chatka_
28.01.05, 17:06
Bohaterka książki, którą teraz czytam pachnie Liu Guerlaina. Nie znam zapachu
i obawiam się, że tylko w salonie Guerlaina mogłabym sie z nim zapoznac. A
tak pisze o nim Iris w ksiażce Margaret Atwood pt. "Ślepy zabójca":
"Nastepnie spryskałam się Liu, zapachem który wydał mi sie się słaby i
zwietrzały. Nazwano go tak, jak już zdążyłam odkryć, na cześć bohaterki
pewnej opery - niewolnicy, której przeznaczneiem było sie zabić, a nie
zdradzić ukochanego mężczyzny, zakochanego w niej. Tak sie właśnie działo w
operach. Nie uważalam tego zapachu za obiecujący, martwiłam się, że dziwnie
pachnę. Pachniałam dziwnie. Ten dziwny zapach był od Richarda, a teraz stał
się mój".