Dodaj do ulubionych

wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-(

11.09.09, 09:41
już w miniony poniedziałek zaplanowałam wyjazd na weekend z facetem (widujemy
się rzadko bo cały tydzień pracuje w innym mieście)
w środę wieczorem przekazano mi radosną wiadomość, że w niedzielę będzie msza
za zmarłego 5 lat temu dziadka, wycieczka na cmentarz + obiad rodzinny z
udziałem większości ciotek, wujków itp itd. - tzn. matka nie zapytała czy ja
będę tylko po prostu oświadczyła mi, że jest taka 'impreza', przy czym byłam
chyba ostatnią osobą z rodziny która się o tym dowiedziała.
trochę background'u - syndrom nieodciętej pępowiny ze swojej strony próbuję
usilnie zwalczać od lat, a matką tą przysłowiową pępowinę na siłę dokleja i
przyszywa.
nie mam ochoty w tym spotkaniu uczestniczyć, zamierzałam w sobotę rano jechać
na cmentarz zapalić znicz, scenariusz mogę przewidzieć - wielka obraza i
gadanie przez rok.
Co byście zrobiły?
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 09:51
      myślę, że rodzinka da sobie radę bez Twojej obecności :)
      • grassant Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 09:54
        dziadek chyba też, skoro masz to robić na siłę.

        > myślę, że rodzinka da sobie radę bez Twojej obecności :)
        >
        >
        • yoko0202 Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 11:45
          grassant napisał:

          > dziadek chyba też, skoro masz to robić na siłę.
          >
          wiesz co, dla mnie spotkanie się przy takiej okazji z ludźmi, których poza tym
          widzę 2 razy w roku albo wcale, i udawanie super zgranej rodzinki - to jest
          właśnie na siłę
          moja sprawa jak przeżywam ten dzień, może akurat wolę iść na spacer, powspominać
          i pomyśleć.
    • lady.godiva Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 09:57
      Dziadkowi i tak już wszystko jedno, po prostu wyjedź.
    • sweet_pink Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 09:57
      Postąpiła bym wedle swoich planów.
      Po pierwsze imprezy starszego pokolenia to dla mnie koszmarek.
      Po drugie nie uczestniczę w żadnej imprezie, o której dowiaduję się z tak małym
      wyprzedzeniem jeśli mam inne plany. W tygodniu pracuję więc mam szacunek dla
      swojego wolnego czasu w weekend.
    • sundry Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 10:11
      Taka rodzinka IMO obsmaruje cię bez względu na to,czy
      przyjdziesz,czy nie:)
    • lacido Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 11:22
      yoko0202 napisała:

      > trochę background'u - syndrom nieodciętej pępowiny

      a to jakaś edukacyjna misja przyświeca temu wątkowi?
      trzeba było zacząć tak: > już w miniony poniedziałek - pierwszy dzień tygodnia -
      zaplanowałam wyjazd na weekend - mówiąc po polsku sobotę i niedzielę itd
    • nothing.at.all Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 11:26
      Jeśli szanujesz rodzinę to może zmień plany. Ale nic na siłe. Ja
      postapiłam według swoich planów, pomimo szacunku dla rodziny. Ale
      moja rodzina dokładnie wie, że takie imprezy nie są dla mnie.
      • yoko0202 zaraz 11.09.09, 11:51
        nothing.at.all napisała:

        > Jeśli szanujesz rodzinę to może zmień plany. Ale nic na siłe. Ja
        > postapiłam według swoich planów, pomimo szacunku dla rodziny. Ale
        > moja rodzina dokładnie wie, że takie imprezy nie są dla mnie.

        oczywiście szanuję, i w sumie nie wydaje mi się, żebym w tym wypadku okazała
        brak szacunku wyjeżdżając
        mojej rodziny nie obchodzi, czy impreza dla mnie czy nie - po prostu wszyscy
        mają być i już; i ja z zasady jestem zawsze, do głowy by mi nie przyszło np.
        wyjechać gdzieś na boże narodzenie jak to mają w zwyczaju niektórzy moi znajomi,
        bo by mnie chyba rodzina wyklęła:)

        ogólnie to nie jest jakaś straszna rodzinka jak z horroru - wręcz przeciwnie,
        mieszkamy z rodzicami blisko siebie (za blisko...?), wspieramy się, szanujemy,
        potrafimy naprawdę fajnie spędzać czas, no ale w takich sytuacjach (częstych...)
        czuję się jak jakieś bezwolne cielę któremu mówi się ciągle co ma robić
        • nothing.at.all Re: zaraz 11.09.09, 12:04
          Wiesz, nie znam Twojej rodziny. Może wytłumacz mamie, że miałaś juz
          plany, że przyjedziesz wcześniej, zapalisz znicz.
    • laracroft82 Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 11:32
      oczywiscie przeprosic grzecznie mame i powiedziec ze mialas ju zwczesniej plany
      ustalone..oraz przed wyjazdem udac sie do dziadzia ze zniczem i zmowic pacioerk
      ;] jestes dorosła osoba, pozwol ze sama bedziesz decydowac co masz robic..powodzenia
      • yoko0202 Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 11:54
        laracroft82 napisała:

        > oczywiscie przeprosic grzecznie mame i powiedziec ze mialas ju zwczesniej
        plany ustalone..oraz przed wyjazdem udac sie do dziadzia ze zniczem i zmowic
        pacioerk ;] jestes dorosła osoba, pozwol ze sama bedziesz decydowac co masz
        robic..powodzenia

        dorosła (formalnie) to ja jestem od kilkunastu lat:) i że ja się jeszcze w moim
        starczym wieku czasami zastanawiam np. jak to zrobić, żeby delikatnie
        powiedzieć, że nie przyjadę za godzinę na placki ziemniaczane bo obiecałam
        dziecku pizzę - no to jest koszmar:-)
        • gringo68 Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 11:59
          rodzinę należy uszanować...

          i nie stwarzaj sobie usprawiedliwień typu "sama po swojemu chcialłam
          przezyc ten dzień"...

          takie okoliczności nie zdarzaja się co tydzień, a z facetem zawsze
          zdażysz sie wybzykac...
          • yoko0202 wiesz co 11.09.09, 12:17
            gringo68 napisał:

            > rodzinę należy uszanować...

            jeżeli dla Ciebie brakiem szacunku jest nieuczestniczenie w imprezie, o której
            dowiaduję się w ostatniej chwili, z powodu innych planów, to tak samo można
            przyjąć że brakiem szacunku w stosunku do mojej osoby jest wspólne planowanie
            takiego spotkania od dłuższego czasu, poinformowanie wszystkich oficjalnie
            oprócz mnie, a następnie rzucenie mi zupełnie przypadkiem i od niechcenia
            informacji, że taki jest plan.
            >
            > i nie stwarzaj sobie usprawiedliwień typu "sama po swojemu chcialłam przezyc
            ten dzień"...
            >
            ale to nie jest TEN dzień, rocznica jest dzisiaj a jutro zamierzałam jechać na
            cmentarz.

            > takie okoliczności nie zdarzaja się co tydzień, a z facetem zawsze
            > zdażysz sie wybzykac...

            jeżeli wątek postrzegasz w kategorii kościół+cmentarz+obiad vs. bzykanie z
            facetem, to nie mamy o czym gadać.
            • des4 Re: wiesz co 11.09.09, 12:25
              yoko0202 napisała:

              > gringo68 napisał:
              >
              > > rodzinę należy uszanować...
              >
              > jeżeli dla Ciebie brakiem szacunku jest nieuczestniczenie w
              imprezie, o której
              > dowiaduję się w ostatniej chwili, z powodu innych planów, to tak
              samo można
              > przyjąć że brakiem szacunku w stosunku do mojej osoby jest wspólne
              planowanie
              > takiego spotkania od dłuższego czasu, poinformowanie wszystkich
              oficjalnie
              > oprócz mnie, a następnie rzucenie mi zupełnie przypadkiem i od
              niechcenia
              > informacji, że taki jest plan.

              jednym słowem spisek majacy na celu rewizję twoich planów...

              > >
              > > i nie stwarzaj sobie usprawiedliwień typu "sama po swojemu
              chcialłam prze
              > zyc
              > ten dzień"...
              > >
              > ale to nie jest TEN dzień, rocznica jest dzisiaj a jutro
              zamierzałam jechać na
              > cmentarz.

              a rodzina zaprasza ciebie i chce być z toba na tym cmentarzu i
              obiedzie......

              >
              > > takie okoliczności nie zdarzaja się co tydzień, a z facetem
              zawsze
              > > zdażysz sie wybzykac...
              >
              > jeżeli wątek postrzegasz w kategorii kościół+cmentarz+obiad vs.
              bzykanie z
              > facetem, to nie mamy o czym gadać.

              weekendowy wyjazd z facetem, ktorego w dodatku widujesz raz na
              tydzień zwykle się sprowadza do jednego, nieprawdaż???
              • yoko0202 Re: wiesz co 11.09.09, 12:39
                des4 napisał:

                > > jeżeli dla Ciebie brakiem szacunku jest nieuczestniczenie w
                > imprezie, o której dowiaduję się w ostatniej chwili, z powodu innych planów,
                to tak samo można przyjąć że brakiem szacunku w stosunku do mojej osoby jest
                wspólne planowanie takiego spotkania od dłuższego czasu, poinformowanie
                wszystkich oficjalnie oprócz mnie, a następnie rzucenie mi zupełnie przypadkiem
                i od niechcenia
                > > informacji, że taki jest plan.
                >
                > jednym słowem spisek majacy na celu rewizję twoich planów...

                kompletnie nie o to mi chodziło i wcale tak nie uważam, po prostu skomentowałam
                i nieco 'odwróciłam' jednostronne jak dla mnie postrzeganie kwestii szacunku dla
                członków rodziny

                > a rodzina zaprasza ciebie i chce być z toba na tym cmentarzu i
                > obiedzie......
                >
                mnie nikt nie zaprosił, i właśnie o to chodzi, po prostu oświadczono mi (tonem
                praktycznie nie znoszącym sprzeciwu), że spotykamy się w kościele o 11.00...

                > weekendowy wyjazd z facetem, ktorego w dodatku widujesz raz na
                > tydzień zwykle się sprowadza do jednego, nieprawdaż???

                po pierwsze nie, nieprawdaż, po drugie idąc takim tokiem rozumowania to
                moglibyśmy siedzieć u mnie cały weekend i się bzykać z krótką
                przerwą na ów obiad i teoretycznie nie byłoby problemu, więc to naprawdę nie o
                to chodzi.
                • des4 Re: wiesz co 11.09.09, 12:42
                  nastepnym razem należy poinformować rodzinę, że Jaśnie Pani się nie
                  informuje...Jaśnie Panią się zaprasza...najlepiej za pomnocą
                  zaproszenia na czerpanym papierze...

                  zdecyduj, co dla ciebie jest ważniejsze, wspolne chwile z rodziną
                  spędzone z dość poważnej i smutnej okazji czy weekendowe bzykanko z
                  chłopakiem...
                  • yoko0202 Re: wiesz co 11.09.09, 13:24
                    des4 napisał:

                    > nastepnym razem należy poinformować rodzinę, że Jaśnie Pani się nie
                    informuje...Jaśnie Panią się zaprasza...najlepiej za pomnocą
                    > zaproszenia na czerpanym papierze...
                    >
                    na papierze być nie musi, oby z wyprzedzeniem

                    > zdecyduj, co dla ciebie jest ważniejsze, wspolne chwile z rodziną
                    > spędzone z dość poważnej i smutnej okazji czy weekendowe bzykanko z chłopakiem...

                    weź już skończ te smuty o bzykaniu, drażliwy to jest temat dla ciebie czy o co
                    chodzi? napisałam już, że w praktyce to bzykać się możemy cały weekend u mnie w
                    domu, z przerwą na ten obiad, więc może napisz coś innego bo ten temat chyba
                    zamknięty.
    • figgin1 Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 12:02
      Jak się boisz mamy to wkręć jej, ze masz coś, czego nie przełożysz (praca,
      badania lekarskie czy coś)
      • des4 żałosne 11.09.09, 12:10
        "imprezy starszego pokolenia to dla mnie koszmarek.
        Po drugie nie uczestniczę w żadnej imprezie, o której dowiaduję się
        z tak małym
        wyprzedzeniem jeśli mam inne plany. W tygodniu pracuję więc mam
        szacunek dla
        swojego wolnego czasu w weekend"

        dziecko vivy, mtv i kariery...
        • emma_ja Re: żałosne 11.09.09, 12:17
          mam szacunek dla wolnego czasu...alez sie dziewczyno szanujesz..

          szkoda ze dla zmarlych, dla starszych, dla rodziny juz nie masz szacunku

          dla mnie nie do pomyslenia wybrac wycieczke..
          wiec potem nie placz jak ciebie nikt w domu "pogodnej" starosc pies z kulwa noga
          nie odwiedzi- bo wychowasz kolejnych ludzi "szanujach" swoj czas..

          mloda jestem ale uwazam, ze swiat schodzi na psy
          a ludzie sa beznadziejni- szkoda im czasu zeby raz na rok pogadac ze stara ciotka
          blee
          • emma_ja Re: żałosne 11.09.09, 12:21
            z wyprzedzeniem? a ty jestes ksiezna yorku?
            ze nie mozesz pofatygowac sie na impreze w ostatniej chwili

            nie przesadzaj, miej szacunek do starszych

            pomijam, ze powinnas wiedziec kiedy dziadek zmarl...i spodziewac sie takiej
            uroczystosci...o tym ze sama matki powinnas zapytac- nie wspomne

            jak cie wlasne dzieci oleja bo jada na wycieczke za pare lat- moze dorosniesz...
            • des4 Re: żałosne 11.09.09, 12:26
              to akurat był wpis jednej z komentatorek, nie autorki wątku...co nie
              pomniejsza jego żałosności...
            • sweet_pink Re: żałosne 11.09.09, 12:39
              Po pierwsze pomieszane zostały wypowiedzi moje i autorki, a szkoda bo teraz nie
              wiem co jest pytaniem do mnie a co do autorki.
              Po drugie księżną Yorku nie jestem (a szkoda), co nie zmienia faktu że swój czas
              mam prawo spędzać według swojego, a nie cudzego zamysłu. Weekend to dla mnie
              jedyny moment w tygodniu gdy mam więcej wolnego czasu i planuję go co najmniej z
              tygodniowym wyprzedzeniem. Jakoś wszyscy ludzie w moim otoczeniu (z wyjątkiem
              potencjalnej teściowej, która zazwyczaj robi tak jak mama autorki) postępują
              podobnie, bo też pracują i podróżują. I jakoś się widujemy i nikt się
              pokrzywdzony nie czuje (z wyjątkiem teściowej, która kocha sobie stwarzać problemy).
              Po trzecie co do rocznicy śmierci to wyobraź sobie, że nie we wszystkich
              rodzinach się coś takiego obchodzi spotkaniem i obiadem. A już prędzej
              powiedziała bym, że takie spotkanie to dla mnie kompletne nowum.
              Po czwarte jak mi dzieci odmówią przyjścia na obiad bo jada na wycieczkę to im
              pożyczę dobrej zabawy i ucieszę się że zobaczą coś nowego. Po czym zaproszę i
              inny dogodny termin, żeby się z nimi zobaczyć. A na imprezie będę się cieszyć
              towarzystwem rówieśników.
              • des4 Re: żałosne 11.09.09, 12:43
                ja ja ja ja ja ja.....
              • rosa_de_vratislavia Re: żałosne 11.09.09, 12:45
                sweet_pink napisała:


                > Po czwarte jak mi dzieci odmówią przyjścia na obiad bo jada na
                wycieczkę

                Ale to jest zjazd rodzinny a nie "niedzielny obiadek u mamusi"

                >A na imprezie będę się cieszyć
                > towarzystwem rówieśników.

                Ale to nie jest "impreza" w klubie, na której mamy się "cieszyć
                towarzystwem rówieśników", tylko spotkanie rodzinne. Podejrzewam,że
                w szerokim gronie (szerszym np. niż w Wigilię). Jedno w roku.

                Wyczuwasz takie subtelności?
                • des4 Re: żałosne 11.09.09, 12:47
                  dziecko vivy i mtv

                  rocznicę smierci dziadka porównać do imprezy z kumplami...dobre...
                  • emma_ja Re: żałosne 11.09.09, 12:54
                    autorko watku-sama przeczytaj raz jeszcze powoli

                    nie ide na rocznice smierci dziadka bo nie bede sie dobrze bawila..bo beda tam
                    starzy ludzie wiec co to za imprezka...

                    raz w roku nie zrezygnujesz z weekendowych planow?spotkania z chlopakiem- z
                    okazji rocznicy czyjej smierci? przerazajace..

                    ja bylam taka "madra" ale w wieku nastoletnim, okresie buntu- i szybko wyroslam,
                    na szczescie


                  • sweet_pink Re: żałosne 11.09.09, 13:01
                    Nie wiem o co Ci chodzi.
                    Może dlatego że nie mam telewizora.
                    Choć być może viva i mtw to pseudonimy literackie jakichś naprawdę dobrych
                    autorów to wtedy kajam się za swoją ignorancję.
                    • des4 Re: żałosne 11.09.09, 13:09
                      możesz być więc dziecięciem internetu i gadugadu...
                      • sweet_pink Re: żałosne 11.09.09, 13:20
                        A pal to licho. Lepsze to niż być dziecięciem "matki polki poświęcającej się,
                        rodzinę na piedestał wynoszącej".
                • sweet_pink Re: żałosne 11.09.09, 12:57
                  Ale kto umawia się na zjazd rodziny czy wigilię 3 dni wcześniej?!
                  Ja zaproszenia na takie spotkanie otrzymuje/rozdaje od 2 tygodni do miesiąca
                  wcześniej, albo i wcześniej.
                  Autorka pewnie jakby dwa tygodnie temu dostała telefon od mamy "Córuś 13-tego o
                  11 jest msza za dziadka, a później zapraszam całą rodzinę na obiad." to by na
                  weekend zaplanowała obiad, a nie wyjazd z chłopakiem. Tylko dlatego że to
                  rodzina i okazja, to ona od razu ma obowiązek zmieniać plany i być na zawołanie.
                  Rozumiem, ze rodziny "wystawić" nie wolno, ale partnera to jak najbardziej?

                  Fakt może impreza to źle powiedziane. Chodziło mi o to że spędziła bym czas z
                  tymi którzy przybyli ciesząc się tym, że ich widzę zamiast zamartwiać się czy
                  zwracać uwagę na to kto przyjechać nie mógł.
                  • yoko0202 dokładnie o to mi chodzi 11.09.09, 13:54
                    sweet_pink napisała:

                    > Ale kto umawia się na zjazd rodziny czy wigilię 3 dni wcześniej?!
                    > Ja zaproszenia na takie spotkanie otrzymuje/rozdaje od 2 tygodni do miesiąca
                    wcześniej, albo i wcześniej.
                    > Autorka pewnie jakby dwa tygodnie temu dostała telefon od mamy "Córuś 13-tego
                    o 11 jest msza za dziadka, a później zapraszam całą rodzinę na obiad." to by na
                    weekend zaplanowała obiad, a nie wyjazd z chłopakiem. Tylko dlatego że to
                    rodzina i okazja, to ona od razu ma obowiązek zmieniać plany i być na zawołanie
                    > .
                    > Rozumiem, ze rodziny "wystawić" nie wolno, ale partnera to jak najbardziej?

            • yoko0202 Re: żałosne 11.09.09, 12:49
              emma_ja napisała:

              > z wyprzedzeniem? a ty jestes ksiezna yorku?
              > ze nie mozesz pofatygowac sie na impreze w ostatniej chwili

              księżną nie bardzo, yorku to już w ogóle, fatyga w sumie żadna, ale w tym wątku
              nie o to chodzi...

              > nie przesadzaj, miej szacunek do starszych

              mam i to ogromny, na swoją zgubę chyba...; jestem bodajże jedyną
              przedstawicielką młodszego pokolenia w naszej rodzinie, która do dyspozycji jest
              zawsze; chętnie pomagam, w tym finansowo, wożę gdzie trzeba, robię zakupy,
              często dzwonię, wpadam kilka razy w tygodniu choćby na herbatkę zobaczyć jak się
              rodzice czują, a w dni takie jak dzień matki czy urodziny ojca skoro świt o 8.00
              rano biegnę z kwiatami żeby mieli miły dzień; po prostu uważam, że to jest
              normalne i tak należy postępować, nie robię tego z żadnego przymusu i nie
              oczekuję za to zachwytów ani głaskania po główce.

              > pomijam, ze powinnas wiedziec kiedy dziadek zmarl...i spodziewac sie takiej
              uroczystosci...o tym ze sama matki powinnas zapytac- nie wspomne

              a z jakiego powodu powinnam się niby spodziewać, skoro do tej pory taki obiad
              miał miejsce jeden raz? mam sporą rodzinę, brakuje już kilku osób ze starszego
              pokolenia, i nie organizujemy co chwilę wielkich spotkań tylko w rocznicę po
              prostu zwykle jeździ się we własnym zakresie zapalić znicze na cmentarzach.
    • butterflymk Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 12:23
      pogódź dwie rzeczy...
      zabierz chłopaka ze sobą
      posiedźcie i potem pojedźcie sobie gdzie tam chcecie...
    • rosa_de_vratislavia A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 12:39
      W przeciwieństwie do większości forumowiczów wybrałabym obiad z
      rodziną.
      Rocznica śmierci dziadka jest raz w roku i uroczysta, zamawiana msza
      za niego - także. To doskonała okazja do spotkania i rozmowy z
      osobami, których w swoim zabieganym życiu po prostu nie dostrzegasz -
      wszelkimi ciociami, wujkami i kuzynami. Można być trochę
      bardziej "klanowym" i się tak nie izolować,a tych ludzi nie
      traktować jak gromady nudnych zgredów, zwłaszcza,że piszesz,że
      wzajemnie się szanujecie, pomagacie sobie etc.
      Czyli nie jest to fikcja, tylko prawdziwa rodzina.

      Pojechałabym z chłopakiem na weekend, wróciła wcześnie rano w
      niedzielę i uczestniczyła wraz z rodzicami w tych uroczystościach.

      Nie widzę w tym żadnego nadmiernego uzależnienia ani
      braku "odpępnienia".
      • des4 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 12:45
        autorka wątku obrazona na rodzine za brak zaproszenia, widać kiepski
        ma kontakt z krewnymi, sama wiedząc o rocznicy tez nie raczyła się
        zaiteresować co inni planują z tej okazji...

        widocznie rodzina doszla już do wniosku, ze szkoda podtrzymywać
        fikcję kontaktów z osoba, której życie kręci się wokol jej wlasnych
        spraw...
        • yoko0202 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 12:58
          des4 napisał:

          > autorka wątku obrazona na rodzine za brak zaproszenia, widać kiepski ma
          kontakt z krewnymi, sama wiedząc o rocznicy tez nie raczyła się zaiteresować co
          inni planują z tej okazji...
          >
          człowieku, ja nie wiem, jak ja mam to napisać jasno i wyraźnie - w rodzinie nie
          obchodzimy co do zasady TAKICH okazji, jak na razie obiad rodzinny z okazji
          czyjejkolwiek rocznicy śmierci odbył się bodajże jeden raz w całym moim
          dotychczasowym trzydziestoparoletnim życiu i było wiadomo że się odbędzie kilka
          tygodni wcześniej; zwykle wygląda to tak, że najbliżsi zmarłej osoby (a
          niekoniecznie wszyscy wujkowie, ciotki i kuzyni...) grupowo lub indywidualnie w
          dzień rocznicy jadą na cmentarz z kwiatami i zniczami, po czym rozjeżdżają się
          do swoich domów. Rocznica śmierci jest dzisiaj. Planowałam standardowo jechać na
          cmentarz, z tym że jutro, bo dzisiaj nie dam rady.
          Co do zasady, to raczej 1 listopada (i ewentualnie dni sąsiadujące) są
          poświęcane w mojej rodzinie właśnie na spotkania na cmentarzach + wspólne obiady
          z całą wielką bliższą i daleką rodziną.

          Czy to jest w miarę klarowne, bo jaśniej już nie umiem?

          > widocznie rodzina doszla już do wniosku, ze szkoda podtrzymywać
          > fikcję kontaktów z osoba, której życie kręci się wokol jej wlasnych spraw...

          we własnym domu chyba na dobę spędzam mniej czasu (nie licząc nocy, kiedy się
          śpi), niż u rodziców czy u brata, więc jak nie znasz sytuacji to nie komentuj
          głupio.
          • emma_ja Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 13:06
            rocznica smierci to nie to samo co imieniny dalekiej ciotki

            nie wiem czy warto tak sie upierac przy swoim tym bradziej ze jestes znacznie
            mlodsza od pomyslodawcow

            poza tym plany w zyciu lubia sie zmieniac, niezaleznie od nas
            lepiej uczyc sie byc elastycznym a nie dostawac szalu i obwiniac matke ze smiala
            chciec zebys byla obecna..posadzac ja o tyranie i nieliczenie sie z toba

            ja bym zrezyg ze swoich planow,
            tym bardziej, ze takie dyskusje sa jakies niesmaczne w obliczu ich przyczyny(
            rocznica smierci)

            jakos tak nie wypada w moim odczuciu...
            wyklocac sie o wycieczke.. w tej syt.
            • des4 a co żałosniejsze 11.09.09, 13:12
              to to, że taka postawa staje się coraz powszechniejsza...

              gdzieś/kiedyś był podobny wątek zalożony przez panienkę żalącą się
              że smierć i pogrzeb ciotki burzy im od dawne przygotowane plany
              hucznej parapetówy...

              najsmutniejsze było to, że najwięcej wpisów doradzalo jak wykręcić
              się od wyjazdowego pogrzebu i jak uczcić ciotke w trakcie
              imprezy......
              • emma_ja Re: a co żałosniejsze 11.09.09, 13:20

                kto tych ludzi bedzie kiedys odwiedzal? sluchal? wlasne dzieci oddadza ich do
                domu opieki i beda jezdzily na wycieczki...bo szkoda czasu na sluchanie dziadka.

                a dziadek zlosliwy, utrudnia wszystko bo musial umrzec akurat teraz kiedy nikomu
                to nie pasuje...brrr



                • des4 Re: a co żałosniejsze 11.09.09, 13:25
                  stałą odpowiedzią na twoje argumenty jest to że w rodzinach wszyscy
                  sie żrą więc nie ma co liczyć na odwiedziny w starości (tylko
                  wspolczuć ludzom ktorzy po swoich doswiadczeniach przenosza taki
                  model rodziny na wszystkich)...

                  innym argumentem jest stwierdzenie, ze sobie za opiekę zapłacą....
                  • yoko0202 Re: a co żałosniejsze 11.09.09, 14:32
                    coraz żałośniejsze to staje się treść i forma tego, co piszesz
            • yoko0202 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 13:30
              emma_ja napisała:

              > rocznica smierci to nie to samo co imieniny dalekiej ciotki
              >
              > nie wiem czy warto tak sie upierac przy swoim tym bradziej ze jestes znacznie
              mlodsza od pomyslodawcow
              >
              > poza tym plany w zyciu lubia sie zmieniac, niezaleznie od nas
              > lepiej uczyc sie byc elastycznym a nie dostawac szalu i obwiniac matke ze
              smiala chciec zebys byla obecna..posadzac ja o tyranie i nieliczenie sie z toba
              >
              > ja bym zrezyg ze swoich planow, tym bardziej, ze takie dyskusje sa jakies
              niesmaczne w obliczu ich przyczyny(rocznica smierci)
              >
              > jakos tak nie wypada w moim odczuciu... wyklocac sie o wycieczke.. w tej syt.

              ja się nie upieram, tylko zastanawiam się co robić; wcale nie wykłócam się z
              matką i nie obwiniam jej.
              a'propos elastyczności, to jestem taka elastyczna, że dostosowuję się non stop
              niezmiennie od lat i zaczyna mnie to męczyć.
          • figgin1 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 14:14
            yoko, czemu się ścierasz z idiotami?
            • des4 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 14:20
              ten ostateczny argument rzucił mnie na kolana...
            • yoko0202 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 14:30
              bo mam spóźnione reakcje i refleks szachisty... wciąż miałam nadzieję na wymianę
              zdań na poziomie
              :)
              • des4 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 14:45
                ROTFL...sprane forumowe slogany...poziom, klasa, kultura...
                • figgin1 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 15:53
                  des4 napisał:

                  > ROTFL...sprane forumowe slogany...poziom, klasa, kultura...

                  Miło, że zostało ci przynajmniej trochę samokrytyki :)
              • figgin1 Re: A ja bym wybrała rodzinę... 11.09.09, 15:51
                Widziałam kiedyś taką sygnaturkę "nie dyskutuj z idiotą bo cię sprowadzi do
                swojego poziomu i pokona doświadczeniem"
                Ale sama mam skłonność do takich przepychanek niestety...
    • skarpetka_szara Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 15:40
      Nie bedzie tak zle/czarno jak sobie to wyobrazasz. Zobaczysz,
      przezyja, bedzie ok.

      Chyba czas juz przyzwyczjac rodzicow ze masz wlasne zycie i wlasny
      mozg, co?

      Ja mialam tak przez dlugi czas z chodzeniem do kosciola. Nie
      wierzylam w to, nienawidzilam tam chodzic ale matka mi robila
      wyrzuty sumienia - a ona jest specjalistka w tych sprawach.
      Niechodzac ja JEJ rozdzieralam serce - czy cos w tym stylu. Ale w
      koncu przestalam chodzic, matka boleje, ale zyje. Jako kompromis
      chodze tam raz albo dwa razy do roku - dla JEJ przyjemnosci.

      Wierz mi, trzeba po prostu zaczac zyc swoim zyciem, a gdy rodzice
      zauwaza ze masz to swoje zycie - to dadza ci spokoj.
    • szpilka_du Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 15:53
      Wybrałabym rodzinę, przede wszystkim z szacunku dla zmarłego dziadka. Szerokim
      łukiem omijam cmentarze, unikając uświadamiania sobie własnej śmiertelności. Ale
      jeśli pochodziłabym z rodziny, w której pamięć zmarłego członka rodziny czci się
      za pomocą mszy i spotkania, to uczestniczyłabym w tym. Bo tak naprawdę z tymi
      wszystkimi "ciotkami, wujkami itd." może mnie nie łączyć nic - ale i tak
      pozostajemy rodziną. A to jest przecież ponadczasowa wartość. Piszesz o sobie,
      że dorosłaś kilkanaście lat temu, ale reakcję na wiadomość o spotkaniu
      przyjmujesz jak nastolatka, która będzie się nudzić. Dorośli ludzi umieją
      rozmawiać i z nudną ciotką. Umieją też wspominać z innymi członkami rodziny
      zmarłego. Dorośli umieją zrezygnować z prostej przyjemności spędzania beztrosko
      czasu z ukochanym, na rzecz spędzenia czasu z kimś, kto pozornie nieważny,
      stanowi Twoją rodzinę. Pierwsze, istotne pokrewieństwo. A jeśli jesteś na tyle
      dorosła, że stworzyłaś własną, dlaczego nie włączyłaś jej do tej, z której sama
      wyszłaś?
      To jest naprawdę smutny post.
      • burza4 Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 21:21
        cóż, ale nie każdy ma ochotę na okolicznościową hucpę i nie musi to
        być oznaką zaniku uczuć wyższych (pomijając już, że nie każde
        relacje rodzinne warto pielęgnować)

        Powiedzmy sobie szczerze - pamięć o dziadku jest najmniej istotna
        przy tego typu spotkaniach, omawia się bieżące wydarzenia rodzinne,
        opowiada co się działo, kto się ożenił,komu się urodziło dziecko kto
        gdzie pracuje itd. Osobiście odwiedzam groby bliskich najchętniej
        sama, nie znoszę tłumu, mam potrzebę refleksji więc ożegnuję się od
        pogaduszek na cmentarzu, stania na baczność i odmiawiania pacierzy.
    • gelee Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 15:57
      Jesteś dorosła, masz swoje plany, jedź i się nie zastanawiaj. A np. dzień przed
      wyjazdem idź na cmentarz. Jesli rodzinka jest w miarę normalna, zrozumie.
    • amuga Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 16:13
      yoko0202 napisała
      > nie mam ochoty w tym spotkaniu uczestniczyć, zamierzałam w sobotę
      rano jechać
      > na cmentarz zapalić znicz, scenariusz mogę przewidzieć - wielka
      obraza i
      > gadanie przez rok.
      > Co byście zrobiły?

      Dokladnie to co napisalas.
      Na drugi raz popros o wczesniejsze zawiadomienie i juz!
    • madzioreck Re: wyjazd weekendowy vs. obiad rodzinny :-( 11.09.09, 21:30
      Jedź na weekend. Niech gadają, niech będzie obraza. Jeśli to taki typ rodzinki,
      to obgadają Cię czy pójdziesz, czy nie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka