Dodaj do ulubionych

Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa.

21.09.09, 09:26
Mam pytanie. Mieszkam z mężem w mieszkaniu w bloku. Wczoraj siedzę sobie przy
komputerze, mój mąż leż na kanapie. W pewnym momencie wstał, zakręcił się i
gdzieś wyszedł. Nic mi nie mówiąc. Zrobiło mi się przykro, że nie powiedział
gdzie wychodzi. Po 5 min. wrócił. Powiedział, że był w piwnicy. Był zdziwiony,
że dla mnie to taki problem, że on nic nie powiedział. A ja się poczułam
zlekceważona. On uważa, że jak wychodzi do piwnicy czy do samochodu to nie
problemu, że mi nie mówi, bo on wie, że zaraz wróci. A wychodząc nie
zastanawia się, że ma mi powiedzieć. Jak wy to widzicie? Dlatego zaznaczyłam,
że mieszkam w bloku bo gdyby chodziło o dom i wychodził do piwnicy to dla mnie
co innego.
Obserwuj wątek
    • twojabogini Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 09:32
      Z igły widły. No chyba, że czasem wychodzi i nie wraca przez dwa dni
      i też cię o tym nie uprzedza.

      Albo lubisz robić sobie i innym problemy, albo masz jakiś problem i
      skryte pretensje do męża. Albo podejrzenia, typu "jak jest w pracy
      to nie jest w pracy", "a ta koleżanka..."
    • kora3 eeeee no chyba przesadzasz 21.09.09, 09:35
      gdyby z nagła wyszedł na dłuzej, nie wiem , do baru, do kina, na
      mecz, czy do znajomych - to owszem dosc dziwne byłoby dla mnie i nie
      do przyjecia, ale na 5 min. do piwnicy, garazu, sasiada, sklepiku
      osiedlowego? Nic nadzwyczajnego. Rozumiem, ze cie to irytuje, ale
      nie robiłabym afery o takie byle co.
      Sama tak robie, jak Twój mąż - czasem mi sie zdarzy zapomniec czegos
      z auta, albo wyskoczyc do skleiku oległego o dwa kroki i nie mówic
      mojemu facetowi.
      • kobra12345 Re: eeeee no chyba przesadzasz 21.09.09, 09:56
        dla mnie to dziwne, bo ja zawsze mówię.
        • kora3 oj Kobro 21.09.09, 10:00
          kobra12345 napisała:

          > dla mnie to dziwne, bo ja zawsze mówię.

          skoro TY mówisz, to dla Ciebie dziwne, ale obiektywnie nie ma w tym
          nic nadzwyczajnego:)
          • kobra12345 Re: oj Kobro 21.09.09, 10:08
            dzięki. Potrzebuję obiektywnych odpowiedzi. W takich sytuacjach czuję się
            zlekceważona nieważna. Jak z tym sobie radzić?
            • coyotegirl1 Re: oj Kobro 21.09.09, 10:11
              kobra12345 napisała:

              > dzięki. Potrzebuję obiektywnych odpowiedzi. W takich sytuacjach
              czuję się
              > zlekceważona nieważna. Jak z tym sobie radzić?


              WYLUZOWAĆ!!!!
              Robisz scenę jakby wyszedł na tydzień, po prostu ciesz się, że
              wrócił, bo na jego miejscu ja bym zaczęła to rozważać :D:D:D:D
              • real.becwal Re: oj Kobro 21.09.09, 12:51
                coyotegirl1 napisała:
                po prostu ciesz się, że
                > wrócił, bo na jego miejscu ja bym zaczęła to rozważać :D:D:D:D
                >
                moze rzeczywiście rozważa? jakas konsultacja telefoniczna? moze póki
                co nie ma dokąd się udać? kto wie... ;)
            • kora3 Re: oj Kobro 21.09.09, 10:18
              kobra12345 napisała:

              > dzięki. Potrzebuję obiektywnych odpowiedzi. W takich sytuacjach
              czuję się
              > zlekceważona nieważna. Jak z tym sobie radzić?

              po pierwsze nie brac tego do siebie, jako lekcewazenia. Po prostu
              Twój mąz tak ma,ze wychodzac na 5 min. nie mówi o tym.
              Po drugie mozesz próbować go "nauczyc" mówic, kiedy wychodzi po
              prostu pytaj "wychodzisz gdzies?", ale nie natarczywie.
              Postaraj się tez nie przeprowadzac wywiadu rzekiusłyszawszy odp.
              Wspominam o tym dlatego, ze niektórzy ludzie poiformowani o takich
              banalnych zreczach, jak wjscie na chwile, wypytuja a co? a po co? a
              co sie stało? - co moze doprowadzic aniola do furii.
              Mam kolezanke tego typu, ze otrzymawszy informacje przez tel:Sorry,
              nie moge teraz gadać oddzwonię, zamiast się wyłaczyć radosnie pyta:
              a czemu nie mozesz gadać, stało sie cos, gdzie jestes - ona to robi
              z zyczliwosci, a mnie telepie ze złosci :)
            • horpyna4 Re: oj Kobro 21.09.09, 10:49
              Takie zachowanie jest nie tyle objawem lekceważenia, ile braku
              wyobraźni. Facet po prostu nie pomyśli, że ktoś inny może nie
              wiedzieć tego, co dla niego jest oczywiste (np. że wychodzi do
              piwnicy na 5 minut).

              Powiedz spokojnie (bez wymówek), żeby informował Cię ile ma trwać
              jego nieobecność w mieszkaniu, bo nieraz jest tak, że zamierzasz
              zrobić mu coś dobrego do zjedzenia i nie wiesz, czy nie wystygnie...
              I powiedz mu, że lepiej, jak on sam z siebie będzie to mówił, bo
              czujesz się głupio, jak sama wypytujesz.

              A jeżeli powie, że nie widzi takiej konieczności i nie rozumie,
              czego się czepiasz, to też wychodź bez informowania, na jak długo.
              I wyłączaj komórkę.

              No, chyba że on ma zawsze przy sobie włączoną, również w piwnicy.
              Wtedy właściwie nie ma sprawy.
              • real.becwal Re: oj Kobro 21.09.09, 12:53
                ja myśle,że jest sprawa. Facet wychodzi nie mówiąc w jakim celu. Nie
                chce kłamać? a w mroku czai się ZŁO, nie mówiąc już o piwnicy.
              • alessia27 Re: oj Kobro 22.09.09, 20:32
                > Powiedz spokojnie (bez wymówek), żeby informował Cię ile ma trwać
                > jego nieobecność w mieszkaniu

                A co to jest wiezienie ???

    • brzydula_betty Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 09:36
      kobra12345 napisała:

      > Mam pytanie. Mieszkam z mężem w mieszkaniu w bloku. Wczoraj siedzę sobie przy
      > komputerze, mój mąż leż na kanapie. W pewnym momencie wstał, zakręcił się i
      > gdzieś wyszedł. Nic mi nie mówiąc. Zrobiło mi się przykro, że nie powiedział
      > gdzie wychodzi. Po 5 min. wrócił. Powiedział, że był w piwnicy. Był zdziwiony,
      > że dla mnie to taki problem, że on nic nie powiedział. A ja się poczułam
      > zlekceważona. On uważa, że jak wychodzi do piwnicy czy do samochodu to nie
      > problemu, że mi nie mówi, bo on wie, że zaraz wróci. A wychodząc nie
      > zastanawia się, że ma mi powiedzieć. Jak wy to widzicie? Dlatego zaznaczyłam,
      > że mieszkam w bloku bo gdyby chodziło o dom i wychodził do piwnicy to dla mnie
      > co innego.

      Może po prostu trzyma w piwnicy drugą rodzinę, jak Fritzl.
      • real.becwal Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 12:57
        brzydula_betty napisała:
        W pewnym momencie wstał, zakręcił się i gdzieś wyszedł. Nic mi
        nie mówiąc. Zrobiło mi się przykro, że nie powiedział gdzie
        wychodzi. Po 5 min. wrócił. Powiedział, że był w piwnicy.
        > Może po prostu trzyma w piwnicy drugą rodzinę, jak Fritzl.

        :))) nie wykluczone. albo powinna poddać go obserwacji, albo udać,
        ze nie zauważa jego wyjść.
      • pump_it_up Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 22.09.09, 13:57
        spadlam z krzesla:D:D
        • jane-bond007 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 22.09.09, 21:57
          ja też :)
    • wacikowa Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 10:22
      Zdecydowanie skróć mu smycz coby nie była dłuższa niż z kanapy do drzwi. Problem
      z głowy będziesz miała:D
      Ewentualnie czipa mu wsadź:)
    • sweet_pink Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 10:35
      Ja powiem szczerze, że też z takim zachowaniem miałabym problem. Głównie
      dlatego, że jestem panikarą i potrzebuję tego dla poczucia bezpieczeństwa. Do
      głowy by mi nie przyszło żeby idąc na chwilę do piwnicy nie powiedzieć że tam
      idę i narazić się na to, że jak sie tam np. poślizgnę i np złamie nogę to będę
      tam leżeć nie wiadomo ile bo luby sobie pomyśli, że siedzę na kawie u sąsiadki.
      Jakby mi tak facet wyszedł bez słowa to pewnie po chwili bym się denerwowała,
      ale na szczęście mój nie miewa takich głupich pomysłów i zawsze mówi gdzie idzie
      i kiedy wróci.
      Nie dorabiałabym jednak do tego co się wydarzyło ideologii o lekceważeniu (tym
      bardziej celowym) tylko bym poprosiła, żeby mówił gdzie idzie (najlepiej
      żartobliwym tonem) i tyle.
      • kobra12345 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 10:45
        No tak, ja mówię, tylko, że nie żartobliwym tonem a obrażonym. Bo byłam zła. Mąż
        uważa, że przesadzam, że przecież wyszedł na chwilę i że możemy ustalić, że jak
        wychodzi i nic mi nie mówi, to znaczy, ze jest w piwnicy. Mnie to nie
        satysfakcjonuje. Czuje się przez to nieważna.
    • lewania Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 10:48
      w pewnym stopniu moze zrozumiec to, ze poczulas sie zlekcewazona.
      Ale pamietaj, ze to jest drobiazg i nie powinnas sie tym az tak
      przejmowac. Na Twoim miejscu do mojego powiedzialabym: Kochanie, ty
      mi mow prosze, jak wychodzisz bo sie zmartwilam.
      Bez roztrzasania, bez klotni i ekscytacji.

      Maz to takie urzadzsenie, ktore trzeba cale zycie programowac,
      mowiac mu w taki czy inny sposob jak co robic :)
    • yoko0202 a ja Ciebie rozumiem 21.09.09, 11:00
      chyba bym zdębiała, gdyby facet po prostu bez słowa wyszedł z mieszkania.
      natomiast nie robiłabym z tego powodu jakiejś wielkiej jazdy, tylko na spokojnie
      poprosiła, żeby na przyszłość mówił jak wychodzi.

      przez kilka lat mieszkałam z rodzicami w domu, dość dużym, i zupełnie normalne
      było informowanie się nawzajem gdzie się aktualnie przebywa (w przypadku
      pomieszczeń takich jak pralnia, garaż itp. itd) - w przeciwnym wypadku wszyscy
      latali naokoło, i darli się w poszukiwaniu członków rodziny
      • real.becwal Re: a ja Ciebie rozumiem 21.09.09, 13:01
        yoko0202 napisała:

        w przeciwnym wypadku wszyscy
        > latali naokoło, i darli się w poszukiwaniu członków rodziny

        niezły cyrk
    • karlajn_27 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 11:17
      Moze z tym lekcewazeniem troche przesadzasz. Moze to sie wydawac dziwne ale z
      drugiej strony przeciez nie zrobil nic zlego. Mi sie tez tak zdarzylo i w sumie
      bylam troche zdziwiona jak gdzies sobie wyszedl i go nie bylo kilkanascie minut.
      Ale przeciez nie zrobil nic zlego ;)
    • mahadeva Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 11:20
      jest niewychowany najzwyczajniej, moj tez tak robi
    • jack20 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 12:38
      jakos slabo go wychowujesz.
      a melduje sie wogole jak idzie do kibla? na jak dludo i na co np?
      • horpyna4 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 13:04
        A wiesz, że to wcale nie jest głupie? Jak w mieszkaniu jest jeden
        kibel, a ktoś się wybiera na dłuższe posiedzenie, to powinien
        zapytać, czy ktoś inny nie potrzebuje na krótko, ale niezwłocznie...
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 12:44
      Może uznał że skoro siedzisz przy komputerze to niezbyt się nim interesujesz i
      nie chciał ci przeszkadzać?
      • kobra12345 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 13:03
        tak właśnie mąż powiedział
    • real.becwal Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 12:59
      a nie zainteresowało Cię po co on tak do tej piwnicy często chodzi?
      skupiasz się nie na tym co trzeba i ma Cię z głowy.
      • kobra12345 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 13:11
        mąż chodzi rzadko do piwnicy
    • pychu Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 13:39
      W takiej sytuacji konieczny jest rozwód..... Żartowałam :)
    • gelee Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 13:42
      Dziwne. Ja mam taki nawyk, że nawet jak siedzę z kimś w pokoju, a mam zamiar iść
      do kuchni po coś do jedzenia, to po prostu o tym informuję.
      • jack20 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 14:18
        jestes idealny partner dla zalozycielki watku.
        a moze ty wojskowy i do meldowania nawykly?
    • masher a co ma ci sie meldowac? 21.09.09, 13:48
      moze jeszcze prosic o pozwolenie czy moze wyjsc? odwiedz psychologa- SAMA! bez
      meza- bo widac ktos ci musi poukladac w glowie ta sieczke :] wybacz szczerosc,
      ale tylko tak moze cos dotrzec :]
    • puszysta_gimnazjalistka Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 15:04
      en.wikipedia.org/wiki/Control_freak
      • harbourfront Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 15:46
        Po prostu wiezienie.Wspolczuje twojemu mezowi.
    • skarpetka_szara Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 15:33
      Wariatka.

      Zachwujesz sie jak kura ktora zgubila swoje piskle na 5 minut i juz
      kwaka na cale podworko bo jej piskle z oczu zginelo. zalosne.

      Co ty biedna zrobisz przez te piec minut pod nieobecnosc
      misiaczka? Pewnie wariacji dostajesz i schizy. Przywiaz go
      najlepiej smycza do klamki, to zawsze bedziesz wiedziec gdzie
      jest.
    • winomusujace Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 15:41
      Przesadzasz, albo nie piszesz całej prawdy.

      Chyba jednak są jakieś inne przesłanki do tego że czujesz się lekceważona, bo w
      innym wypadku masz jakieś problemy chyba (ze sobą).

      Mój mąż chodzi do piwnicy i garażu podziemnego, czasem nie mówiąc mi nic o tym,
      jak widzę że wychodzi po prostu go pytam gdzie idzie. Nie mogłaś go zapytać ?
      Jak tego nie widzę, to się pytam jak wraca :)
    • amuga Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 16:06
      Takie typowe. Ilu znalam, nawet wlasny syn tak wlasnie robili.
      To jest ten meski egoizm i brak wyobrazni zeby do glowy doszlo ze
      ktos moze sie martwic.
      Najwazniejsze ze oni wiedza co jest z nimi a reszte olac.
      Naprawde niewielu martwi sie kiedykolwiek o kogos innego anizeli ich
      samych.
    • erillzw Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 16:44
      Tez bym sie dziwnie poczula jakby mi fijansej nagle wyszedl bez
      slowa i wrocil jakby nigdy nic. Ale to dlatego, ze my generalnie
      mowimy sobie o takich rzeczach. Z natury rzeeczy tak mamy.
      Ale nie znaczy to, ze kazdy człowiek tez tak ma.. Oboje wolimy sobie
      komunikowac sobie takie rzeczy chocby dlatego, ze mogloby sie nagle
      cos wydarzyc - chocby zaslabniecie czy cos to wiadomo gdzie sie
      szukac.

      A wczesniej juz tak było? Czy to jednorazowe? CZy On po prostu tak
      ma?
      • nanai11 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 16:47
        Myśle że za przejmowanie sie głupotami, dostaniesz od losu kare w postaci
        prawdziwych zmartwień. patrz co isę dzieje dookoła w świecie kobieto.
        • grosik68 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 16:55
          Tylul brzmial, jakby opuscil rodzine nie mowiac o tym. To bym sie przejela i
          zalozyla blagajacy o pomoc watek. Inaczej kobitko nie szukaj dziury w calym. Bo
          co bedzie, jak zaczna sie Wam prawdziwe problemy czy niewiernosc? Bo taki facet,
          jak go bedziesz tak krotko trzymala szybko zacznie czesto chodzic "do piwnicy".
      • zuzann-a Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 18:00
        Ja również sobie nie wyobrażam żeby mój facet wychodził z domu i nie
        informował mnie dokąd idzie i tak samo w drugą stronę- gdy ja
        wychodzę, chocby pożyczyc coś od sąsiadki, również go o tym
        informuję. I jest to dla nas zupełnie naturalne.
    • puszka_pandory1 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 17:28
      Myślałam, że mąż wyszedł z mieszkania bez słowa po ostrej kłótni
      między wami i do tej pory nie wrócił, a tu taka błahostka...
      Jesteś żywym przykładem na to, że jak poważnych problemów brak, to
      kobieta i tak znajdzie coś, do czego można się przypieprzyć:)
      • erillzw Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 17:35
        Czepiacie sie.
        Dziewczyna ma taka a nie inna atrybucje.
        Sama zawsze mowi gdzie idzie, nawet jak na chwile to i zrozumiale
        jest, ze oczekuje tego samego co sama wykonuje.
        prosta logika.
        tak jak sie oczekuje szczerosci w rozmowie tak ona oczekuje ze maz
        bedzie jej mowil gdzie ma isc.
        Tak ma.
        A ich problemem nie jest to, ze ona tak ma tylko to, ze nie znalezli
        srodka tego by ona nie czula sie nie zauwazona gdy on tego nie powie
        a on pamietal o tym, ze to dla niej po prostu istotne.
        • puszka_pandory1 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 18:06
          Skoro tak, to żona powinna powiedzieć do męża: "Kochanie, zniknąłeś
          tak nagle bez słowa i przez to poczułam się przez ciebie
          zlekceważona...czy mógłbyś mi następnym razem powiedzieć, dokąd
          wychodzisz?" A jeśli on odpowie: "Nie", to wtedy można czuć się
          prawdziwie ignorowaną, niezauważaną, snuć domysły o
          pięciominutowych "numerkach" z sąsiadką z drugiego piętra, a
          następnie w akcie rozpaczy podzielić się swoim osobistym
          nieszczęściem na forum:)
          Widły z igły i tyle:)
          • kobra12345 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 18:20
            No właśnie powiedziałam mężowi, że poczułam się zlekceważona. Tylko, ze nie w
            stylu: kochanie itd. tylko, powiedziałam mu, że poczułam się zła i zlekceważona.
            W sumie z pretensją. Wdaliśmy się w dyskusję, w efekcie której on stwierdził, że
            możemy się umówić, że jak on wychodzi i nic nie mówi to znaczy, ze idzie do
            piwnicy lub do samochodu na chwilę i że zaraz wróci. Dla mnie to nie jest
            rozwiązanie.
            • erillzw Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 21:12
              kobra12345 napisała:

              > No właśnie powiedziałam mężowi, że poczułam się zlekceważona.
              Tylko, ze nie w
              > stylu: kochanie itd. tylko, powiedziałam mu, że poczułam się zła i
              zlekceważona
              > .
              > W sumie z pretensją. Wdaliśmy się w dyskusję, w efekcie której on
              stwierdził, ż
              > e
              > możemy się umówić, że jak on wychodzi i nic nie mówi to znaczy, ze
              idzie do
              > piwnicy lub do samochodu na chwilę i że zaraz wróci. Dla mnie to
              nie jest
              > rozwiązanie.

              Dlaczego??
              • puszka_pandory1 Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 22.09.09, 13:26
                Dlatego, że ona musi ze szczegółami wiedzieć, co i gdzie robi jej
                mąż w każdej minucie życia. Z całą pewnością jestem za tym, aby
                wymagać tego w przypadku co najmniej 20-minutowych wyjść, ale
                wyjście na 5 minut? Jak będzie chciał skorzystać z toalety (co trwa
                mniej więcej 5 minut...no, czasem dłużej:)), to też ma o tym mówić??
                Ludzie, nie dajmy się zwariować, żyjmy i dajmy żyć innym, mąż to nie
                dziecko!
    • iberia.pl przesadzasz....nie masz większych zmartwień?n/t 21.09.09, 18:08

    • murzynier Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 18:09
      kobra12345 napisała:

      > Mam pytanie. Mieszkam z mężem w mieszkaniu w bloku.

      nie masz problemu? stwórz go! :) co za baba...
    • ciety.jezor Re: Mąż wyszedł z mieszkania bez słowa. 21.09.09, 18:47
      papiery rozwodowe wyslane?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka