buglady
11.10.09, 17:27
Zastanawiam się, czy mój chłopak jest nieczuły, niewrażliwy, brak mu empatii?
Niby na codzien jest nam razem dobrze ale w sytuacji, w której potrzebuję jego
wsparcia niestety mnie zawodzi. Rok temu mialam spore problemy ze zdrowiem,
jakis czas bardzo zle się czulam, nie wiedzialam co mi jest, lekarz w koncu
dal mi skierowanie do szpitala. Mimo, że czułam się naprawdę strasznie, to on
ani razu nie poszedł ze mną do lekarza,a naprawdę czulam się tak zle, że
problemem bylo dla mnie pojechać do przychodni. To bylo przed długim weekendem
więc moja przyjaciółka wyjechala do domu i tez nie mogla mipomoc. w koncu jak
bylam w szpitalu na izbie przyjęć to do niego zadzwonilam, czy moze do mnie
przyjechac, to odparl, że jest w pracy i niestety nie. Dodam, że on pracuje na
zlecenia i na pewno mogl wtedy wyjsc z pracy, w najgorszym wypadku nie
dostałby pieniędzy za ten dzien. Naprawdę nie bylo mi milo, czulam się
samotna, moi rodzice mieszkają 500 km stąd i nie mial mi kto pomoc, wesprzec.
Teraz znow zachorowałam, nie jest to nic powaznego,pewnie jakas grypa -
gorączka, bol gardła itd. Moj chlopak mieszka 4 bloki ode mnie i nawet nie
przyszło mu do głowy, by zapytać, czy mi czegos nie trzeba, czy nie zrobic mi
zakupów. Dzis chcialam wyjsc po zakupy ale moja wspollokatorka powiedziala, że
mam siedziec w domu i się wygrzewać, po czym pojechala do sklepu i apteki
(dzis niedziela więc musiala spory kawalek jechac), zrobila mi zakupy i
ugotowała rosół:). Zrobilo mi się miło i przykro jednoczesnie,że mojemu
chlopakowi nie przyszły do głowy takie mile gesty. Jest zadomowiony u mnie,
ale oczywiscie to ja musialam zrobic mu herbatę, poczęstować obiadem i jeszcze
pozmywac. Wiem, że powiecie, że robię z siebie sierotę i ze mogłabym mu to
powiedziec, ale tak jest zawsze i juz nie mam sily. Naprawdę, nie jestem jakąs
marudą ale po prostu nie mogę zrozumieć postępowania mojego chlopaka. Co
sądzicie o tej sytuacji?