Dodaj do ulubionych

Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje

27.10.09, 21:02
Prosta sytuacja - on i ona. Oboje w wieku dwudziestu czterech lat. Oboje
deklarują że chcieliby być razem. Żadne z nich nie skończyło studiów i nie
zanosi się na to, by w najbliższym czasie to nastąpiło. Nie kwapią się do
pracy, czas spędzają na bezowocnych mrzonkach, grach komputerowych, zajadaniu
się pizzą, słuchaniu kiepskiej muzyki i kupowaniu nowych ciuchów za kasę
rodziców. Problem w tym, ze jedna z tych osób, to moja siostra.

Co zrobić z osobą, która uważa, że należy jej się cały świat, a nie rozumie,
że bezowocne siedzenie na tyłku do niczego nie prowadzi? Że nie dostanie od
nikogo super pracy i super mieszkania, jeśli nie weźmie się do roboty. I
obraża się, gdy ktoś szczerze mówi jej że marnuje sobie życie, tkwiąc w
lenistwie i bezczynności.

Zastosować w stosunku do takiego człowieka terapię szokową? Odciąć od źródełka
pieniędzy i wygód? Nakazać, żeby wzięła się do roboty, wiedząc, że znienawidzi
każdego, kto wyrwie ją ze słodkiego lenistwa?

Cholera, jakie życie jest niesprawiedliwe. Jeden bałwan i leń w rodzinie i nie
da się spokojnie egzystować. Bo człowiek ciągle myśli o tym, że ktoś bliski
się marnuje i traci bezowocnie piękny czas w życiu. I kiedyś ocknie się z ręką
w nocniku. Taki obraz boli, jeśli się tego lenia jednak kocha. Terkocze się
więc leniowi o konieczności dokonania zmian w życiu, dopinguje się go, żeby
skończył magisterkę, ogarnął się trochę, pomyślał o przyszłości, wyobraził
sobie jak ma wyglądać - i nic, ciągle nic. Ręce opadają. Może w końcu przestać
się przejmować. Niech się uczy na swoich błędach :/
Obserwuj wątek
    • hermina25 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:10
      jak nie spadnie z wysoka i się porządnie potłucze ,to się nie nauczy...
      terapia wstrząsowa i to hard wydaniu...
      • kaczynksi Ale to Ty masz problem, nie ona. Może tak jej po 05.11.09, 09:52
        prostu jest pisane? Musisz się pogodzić, uważam. czas uczy też niejednego.
    • marzeka1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:11
      "
      Co zrobić z osobą, która uważa, że należy jej się cały świat, "- cóż, możesz
      tylko pozwolić się jej przekonać, że to nieprawda, a rodzice -jak będą mądrzy- w
      stosownym czasie odetną "źródełko". Warto tylko nie ulegać szantażowi "jak -taka
      biedna i mała, pomóżcie, cały świat jest przeciwko".
      • stary_zgred1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:26
        Czasami, kiedy mnie ku...ca bierze, to mam ochotę z całą mocą w tyłek ją kopnąć.
        Jedyne, co mnie wstrzymuje to fakt, że życie jeszcze niejeden raz ją kopnie. I
        wtedy robi mi się jej żal. I koło się zamyka.
        • hermina25 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:33
          jest już dużą dziewczynką...jakby wcześniej po dupie dostała,to by teraz nie
          żerowała na rodzicach jak pasożyt.Takie usprawiedliwianie lenia,powoduje tylko
          tyle,że czuję się on bezkarny w swoim wykorzystywaniu innych.
        • marzeka1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:33
          A jak na to wszystko zapatrują się rodzice, którzy na razie finansują córkę?
          • stary_zgred1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:41
            marzeka1 napisała:

            > A jak na to wszystko zapatrują się rodzice, którzy na razie finansują córkę?

            Bardzo dopingują w pisaniu pracy magisterskiej i szukaniu pracy. Wszystkim nam
            zależy, żeby młoda wzięła życie w swoje ręce. Ja próbowałam podpytać znajomych,
            czy nie znalazłoby się coś dla młodej dziewczyny po Politechnice, to samo robią
            rodzice. Niestety, siostra nie wykazuje żadnego zainteresowania swoja
            przyszłością. Krótkowzroczność do kwadratu. Aby tylko TU i TERAZ było
            przyjemnie, żeby można było się po nocach bawić i w dzień odsypiać. A praca może
            poczekać :/
            • vandikia Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:46
              Pozwoliliście jej na to, a teraz macie pretensje. Tak to wygląda.
              Ma 24lata, zdąży się jeszcze napracować.
            • marzeka1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:49
              Błąd polega na tym, że robicie to ZA NIĄ: to wy przejmujecie się jej magisterką,
              to wy rozpytujecie o pracę, dalej hodujecie księżniczkę, a może czas tupnąć i
              powiedzieć: dalej -SAMA.
            • princess_yoyo Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:54
              tak wlasnie rodzice krzywdza swoje dzieci.

              tak, czlowiec musi sie pewnych rzeczy nauczyc na wlasnych bledach i
              owszem czasem jest to bolesne, takie jest zycie. im dluzej wszyscy
              beda odwlekac nieuniknione tym gorzej dla samej zainteresowanej.
            • biala.chmurka Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 10:17
              > Bardzo dopingują w pisaniu pracy magisterskiej i szukaniu pracy.
              Czyli co robią? MÓWIĄ,aby ją pisała i aby szukała pracy? "Ty mów a ja zdrów". Czy też może piszą za nią i szukają za nią a ona sama umywa rączki? Otóż w tej całej sytuacji jedyny słuszny doping to zaproszenie jej na wieczorną kurtuazyjną rozmowę, gdzie z rodzicami oznajmicie jej (nie - postraszycie, oznajmicie właśnie, stwierdzicie fakt, który się ziści niezależnie od jej błagań by tego nie robić, że jeśli nie napisze magisterki na czas (do tego czasu rodzice mają względnie jako tako obowiazek ją utrzymywac) to nie może liczyć na ich dłuższe wsparcie, będzie musiała iść do pracy, i nie będzie dostawać od nich pieniedzy. Jeśli będzie oponować, możecie smialo uzmysłowić jej wówczas, że jest bezczelna.
              A w związku z tym , ze czasu coraz mniej, by z sukcesem się obronić, niech się bierze do pisania. i na koniec dodajcie: żeby nie było, że nie ostrzegaliśmy ;) :P
              Wszystkim nam
              > Wszystkim nam zależy, żeby młoda wzięła życie w swoje ręce.
              a jej wręcz przeciwnie jak dotąd.
              • elle444 skasować kieszonkowe i dawać tylko jedzenie ... 04.11.09, 17:53
                jak nie bedzie na pizze, piwo i ciuchy to zacznie głowkować.
            • kindofmagic Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 10:41
              Imprezowalem i zerowalem na rodzicach do ok 25 roku zycia. Moja obecna
              zona, a wtedy dziewczyna rowniez. Dzis jestesmy po 30tce, pracujemy,
              zarabiamy calkiem niezle, mamy dwuletnie dziecko. Moze i twoja siostra
              zacznie niedlugo powazniej myslec o przyszlosci. Na sile nikt nikogo
              nie nauczy. Motywacja to najwiekszy motor dla czlowieka.
        • sneipas_omoh Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 04.11.09, 15:49
          Jej zycie - jej odpowiedzialnosc.
          A jak Ci zalezy, kopnij w tylek, byle mocno i z pelnym poparciem
          rodzicow.
          Bedzie Cie nieznosic tylko przez pierwsze dwa lata, ale potem Ci
          pdziekuje...
          Powodzenia
    • laracroft82 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:32
      stary_zgred1 napisała:

      > Zastosować w stosunku do takiego człowieka terapię szokową? Odciąć od źródełka
      > pieniędzy i wygód? Nakazać, żeby wzięła się do roboty, wiedząc, że znienawidzi
      > każdego, kto wyrwie ją ze słodkiego lenistwa?
      >

      dokładnie tak jak piszesz
    • vandikia Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:44
      Wiesz co.. a może oni są szczęśliwi hę?

      Ok, zgrzyta wyłudzanie kasy - owszem.

      Skąd wiesz, że ona się marnuje? Że traci ten piękny czas? Widać jej
      tak dobrze.

      I jeszcze jedno.. wszystkie, dosłownie wszystkie lenie z mojego
      otoczenia, ludzie którzy nie brali życia serio, którzy bimbali,
      bawili sie na całego, prawie codziennie.. chłopaki, którzy mając
      25lat potrafili brac kasę na drogie pianki do nurkowania od
      rodziców - średniozarabiających.. to wszyscy oni jak stwierdzili, że
      nadszedł czas na stabilizację, to dostali świetne prace i powodzi im
      się znakomicie - a studia też przeciągali ile wlezie. Jedyne co ich
      broni - są naprawdę inteligentnymi ludźmi.

      I uwierz, bardzo dużo osób startowało do nich z misją, z własną
      wersją widzenia ich życia itd.. ilu ich żałowało na zapas.. a teraz?
      A teraz wielu zazdrości.
      • biala.chmurka Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 10:22
        > Skąd wiesz, że ona się marnuje? Że traci ten piękny czas? Widać jej
        > tak dobrze.
        ??? Ale jej rodzicom nie jest dobrze, bo ciągnie od nich kasę. Twoje podejście jest takie samo jak siostry autorki wątku... Spędza miło czas więc o co chodzi, prawda? no właśnie o to, że nie kiwnie własnym palcem na to, aby ten czas miło spędzać, lecz robi to za czyjąs kasę. Pozatym rodzice nie będą żyli wiecznie, co wtedy? Też powiesz, ze nie zmarnowała czasu?
        • kindofmagic Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 11:00
          > ??? Ale jej rodzicom nie jest dobrze, bo ciągnie od nich kasę.
          Twoje podejście


          Czytasz, a nie rozumiesz :) Nikt nie napisal, ze rodzicom jest z tego
          powodu niedobrze. Brat napisal, ze zal mu siostry, bo JEGO zdaniem
          marnuje zycie. Skoro rodzice daja to dziecko bierze, nie ma w tym nic
          zlego.

          vandikia napisala wyraznie, ze wszystkie lenie z jej otoczenia, po
          okresie zycia na garnuszku rodzicow zaczely zarabiac duze pieniadze i
          stali sie calkowicie samodzielni.

          Ja takze jestem tego przykladem, dzis zarabiam wiecej od rodzicow,
          mam mieszkanie, dobry samochod i ciesze sie z beztrosko spedzonego
          niegdys czasu. Za kilka lat bede pewnie pomagal rodzicom, bo beda
          oboje na emeryturze.

          Zycie to nie tylko praca i ciulanie pieniedzy, kto tego nie rozumie
          wiele traci. Nie zmarnowalem czasu na bawiac sie na imprezach,
          podrozujac po azji, ani nurkujac pod lodem. Nawet godziny spedzone na
          grach komputerowych i czytaniu komiksow sa dla mnie wartosciowe.

          • steamtrain Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 11:09
            "Ja takze jestem tego przykladem, dzis zarabiam wiecej od rodzicow,
            mam mieszkanie"


            Nie cioleczku, nie masz mieszkania. Masz kredyt na mieszkanie.
            • kindofmagic Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 11:51
              > Nie cioleczku, nie masz mieszkania. Masz kredyt na mieszkanie.

              Inwektywe zachowaj dla siebie. Kredyt to ja mialem jakis czas temu na
              ziemie ale jak sie ma troche oleju w glowie i umialo sie wykorzystac
              boom budowlany sprzedajac grunt to mozna uzbierac i na mieszkanie.
              Dla ciebie moze istnieja jedynie kredyty, ja mam kredyt tylko na
              samochod ale stac mnie na to i nie musze sobie odmawiac.


    • brms Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:48
      >>za kasę
      rodziców.

      Rodzice ponoszą odpowiedzialność za to marnowanie. W połowie to oni
      ją marnują, naprawdę tak uważam.
    • poprostu_basia Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:53
      A może to taka postawa obronna: boi się ze pracy nie znajdzie, nie stanie na
      nogi itd więc woli nie próbowac?
    • avital84 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 21:57
      Wiem, że chcesz dobrze, bo zawsze tak troszczyłam się o moją
      siostrę. Tyle, że nie uszczęśliwi się kogoś na siłę. Twoja siostra
      może mieć zupełnie inne wartości niż Ty. Może inaczej postrzegać
      szczęście. Nie każdy może być wykształconym inteligentem znającym
      się na dobrej kuchni i muzyce. ;)

      Ja zawsze dawałam dobre rady mojej siostrze. Okazuje się, że mimo
      tego, że ona całe życie z wielkim luzem podchodziła do wszystkiego,
      nie przykładała się do nauki, nie myślała o przyszłości i nie
      interesowała się tym co się dzieje dookoła. Tymczasem patrząc teraz
      na nią widzę, że jest szczęśliwa. Ja z moim charakterem pewnie bym
      na jej miejscu narzekała, że szkoła nie taka, że praca nie taka, że
      chłopak nie ten. Ona jest dumna z tego, że uczy się i pracuje. Kocha
      swojego chłopaka, który dla niej jest idealny. Wspólnie planują
      rodzinę, przyszłość, budują dom. Nie ma większych stresów i chyba
      nie zamieniłaby się ze mną.

      A Ty pewnie też masz skłonności do zamartwiania się za siebie i za
      innych. Chyba nie ma sensu.
      • stary_zgred1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 22:08
        Tak, macie rację, wina za nieróbstwo siostry spoczywa w części na rodzicach i na
        mnie. może przegapili moment, kiedy trzeba było tupnąć mocno nogą i powiedzieć
        głośno DOŚĆ BYCZENIA SIĘ. Tylko że myśmy chyba do pewnego momentu tego nie
        widzieli. Siostra gładko przeszła przez studia i zacięła się na finiszu. Nie
        chce się jej. Może to strach przed byciem dorosłym człowiekiem, a może wyszła na
        wierzch natura lenia. Gubię się w tym wszystkim i nie widzę rozwiązania.
        Przyszłość małej wygląda w mojej wizji nieciekawie.
        • avital84 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 27.10.09, 22:21
          A może potrzebuje przerwy, by przemyśleć co chce robić w życiu,
          gdzie i z kim. Jeszcze się zdąrzy napracować. Łobaczysz. ;)
          Na zachodzie znaczy się w Stanach i w Izraelu :) jest taka moda, że
          zaraz po szkole średniej lub tuż po studiach ludzie robią sobie
          przerwę. Czasem roczną, czasem dłuższą. Zwiedzają w tym czasie
          świat, trochę próżnują. Szukają swojego miejsca. Z obserwacji wiem,
          że to ma sens.

          Czasem tak szybko pędzimy do przodu, że gubimy sens. Może nie trzeba
          brać udziału w wyścigu szczurów tylko robić wszystko w swoim czasie.
          Twoja siostra może potrzebować przerwy, a powody tego mogą być
          różne. Ale nie jest powiedziane, że to już jest stan na zawsze.
          Skoro prawie skończyła studia to nie będzie trudno jej to zakończyć,
          kiedy poczuje, że to odpowiedni moment.
        • ladette mysle, ze to nie lenistwo 04.11.09, 13:17
          Nie dziwie sie jej po czesci. Jest swiezo po studiach, a w tym kraju nie ma
          wielkich perspektyw dla ludzi z dyplomem.

          Moze ma depresje? Ja jestem w podobnej sytuacji, tak jak wszyscy znajomi, ktorzy
          wlasnie koncza lub skonczyli studia.
          Czlowiek popada szybko w marazm. Mi pomogl wyjazd na wakacje do Stanow i
          studencka praca przez dwa miesiace.

          Ale jestem przerazona co dalej? Nie chce pracowac za 1,5 tys. miesiecznie kiedy
          mam znajomych np. w Asutralii, ktorzy bez studiow zarabiaja piec razy tyle.

          Daj jej czas. Albo pomoz wyjechac gdzies za granice.
      • biala.chmurka Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 10:26
        > Tyle, że nie uszczęśliwi się kogoś na siłę. Twoja siostra
        > może mieć zupełnie inne wartości niż Ty. Może inaczej postrzegać
        > szczęście. Nie każdy może być wykształconym inteligentem znającym
        > się na dobrej kuchni i muzyce.
        Owszem. Ale to nie znaczy chyba, że ma żyć na nie swój koszt? Jesli neikoniecznie chce byc wyksztalcona, ale zarobi na siebie, to ok.
      • jackie71 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 04.11.09, 15:33
        Avital, kurcze, masz rację... Ja też mam zastrzezenia do sposobu, w jaki żyje moja siostra, ale po Twoim poście chyba przestanę je mieć. Oczywiście nie sposób nie martwic sie całkowicie o osobe, która bedąc dobrą studentką ( ale tylko dlatego dobrą, ze naprawde jest zdolna) chyba najlepszej uczelni w kraju kombinuje jedynie, jak sie zabawić i gdzies pojechać, kpi ze "szczurów" na swojej uczelni i wbrew panującym tam zasadom będąc na 5 roku ani razu nie zhańbiła się sensowną pracą, której ślad mogłaby umieścić w CV. Może będzie szczęśliwa zyjac inaczej niż szczury ;) i ganiając po second handach, mieszkając byle- gdzie i pewnie z kimś o podobnym podejściu do zycia, jakie ma ona, albo i z nikim ...
    • stinefraexeter Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 28.10.09, 10:03
      To są bardzo ciężkie sytuacje. Współczuję.

      Natomiast, skoro prosisz o radę, to czuję się w obowiązku cię przestrzec: bardzo
      źle postępujecie z siostrą (rodzice i ty). Zmierzacie do złego końca.

      Po pierwsze, jestem przekonana, że jej postawa nie jest kwestią jedynie
      osobowości. Dla mnie to piękny przykład młodszego rodzeństwa - zawsze
      porównywane z mądrzejszym starszym bratem, non stop strofowane od małego, nie
      tylko przez rodziców, ale i przez starsze rodzeństwo... Rodzicom wydaje się, że
      wpływ starszego dziecka wystarczy za wychowanie... Zamiast motywacji pozytywnej,
      motywacja negatywna (bierz przykład ze starego zgreda), itp.

      Do tego odpowiednia osobowość i macie mieszankę gotową.

      A teraz do sedna: wasze postępowanie wobec siostry zdradza pewne poczucie winy z
      waszej strony. Czujecie się winni zaistniałej sytuacji. Widzicie, że coś poszło
      nie tak i domyślacie się, że po części jest to wasza wina (działanie bądź brak
      działania). No i dlatego chuchacie i dmuchacie, boicie się wypuścić na wolność,
      bo boicie się, że nie nauczyliście jej samodzielności (innymi słowy, oblaliście
      sprawdzian).

      Moim zdaniem jest późno i to jest w zasadzie ostatni gwizdek. Jeśli chcecie jej
      pomóc, wiecie co robić. Teraz jest jeszcze względnie młoda, ale już niedługo nie
      będzie jak i kiedy odzyskać straconego czasu i naprawić choć części błędów.

      To co robicie, to nie miłość, tylko poczucie winy. Prawdziwa pomoc niesiona
      drugiej osobie nie zawsze i nie od razu musi spotykać się z wdzięcznością i
      entuzjazmem.
      • jackie71 bzdura, bzdura, bzdura... 04.11.09, 15:37
        Ja nigdy nie byłam stawiana mojej siostrze za wzór, wręcz przeciwnie, była
        raczej chwalona, niz krytykowana, a ona i siostra autora wątku pewnie mogłyby
        podać sobei rączki.
        • stinefraexeter Re: bzdura, bzdura, bzdura... 05.11.09, 10:37
          To twój wątek? Nie.
    • green_basik Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 28.10.09, 10:16
      Swoim sposobem dziadek zrób tak, jak będzie w sytuacji podbramkowej " pomóż "
      jej, a następnie: wymuszasz poczucie winy, uświadamiasz jakie to jest
      zobowiązanie i odcinasz od tego kupony do końca życia.
      Za wszystko w życiu trzeba płacić.

      Dobrze by było jakby zostawiła chłopaka nieroba, jakoś trzeba ją sprawnie
      zmanipulować.

      Nowy blog i ciągle to samo: tęsknota za mamusią, która czeka w domu z ciepłym
      ciastem. Z dnia na dzień coraz mniejsze szanse, ale nadzieja umiera ostatnia,
      czyż nie?
      • green_basik Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 28.10.09, 13:37
        > Swoim sposobem dziadek zrób tak, jak będzie w sytuacji podbramkowej " pomóż "
        > jej, a następnie: wymuszasz poczucie winy, uświadamiasz jakie to jest

        Pomóż, bo tu przecież chodzi o miłość.
        Własną.
        • green_basik Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 09:38
          > > Swoim sposobem dziadek zrób tak, jak będzie w sytuacji podbramkowej " pom
          > óż "
          > > jej, a następnie: wymuszasz poczucie winy, uświadamiasz jakie to jest

          Etap ostatni, to opowiadanie na prawo i lewo jaka to jest interesowna, gdy np.
          okaże się nieszlachetna.
          Ważne jest, aby nie wiedziała od kogo jest pomoc, lepiej jest ujawnić się po
          jakimś czasie.
          • green_basik Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 09:50
            > Ważne jest, aby nie wiedziała od kogo jest pomoc, lepiej jest ujawnić się po
            > jakimś czasie.

            Istotne jest, aby wszyscy wokół wiedzieli ile " dobrego " zrobiłeś, dzięki temu
            nie ujdzie jej to wszystko na sucho.
            • green_basik Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 10:20
              Mój znajomy tak "pomógł" koleżance, a potem wysyłał jej
              taką piosenkę.
              A na drodze rozsypywał prezerwatywy, aby nie zapomniała.

              Można?
              Można.
              Elegancko i z klasą.

              Tylko ktoś "życzliwy" uświadomił mu, że w ten sposób traktuje ją jak dziwkę. To
              przestał.
              Bardziej subtelnymi sposobami starała się na niej wymusić, aby zachowywała się
              tak jak on chce.
              Pozytywną motywacją to nazwał.
    • ferero Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 10:42
      ma takiego mądrego brata, a sama taka nieporadna. to musi być straszne dla
      ciebie. najgorzej jak w rodzinie taki ktoś odstaje od poziomu. ona na ziemi - a
      ty lekko lewitujesz wznosząc się ponad podziały. podziwiam ;-))) może zabierzesz
      ją na Hawaje, zamiast pokazywać fotki jak tam uroczo.
    • difenbachia85 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 30.10.09, 12:10
      wszyscy przesadzacie, dziewczyna ma 24 lata, z tego co zrozumiałam
      została jej do napisania magisterka i na dodatek nie kończyła
      jakiegoś lekkiego kierunku (Politechnika do łatwych uczelni nie
      należy). Przecież równie dobrze mogłaby mieć w plecy 2 lata studiów
      albo i więcej, ale nie ona ma pół roku poślizgu (dobrze liczę?) może
      już nie pamiętacie jak się pisało pracę mgr? zanim się człowiek
      zabierze to mija kupa czasu, a że ciągnie kasę od rodziców?
      oczywiście wszystko w granicach rozsądku, ale zdaje się że jeśli
      dziecko nadal się uczy to rodzice mają obowiązek je utrzymywać do 25-
      26 roku życia (poprawcie mnie jeśli się mylę. Być może bronię jej bo
      sama niedawno podobnie się zachowywałam (obroniłam się zgodnie z
      planem ale zaraz w czerwcu nie uważałam że jak najszybciej muszę
      znaleźć pracę, uważałam wręcz że po studiowaniu 2 kierunków dziennie
      rownolegle i napisaniu tej cholernej pracy należy mi się pół roku
      niecnierobienia.Do tego naprawdę dochodzi stres ze pewien etap w
      życiu się skończył..
      PS: znalazłam pracę, zaczynam w poniedziałek, stresuję się jak
      cholera ale powiem wam że po pół roku byczenia się nabrałam chęci
      żeby coś robić :))
      • clepsydra Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 04.11.09, 12:26
        Gdy ja mialem 24 lata juz mialem inz. w kieszeni i rok pracy za granica za
        porzadna kase.
    • madame_charmante a może ona uważa, że to ty marnujesz życie? 04.11.09, 12:41
      że zapitalając jak mała myszka.. zeby tylko kase, kasę , kasę!!!
      miec... robisz bląd i tracisz to co w zyciu najcenniejsz ? :/
      nie każdy musi miec taka hierarchię waznosci jak ty :]
      • lavinka Re: a może ona uważa, że to ty marnujesz życie? 04.11.09, 13:10
        Sporo ludzi w tym wieku odpuszcza studia w ogóle. Taki kryzys
        emocjonalny. Sztuczne przedłużanie dzieciństwa? Niekoniecznie. Teraz
        nie jest łatwo na świecie. Pracodawcy często niemili,że w ogóle
        pracownik do domu wychodzi. Pracownik chce urlop? Toż to jawne
        kradziejstwo. Nie dziwię się młodym ludziom,że do zostania
        korposzczurami im się nie śpieszy.
        Z drugiej strony jeśli cały czas "żywi" się dzieciaka od małego, nie
        dając możliwości udowodnienia mu swojej samodzielności... to hoduje
        się życiową niezdarę niestety.
        Jest i "trzecia" strona medalu. Wyczuwam malutką nutkę zazdrości. Bo
        tu nie chodzi,że kasa od rodziców. Rodzice dają, ich problem. Tu się
        bratu nie podoba,że on musi ciężko zarabiać, a tu siostrunia używa
        życia jak miło i nie musi całymi dniami w biurze siedzieć. Tak to
        troszkę zabrzmiało, choć nie ukrywam - to tylko kilka linijek tekstu,
        łatwo o złą interpretację.
        Zgredzie, może czas na dłuższy urlop? Jakieś nurkowanie? Wypad w
        góry? Na rower? Bez ciśnienia na samochód, dom i kredyt na 35lat, by
        to wszytko spłacić??
        Pozdrawiam
        lav
      • ap1000 Re: a może ona uważa, że to ty marnujesz życie? 05.11.09, 09:22
        Mhm, a jedzenie samo rośnie w lodówce, lodówki gratisowo rozdają na
        każdym rogu, a mieszkanie - generalnie spoko - do końca życia można
        mieszkać na stancji z 5 studentami. Luuuzik. Aha, jeszcze
        siostra/brat powinna od razu założyć fundusz, żeby mieć z czego
        delikwenta/tkę utrzymywać jak już rodzice nie będą w stanie.

        Get real!

        Poza tym - jak widzisz, że czyjaś hierarchia prowadzi do dużych
        problemów i zależy ci na tej osobie to nie zareagujesz i będziesz to
        mieć gdzieś?
    • uknown to nie jest odosobniony przypadek 04.11.09, 14:33
      jeżeli chodzi o 24 - latków a nawet trochę starszych ludzi ... Pytanie tylko
      dlaczego ty się tak ekscytujesz siostra, która ma jeszcze mnóstwo czasu aby
      dostać od życia po dupie i na własnej skórze się przekonać o co w życiu biega.
      Nie wszyscy w tym wieku mają już jasno sprecyzowaną wizję tego co chcą w życiu
      robić i dążą do niej milowymi krokami, jeżeli ty taki byłeś to ok, ale to nie
      jest norma :) Innym zajmuje trochę czasu życiowe samookreślenie się, kilka
      miesięcy bezczynności jeszcze nikomu nie zaszkodziło, tym bardziej że dziś nawet
      fachowcy szukają pracy po pół roku i nic! Więc nie gorączkuj się, bo to jest jej
      życie i tylko ona zdecyduje co z nim zrobi, a jak zdecyduje że zostanie
      alkoholiczką i narkomanką to tobie też nic do tego.
      • aneta-skarpeta Re: to nie jest odosobniony przypadek 04.11.09, 14:50

        > życie i tylko ona zdecyduje co z nim zrobi, a jak zdecyduje że
        zostanie
        > alkoholiczką i narkomanką to tobie też nic do tego
        .

        no nie do końca. jesli mi by się podwineła noga i hipotetycznie
        wpadłabym w nałóg to cieszyłabym sie i liczyła na to że jednak ktos
        mi pomoże- jakby zaczęła rujnowac sobie zycie to oczekiwałabym od
        rodziców czy brata, żeby walnął mnie mocno w głowe, zebym sie
        opamietała

        sama bym walczyła o brata, ojca, siostre, syna- najgorsze co mozna
        zrobic to patrzec jak ktos cos marnuje np przez narkomanię- czemu
        może mozna zaradzić

        oczywiście nie mówie o wybieraniu zawodu, meża itd tylk o wsparciu i
        madrej pomocy
        -------------

        do autora wątku.

        znam chłopaka, ktory do jakiego 25 r.z. był takim leniem jak Twoja
        siostra- pił i sie bawił- studia jakos zeszły, ale nagle,
        niespodziewanie wszystko mu sie poodwracało i znalazł prace, potem
        lepszą i przewartościował zycie


        szkoda tylko, że jej chłopak jej nie mobilizuje:/
    • stanwewnetrzny siostra czy brat? 04.11.09, 15:14
      Zauważyliście że większość forumowiczów odebrała wypowiedź autorki wątku tak,
      jakby ona była nie starszą siostrą ale BRATEM?

      Daje do myślenia.
      • jackie71 To przez nick. Ale do myślenia to wcale nie daje, 04.11.09, 15:45
        bo ludzie martwia sie o bliskich niezaleznie od płci.
      • aneta-skarpeta Re: siostra czy brat? 04.11.09, 16:21
        stanwewnetrzny napisał:

        > Zauważyliście że większość forumowiczów odebrała wypowiedź autorki
        wątku tak,
        > jakby ona była nie starszą siostrą ale BRATEM?
        >
        > Daje do myślenia.


        tyle daje do myslenia, ze skoro nazwała siebie "starym zgredem", a
        post byl "bezpłciowy" to kazdy uznał ze to brat

        nic szokującego:)
        • lavinka Re: siostra czy brat? 04.11.09, 16:27
          W pierwszej chwili myślałam,że to siostra,ale wielu ludzi pisało o
          bracie, wiec doszłam do wniosku,że czegoś nie doczytałam i jednak brat
          :)
    • 4v jak ja kocham takie posty... 04.11.09, 16:13
      po jednej stronie "stary zgred" (na dodatek płci żeńskiej?), który/a zapewne
      pada na ryj, może jeszcze nawet ściga się ze szczurami... a po drugiej -
      młodsza, wyluzowana siostra.

      zżera Cię zazdrość, człowieku, że masz w rodzinie kogoś, kto nie zaszczepił
      sobie pędu na karierę, kosztem własnego szczęścia i zdrowia?

      zacznijmy od Ciebie. masz udany związek? niewyniszczony, przez brak czasu,
      toksyczne układy w pracy, stres, kłopoty ze zdrowiem? masz kochającego oddanego
      partnera? na stałe?

      wiesz co Ci powiem? chcesz im pomóc? zaproponuj coś innego niż pizze, bo to
      faktycznie robią źle, siostrze od takiego życia urośnie dupa i ją facet zostawi
      (albo odwrotnie).

      a co do pieniędzy, cóż, kiedyś rodzice uznają, że jej trzeba dawac mniej. ale
      nie proponuj jej wtedy pracy na etacie. szkoda człowieka. lepiej niech siądą z
      facetem i obmyśla jakiś biznes plan.

      nie są pie...nymi konformistami, więc zadatek na przedsiębiorce jest.

      • zupazupa konformiści 04.11.09, 17:53
        jak to nie są konformistami?? życie na czyjś koszt to nie konformizm? żerowanie na rodzicach w tym wieku to nie jest brak "pędu na karierę, kosztem własnego szczęścia i zdrowia". nie uczą się, nie nabierają doświadczeń i najwyraźniej nie mają pomysłu, co ze sobą zrobić. ale pewnie chcieliby zarabiać grubą kasę.
        do jakiego wieku takie życie jest ok? aż rodzice przejdą na emeryturę? to dopiero sprytny sposób na życie.
        • 4v sprytny. 04.11.09, 21:40
          masz rację.


          konformiści zawsze są upodleni. nigdy sprytni. więc oni nie są konformistami.
          takimi troche "niebieskimi ptakami", troche nieodpowiedzialnymi, troche
          beztroskimi.... troche głupimi i może.

          ale nie konformistami. aż tak źle nie jest...
    • senseiek masz idealnie pasujacy do siebie login ;) 04.11.09, 18:13
      masz idealnie pasujacy do siebie login ;)

      stary zgred, nic dodac, nic ujac.. :))

      codziennie wstawanie o 6-7 rano, pobudka, szybkie sniadanie, szybki prysznic, pospieszna jazda do roboty na 7-8 godzine, zeby tylko sie nie spoznic.. meczenie sie 8 godzin, jak ma sie szczescie nie miec nadgodzin, w robocie.. wrocenie zmeczony do domu.. gotowanie obiadu, sprzatanie mycie itp. Nigdzie nie idziesz bo jestes zbyt zmeczony na wypad do knajpy, nie mowiac o dyskotece.. Nie ma mowy o calonocnej imprezie, skoro musisz wstac o 6-7!

      Tylko woli pospac sobie do 10-12 albo po prostu do ktorej sie nie wyspi, pozniej robi co chce, wieczorem kino, dyskoteka, knajpa, imprezka do rana, zycie na luzie, wesole i przyjemne..

      I ty sie dziwisz ze twoja siostra nie chce tego, do czego chcesz ja zmusic.. ???
    • katiko Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 04.11.09, 18:19
      Ja, jedyna rzecza ktora bym sie rzeczywiscie przejmowala to lenistwo
      i wyciaganie pieniedzy od rodzicow. Rodzice maja obowiazek
      utrzymywac dziecko tylko w przypadku aktywnego kontynuowania nauki.
      Jezeli uwazaja, ze dziecko olewa nauke i przyczyna tego nie jest
      choroba, np. depresja, moga zrezygnowac z dalszego wspierania.

      Jesli chodzi o opoznienia w pisaniu magisterki to ja bym sie nie
      przejmowala. Ja zmienilam studia w polowie. Magisterke przeciagnelam
      o dobry rok a teraz pracuje na jednaj z najlepszych uczekni na
      Swiecie. Jedyna rzecz, ze przez cale studia dorabialam i czasem
      nawet pomagalam finansowo mojej Mamie.

      Radze postawienie sprawy jasno. Uwazamy, ze marnujesz nasze
      pieniadze i nasz czas (bo trzeba te pieniadze zarobic) i jesli nie
      zobaczymy rezulatatow w postaci dobrze napisanej i obronionej
      magisterki w tym i w tym czasie musisz nam zwrocic pokladane na
      Ciebie od dzis wydatki. To uczciwe postawienie sprawy. Dzieci,
      obojetnie jaki wiek, maja prawa i obowiazki.


      Co do jej zycia to ani nam oceniac ani radzic. Szczescie to
      indywidualna sprawa i tyle.
      Jedynie, jesli chodzi o wzajemne obowiazki i relacje mamy prawo
      wymagac. Pobieranie od rodzicow pieniedzy w momencie, gdy dzieciom
      nie chce sie pracowac ani sie aktywnie nie ucza to wyludzenie. I
      jesli rodzina sie na to godzi to znaczy, ze godzi sie na jawny
      wyzysk.

      • xolaptop Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 04.11.09, 20:02
        Najważniejsze, aby nie mylić dawania dziecku pieniędzy z utrzymywaniem dziecka.
        To są dwie różne sprawy.
      • stary_zgred1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 04.11.09, 20:09
        Rozmawialiśmy z siostrą z rodzicami "na poważnie". Nosi w sobie od dawna chęć
        wyprowadzenia się z domu i rozpoczęcia samodzielnego życia. Ale się boi. I
        faktycznie, wybrała drogę zabawy, jako zapomnienie o problemie. Twierdzi, że za
        jakiś czas wróci do nauki i pracy nad magisterką. Że trzeba jej trochę czasu.
        Chyba trzeba jej uwierzyć - nie jest kłamliwą osobą. Co prawda,pół roku to dla
        mnie dość długie "trochę czasu", ale pal licho, może taki dłuższy"odpoczynek od
        wszystkiego"jest faktycznie potrzebny. Na siłę i tak się z nią nic nie da
        zrobić. Pozostaje czekanie.
        • senseiek Ja juz tak odpoczywam od 15 lat, hehe.. :)) 04.11.09, 23:37
          > Co prawda,pół roku to dla
          > mnie dość długie "trochę czasu", ale pal licho, może taki dłuższy"odpoczynek od
          > wszystkiego"jest faktycznie potrzebny. Na siłę i tak się z nią nic nie da
          > zrobić. Pozostaje czekanie.

          Ja juz tak odpoczywam od 15 lat, hehe.. :))
    • sueellen Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 04.11.09, 21:31
      Rozłożyliście nad nią parasol, trzymacie jej nad głową żeby żadna kropelka nie
      spadła. Ona robi co chce a Wy za nią z tym parasolem.

      A potem wielkie zdziwienie, że młoda wcale nie chce spod tego parasola wyłazić.
      Kto mądry by wylazł w takiej sytuacji?

      Może czas go złożyć, co?
      • griswold79 Re:małe miki 04.11.09, 23:39
        Przykład siostry zalozyciela watku to małe miki w porownaniu z moją
        szwagierką. Ma ona 25 lat. Jej facet z 22 chyba. 3 lata temu zaszła
        w ciążę. Przestraszyla sie z fagasem co dalej. Jej rodzice oddali
        jej połowę domu, jej facet teraz mąż się wprowadził. Tesciowie tę
        połowę domu jej wyremontowali. Kupili samochód. Tesciu majacy własną
        jednoosobową firmę wziął zięcia by z nim pracował bo ten zero
        wykształcenia (nawet mając juz dziecko "za pasem" nie podszedł do
        matury). Jej matka wstaje rano o 6.00. Robi obiad. Potem idzie do
        roboty (córcia cały dzien w domu nic nie robi poza uwazaniem na
        dziecko). Gdy mamusia wraca dokancza obiad. Młodzi idą zjeść. Potem
        tesciowa zmywa gary. Wstawia pranie dla całej rodziny (no bo po co
        prać osobno). Ostatnio córci i zięciowi ocieplili chatę by nie
        marźli bo oni tacy biedni (no i na bieżąco szwagierka pompuje z nich
        kase oczywiscie). Dodam że moja szwagierka to hipohondryczka której
        wszystko jest ciężko zrobic i najlepiej by jej kazdy żałował. Po
        prostu takich frajerów jak moi tesciowie w zyciu nie spotkałem i
        chyba nie spotkam. Niestety odbiło sie to tym że ciut wczesniej moja
        żona urodziła im pierwszego wnuka (szwagierka urodzila pol roku
        pozniej) i tesciowie mają go kompletnie w dupie, w ogóle się nim nie
        interesując. Podobnie sprawa ma się z żoną. Cale zycie zapewniali ja
        o milosci a wyszla z nich jedna wielka hipokryzja. W ogóle jakby o
        niej zapomnieli poswiecając się 25 letniej, z mojego punktu widzenia
        niepelnosprawnej albo wyjatkowo wyrafinowanej córce.
    • aniorek Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 00:03
      Po pierwsze: NIE CZEKAC, DZIALAC (ale nie naciskac). Dawac kase tylko na najpotrzebniejsze rzeczy, mieszkanie i jedzenie. Absolutne minimum.
      Po drugie: nie jest tak, ze rodzice sa zawsze winni. U mnie jakos ja dawalam sobie rade od poczatku, za to moje rodzenstwo mialo problemy z rozpoczeciem zycia na wlasna reke. Nie ma reguly i takie zachowanie nie oznacza automatycznie, ze czlowiek jest pasozytem, a rodzice nawalili, jak tu niektorzy eksperci z bozej laski twierdza.
      Po trzecie: Twoja siostra moze tez miec poczatki depresji, skoro sie boi samodzielnego zycia i byc moze wymagana jest terapia, zanim nastapi eskalacja. W mojej rodzinie wlasnie tak bylo, rodzenstwo przyplacilo to proba samobojcza (a raczej zwrocenia na siebie uwage) i musialo poddac sie terapii. Ale teraz jest OK i sobie radzi, ma prace.

      24 lata to jest zreszta typowy wiek niepewnosci, czlowiek zastanawia sie, co dalej. Moze boi sie, ze po magisterce nie bedzie wiedziala, co dalej, jaka praca, moze nie jest przekonana, czy te studia to byl dobry wybor. Rozmowy z psychologiem to dobra inwestycja i dobry poczatek naprawiania tej sytuacji, o ile dziewczyna sie zgodzi.
    • rlena Jestes dobrym bratem/siostra 05.11.09, 00:11
      chcialabym miec takie rodzenstwo.
      Jesli chodzi o siostre, to nie odrzucaj jej i docen kazda
      konstruktywna probe, ale nie mozessz przezyc zycia za nia.
    • cugier Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 08:12
      Kurcze chyba to o mojej siostrze. z tym, że ona ma 27 lat. Terapię
      szokową za sobą i dalej nic. Jedyna życiowa aspiracja to zarobić
      tyle by starczyło na pizze (a jak nie to albo mimo wszystko dadzą
      rodzice albo "będę chudsza").
      Ja przestałam się przejmować i wtrącać. Wyczerpały się moje
      pomysły...
    • michaelrym Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 08:15
      Nie znam ciebie, nie znam twojej siostry, wiem tylko to, co
      napisales i jak to napisales. A to, co napisales i twoj ton mowi mi,
      ze mozesz byc po prostu o siostre zazdrosny.

      Bezowocne mrzonki? Skad wiesz, ze mrzonki i ze okaza sie bezowocne?
      Sluchaja kiepskiej muzyki? Kiepskiej wedlug ciebie. Moze wedlug
      innych muzyka ktorej ty sluchasz tez jest kiepska. Nie kwapia sie do
      pracy? Przeciez sam piszesz, ze siostra jest blisko ukonczenia
      studiow - ma wszystko zostawic i natychmiast isc do roboty? Piszesz
      ze nie "zanosi" sie zeby w najblizszym czasie skonczyla studia -
      czyli to moze byc tylko twoj domysl. Koniec roku akademickiego jest
      w na poczatku lata, przynajmniej tak bylo kiedy ja studiowalem.
      Teraz jest listopad. Sadzac po doswiadczeniach moich i przyjaciol,
      twoja siostra moze spokojnie bumelowac jeszcze kilka miesiecy. Ja
      tak robilem, moi kumple tak robili, prace magisterska zaczalem pisac
      w koncu kwietnia, a i tak skonczylem studia na dwoch piatkach (wtedy
      byly piatki, nie szostki). Przedtem przez wiekszosc studiow robilem
      dokladnie to, co twoja siostra - nie, gorzej: wiekszosc czasu
      chodzilem na bance i staralem sie przespac z maksymalna iloscia
      fajnych dziewczyn. To samo robili moi najblizsi kumple - po latach
      jeden z nich jest profesorem Akademii Muzycznej, drugi ma wlasny,
      prosperujacy biznes, trzeci byl wiele lat dyrektorem w Erze, teraz
      ma juz dwa domy, odchowanych synow, wiec i pracuje na pol gwizdka.
      Kiedy byli w wieku twojej siostry, ich glownymi zainteresowaniami
      byly alkohol i seks. Zreszta te zainteresowania podziela wielu ludzi
      obojetnie od wieku. I najlepiej jest to zainteresowanie zaspokoic
      kiedy jest sie mlodym, bo mlody wiek to najlepszy wiek do robienia
      roznych glupot. W mlodym wieku sa one wybaczane, w starszym - nie.

      "Cholera, jakie to zycie jest niesprawiedliwe". Powiem ci tyle:
      lepiej sie do tego przyzwyczaj, bo zycie JEST niesprawiedliwe. Byc
      moze twojej siostrze nie zalezy na 'super' pracy i 'super'
      mieszkaniu - sa tacy ludzie, ja do nich naleze. Z tego co piszesz
      wynika ze warunki materialne macie dobre, i nikt nie ma noza na
      gardle. Wiec niby skad ten przymus, zeby zapieprzac caly czas? Skoro
      nie ma potrzeby, to po co? Bo arbeit macht frei? Czy z bardziej
      polskiego powodu - jak ja cierpie, to on/ona tez ma cierpiec tak jak
      ja?

      Wkurzyl mnie twoj post, bo ja sam slyszalem bardzo podobne teksty.
      Bylem w znacznie gorszej sytuacji niz twoja siostra, nie mialem za
      co zyc, musialem pozyczac po 20 dolarow zeby miec na zarcie i
      palenie. No i czytalem ksiazki zamiast brac sie za robote. Kiedy po
      roku dostalem prace jako copywriter w dobrej agencji reklamowej,
      bylo wielkie zdziwienie (rzecz sie dziala w Toronto, w Kanadzie).
      Potem, gdy z tej pracy zrezygnowalem, mialem powtorke, tylko
      bardziej intensywna - jak on mogl zrezygnowac z takiej dobrej pracy!
      O, znowu nic nie robi, trawe pali calymi dniami, lezy w lozku i
      czyta, a jak juz wstanie to oglada filmy albo gra w gry komputerowe!
      No i potem znowu bylo wielkie zdziwienie jak zaczalem pisac filmy i
      ksiazki o grach komputerowych.

      Nasluchalem sie, oj nasluchalem sie takich wypowiedzi jak twoje -
      oczywscie wszystkie wynikaly z troski, z milosci... Piekne slowo,
      milosc, ma tyle roznych znaczen... Przyjaznilem sie wtedy z pewnym
      rezyserem - co tam, powiem, chyba mnie nie pozwie - z Ryszardem
      Bugajskim; opowiadal mi, ze mial dokladnie tak samo - cala rodzina
      jezdzila na nim, zeby wreszcie wzial sie za robote zamiast sie
      wyglupiac z jakimis filmami.

      Mysle, ze po prostu czujesz zlosc i zawisc, ze siotra nie jest taka
      jak ty, a moze nawet gorzej - ze byla taka jak ty, a teraz juz nie
      jest. Mysle, ze jestes po prostu zazdrosny o jej styl zycia, i nie
      akceptujesz jej faceta - tutaj nie bede dociekal dlaczego, nie bede
      wchodzic w zadne rodzinne bagna. Mysle, ze zwyczajnie sie jej
      czepiasz, tak jak to robi wiekszosc ludzi gdy ktos nagle okazuje sie
      byc inny, niz myslano, i nie chce robic tego co wszyscy.

      Odczep sie od swojej siostry i daj jej zyc swoim wlasnym zyciem. Ma
      tylko jedno i ma prawo robic z nim, co chce. A jesli wasi rodzice to
      akceptuja, to tobie tym bardziej wara od tego. "Jeden balwan i len w
      rodzinie i nie da sie spokojnie egzystowac" - tu jest pies
      pogrzebany, te slowa to dowod na to ze po prostu wkurza cie ze ona
      jest inna niz ty, i tak jak powiedzialem wczesniej przy okazji
      jeszcze jej pewnie po cichu zazdroscisz.

      Zabawa i nic nierobienie to najbardziej tworcze zajecie, jakie
      istnieje. To podczas zabawy i "leniuchowania" wymysla sie wszystko,
      co potem okazuje sie wartosciowe. Twoja siostra jest mloda i ma na
      wszystko duzo czasu. Wiec odczep sie od niej i lepiej zastanow sie,
      czy ty sam nie powinienes zrewidowac swojego podejscia do zycia zeby
      byc mniej sfrustrowanym. Radzilbym wiecej leniuchowania i zabawy.
    • sapalka1 Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 09:05
      Spokojnie. Pisze pracę magisterską. NIech ją napisze i wtedy, jeśli nic się nie
      zmieni i nie wykaże chęci podjędcia pracy i żadnych działań w tym kierunku -
      można ją odcinać od kasy itd. Teraz pewnie trochę boi się przyszłości: czy
      dostanie pracę, jak szybko, czy uda jej się uniezależnić - Może by ją wesprzeć
      pod tym kątem? Skoro studia szły jej ok i bez takich akcji, więc nie jest takim
      znowu leniem, po prostu boi się nowego. MOżna jej zasugerować jakiś staż, który
      nie zajmie jej zbyt dużo czasu (tak by mogła pisac pracę) - a jednocześnie da
      jej większą pewność i jasniejszy obraz przyszłości.
    • adiat Re: Patrzeć jak kochany człowiek się marnuje 05.11.09, 09:49
      Nic nie zrobisz. Sorry za porównanie, ale to trochę jak z
      alkoholikiem. Widzisz, że się stacza i się denerwujesz, ale nic nie
      zrobisz. Poza próbą emocjonalnego odcięcia się ( z reguły
      przegraną), a napewną odcięciem kasy i wszelkiego innego wsparcia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka