Gość: nakręcany czołg
IP: *.grajewo.net
17.03.04, 01:15
Widząc coraz większe zainteresowanie tzw. projektami gotowymi domów
zastanawiam się skąd bierze się ich popularność.
Oszczędność?
Zakładam, że jak ktoś zamawia projekt, to chce go zrealizować. No bo jak
ktoś, kupuje projekt z celu pochwalenia się nim znajomym albo np
uzupełnieniem swojej biblioteczki o nową pozycje to rzeczywiście jest to
najtańsze rozwiązanie i można zamknąć taka "inwestycję" nawet w tysiaczku.
Chcemy więc wybudować sobie dom jak sądzę na lata,żeby nie na całe życie i do
tego wolelibyśmy wydać na tę inwestycję rozsądną sumę pieniędzy. Zaczynamy
zatem oszczędzać. Zaczynamy od projektu no bo nadarza się niebywała okazja
oszczędności zamiast wydać 10 tys. wydajemy 1 tys. Już na początek sukces 90
% pieniędzy w kieszeni (można za to kupić piękne drzwi wejściowe do naszego
wymarzonego domu).
Mamy tani projekt i to jaki piękny (znaczy nie podoba nam się trochę rozkład
pomieszczeń ale to przecież zmienimy juz na etapie budowy – jedna ścianka w
tę druga w tę stronę).
W “księgarni” w której kupiliśmy nasz projekt mówią nam (albo i nie), że
teraz musimy go złożyć do urzędu w celu uzyskania pozwolenia na budowę.
Składamy go do urzędu i pojawiają się pierwsze problemy, bo okazuje się że
nasz projekt nie zawiera zagospodarowania terenu, a tego nie wiedzieć czemu
domaga się pani Jola z urzędu. Szybko więc dzwonimy do biura projektowego w
którym kupiliśmy nasz świetny projekt i pytamy się ile by kosztowałoby
dorobienie takiego rysunku.
Niestety pan architekt-handlowiec proponuje nam żebyśmy zamówili ten rysunek
w jakimś innym biurze bo oni takimi duperelami się nie zajmują. Dzwonimy po
innych pracowniach. Kiedy w pierwszym lepszym pani sekretarka oznajmia nam ze
koszt takiego rysunku zamknie się w granicach 3 tys. Pot strachu spływa nam
po czole. Uff na szczęście w 5 biurze Pan technik zgadza się nam zrobić
nasz “rysunek” za 800 zł. Dalej jesteśmy do przodu, no bo w końcu 1800 zł to
nie o zgrozo 10 tys.
Mamy pozwolenie na budowę, możemy rozpocząć budowę. Znajomy pan Gienek
prowadzi budowę, prosimy go żeby przesunął kilka ścian oraz wstawił dodatkowe
okno w łazience. Pan Gienek robi się złośliwy i każe nam iść do
architekta,żeby wprowadził zmiany do projektu. Technik zgadza się je
wprowadzić za jedyne 1 tys zł.
Kupujemy pierwsze materiały zgodnie z wykazem w naszym projekcie. Co prawda
nie są to najtańsze materiały ale co tam oszczędziliśmy na projekcie to nas
stać. Pan Gienek robi się coraz bardziej nerwowy bo okazuje się że w
podciągach jest “nawalone tyle zbrojenia,że on życiu tyle złomu nie widział”.
Co prawda stal teraz podrożała, a konstruktor nie wiedzieć czemu wzmacnia
stropy szynami stalowymi,ale nic to zaoszczedzilismy przecież na projekcie.
................................
Popolemizujmy zatem:
1.Pytanie za sto punktów. Dlaczego większość biur projektowych wykonujacych-
sprzedajacych projekty unika od odpowiedzialności związanej ze zrobieniem
projektu zagospodarowania terenu?
2.Nie widziałem jeszcze projektu typowego w którym nie byłoby wsadzonej
bezczelnie reklamy jakiegoś materiału budowlanego
3.Wsadzanie takich reklam do projektu to nie jest oczywiście
działalność “filantropijna”
4.Nie widziałem jeszcze projektu typowego w którym była choćby poprawnie
rozwiązana funkcja budynku, albo bym nie znalazł tam jakiegoś błędu
technicznego (oczywiście zakładam że takie są ale ja miałem po prostu pecha)
5.Nie widziałem też takiego projektu w którym architekt bądź konstruktor
zastanawiał się nad kosztami budowy takiego domu
6.Piękno, forma – proszę tu tego nie szukać
7. Rozwiazania indywidualne, dostosowanie budynku do potrzeb użytkownika -
proszę tu tego nie szukać