Gość: nickname
IP: 80.51.244.*
05.01.04, 16:30
Właśnie przeczytałem fragment tej książki. Jest ona o tym, że każdy kiedyś
spotka na swojej drodze kostuchę. Franc Kawka drogę do kostuchy nazywa
procesem. Jest to proces długotrwały i uwieńczony według Franca wyrokiem
skazującym na spotkanie z wymienioną już kostuchą. Franc Kawka w polskim
przekładzie to wspaniały przykład na genialny przekład. Jest tam wszystko.
Doskonały, naprawdę doskonały. Każdy robaczek zainteresuje się tym wielce
wysmakowanym przekładem cudownego dziełka. Motylki i pszczółki, żuczki i
zajączki, wszyscy będą chcieli to przeczytać. Dlaczego nie ma więcej takich
wspaniałych przekładów? Może by tak przełożyć materac na drugą stronę? Czy
ktoś przeczytał tą wielce optymistyczną księgę bez wypieków na twarzy? Nigdy
w to nie uwierzę. Wypieki na twarzy są obowiązkowe.