Gość: facio
IP: *.proxy.aol.com
16.01.04, 20:04
Bardzo licze na wypowiedzi i porade zameznych kobiet z wieloletnim stazem
malzenskim.
Otoz po kilkunastoletnim okresie malzenskim, przezylismy wielki kryzys na tle
nielojalnosci malzenskiej.
Zona poznala przypadkowo faceta pochodzenia arabskiego i odwzajemnila jego
zainteresowanie swoja osoba. Ta historia wydarzyla sie ponad rok temu i
trwala kilka miesiecy. Skonczyla sie zas natychmiast po tym, jak wykrylem ich
kontakty i to calkowicie, z wyjatkiem jego niektorych prymitywnych
podchodow.To, ze trwalo to kilka dlugich miesiecy wynikalo m.in. stad, ze po
okresie fascynacji, zona chciala zerwac wszelkie kontakty, ale ci ludzie maja
we krwi, ze kobiete musza zdobyc do konca.
Podchodzil ja kilkakrotnie i na wiele sposobow. Mowil, ze ja kocha ponad
wszystko, ze jest taka piekna i madra, itp. Oczywiscie, ze kobiety lubia byc
adorowane, a takie oznaki milosci i uwielbienia, gdy jest sie w
kilunastoletnim zwiazku malzenskim, moga zawrocic w glowie niejednej kobiece.
Nie jestem tez na tyle naiwny, zeby wierzyc, ze mozna przejsc przez cale
zycie bez problemow na tle wiernosci malzenskiej. Chodzi tylko o to jak
daleko mozna sie zagolopowac. Wracajac do watku,zauroczenie twalo nieco ponad
dwa miesiace, potem chciala sie powoli wycofac, a gdy zauwazyla, ze jest to
trudne ogarnal ja strach.Powoli, powoli, ograniczala kontakty, on niby
znalazl inna, ale nalegal na spotkania. Wreszcie zona zebrala sie na odwage i
odmowila spotkan i kontaktow, duzo mu tlumaczyla. On,jak to Arab, mowil ze
nie moze go tak zostawic, podawal 1001 kontrargumentow na jej zastrzezenia.
Wreszcie zaczal jej grozic w rozny sposob. Ja o niczym nie wiedzialem.
Zona zerwala z nim kontakty, ale on wydzwanial jak szalony, blagal, kladl sie
na jezdni przed nia (to nie zart).Po kilku tygodniach podjela z nim na nowo
kontakt, glownie telefoniczny. Spotkali sie tez kilka razy, az wreszcie przez
jego nachalstwo i moje podejrzenia, wykrylem to gowno.
Nie musze mowic co czulem wtedy.
Zona opowiedziala mi o tym wszystkim, mialem czesciowe potwierdzenia tych
wydarzen od znajomych i nie tylko, co sprawia wrazenie, ze jest wiarygodna.
Poczuwa sie tez do winy, czesto bardzo plakala, gdy jej to wypominalem, byly
momenty, ze chciala skonczyc zycie, godzila sie nawet z tym, ze ja porzuce.
Mowi, ze jest jej wstyd, ze z kims takim sie zadala,nie moze sama sie
zrozumiec. Mowi, ze okres ten, to jak pobyt w jakiejs sekcie. On po prostu
oglupil ja tymi telefonami, a ona myslala wtedy, ze tak bardzo ja kocha.
Ja ja nawet troche rozumiem.W koncu i Vahap Toy oglupil znaczna czesc
spoleczenstwa w tym i poslow, wiec co sie dziwic kobiecie poddanej terrorowi
mezczyzny o zupelnie obcej kulturze i nawykach. Sam mialem kontakty z ta
nacja i wiem jak potrafia byc nachalni i sugestywni.Poza tym, bylem wobec
niej wiele lat nieczuly, co nie oznacza jednak, ze nie dbalem o dom lub
szukalem wrazen z innymi kobietami.
Mowi mi, ze gdybym wracal do domu z wesola mina, przytulil, zapytal ja sie
czuje, czasem zrobil przyslowiowa herbate, zaprosil do knajpy, nigdy by do
tego nie doszlo.
A tak, myslala, ze ja nie kocham i nie cenie, wiec pierwszy ktory dal jej
serce (okazal sie w koncu wielkim gnojem)i nie pchal sie do seksu, wzial ja
jak na wedke.
I tu mam pare watpliwosci.
Czy rzeczywiscie ich kontakty, chodzi o poczatkowa faze, nie przerodzily sie
takze w zaangazowanie fizyczne? Zona zaprzecza temu w ostry sposob, ale nie
zaprzecza, ze byly momenty kiedy czula sie w jego obecnosci b. dobrze.
Dlaczego nie zerwala z nim ostatecznie, tylko wznowila kontakt? Tlumaczyla mi
wtedy, ze on ja b. kochal i prosil chociaz o rozmowe telefoniczna a ona
poczuwala sie do odpowiedzialnosci, bo rozkochal sie w niej, a teraz mogl
sobie cos zrobic. Dzis wie,ze to tylko byly podstepy.Ale wtedy to jej nawet
imponowalo.
Ja go widzialem i rozmawialem. To wyjatkowy tchorz i kanalia, ale coz.
Czy ktoras z dojrzalych Pan moze mi cos powiedziec na temat tej histori?
Czy wierzycie w taka wersje wydarzen? Czy uwazacie, ze jesli nie maja
kontaktow od 8 miesiecy, to naprawde nie bylo nic powaznego z jej strony,
tylko moment zagubienia? Ja zmienilem sie bardzo po tym. Staram sie byc
czuly, duzo rozmawiamy i czesto razem wychodzimy.Zona tez okazuje mi wiele
milosci i zarzeka sie, ze to byl przypadek, a tak na prawde kocha i kochala
tylko mnie.Pisze mi SMS- y i mowi, ze teraz przezywa ze mna najpiekniejsze
chwile malzenstwa i nawet jak ja zostawie, bedzie to pamietac do konca zycia
i bede jej najblizszy.
Bede zobowiazany za Wasze opinie.