18.12.08, 12:05
Co byś zrobił/zrobiła gdyby okładka Twojej książki odstraszała swym
wyglądem? Nie żartuję, pytam poważnie! I nie jest to wynik
świadomego zabiegu marketingowego ale wygodnictwa oraz - jak
przypuszczam - niedopatrzenia i [słowo lekko niecenzuralne].
Prośba o jej zmianę nie przyniosła żadnego rezutlatu.
Męczy mnie to okropnie. Tym bardziej, że włożyłam w tekst wiele
serca...

--
Nie warto ze mną zadzierać... Mam 78% z psychopaty!
Obserwuj wątek
    • margasa Re: Okładka 18.12.08, 12:16
      Nic nie zrobiłam, bo nic się nie dało. Jako tłumaczka nie miałam nic
      do gadania, próbowałam jeszcze interweniować wspólnie z autorem i
      jego wydawnictwem, ale nas pouczono, że nic nam do tego. Po fakcie
      już wiem, że jeśli autor nie zapewni sobie w umowie z wydawcą prawa
      do postawienia veta w sprawie okładki, to jego zdanie nie ma
      najmniejszego znaczenia. Autor załamany i wstydzi się pokazać
      książkę znajomym, ja zgrzytam zębami.
    • skajstop Re: Okładka 18.12.08, 12:42
      Możesz zadrzeć z wydawcą, korzystając z ustawy o prawie autorskim, gzie masz
      coś, co się zwie istotnym interesem twórczym - to bodaj art. 56. I kolejne
      artykuły, gdzie jest mowa o zawinionym naruszeniu twoich interesów, to coś w
      okolicach 80 artykułu.
      To pójście na udry, ale...
    • nobullshit Re: Okładka 18.12.08, 15:51
      1. Poryczałabym się i/lub upiła.
      2. Spytała o zdanie znajomych - bo może, obiektywnie rzecz biorąc, okładka nie
      jest aż tak straszna.
      3. patrz 1. Pewnie jeszcze parę razy.
      4. Przy następnej książce uparłabym się przy stosownym paragrafie w umowie
      wydawniczej.
      • lucyolejniczak Re: Okładka 19.12.08, 10:15
        Najczęściej autor ma najmniej do gadania w tym temacie. O ile w ogóle. Ja też miałam inną wizję okładki mojej książki, ale...
        Udało mi się wprawdzie wynegocjować niewielkie zmiany, niemniej jednak książka nadal wygląda jak romansidło i odstrasza ( dochodzą do mnie słuchy )"różem majtkowym".
    • ciemnanocka Re: Okładka 19.12.08, 20:09
      Moja okładka mnie też odstraszyła. Próbowalam cos zmieniać, ale znajomi
      pracujący w marketingu byli na tak. wydawnictwo zrobiło wcześniej badania
      rynkowe, która z propozycji jest najlepsza i wybrano taką jaka jest. Teraz nawet
      ją polubiłam. Fluorescencyjny niemalże kolor zwraca na siebie uwagę.
    • zona_mi Re: Okładka 23.12.08, 11:36
      Pewnie nic...
      Kiedy zobaczyłam okładkę swojej książki, to się rozpłakałam rzewnie.
      Ale to było kilka dni przed pójściem do druku, a w umowie stało, że
      wydawca decyduje.
      Następnym razem zastanowię się przed podpisaniem umowy.
      A Ty miałaś (mieć) wpływ na wygląd okładki?
      • czepialska Re: Okładka 23.12.08, 16:42
        Jak już mi ją przysłali to oceniłam...
        Szkoda, że nie uwzględnili moich "racji" - faktem jest, że w umowie
        nie miałam ani słowa na temat okładki.
        Parafrazując starożytnych: przykra nauka ale... nauka!
    • almayer234 Re: Okładka 28.12.08, 11:06
      Okładka nie jest po to, zeby podobała się autorowi, ale aby dzieki
      niej z książki był jak największy zysk dla wydawcy.

      Jeśli wydawca zechce, moze też zatrudnić też autora tekstu do
      projektowania okładki, ale zazwyczaj efekt byłby opłakany...
      • anabella72 Re: Okładka 16.01.09, 09:04
        Okładka jest po to żeby zachęcić czytelnika do kupna książki a nie żeby podobała
        się wydawcy. I jeśli dużo osób mówi ze okładka jest paskudna to taka jest. Nie
        zawsze grafik czy wydawca ma racje. Takie jest moje zdanie. Najlepiej byłoby
        konsultować to z autorem. Przecież można się dogadać.
    • czepialska Re: Okładka 08.01.09, 11:01
      Z niekłamaną przyjemnością donoszę, że rzeczona okładka już
      zmieniona na duuużo lepszą i ładniejszą :)
      Jednocześnie chciałam podziękować tym wszystkim, którzy nie skąpili
      mi słów zrozumienia, otuchy i współczucia!
      Dziękuję także tym, których zjadliwe listy co prawda nie rozwiązały
      sprawy ale utwierdziły mnie w przekonaniu, że działalność twórcza to
      ciężki kawałek chleba, pełen jadu i zawiści... Ale głowa do góry,
      nie martwcie się! Pewnie jeszcze nie raz dam Wam pole do popisu :)
      • pisam Re: Okładka 08.01.09, 12:55
        Ja w swoich umowach z wydawnictwem dbam aby był stosowny paragraf o następującej
        treści;
        "Wydawca ma obowiązek uzyskania zgody Autora na projekt graficzny okładki utworu."
        i to załatwia całą sprawę.

          • skajstop Re: Okładka 09.01.09, 14:11
            Nie od razu "decydować". Ale mieć coś do powiedzenia w skrajnych przypadkach.
            Idąc do fryzjera, jednak zwykle ty decydujesz, jak ma cię obciąć? Czy ślepo
            ufasz fryzjerowi tylko dlatego, że wydaje się być fachowcem? :) Zauważ, w końcu
            to ty potem nosisz ten fryz (lub jego brak :D) na głowie...
              • pisam Re: Okładka 10.01.09, 10:08
                Jeżeli ktoś nie chce zrozumieć, to nie zrozumie.
                Ty możesz przy wydaniu swojego tłumaczenie podróży z Afryki mieć okładkę z iglo
                i Eskimosem na palmie ( lub trzy kolorowe przenikające się trójkąty, albo
                zielony jelonek na rykowisku). To jest twoja sprawa i wydawcy który wreszcie to
                wyda, ja jako autor nie mam zamiaru wymyślać niestworzone rzeczy ale chce mieć
                wpływ na swoją książkę, więc akceptacja okładki( którą i tak projektuje grafik z
                wydawnictwa) nie jest sprawą wziętą z sufitu.
                Napiszę jeszcze raz abyś zrozumiał, to nie ja projektuję okładkę tylko grafik z
                wydawnictwa, ja ją akceptuję i ewentualnie rozmawiam z grafikiem jaka okładka
                będzie najlepsza dla NASZEJ książki. Przy okazji mam pytanie: książkę oceniasz
                jako dzieło autora czy wydawcy?
                Mówisz, że iksiński napisał grzmota czy wydawca Z? Bo jeśli oceniasz autora i
                iksińskiego ( a tak jest, czytając twoje poprzednie postu) to jako autor i
                iksiński mam prawo do głosu w sprawie okładki, to nie jest wyłącznie sprawa
                wydawcy, ale na wszelki wypadek dobrze się zabezpieczyć podpisując dobrze
                skonstruowaną umowę.
                • almayer234 Re: Okładka 10.01.09, 11:56
                  Myślałem, że bywalcy tego forum wiedzą, że książkę wydaje wydawca, a
                  nie autor. Dziwne trochę, że kol. pisam ma jakieś co do tego
                  wątpliwości.

                  "Mówisz, że iksiński napisał grzmota czy wydawca Z?"
                  Mówię, że iksińński napisał grzmota. Pisaniem książek zajmuje się
                  autor, a nie wydawca.

                  Przepraszam pozostałych forumowiczów za oczywistości, ale skoro kol.
                  pisam ma w tej sprawie wątpliwości, chciałem mu je wyjaśnić.

                  Po co grafik miałby rozmawiać z autorem, skoro to nie autor zamawia
                  u niego pracę i nie autor mu płaci? Chyba zwariowany grafik-
                  hobbysta...
                  • pisam Re: Okładka 10.01.09, 14:21
                    Almayer jestem rozczarowany twoją postawą, ale widocznie taki już jesteś, że
                    najważniejsze dla ciebie to mieć ostatnie słowo, nawet jeśli przeczy to abyś
                    mógł cokolwiek zrozumieć.
                    W odróżnieniu od ciebie nie tylko piszę ale także jestem wydawcą, więc
                    zarzucanie mi jakiejś "niewiedzy", jest delikatnie mówiąc chybione. Ale skoro
                    uważasz, że autor nie ma żadnego prawa do swojej książki, to po właściwie po co
                    on jest potrzebny. Nie dość, że przesyła swoje "wypociny", to jeszcze chce za to
                    pieniądze i zawraca głowę wydawcy aby zadbał o takie szczegóły jak ciekawa
                    okładka. Według ciebie powinien chyba przynieść mu gotowy produkt na kolanach,
                    zapłacić za to, że zawracasz mu głowę i zgodzić się aby zrobił z nią co tylko
                    zechce i nie zwracał na niego uwagę. Można i tak... ale skoro wydawca to Pan, a
                    ja ( autor ) niepotrzebny mu petent który uparł się aby przeszkadzać w wydaniu
                    dzieł, to jakim cudem ten ( twój ) ukochany, mądry i jedyny wydawca wydaje takie
                    badziewie które mu podsuwam??? Jeżeli nie zrobił tego dla pieniędzy ( które
                    musiał dojrzeć w jakiejś perspektywie wydania książki głupiego ( czyli mojego)
                    autora ), to znaczy że jest chory i jako taki powinien się leczyć, zamiast wydawać.
                    Ja znam wydawców i WYDAWCÓW, pierwsi są zakochani i zadufani w sobie jak ty i
                    twoje poprzednie klony ( NIC do nich nie dociera, poza tym że są boscy), drudzy
                    ( z dużej litery) wiedzą, że autor jest współtwórcą książki która jako całość ma
                    im wszystkim przynieść pieniądze, więc także ma prawo do wypowiedzenia swojego
                    zdania co do okładki.
                    Zresztą, nie musisz ze mną dyskutować, skoro nie zgadzasz się z moimi warunkami
                    współpracy ( które podaję jako autor lub wydawca) każdy z nas idzie swoją drogą
                    a życie pokaże kto miał racje. Jak na razie nie narzekam bo podpisałem kolejną
                    umowę.
                    • almayer234 Re: Okładka 10.01.09, 15:46
                      Nie zarzucam żadnej niewiedzy. Zadałeś mi pytania, więc na nie
                      odpowiedziałem. To coś złego?? Wiem, że to forum jest dziwaczne i
                      dziwaczne panują na nim obyczaje, ale wydawało mi się, że nie aż do
                      tego stopnia, żeby nie odpowiadac na pytania.

                      Odpowiadam na kolejne:
                      "Ale skoro uważasz, że autor nie ma żadnego prawa do swojej książki,
                      to po właściwie po co on jest potrzebny."

                      Autor jest potrzebny do napisania książki.

                      "jakim cudem ten ( twój ) ukochany, mądry i jedyny wydawca wydaje
                      takie badziewie które mu podsuwam???"

                      Niestety nie wiem dlaczego ktoś wydaje pisane przez Pana badziewie.
                      Gratuluję dystansu do siebie.

                      Mam nadzieję, że czuje się Pan usatysfakcjonowany odpowiedzią.
                      '
              • jolea Re: do Almayer 10.01.09, 11:57
                Tak sobie śledzę od pewnego czasu to forum, Twoje rozmaite wcielenia
                i muszę przyznać, że wnosisz w tę moja lekturę sporo zdrowej
                radości. A może byś tak w końcu coś napisał i wydał? Jaką książkę,
                abo co... Deklaruję się jako Twoja pierwsza fanka!
                • almayer234 Re: do Almayer 10.01.09, 15:40
                  Proszę bardzo. Książkę, która wydałem, mozna kupic na stronie
                  www.dalavichpress.pl W przeciwieństwie do skajstopa et consortes nie
                  muszę wstydzić się tego, co robię.

                  Aha, okładka jest też moja...
                  • skajstop Re: do Almayer 10.01.09, 16:06
                    Okładki nie musisz się wstydzić, ale co do tłumaczenia, to już byłbym
                    wstrzemięźliwy w zachwytach, bo kwiatki typu "obydwoma rękoma" chluby nie
                    przynoszą. Porozmawiamy o wydawcach, którzy nie znają języka polskiego? ;p
                    • almayer234 Re: do Almayer 10.01.09, 16:50
                      Słownik poprawnej polszczyzny PWN z 2007 dopusza 'obydwoma rękami'
                      (chociaż niechętnie i opatruje kwalifikatorem 'rzadk.') Ale
                      przyznaję, że 'obydwiema' byłoby lepiej.

                      Cluby to nie przynosi, ale i wstydu nie. Natomiast wstyd przynosi,
                      jeśli argumnentem uzasadniającym bład jest to, że adwersarz też
                      popełnia bład. Ktoś tu już pyskował kiedyś na ten temat...
                      • skajstop A dlaczego nie? 10.01.09, 17:03
                        Nagle zabolało cię wytykanie błędów? Wstyd przynoszą takie kwiatki, kiedy ktoś
                        ma tyle do powiedzenia o wydawcach i autorach, nadyma się jak wielki balon
                        alfaomegiczny (:D), a nagle się okazuje, że mogąc dopilnować każdego elementu
                        procesu wydawniczego, sadzi błąd na błędzie. Ty się ciesz, że wskazałem tylko
                        jeden, tam się od nich roi. Robił ci ktoś redakcję tekstu?

                        Metoda jest może nieprzyjemna, ale skoro innych pouczasz tak stanowczo i
                        bezkompromisowo, powinieneś być przygotowany na uważne przyglądanie się twojej
                        działalności.
                        • almayer234 Re: A dlaczego nie? 10.01.09, 17:13
                          Ależ jestem przygotowany i wcale nie zabolało (chociaż oczywiście
                          nie jestem zadowolony z tego, że tam są błedy). Jestem zadowolony,
                          że ktoś je wskazuje gratis.

                          Nie podoba mi się jedynie dyskusja na poziomie:
                          - idz do logopedy, bo seplenisz.
                          - nie możesz mi wytykać tego, że seplenię, bo masz krzywe nogi,

                          Który Pan tutaj z wielkim wysiłkiem usiłuje propagować (no ale w
                          końcu anonimowo to nie wstyd pierdoły wygadywać).
                • pisam Re: do Almayer 10.01.09, 16:27
                  Dla ścisłości; Nie napisałeś tylko przetłumaczyłeś. Dla ciebie to może żadna
                  różnica ale dla mnie ważna i istotna. Co innego samemu coś proponować co innego
                  przekazywać słowa innego autora. Co do samej sztuki tłumaczenia, masz jeszcze
                  sporo do naprawy i wcale się nie dziwię, że sam jesteś w tym przypadku wydawcą (
                  bez komentarza dlaczego - bo kilka osób już o tym pisało i nie widzę potrzeby to
                  powtarzać )
                  Okładka - niezła, choć zapewne profesjonalny grafik miałby swoją lepszą wizję (
                  ja głosuję za Eskimosem i palmą). Aż dziw, że taki profesjonalista jak ty, Alfa
                  i Omega rynku wydawniczego, orędownik wyższości Wydawcy nad Autorem mógł
                  popełnić jakie błędy.
                  Może się mylę ale gdzieś w Internecie spotkałem już poprawione fragmenty twojej
                  książki, ale już bez błędów stylistycznych i podpisach innym imieniem i
                  nazwiskiem - to tak dla twojej wiadomości.
                  Mungo Park - Pamiętnik z Afryki ( tak to chyba brzmiało)
                  • almayer234 Re: do Almayer 10.01.09, 16:57
                    "Co do samej sztuki tłumaczenia, masz jeszcze sporo do naprawy i
                    wcale się nie dziwię, że sam jesteś w tym przypadku wydawcą."

                    Wcale nie mówię, że jest inaczej. Już kiedyś któraś z koleżanek
                    tutejszych zwracała uwagę na błędy i przyznałem jej rację.

                    Książka jest tak fajowa, że żal mi ją było oddawać jakiemuś innemu
                    wydawcy. Poprzednią i następną sprzedałem komu innemu.

                    "Aż dziw, że taki profesjonalista jak ty, Alfa i Omega rynku
                    wydawniczego, orędownik wyższości Wydawcy nad Autorem mógł popełnić
                    jakie błędy."

                    "Takie" - to znaczy jakie błędy tak Pana dziwią?

                    "Może się mylę ale gdzieś w Internecie spotkałem już poprawione
                    fragmenty"

                    Nie sądzę.

                    "Mungo Park - Pamiętnik z Afryki ( tak to chyba brzmiało)"

                    Obawiam się, że jak zwykle jest Pan w błędzie i wciska ludziom kit.




                  • jolea Re: Jolea do Almayer 12.01.09, 11:31
                    No właśnie, nie napisałeś, tylko przetłumaczyłeś... A to nie to
                    samo, gdyż brak tam specyficznej specyfiki Twojej osobliwej
                    osobowości ( w sensie jak najbardziej przypochlebnym). Tak sobie
                    myślę... w którymś z postów głosisz pogląd, że wykorzystywanie
                    cudzej twórczości jako własnej nie jest niczym złym. A skoro tak,
                    poczytam sobie to za przyzwolenie i sama napiszę. Pomysł jest
                    nastepujacy: skopiuję wszystkie Twoje wypowiedzi z tego forum (i już
                    mam 3/4 książki, adwersarz będzie, rzecz jasna fikcyjny,podobnie jak
                    i miejsce oraz czas akcji, charakterystyka postaci również będzie
                    moja. Dorzuci się jakiś wiodący wątek,opatrzy epilogiem i mam
                    bestseller!!! A jak bedzie popyt, to i sagę się stworzy.
                  • almayer234 Re: do Almayer 12.01.09, 15:16
                    Zanacznie łatwiej jest napisac książkę niż ją przetłumaczyć. Pisarz
                    pisze wszelkie bzdety jakie przyjda mu do głowy. Tłumacz jednak jest
                    w tej sprawie ograniczony...
                        • jolea Re: do Almayer 13.01.09, 10:55
                          Przeczytałam wczoraj Twoje gazetki. Jeśli chodzi o mnie, są super!!!
                          Czemu dziś nie da się ich otworzyć? Usunąłeś tę stronę, czy co? A ja
                          je poleciłam całej masie ludzi... I jeszcze jedno, po raz kolejny
                          zresztą: dlaczego nie napiszesz żadnej książki? Ta mała próbka
                          Twojego pisania, z jaką miałam do czynienia zrobiła na mnie duże
                          wrażenie. Lubię taki rodzaj absurdu, poczucia humoru i
                          prześmiewczego dystansu do rzeczywistości. Jestem pewna, że gdybyś
                          ukierunkował swój potencjał właściwie, stworzyłbyś naprawdę coś
                          fajnego. W formie książki, oczywiście. I wydał. Nie sam, oczywiście.
                          Tylko u wydawcy. A tak na marginesie... jak to możliwe, że tak
                          pocieszny facecik jak Ty, może być jednocześnie taką zgorzkniałą
                          zrzędą?
                          • nobullshit Re: do Almayer 13.01.09, 12:51
                            jolea napisała:
                            > A tak na marginesie... jak to możliwe, że tak
                            > pocieszny facecik jak Ty, może być jednocześnie taką zgorzkniałą
                            > zrzędą?
                            Choroba dwubiegunowa? :)
                          • almayer234 Re: do Almayer 13.01.09, 14:25
                            Strona przestała działać bo nie zapłaciłem za kolejny okres
                            rejestracji domeny. Zapłacę jutro i za parę dni powinna znów
                            działać. Jeśli kogoś to interesuje, moge mu gazetki wysłać @.
                                • jolea Re: Jolea do Almayer 13.01.09, 20:55
                                  O, przepraszam, ja go nie biorę ani pod włos, ani z włosem! Micko,
                                  gdybyś Ty zaczął od tego, co potrafisz, a nie od tego, czego nie
                                  potrafią inni, nie byłbyś czarną owcą, a i Tobie z pewnością
                                  skapnęłoby trochę owego miodu (po twojemu: lizania w dupę), o który
                                  robisz tyle rabanu. Ode mnie na początek masz mały ulek (tylko nie
                                  tłumacz sobie mojego uznania j.w.).
                                    • jolea Re: Jolea do Almayer 14.01.09, 13:57
                                      No właśnie... Frazeologiczny to jest mój związek z Twoją osobą, a
                                      zatem nie ma znaczenia, kto, kogo, czego, w co, kumu, czemu i tak
                                      dalej... A ulek? Ulek to taki rzeczowniczek. P.S. Nie masz co się
                                      jeżyć, mnie naprawdę podoba się Twoja twórczość. Nawet, jeśli Tobie
                                      się nie podoba, że mnie się podoba.
                                        • skajstop Skaj do Almayera :) 14.01.09, 22:41
                                          Byś pogadał raz, a konkretnie :) nie w tym wątku, ale zamiast słuchać marudzenia
                                          jakiegoś zrzędy, ja chętniej bym się dowiedział z innego wątku (najchętniej na
                                          forum do dyskusji), co ze stylizacją takich tekstów, jak tego dzieła przez
                                          ciebie przetłumaczonego. Bo problem stylizacji języka, czy to w przekładach, czy
                                          w beletrystyce, to jest zagadnienie... i zamiast karcić innych, mógłbyś na
                                          własnym przykładzie pokazać, co i jak, a reszta tłumaczy też się przyłożyć w
                                          dyskusji:)
        • anabella72 Re: Okładka 16.01.09, 09:00
          Pisam złotko ty moje. Jak wygląda sprawa umowy z ewentualnym autorem? Nie chcę
          się wzorować na wydawnictwach typu "my book" bo oni rządzą się innymi prawami. A
          okładkę książki mam piękną.
          • pisam Re: Okładka 16.01.09, 12:17
            To co według ciebie jest piękne nie zawsze musi być technologicznie proste do
            wykonania a więc także tanie. Znam przypadki, że projekt okładki przygotowany
            przez autora był tak pracochłonny i wymagał tak drogich materiałów, że wydawca
            zrezygnował z wydania książki. Autor po roku wrócił do wydawcy i zgodził się na
            współpracę z ich grafikiem dzięki temu książka się ukazała. Co do umowy z
            autorem - to temat rzeka. Wszystko zależy od tego jak bardzo chcesz aby książka
            ukazała się w twoim wydawnictwie i jakie możesz ( nie chcesz!!) zaproponować mu
            warunki. Do tamtego roku większość wydawnictw wypłacała zaliczki dla autora w
            chwili podpisania umowy, która była później rozliczana ze sprzedaży książki.
            Ostatnio spotkałem się z propozycją, że jakiekolwiek należność autorowi będzie
            wypłacana po spływie należności ze sprzedaży. Dla autora - jest to propozycja
            (prawie) nie do przyjęcia, jak wydawca - nie jest to pozbawione sensu, bo w taki
            sposób wydawca nie angażuje i nie zamraża swoich pieniędzy które może np. wydać
            na promocje książki. Ale to jest sprawa zależna od umówienia się z wydawcą.
            Co do należności dla autora, są dwie możliwości;
            1. - procent od ceny detalicznej książki ( od 12% ( tylko znani autorzy którzy
            nazwiskiem napędzają czytelników) do 6 % (debiut))
            2. - Procent od ceny hurtowej książki ( cena detaliczna minus marża dla hurtowni
            ( 50%-40% marża), księgarni (35% - 30%marża, wszystko zależy od sposobu zapłaty
            Płacisz gotówką dostajesz większą marżę), czytelnikowi ( 20% -10% . Sprzedaż
            prowadzona bezpośrednio przez wydawnictwo poprzez stronę internetową, lub za
            pomocą innych zamówień). W takim przypadku procent dla autora jest większy ( od
            30% do 10 %). Czasami ro się opłaca dla autora wszystko zależy jaki sposób
            zakupów książki jest większy, im więcej kupują bezpośrednio księgarze i
            czytelnicy, tym autor ma większy zysk.
            Musisz także pamiętać, że każda wypłata dla autora obejmuje także zapłacenie
            podatku do urzędu skarbowego i wystawienia rocznego PIT dla niego i lepiej o tym
            nie zapominać, bo US puści Cię w skarpetkach. Co do ZUS to autor przeważnie jest
            gdzieś zatrudniony i ubezpieczony więc za niego nic nie płacisz ale dobrze się
            dowiedzieć aby później nie było zaskoczenia.
            • anabella72 Re: Okładka 16.01.09, 12:31
              Bardzo dziękuje za podpowiedź a co do okładki, to moja jest zrobiona przez
              znajomego i chyba niezbyt kosztowna. Oczywiście oprócz czasu. Pytałam go o cenę
              i o koszty ale nie chciał powiedzieć bo mówił że okładkę na książkę robi
              pierwszy raz. W tym akurat przypadku największą zaletą była wyobraźnia grafika.
              Właściwie o samym procesie robienia okładki nie wiem nic. Nie wiem czy była
              pracochłonna. Nie wiem czy dobrze i zrozumiale się wyraziłam. Zgadzam się z tym
              że często dobra okładka jest droga a to przekłada się na kolejny koszt książki.
              • pisam Re: Okładka 16.01.09, 12:52
                Pamiętaj, że okładka książki powinna być trochę większa od formatu książki,
                powinna posiadać także grzbiet i tył, bo ogólnie okładka kojarzy nam się z
                pierwszą stroną a to jest zbytnie uproszczenie. Na tyle powinna być cena, kod,
                plus inne informacje które uznasz za ważna, np. o tobie, o wydawnictwie,
                fragmenty recenzji.
                Niby to wszystko jest proste ale niuanse zawsze mają znaczenie. Jeśli planujesz
                kilka książek w serii to warto pomyśleć aby postawione grzbietami na półce nie
                były wyłącznie kolorową plamą, ale np, tworzyły jakąś całość.
                Poza tym musisz przeczytać mnóstwo książek z dziedziny typografii i na pewno
                książke Pawła Pollaka - Jak wydać książkę, tam jest sporo informacji które się
                przydadzą.
                Wrócę jeszcze do okładki, niech plastyk pamięta aby do projektu dołączyć
                czcionki jakich używa, bo może się zdarzyć tak, że drukarnie nie będzie ich
                miała i użyje innych, które zniszczą planowany efekt. Ja swojej drukarni
                musiałem dosyłać mailem...
                • anabella72 Re: Okładka 16.01.09, 12:56
                  O książce Polaka nie wiedziałam. A okładkę mam zrobioną według parametrów
                  podanych na stronie wydawnictwa my book. Wychodzi większa ale drukarnia sobie
                  dopasowuje. Pierwszy druk mam już za sobą. W drukarni cyfrowej zamówiłam kilka
                  egzemplarzy żeby wiedzie ć jak to będzie wyglądało w rzeczywistości.
                  • pisam Re: Okładka 16.01.09, 13:08
                    I słusznie. Pamiętaj, że w ten sposób można wydrukować ileś tam egz. książki
                    przed jej wydanie i rozesłać do zaprzyjaźnionych redaktorów z czasopism którzy
                    mogą napisać recenzje.
                    Co do reklamy, pamiętaj o internecie i jego możliwościach. Teoretycznie każdy
                    porta może zamieścić informacje o książce, gdy dogadasz się z jego wydawcą i
                    prześlesz mu książkę do oceny. Sama reklama jako reklama wymaga zapłaty.
                      • pisam Re: Okładka 16.01.09, 13:29
                        Stosuj tą samą zasadę co z dziennikarzami - Najpierw telefon i ustalenie, że
                        przesyłasz książkę i liczysz na recenzję. Niż na żywioł i bez nazwiska, bo wtedy
                        wiesz do kogo dzwonić i kim rozmawiać gdy nie ukaże się informacja. Na zachętę
                        możesz im zaproponować drugą książkę jako nagrodę do jakiegoś konkursu. Wiesz :)
                        wszystkie chwyty w reklamie są dozwolone
    • ojuciasan Re: Okładka 09.01.09, 23:26
      Czasem jakość projektu graficznego ma po prostu bezpośredni związek z
      możliwościami finansowymi wydawnictwa. Mała kasa - słabi graficy, a do tego
      dochodzi strach przed fochami autora, więc lepiej w ogóle nie pozwalać mu na
      grymasy ;-)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka