nolus
08.12.09, 18:44
patrzę na moich kiedyś szalonych znajomych dobiegających 30-tki i widzę, że
większość po latach bardzo intensywnego życia zaczyna cenić stabilizację i
spokojne życie. zaczynam się zastanawiać czy to nie jest czasem jakaś reguła,
że ludzie, którzy mając lat 20+ żyli na maxa czyli np. imprezowali ile się
da,często zmieniali partnerów, wszystkiego chcieli spróbować(a im bardziej to
było ekstremalne tym lepiej),mieli na koncie różne wyskoki, dobijając 30-ki
przechodzą totalną metamorfozę - zaszywają się w domu,stronią od dawnych
znajomych, ich życie towarzyskie zamiera, nie da się ich wyciągnąć nawet na
kawę, a czasem stają się po prostu bardziej konserwatywni? uważacie, że tak
jest? chodzi o mi o ten szczególny przypadek osób, które naprawdę "używały
życia",a nie tych, co trochę popróbowali tego i owego i szybko im się znudziło...