Jest banalnie prosta ale podbiła nasze serca i wszystkich, którzy do nas przychodzą i proponujemy im partyjkę (w sumie już jakieś 15 osób w ciągu 2 miesięcy).
Wszyscy zgodnie twierdzą, że ma coś z rumikumba i scrabble (z tym, że ja za scrabblami nie przepadam).
W grze jest 6 rodzajów figur, które występują w 6 kolorach. Każdy losuje na początku 6 płytek i układa sekwens z tych samych figur lub kolorów. Każdy następny gracz dostawia dowolną liczbę płytek (1-6) do istniejącego już ciągu. Warunek: może dołożyć tylko płytki, które same w sobie stanowią ciąg, czyli np. 3 kółka albo 5 figur w kolorze niebieskim - nie może dołożyć 1 żółtego kółka i niebieskiego rombu. Punkty liczy się za utworzone nowe rzędy - dokładając 1 płytkę można zarobić od 2 do nawet 24 punktów. A czasem dokładając 4 płytki zarabia się 5 punktów. Bez względu na to, ile dołożymy płytek, zawsze potem dobieramy, żeby mieć 6. Cały myk w tym, żeby starać się zdobyć qwirkle, czyli dołożyć w ten sposób płytkę, aby zakończyć rząd konkretnego koloru lub figury. Czyli gdy leżą 4 kółka, a my dokładamy 2 innego koloru, nie dostajemy 6 punktów tylko 12. Bo za każde qwirkle dostajemy 12 punktów.
Do tego bardzo ładnie wydana - płytki są drewniane, masywne i mają ładne kolory.
My mamy teraz pożyczoną, ale na 100% zasadzam się na jej kupno. Zastanawiam się tylko czy nie wziąć wariantu travel - jest tańszy, zajmuje mniej miejsca i ma poręczne opakowanie. Ale też płytki są podobno dużo mniejsze, ale nie widziałam na żywo, tylko w necie. Jak wiecie - napiszcie.