a.g.r.e.s.t
25.11.09, 15:30
Frapuje mnie od pierwszej lektury "Emmy", czy Emma rzeczywiście
zamierzała zawsze zwrać się do swego męża "panie Knightley", czy też
był to taki narzeczeński żart obrazujący ich stosunki. Co prawda w
angielskim jest to tylko kwestia bezpośrednich, imiennych zwrotów, w
normalnym toku pozostaje 2. osoba, nie tak jak u nas, kiedy
musiałaby zwracać się do męża w 3. osobie. Dla mnie jest to jednak
dziwne, zeby mieć opory przed zwracaniem się do siebie po imieniu.
Miał ktoś przemyślenia na ten temat?