samentu
17.11.09, 19:10
nie, nie serial polsatowski;)
jest tak
przychodzi do mnie klient w stanie ciężkiej depresji i opowiada
- razem z żoną zbierają na mieszkanie, właściwie już uzbierali, ale do
wymarzonego przez żonę lokum brakuje kilkudziesięciu tys. PLN
więc, latem żona do Miska swego mówi, by udowodnił swą męskość i zainwestował
by wypracować róznice
bo to facet ma znosić dobra materialne do gniazdka, bo przecież nie wyszła za
fajtłapę itd itp
facet na inwestycjach nie znał się nic a nic, ale zona każe mąż musi...
bidaczysko poszedł na GPW, wiedząc że sie nie zna zainwestował w branże którą
najlepiej rozumiał (restauracje)
no i na dziś stopę zwrotu z kapitału uzbieranego na mieszkanie ma jakieś -85%
z tendencja do zwiększania się
i tu pojawia się problem
1. żona NIC nie wie (jak to zona zazwyczaj), tzn wie, że "zaradny" Misio
inwestuje zgodnie z poleceniem, ale nie zna wyniku
2. wybrane lokum do odbioru będzie za 4 miesiące
3. szanse na CUD czyli wyjście na zero są takie jak na inne Cuda
facet siada przede mną w ciężkiej depresji
i pyta się co ma robić?
I co Panie radzą?
mówić żonie?
a jak tak to kiedy?