kubek
14.10.05, 16:41
Marcin Ryszkiewicz
Mały też człowiek
Kolejne szczątki Homo floresiensis, nowego gatunku niziutkich ludzi z wyspy
Flores, odkryli paleontolodzy. Znalezisko potwierdza, że pierwszy osobnik,
nazwany Hobbitem, nie był chory, tak jak przypuszczało wielu naukowców.
Odkryte w 2003 r. na indonezyjskiej wyspie Flores szczątki lilipuciego Homo
floresiensis wywołały prawdziwą burzę w środowisku antropologów i
zapoczątkowały namiętną dyskusję, która trwa do dziś. Uczeni spierają się,
czy Hobbit był przedstawicielem nowego gatunku człowieka, czy też pojedynczym
osobnikiem cierpiącym na niedorozwój mózgu. Opisane w dzisiejszym
numerze „Nature" wyniki badań wyjaśniają przynajmniej niektóre z najbardziej
kontrowersyjnych spraw. Okazuje się, że Hobbit był normalnym przedstawicielem
gatunku, który istniał naprawdę. Choć, zdaniem wielu, istnieć nie powinien.
Kłopotliwe znalezisko
Dorośli ludzie - w prawdziwym świecie, a nie na wyspie Liliputów z „Podróży
Guliwera” - nie powinni mieć metra wysokości i mózgów mniejszych niż
szympansy. A jeśli już, to nie powinni wytwarzać zaawansowanych narzędzi
kamiennych. Przede wszystkim nie spodziewano się ich w czasach, gdy na Ziemi -
i to od dawna - pozostał już tylko jeden gatunek ludzki - Homo sapiens.
Szczególnie na wyspie, do której dotrzeć można tylko, budując łodzie.
Zresztą, w tej historii nic się nie zgadzało. Okazało się, że Hobbit jest
bardzo bliski człowiekowi współczesnemu i tak jak my wywodzi się od Homo
erectus. Jednocześnie jednak wykazuje cechy podobne do najwcześniejszych
hominidów - australopiteków. Po kilku milionach lat ewolucji prowadzącej do
coraz większych rozmiarów mózgu, ciała i ostatecznego zerwania z życiem na
drzewach, na wyspie Flores pojawił się gatunek mniejszy nawet od słynnej Lucy
(Australopithecus afarensis). Hobbit ma mniejszy od niej mózg, za to równie
długie ręce, jakby znów przystosował się do wspinania na drzewa. Czy parę
milionów lat ewolucji „poszło na marne”? Wielu naukowców wolałoby zaprzeczyć,
przyjmując, że Hobbit był przypadkiem patologicznym z niedorozwojem mózgu.
Świat jak z bajki
Dopóki odkryty dwa lata temu osobnik był sam, teza o jego wrodzonej
ułomności, choć mało prawdopodobna, dawała się bronić. Teraz jednak opisano
kości szkieletowe i zęby należące do kolejnych ośmiu Homo floresiensis. W
dodatku część z tych osobników żyła parę tysięcy lat po Hobbicie (najmłodsze
kości liczą sobie 12 tysięcy lat), część na długo przed nim (te z
najstarszych pokładów mogą mieć nawet 95 tysięcy lat). Wygląda na to, że
wyspę Flores przez dziesiątki tysięcy lat zamieszkiwała jednorodna populacja
małych ludzi i nikt więcej - nie znaleziono ani jednej kości o „normalnych”
rozmiarach (szczątki Homo sapiens są za to liczne w wyższych, holoceńskich
osadach jaskini, w których brak już szczątków H. floresiensis). Wraz z
Hobbitami żyły też miniaturowe słonie i gigantyczne szczury. Prawdziwy świat
z bajki.
Badania prowadzono w tej samej jaskini Liang Bua, z której pochodził Hobbit
(okaz LB1) i blisko miejsca, gdzie wcześniej odkopano jego prawie kompletny
szkielet. Do najważniejszych odkryć należą brakujące kości rąk LB1, kompletna
żuchwa innego dorosłego osobnika i wiele drobniejszych części szkieletów -
dwa piszczele, kość udowa, dwie kości promieniowe, kość łokciowa, łopatka,
izolowane kręgi i liczne człony palcowe. I, podobnie jak rok wcześniej, setki
zaawansowanych narzędzi kamiennych. Obok kości ludzkich znaleziono też liczne
szczątki zwierzęce, w tym karłowatych słoni stegodonów (niektóre z tkwiącymi
w nich narzędziami). Wiele kości jest nadpalonych, widać na nich ślady
zarysowań wykonanych ostrymi przedmiotami. Potwierdzałoby to, że jaskinia
była miejscem, gdzie znoszono i pieczono ciała upolowanych zwierząt, a do ich
oporządzania używano bogatego zestawu narzędzi.
Powrót do korzeni
Co mówi odkrycie Hobbita o ewolucji człowieka? Bardzo dużo. Mały człowiek żył
na wyspie. W takich warunkach wiele zwierząt zmniejsza swoje rozmiary. To nie
przypadek, że na wielu wyspach świata znaleziono szczątki karłowatych słoni.
Przypuszcza się, że ma to związek z brakiem drapieżników. Gigantyzm jest
zazwyczaj odpowiedzią na zagrożenie z ich strony. Na wyspach taki mechanizm
przestaje być potrzebny i gatunki odrzucają nabyte w toku ewolucji
zabezpieczenia. Czyli można być mniejszym i czuć się bezpiecznie.
Historia człowieka zaczynała się na drzewach, dlatego wszystkie wczesne
hominidy wyglądały przy nas jak dzieci. Gdy pierwsze z nich zeszły na groźną
sawannę, od razu gwałtownie zwiększyły swe rozmiary. Zwiększyły też swe
mózgi - inteligencja jest równie dobrym jak wzrost czy siła zabezpieczeniem
przed drapieżnikami. Choć później człowiekowate rozeszły się po całym
świecie, długo nie były w stanie skolonizować bezpieczniejszych niż stały ląd
wysp. Odkrywając kolejne etapy rozwoju człowieka, widzieliśmy więc formy
coraz większe i coraz bardziej "umózgowione". I uznaliśmy, że tak być musiało
i każdy inny kierunek ewolucji był wykluczony.
Odkrycie Hobbita pokazało, że mogło też być inaczej. Przybywając na wyspy,
nasi przodkowie szybko zrzucili z siebie balast przeciwdrapieżniczych
zabezpieczeń, powrócić niejako do stanu, od którego nasza epopeja się
zaczęła. Nasze człowieczeństwo mogło być w dużej mierze wynikiem "wyścigu
zbrojeń" z innymi gatunkami. Niewykluczone, że naszym naturalnym, a w każdym
razie pożądanym stanem, jest właśnie prymitywizm Hobbita.
Człowiek, czyli kto?
Tyle faktów i ich interpretacji. Pozostają jeszcze pytania na które wciąż nie
ma dobrych odpowiedzi. Kiedy i jak przodek Hobbita dotarł na wyspę? Dlaczego
ludzie współcześni, którzy w drodze do Australii 50 tys. lat temu musieli
zahaczyć o Flores, nie zostawili tam swych śladów? Dlaczego ani tam, ani
nigdzie indziej nasz gatunek nie powtórzył strategii Hobbitów i nie "cofnął
się" w rozwoju? Czy świat, w którym obok nas żyją inni ludzie, mógłby być
podobny do tego, który znamy? Ile mózgu potrzeba, by zachowywać się jak
człowiek, np. wykonywać złożone narzędzia? I co to w ogóle znaczy człowiek,
jeśli jedno znalezisko może zakwestionować tak wiele prawd o nas samych?
*dr Marcin Ryszkiewicz zajmuje się geologią i ewolucjonizmem w Muzeum Ziemi
PAN.
serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2964821.html