marajka
09.09.08, 19:22
Przeczytałam niedawno "Historię mojej twarzy". Zapowiadała się
ciekawie- tajemnicza sekta sprzeciwiająca się wizerunkom, kobieta z
poparzoną twarzą... Myślałam, dlaczego pastor Envall zakazał
sporządzaia wizerunków, myślałam, że będzie to jakaś ciekawa
zagadka...Tymczasem, okazał się gejem, któremu spodobał się portret
chłopca. Myślałam, że twarz Natalie i jej oparzenia, będą mieć coś
wspólnego z sektą. A tu? Pożar. Książka zapowiadała się tak
ciekawie, autorce chyba brakło pomysłu na zakończenie. Nie było
zaskakujące, intrygujące. Czułam się, jakbym wstała głodna od stołu.