kobra12345
21.09.09, 09:26
Mam pytanie. Mieszkam z mężem w mieszkaniu w bloku. Wczoraj siedzę sobie przy
komputerze, mój mąż leż na kanapie. W pewnym momencie wstał, zakręcił się i
gdzieś wyszedł. Nic mi nie mówiąc. Zrobiło mi się przykro, że nie powiedział
gdzie wychodzi. Po 5 min. wrócił. Powiedział, że był w piwnicy. Był zdziwiony,
że dla mnie to taki problem, że on nic nie powiedział. A ja się poczułam
zlekceważona. On uważa, że jak wychodzi do piwnicy czy do samochodu to nie
problemu, że mi nie mówi, bo on wie, że zaraz wróci. A wychodząc nie
zastanawia się, że ma mi powiedzieć. Jak wy to widzicie? Dlatego zaznaczyłam,
że mieszkam w bloku bo gdyby chodziło o dom i wychodził do piwnicy to dla mnie
co innego.