zycie_jak_bajka
05.11.09, 11:53
Nie zauważyłam kiedy w moim życiu zagościło "ale".
Najpierw niewinnie dość:
- ładnie to zrobiłaś córeczko, ale...
- dobrze się uczysz, ale...
- ślicznie wyglądasz, ale...
Potem coraz bardziej natarczywie:
- świetna z ciebie córeczka, ale...
- kocham cię córeczko, ale...
A teraz widzę, że rozpanoszyło się w moim dorosłym życiu i skutecznie podsyca
niepewność i niepokój.
Mój pracodawca jest ze mnie bardzo zadowolony, ale...
Moi rodzice są ze mnie dumni, ale...
Moja córka uważa, że jestem najlepszą mamą na świecie, ale...
Mój exfacet bardzo mnie kocha, ale...
Moi przyjaciele bardzo chcieliby mnie wesprzeć, ale...
Słuchając moich bliskich, przestaję słyszeć co do mnie mówią, czekając na to
"ale" - jeszcze się nie zawiodłam - zawsze się pojawiało i zabierało radość.
Dziś usłyszałam, że świetna ze mnie dziewczyna i zasługuję na wszystko co
najlepsze, ale... I jeszcze, że wszystko się ułoży i będzie dobrze, ale...
A ja jak ćma w ogień i rozpaczam, że płonę...
Bo mądra i fajna jestem, ale...