzy 01.03.08, 12:16
      Czytałam niedawno "Strzałę Kusziela" J.Carey. Całkiem fajne fantasy, z tym że
      bohaterka opisując swoje reakcje wciąż używa określenia "sapnęłam". A sapała tak
      z rozkoszy, z bólu, z zaskoczenia, z oburzenia i może jeszcze innych
      okazji...Jakby tak robiła bohaterka powieści współczesnej, wcześniej czy później
      ktoś by jej chyba doradził wizytę u laryngologa lub kardiologa ;)
    • yanga Re: Obsesje językowe pisarzy 01.03.08, 18:13
      I jeszcze w tak zwanych momentach bohaterki nałogowo wyginają się w
      łuk - spotkałam się z tym zjawiskiem u co najmniej kilku "babskich"
      anglojęzycznych pisarek.
    • autumna Re: Obsesje językowe pisarzy 02.03.08, 15:13
      W cyklu Pilipiuka o kuzynkach Kruszewskich Monika co chwila nazywana jest "cielaczkiem".
    • Gość: Wrecekrzepki to ejaculate IP: 83.13.98.* 10.03.08, 16:09
      W opowiadaniach o Sherlocku Holmesie co kilka stron pojawia sie czasownik "to
      ejaculate" w znaczeniu "wypalic, wykrzyknac". W dzisiejszych czasach raczej nie
      spotykane w takim kontekscie ;)
      • waldemar_batura Re: to ejaculate 18.03.08, 00:35
        Geralt co 3-4 strony uśmiecha się; zawsze paskudnie. Lem nie wiedzieć czemu
        notorycznie pisze "bucik" zamiast "but". Jeśli mowa o słówkach, które zmieniły
        znaczenie, to Tomek Sawyer przekrzykujący się z rywalem "I can lick you!" brzmi
        dziś co najmniej podejrzanie. :-)
    • agatta7 Re: Obsesje językowe pisarzy 18.03.08, 08:49
      W "Cieniu wiatru", w scenie z Nurią Monfort co rusz rzucało mi się w
      oczy słowo "przytaknęła"... ale może to obsesja tłumaczy?
      • yanga Re: Obsesje językowe pisarzy 18.03.08, 10:39
        Niestety to obsesja autorów. A może raczej angielska stylistyka.
        Tłumacze, gdyby chcieli przekładać wszystko jak leci, po kilka razy
        na stronie przytakiwaliby razem z bohaterami. A tak - trzeba
        główkować: raz się pisze "przytaknął", innym razem "pokiwał głową"
        albo w ogóle się opuszcza. Ot,tajemnice warsztatu, znane każdemu
        tłumaczowi literatury. A autor furt swoje: he nodded - razy dziesięć.
        • meduza7 Re: Obsesje językowe pisarzy 18.03.08, 11:32
          U takiej na przykład Chmielewskiej wszyscy bohaterowie używają rusycyzmów ("w
          czym dzieło"), nawet ci, którzy z powodu młodego wieku w zasadzie nie powinni
          ich w ogóle znać.
    • marajka Re: Obsesje językowe pisarzy 18.03.08, 11:32
      U J.K.Rowling, nikt się nie uśmiecha. Oni "szczerzą zęby".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka