Dodaj do ulubionych

Blog forumowy 13- nasze testy i relacje

24.07.14, 11:51
Czyli swobodny watek, w ktorym zbiorczo lub pojedynczo mozemy pisac o testowanych akurat zapachach tych mniej znanych, jak i tych bardziej popularnych (szczegolnie, gdy nie chce Wam sie wyszukiwac specjalnych newsowych watkow do wpisow).
Wrazenia z probek, czy nowych nabytkow, opisy specjalnych zapachowych wydarzen, nowych miejsc itd.
Linki do internetowych recenzji prosze zas umieszczac w dziale "Prasówka" :)
Poprzedni watek:
forum.gazeta.pl/forum/w,15707,141135834,141135834,Blog_forumowy_12_nasze_testy_i_internet_recenzje.html
Zapraszam do wpisow- moje beda pojawiac sie tu dosyc regularnie, przynajmniej takie mam zalozenie :)
Obserwuj wątek
    • forevermore79 Czwórka od Xerjoff 03.08.14, 10:16
      Na poczatek- pare zdan wrazen nt. czterech zapachow Xerjoff- marki, ktorej b. udanie wychodza cytrusowe, aromatyczne kompozycje, a takze zapachy o bardziej arabskich konotacjach.
      Dzis jednak bedzie o tych typowo europejskich:

      - Xerjoff XJ Casamorati Fiero
      Duzo cytrusow i ziol dajacych srodziemnomorski, zielony, raczej bardziej meski charakter. Cytryna i pomarancza przelamane estragonem, mieta, czy tymiankiem. Calosc zdecydowanie retro w odbiorze i niezwykla trwala. Dobra klasyczna szkola nieco w stylu Sisley, czy meskiego Roja Dove Scandal.

      - Xerjoff XJ Casamorati Mefisto
      Pamietam, jak Elve mocno "zjechala" blogowo Mefisto patrzac rowniez przez pryzmat duzo obiecujacej nazwy. A tu nie ma co sie doszukiwac glebszych ikonotacji- bowiem Mefisto to po prostu interpretacja trendu zapoczatkowanego przez hit Creed Silver Mountain i potem skopiowanego przez nieistniejaca juz marke zapachowa Sean John i ich Unforgivable oraz w Hamptons od Bond no.9. Bardzo zblizona stuktura, mariaz chlodnej, wyrafinowanej swiezosci z gorzkimi cytrusami, porzeczka, roza i lawenda. Trwalsza i ciekawsza od samego Creeda.

      - Xerjoff Dhofar
      Z glownej linii Shooting Stars, bezkompromisowo meska, prawdziwie klasyczna mieszanka udanie nawiazujaca do mocnych klasykow fougere z lat 70tych (rownie udanie zreszta po latach reintepretowanych np. przez meskie Rive Gauche). Szorstka lawenda, cytrusy, gozdzik, ziola i baza opierajaca sie glownie na mariazu labdanum, wanilii i zywic. Calosc daje efekt lekko mydlanego zapachu dawnych barber-shopow. Przyjemnie, pytanie tylko, czy odpowiednio dobrze, by usprawiedliwic cene- konkurencja jest w tym gatunku spora.

      - Xerjoff Modoc
      Juz nie cytrusy, ale chyba najbardziej skomplikowana i unisexowa z tychze 4 kompozycji. Glowne skrzypce gra na mnie ziemnisty irys w polaczeniu ze skora, kremowa wanilia, w bazie zas do glosu dochodzi biale pizmo przelamane wetiwerem i bez watpienia dobrej jakosci sandalowcem. Przykurzony, mogacy nieco meczyc efekt, ale jestem na tak.

      Fiero i Mefisto kupic mozna w Perfumerii Quality, Modoc i Dhofar nie sa dostepne na polskim rynku w wersji solo, ale jedynie jako czesc zestawu Shooting Stars Two.
    • forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- powrót :) 09.08.14, 13:12
      Troche zaniedbalem ostatnio moje krotkie recenzje- przez lato, prace i pare nowych projektow, nad ktorymi siedzie, ale juz nadrabiam:

      Huiteme Art Parfums (obecnie Parfumerie Generale Huiteme Art)- Poudre de Riz
      Delikatny, pudrowy zapach dawnego buduaru, z ciekawa ryzowo-kokosowa nuta, na mnie bardzo ciepla i orientalna. Damsko, z lekkim powiewem retro- prosta, przyjemna konstrukcja, choc ciut bez wyrazu.

      Cloon Keen Atelier- Bataille de Fleurs
      Ta irlandzka marka zasluguje na uwage, a Bataille de Fleurs to lepsza z jej kompozycji.
      Zgodnie z nazwa, bardzo kwiatowa, z wyraznie zaznaczona mimoza. Czuc tez wyraznie fige. Mimo swojego charakteru, nadal unisex, idealny niezobowiazujacy zapach na cieplejsze dni.

      Cloon Keen Atelier- Castana
      Bardzo ciekawie ujeta poczatkowa nuta orzechow laskowych dajaca kremowo-maslany efekt. Szybko przeobraza sie w juz bardziej klasyczna wetiwerowo-kwiatowa mieszanke, trwalosc dosyc umiarkowana- mimo wszystko, warto poznac jako ciekawostke.

      Charenton Macerations- Christopher Street
      Pierwsza nuta to niewinne mojito, ale to tylko zludna iluzja, bo w zapachu duzo sie dzieje. Zielony, gorzkawy szypr, animalna skora, przyprawy, cytrusy- prawdziwy aromatyczny kameleon i zarazem intrygujaca premiera, duzo brawa dla Ralfa Schwiegera, ciekawym, co marka wymysli w przyszlosci.

      Au Pays de la Fleur d’Oranger- Neroli blanc Intense Eau de Parfum
      Ideal na duszne, upalne tropikalne dni. Realistyczny kwiat pomaranczy zanurzony w gestym miodzie, wanilii, jasminie i cytrusach. Tworzy prawdziwie upojny klimat, nadmierna slodycz w naturalny sposob tu pasuje. Calodzienna trwalosc, zachwycil.

      Mona di Orio Rose Etoile de Hollande
      Niszowa, nieco bardziej subtelna i mniej slodka wariacja nt. rozano-brzoskwiniowego akordu Tresor. Czuc aldehydowe tchnienie, gdzies przewijaja sie przyprawy i heliotrop. Zdecydowanie tylko dla kobiet.

      Chopard 1000 Miglia
      Nastawialem sie na porzadne doznania, zawod jest spory. Ot kolejna, b. mainstreamowo-chemiczna mieszanka, z lawenda, fiolkiem i bobem tonka. Pachnie jak setki meskich wod, od Armani Code po Bossy. Nie podoba mi sie.
      • forevermore79 Mini-recenzji ciag dalszy 10.08.14, 15:57
        Dalsza porcja mini-wpisow, tym razem nawet w wiecej, niz 1 zdaniu :)

        Nu_Be Helium
        Nosilem juz n-razy, az znow wygrzebalem kolejny sample, tym razem otrzymany od samego wlasciciela marki w Mediolanie. To idealny Orient o jablkowo-cynamonowej woni, bardzo w stylu Hermesa Ambre Narguile, choc w chyba jeszcze bardziej rozbudowanej o przyprawy, benzoin i tyton formie. Tam bylo przestrzennie i Ellenowo, tu jest bardziej dosadnie. Trwalosc calodzienna, emanacja latem niesamowita- duzo komplementow i nawet trafnych "szarlotkowych" porownan i to juz po ok. 8 godzinach noszenia. Polecam.

        Montale- Kabul Aoud
        Montale z serii zapachow arabskich, przez filie europejska uznawanych za podrobki, ale podrobkami nie bedacymi, po prostu to w tej chwili 2 pozostajace ze soba w konflikcie marki o tej samej nazwie.
        A Kabul Aoud jest w istocie nie-Montalowy, ze wzgledu na swoja skomplikowana strukture i zaiste frapujacy, nieco mroczny i drzewny charakter. Czarna jak smola kawa arabica, kopcace labdanum, zywice, animalny majestatyczny oud. Moj 10ml dekant uzywalem juz w kazdej aurze, ostatnie krople dokonczylem wlasnie w 30stopniowym upale i o dziwo wtedy ukazala sie pelnia piekna tej kompozycji zbierajaca rowniez, tak jak przy Helium wiele przychylnych i pelnych ciekawosci slow, nawet od obslugi paru restauracji, co raczej czesto sie nie zdarza.
        Polecam, choc zdobyc go mozna glownie przez arabskie strony, podobnie jak rzesze nieznanych u nas Montali (fakt, iz podobniez Pierre Montale nie istnieje, a jest dzielem dobrego PR, to juz inna historia).

        Carner Barcelona- Tardes
        Kolejny zapach odkurzony przeze mnie tego lata, kocham wieczory w Barcelonie, ale teraz z perspektywy czasu sadze, iz pachna one o wiele bardziej ciekawie, niz rzeczona kompozycja. Za duzo w niej mdlacej heliotropowo-tonkowej slodyczy podlanej do tego bialym pizmem. Jest przyjemnie, z czasem nawet wdziecznie, dzieki kremowej wanilii, majaczacej w glebi delikatnej rozy i migdalom, ale nieco bez wiekszego charakteru. Trwalosc za to calodzienna. O wiele mocniej cenie dziela D. Andrier dla Prady. Ciekawym bardziej wnikliwego testu El Born, bo marka Carner zdazyla przez ten czas ewoluowac i to in-plus.

        L'Artisan Parfumeur Fleur de Narcisse 2006
        Dzieki Oli poznalem tez owe cudo. Gdyby zapach mial kolor, Fleur de Narcisse byloby studium szarosci. Liryczny, przykurzony irys z zamszem, tytoniem i tytulowym narcyzem. Bardzo kontemplacyjny, spokojny i piekny zapach znow o calodziennej, ale tym razem dosyc przyskornej emanacji. Arcydzielo, ktore powinno zdecydowanie byc przywrocone do oferty marki, mimo, iz obecny L'Artisan to juz nieco inny image, niz pare lat temu.

        Eva Attling- Amor Vincit Omnia
        Mam pewien talent do wyszukiwania zapachow, o ktorych niemal nikt wczesniej nie slyszal. Eva Attling pochodzi ze Szwecji, tworzy niszowa bizuterie i akcesoria, wsrod nich swiece i rzeczone perfumy, ktorych probke dostalem przy zakupach w sztokholmskim domu towarowym NK szumnie zwanym "Harrodsem Polnocy". Nazwa zapowiada wiele, Amor Vincit Omnia jest jednak bardzo bezpiecznym, choc mocno trwalym i ekspansywnym bukietem kwiatow na waniliowo-pizmowej bazie. Stricte kobieco, w klasycznym, dojrzalszym i chyba nuzacym na dluzsza mete wydaniu, targetem jednak wyraznie nie jestem.
        www.efvaattling.com/le-parfum-amor-vincit-omnia/p/2110
        Tu swiece, w tym i o tym zapachu:
        www.efvaattling.com/accessories/s/34
    • forevermore79 Przekrojowo- Fueguia 1833 czesc 1 15.08.14, 19:43
      Fueguia 1833 Patagonia Laboratorio de Perfumes to argentynska marka niszowa, ktora powoli staje sie dostepna i na zagr. rynkach (w Polsce w Galilu) i ktora to, wzorem np. Montale, czy Boadicea co chwile oferuje nowe kompozycje, jeszcze chwila, a dobije setki. Nie jest to zwykle dobry znak, ale akurat o Fueguia 1833 mozna powiedziec wszystko, ale nie to, iz sa to nijakie, czy specjalnie nietrwale kompozycje.
      Dzieki wymianie z Mathilde mam okazje potestowac tuzin kompozycji- dzis wrazenia z testow pierwszych 5 zapachow i nie zawsze byly to latwe i przyjemne doswiadczenia :)
      Idac wyznaczonymi przez marke tematami, z linii Linneo:

      Caoba- bardzo mineralny zapach pelny kontrastow. Jest w nim suchy kakaowy pyl zestawiony z rownie wysuszona paczula, te kombo z kolei przeciwstawione jest figowo-zielonej swiezosci. Duzo w nim dla mnie syntetykow, dzieki temu trwa dlugo, ale zdecydowane mniej interesujaco, niz pierwsze kakaowe akordy. Pozostawil nieco niedosytu.

      Mbucuruyá- dla mnie interesujace odkrycie, ale i lekka zapachowa trauma. To tropik, w ekstremnalnym bardzo wydaniu. Przejrzale, na granicy fermentacji papaje przesmazone (przypalone) w formie dziemu, do tego metaliczno-mleczna nuta (tak, to byla duza patelnia). Dopiero po godzinach calosc idaca w bardziej lagodnym, waniliowym kierunku. Owoce czuc caly czas, od rana do poznego prysznica. Dla sympatykow egzotycznych klimatow- jak najbardziej, widoczne, ze to zapach nie z naszego kulturowego kregu.

      Xocoatl
      Znow kakao, ale juz w bardziej pitnej formie, zestawione z rumem, wanilia i aromatycznymi przyprawami. Ma przypominac aztecki napoj i jak najbardziej- mi kojarzy sie jeszcze z baza Guerlain L'Instant PH Extreme, czy Arquiste Aroma Dulcis, brak mu jednak glebi pierwszego i pikantnosci tego ostatniego. Ciekawa kompozycja, trwala, ale nuty za szybko niestety gasna.

      Z linii Personajes:
      Cándido López- kompozycja o duzej ewolucji. Poczatek dymny, liscie mate- nieco w stylu Duel, z ktorego swym flakonem ostatnio znow sie bardziej zaprzyjaznilem. Dazy jednak w kierunku tytoniowo-pieprznej rozy. Calosc znow sucha, ale i bardzo interesujaca.

      La Cautiva- z piatki chyba najbardziej mdly w wyrazie. Owoce lesne, w szczegolnosci porzeczki w zestawieniu z wanilia daja sympatyczne wrazenie owocowego biszkoptu, jednak pierwsze skrzypce zaczyna grac pizmo i coraz bardziej slodka bardzo deserowa wanilia. Moze wdziecznie i apetycznie, moze komfortowo, ale troszke za nijaka i przyskorna ta slodycz, tym bardziej, ze dobrych gourmandow na rynku nie brakuje.

      Ciag dalszy nastapi- ale nie wiem, czy az tak wkrotce, bede chwilowo szedl innymi testowymi tropami :)
    • forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- premiery sezonu 01.09.14, 21:38
      Pora na kolejna porcje wrazen testowych:

      - So Oud Ilham- po arabsku znaczy inspiracja, ale tym razem owej "arabskosci" jest tu dosyc malo. Dostajemy bardzo przyzwoity, komfortowy, raczej europejski zapach o duzej dawce pudrowej slodyczy podkreconej nieco drewnem i przyprawami. Dla mnie nieco za jednostajnie, trwalosc koncentracji Eau Fine tez nieco za szybko przygasa. Zdecydowanie spodoba sie bardziej Paniom.

      - L'Artisan Parfumeur- Mon Numero 10
      Od razu czuje tu Duchaufoura remiksujacego kolejny raz swoje ulubione klimaty, w ciemno moglbym od razu stwierdzic, iz jest to dzielo tegoz nosa. Bardzo przyprawowo, z lekkim wisniowo-colowym akordem, skora i kadzidlem. Przypomina mi jego L'Artisana dla Aedes, troche tez niektore akordy z kompozycji dla Neeli Vermeire. Jest bardzo dobrze, trwalosc odpowiednia, nie dziwi decyzja wprowadzenia dziesiatki do stalej oferty. Elementu zaskoczenia jednak brak.

      - Nasomatto Blamage- ku memu zdziwieniu na mnie pachnie niemal identycznie jak pierwsze, unisexowe CdG2- te same atramentowo-kadzidlane nuty. Ale tu cichsze i mniej trwale, mimo koncentracji ekstraktu. Porownalem dzien po dniu i klimaty bardzo zblizone. Warto sprobowac, moze na Was zagra inaczej.

      - Histoires de Parfums- Make Perfume Not War- przyklaskuje idei, wykonanie jednak kompletnie rozczarowuje. Banalne, mainstreamowe do bolu cytrusy przemieszane z pizmem. Szkoda tej nazwy dla tego zapachu, licze, ze nadchodzaca linia Opera bedzie o wiele lepsza.

      - bonusowo jeszcze butikowe Kiliany- dostepne odpowiednio w Nowym Jorku i Moskwie, a takze w e-shopie marki:
      By Kilian Apple Brandy- piekny i zgodny ze swa nazwa. Alkoholowe nuty, brandy, ale rownie dobrze i np. rodzynki w winie malaga. Duzo owocowych akordow, korzenno-debowy charakter, idealna calodzienna trwalosc. Przyjemnie sie nosi.

      By Kilian Vodka on The Rocks- wodka- zapachu czystej wodki raczej nie uwielbiam, moze przez dawne juz na szczescie wspomnienia z studenckiej "mlodosci" wiazace sie z probami rekonstrukcji wydarzen poprzedniego wieczoru. Tu wodkowe wrazenie jest dobrze odwzorowane- chlodny charakter, kostki lodu, zmrozone cytrusy. Calosc jednak b. szybko niknie idac w strone metalicznych cytrusow znanych z kompozycji lat 90-tych. Nieco drzewne podbicie, jednak jak na Kiliana to duze rozczarowanie.

      Oraz powrot do Amouage Interlude Man- mocarne kadzidlo zaserwowane z mirra, zywicami i slodycza wanilii. Trwalosc perfekcyjna, wystarczy tylko pare kropel, by pachniec przez caly dzien- przypadkowo niestety stluklem fiolke, pokoj pachnial przez wiele dni. Podziwiam kunszt, w przypadku tej firmy zawsze czekam na wiecej.

      Wszystkie zapachy dostepne sa w Perfumerii Quality ( www.perfumeriaquality.pl/pl/ ), specjalne podziekowania dla Agnieszki Missala za mozliwosc przetestowania butikowych edycji By Kilian.
    • forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- edycja "Mix it, baby" :) 24.09.14, 17:54
      Czyli kompletnie od sasa do lasa, bez motywu przewodniego- zanim bedzie przeglad markami, czy premierami Pitti.

      Au Pays de la Fleur d’Oranger- Jasmin Reve
      Zakochalem sie w wzmocnionej wersji ich kwiatu pomaranczy, tu jest za to o wiele bardziej zwiewnie i eterycznie. Jasmin nie przydusza indolowo, jest delikatny, przestrzenny, zgrabnie polaczany z pizmowo-drzewnymi nutami. Minus to trwalosc- ulecial na mnie w mgnieniu oka.

      Parfum d'Empire- Corsica Furiosa
      Nie ma zadnej furii- jest leniwe popoludnie w srodziemnomorskim klimacie. Slonce nie swieci juz tak mocno, dookola mnostwo zieleni. Liscie pomidora graja tu spora role- Eau de Campagne w bardziej zlozonej wersji. Niestety, ja wole te ciezsze oblicze marki, a na lato nadal bede wybierac Iskandera z jego cytrusowo-drzewnym tchnieniem.

      Mandy Aftel- Cuir Gardenia
      Duzo olejkowej dobroci- esencjonalny, zawiesity, pelen slodyczy miodow i kwiatow lekko zanurzonej w miekkiej skorze. Pieknie sie nosilo, brawo.

      MFK Masculin Pluriel- utyskiwalem, ze to EdT, ale trwalosc jest bez zarzutu. Jedynym zarzutem, a moze komplementem jest fakt, ze meski Pluriel jest do cna mesko-klasyczny. Prawdziwy, unowoczesniony fougere z duza iloscia lawendy, delikatna skora i paczula. Ciut zachowawczy, ale idealny w sytuacjach, gdy chcemy pachniec po prostu dobrze i z klasa.

      MFK Feminine Pluriel- czuc tu echa dawnych damskich Kurkdjianow, nie tylko dla niszowego rynku, czyli kwiaty, odrobine irysa, kwiat pomaranczy i pizmo, tyle ze w Plurielu efekt wypada gorzej. Wersja damska podoba mi sie niestety duzo mniej, za malo tu koncentracji, duszy, charakteru. Przeciez mozna siegnac po genialne Elie Saab, czy NR For Her tego samego perfumiarza.

      Comme des Garcons- Wonderoud
      Trudno mi bylo tu wyrobic sobie opinie- raz pachnial mi po prostu jak nieco drozszy slynny drzewny Wonderwood z dodanym syntetycznym oudem (choc tworcy zarzekali sie, ze uzyto tu skladnikow naturalnych), innym raz czulem sie w nim jak milion dolarow- cieply, bogaty, skomplikowany. Jestem finalnie jednak na tak- i nie zmienia tego relacje, iz to koncern Puig wymusil na CdG stricte oudowy zapach korzystajac z agarowego fejmu. Marka zrobila to jednak bowiem mocno po swojemu- Wonderwoud pasuje do wizji firmy i artystycznego universe Comme.

      • fivka485 Re: Próbkowanie 1 zdaniem- edycja "Mix it, baby" 25.09.14, 09:56
        nie wiedziałam o tym wymuszaniu, ale chyba dobrze się stało ;) mam podobnie z Wonderoud i faktycznie jest brunatno nie tyle co złoty a brokatowy. cudnie się mieni
    • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 08:41
      Skorzystałam ochoczo z faktu, że w Lulua pojawiła się marka Slumberhouse, która od dawna budziła moją ciekawość i mimo nieprzychylnych komentarzy na temat stanu mojego umysłu kupiłam próbki po 15 zł za dwie oszczędne krople każda. Potwierdzam treść komentarzy, umysł trochę słabuje, bowiem z trudem zarobionego grosza nie żałuję ani trochę. Slumbery zrobiły na mnie wrażenie jeszcze przed otwarciem koperty (zapach jest ekspansywny), rzuciłam się na Norne, które miały być pewniakiem, jednak czarnym koniem próbkowania okazał(a) się Jeke. Zapach jak step szeroki, jak ocean głęboki, gęsty, wysycony, ciemny, migoczący płynnym złotem - kocham takie Bizancjum w perfumach. Mam wrażenie, że bardzo mi odpowiada połączenie tytoniu z wanilią, bo z sentymentem wspominam zarówno Cherqui SL, Toma Forda Tobacco Vanille i Huntera MCMC. Tu dodatek aromatu herbaty Lapsang doprawionej goździkami pogłębia i podkręca zapach, który ma ponadto właściwość, którą dotychczas spotkałam tylko w jednych perfumach (CDG2) - mianowicie nabiera mocy z czasem zamiast wyciszać się, jak pozostałe. Trwałość cudowna, komfort noszenia etc. Zdecydowane tak (tych piekielnie drogich "tak" się tak namnożyło, że będę rzucać kostką zanim wybiorę się na zakupy).

      Norne - nie do końca jestem przekonana, czy to perfumy, czy wyłącznie impresja. Mają trochę wspólnego z Mississipi Medicine, które są jednak bardziej noszalne, a jednocześnie bardziej wysublimowane. O Normach napiszę jednak później, bo w miarę kolejnych prób zyskują. Mocna pozycja druga, myślę, że nie zagrożona.

      Pear&Olive. Zaskoczenie. Spodziewałam się po gruszce większej soczystości, przestrzenności i jasności. A to gruszka troskliwie marynowana przez skrzętną gospodynię na zimę, w gęstej zalewie. Głowa i serce ładne, baza dalej ładna, ale za bardzo przypomina mi zapach kruchego ciasta, które przygotowuję pod swoją legendarną szarlotkę, żebym miała ochotę tym pachnieć.

      Ore. Najbardziej płaski z całej czwórki. Najmniej kuszący. Nie odrzuciłby mnie, gdyby stał na mojej półce jako jedyny, to nie ta bajka. Na bezrybiu i rak ryba. Ale nie mam najmniejszej pokusy włączyć go do kolekcji. Sypkie kakao i mdły gwajak nie dały szansy lekkiej rudości mahoniu. Szkoda.
      • fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 09:11
        *Gość tak miesza z koncetracją, wyglądem butelek i wartością swoich produktów iz jestem skłonna myśleć, że nie wszystko z nim w porządku. Albo wprost przeciwnie, niezły kalkulator z trendu "Indiescent" robi ;)


        * sprawca marki
        • fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 09:14
          jeszcze jedno, próbki lane tych zapachów zupełnie inaczej pracują na skórze niż z atomizera. na korzyść próbek. na mnie przynajmniej.
        • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 09:39
          Ostatni design butelek zdecydowanie na korzyść. Te z kulkami w środku kojarzyły mi się mocno z łazienkowymi odświeżaczami niestety. Kwadratowe były po prostu nieładne.
          • fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 11:44
            ...nie mogę nie polecić twemu uwielbieniu tytoniu w perfumach, złocistego Tabac Aurea Sonoma Scent Studio. ciepły, bogaty, trwały, primo gusto ;)
            • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 13:17
              Chętnie pouwielbiam sobie całą Sonomę, ale tymczasowo (w zasadzie to już stan permanentny, biorąc pod uwagę jak dawno wiem o tych zapachach) nie mam ich skąd wziąć.
              A z Jeke w październikowym słońcu wyszedł prominentnie tak piękny, dymny Lapsang, że aaaach.
              I co ja mam kupić? W grę wchodzi: Jeke, Le Mat, Sacrum Perfume, Siberian Snow, Bois d'Ascese i... (tego to nie do końca rozumiem jednak) - Hunter. Znajdę jeszcze jedno chciejstwo, będzie sześć, przypiszę numerki i jednak rzucę kostką ;)
              • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 13:17
                A nie. Źle policzyłam. Jest sześć. Mogę rzucać.
              • fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 05.10.14, 17:22
                kup Rien Intense Incense :)
                • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 06.10.14, 07:06
                  O, tego ELDO nie znam. Jest w Polsce?
                  • forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 06.10.14, 09:13
                    Hello alixano i fivko :) Wczoraj sobie zrobilem celowe wolne od forum, wiec dzis ochoczo nadrabiam lekture :) Zdopingowalas mnie do testow innych Slumberhouse- Zahd juz zuzylem mam po pare kropli Vikt- nosze dzis i Ore pojdzie jutro.
                    Sanctum to nie wiem, czy w ogole da sie juz kupic. Rien Intense Incense jest na stronie ELdO, mocarna sprawa, duzo kadzidla i haslo "#oudispasse". Firma pisala do mnie, ze szukaja w Polsce nowego dystr., zatem poki co pewnie u nas go szybko nie bedzie- choc niby mamy punkty z ELdO.
                    A co powiesz o tytoniu w Or de Serail? Na mnie bywa za slodki, ale mocno uniezalezniajacy, o nim tez bedzie- musze sie wziac do probkowej roboty :)
                    • forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 06.10.14, 09:47
                      Uzalezniajacy oczywiscie haha, kawy mi trzeba :) A Slumberhouse sa bardzo surowe, dla mnie to ta sama liga co O'Driu, czy Bogue. Bo juz zapachy Vero Kern sa bardziej zlozone.
                    • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 07.10.14, 06:22
                      A to mnie zdziwiłeś. Z Sanctum Bejara. Przecież dopiero co pojawił się w Mon Credo - za dość zaporową cenę ponad 1100 zł, co wylało mi kubeł wody na rozgorączkowany łeb (bynajmniej nie święconej).
                      Złoto Seraju to fenomenalny zapach, mimo to po pierwszych testach trochę mnie rozczarował i odłożyłam kolejne na chłodniejszą porę. Przez nadmiar oczekujących w luksusie na sułtana hurys poczułam się nim trochę wykastrowana ;) Ale testowałam latem, z chłodnym Siskiyou w opozycji. Widzę w nim sporo podobieństwa do Ambre Narguile Hermesa, tytoń jest troszkę "sziszowy". Fakt, poszukującym tej nutki w perfumach warto go polecić.
                      • forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 07.10.14, 06:57
                        A, to nawet nie wiedzialem- patrze zagranica nieraz i tam nadal nie ma, a na MC rzadko zagladam, dziekuje za update!
                        www.moncredo.pl/marki/marki-niszowe/ramon-bejar.html
                        Tak, sa podobienstewa miedzy Or i AN- ta sama zlota, korzenna poswiata. A, mam juz probki HYLNDS (poza Foxglove), wiec i o nich nieco napisze, bo naprawde warto :)
                        • fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 07.10.14, 10:36
                          hello foreverze :)
                          z tymi HYLNDS'ami podobnie ja ze slamberhausami po próbkowym zauroczeniu, atomizerowo można się rozczarować
                          • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 07.10.14, 21:02
                            A wcale że nie :) Ja za moim chłodnym Pale Grey Mountain cały czas przepadam :)
                            • forevermore79 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 07.10.14, 21:58
                              A u mnie nie ma z kolei az tak wielkich roznic miedzy laniem (dabbowaniem heh) z fiolki, czy psikaniem atomizerem. A jakby byly to hipotetycznie co- kupilbym flakon, przelal do kolby i sobie dozowal? No idea :) Ale to ciekawy sposob roznic w percepcji, slyszalem juz o nim nieraz.
                              • fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 08.10.14, 09:09
                                ty alixana się tak nie entuzjazmuj tylko pisz coś w końcu nabyła ;)
                                mam Wam zazdrościć? ;)
                                wiem,że są nosiciele (perfum) ;) którzy preferują wręcz i wyłącznie atomizery, wiem że można nie odczuwać różnic. tak czy siak użyty, to jest cały czas ten sam zapach jednak jakiś taki "inny" stosowany z atomizera. i ja tak robię, że przepsikuję w fiolki, tylko to makabreska troche jest ;) i przede wszystkim, lany zapach czuję na sobie.
                                Nie wiem czy to percepcja czy fakt, że ten sam zapach inaczej jednak pracuje w zalezności od użycia
                                • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 10.10.14, 10:20
                                  Nie mam się czym chwalić, bo cały czas deliberuję bezproduktywnie. Jak się wkurzę to kupię Avignon i się skończy szukanie jak Koziołek Matołek "po dalekich krajach tego co jest bardzo blisko".
                                  Póki co, testuję dziś Junky z Ogrodu Pisarzy. Nie moja bajka, a i z prozą Williama Sewarda Burroughs jakoś mi się mało kojarzy, ale image tej firmy jest jednak zbyt grzeczny. Junky nosi się dobrze, bezpiecznie, ciepło - sama nie kupię, gdyby mi go ktoś przyniósł, używałabym. Atmosfery "Ćpuna", "Pedała" i "Nagiego Lunchu" na jego nieszczęście nie wykryto i szkoda.
                                  Natomiast co do różnic w percepcji zapachów lanych i z atomizera - to potwierdzam, są takowe i nawet w Pale je wyczuwam, ale mi nie przeszkadzają. Natomiast w wielu innych perfumach niestety tak.
                                  Kuba, widzę, że poznałeś się z Sancti. I jak wrażenia?
                                  • fivka485 Rien Intense Incense 17.10.14, 10:21
                                    no cóż ;)
                                    ..." wyje w kłębach dymu rozchełstana zdzira o miłości śpiewa w hotelowych wyrach
                                    na pulsie bidetu w nadziei że jutro zabiją tysiąc kretów będzie miała futro" ...

                                    dramatic - bardzo
                                    stronger - tak
                                    darkness - z tej nieoczywistej strony


                                    "..." Hegar aka Van Fiut



                                    • alixana Re: Rien Intense Incense 18.10.14, 09:49
                                      Rozchełstana zdzira ;) Dobre. Dawno nie czułam zapachu, który można opisać w ten sposób ;)
    • forevermore79 Liquides Imaginaires- zbiorczo 19.10.14, 22:39
      Po malej przerwie powracam z moimi mini-recenzjami, a na ten poczatek- Liquides Imaginaires :)

      Ta marke o nieco dekandencko-tajemniczym wizerunku znam jeszcze z czasow pierwotnych amfor, tym bardziej ucieszylem sie widzac je wiosna w Mediolanie. Swietnie, ze sa juz w warszawskim Mood Scent Bar, bo kazdy z tych zapachow opowiada interesujaca historie, ba- wrecz jest to jedna z niewielu firm, ktorych pelnie kompozycji moglbym spokojnie posiadac flakonowo.

      Zatem krotkie wrazenia- najpierw trylogia Les Eaux Sanguines, czyli inspirowana szlachetnymi trunkami- musze przyznac, ze te koncepty nadal do mnie przemawiaja.

      Dom Rosa
      Alez otwarcie! Jedno z najbardziej zywych i pieknych, jakie znam. Przywoluje usmiech i idealnie odwzorowuje won rozowego szampana pitego w czasie przyjecia gdzies w poludniowej Europie w cieply, letni wieczor. Won glowy, jak to bywa, nie trwa niestety wiecznie, ale i tak te akordy skrza sie, mienia, wrecz babelkuja. Szampanski nastroj potem sie lekko uspokaja i cywilizuje osiadajac na rozano-zielonej poswiacie. Wielkie brawa, nosilem zreszta ten zapach w upalnych Wloszech i byl to swietny wybor. Moze glowa za szybko ucieka, ale przeciez mozna reaplikowac!

      Bloody Wood
      Ten przed oczyma zas stawia mi wizje (nieco sztampowa, ale prawidziwa :) dobrego, szkarlatnie czerwonego wina, ktore przy nalewaniu do krysztalowych kieliszkow przypadkowo wylalo sie na antyczny, drewniany stoik. Wino ma owocowo-ambrowy posmak, stol jest z sandalowca, a gdzies tam w tle pali sie jeszcze kadzidlo. Niestety, przyjemnosc jest dawkowana- na mnie za krotka i nieco za jednostajna ta historia. Ale sugestywna, to na pewno.

      Bello Rabelo
      Znow czerwone wino, ale podane cieplej i bardziej slodko. Mamy tu labdanum, drewno, zywice i wanilie- calosc mocno w stylu starszych Lutensow- Chypre Rouge, czy Fille en Aiguilles, z ta sama lesno-waniliowa slodycza. Jest dobrze, wrecz bardzo dobrze i najtrwalej z calej trojki.

      I pierwotna trylogia- Les Eaux-Dela, czyli zapachow uduchowionych

      Tumultu
      Najlzejszy i najmniej wymagajacy z trojcy. Zywe cytrusy zmieszane z ciekawa kokosowa slodycza i duza dawka cedru. Nosi sie przyjemnie, choc moze powinienem go testowac wlasnie w upaly, nie zas juz zdecydowanie jesienne dni. Dla fanow lekko tropikalnych nut, ale dalekich od banalu- jak najbardziej.

      Fortis
      To juz bylo, ale w Fortis warto przezyc to jeszcze raz. Mamy oczywiscie oud, duza dawke palonego drewna, wanilii, przypraw i cypriolu. Przypomina mi mocno meskie Amouage Interlude, nieco tez klimat Black Afgano. A ze nadal lubie te klimaty- to jak najbardziej polecam.

      Sancti
      Kadzidlo, ale nie te smucace sie, ale radosne ,czyste, choc niepozbawione nostalgii. Tu swieta modlitwa przynosi ukojenie i wizje zielonych lak i lasow. Cytrusy, zielonkawy dym (czy ktos tu podkrecil kadzidlo za pomoca ISO E-Super?), szczypta przypraw. To moglby byc w zasadzie ktorych z zapachow od CdG. Lekko, ale utrzymuje sie caly dzien. Tak, Sancti zdecydowanie stoi po stronie dobra.

      Podsumowujac- bardzo solidna, zwarta kolekcja- polecam. Szkoda, ze najnowsze trio Les Humeurs poki co jest edycja limitowana jako mini-amfory 30ml i wg firmy nie widac, by sie to mialo wkrotce zmienic. Warto testowac- w Polsce w Mood, dzieki ktorym mialem okazje blizej poznac owa marke.
      moodscentbar.com/pl/24_liquides-imaginaires
    • forevermore79 Krotko o Slumberhouse x 3 19.10.14, 23:18
      Alixana zwinnie wskoczyla ze swymi wrazeniami nt. Slumberhouse- teraz czas na moje, choc w dwoch przypadku ich innych kompozycji. Cecha wspolna- jest surowo, gesto, ziemiscie, nie ma tu miejsca na typowe piekno, co stawia dla mnie owa linie na rowni chocby z O'Driu, czy pierwszymi Bogue.

      Najpierw oslawiony Zahd- limitowana edycja dostepna w ciemno online tylko przez dobe, ktora miala dla tworcy marki byc sprawdzianem wystarczajacej ilosci fanow i przyczynkiem do nowych flakonow.
      Zahd jest ciezki od lesnych owocow, wina madera, tytoniu, kakao i oleistego sandalowca. To perfumy o pioronujacej sile razenia, choc dla mnie chyba jako zapach do wachania, nie typowo noszenia. Nie, bym sie bal jakichkolwiek woni, o nie- tylko tu jest za jednostajnie i linearnie.

      Ore- przykurzone kakao w drewnianym kubku. Znow eksperymentalny i ciezki. Ale doceniam, bo w tej kompozycji czuc spory kunszt.

      Vikt- tak, tu jest odpowiednio ziolowo, drzewnie i nie zalowano tez agaru. Majestatyczny, ale nielatwy zapach. Ciezka liga i calodzienna trwalosc.

      I to poki co tyle o tej marce- co mi przypomina o pelni oferty O'Driu, ktora nadal czeka na moje krotkie wrazenia.
      • forevermore79 I Elve o Slumberhouse Zahd 22.10.14, 09:08
        Bylem online, jak Zahd byl przez dzien w sprzedazy, ale nie kupilem, a trzeba bylo- chocby kolekcjonersko :)
        nosthrills.blox.pl/2014/10/Slumberhouse-Zahd.html
    • forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- edycja "Mix it, baby 2" :) 22.10.14, 17:41
      Czyli znow bez motywu przewodniego, wizialem ta garsc probek ze mna na ostatnie wyjazdy- czasem byl to udany wybor, czasem juz nieco mniej :)

      Amouage Memoir Woman
      Mocarna, majestatyczna kompozycja. Czegoz tu nie czuc- dymne akordy, drewno, do tego silne kwiatowe echo lat 80-tych. Piekne, z calodzienna trwaloscia i duza emanacja, do tego noszalne przez odwazniejszych mezczyzn. Robia wrazenie.

      La Sultane de Saba Bois d'Oud
      Drzewnie, slodkawo i oudowo, do tego z mala domieszka egzotycznych kwiatow. Komfortowy, nie za trwaly, oczywiscie nie mam zludzen, iz uzyto naturalnego agaru. Sympatycznie, ale w tej zapelnionej kategorii mozna wybrac duzo lepiej.

      Lubin Galaad
      Duzo wszystkiego naraz- swieze ziola, drewno, cytrusy, a do tego przyprawy, skora i struzka kadzdla i oudu. Jest aromatycznie, ale nosi sie cicho i calosc nie zachwyca tak, jak sugeruja nuty. Nie ma niestety ekscytacji.

      SoOud Fam
      Oud w tej nieakceptowalnej przez czesc fanow wersji- czyli duzo lekarskiego podmuchu. Efekt lagodzi za to calkiem zgrabnie szafran i obowiazkowa roza. Czulem podobno mieszanke juz n-razy, takze i w tanszych kompozycjach, ale nie ujmuje jej specyficznej urody.

      M. Micallef Aoud Gourmet
      Bardziej oudowo, niz slodko, choc jest tu faktycznie nieco migdalowo-drzewnej slodyczy z kapka miodu. Znow nie za odkrywczo, ale wykonanie wiecej, niz solidne.

      Rance Avant Le Jour
      Otulajaca wanilia w platkach kwiatow i w otoczeniu owocow. Bardzo komfortowo, przyjemnie, ale zdecydowanie kobieco.

      Indult Isvaraya
      Obydwie wersje- dawna i obecna na szczescie sa identyczne. I nadal jest paczulowo, ze sliwka i jasminem w tle. Takze komfortowy, cieply zapach, choc przydaloby mu sie wiecej mocy i pazura.

      Cdn. niedlugo.
    • forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- edycja "Mix it, baby 3" :) 07.11.14, 12:32
      Dalej rozne tematy przewodnie- choc na pierwszy plan wybijaja sie kwiaty :)

      Rance Sur Mon Coeur
      Kolejna, po Avant Le Jour skoncentrowana woda kierowana bardziej ku Paniom. Piekny, letni jasmin w towarzystwie bialych kwiatow i przypraw. Wdziecznie, sympatycznie, z klasa.

      Rance Tubereuse Amour
      I znow udane kwiaty- tuberoza, ale nie w przyciezkim, czy duszacym wydaniu. Lekko otulona slodycza i drzewnymi nutami. Bogaty, ale nie za przesadzony. Drugi raz duze tak.

      Givenchy L’ Atelier d'Givenchy- Ambre Tigre
      Butikowy zapach Givenchy to ambra, ale znow w bardziej damskiej, oslodzonej odslonie. Mariaz lutensowego efektu i na koncu dochodzace do glosu, choc niewymieniane w skladzie kwiaty. Nie jest animalnie, jak zapowiadano- ale i tak to dobra jakosc, jednakze zdecydowanie nie za ta cene.

      Erbario Toscano- Spicy Vanilla/Vanilla Picante
      Marka- moje odkrycie z florenckich spacerow. Dobre produkty, piekne butiki i przyjemne ceny- firma zreszta wysyla i do Polski, a zapachy sa dostepne takze jako podrozne 7.5ml spraye za niecale 10 Euro.
      Wanilia to swietna kompozycja, pelna przypraw, cynamonu i drewna. Trwalosc odpowiednia, bogactwo produktow uzupelniajacych, takze dla ciala i dla domu - wielkie brawa.

      Erbario Toscano- Black Pepper/Cuore di Pepe Nero
      Meska, bardzo niszowa w odbiorze i aromatyczna kompozycja. Pieprz odpowiednio swidruje, czuc przyprawy, zwlaszcza kardamon i odrobine cytrusow. Znow stosunek jakosc/cena zaskakuje, polecam.

      Dostepnosc:
      Rance- w Polsce w Perfumeriach Quality www.perfumeriaquality.pl/rance1?short
      Linia L'Atelier Givenchy- w Polsce tylko w Sephora Arkadia
      Erbario Toscano- e-shop z wysylka do EU: www.erbariotoscano.eu/products-page/perfumes/
    • alixana Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 23.11.14, 09:50
      W deszczowy poniedziałek przemokłam do szpiku kości, ale zamiast zwyczajnie iść do domu, wylać z butów kałuże, ubrać ciepły dresik i zasiąść z książką i grzanym winem w fotelu, skręciłam w stronę przeciwną, bo mi się.... Black Afgano zamarzył. Nie wiem czemu, bo od 2009 r. omijałam Nasomatto parabolą szeroką. W każdym razie w strugach deszczu Gualtieri zdał egzamin. Black pracował jak dobrze naoliwiony tłoka w maszynie - to wznosił się to opadał, a nuty piękne z obrzydliwymi (smar, najprawdziwszy smar! czarny i mazisty) odsłaniał po kolei jak de Jekyll i Mr Hyde.
      Skutek tej dżdżystej przygody był taki, że w czwartek nogi mnie zaniosły do MSB po własną flachę i stos próbek ;)
      W piątek BA wykwitł na mnie najpiękniejszym oudem, poza Leather Oud. Chwilę podejrzewałam o ten piękny zapach przypadkowego przechodnia na Próżnej, ale potem okazało się że to ja ;)
      Poznałam Rien Incense - rozchełstana wyjąca ździra to opis, w którym zamyka się cały zapach, to fakt. Nie wiem, czy zdołałabym go udźwignąć, ale to mocna rzecz, warta poznania.
      • fivka485 Re: Blog forumowy 13- nasze testy i relacje 24.11.14, 18:32
        o, jednak kabotyn Gualtieri . obrzydliwego smaru aż zazdroszczę ;)
        takie okazywanie się jest mocne. bywa że też zweszę - coś tu fajnie pachnie, łypie ukradkiem kto to lub co to, a to mój wiatr spod palta ;) focha mam wtedy jak po Moleculach nadających od annie ;)
    • forevermore79 Premiery sezonu w Quality- cz.1 24.11.14, 16:03
      Wracam do stalego recenzowania- juz po tysiacu wyjazdow, szkolen, kursow i dodatkowych projektow :)

      Zatem:
      - Jovoy Paris L'Art de la Guerre
      Przewrotna nazwa: walka, ale bez uzycia sily. Zamiast tego mamy porzadna strategie: zielone, silne nuty przelamane rabarbarem, w tle majestatyczna skora i paczula, dalbym glowe, ze mimo wszystko gdzies majaczy metaliczna nuta prochu, to pewnie przez te nazwowe skojarzenia. Zapach wielu kontrastow, o niby delikatnym charakterze, ale jednak z pelnia charakteru. Przyskorny, ale trwa pelen dzien. Zdecydowanie polecam.

      - Carner Barcelona El Born
      Heliotropowa slodycz Tardes lata temu mnie urzekla, potem jednak lekko zmeczyla. El Born jest kolejnym slodkim, ale dla mnie jednakze lepszym zapachem w ofercie tej hiszpanskiej marki.
      I choc dzielnica El Born kojarzy mi sie raczej z aromatami sangrii, marihuany i kamiennej wilgoci, tu mamy wdzieczna kompozycje wanilii, drewna, pizma jednoczesnie przelamanych swiezoscia figy i dymna poswiata benzoinu. Slodko, ale nie do bolu, lekko pikantnie i przyprawowo. Nosi sie swietnie- trwaly, bezpretesjonalny, ale nieprzytlaczajacy.

      - Penhaligon's Bayolea
      I znow Penhaligon's powraca do swoich archiwow i ponownie mamy zapach dla gentlemana- retro, z niezbednymi w tym gatunku cytrusami, ziolami, a zwlaszcza lawenda, ale zarazem wspolczesnie i po prostu elegancko. Zaopatrzylem sie ostatnio w sporo akcesoriow od Penhaligon's, ale po meska linie Bayolea siegne, bo duzo w niej ciekawostek. Dobra jakosc z nutka vintage.

      - Carla Fracci Giulietta
      Zeby nie bylo tak ciagle pozytywnie- Giulietta nie zaskoczyla mnie, ale i nie rozczarowala: wiem bowiem, czego spodziewac sie po kompozycjach Carli Fracci. To zapachy zdecydowanie niewybijajace sie sposrod tlumu, bezpieczne. Taka jest i damska Giulietta pelna kwiatow na bialym pizmie. Mozna, ale nie trzeba- jest wiele ciekawszych perfum.

      - M. Micallef Mon Parfum Gold
      Mocna, dobra rzecz- niby damska, ale i w stylu unisex. Konotacje orientalne jak najbardziej wyczuwalne, ale i chec powrotu do czasu, gdy robilo sie mocne, damskie wieczorowe perfumy (ktos pamieta, jakim wydarzeniem bylo wtedy lansowanie co dekade klasykow typu Opium, Poison, czy Magie Noire?). Biale kwiaty, szczypta ambry, oudu i kadzidla. Jest moc, spodoba sie w zimowe dni, zwlaszcza Paniom pragnacym wrocic do dawnego zapachowego przepychu. Sukces w krajach arabskich i Rosji nie dziwi.

      Zapachy testowane dzieki Perfumerii Quality- cdn. :)
      www.perfumeriaquality.pl/pl/
    • forevermore79 Premiery sezonu w Quality- cz.2 29.11.14, 14:39
      Premier Quality ciag dalszy:

      Parfums MDCI - Cuir Garamante
      Zamszowa skora ozdobiona roza, szafranem i oczywiscie obowiazkowym w tym zestawieniu oudowo-kadzidlanym kombo. Brzmi bardzo bogato, rzeczywiscie taka jest, choc na mnie rozwija sie dosyc niesmialo i niestety przewidywalnie. Dla fanow gatunku- jak najbardziej.

      Parfums MDCI- Nuit Andalouse
      Tu zas niesmialosci nie ma- jest za to moc: biale, ciezkie kwiaty, pieknie rozbrzmiewa gardenia. Pizmowo-orientalna baza dodaje tylko dodatkowego przepychu. Niby unisex, ale niech uzywaja go kobiety. Wieczorowa pora.

      Maria L- Aramesh
      Znow podobne klimaty- kwiatowy przepych, klasa, duzo przypraw, suche drewno. Wiele sie dzieje w tej kompozycji, milo, iz trend uwielbienia dla minionych dekad powraca, choc tylko w niszowym wydaniu.

      Maria L- Mogadess
      Pamietam pierwsze zetkniecie z ta premiera na targach w Mediolanie i zachwyt: coz za cynamon! Suchy, intensywny, jakze prawdziwy i nieprzeklamany klimatami znanymi z pseudocynamonowych swiec, czy herbat. Po testach euforia nieco minela, ale nosi sie go bardziej, niz przyjemnie- kardamon, wanilia i kakao udanie urozmaicaja calosc. Idealne nawiazanie do Orientu. Brawo- obydwie zreszta premiery to duzy krok do przodu, niz pierwotne trio. Bardziej zlozone, w strone unisexu. I juz nie Lux, maly rebranding.

      M. Micallef- Royal Rose Aoud
      Ta kompozycja z 2012 po cichu dolaczyla do oferty Quality. Kolejny gourmandowy agar w portfolio Micallef- delikatna roza, wanilia, owoce, oud podany w przyzwoity, daleki od chemii sposob. Przypomina slodkie arabskie slodycze. Znow dla wielbicieli roz i orientalnych klimatow.

      Cdn.
      Wszystkie zapachy dostepne w: www.perfumeriaquality.pl/pl
      • alixana Re: Premiery sezonu w Quality- cz.2 02.12.14, 10:42
        Dobrze się ciepło ubrać na mróz. Ciepły sweter, puchowa kurtka i koniecznie perfumy - rozgrzewające jak kaszmirowy szal, papryczki chilli i kubek grzańca. Cóż, kiedy trafiają się zboczeńcy, którym na zimę najlepiej pasują kłujące kryształki zimna i hotel w igloo? Reaktywuję właśnie swoją ubiegłoroczną nieprzytomną miłość do Pale Grey Mountain Small Black Lake - istne umieranie w śniegowej zaspie w fazie faza końcowej. Jest tak zimno, że robi się błogo. Duch uwalnia się z materii i szybuje bezcieleśnie nad przyroda tak dziką, że nie znajdziemy tam śladów stóp. Najbardziej "nieludzkie" perfumy, jakie znam. Personifikacja umysłu Demiurga. Matematyka w stanie ciekłym.
        • forevermore79 Re: Premiery sezonu w Quality- cz.2 02.12.14, 11:47
          Piekne slowa- zabieram sie niedlugo za krotkie recenzje calej piatki, lacznie z Foxglove.
          Surowe, pelne natury zapachy- to pierwsze wrazenie. Tu nie ma kompromisow- love it, or hate it.
          • alixana Re: Premiery sezonu w Quality- cz.2 02.12.14, 12:04
            Czekam z niecierpliwością. Cała linia Hylnds to szwędacze wędrujące nieprzetartymi ścieżkami, a ten który wydaje się najbardziej "ludzki" i dający się zamknąć w konkretną kategorię, jest jednocześnie jednym z bardziej wymagających i trudniejszych w noszeniu (Spirit of the Glen).
            Foxglove poznałam niedawno. Utwierdził mnie w przekonaniu, że przed tym duetem perfumiarzy należy zamiatać czaplim piórem z kapelusza. Z typu perfum kompletnie dla mnie niepociągających potrafią uczynić pokusę. Lubię go nosić, a tu próbka się kończy ;)
            Nie wspomnę, że z listy chciejstw już mi się robi "Plan sześcioletni" ;)
            • forevermore79 Re: Premiery sezonu w Quality- cz.2 02.12.14, 16:10
              Oj tak, dlatego ostatnio postanowilem spytac o sample u zrodla, bez pozbawiania ich Ciebie :) Napisze, napisze- najpierw jeszcze pare innych recenzji. Wrocila mi sila zapachowa- widac bylo ostatnio, ze przycichlem, ale niestety/stety musialem poswiecic sie innym projektom zawodowym, takze okoloperfumowo/modowym, a czasami po kilkunastu godzinach sil lub ochoty po prostu na pisanie nie ma. Nadrabiam, zwlaszcza, ze probek w szufladach pietrzy sie sporo, a i troche ostatnio pokupowalem, chyba na zasadzie terapii :) Pozdrawiam!
    • forevermore79 Premiery sezonu w Quality- cz.3 07.12.14, 15:38
      Dalszy ciag krotkich impresji:

      - Olivier Durbano- Promethee
      Poznany na Pitti, troche czekalem z jego opisem, sam kreator jest bardzo skromny i zyczliwy i nieco zaskoczony polska popularnoscia. Tu jednak nie o Durbano, a jego ostatniej premierze- jednej z ciekawszych w ofercie marki. Duzo tu klasyki- przyprawy (bardzo pieprzne otwarcie), kadzidlo, labdanum, nieodlaczne drewno, calosc dla mnie tchnie prostota i stoicka elegancja. Przypomina mi nieco LE MAT, tam tez z podstawowych skladnikow stworzono b. dobry zapach.

      - Houbigant Iris des Champs EdP
      Ekstraktu nie znam jeszcze, ale obecna w Polsce EdP to niemal monotematyczne studium irysa- z pudrowym korzeniem, ziemistoscia, lekkim dodatkiem bialych kwiatow i ambry. Nostalgicznie, bardziej w stylu TDC, niz pizmowo-irysowych Prad. Klasycznie, dostojnie, plus za przypomnienie o tej tytulowej nucie, w niszy ostatnio dosyc pomijanej.

      - Isabey- Lys Noir
      Oda ku nocnej tuberozie, w slodkawej miodowo-pizmowej poswiacie, z lekka domieszka paczuli. Kobiecy, esencjonalny, wieczorowy. Po np. Mon Parfum Gold to kolejna propozycja z tego nurtu. I dobrze, zyska swoje amatorki.

      - Il Profumo- Quai des Lices
      No nie lubimy sie ostatnio zbyt z ta marka- czekolady nie sa czekoladowe, morsko-plazowe impresje juz nieco nuza. Tu mamy ode do cytrusow, letnia mimoze, ma byc bardziej mesko, choc tyton nie za bardzo dochodzi do glosu. Efekt spaceru molo w srodziemnomorskich rejonach osiagniety, ale innowacji w tym nie za wiele. W tym akurat przypadku to jednak nie zarzut, Quai des Lices to nadal porzadne perfumy.

      - Il Profumo- Voile Blanche
      Damska premiera marki jest juz mniej dla mnie ciekawa- zielone, trawiaste, nuty, cytrusy i znow morska bryza z domieszka pizma. Szybko zapomina sie o jego noszeniu- ale skoro Il Profumo ciagle powraca do tychze klimatow, formula musi sie sprawdzac.

      O nowym trio Kilianow bedzie nieco potem- w osobnym poscie. A za probki dziekuje www.perfumeriaquality.pl/pl/
    • forevermore79 Zbiorczo o nu_be 23.12.14, 17:59
      Uwielbiam surowa estetyke nu_be i cala ekipe marki- pozytywni, pelni artyzmu ludzie o nieograniczonej wyobrazni i wrazliwosci na sztuke.
      A same zapachy- czasem kloca sie z az tak surowym wizerunkiem, ale na pewno nie naleza do banalnych- w ofercie firmy mozna i znalezc cos dla fanow gourmandow, czy swiezosci.
      Cala siodemka, po jednym zdaniu:

      Helium (repost z innego watku- stad wylamuje sie z krotkiego nurtu)
      Nosilem juz n-razy, az znow wygrzebalem kolejny sample, tym razem otrzymany od samego wlasciciela marki w Mediolanie. To idealny Orient o jablkowo-cynamonowej woni, bardzo w stylu Hermesa Ambre Narguile, choc w chyba jeszcze bardziej rozbudowanej o przyprawy, benzoin i tyton formie. Tam bylo przestrzennie i Ellenowo, tu jest bardziej dosadnie. Trwalosc calodzienna, emanacja latem niesamowita- duzo komplementow i nawet trafnych "szarlotkowych" porownan i to juz po ok. 8 godzinach noszenia. Polecam.

      H- wodór
      Poruszajaca prostota. Drzewne akordy rozerdgane przez alhedydowe brzmienie. Tkwi w nim sila. Warto poznac.

      Lit
      Przyprawy, na skraju arabskiego Orientu. Roza z szafranem, kontrast pomiedzy szara estetyka, a przepychem. Niewatpliwej jakosci zapach.

      O- tlen
      Znow szafran, ale lzejszy, faktycznie przestrzenny. W tym powietrzu drga nuta kadzidla. Minimalizm z klasa.

      C- wegiel
      Bukiet przypraw, w tym mego ulubionego kardamonu i pieprzu, w towarzystwie maslanego irysa. Tu juz bardziej wyraziscie, idealny w zimowej aurze

      S- siarka
      Dymny, mroczny zapach, duzo w nim czerni. Idealny dla fanow np. CdG Black. Jestem na tak.

      Hg- zelazo
      Jedyny z calej siodemki, ktory mnie autentycznie odrzucil. Lata temu mialem wypadek samochodowy, gdzie wygrzebywalem sie z kompletnie zmiazdzonego Jeepa. I to przywolal wlasnie ten zapach- chlodny, poszatkowany metal, szklo, krew, strach i rozedrganie. Jedyny plus za sile przekazu.

      Ciesze sie, ze swiat zapachow ma nu_be- to silna marka, bardzo szczera w swym wizerunku. Czekam na jej kolejne posuniecia- nie spieszno im do nowej premiery i to sie chwali: efekt bedzie ciekawszy.
      • forevermore79 Re: Zbiorczo o nu_be 24.12.14, 09:21
        Hg to rtec rzecz jasna (wbrew humanist. pozorom- z chemii mialem piatki ;-)- ale chyba moj umysl zakodowal ten zapach jako miazdzone zelazo. W kazdym razie- uczucie mile nie bylo!
    • forevermore79 Ann Gerard- zbiorczo 28.12.14, 13:21
      Odkad biore udzial w targach niszowych, od razu kojarze dane zapachy z wlascicielami marek- a Ann Gerard jest osoba niezwykle ciepla, skromna, emanujaca paryskim szykiem. Osoba, z ktora mozna rozmawiac godzinami, bez zadnego zadecia- co zreszta idealnie odwzorowane jest w tworzonej bizuterii- wysmakowanej i eleganckiej.
      I dobrze zrobila Pani Gerard, iz do wylacznej wspolpracy perfumowej zaprosila B. Duchaufoura- czuc w kazdej z kompozycji niezwykly warsztat i umilowanie detali, jednak przy tym kwartet jest bardziej przestrzenny, optymistyczny i przejrzysty, niz niektore dziela Pana Bertranda. Nie skapi on w nich aldehydow i zielonych elementow, stad kazdy z zapachow Ann Gerard posiada wspolny mianownik. A jak bronia sie same zapachy, bez okolomarkowego kontekstu? Wiecej, niz dobrze!

      Perle de Mousse.
      Zielen, radosc, wiosna, natura. Bardzo komfortowy, bez typowego trawiastego banalu. Troche szyprowo, pieknie zaznaczone pieprz, konwalia i galbanum. Gdzies w oddali majaczy sie roza. Emanuje bardzo lekko, to transparentna kompozycja- jednak po wielu godzinach potrafi o sobie nagle przypomniec.

      Cuir de Nacre.
      Bardzo solidna zamszowa skora- jedna z lepszych w swoim gatunku. Jednak i tu podana bardzo przejrzyscie (aldehydy!), nie ma tu mroku, ani specjalnie obezwladniajacej mocy. Wnetrze paryskiej torebki, wprost z butiku. Jak skora, to oczywiscie musi jej towarzyszyc ziemisty irys i elegancko mydlane pizmo. Klasa.

      Rose Cut.
      Premiera 2014, stad bardzo o niej bylo glosno tej wiosny. Nazwa to diamentowy szlif, ale i tytulowa roza jest solidnie oszlifowana- towarzysza jej zielone elementy, oczywiscie aldehydy, struzka rumu, paczula i ciut wiosennych kwiatow i owocow. Moja skora totalnie ocieplila ta kompozycje- wyszlo piekne, rozano-rumowe kombo, ale wciaz z duzym polotem i lekkoscia. Mysle, ze Rose Cut daloby sie idealnie miksowac z zapachami ciezszej, orientalnej ligii. Mozna- ale szkoda, zapach sam w sobie jest wystarczajaco interesujacy.

      Ciel d'Opale.
      Jesli Perle de Mousse jest wiosna, to Ciel d'Opale wczesnym, jeszcze nie za upalnym latem. Emanujacy slodycza, optymizmem, kobiecy. Wiciokrzew, delikatny jasmin i kwiat pomaranczy polane miodem z minimalna dawka wanilii i drzewnych elementow. Calosc spinaja cytrusy i zielone nuty. Wezme ze soba travel spray na ktoras z letnich eskapad, zobaczymy, jak sie sprawdzi.

      Podsumowujac- zapachy piekne, klasyczne, szykowne, ale podane w innowacyjny sposob. Raczej kobiece- choc sprawdza sie na mezczyznach o bardziej otwartych zapachowych horyzontach. Well done i czekam na kolejne premiery duetu Gerard-Duchaufour!
      anngerard.com/site_parfums.html
    • forevermore79 Naomi Goodsir- zbiorczo 28.12.14, 14:46
      Znow mam ochote na pisanie, recenzje- moze po prostu udalo mi sie odpoczac, no i tez trzeba bedzie podsumowac rok jakos niedlugo :)

      Ale poki co- znow o kolejnej poznanej na zywo damie- Naomi Goodsir. Kapelusznik, kobieta o silnym wizerunku, niektorych moze on niepotrzebnie odstraszac, ale i wspanialej cieplej osobowosci. Ja sie nie balem :) - choc moze i rownie ekstrawagancki akurat outfit pomogl przelamac pierwsze lody. A zapachy Goodsir recenzuje sie latwo- jest ich bowiem poki co tylko trzy- firma juz od poltora roku zapowiada Nuit de Bakelite autorstwa Isabelle Doyen (Les Nez, Annick Goutal), ale sa z nim jakies problemy- moze bedzie gotowy na Mediolan, sie okaze.

      Zatem:
      Cuir Velours.
      Pisalem o nim juz wczesniej tak:
      "Naprawde udanie skomponowane wg mnie perfumy, w ktorych aromat skory, a raczej zamszu znanego dobrze z Daim Blond, czy Cuir Amethyste miesza sie z orientalnymi akordami.
      Na poczatek mamy naturalne skorzane tchnienie, ale z biegiem czasu kompozycja zaczyna sie mocno wysladzac i osiada na wanilliowo-rumowej bazie. Skora daje jednak o sobie raz po raz znac, w dodatku towarzyszy jej charakterystyczny niesmiertelnik oraz minimalna dawka labdanum a la Donna Karan Essence. Dla mnie calosc na plus, choc moze wydawac sie nieco przykurzona i nie do konca emanujaca. W odbiorze unisex, pare komplementow zgarnela."
      I zdania nie zmienilem- esencjonalna skora, nie tak przestrzenna jak Cuir de Nacre od Gerard. Good job!

      Bois d'Ascese.
      Signature scent samej Goodsir- co nie dziwi. Piekne, mocne i surowe kadzidlo z umiejetnie wplecionymi tytoniem oraz sliwkowym dymem. Ma sile, ma mistycyzm, ma minimalizm, czy tez raczej tytulowy ascetyzm. Fani kadzidel od CdG, Norny, czy sliwki w Chaosie Donny Karan beda zachwyceni, choc Bois d'Ascese nigdy nie dominuje otoczenia, raczej delikatnie osnuwa noszaca osobe. Takie zapachy przywracaja wiare w nisze, choc reakcje bardziej postronnego otoczenia mowily i o palonych oponach i aromacie wedzarni. Ale swoja droga- czy to zle :)

      Or du Serail.
      Nowosc 2014- i dowod, ze zadna z linii nie jest kompletna bez kompozycji Duchaufoura.
      Calosc inspirowana przepychem Orientu- i cel osiagniety: mamy tu kompletnie obezwladniajaca, lepka slodycz miodu, jablkowego shishowego tytoniu, do tego korzenie i ambra, czasem nawet wychodza kokos i wanilia. Piekny gourmand, choc pewnie przy czestszym noszeniu moze zmeczyc swa syropowa jednostajnoscia. Fani np. Ambre Narguile, sezonowych A*Menow, czy Back to Black beda zachwyceni- jednak nalezy pamietac, ze tu dawke slodyczy conajmniej podwojono. Warto poznac i sie czasami ogrzewac tym Zlotem.

      Zatem- dobra linia, bez kompromisow- tak jak caly image marki. Sekunduje i czekam na wiecej. W Polsce- obecnie marka w Mood Scent Bar, Ambrozji i Lulua.
      www.naomigoodsirparfums.com/home.html
    • forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- Map of the Heart i inne 01.01.15, 19:15
      Czyli premiery biezace i te starsze, w kompletnie chaotycznym doborze. Ale jednak w wiekszosci superlatywy- bo 1 stycznia nie pisze sie o zlych zapachach!

      Laboratorio Olfattivo Rosamunda
      Kolejna orientalna roza? To nudne! Ale nie tym razem- w Rosamunda pieknie rozbrzmiewa dojrzala, dumna roza, podana takze z cala jej zielonoscia, calosc zas sowicie oproszono szafranem. Zapach szlachetny, z czasem bardziej drzewny, w oddali czuc oudowe tchnienie, bardziej budowane przez miks przypraw, niz sam agar. Bardzo udany, w pelni uniseksowy zapach.

      Scent Story- 24 Gold Oud Edition
      Juz sam 24 Gold pachnie swietnie- otulajaco i bardziej "drogo", niz w rzeczywistosci. Tu slodycz klasyka dopelniona jest suchymi drzewno-oudowymi akordami (choc nie ma zludzen- to agar w pelni syntetyczny). Gourmandowe nuty ulegly tez jednoczesnie lekkiemu przytlumieniu- stad zapach spodoba sie tym, ktorych Gold mogl znuzyc swa dawka wanilii. Niesamowita trwalosc zostala zachowana- ciekawa propozycja i duzo komplementow.

      Blood Concept Red+Ma
      Zapach trudny, niemal koncepcyjny, ale przez to mocno wciagajacy. Krew i mleko to mocne bodzce i skojarzenia- tu dostalismy ich pelna artystyczna interpretacje. Mocno kwaskowate cytrusy, metaliczne adehydy, syntetyki, do tego dopelniajaca mleczno-drzewna poswiata. Brzmi to jak kompletnie przypadkowy mariaz nut, efekt jednak jest idealnie dopracowany i dla mnie noszalny bez zadnego poczucia dyskomfortu. Sztuka sama w sobie, cos dla fanow syntetycznych CdG, ELdO. Elve porownala je kiedys do dawnych Le Feu i to takze trafne skojarzenie. Brawo!

      Map of the Heart- Black Heart v.2
      A na koniec moje odkrycie z jesiennych Pitti Fragranze 2014. Zapach australijskiej marki Map of The Heart (tworcy- Sarah Blair i Jeffrey Darling), ktora do wspolpracy zaprosila slynnego francuskiego perfumiarza Jacques'a Hucliera (chocby gama A*Men), flakony w ksztalcie serca (nie slodkiego serduszka, ale samego organu- efekt swietnie lezy w dloni) zaprojektowal zas sam Pierre Dinand. Trzy zapachy- Clear Heart v.1. Black Heart v.2 i tuberozowy Red Heart v.3 dopelnia seria zdjec nawiazujacych do glownych tematow kompozycji- co razem tworzy idealny i spojny wizerunek. Wielkie wyrazy uznania!
      Mnie zas zauroczyl od razu Black Heart v.2 i to na tyle, ze od razu musialem zdobyc probke. Zapach niezwykly- mroczny, a jednoczesnie w pelni noszalny.
      Niesamowita dawka przypraw- cynamonu, czarnego pieprzu i kardamonu przeciwstawiona ziolowo-cytrusowym akordom i jednoczesnie otoczona kadzidlanym dymem i podrasowana australijskim sandalowcem. Ja jeszcze wyczuwam w oddali biale kwiaty, choc moze to tylko me indywidualne wrazenie.
      Calosc od razu przywoluje zmyslowe wizje, swiat po zmroku. Inspiracja dla tworcy byly pelne piekne i grozy pozary australijskiego buszu- mocny obraz, nieprawdaz?
      Pozycja obowiazkowa dla wielbicieli zdecydowanej niszy- zaluje tylko, ze marka do dzis nie zostala w pelni wprowadzona na rynek, zatem tak naprawde to premiera 2015. Warto jednak poczekac!
      Poki co pisal o niej (i to niesamowicie entuzjastycznie) jedynie Mark:
      www.colognoisseur.com/new-perfume-review-map-of-the-heart-black-heart-v-2-charred-heart-of-darkness/
      Zostawiam nieco dla Elve- pamietam, ze z pierwszego testu Jej sie podobalo, ale ciekawym pelnej recenzji.
      Strona nadal w pelni nie dziala- ale daje nieco wyobrazenia o koncepcie marki- film nawiazuje wlasnie do Black
      mapoftheheart.com/
    • forevermore79 By Kilian- trio Addictive State of Mind 01.01.15, 21:59
      Wiadomo, jak to u Kiliana bywa- dekadencki, czesto az do przesady wizerunek, sugestywne wizje i opisy, a rzeczywistosc nieraz mocno rozczarowujaca, jak przy niektorych zapachach z serii bialej i azjatyckiej.
      Nowe trio Kiliana to jednak maly krok do przodu- z zalozenia bardziej meskie, choc w zasadzie uniseksowe i poswiecone trzem nalogom: kawie, cygarom oraz marihuanie. Moze stad ten "meski marketing", ale czyz kobiety np, kawy nie pija?
      Pominimy otoczke i skupmy sie na samych zapachach:

      Intoxicated- gdzie ta turecka, gesta kawa i kardamon? Kawa owszem jest, ale bardziej sieciowa, w zasadzie to po prostu kopia muglerowskiego A*Mena (co zreszta podkresla wiele recenzji). Ciekawy, ale wtorny poczatek, potem zapach rozwadnia sie i po prostu znika. Nie tak mialo byc, a kontrast miedzy nazwa a efektem straszliwie razi! (ale w sumie, czyz nie bylo tak przy np. Good Girl Gone Bad?)

      Light My Fire- cygara, zatem tyton. I tyton owszem jest, suchy, w towarzystwie jeszcze bardziej suchego siana i paczuli. Duzo odwazniej i niszowo- to u Kiliana novum, bowiem czesto to po prostu zreczniej skonstruowany mainstream. Jeden z ciekawszych ujec tytoniu od czasu Royal Crown Habanos.

      Smoke For The Soul- a tu oda do marihuany, czyli po prostu palenia jointow. Nuta dominujaca jest tu wedzona herbata mate, tak lubiana przeze mnie chocby w Goutal Duel, czy kiedys w nieodzalowanym Eau de Fier. Wszystko w towarzystwie dymu, ziol i drewna, troche wyobrazni i faktycznie mozna wyczuc charakterystyczny, aromatyczny akord cannabisu. Jest trwalosc, jest ewolucja i glebia. Podoba mi sie!

      Polecam testy tej serii, jest in plus, procz dla mnie niestety Intoxicated.
      W Polsce na wylacznosc www.perfumeriaquality.pl/kilian1?short
    • forevermore79 Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 14.01.15, 15:37
      Dawno nie mialem takiej frajdy, jak podczas pierwszych i kolejnych testow Ephemera. O projekcie w internecie napisano juz wystarczajaco- podsumowujac, te trio to zapachowa interpretacja ciezkiej, elektronicznej muzyki znanej z festiwalu Unsound (pojawia sie zatem i rodzimy element), a nosem jest nie kto inny, jak Geza Schoen.
      I to potwierdza, ze Geza wielkim perfumiarzem jest- o ile gigantycznym fanem Escentric Molecules sie nie stalem, to jego wszechstronnosc czuc w dzielach dla Ormonde Jayne, slynnym meskim Clive X, a tu perfumiarz wzniosl sie na wyzyny swego talentu.

      Bo cala wizja jest po prostu spojna i "siedzi" znakomicie. Czuc ten pelen industrializm, dzwiek techno klubow, rytm, ciemne wnetrza bylych fabryk, czy warsztatow. To bezkompromisowe zapachy (a moze wrecz anty-zapachy)- nie sa w zaden sposob "ladne", ale przypominaja, ze nisza moze nadal zadziwiac i zastanawiac. Taki zreszta byl pierwotny cel perfum niszowych (czy ktos to jeszcze pamieta? ta radosc z wachania CdG Incense, czy Syntetykow) i dobrze, ze istnieja jeszcze marki, ktore bezkompromisowo i minmalistycznie trzymaja sie tej wizji.
      A jak pachna Ephemera?

      Drone- dla mnie najszybciej niknace, najblizej mu do samego konceptu molekul. Aldehydy, jalowiec, cytrusy, troche dymu i paczuli. Niby nuty tradycyjne, ale zmiksowane w mocno surowy sposob.

      Bass- inspirowany dymem z odkurzacza. Ziemisty, smarowy, smolisty, z herbata mate, mchem wetiwerem. Troszke klimaty Liquides Tellus, ale jednak w slodszym wydaniu- przez mocno ocieplajaca rumowa nute. Idealne, wibrujace studium czerni.

      Noise- na mnie numer jeden, ocieplony przez moja skore idealnie dopasowywal sie do calosci akurat noszonych stylizacji- wybralem go podswiadomie tez na seans dosyc awangardowej sztuki teatralnej z dymem i oponami zamiast siedzen- i wpasowal sie calkowicie.
      Chlod ozonu i aldehydow z lesnym dymem i pieprzem. Swidrowal, kopcil, wedzil, a z czasem na mnie bardziej lagodnial- przeczuwam, ze przez akordy ambry i labdanum. Ostatnie skojarzenie- Map of the Heart v.2 Black Heart, tam tez mielismy won palacego sie buszu. Trwalosc- calodzienna, pelna harmonia.

      Ogolnie- swietna robota, moze do wachania zaopatrze sie w zestaw 3 15-tek. Testowalem dokladnie i z probek firmowych w sprayu Ephemera (dzieki, Ola!) oraz robionych, lanych (dzieki, Mood Scent Bar!) i roznic nie zanotowano :)
      Polecam testy- do kupienia online na stronie Ephemera, online i na wylacznosc stacjonarnie tylko w Mood:
      moodscentbar.com/pl/32_ephemera-by-unsound
      shop.ephemera.pl/
      I ciekawe recenzje- Elve wspiela sie na wyzyny, inni autorzy rowniez- chyba te trio faktycznie prawdziwie inspiruje:
      nosthrills.blox.pl/2014/12/Ephemera.html
      www.colognoisseur.com/tag/ephemera-by-unsound/
      neroprofumo.blogspot.com/2015/01/unsound-presents-ephemera-smell-of-bass.html
      • fivka485 Re: Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 14.01.15, 17:42
        no popatrz, nie chcąc sie narazić ;) faktycznie Bass to "studium czerni" - bo to biedniejszy krewny Black'a CdG
        Noise znowu Tar mocno pachnie, więc ... gdyby jeszcze jakieś różnice się znalazły po sposobie aplikacji, byłyby może bardziej zagadkowe ;)
        • forevermore79 Re: Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 14.01.15, 18:17
          Wszystkie te ww. 4 zapachy maja czern w temacie :) Choc Ephemery na mnie sa akurat bardziej szorstkie, "przemyslowe", moze Geza tez jakimis molekulami sypnal, ha. Black od CdG grzeczniej duzo sie na mnie zachowywal!
          Dla Ciebie Liquides Tellus i Map of The Heart Black beda pewnie idealne (choc nie wiem, czy ktos sprowadzi do nas ta marke, jakos jej rozruch od Pitti ucichl).
          • fivka485 Re: Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 14.01.15, 18:35
            z LI jednak Saltus najbardziej mi podchodzi
          • alixana Re: Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 14.01.15, 22:23
            Na razie znam tylko Bass i szalenie mi on podchodzi. Black jest bardzo piękny, ale jakoś się przy mnie zachowuje, jak przy surowej cioci od której oczekuje spadku. Nie chce podpaść, wdzięczy się i kryguje, niby wiem, że typek ma za uszami, ale nie mogę go na tym przyłapać. Bass niczego nie udaje, niczego ode mnie nie chce i summa summarum wychodzi na tym najlepiej, bo godzi mnie z wetiwerem, który zwykle cenię, lecz nie lubię. Zbieram się jak sójka za może, żeby poznać Drone i Noise (i oczywiście LI przy okazji globalnie potestować).
            • alixana Re: Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 14.01.15, 22:24
              Za morze oczywiście ;) Może się zbiorę ;)
            • fivka485 Re: Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 15.01.15, 08:47
              bo czerń sama w sobie wdzięczna jest, ogólnie dość sztampowe podejście w concepcie propozycji przekładu dzwięku na zapach
              Drone kolejne Schoenowskie wydanie świerzaczka i tu bardziej mi pasuje w miejsce Hałasu np ;)
              • fivka485 Re: Trio: Ephemera by Unsound Drone, Bass i Noise 15.01.15, 09:36
                świeżaczek rzecz jasna ;)
    • forevermore79 Testy- debiuty i klasyki z Mood Scent Bar 01.02.15, 10:47
      olejna porcja testowanych zapachow- tych od niedawna na polkach, jak i ciut starszych:

      Frapin- Nevermore
      Zupelnie odmienny od pozostalych propozycji marki. Nie mamy juz alkoholowych konotacji- zamiast tego dostajemy ciekawa roze w towarzystwie sporej dawki aldehydow i pieprzu, hojnie podkreconej zreszta ISO E-Super. Nie odkrywczy, moze ciut cichy, ale dla mnie na tak, w dodatku idealnie noszalny przez mezczyzne. Warto dodac, ze nosem jest tu Anne Behaghel z Flair- wspolodpowiedzialna za wszystkie zapachy Mendittorosa.

      Frapin- Speakeasy
      Tu z kolei zapach goscinnie zamieszal Marc Antoine Corticchiato z Parfum d'Empire. I rowniez mniej slodko- tyton, rum i skora, ktore kontrastuja z chlodem miety i paczuli. Calosc retro, przykurzona, troche nie z tej ery. Pomimo bogactwa nuty zapach jest nieco wywazony i przyskorny. Lubie.
      (wylacznosc na zapachy Frapin posiada teraz Mood Scent Bar)

      The Different Company- Une Nuit Magnetique
      Ostatni zapach Christine Nagel przed slynnym transferem do Hermesa. Styl kreatorki w pelni zachowany. Une Nuit to oda do lesnych owocow, z piekna jezynowa nuta na kwiatowo-pizmowym podszyciu, w tle jeszcze czuc benzoinowe akordy. Mimo, ze to zapach dosyc dyskretny, trwalosc jest calodzienna- duzy plus w stosunku do pieknych, jezynowych woni Nagel dla Jo Malone. Jedynie nazwa moze troche mylic- nie mamy tu nic z nocnego magnetyzmu, ja mam wizje wczesnego zmierzchu i wyprawe do lasu wprost z "Balladyny".

      Etat Libre d'Orange- Rien Intense Incense
      Oud jest passe- oglosila (nieco na wyrost) marka wypuszczajac mocniejsza wersje Rien. I faktycznie- jest duzo mocniej, jeszcze bardziej kadzidlanie i niesamowicie aldehydowo. Szypr, skora, irys- wszystko na miejscu. Tyle, ze nie zgadzam sie niestety z haslem "uzywac ostroznie"- na mnie R.I.I. wcale nie poraza otoczenia, ani mnie samego, uzyty nawet bardziej hojnie- a okazji mialem sporo- z flakonu, czy firmowych probek. Tak, czy siak- na pewno dla fanow Rien i aldehydowych, retro klimatow. Czekam na True Lust.

      LM Parfums- Sensual Orchid
      Nie przecze- image LM jest mocny, nazwy i kampanie sugestywne. Sensual Orchid jednak wiele z orchidei na mnie nie ma- to raczej piwonia i pizmo, solidna i lepiej wykonana wersja kwiatowych damskich selektywnych zapachow, ktore zagralyby i jako perfumy i jako szamponowa won. Zdecydowanie kobiecy i co akurat plusem nie bylo- trwalosc fenomenalna od rana do kapieli, ale to w koncu koncentracja ekstraktu.

      LM Parfums- Hard Leather
      I tu nazwa mnie zmylila, ale akurat nie narzekam. Hard Leather to animalna, wrecz fekalna i intensywna nuta oudu, ktora dopiero z czasem lagodnieje uzyskujac nieco rumowo-drzewny charakter. Skora pojawia sie jako tlo-chyba, ze potraktowac kompozycje- zgodnie z reklamowym posterem jako propozycje klimatow S/M. Warto poznac, choc gwarantuje, ze dla wielu moze okazac sie to troche za mocne przezycie.

      LM Parfums- Army of Lovers
      Hold zlozony tytulowemu zespolowi i jednoczesnie oda do rozy, tu w towarzystwie kolendry, fiolka, paczuli, miodu i cieplych pizmowo-ambrowych niuansow. Prosta, ale jednoczesnie bardzo wysublimowana kompozycja. Struktura na pewno nie jest rewolucyjna, ale to naprawde piekny i solidnie skomponowany zapach. Znow mega trwaly, choc bardziej przyskorny, niz pozostale ekstrakty LM. Polecam.

      Robert Piguet- Alameda
      Tu mamy lubiane klimaty arabskich, czy tureckich gourmandow. Orientalna roza, lilia, akordy przeslodzonych rozano-migdalowych lokalnych deserow. Wciagajaca, trwala, uniseksowa- choc z lekkim przesunieciem w damska strone.

      Pharell Williams x CdG- GIRL
      Udany celebrity scent- czyli wspolpraca piosenkarza z CdG (w Stanach zapach sprzedaja zreszta Sephory). Mamy tu "the best of" klimatow Comme- swidrujacy pieprz, lawende, zielonosc, suchosc cedru zmiksowane z pizmem i naprawde lekka doza kwiatow. Sympatyczny, bezpretensjonalny, uniwersalny- choc i tak trzeba miec lekkie "niszowe" zaciecie, by w pelni zauroczyc sie GIRL. Marketingowo- mistrzowskie posuniecie.

      Wszystkie zapachy dostepne w: moodscentbar.com/pl/ - dziekuje!
      • forevermore79 "Kolejna"- rzecz jasna, juz nie bede edytowac ;-) 01.02.15, 10:49
    • forevermore79 Cztery Illuminum Haute Parfume 15.02.15, 14:54
      Asortyment Illuminum (jedna z marek zapoczatkowanych przez M. Boadi) dla mnie jest mocno nierowny, ale ostatni 234 i Haute Perfume sa na pewno warte uwagi.

      Dzis o czterech z tejze mocniejszej serii- nalezy zauwazyc, ze kazdy z zapachow ma naprawde calodzienna trwalosc, czuc dobre skladniki i wysoka koncentracje kompozycji:

      Black Gardenia- ciezka odurzajaca won bialych kwiatow: gardenii, tuberozy i octanowego jasminu, z zielonymi, nieco rozjasniajacymi calosc elementami. Tylko pare kropel perfumuje na dlugo- dla mnie za dlugo, nie przeskoczylem tego zapachu: dla mnie nie jest zadnym uniseksem, ale typowo kobieca, nieco retro kompozycja. Dojrzale lub wieczorowo. Osobiscie mialem bardzo szybko dosyc, ale jednak doceniam- kawalek dobrej, "jakiejs" roboty.

      Black Musk- tu juz bardziej dopuszczalnie, choc nie tak "black" i nie tylko "musk". W calosci wyczuwalna jest mocno paczula, oczywiscie pizmo, do tego duzo przypraw i bobu tonka. Znow zawiesiscie, esencjonalnie, tylko odrobinie animalnie. Swietna rzecz i bardzo w orientalnym stylu.

      Orange Blossom- dobry single note; czyli kwiat pomaranczy, jedynie minimalnie przelamany przez typowo arabska, kadzidlano-oudowa nute. Nie jest tak mocny i charakterystczny, jak sie spodziewalem, ale dla sympatykow tytulowego skladnika to absolutny must-have lub chocby must-sniff.

      White Lotus- znow biale kwiaty: konwalia, tuberoza i dominujacy jasmin. Calosc pieknie ociepla porzadnie zaserwowane i kremowe drzewo sandalowe. Gra kontrastow, bardzo zreszta wciagajaca.

      Dziekuje Oli za probki i ciekawym, co dobrego zaserwuje nam wkrotce Illuminum- mam ochote na wiecej, choc targetem kwiatowych Haute Perfume raczej nie jestem :)
    • forevermore79 Na celowniku- testy marki Irie 21.02.15, 14:18
      Irie od Irie Wash to nowa francuska marka niszowa- wczesniej znana z pieknych damskich i meskich kolekcji modowych. Firma stroni na razie od natretnego marketingu i starannie dobiera lokalizacje swoich butikow, a i perfumy mozna dostac jedynie w wyselekcjonowanych punktach na swiecie- chocby paryskim Colette,w Polsce od niedawna takze na wylacznosc Mood Scent Bar.
      Oferta to dwie trylogie- Les Abrégés d’Irié oraz najnowsza, dopiero powoli wchodzaca na rynki linia mityczna.

      Najpierw pare slow o Les Abreges- linii inspirowanej pisanymi slowami

      - Id Est
      Ciekawe cytusowo-rumiankowe otwarcie szybko zmierzajace do waniliowo-kadzidlanej bazy. Zapach cieply, optymistyczny, jednoczesnie statyczny- ostatnie akordy trwaja godzinami, z czasem do glosu dochodzi bardziej paczula. Jest przyjemnie, slonecznie, elegancko.
      Nuty Głowy: kalabryjska bergamotka, kolendra, albanski wawrzyn.
      Nuty Serca: rumianek pospolity, geranium, cynamon.
      Nuty Bazy: benzoina, wanilia, labdanum, paczula.

      - Nota Bene
      Tu rowniez jest cieplo i zarazem bardzo oryginalnie. Pomimo bogatego skladu najbardziej wybrzmiewa na mnie miod, w towarzystwie lekkiego dodatku pieprzu, tytoniu i niewymienionej w skladzie skory. Znowu zapach mknie szybko ku swej niezwykle trwalej bazie. Dla mnie to rozwiniecie tematu Id Est i dowod spojnosci trylogii- element srodkowy przed najbardziej charakternym Post Scriptum
      Nuty Głowy: grejpfrut, lukrecja gładka, rózowy pieprz
      Nuty Serca: biały miód, cibora papirusowa, benzoina
      Nuty Bazy: wetiweria, bułgarski tytoń, ambra (pochodzenia roślinnego).

      - Post Scriptum
      Dla fanow mirry, kadzidla i oudu- idealnie w klimacie np. serii Goutal, czy niektorych Lutensow.
      Idealnie gra tu czystek, czuje suche drewno, delikatna dymna struzke oudu pozbawionego charakterystycznej animalnosci. Piekny.
      Nuty Głowy: przyprawy, absinth
      Nuty Serca: mirra, opoponaks, czystek
      Nuty Bazy: oud z Laosu, sandałowiec z Indii, szara ambra.

      Druga trylogia to greckie postaci mitologiczne:
      www.iriewash.com/images/parfums/05.jpg
      - Edipe (Oedipe)
      Znow przypomina mi najlepsze czasy Lutensa- mamy intensywny zapach wysuszonych sosnowych igiel, kadzidlane akordy, swidrujacy pieprz - dodatkowo podkrecony przez miete.
      Tak pachnie wysuszona lesna sciolka, czy pracownie drewna. Duzo artyzmu, brawo.
      Nuty: czarny pieprz, mięta pieprzowa, igły sosnowe,paczuli, skóra, tytoń, kardamon, kadzidło, wetiwer

      - Hephaistos- haslo: "nie ma dymu bez ognia"
      Znow nietypowe, swidrujace uczucie i kompletne kontrasty- tu lepiej nie sugerowac sie nutami tylko wachac i zachwycac sie zmiennoscia tej kompozycji. Brzozowy dym, wetiwer, nieco mroczniejsze, "gumowe" akordy. To na pewno nie kompozycja dla kazdego - i cale szczescie.
      Nuty: gwajak, wetiwer, cedr, dym brzozowy, labdanum, szafran, kumin, lawenda, bergamota ,kardamon, sandalowiec, kadzidlo.

      - Hemera- "show must go on"
      Ten zapach nastreczyl mi najwieksze trudnosci z calej szostki- pachnial szorstko, mesko, ale w selektywny i oceaniczny sposob, niemal idac w klimat fougere- zapewne to kombinacja skladnikow, zwlaszcza lawendy. W miare ewolucji uspokajal sie, osladzal i ocieplal- dzieki gwajakowi, neroli i dla mnie takze- migdalowym echem. Chyba najbardziej zachowawczy z calosci, ale b. solidnie skomponowany.
      Nuty: jasmin, kmin, tymianek, miod, neroli, lawendyna, roza, paczula, dab, oud, wetiwer.

      Podsumowujac- Irie to bardzo udany debiut. Kompozycje sa skomponowane z b. wysokiej jakosci skladnikow, trwale (stosunek- cena do jakosci- rewelacyjny), czuc w nich artyzm i minimalizm. Polecam testy i jednoczesne nie sugerowanie sie nutami- ciekawym, jak zagra na Was Irie.
      Calosc dostepna w- dziekuje!
      moodscentbar.com/pl/34_irie
    • forevermore79 Próbkowanie 1 zdaniem- propozycje z Quality 26.02.15, 22:17
      Troche nowszych, troche starszych- czyli testujemy:

      Jovoy Psychedelique
      O testach Jovoy pisalem juz tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15707,141135834,147735530,Probkowanie_1_zdaniem_zapachy_Jovoy.html
      Brakowalo mi wtedy jeszcze niedostepnego w PL Psychedelique, co nadrobilem proszac o probke przy ostatnich pielegnacyjnych zakupach w Quality. I dobrze zrobilem- kompozycja ta to bowiem piekna, linearna ziemnista paczula z dymno-gourmandowymi elementami. Zdecydowanie dla fanow tej nuty, klimat dzieci-kwiatow, ktore po latach przywdzialy proste, eleganckie kreacje. Zadnej wilgoci, smutku, mroku, trwalosc- calodzienna.

      Ex-Idolo Thirty Three
      Kultowy przez swoja otoczke zapach (uzyto postarzanej przez 33 lata oudowej esencji), tworca marki ma polskie korzenie, ale to juz inna historia. To modelowy przyklad polaczenia roza-oud, bez chemicznosci, tandety. Jest szlachetnie, z b. dobrymi skladnikami, zarazem bardzo prosto,a oud nie razi brudem. Trwalosc calodzienna, ale emanacja nie poraza- smialo mozna nosic 33 na wiekszosc okazji. Podoba mi sie- a firma szykuje juz druga premiere, ale nie moge jeszcze nic wiecej nie zdradzac.

      Parfum d'Empire- Musc Tonkin EdP
      Bardzo lubilem limit. ekstrakt, zatem wiadomosc o szerzej dostepnej EdP ucieszyla- to zarazem 1y zapach PdE w nowej szacie graficznej. Kompozycje zachowano identyczna, jednak w stosunku do perfum w logiczny sposob zmniejszono koncentracje. Nadal jest jednak niezwykle wyrafinowanie- dla mnie to nie sa stricte animalne nuty, ale dojrzaly, pizmowy zapach uniesiony na aldehydach, skorze i przyprawach. Przypomina dystyngowane szypry a la Arpege, czy mi tez troche Youth Dew Ambre Nude, ale oczywiscie w bardziej cielesnym wydaniu . Nosi sie swietnie i b. uniseksowo.

      Xerjoff Amber Musk i Star Musk- kofret
      Nie znajdziecie go na stronie Quality, ale owszem- limit. luksusowy kofret jest do dostania w wybranych perfumeriach. Znalem juz z targow i chetnie sobie przypomnialem.
      Amber Musk to cieple pizmo z lekka nuta bialych kwiatow (ylang-ylang) i komfortowa ambra. Star Musk jest slodszy, bardziej waniliowy, z duza doza przypraw i irysa. Podoba mi sie bardziej z calego duetu i chetnie kupilbym go solo- co niestety jest z zalozenia niemozliwe. Jak mozna sie domyslac- obydwa zapachy mozna idealnie mieszac. Wysoka jakosc skladnikow- jak to u Xerjoff'a bywa.
      Wszystkie zapachy dostepne w: www.perfumeriaquality.pl/pl/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka