arsmenik
30.09.09, 22:06
.... i Twoja ramiona. Wieczność jest taka piękna.
Myśli są niepokorne. Wieczność okazuje się cienka jak bibuła. Rozerwana,
zapada się i znika. Ręce wyruszają na poszukiwania. Jestem taki spragniony
Wszystkiego co Twoje. Usta, usta wargi, płatku uszu. Szyja i ramiona i wygięta
linia talii. I twarda, mocno zarysowana linia bioder. Niekończące się linie,
ścieżki dla dłoni. Każda ze ścieżek warta odwiedzenia i zawsze warta powrotu.
Dłonie poszukują ciepła. Znajdują je w wewnętrznej części Twoich ramion.
Znajdują je na brzuchu. Znajdują w gęstwinie Twoich blond włosów. Twoje ciało
lekko faluje, unosząc kolejne oddechy. Jest gorąco. Twoja Twarz połyskuje
srebrem. To księżyc spogląda na Ciebie z zachwytem. Jego zachwyt jest bierny.
Mój zachwyt jest jak wulkan. Niebezpieczny i blisko Ciebie.
Co dalej?