phlea
21.10.09, 14:26
Co sądzicie o facecie, który - idąc na przystanek i z daleka widząc podjeżdżający tramwaj lub autobus - nie biegnie do niego, tylko ze stoickim spokojem oznajmia "za 5 minut będzie następny" i idzie dalej, nie przyspieszając kroku? Niby nic, ale mnie to wkurza: prawdziwy facet powinien być ambitny, walczyć o swoje, nawet w tak mało istotnej sprawie. A ten opisany, skoro nie przejawia odruchów zdobywcy na co dzień, to w ważniejszych sytuacjach raczej się nie zmieni? Jak myślicie, warto się z takim zadawać?