renia.renia Ambre Russe...+ MR na łapach... 06.05.07, 16:26 witam Szanowne Grono po łikendzie spędzonym bez internetu. Chyba z szaleństwa przedwikendowego do kosmetyczki spakowałam tylko 3! flaszki, Boższzzz myślałam, ze oszaleje bo wzięłam 2 świeżaki (Mandarine Bassilic i Happy) i Lolitę Midnight, no i kroplę na dnie Rose Absolue (którymi pskałam Małża i pachniał pięknie :o). Ja natomiast po 2 dniach myślałam, że pęknę. Jak ja mogłam kiedyś żyć mając 3 flaszki, koszmar. Śniły mi się moje perfumy więc dzisiaj kiedy dopadłam do szafki nie wiedziałam ze szczęścia w co nos wetknąć. I tu pojawiło się pytanie, jak spakować się na kolejny 2 tygopdniowy wyjazd? Chyba zrobię z 10 odlewek, ten koszmar 3 flaszek juz nie moze się więcej powtórzyć! ściskam i cieszę się z powrotu renia Odpowiedz Link
voluptas OI 06.05.07, 17:53 bo oszukała mnie pogoda. A tymczasem nie wystarczy deszcz i plucha, w maju OI się nosić nie da - zbyt ciężka, zbyt pudrowa i niestety męcząca. Zdecydowanie powędruje do tylnego rzędu, żeby spokojnie przeczekać wiosnę, lato, a w jesieni znowu przywitam ją z radością :) Chyba niedługo skończy się prysznicem i Le feu :) Odpowiedz Link
regina22 Scent klasyk z probki 06.05.07, 18:34 ciekawy- ale dopiero po jakiejs godzinie, wczesniej jest na mnie nie do zaakceptowania. Odpowiedz Link
a.g.n.i VdP, wracam do siebie po powrotnych przygodach... 06.05.07, 21:12 a właściwie powrotno-wywrotnych, bo zaliczyliśmy dwie wywrotki. Na szczęście obie przy małej prędkości, więc nic się poważnego nie stało (tzn. mamy urwane lusterko). Za pierwszym razem sturlaliśmy się do rowu, bo chciało nam się wyprzedzać korek jadąc poboczem no i zaryliśmy w mokry piach. Skuter się przewrócił a my ku wielkiemu zdziwieniu znaleźliśmy się w rowie. Na szczeście oboje umiemy bezpiecznie upadać. Druga wywrotka była gorsza, już przed Warszawą, jechaliśmy grzecznie w korku, nikogo już nie wyprzedzając no i samochód przed nami nagle zahamował. My też, żeby go nie stuknąć. Traf chciał, na plamie rozlanego oleju. Wrrr. Oczywiście znów się wywaliliśmy, tym razem złamało się lusterko a ja przejechałam po asfalcie pewną częścią ciała (O ma gorzej, bo kolanem, ale jest całe). Dojechaliśmy na szczescie do domu, teraz piję sobie melisę i dochodzę do siebie. No, trochę się przestraszyłam, przyznam. Ale skończyło się na strachu, dochodzę do wniosku, że pecha to ja może i mam, ale jakoś się zawsze wyślizguję. No bo mogło być gorzej. Fakt, pogoda paskudna na jazdę skuterem, ech, ale trzeba było wrócić. Rano było piękne słońce. Mam trochę pisaniny z wyjazdu, więc mogę potem podzielić się wrazeniami:-) muszę tylko przepisać całośc do worda i zobaczyć, co się nadaje. Trochę zapachów porządnie przetestowałam, trochę połaziłam i pojeździłam po fajnych miejscach, ech i tylko ta końcowa przygoda nieco mi humor zwarzyła. Odpowiedz Link
merolik Re: VdP, wracam do siebie po powrotnych przygodac 07.05.07, 06:43 Dobrze, że jesteście cali!!! Agnieszko, koniecznie podziel się wrażeniami!! Ostatnio czytałam Twoje notatki z podróży z wielką przyjenością :) Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: VdP, wracam do siebie po powrotnych przygodac 07.05.07, 08:53 No dobrze, muszę tylko te straszliwe bazgroły przepisać do Worda i nieco ocenzurować:-) Ale nie wiem, kiedy, może dziś wieczorem. Wczoraj to chyba w szoku byłam jednak trochę, bo jakoś nie funkcjonowałam "po swojemu". A dziś mam straszliwie zwolnione obroty... ale wezmę się, zbiorę i przepiszę:-) Nosiłam tam próbki od Ciebie:-) Odpowiedz Link
kasiulek Juz po weekendzie...:-((( Dune... 07.05.07, 10:46 Caly tydzien w Alpach pachnialam albo Elixir de Merveilles albo Aromatonic. Odpowiedz Link