Gość: solk
IP: *.rozanka.wroc.pl
04.11.04, 17:52
Czy uda się dokończyć budowę Biblioteki Uniwersyteckiej bez nowego projektu?
Maciej Miskiewicz, Marcin Rybak 01-11-2004
Kolejne kłopoty na budowie Biblioteki Uniwersyteckiej. Być może budowę uda
się dokończyć tylko z nowym projektem. Nie wiadomo tylko, czy znajdzie się
chętny, by go zrobić
We wrześniu Uniwersytet zerwał umowę z Jackiem Rzyskim, autorem projektu
Biblioteki Uniwersyteckiej. Teraz prace na budowie prowadzone są pod nadzorem
wrocławskich architektów - Juliusza Modlingera i Marka Wołyńca. - Uczelnia
poprosiła nas o tymczasową pomoc. Zgodziliśmy się, bo mamy świadomość powagi
sytuacji i nie chcemy dopuścić do tego, by marnowały się publiczne pieniądze -
tłumaczy Wołyniec.
Nowi architekci prowadzą prace zgodnie z projektem Rzyskiego. - Jednocześnie
przygotowujemy raport o tym, co trzeba w nim poprawić - mówi Marek Wołyniec.
Jakie błędy zawiera projekt Rzyskiego? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że
nieprawidłowo zdefiniowana została wysokość budynku, co powoduje konieczność
dostosowania budynku do innych przepisów pożarowych. Niewłaściwie
zaprojektowano także wysokość schodów.
Czy to oznacza, że trzeba będzie przygotować nowy projekt? - Być może -
przyznaje Marek Wołyniec.
Tymczasem Jacek Rzyski poinformował o tej sytuacji Dolnośląską Izbę
Architektów. - Mam informację, że prace są prowadzone bez jego nadzoru.
Przyglądam się tej sprawie, jeżeli okaże się, że inny architekt zmienia jego
projekt i naruszył prawa autorskie, rozpoczniemy postępowanie wyjaśniające -
zapowiada Marek Wiśniewski, rzecznik odpowiedzialności zawodowej w DIA.
Jakie konsekwencje może wyciągnąć izba? - Najostrzejszą karą jest wydalenie z
izby i co się z tym wiąże - pozbawienie praw do wykonywania zawodu - mówi
Wiśniewski.
Czy wobec tego wrocławscy architekci zdecydują się na przygotowanie projektu?
Nie wiadomo. Na razie poprosili izbę o opinię, czy wiązałoby się to z
naruszeniem praw autorskich. Wołyniec: - Wszystko zależy od opinii izby.
Jeżeli będzie negatywna, zrezygnujemy. Nie chcemy procesu z panem Rzyskim.
- Wykluczamy taki rozwój wypadków - podkreśla Ryszard Pelczar, dyrektor
administracyjny UWr. - Jeżeli powstanie projekt zamienny, to będzie miał na
celu wyeliminowanie niechlujstwa projektowego, a nie zmianę wizji architekta.
Mamy opinię specjalisty od prawa autorskiego, z której wynika, że wartość
intelektualna projektu pana Rzyski nie zostanie w żaden sposób naruszona.
- Uważam, że w moim projekcie nie ma poważnych błędów - komentuje Rzyski. -
Przez pięć lat mojej współpracy z Uniwersytetem projekt był oceniany już ze
30 razy przez niezależnych architektów. Do wszystkich uwag odnosiłem się
merytorycznie. Jeśli jednak trzeba będzie projekt poprawić, gotów jestem to
zrobić. Jeżeli zrobi to ktoś inny bez mojej zgody, uznam to za naruszenie
moich praw autorskich.