Dodaj do ulubionych

Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda?

IP: *.zbymar.tarnow.pl / 80.51.164.* 28.01.04, 20:06
Witajcie
Zwracam się do Was z pytaniem. Jestem obecnie w bardzo szczęsliwym
zwiazku.Planujemy wspolną przyszość.Ale...Skończylam studia-mam 2
fakultety,a moj partner szkolę zawodową.Nigdy nie odczulam tego że on ma
gorsze wyksztalcenie ode mnie,ma świetną pracę,a ja wciąż szukam pracy po
Jednak nie chcialabym, zeby on z tego powodu czul się gorzej i nie bylo
powodem sprzeczek i klotni.
Jakie jest Wasze zadnie?

mag
Obserwuj wątek
    • Gość: Alla Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.04, 20:27
      Niektórych progów nie da się przeskoczyć... Nie rańcie się wzajemnie! Najlepsze
      rozwiązanie do rozstanie :(((((
      • umyslowo_twardy Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 20:45
        Ale kto ma jakiś próg do przeskoczenia? Dyplom o niczym nie świadczy, już
        częściej jego brak, ale nie zawsze.
        • Gość: yorke skoro dyplom o niczym nie swiadczy... IP: *.chello.pl 29.01.04, 05:34
          Rozumiem, ze dyplom to pierdniecie na ktore stac kazdego to dlaczego on jest po
          zawodowce, a nie ma tego dyplomu?
          • drzazga1 Nie ma reguł 28.09.04, 09:55
            Znam osobiście facetów z doktoratami - takich dupków żołędnych nie spotyka się
            codziennie. Znam chłopaka po zasadniczej inteligentnego, z autentyczną
            kindersztubą, tacy dżentelmeni to przed wojną byli jak mawiała moja babcia;)
            Oczywiście znam też przypadki odwrotne.

            Samo wykształcenie nie gwarantuje, że ma sie do czynienia z mądrym człowiekiem.
      • Gość: Konam W mojej rodzinie zaistniała analogiczna sytuacja IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 03.02.04, 21:21
        Moja mama jest....prawie po studiach( przerwała na 3 roku). Mój ojciec skończył
        zawodówkę (coś związanego z samochodami). Jak wyglądała w związku z tym
        historia naszej rodziny? A więc tak: na początku małżeństwa mój tatuś (jak
        twierdzi moja mama) miał duuże poroblemy. nie chodziło tylko o różnice w
        wykształceniu. Rodzina mojej mamy to byli księża ,nauczyciele itp(inteligencja
        pełną gębą). Rodzina taty to była niepracująca matka z 7! dzieciaków i ciężko
        (fizycznie) pracujący ojciec. W dodatku mój tatuś (człowiek niezwykle
        towarzyski i rozrywkowy) zadawał się z towarzystwem....kontrowersyjnym. Jak
        więc widać na załączonym obrazku był to od początku do końca klasyczny
        mezalians. W skrócie mówiąc i nie wdając się w intymne szczgóły powiem ci ,że
        dopóki była między nimi miłośc to...było wspaniale(do dziś oboje zgodnie tak
        twierdzą). A jak się skończyło uczucie to nagle się okazało ,że właściwie to
        nie mają nic sobie więcej do zaoferowania i wcale do siebie nie pasują! 5 lat
        zajęło im odkrycie tej wielkiej prawdy. A ja...no cóż jestem kolejnym
        dzieckiem ,które wychowało się w niepełnej rodzinie. A teraz trochę pozytywów.
        Sama właśnie kończę studia i mój tata jest ze mnie bardzo dumny. Chwali się mną
        przed swoim licznym rodzeństwem. Poza tym mam ciekawe porównania. Np. w czasie
        świąt . Jeden dzień jestem u rodziny mojej mamusi ,a drugi u rodziny tatusia.
        Są tacy różni! Mam wręcz przekrój społeczy. inne tematy rozmów ,inne problemy.
        W rodzinie mamy każdy problem jest nicowany, pogłębiany, omawiany w wielu
        aspektach. Mówiąc brutalnie ,najczęściej się szuka dziury w całym, bez żadnego
        wyraźnego powodu. U taty główie się kłócą, by za 5 minut znowu się pogodzić,
        dzieciaki się drą, wszystcy mówią jeden przez drugiego i jest ...weselej. Ale
        ja lubię obie moje rodziny.
        Cóż mam ci poradzić .Spróbuj! Moi rodzice byli(wprawdzie krótko) bardzo ze sobą
        szczęśliwi. A ja mojego zwariowanego i nieodpowiedzialnego tatusia jednak
        bardzo kocham.
      • Gość: Ta z krainy czarów Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.lunar.com.pl / *.lunar.com.pl 27.09.04, 16:10
        Meg! Miłość przemierza cały świat by znaleźć swoją 2 połowę więc dlaczego nie
        może przeskoczyć ze szkoły zawodowej do doktoratu!!! Ważne byś to Ty była pewna
        że to akurat ten facet! Sądzę że jesteście już trochę ze sobą, więc może
        szukasz dziury w całym albo stoisz przed poważną decyzją i po prostu się boisz.
        Sama sobie odpowiedz czy z kim innym będzie Ci lepiej? Jeśli stanie się to
        przeszkodą to tylko dlatego bo wy tego będziecie chcieli i na to pozwolicie!!!
        Większość problemów stwarzają sobie ludzie tylko w wyobraźni. Ja ogólnie życzę
        wam powodzenia i mniej takich bezpodstawncyh dylematów.
        • Gość: marta Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 62.233.243.* 27.09.04, 16:39
          Jestem pewna, że jeżeli naprawdę się kochacie, to różnica w wykształaceniu nie
          stanowi problemu. Myślę, że boisz się podjęcia ważnej decyzji. W sumie, ludziom
          z niższym wykształceniem jest teraz ciężej. Twoje obawy mogą byc uzasadnione.
          Ale w związku najbardziej liczy się miłość, nie mam racji? Sama zrezygnowałam z
          miłości z podobnego powodu. Do tej pory nie mogę sobie tego darować. Później
          już nie ma odwrotu. Nie powtórz mojego błędu. Chyba, że jesteś pewna, że nie
          kochasz tego człowieka. Trzymam kciuki za to, żeby Wam się udalo. Serdecznie
          pozdrawiam.
          • Gość: studentka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.net / 213.199.197.* 27.09.04, 21:10
            moja rodzina rozpadła sie bo mój ojciec miał zawodówke a mama studia. związek
            mojej przyjaciółki rozpad sie z tego samego powodu!!niewarto marnować czasu,
            prędzej czy później ten mezalianz wybuchnie
            • Gość: Perełka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.04, 16:16
              Masz rację - to wybucha wcześniej lub później. Z początku jest fajnie, ale
              potem (po kilku latach wspólnego życia) zaczynasz zauważać, że ten człowiek nie
              ma ci nic ciekawego do zaoferowania. Nie ma pomysłu na ciekawy wieczór. Ale
              wymagania co do szacunku: ogromne - bo to ON jest głową domu.
              • Gość: maddy Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 195.116.73.* 13.10.04, 15:18
                co za bzdura! tak jakby studia dawały z marszu ludziom pomysł na wspólny
                wieczór!?? to nie ma nic ze sobą wspólnego! znam wielu po studiach nudnych
                facetów, dla których liczy się tylko kariera, na wspólny wieczór nawet nie mają
                czasu. I znam faceta, który studiów nie ma, ale jest najbardziej pomysłowym
                facetem pod słońcem!
            • opty2005 Taki związek nie ma szans 23.10.05, 08:16
              Kiedy minie seksualna fasycynacja, nadejdą codzienne dni. Rozmowy-o czym
              rozmawiać i otoczenie- komentarze, ona żoną niedokstałconego "Ćwoka", kpiny.
              drwinki itd, w rezultacie brak wspólnych znajmomych. Różnice w sposobie
              budowania zdań, co gorsze błędy ortograficzne w piśmie, to wszystko wyjdzie na
              wierzch i obrzydzi wspólne życie.
              • tasma_izolacyjna Re: Taki związek nie ma szans 25.12.05, 15:55
                Pozwolę sobie zauważyć, że:
                - błędy ortograficzne (i to przerażające) i gramatyczne robią również osoby po
                studiach,
                - inteligencja (niestety) nie jest w obecnych czasach niezbędna do skończenia
                studiów.
                Wydaje mi się (choć mogę się mylić), że gdyby istniały jakieś istotne
                dysproporcje intelektualne pomiędzy autorką wątku i jej partnerem to były by
                dla niej już teraz widoczne. Życzę powodzenia.
        • Gość: Niepokorna Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.Zabrze.Net.pl 27.09.04, 22:40
          uważam,ze kiedys różnica w wykształceniu bedzie bardzo przeszkadzac,ludzie po
          zawodowce malo wiedza,total glaby:)))
          • Gość: kris Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 194.29.176.* 11.11.04, 15:11
            Jeżeli oceniasz inteligęcje ludzipo wykształcebiu to sama jestes total debilem
        • Gość: Haneczka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.ctm.com.pl / 62.29.160.* 12.11.04, 19:01
          są ludzie tepi, ale mają forse, więc kończą prywatne studia, a są ludzie
          inteligentni, którzy z racji sytuacji rodzinnej i finansowej o dalszej nauce
          mogą tylko pomarzyć. Z reszta jak ktoś chce być np. fryzjerem. bo odczuwa takie
          powolanie, nie znaczy, ze jest mało inteligentny (no bo gdyby był miałby studia
          skończone). Nie liczy sie tytuł przed nazwiskiem lecz faktyczny poziom
          inteligencji. tak więc może zaistnieć mezalians typu inteligentna krawcowa i
          głupi prawnik! Myslę, że problem tkwi bardziej w przepaści intelektualnej, a
          nie w różnicy wykształcenia.
          • kiciorun Przeszkoda większa niż wam sie wydaje... 20.04.05, 18:48
            wydaje mi sie, że problem może w przyszłości tkwić nie w różnicy w
            wykształceniu. Po czasie może sie okazać, że macie zupewłnie inną mentalność. W
            końcu z jakiegoś powodu Twój facet skończył tylko zawodówkę... nawet jeśli
            przyczyny są od nie go nie zależne (np. problemy rodzinne) to i tak będzie to w
            jakiś sposób rzutowało na wasz związek. Może sie okazać po czasie, że bedzie
            wystarczało mu do życia zupełne minimum (materialne, czy duchowe).Może się
            zdarzyć również tak, że nie znajdziesz u takiego partnera zrozumienia dla
            swoich życiowych aspiracjii. Zrozumienia i conajważniejsze wsparcia. Chciałabym
            jeszcze uświadomić dziewczyny, które sie tu wypowiadają, a z pewnością sie w
            takiej sytuacjii nie znalazły, że nawet w dzisiejszych czasach istnieją różnice
            społeczne. Ja popieram moją wypowiedź DOŚWIADCZENIEM, które pozbawiło mnie
            złudzeń co do mezaliansów....
      • romina_m Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 11.11.04, 15:45
        pierwsze slysze. moja kuzynka jest inzynierem a jej maz robi nagrobki-jest po
        zawodowce. ale nie jest zadnym głąbem, normalnie sie wyslawia, jest
        inteligentny sympatyczny. szczerze mowiac wole jego niz ja bo nie zadziera nosa
        jak ona. sa szczesliwym malzenstwem ponad 10 lat.
        mam tez kolege z wyksztalceniem zawodowym (jego zona ma wyzsze) i szczerze
        mowiac wielu po studiach mu nie dorownuje inteligencja. papier o niczym nie
        swiadczy a jak ktos tak mysli to sam ma problemy ze soba :/
      • romina_m Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 11.11.04, 15:46
        kurcze ale jakie progi ty masz na mysli???? na studiach spotkalam wieksze glaby
        niz w zawodowce, o jakich progach tu mowa? jak w ogole mozna oceniac czlowieka
        po papierku? a juz dobierac sie wg wyksztalcenia? kosmos...
    • krolewna.sniezka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 20:46
      Gość portalu: mag napisał(a):

      > Witajcie
      > Zwracam się do Was z pytaniem. Jestem obecnie w bardzo szczęsliwym
      > zwiazku.Planujemy wspolną przyszość.Ale...Skończylam studia-mam 2
      > fakultety,a moj partner szkolę zawodową.Nigdy nie odczulam tego że on ma
      > gorsze wyksztalcenie ode mnie,ma świetną pracę,a ja wciąż szukam pracy po
      > Jednak nie chcialabym, zeby on z tego powodu czul się gorzej i nie bylo
      > powodem sprzeczek i klotni.
      > Jakie jest Wasze zadnie?
      >
      > mag

      A czy ON sie czuje gorzej z tego powodu? Zapytaj sie.
      • Gość: gosc po zawodowce Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.proxy.aol.com 27.09.04, 16:34
        Mialem taka sama sytuacje.Ja glupi ona madra.Trwalo to dwa lata,ale sie
        skonczylo, moge dodac ze byla to moja decyzja. Do wszystkich modrych. Niektorzy
        po prostu nie miely szansy aby dalej sie ksztalcic, macie to tez na uwadze? I
        jeszcze dobra rada, uwazajcie z alkoholem bo wtedy szybko wychodzi kto co w
        glowie ma.Zycze wszystkim samych dyplomow, wtedy swiat bedzie piekny i dobry.
    • hehe.he Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 20:50
      w dzisiejszych czasach nie wykształcenie się liczy a juz raczej posiadanie
      dobrej pracy.
      nie widze tu zadnych barier ktore trzeba by było przeskakiwac. jesli wam ze
      soba dobrze to co za znaczenie ma ile masz fakultetow a ilu jemu brakuje
    • Gość: Triss Merigold Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 21:19
      O ile nie bedziesz chciała przy nim używać
      słów "aksjomat", "priorytet", "indyferentny" albo "oksymoron" to nie...
      Jaką świetną pracę można mieć po zawodówce? Właściciel warsztatu
      samochodowego? Posiadacz kilku bud na bazarze? Rozchwytywany stolarz albo
      glazurnik?
      • 18lipiec do Triss 28.01.04, 21:40
        Oh Triss !Nikt na codzień tak nie mówi... A Ty używasz na codzień przy
        partnerze takich słów ??? Oksymoron , aksjomat? A może oboje macie takie super
        wykształcenie że rozmawiacie tylko słownikowo? Rozśmieszyłaś mnie dziewczyno
        tym tekstem. Za kogo Ty się uważasz? Bo miałaś szczęście i pracujesz naukowo?
        To takie szczęście, mało to takich jak Ty? Całe tysiące, miliony. Widzę że i
        tak jesteś wiecznie niezadowoloną i pełną pretensji do świata kobietą. Może
        ambicja Cię zżera? Wiem jakie głodowe pensyjki dostają tacy doktoranci czy
        adiunkci jak Ty, uwierz mi że ktoś po zawodówce może czasem zarobić więcej. A
        miłość... w miłości nieważne jest dla mnie czy mój partner wie co to jest
        oksymoron.

        Z doświadczenia wiem że doświadczony stolarz czy właściciel budy na bazarze to
        czasem lepszy człowiek niż niezadowolona z sobie wiecznie nadęta baba która
        uważa że pozjadała wszystkie rozumyi rzuca tu pustymi hasłami. Wątpię w Twoją
        wiedzę, ukrywasz jej brak pod płaszczykiem ciętych komentarzy.
        • Gość: Triss Merigold Re: do Triss IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 21:55
          Tak, czasem zdarza mi się pozazawodowo używać nieco trudniejszych słów.
          Oczywiście większość konwersacji można opędzić jednym czasownikiem,
          przerywnikiem, wyrażeniami dzwiękonaśladowczymi i słowem "Ja".
          Miliony pracujących naukowo? To chyba nie w tym kraju.
          Miałam szczęście? Szczęsliwie to można wygrać w totka, na wykształcenie i pracę
          naukową trzeba sobie zapracować.
          Głodowe pensyjki? Nie mam wygórowanych oczekiwań finansowych. Jestem leniwa i
          lubię mieć dużo wolnego czasu, siedzieć w domu, czytać, bawić się netem. Na
          ksiązki, wyjazdy i mieszkanie mnie stać i generalnie to mnie zadowala. Jak mam
          konkretną potrzebę finansową to kasuję za korki 50 zeta za godzinę, pomęczę się
          parę popołudni z żądnym wiedzy młodym człowiekiem i jest.
          Nie mam pretensji do świata. Niczego od tego świata nie chce poza świętym
          spokojem i nieirytowaniem głupotą.
          Jeśli dla kogoś kasa jest b. ważna to istnieje parę możliwości jej szybkiego
          zdobycia: dilerka, prostytucja, zawodowa gra w pokera, udział w niezłej
          prywatyzacji, wygranie ustawionego przetargu.
          Naturalnie będąc doskonałym rzemieślnikiem można zasłużenie zarabiać b.
          przyzwoicie. Tylko zdaje się autorka wątku pytała o co innego więc zakładam, że
          ma jakieś wątpliwości.
          Duże różnice w wykształceniu (a studia versus zawodówka to duża różnica) MOGĄ
          ale nie muszą przekładać się na różnice w aspiracjach, spędzanie wolnego czasu,
          system wartości, krąg znajomych, poglądy i umiejętność ich wyrażania czy
          wreszcie - lekceważenie i kompleksy wobec bardziej wykształconej kobiety.
          Widziałam już takie pary i nie były szczęśliwe. Albo tkwili razem "bo dziecko"
          albo po dłuższej szarpaninie się rozstawali.
          Tolerancją i dobra wolą nie załatwisz wszystkiego. Nie bądź naiwna.
          • Gość: Borys Re: do Triss IP: *.autocom.pl 26.08.04, 09:06
            Zgadzam sie Triss. Paradoks: skonczylem podstawowke...nie wiedzialem co robic
            dalej...rodzinka bez wiekszych amnicji wyslala mnie do zawodowki. O 3 latach
            spedzonych w tamtym tartarze (jak to wowczas nazywalem)wole nie myslec.KOSZMAR!
            Dzieki Bogu poszedlem po rozum do glowy i dostalem sie do technikum.Nadal
            nie wierzylem jednak w siebie wiec po maturze wybralem studia zaoczne (uniwerek-
            stosunki miedzynarodowe). Po 2 latach za wyniki w nauce przeniesli mnie na
            studia dzienne...dostalem stypendium. Teraz robie doktorat. Zreszta niewazne.
            CHcialem tylko stwierdzic, ze pomiedzy robotnikiem wykwalifikowanym a magistrem
            jest po prostu przepasc. W zwiazku predzej czy pozniej to wyjdzie!
            • Gość: Hanka P. Re: do Triss IP: *.ip-pluggen.com 29.09.04, 12:30
              Do ukonczenia studiow i zrobienia doktoratu trzeba ZDOLNOSCI.
              Ludzie ktorzy zadowolili sie zawodowka takich zdolnosci najczesciej nie maja,
              i cale zycie pozostana "robolem".

              Pomysl sobie jakas wspolna uroczystosc.
              Ty zapraszasz kolege lekarza,prawnika a maz robotnik zaprasza swoich.

              Widzialam jak wyglada sposob jedzenia w warsztacie samochodowym.
              Na brudnym stole, z papieru, rekoma, bez umycia rak.

              Ubikacja wola o pomste do nieba, bo ci ludzie nie nauczyli sie w domu, ze
              jak obes... muszle, to musza ja natychmiast oczyscic szczotka do mycia
              klozetu.

              Czlowiek bez wyksztalcenia najczesciej pochodzi z prostej rodziny, gdzie nie
              nauczyl sie tego co automatycznie przyjmuje sie w rodzinach z wyksztalceniem i
              tradycja.

              Oczywiscie mozesz wszystkiego meza nauczyc, tylko czy on bedzie tego chcial?
              Moze wyrazac sie pogardliwie o Twoich "malomieszczanskich" przyzwyczajeniach,
              krytykowac twoja rodzine, ze sie "wywyzsza" bo je normalnie nozem i widelcem
              i wyciera usta serwetka, a nie reka!

              I tak jak ktos napisal, wszystko jest pieknie poki trwa milosc. On moze robic
              wszystko aby przedstawic sie w najlepszym swietle.
              Kiedy milosc sie skonczy wyjdzie z niego CHAM, bo takim sie urodzil!
              • jollyg Re: do Triss 29.09.04, 13:27
                Czesc!
                Przeczytalam kilka postow i postanowilam wtracic swoje ziarnko...
                Nigdy nie patrzylam na to jakie kto ma wyksztalcenie, lecz jakim jest
                czlowiekiem. Moi rodzice oboje maja wyzsze wyksztalcenie. Rodzenstwo po
                studiach ja jeszcze studiuje, ale juz koncowka. Zakochalam sie w chlopaku z
                wyksztalceniem zawodowym. Zaszlam z nim w ciaze. On poszedl do zaocznego
                technikum, bo mial dosc swojej pracy, a zdal sobie sprawe, ze z jego
                wyksztalceniem to tylko do lopaty, albo inna fizyczna praca, a on by chcial
                miec prace jakas przy kompie... Tak sie stalo, ze moi rodzice "wyrzucili" mnie
                z domu (bo ciaza) i mieszkalam dalej z nim. Na sam koniec ciazy zostawil mnie;
                powiedzial, ze nie jest pewien swoich uczuc. Szydzil z moich argumentacji
                mowiac "no tak studenci wszystko wiedza lepiej, a ja tylko po zawodowce, to sie
                nie znam". Jego rodzice: mama alkoholiczka po maturze, tata po podstawowce. Nie
                mial dobrego wychowania, chociaz nie powiedzialabym, ze jest niekulturalny.
                Otwieral mi drzwi samochodu, wejsciowe itp. Nie przeszkadzalo mi, ze je tylko
                widelcem, bo jak trzeba umial posluzyc sie tez nozem. To raczej on mial
                problemy zeby spotkac sie z moimi znajomymi (bo to studenci i glupio by sie
                czul). Ja nie mialam problemu w dogadywaniu sie z jego znajomymi. Dostalam
                nawet raz ochrzan, ze rozmawialam o szkole z jego kolegi zona. Ona powiedziala
                mi tylko, ze chcialaby pojsc do technikum, ze chce sie dalej uczyc, ale z
                dziecmi to nie wie czy da rade czy sa takie szkoly. Wiec powiedzialam jej o
                roznych mozliwosciach nauki zaocznej, nawet szkoly jej wymienilam. Widocznie
                oznajmila swojemu slubnemu o tym, a pozniej dostalam po glowie, ze cos takiego
                mowie, ze nie kazdy musi miec wyzsze :-/ coz...
                On nie jest glupi, ale leniwy i nie znalazla sie w jego zyciu wczesniej osoba,
                ktora popchnelaby go do nauki. Ciesze sie, ze sie uczy, ale teraz jestem sama z
                coreczka. Nie chcial nawet sprobowac zamieszkac we 3, a nie z jego rodzinka :-/
                Nie wiem czy to strach, czy co ale jestesmy same.
                Wiem, ze przyczynila sie do tego roznica wyksztalcenia.
                Jednakze moja mama, ktora zawsze uwazala ludzi z wieczorowek czy zaocznych
                szkol, za osoby gorsze; to odkad pracuje w szkole wieczorowej, zmienila poglad.
                Zauwazyla, ze sa tam osoby zdolne i inteligentne, ktorym wczesniej cos sie nie
                udalo, mialy jakie rozne problemy.

                Pozdrawiam!

                Jolka
              • Gość: WYKSZTALCONA Re: do Triss IP: *.medizin.uni-leipzig.de 30.09.04, 16:56
                no prosze Droga Pani, jak to latwo wierszem pisac uogolnienia, ja pochodze z
                bardzo prostej , niewyksztalconej rodziny =urodzilam sie zatem wedlug pani
                jako "Cham" i z tym przedtytulem zdobylam inny tytul tym razem brzmi: doktor
                biologii molekularnej , rodzenstwo rowniez konczy studia po linii "Chama",
                prosze uwazac na swoja "chamsko" uboga polszczyzne i te uogolnienia pisane "bez
                umycia rak", a dla tekstu Szanownej, ktory WOLA O POMSTE DO NIEBA; juz nawet
                szczotka klozetowa nie pomoze
              • romina_m Re: do Triss 11.11.04, 16:03
                Gość portalu: Hanka P. napisał(a):

                > Do ukonczenia studiow i zrobienia doktoratu trzeba ZDOLNOSCI.

                tak? a to ciekawe. bo ja studiach spotkalam wybitnych kretynow (i nie byla to
                uczelnia prywatna). a co do zdolnosci...slyszalas o pisaniu prac mgr i dr za
                pieniadze? wiec moze raczej pieniedzy potrzeba bardziej niz zdolności??

                > Ludzie ktorzy zadowolili sie zawodowka takich zdolnosci najczesciej nie
                maja,
                >
                > i cale zycie pozostana "robolem".

                niektorych po prostu nie stac na to by studiowac, bo musza pracowac.

                > Widzialam jak wyglada sposob jedzenia w warsztacie samochodowym.
                > Na brudnym stole, z papieru, rekoma, bez umycia rak.

                a to ciekawe, bo mam kolege mechanika i jego sposob jedzenia nie rozni sie
                niczym od mojego czy innych wyksztalconych ( o matko) ludzi. a co w ogole taka
                hrabina jak ty robila w warsztacie samochodowym?????

                > Ubikacja wola o pomste do nieba, bo ci ludzie nie nauczyli sie w domu, ze
                > jak obes... muszle, to musza ja natychmiast oczyscic szczotka do mycia
                > klozetu.

                oczywiscie, CI ludzie nie maja nawet ubikacji w domu, nie mowiac juz o bidecie,
                jedza razem ze swiniami i nigdy sie nie myja...

                > Czlowiek bez wyksztalcenia najczesciej pochodzi z prostej rodziny, gdzie nie
                > nauczyl sie tego co automatycznie przyjmuje sie w rodzinach z wyksztalceniem
                i
                >
                > tradycja.

                a to ciekawe bo znam kilku glabow co to z inteligenckiej rodziny pochodza a
                ledwo zawodowke ukonczyli, znam tez ludzi z patologocznych rodzin (np
                alkoholowych gdzie rodzice do 5 nie potrafili zliczyc) a jakos studia
                pokonczyli. dziwne prawda??

                > Oczywiscie mozesz wszystkiego meza nauczyc, tylko czy on bedzie tego chcial?

                oczywiscie ze nie bedzie chcial! przeciez to prostak bez szkoly a fe!

                > Moze wyrazac sie pogardliwie o Twoich "malomieszczanskich"
                przyzwyczajeniach,
                > krytykowac twoja rodzine, ze sie "wywyzsza" bo je normalnie nozem i
                widelcem
                >
                > i wyciera usta serwetka, a nie reka!

                jaka reka?? nogami jedzą, nie widzialas? nastepnym razem sie przyjrzyj dobrze!

                > I tak jak ktos napisal, wszystko jest pieknie poki trwa milosc. On moze
                robic
                > wszystko aby przedstawic sie w najlepszym swietle.
                > Kiedy milosc sie skonczy wyjdzie z niego CHAM, bo takim sie urodzil!

                tak, albo wrobel....z kanarka....
                jak czytam takie posty to mi wstyd. za takich ludzi jak triss czy hanka p....
        • Gość: Kuku Re: do 18lipiec IP: *.chello.pl 28.01.04, 22:28
          Sorry, ale jezeli juz mowimy o poprawnosci jezykowej oraz trudnych wyrazeniach
          i zwrotach, to... 18 LIPCA
          • 18lipiec Re: do 18lipiec 29.01.04, 17:05
            ale co 18lipca??? A wiesz co znaczy mój nick że się mądrzysz? A może mam 18 lat
            i lubię lato ,a może lubię słowo lipiec a 18 jest moją ulubioną liczbą. Nie
            lubię ludzi którzy mądrzą się bezpodstawnie.
            • Gość: Kuku Re: do 18lipiec IP: *.chello.pl 29.01.04, 17:13
              Nie madrze sie - zwracam uwage, ze poprawnie jest "18 lipca", a uzywanie formy
              "18 lipiec" jest b. powszechnym bledem. Jezeli tak podstawowa wiedze traktujesz
              jak wymadrzanie sie, to... sorry.
              BTW. nie wnikam w twoj nick, niespecjalnie mnie interesuje, co on oznacza.
              Zreszta ty sama nie jestes chyba szczegolnie do niego przywiazana, prawda...
              Kropeczko35?
              Mozesz mnie nie lubic, pozwalam.
              • Gość: 18lipiec Re: do 18lipiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 19:03
                nigdy nie byłam Kropeczką 35 i nie wiem kto to jest, uważam ze 18 lipiec jest
                poprawne, bo ja wiem co to znaczy a nie oznacza to daty więc daj spokój.
      • tralalumpek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 22:13
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > O ile nie bedziesz chciała przy nim używać
        > słów "aksjomat", "priorytet", "indyferentny" albo "oksymoron" to nie...
        > Jaką świetną pracę można mieć po zawodówce? Właściciel warsztatu
        > samochodowego? Posiadacz kilku bud na bazarze? Rozchwytywany stolarz albo
        > glazurnik?


        triss, zastanowilam sie przez moment nad tym co napisalas
        pracuje w duzym koncernie, wlasciciel nie ma skonczonych
        studiow "niedokonczony student medycyny", dwie najwazniejsze osoby w oddziale
        austriackim nie maja skonczonych studiow, na 6 dyrektorow a austrii tylko
        jeden ma skonczone studia, owszem bardzo duzo jest akademikow w management
        • Gość: Triss Merigold Jest chyba różnica IP: *.acn.waw.pl 28.01.04, 22:19
          między niedokończonymi studiami a zawodówką, prawda? Różnica paru lat i
          poziomów kształcenia. Już wyształcenie średnie z maturą daje większe możliwości
          kończenia szkół policealnych, zrobienia licencjatu. Na szereg stanowisk (coraz
          więcej) wprowadzono wymóg posiadania przynajmniej pełnego wykształcenia
          średniego. O ile między osobą po studiach a oczytanym absolwentem technikum czy
          liceum nie ma aż tak duzej różnicy to między 2 fakultetami a 3-letnią szkołą
          zawodową jest przepaśc.
          Nie musi to przeszkadzać miłości ale może, zależy co dla kogo jest istotne.
          • Gość: Zawodowiec triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie osiagła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 23:14
            przedewszystkim liczy sie osobowosc człowieka a nie to jaką szkołe
            skonczył...niekażdy człowiek po zawodówce jest głupi skolei wielu ludzi po
            studiach ma poglady takie że jedyne co można stwierdzic to że sa rąbnieci (wg.
            mnie najwygodniej skonczyc szkole srednia typu liceum technikum i zajac sie
            robieniem pieniedzy)...spójrzmy ilu profesorów ma lewackie poglady oraz ilu
            głosi niedorzeczne glupoty i dodac trzeba że bardzo czesto ci idioci (oraz ich
            studenic) bronia zaciekle swich idiotyzmów powołujac sie na swoje nazwisko
            oraz tytuł

            w dzisiejszych czasach liczy sie zaradność orazu umiejetnosc zarabiania duzych
            pieniedzy oraz umiejetnosc samoprezentacji..studenci czesto tego nie maja bo
            wielu znich planuje cale zycie spedzic albo w okienku bankowym albo w jakims
            urzedzie miejsckim albo przy jakims biurku byle pensja byla..
            a w dzisiejszych czasach licza sie ludzie tylko zamozni reszta to zwyle szraki
            na ktore nikt nie zwraca uwagi

            wiedz triss że ja jestem po zawodowie(kto mnie nie zna odarzu pyta gdzie
            studiuje i gdy mowie ze jestem po ZSZ to rozmowca przeciera oczy ze zdumienia)
            z zawodu kelner(praktyki-wierzynek, hawelka, oraz restauracja hotelu holiday
            inn) ale pochodze z zamożnej rodziny(poprostu nie chcialo mi sie uczyc) i
            zobaczylem juz tyle swiata poznalem tylu ludzi ..jestem oczytany(regularnie
            wprost ,newsweek) że mimo twych fakuletetow po 5 minutach rozmowy bym cie
            normalnie wprowadzil w takie kompleksy i udowodnil bym ci twoja slaba wiedze(w
            zyciu nie jest potrzebne przyswajanie sobie regołek ktore i tak sie nigdy nie
            przydadza) ze juz nigdy bys nikogo nie sklasyfikowala po tym jaka szkole
            skonczyl

            • triss_merigold6 Po języku skarbie, po języku wypowiedzi "osiągła" 28.01.04, 23:21
              Dla mnie zarabianie dużych pieniędzy nie jest żadnym osiągnięciem. Nie imponuje
              mi i tyle. Mam co jeść, co czytać, za co wyjechać i gdzie mieszkać. Nie
              pożyczam i nie muszę specjalnie oszczędzać.
              Drogi panie mnie naprawdę nie zależy żeby ktoś zwracał na mnie uwagę. Mogę być
              szarakie, nawet wolę bo mam spokój.
              "Wprost" i "Newseeka" czytasz? Cóż, erudycyjne dziennikarstwo i wielka
              literatura to nie jest. Ty byś mnie wpędził w kompleksy? Cieszę się, że
              nareszcie dziś ktoś mi poprawił humor na forum.
              • Gość: Zawodowiec Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 23:42
                moze polecisz mi jakis inny tytul ktory jest watry uwagi i przedewszystkim
                przydtany bo nie sztuka czytac jakies ambitne artyluly z ktorych nie ma
                zadnego porzytku a jedynie stracony czas

                i tak wpedzil bym cie bo
                po 1) wygladam bardzo dobrze
                po 2) wygladam na bardzo inteligentego czlowieka nawet mi to panie profesorki
                mowili gdy chodzilem do ZSZ one takze uczyly w liceum bo ZSZ byla przy LO
                po 3)jestem zawsze drogo i schludnie ubrany
                po 4) nawt po moim guscie co do samochodu jakim jezdze widac ze mam klase i
                nie jestem prostakiem
                po 5 ) zawsze zachowuje sie jak gentleman czego nie mozna powiedziec o wielu
                studentach(idealny przyklad zawchowanie w pubach) oraz ludzich po studiach
                po 6) prawdopodobnie nawet bys nie miala odwagi cokolwiek powiedziec gdybysmy
                sie gdzies spotakli a wiem to bo mialem wiele randek na ktorych dziewczyny
                (zawsze studenki) bardzo chialy sie pokazac z jak najlepszej strony i im to
                nie wyszlo
                dodam ze jak dotad ani jedna kobieta mi nie odmowila spotkania ani tez zadna
                mnie nie zostawila za kazdym razem to ja rzucalem

                jedynem moim problemem sa klopoty z pisownia(robienie bledow ortograficznych)

                a i mam 23 lata
                • Gość: Triss Merigold Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) IP: *.acn.waw.pl 29.01.04, 00:15
                  Odróżniam czytanie dla przyjemności np. "Polityki" i "Nowego Państwa" od
                  czytania w celach zawodowych. Skoro czytanie bez konkretnych pożytków jest dla
                  Ciebie straconym czasem to nie mamy o czym rozmawiać.
                  ad 1) wygląd: nie ma 18 lat, żeby zachwycać się ładnym chłopcem, z ładnym
                  chłopcem to mogłam iść rekreacyjnie do łóżka bez rozmowy. Teraz jestem zajęta.
                  ad 2) wyglądasz inteligentnie? mój pies też kiedy chce kanapkę, b. mądrze patrzy
                  ad 3)ROTFL
                  ad 4) ROTFL - człowiek z klasą chwali się samochodem
                  ad 5) byc może jest tak jak piszesz
                  ad 6) ROTFL, mnie wisi z jakiej strony się pokażę i jak mnie oceniają, to ja
                  stawiam stopnie.
                  ad 7) młody jesteś to Cię jeszcze odmowa nie spotkała albo ostrożnie wybierasz

                  Masz kłopoty nie tylko z pisownią. Robisz błędy stylistyczne, gramatyczne i
                  interpunkcyjne.
                  23 lata. Urocze. Naprawdę. Jestem pod wrażeniem.
                  • betty-bt Re: Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) 29.01.04, 00:45
                    czlowiek z klasa nie klasyfikuje przede wszystkim w ten sposob, triss.
                    wyksztalcenie nie kazdemu klasy dodaje jak widac. zenada...
                    • Gość: Gorzki Re: Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 27.09.04, 23:28
                      Zejdźcie z triss. ma rację w kwestii reguł.

                      Po prostu póki hormony działają to nie ma znaczenia. Tak samo kumpla mozna mieć
                      z zupełnie innego środowiska
                      ale związek z olbrzymia różnicą wykształcenia zazwyczaj skończy sie kiepsko.
                      Naprawdę ciężko długo ciągnąć (po okresie fascynacji) taki związek gdzie
                      zainteresowania są zupełnie inne.
                      Czasemm jest inaczej.
                      Ale ten 23 laetni chłopczyk raczej nie jest takim przypadkiem - a co do
                      umawiania się ze studentkami - 2/3 z nich to idiotki
                  • Gość: Zawodowiec Re:czyli boli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 00:50
                    jestem na tyle inteligentny aby wyczuc ze kogos boli moja ocena

                    ad3) piszesz rotfl? czyli czyli co lubisz kolesi w drelichach budowlanych? a
                    moze skate lub dresiarzy?

                    ad4) czy ja napislalem marke samochodu? dalem ci tylko do zrozumienia ze nie
                    woze sie jakims ospoilerowanym tuningowanym wynalazkiem...na swoj samochod
                    zarobilem juz sam wiem ze mialem latwiej od innych ale to chyba moje szczescie

                    ad5) watpie aby ci wisialo a to ze stawiasz jakies stopnie w dzienniku nie ma
                    zadnego znaczenia zreszta nauczyciele to ........ jak to ty piszesz ROTFL

                    ad7) bynajmniej nie wybieram ostroznie podchodze do kazdej pieknosci jaka
                    widze np. w klubie czy w butiku oczywiscie patrze tez na klase jaka prezentuje
                    soba dziewczyna (styl ubierania sie, dobrze tez aby byla pewna siebie,
                    wygadana oraz obyta [zamozna])

                    tak zgadza sie mam klopoty z pisownia ale od 3 lat jedyie stawiam parawki:)

                    tak jestem uroczy
                    • Gość: mia Re:czyli boli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 16:40
                      ad7) bynajmniej nie wybieram ostroznie podchodze do kazdej pieknosci jaka
                      > widze np. w klubie czy w butiku oczywiscie patrze tez na klase jaka
                      prezentuje
                      > soba dziewczyna (styl ubierania sie, dobrze tez aby byla pewna siebie,
                      > wygadana oraz obyta [zamozna])

                      1) obyta==zamożna??
                      2) klasa==zamożna??
                  • Gość: kasia.lomanczyk Re: Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) IP: 213.199.221.* 29.01.04, 09:21
                    Triss, przybij piatke ;) Wasza dyskusja mnie naprawde rozbawila ;) Kocham
                    takich ludzi jak Zawodowiec. Maaatko, nic dodac, nic ujac ;)
                    • Gość: Likk Re: Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:38
                      Ja także gratuluje Triss :D Zawodówka i studia to JEST przepaść, kończę niezłe
                      liceum i już teraz widzę ogromną różnicę między licealistami i osobami z
                      zawodówek (aczkolwiek są wyjatki). Mam tam kilkoro znajomych - można z nimi
                      poplotkować i iść na piwo, to tyle. Rozumiem że studia to często kwestia
                      pieniędzy i sama będe musiala się zmierzyć z tym problemem, ale wybór szkoły
                      średniej? - wystarczy troche dyscypliny pod koniec nauki podstawówce.
                      A PanuZ Klasą(a także wyrafinowaną gramatyką) gratuluję tejże klasy i kolekcji
                      kobiet(co wrażenie robi na wszystkich ogromne i rzuca na kolana ;)
                      • Gość: kamsi Re: Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) IP: *.stacje.agora.pl 22.10.04, 21:53
                        Triss, masz w 100 proc. rację i mnie też Wasza dyskusja rozbawiła szalenie:)
                        Zawodowiec, jak widzę, i tak zupełnie nie rozumie, co się do niego mówi
                        (pisze),znam zresztą takich ludzi i staram się od nich trzymać z daleka.
                        Konkretnie co do tematu wątku - taki związek nie ma najmniejszych sznas, wiem,
                        bo sama usiłowałam taki stworzyć, jedyne, co uzyskałamm, to szarpaninę,
                        frustrację i jeszcze wyrzuty sumienia, że nie byłam na tyle mądra, żeby od razu
                        ocenić, iż z tym człowiekiem nie mam szans. Liczy się w takich wypadkach
                        zresztą nie tylko wykształcenie, ale też zaplecze rodzinne (kim są rodzice, jak
                        wygląda życie w domu rodzinnym, środowisku) - w uproszczeniu zastosowanie ma
                        zasada, że czym skorupka za młodu nasiąknie. Naprawdę odradzam takie związki,
                        one mogą się przyczynić tylko do unieszczęśliwienia obu stron. Z drugim
                        człowiekiem trzeba też mieć o czym rozmawiać.
                        I tak, ja też nie lubię ograniczać w dyskusji zasobu znanych mi słów tylko
                        dlatego, że rozmówca nie zrozumiałby, o czym mówię. To na dłuższą metę męka.
                        Zresztą tamten człowiek sam się męczył, nie lubił moich znajomych, miał wobec
                        nich (niezwerbalizowane, za to wyraźnie manifestowane) kompleksy, cały czas
                        musiałam mu tłumaczyć, co mam na myśli, o czym mówię - i nie chodziłio tu tylko
                        o dyskusje na tematy zawodowe (nie wchodziły w grę zresztą), lecz także o to,
                        że nie znał np. zupełnie realiów życia w dużym mieści, życia studentów,
                        rzeczywistości bibliotecznej, czegokolwiek, co było wówczas dla mnie chclebem
                        powszednim.
                        Pozdrawiam i nie życzę nikomu popełnienia takiego błędu. Nie dlatego, żebym
                        niżej ceniła ludzi z niższym wykształceniem (a od mojego doprawdy wiele osób ma
                        niższe;)) - to był dobry, miły człowiek - ale to ni wystarczyło.
                  • Gość: pharmacist Re: Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) IP: *.tarnow.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 20:12
                    Triss czy możemy sie umówic , bo widzę że naprawdę było by warto:)Pozdrowionka:)
                  • Gość: mic Re: Naprawdę poprawiasz mi humor :)))) IP: 81.210.97.* 28.09.04, 15:34
                    Triss, pozdrawiam... wkońcu ktoś z głową.
                • tralalumpek Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? 29.01.04, 08:40
                  Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

                  .....> a i mam 23 lata




                  ...a mówisz i piszesz jak mój 7letni siostrzeniec.
                • Gość: Marina Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 09.02.04, 16:03
                  w takim razie pragnęłabym się z tobą spotkać.
                  • Gość: Triss Merigold Spotkać z Zawodowcem??? IP: *.acn.waw.pl 09.02.04, 16:14
                    Widać lubisz sporty ekstremalne.. Napisz, on się udziela niemal codziennie, na
                    pewno na niego trafisz. Powodzenia.
                • Gość: yossi Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? IP: *.autocom.pl 22.07.04, 04:36
                  o zulusie, dzieki
                  malo postow mnie wprawia w naprawde dobry humor, jetes wielki, zawodowiec....

                  nigdy nie myslalem, ze jestem gentelmanem, ale biorac te kryteria to moze
                  sprobuje...

                  nie ma to jak usmiech przed snem, ech zycie piekne jest, zaiste... :)

                  yoss
                • Gość: pharmacist Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? IP: *.tarnow.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 20:10
                  I zapomnaiłeś dodać że jesteś głupi jak but narcyzie;)
                • Gość: ja Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 21:23
                  wiesz jak na razie to twoja wypowiedz jest toatalnie najglupsza na calym forum.
                  nic wiecej tylko plakac. musisz byc naprawde inteligentny :* buzka skarbie :*
                  brawo dla Triss
                • Gość: krowawkropki Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? IP: *.surfport24.v21.co.uk 27.09.04, 22:01
                  wow
                  inteligentny
                  oczytany
                  skromny
                  bosski
                  przystojny
                  bosze, cuowny
                  a jak sllicznie piszesz!!!
                  kurde, po co ja te studia robilam!! i podyplomowe??? jaki wstyd.
                  no mam straszne kompleksy teraz.
                  musze kupic newsweeka...
                • drzazga1 Hyhyhy 28.09.04, 09:41
                  Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):
                  >
                  > jedynem moim problemem sa klopoty z pisownia(robienie bledow ortograficznych)

                  Ale ty misiaczku ortów właśnie nie robisz, więc histiryjki o dysgrafii zachowaj
                  dla tych stu_dętek, którym tak imponujesz.


                  > a i mam 23 lata

                  To może kolejne 23 miną i trochę sie wyrobisz.
                • Gość: Natasha Re:to co ty czytasz? VIVE? Przekroj? GLAMOUR? IP: *.aster.pl 04.10.04, 22:48
                  zawodowiec! dureń jesteś i tyle. Twoje argumenty, polszczyzna...żenada.
                  Samouwielbienie i brak krytyki! Jejku, dobrze, że Cię nie znam
                • Gość: Evelina Do Zawodowiec jeszcze raz IP: *.in-addr.btopenworld.com 15.10.04, 13:52
                  Jezu............... Zawodowiec no po Twoim drugim poscie to juz
                  naprwde.............. Ale ty prymityw jestes no............... naprawde rece
                  opadaja. Niezle sie usmialam czytajac Twoja argumentacje. Zenujace. Zmien nick
                  na Troglodyta, bardziej bedzie pasowal.
              • Gość: Zawodowiec a i jeszcze jedno i chyba najbardziej sumujace IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.04, 23:52
                jakosc twego zycia
                ktos kto caly dzien siedzi na forum nie moze prowadzic ciekawego i
                interesujacego zycia

                wiem ze siedzisz bo wchodzac na kilka tematow zobaczylem twoje odpowiedzi
                oraz date i godzine dodania
                ;)
                • Gość: Zlosnica Re: a i jeszcze jedno i chyba najbardziej sumujac IP: *.54-201-80.adsl.skynet.be 04.02.04, 14:13
                  >ktos kto caly dzien siedzi na forum nie moze prowadzic ciekawego i interesujacego zycia


                  Wlasnie, Zawodowiec, co Ty tu jeszcze robisz? Sio do swojego interesujacego zycia :P
              • Gość: doktor i doktorowa Re: Po języku skarbie, po języku wypowiedzi "osią IP: *.chello.pl 30.01.04, 10:10
                Nie przejmuj sie wypisywaniem głupot przez ludzi typu kelner z Wierzynka. Juz
                sam agresywny ton, chęć wpędzania kogos w kompleksy (?), światopogląd i język
                mówia same za siebie. Facet ma kompleksy i to olbrzymie. Znam paru takich - pod
                cieniutka warstwa patyny wystaje słoma. Brak jakiejkolwiek głębszej wiedzy,
                przeczytanych ( najczęściej bez zrozumienia) kilka książek, brak znajomości
                jęzków w stopniu umożliwiających coś więcej niż zrozumienie czego zyczy sobie
                gość przy stoliku w restauracji itd, itp. Tego typu ludzie, choc jeżdżą po
                swiecie, najczęściej nie wiedzą co zwiedzaja, zabytków nie potrafia połączyć z
                epoka, w której powstały, z twórcami, z niczym.
                Pieniądze wydaja na coraz lepsze samochody, nowsze modele komputerów i modne
                gadżety. Dom takich ludzi to typowy przykład nowobogackich z kryształem w
                centralnym punkcie.
                P.S. Są i tacy , ja im na swój sposób współczuję, bo czasem mam przyjemność
                rozmawiać z nimi w sytuacji, gdy robia sie ulegli, malutcy i bardzo bezbronni.
                Ale to juz inna opowieść. Pozdrawiam.
                • Gość: Zawodowiec nie trzeba byc wybitnym uczonym aby znac jezyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 18:08
                  wiesz ile jest szkól jezykowych czy nie wiesz?
                • Gość: Szeida Re: Po języku skarbie, po języku wypowiedzi "osią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 14:07
                  Fakt, wymiana zdan miedzy Triss a zawodowcem warta jest uwagi:-) Rozwala mnie
                  tylko jedno. Wiele osob wysmiewajacych sie ze stylu zawodowca robi bledy
                  stylistyczne:-) Doktorze drogi, ja skonczylam studia wyzsze, znam 3 jezyki, z
                  racji zawodu sporo podrozuje i szczerze sie przyznaje, ze nie zawsze potrafie
                  dopasowac zabytek do epoki, mimo, ze na pilotazu imprez turystycznych mialam
                  architekture. Nie zawsze rozumiem co czytam w naszych madrych gazetach:-) ale
                  nie jestem hipokrytka i nie udaje lepszej niz jestem. Wiem co mam w glowie i to
                  mi wystarcza. Znam mase wyksztalconych dupkow, ktorzy salatke warzywna jedza
                  widelczykiem do ciasta, nie wiedza co to choreografia. Znam rowniez
                  osoby "gorzej" wyksztalcone, obyte ze swiatem, cieple, czule i zyciowo madre. I
                  powiem wam w sekrecie, ze chyba wolalabym zwiazac sie z facetem po maturze, bez
                  studiow, ktory ma pasje, marzenia niz z doktorem szastajacym wyszukanymi
                  slowami, widzacym tylko czubek wlasnego nosa. Pani majacej problem z mezem bez
                  wyksztacenia proponuje wziac sprawy w swoje rece i wyslac mezusia na studia:-)
                  Odpowiedz sobie na pytanie czy go kochasz. Jesli tak, to miej gdzies opinie
                  innych:-))) Pozdrawiam i 3mam kciuki:-)
              • Gość: Marta do Triss IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:42
                Odnoszę wrażenie,że bym Cię bardzo polubiła :-)

                Pozdrawiam
                Marta
            • Gość: yorke do zawodowca IP: *.chello.pl 29.01.04, 05:54
              > przedewszystkim liczy sie osobowosc człowieka a nie to jaką szkołe
              > skonczył...

              Ja uwazam, ze istnieje zwiazek miedzy osobowoscia a skonczona szkola. Szkola
              lub jej otoczenie to sa zawsze jakies wzorce do nasladowania lub powielenia. I
              moze ksztaltowac osobowosc. Czesto tez jest tak, ze ludzie z okreslona
              osobowoscia wybieraja takie a nie inne szkoly. I juz.

              spójrzmy ilu profesorów ma lewackie poglady oraz ilu
              > głosi niedorzeczne glupoty i dodac trzeba że bardzo czesto ci idioci (oraz
              ich
              > studenic) bronia zaciekle swich idiotyzmów powołujac sie na swoje nazwisko
              > oraz tytuł

              Spojrzmy ilu ludzi po zawodowkach trudni sie dilerka narkotykow, ma problemy z
              wymiarem sprawiedliwosci, beka, rzuca miechem, jest prymitywna i choc nie
              odnajduje sie w obecnej rzeczywistosci i broni zaciekle swich idiotyzmów
              powołujac sie na pleniacy sie w Polsce kult pracy fizycznej, ktory m.in
              przejawia sie pogarda dla "inteligencikow" czy "ch...jow pod krawatami" ktorzy
              tylko kombinuja, kradna i biora piniadze nie wiadomo za co.


              > w dzisiejszych czasach liczy sie zaradność orazu umiejetnosc zarabiania
              duzych
              > pieniedzy oraz umiejetnosc samoprezentacji

              Na szczescie nie masz racji. Widzisz... to sa te "drobne roznice" o ktorych
              pisalem.

              > a w dzisiejszych czasach licza sie ludzie tylko zamozni reszta to zwyle
              szraki
              > na ktore nikt nie zwraca uwagi

              jw.

              jestem oczytany(regularnie
              > wprost ,newsweek) że mimo twych fakuletetow po 5 minutach rozmowy bym cie
              > normalnie wprowadzil w takie kompleksy i udowodnil bym ci twoja slaba wiedze
              (w
              > zyciu nie jest potrzebne przyswajanie sobie regołek ktore i tak sie nigdy nie
              > przydadza) ze juz nigdy bys nikogo nie sklasyfikowala po tym jaka szkole
              > skonczyl

              I to sa te drobne roznice :))) Zwykle ludzie inteligentni i "oczytani" nie
              chwala sie jakie pisemka czytaja. Po prostu nie musza sobie niczego udowadniac.
              I nie maja zadnej potrzeby wprowadzac kogokolwiek w kompleksy i
              udowodnienie "slabej wiedzy" rozmowcy. Takie cos nazywa
              sie "pogarda", "zakompleksienie" i "dowartosciowanie sie przez ponizenie 2
              osoby", czego szczegolnie nie znosze.

              >przyswajanie sobie regołek ktore i tak sie nigdy nie
              > przydadza

              To sie nazywa aspiracje osobiste. Bo dlaczego zatrzymac sie tylko na regulkach?
              Na co komu jezdzenie na nartach? Dostep do internetu? Dobra ksiazka ktora i tak
              nigdy sie do niczego nie przyda? albo kupno obrazu... :) to dopiero bezsens, no
              nie?
            • Gość: M Re: triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie os IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.04, 19:13
              Drogi Zawodowcu! Umiejętność poprawnego pisania jest tą umiejętnością, której z
              pewnością nie zdobyłeś. Też przecieram oczy, że ktoś może brać Cię za człowieka
              z dyplomem.A uwagi Triss są po prostu rzeczowe, a niektórzy "rzucają" się na
              nią, ujawniając przy tym skrywane kompleksy! Tak duża różnica w wykształceniu
              może przeszkadzać, bo ile można podziwiać najpiękniejsze oczęta i nogi czy
              zachwacać się umięsnionym torsem niewykształconego kochanka?Bycie ze sobą to
              także ROZMOWA, a nie wymiana informacji "co na kolację" czy "jaki serial umili
              nam wieczór".
              • Gość: doktor i doktorowa Re: triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie os IP: *.chello.pl 30.01.04, 10:15
                W 100% sie zgadzam. Im więcej czytam postów Zawodowca tym wieksze widzę u niego
                kompleksy. Niestety.
            • soczewica Re: triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie os 29.01.04, 21:37
              Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

              > (poprostu nie chcialo mi sie uczyc)

              ROTFL
              jestem głupkiem i jestem z tego dumny?
              ROTFL, po trzykroć ROTFL.
              • triss_merigold6 Bo wiesz, Soczewico 29.01.04, 21:46
                Studiami, zwłaszcza dziennymi nie wypada tak kłuć w oczy. Co innego głupotą i
                brakiem ambicji tudzież obwieszczaniem niechęci do czytania bezużytecznych
                tomów. Na ogół głupki są z siebie dumne i pozbawione odrobiny pokory.
                Najlepiej zrobić karierę jak bohaterowie "Baru" czy "Big Brothera", w
                telewizorze pokazują, za występy płacą, bredzić można co się żywnie podoba a
                publika kupuje i naśladuje.
                Żeby zawodowiec nie był tak typowy byłby śmieszniejszy. Ale niestety jest
                typowy.
            • Gość: Astaire Re: triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie os IP: *.lodz.mm.pl 30.01.04, 01:16
            • Gość: Astaire Re: triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie os IP: *.lodz.mm.pl 30.01.04, 01:22
              " ..jestem oczytany(regularnie wprost ,newsweek)"
              -Jesteś sympatyczna, ale to ograniczony zakres lektur?!
            • Gość: Alusia Re: Zawodowiec IP: *.chello.pl 31.01.04, 15:00
              Popieram, podobało mi się!
            • Gość: toja Re: triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie os IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 22.07.04, 16:28
              Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

              > wiedz triss że ja jestem po zawodowie(kto mnie nie zna odarzu pyta gdzie
              > studiuje i gdy mowie ze jestem po ZSZ to rozmowca przeciera oczy ze
              zdumienia)
              > z zawodu kelner(praktyki-wierzynek, hawelka, oraz restauracja hotelu holiday
              > inn) ale pochodze z zamożnej rodziny(poprostu nie chcialo mi sie uczyc) i

              Dałabym głowę,że w wielu innych wątkach chwaliłeś się , że jesteś po studiach.
              To jak w końcu z tobą jest, cwaniaczku?
              A tak na marginesie, JESTEŚ ŻAŁOSNY, BEZNADZIEJNY ETC.:PPPPPPPPPPPP
            • Gość: pat Re: triss ma kompleksy..wykształcona i nic nie os IP: *.net-serwis.pl 27.09.04, 17:49
              "jestem oczytany(regularnie wprost ,newsweek)" pfffff widac, ze zsz ale
              bardziej pasowal bys na akwizytora niz na kelnera...zreszta zaaajebista
              kariera, nic tylko zazdroscic:)))))))))))))) jak jakis glupek po zawodowej moze
              cokolwiek komukolwiek udowadniac.."(w zyciu nie jest potrzebne przyswajanie
              sobie regołek ktore i tak sie nigdy nie przydadza)" -w zyciu jest potrzebne
              proste noszenie tacy i eleganckie podawanie menu:))))GLUPTAKU
            • drzazga1 Zawodowiec "osiągł" i pisze po polskiemu 28.09.04, 09:37
              Gość portalu: Zawodowiec napisał(a):

              > przedewszystkim liczy sie osobowosc człowieka a nie to jaką szkołe
              > skonczył...

              A to racja.


              >
              > wiedz triss że ja jestem po zawodowie(kto mnie nie zna odarzu pyta gdzie
              > studiuje i gdy mowie ze jestem po ZSZ to rozmowca przeciera oczy ze
              zdumienia)

              Hmm...dlaczego mnie akurat to nie dziwi wcale?


              > zobaczylem juz tyle swiata poznalem tylu ludzi ..jestem oczytany(regularnie
              > wprost ,newsweek)

              Huhuhuhu <rotfl>


              że mimo twych fakuletetow po 5 minutach rozmowy bym cie
              > normalnie wprowadzil w takie kompleksy i udowodnil bym ci twoja slaba wiedze
              (w
              > zyciu nie jest potrzebne przyswajanie sobie regołek ktore i tak sie nigdy nie
              > przydadza) ze juz nigdy bys nikogo nie sklasyfikowala po tym jaka szkole
              > skonczyl
              >

              Podstawówkę?
            • Gość: Evelina Do Zawodowiec IP: *.in-addr.btopenworld.com 15.10.04, 13:49
              Ja nie twierdze, ze ludzie z wyksztalceniem sa lepsi od tych bez, roznie bywa,
              prawde powiedziawszy wogole w tej dyskusji nie chce mi sie brac udzialu, ale po
              przeczytaniu TWOJEGO postu po prostu mnie zatkalo. Drogi Zawodowcu ja nie musze
              cie znac, zeby wiedziec jakie masz wyksztalcenie, nie mowi mi tego takze Twoj
              nick, ktory odczytalam dopiero na koncu, o Twoich poteznych brakach swiadcza
              najlepiej najbanalniejsze bledy ortograficzne i nieumiejetnosc wypowiadania
              sie, gdyz Twoj list jest tak nieskladny, ech................... I w dodatku
              przeraza mnie Twoje bezpodstawne poczucie wyzszosci i niesluszne przekonanie o
              wlasnej inteligencji i sprycie. No i co z tego, ze czytasz Wprost czy co tam,
              skoro nie potrafisz przyswoic pisowni najprostszych slow?
              Leeeeeeeee............... szkoda mojego czasu i nerwow................
            • Gość: tricky DO ZAWODOWCA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.11.04, 20:58
              Potrzeba PODKREŚLENIA,że dziewczyny,z którymi sie umawiasz, są bez wyjątku
              STUDENTKAMI,jednoznacznie wskazuje na twoje kompleksy,jest jaskrawo widoczną
              kompensacją,oznacza,że wbrew twoim twierdzeniom, owo WYŻSZE WYKSZTAŁCENIE jest
              dla ciebie pewnym probieżem warości osób,z którymi pzrebywasz,jest punktem
              odniesienia dla ciebie. A wiedza wykraczająca o parę kroków poza popularne
              tygodniki mogłaby chociażby pomóc ci w zyskaniu w miarę trzeźwej oceny samego
              siebie i rzetelnej autorefleksji...mógłbyś na przykład dowiedzieć sie,że
              podkreślanie w twojej autocharakterystyce takich osiagnieć, jak twój DOBRY
              UBIÓR I SAMOCHÓD Z KLASĄ jest klasycznym przykładem uzupełniania tzw. czynników
              statusu,o których sam wiesz,że pełne i równe nie są...ale po cóż ci to
              tłumaczyć- jeśli zadowalająca jest dla ciebie wiedza czerpana z lektury prasy!!!
              Wiecej pokory ,zdrowego dystansu do siebie i autoironii, w tym źródlo
              autentycznej klasy!!
        • mathias_sammer Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 22:35
          trala...
          wiem, wiem, roznica plci..nie rozmawiamy

          Niemniej, poznalem kiedys fajnych ludzi tuz przed zakonczeniem ich akademickiej
          kariery . Ich wyklad w auli poruszal tlumy. Mysle , ze powinnnas kiedys to
          zobaczyc......:) Jesli ci Niemcy... Niemcy Cie interesuja ....:). Naprawde
          warto. Tylko w auli :)

          A ja myslalem, ze Ty jestes na.......................

          tia......

          Klaniam sie, ide dalej :)
          M.S.
          PS zbieram punkty do banana albo na czekoladke:)

          hahaha wole zolte:)
          • tralalumpek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 22:55
            mathias_sammer napisał:

            >
            > A ja myslalem, ze Ty jestes na.......................
            >
            > tia......



            A poza tym o co ci chodzi?
      • Gość: rayback Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 27.08.04, 20:48
        > Jaką świetną pracę można mieć po zawodówce? Właściciel warsztatu
        > samochodowego? Posiadacz kilku bud na bazarze? Rozchwytywany stolarz albo
        > glazurnik?

        I powyzsza wypowiedzia zaslugujesz na miano pustaka dnia.Gratulacje,nagrode
        przeslemy poczta.

        Bez pozdrowien.
      • Gość: anttidotum Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.tarnow.sdi.tpnet.pl 27.09.04, 19:50
        A mnie sie to podoba co mówisz...to znaczy nie tyle co podoba ale podzielam
        Twoja opinie:) Co do swietnej pracy po ZSZ:)
      • Gość: mgr Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 217.153.99.* 04.10.04, 15:58
        załosny jesteś. Lepiej być dobrym glazurnikiem czy listonoszem niz takim zerem.
      • Gość: + Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.04, 23:41
        jezeli dajecie sobie poczucie bezpieczenstwa, szanujecie sie i wspolnie
        tworzycie cos czego osobno czy w innym zwiazku nie stworzylibyscie, czujecie ze
        bedac razem kazde z was sie rozwija i staje sie lepszym czlowiekiem, to
        powinniscie byc razem. jezeli jedno z was czuje sie gorsze lub uwaza drugie za
        gorsze, to moze to byc problemem.wydaje mi sie jednak ze jezeli wam na sobie
        zalezy i w/w warunki sa spelnione to sobie na pewno z takim problemem
        poradzicie. to nie jest takie czeste ze ludzie sie kochaja, tak pieknie. jezeli
        wy tak, za nic w swiecie nie pozwol nikomu (ani sobie) tego zniszczyc.
        p.s. przyklad Triss Merigold jest najlepszym dowodem tego ze na glupote zaden
        dyplom nie pomoze.
      • romina_m Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 11.11.04, 15:50
        moj znajomy po zawodowce zarabia 150 tys miesiecznie. 150 tys!! ile ty Triss
        zarabiasz??
        hydraulik...mozna by powiedziec: głąb bo nie ma nawet matury. a jednak nie
        papierek sie liczy ale INTELIGENCJA i to wrodzona a nie nabyta :/
      • Gość: Miki Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 19:40
        Kochaniutka właściciel warsztatu samochodowego zarabia 3 razy więcej od Ciebie
        zakładając ze skończys studia i będziesz wielce wykształcona w nieprzydatną do
        niczego wiedzę !
    • Gość: rusałka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.pl / *.one.pl 28.01.04, 21:21
      Alla, jak możesz??!! czy mag pisala, ze maja jakies problemy, ze cos nie tak?
      przeciez pisze, ze jest szczesliwa!i to jest mozliwe. robię wlasnie III rok
      drugich studiow, mój luby ma szkole srednią (ale bez matury,hehe) i jest luz.
      ona ma prace,zainteresowania, ostatnio sie doksztalca i jest po prostu
      inteligentnym i wrazliwym facetem.
      nejednego mądrale poznalam na studiach i przewaznie sie rozczarowywalam
      przewaznie trafiając na swirów. z obecnym jestem ponad rok (ale znalismy sie
      wczesniej jako kumple:)) i jest ok. jego zdrowy rozsadek dobrze robi mojej
      skołowanej głowie.
      Mozna byc prymitywem/chamem/burakiem po studiach, jak i
      interesującym/inteligentnym/zdolnym bez nich. można świetnie dogadywac sie z
      osobą o nizszym/wyższym wykształceniu, jak i byc nieszczęśliwym w związku z
      kims o podobnym zycoirysie i zainteresowaniach...there are no rules...
      Mag, jeśli kochasz swojego faceta, a on ciebie - trzynajcie sie razem. I
      namów go, żeby zrobil sobie średnie, to mu ułatwi zycie zawodowe i napewno
      wzmocni jego ego. nie dajcie sie glupim ludziom i ich opiniom. Powodzenia!
      • Gość: Alla Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.szczytno.sdi.tpnet.pl 29.01.04, 13:34
        "I namów go, żeby zrobil sobie średnie, to mu ułatwi zycie zawodowe i napewno
        wzmocni jego ego. " To są Twoje słowa Rusałko, a teraz zastanów się czy Mg
        wsominała o słabym ego swojego meżczyzny... "Nie dajcie sie glupim ludziom i
        ich opiniom" - dobra rada rusałko. Niech lepiej Meg nie stosuje się do Twoich
        (jakich?) rad... Pozdr.
        Ps. Zawodoniec zaimponowałeś mi ;)
        • Gość: rusałka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.pl / *.one.pl 29.01.04, 13:48
          meg obawia sie czy takie problemy sie nie pojawią, czy sie koles nie bedzie
          kiedys czuł z tym żle itd - i dlatego powinien zrobić szkole srednią! po 1.
          srednie jest obecnie wymagane wszedzie, po2. zawsze mozna je zrobic, po3.tak
          jak ktos napisal, chodzi tu tez o ich otoczenie itp.po prostu gość bedzie
          lepiej sie czuł zmniejszywszy tą edukacyjną "przepasc" miedzy sobą i
          partnerką. chyba, ze im to wcale wcale nie przeszkadza, to luz - niech zyją,
          jak chcą! Róznice takie mnie nie bulwersują, ale obiektywnie rzecz biorąc
          zawodowe to jednak troche za malo dla myslącego człowieka.
          I nie nalezy moim zdaniem sluchac opinii ludzi, którzy przekreslają taki
          związek zawracając tym samym do XIX wiecznego pojęcia mezaliansu.pzdr
      • Gość: czapski Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.utp.pl 29.01.04, 20:46
        drogie studia, slyszalem juz jak chwalono sie dobrymi studiami, ale drogimi?
    • hehe.he Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 23:07
      Triss , muszę się z Tobą nie zgodzić.
      Moim zdaniem (a studia skonczylem:) tytuł naukowy, fakt odbycia studiów mają
      się nijak do mądrości i tego co człowiek sobą reprezentuje, a znajomość kilku
      słów uważanych za "mądre" nie jest wyznacznikiem niczego więcej jak faktu że
      akurat na nie się w życiu trafilo i zapamiętało (często zresztą błędnie).
      Ja nie znam się na słownictwie związanym z budowlanką a nie czuję się z tego
      powodu upośledzony umysłowo i niczego to nie dowodzi.
      pzdr
      hehe
      • triss_merigold6 To był tylko zlosliwy przykład, nie trzeba się 28.01.04, 23:15
        przejmować. Studia lub ich brak mają się nijak do kultury osobistej co dziś
        zaprezentowali rodzice młodego, którego dokształcałam. Już nie będę dokształcać
        bo mnie zapienili.
        Chodziło mi o to, że duża różnica w wykształceniu może (ale nie musi) przełożyć
        się na różnice w aspiracjach, ambicjach życiowych, wartościach (dla jednego
        only kasa dla innego wiedza, pasje) i w efekcie może dochodzić do poważnych
        konfliktów. Zazwyczaj dziewczyny w takich związkach gorzej się czują bo
        mężczyźni miewają kompleksy na punkcie wykształconej żony.
        Żeby poznać pewne słowa trzeba coś czytać i nieco rozumieć czytany tekst.
      • atropos Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.01.04, 23:19
        Znam mężczyznę, który edukacje zakończył na drugiej klasie szkoły sredniej;
        jest oczytany, elokwentny, niepokonany w dyskusjach na tematy zwiazane z
        naukami humanistycznymi i nie tylko.
        Znam dziewczynę, która ukończyła wyższe studia (mgr inż) z wyróżnieniem; nie
        potrafi rozumowac w najprostszy sposób,ma kłopoty z poprawną polszczyzną, nie
        mówiąc o oczytaniu i elokwencji.

        Nie o dyplomy tu chodzi. Jesli dla autorki watku istnieje problem tylko w tym
        aspekcie to doprawdy...
    • Gość: yorke róznica w wyksztalceniu - sugeruje bardzo uwazac! IP: *.chello.pl 29.01.04, 05:31
      widze ze temat wraca jak bumerang :)

      Czesto problemem nie jest maz/facet po zawodowce, ale cos co mozna okreslic
      jako jego "najblizsze otoczenie". I jak to mawiali w filmie "Pulp Fiction" -
      istotne sa te drobne roznice.

      Ja mialem tego akurat pecha, ze prawie wszyscy z mojej rodziny sa po zawodowce.
      Czesc z mlodszego pokolenia nie kontynuuje tej tradycji tylko dlatego, ze teraz
      jest "modne" liceum. Szkoda, ze na "modne" matury juz sie nie zalapali, ale tak
      bywa. taka dygresja...

      Facet po zawodowce ma zwykle ojca po zawodowce albo matke. W Polsce jeszcze
      dlugo dlugo wyksztalcenie bedzie dziedziczne. Bo nie wierze, ze ludzie po
      studiach poslali syna do zawodowki. Obawiam sie, ze wkrotce "te drobne roznice"
      wyjda w postaci tekstow jego rodzicow "z gola dupa lata a ksiazkuf nakupowala"
      i "bys sie lepiej wziela do roboty a nie gazety czytasz i czytasz. no i co w
      nich takiego wyczytalas?" [cytaty autentyczne wziete ze swojego zycia] itp.
      Tylko sprobuj powiedziec przy swoich "tesciach" "nie po to studiowalam aby
      teraz pracowac fizycznie" to przekonasz sie jak zareaguja :) w kazdym razie
      zycze powodzenia hehe

      Poza tym - zobacz kim sa jego koledzy albo dalsza rodzina albo znajomi. Wtedy
      sama ocenisz. Niestety - kto z kim przystaje takim sie staje. Kiedy nagle okaze
      sie ze wszyscy ogladaja na Polsacie "BAR" a ty musisz wysluchiwac glupich
      komentarzy o jakis "wyjcach" czy durne uwagi o muzyce powaznej wtedy moze
      zmienisz zdanie na temat "mezaliansu". Albo jak nagle zaczniesz sie odchudzac i
      uslyszysz od kogos ze "trawe albo siano zresz" i "ze ja bym tego gowna do ust
      nie wzial".

      Z doswiadczenia swojej rodziny wiem, ze wiekszosc ludzi po zawodowkach szybko
      sie intelektualnie starzeje. Okolo 30 roku zycia to juz tragedia. Choc
      oczywiscie sa wyjatki.

      Ja tez wlasnie niedawno "odkrylem" wujka, ktory choc jest tylko zwyklym
      rolnikiem i ma lat 49, nawet nie wiem czy po zawodowce to jak sie okazalo mam z
      nim dobry kontakt. On wyglada tak, ze jakbym mial sie z nim wybrac do Galerii
      Mokotow to bym sie chyba spalil ze wstydu. Jest czlowiekiem prostym ale nie
      prostackim, jest cieplym facetem z ktorym wbrew pozorom - mozna pogadac na
      wiele tematow. Jesli sie na czyms nie zna, to poslucha i nie zgrywa kretyna.

      Ale to niestety wyjatek.

      Wkrewia mnie w tych postach tekst do triss pt "za kogo ty sie uwazasz?" A za
      kogo ma sie uwazac? nie czaje... Ja za nikogo sie nie uwazam. To zwykle ja
      musialem sie "tlumaczyc" ze sie niby wywyzszam. Jak powiedzialem matce i ojcu
      kiedys tam, ze nie bede pracowal fizycznie i koniec to ojciec [ledwo skonczona
      zawodowka] sie wsciekl, ze "jak nie zdam liceum to pojde do kopania rowow albo
      do wojska". Na swoje nieszczescie - zdalem mature i poszedlem na studia. Choc
      nie obylo sie bez awantur, jak to "teraz mam mu tu [pokazujac wyciagnieta reke]
      wszystko oddac co on we mnie wlozyl". Dlatego ostroznie podchodze do wszystkich
      stosunkow z ludzmi po zawodowkach. Nawet z rodzina ojca kontaktu specjalnego
      nie utrzymuje. Zreszta chocbym chcial i tak nie ma o czym z nimi rozmawiac.

      Nie wiem, czy to przypadlosc ludzi w Polsce albo po zawodowkach, ale w czesci
      nich jest jakas dziwna chec ponizenia "inteligencikow" czy "krawaciarzy" i kult
      pracy fizycznej. W wersji lajtowej wyglada to tak ze mowi sie bezrobotnemu po
      studiach "musisz schowac swoje ambicyjki i dyplom i isc do jakiejkolwiek pracy
      [w 99% przypadkow fizycznej]". Moj ojciec to byl wyjatkowo ciezki przypadek,
      ale jest cos takiego ze mozna wyzywac "inteligencikow" czy jak mawia moj wujek
      [brat ojca] "ch...jow pod krawatem". Natomiast sprobujcie wyzwac gornikow czy
      rolnikow "bydlo w gumiakach". hehe... rozniez zycze powodzenia.

      Jako nawiazanie do tej dyskusji polecam na forum "Praca w Warszawie"
      dyskusje "Bezrobocie a rodzice".

      dobrze, dobrze... odpowiem na post ktory pewnie padnie. Uwazam, ze odsetek
      ludzi prostych/prymitywnych po zawodowce jest znacznie wyzszy niz po/na
      studiach. Bo oczywiscie takowych prymitywnych mgr jest niemalo niestety.

      Moj uraz do zawodowek i ich absolwentow ma wylacznie podloze osobiste z uwagi
      na doswiadczenia rodzinne. I tyle.
      • Gość: Lilly was here Re: róznica w wyksztalceniu - sugeruje bardzo uwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 08:27
        york ma wiele racji... z pewnoscia warto sie glebiej zastanowic wchodzac w taki
        zwiazek i przyjrzec sie uwaznie rodzinie
        znam wielu prostych ludzi, tacy bez zadnego wyksztalcenia (np 4 klasy
        podstawowki) to najczesciej wymierajacy 'material' przedwojenny, ale jest tez
        troche osob po podstawowkach, po zawodowkach - tu mam na mysli ludzi starszych,
        z dalszej rodziny, czy sasiadow - wsrod nich sa i prostacy i osoby, ktore maja
        ogromna pokore i madrosc zyciowa, obcowanie z nimi dostarcza przyjemnosci i
        wielu wzruszen
        poza tym jest jeszcze grupa, ktora ja okreslam jako 'artysci', czesto sa to
        ludzie majacy minimalne wyksztalcenie, ale z pasja i swoistym artyzmem wykonuja
        swoj zawod, rzemieslnicy, ktorzy zdobywaja kwalifikacje uzyskujac patenty
        czeladnicze, mistrzowskie, niejednokrotnie rozmowa ze stolarzem-pasjonatem
        przypomina w pewnym sensie rozmowe z profesorem chemii - gdy jeden i drugi jest
        skupiony wylacznie na wlasnej dziedzinie, czesto nie dostrzegajac, ze istnieje
        jeszcze jakis swiat oprocz warsztatu czy laboratorium :)
        bardzo czesto niestety, jest tak jak to przedstawila york
        poza tym znam takich gogusiow jak kelner zawodowiec - najwiekszym problemem
        jest to jak mnie ludzie zakwalifikuja, nie jestem zwyklym prymitywem itd, znam
        takie malzenstwo - on po zawodowce, pobrali sie przed jej matura, dzieci
        podrosly, dziewczyna zabrala sie za mature, teraz zaocznie studiuje - gdyby
        bylo wszystko ok, on skupilby sie na swojej pracy, jej pozwolil spokojnie
        studiowac i zyliby sobie bez problemu
        ale facet ma mega kompleks nizszego wyksztalcenia i bezustannie zabiega o
        dowartosciowanie, zaprasza kogo sie da na kolacyjki - im wyzsze stanowisko, czy
        tytul naukowy tym lepiej, jak czytam zawodowca, to tak jak bym tego faceta
        slyszala (wygladam lepiej, lepiej zarabiam, mam super fure, nie poznali, ze
        jestem bez wyksztalcenia, czesto wiem wiecej na jakis temat niz ta moja
        studentka), jest to tak rozpaczliwe zabieganie o uznanie, ze az zenujace,
        ludzie zaczynaja go unikac, wykrecaja sie od kolacyjek
        gdyby odpuscil, zaczal poruszac sie w tematach, w ktorych czuje sie pewnie,
        efekt moglby byc zupelnie inny, na ekskluzywnym raucie i profesor chetnie
        porozmawia z mechanikiem samochodowym, jesli tylko to bedzie normalna zdrowa
        rozmowa, a nie pajacowanie w trosce o ewentualna niska ocene
        pozdrawiam
      • serendepity Re: róznica w wyksztalceniu - sugeruje bardzo uwa 29.01.04, 16:52
        Niewatpliwie masz duza racje jesli chodzi o przygladanie sie rodzinie. Pochodze
        z tzw rodziny inteligenckiej z tradycjami czyli kilka pokolen wstecz glownie
        lekarze. Kiedys mialam chlopaka. Poznalismy sie w szkole policealnej (ja
        studiowalam dodatkowo). Wszystko bylo fajnie, ale jego rodzina to byl drugi
        biegun. Moi starzy nigdy nie chcieli ich nawet poznac, nie chcieli tez
        przekroczyc progu ich domu. Jak tam przychodzilam i mieszkalam to zycie
        codzienne wygladalo tak:
        -matka odpalala papierosa od papierosa
        -siedziala i rozwiazywala krzyzowki
        -wiecznie wlaczony telewizor
        -ojciec codziennie piwko albo kilka
        -glowna lektura to Super Ekspres
        -ciotka wszelkie seriale w TVN itp
        Nie wyborazam sobie, zeby Ci ludzie mogli zostac moimi tesciami. Zbyt duza
        roznica sposobu i stylu zycia. Zawsze wyborazalam sobie tesciowych jako ludzi
        podobnych do moich rodzicow, lubiacych czytac, nie tracacych czasu przed
        ryczacym telewizorem, majacym cos ciekawego do powiedzenia itp.
        Nigdy nic nie mialam do swojej niedoszlej tesciowej, byla mila, mozna bylo o
        czyms tam porozmawiac ale nie wyborazam sobie zycia z taka rodzina.
        Moze to i zle brzmi ale moj ojciec mial jakis tam wizerunek mojego przyszlego
        meza, wiem ze mial jakies kryteria itp. Niby nie jego sprawa ale rozumiem go.
        Po prostu martwil sie o mnie.

        Druga rzecz dot. glownego watku to kwestia wyksztalcenia. Spotykalam sie kiedys
        ze studentem. Przy okazji poznalam jego najlepszego kolega, gosc po technikum,
        bez matury bo uznal ze mu sie nie przyda. Od pierwszego spotkania znalazlam z
        nowym kolega mnostwo tematow do rozmow. Dalsze spotkania wygladaly tak, ze
        chlopak wlasciwie siedzial i nic nie mowil a ja rozmawialam z kolega. Jak dla
        mnie to studencik spelnial ambicje mamusi i meczyl sie niemilosiernie na tych
        studiach. Natomiast kolega bez matury byl na prawde oczytany, kilka hobby, duzo
        doswiadczenia zyciowego. Bylam z nim na wielu wyjazdach i nigdy nie odczulam,
        ze cos jest nie tak bo nie konczyl studiow. Dla mnie jest zawsze przykladem
        tego, ze to nie wyksztalcenie decyduje o tym jaki czlowiek jest.

        Serendepity.
    • filut Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 29.01.04, 08:01
      Na F Kobieta wszedłem przypadkowo. Tytuł wątku wydał się interesujący i dlatego
      tu zajrzałem.
      Z mojej wielooooooletniej obserwacji życiowej wynika, że różnica wykształcenia,
      po odpowiednio długim czasie, spowoduje narastanie konfliktów. Będzie fatalnie,
      jak w 98,25% podobnych przypadków! Teraz hormony są górą:))
      Bądźcie z sobą jak najdłuzej i docierajcie się. Po 5-ciu latach wspomnij mój
      post.

      Życzę szczęścia
      Fil
    • pajdeczka To się może udać 29.01.04, 08:39
      Pod warunkiem, że będziecie przestrzegać pewnych zasad i się szanować.
      Facet, jeśli jest inteligentny, może się nawet przy Tobie
      intelektualnie "podciągnąć" (na pewno już ma to miejsce). Mogą być tylko
      problemy ze wspólnymi znajomymi.
    • chooligan Kup mu na giełdzie papiery. 29.01.04, 08:53
    • Gość: Seth Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.icpnet.pl 29.01.04, 09:36
      To nie zawsze musi byc przeszkoda. Jednak przy tak duzej roznicy w
      wyksztalceniu istnieje rownie duze ryzyko, ze owa roznica da o sobie znac.
      Predzej czy pozniej, silniej lub slabiej. I jak znam zycie, to slowo "ryzyko"
      mozna by tu bylo smialo zastapic zwrotem "duze prawdopodobienstwo". Pozdrawiam
    • Gość: Zawodowiec Jenifer Lopez idealny przyklad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 10:08
      ze nie posiadajac zbyt wielu szkol mozna byc na szczycie i podobnie to wyglada
      z wieloma innymi znanymi aktorami i piosnekarzami(oczywiscie na swiecie bo w
      polsce to mamy kult promowania czegos co i tak wiadomo ze nie wypali)
      powiedzmy szczerze wiekoszsc polskich stunentek nigdy nie osiagnie nawet 10%
      tego czego ona osiagnela.
      A z kolei tez powątpiewam aby jakis polski student ją zainteresował
      swoja osobą.
      co do osob zawziecie mnie krytykujacych szczegolnie pań- wiedzcie jedno na
      takiego jak ja to mozecie sobie tylko popatrzec i pomarzyc ze moze zworci na
      was uwage
      a pozatym jesli by was cos nie zabolalo to byscie pisali tak dlugich poematow
      na moj temat

      ps. teraz jestem w biurze gdzie podemna jest 16 osob po studiach i nie widze
      jakiejs roznicy pomniedzy mna a nimi
      • Gość: Lilly was here Re: Jenifer Lopez idealny przyklad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 11:43
        buraczku, gdybys mial klase, w zyciu nie napisalbys tych wszystkich autopeanow,
        niestety chociaz w twych markowych butach z pewnoscia mozna sie przejrzec, to
        uwazaj zanim wyjdziesz na miasto - wylaza z nich tez bowiem cale snopy slomy
        ale jestes jeszcze mlodziutki, a ja wierze w czlowieka
        powodzenia
        ps- ciesze sie, ze masz takie duze szanse u jlo, opisz jej swoja historie (po
        hiszpansku, czy angielsku, bo przeciez znasz swietnie oba te jezyki), moze
        zaprosi cie na swoj olimp
        • Gość: Zawodowiec Re: zazdroscisz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 12:02
          zazdroscisz ze ja mialbym wieksze szanse u JLO niz ty np. u Harisona Forda?
          • Gość: Lilly was here alez oczywiscie! ntxt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 12:06
      • Gość: Richelieu* zawodowiec, wystaw tyłek będziesz sławny IP: 217.98.107.* 29.01.04, 17:22
        Ty Zawodowiec jesteś podobny do jednej, dość bliskiej mi osoby, niestety.
        Bliskości tej nie wybierałam została mi z góry narzucona, ale poglądy ma
        bardzo podobne twoim. Czyli, najlepszym obecnie wokalistą jest Wiśniewski,
        kiedyś była nią Shazza. Nie, żeby pojmować rodzaj muzyki, tylko, że dużo
        zarabiają. Na porównanie ich do medialnych kurew oczywiście wybucha gniewem,
        że wcale nie, bo to wielcy artyści.
        Na szczycie można być bez szkół, oczywiście, taki Lepper, Beger czy Łyżwiński
        są pięknym przykładem na wywyższenie chamów tylko dlatego, że brakiem kultury
        oczarowali 11% społeczeństwa. Czyżby właśnie takich jak ty?
        Na szczycie, a hołdy składają takie same prostaki. Bądź tym kogo szanują
        ludzie mądrzy, a nie na szczycie jakimkolwiek.

        nie chce mi się uśmiechnąć nawet z tych toich głupot z powodu tego
        podobieństwa do osób, które znam osobiście.

        wystaw tyłek na scenie też będziesz sławny
      • Gość: M Re: Jenifer Lopez idealny przyklad IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.04, 21:18
        Poza tym, chłpoczyku, jesteś zwyczajnie irytujący! Słyszysz ten brzdęk
        kobiecych serduszek,pękających, bo masz furę i komórę????
      • Gość: mia Re: Jenifer Lopez idealny przyklad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 17:01
        zabawny jesteś Zawodowcu!
        naprawdę uważasz że kariera w stylu J.Lopez jest czymś o czym marzą ludzie po
        studiach? Czytając Twoje wypowiedzi od razu widać że wiele Ci brakuje do osoby
        z klasą, o której zresztą tyle się rozpisujesz.
        • Gość: Szeida Re: Jenifer Lopez idealny przyklad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.10.04, 14:56
          niestety czesto jest tak, ze ludzie po studiach sami nie wiedza czego chca:-)
          nie chce nikogo obrazic, ale w dzisiejszych czasach wyksztalcenie wyzsze to nic
          specjalnego. To naturalna kolej rzeczy. O ile kogos stac na dalsza nauke:-) Nie
          tylko finansowo ;-) Nie wiem czemu, ale jakos wieksza sympatia obdarzylam
          zawodowca, mimo, ze stawia na wyglad i kase. No i co z tego?:-))))) Kazdy idzie
          wlasna droga. Chlopaka stac na to, zeby jezdzic samochodem, za ktory sam
          zaplacil. Ilu studentow moze sobie na to pozwolic?:-) Mysle, ze wielu boli, ze
          chlopak mial w zyciu szczescie i dostal wiecej niz ci, ktorzy pilnie sie uczyli
          i jedyne czym sie moga pochwalic to kawalek papierka w segregatorze z
          dokumentami. Pozdrawiam serdecznie uczacych sie i tych obijajacych sie. Nie ma
          co oceniac innych po kilku przeczytanych zdaniach.
          • Gość: kamsi Re: Jenifer Lopez idealny przyklad IP: *.stacje.agora.pl 22.10.04, 22:26
            A miałam się już tu nie udzielać:) Ale nie mogę tego przemilczeć: ludzie
            naprawdę inteligentni, z pasją, zainteresowaniami, zdeterminowani, by robić to,
            co kochają, ZAWSZE wiedzą, czego chcą. Właśnie po to idą na takie, a nie inne
            studia. Pozdrawiam.
    • Gość: renia Zawodowiec sluchaj jestes przezabawny :))))))) IP: *.ath.spark.net.gr 29.01.04, 10:20
      Rotfl to malo powiedziane - po lekturze Twojej fturczosci w niniejszym watku.
      Chyba wszystkim poprawiles dzisiaj humor. Uhahaha, :)))
      • pajdeczka Re: Zawodowiec sluchaj jestes przezabawny :)))))) 29.01.04, 10:24
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Rotfl to malo powiedziane - po lekturze Twojej fturczosci w niniejszym watku.
        > Chyba wszystkim poprawiles dzisiaj humor. Uhahaha, :)))

        On nie może słuchać, może najwyżej przeczytać , to co mu napiszesz.:))
        • Gość: renia Re: Zawodowiec sluchaj jestes przezabawny :)))))) IP: *.ath.spark.net.gr 29.01.04, 10:29
          Tak czy inaczej rozbawil mnie do lez. Dawno juz nie czytalam trakich tekstow,
          jak z komedii, taki przerysowany obraz buraka przedstawil Leon Zawodowiec
          haha :), doprawdy komiczne (a jesli facet jest naprawde taki jak sie
          zaprezentowal, to raczej tragikomiczne...)
          • Gość: malami Re: Zawodowiec sluchaj jestes przezabawny :)))))) IP: *.crowley.pl 29.01.04, 11:54
            zgadzam się z Tobą Reniu, farsa w 100 aktach;-))
            • Gość: baba Re: Zawodowiec sluchaj jestes przezabawny :)))))) IP: *.acn.waw.pl 29.01.04, 13:06
              zawodowiec, Triss, zmontujcie kabaret,pliiiz :-))

              Dawno sie tak nie ubawilam!!! Facet ma talent ( ja nie wierze, ze takie
              egzemplarze po ziemi chodza- to jest super parodia).Zawodowiec, przyznaj sie,
              smiejesz sie w kulak, ze buraczka classy odstawiles i wszyscy sie nabrali hihihi

              Triss, czego nauczasz mlodych ludzi ?
    • vortex ło matko, :) 29.01.04, 13:58
      wiedza sobie a inteligencja sobie
      oczywiście najczęściej idą w parze ale to też nie jest sztywna reguła, jest
      wielu kretynów po podstawówce czy zawodówce, ale znajdą sie tacy i po maturze
      czy magistrze. Nie da sie jednoznacznie po wykształceniu powiedzieć czy ktoś
      jest wartościowy czy nie, można to powiedzieć dopiero jak sie go pozna, ale
      czasem po niektórych od razu widać jacy są :)

      Zawodowiec
      uważasz że zawstydziłbyś Triss? z tego co ją znam to wątpie, widzisz kobiety
      dzielą sie na inteligentne i wartościowe oraz na słodkie idiotki. Znam sporo
      takich inteligentnych i na żadnej nie wywarłbyś wrażenia, zwłaszcza taką gadką.
      Wartościujesz sie tym że ładnie wyglądasz, że pani powiedziała Ci nie jesteś aż
      takim głabem jak reszta zawodówki. Nie napisałeś tego wprost ale pewnie uważasz
      jeszcze że jak założysz krawat i lśniące buciki to jesteś lepszy od kogoś w
      glanach czy w zwisających spodniach. Widzisz, ubiór, stan materialny nie czynią
      jeszcze cżłowieka wartościowym. Jakiś czas temu miałem okazje krótko rozmawiać
      z pewnym żebrakiem, sprawiał wrażenie człowieka inteligentnego ale bez siły
      przebicia, zapytał sie mnie "co to sie ze światem stało że ludzie w jakimś
      amoku za kasą tylko lecą?" i znim rozmawiało sie o wiele przyjemniej niż pewnie
      rozmawiałoby sie z Tobą bo zacząłbyś od razu poniżać żeby Siebie wywyższyć.

      Jakiś czas temu wracałem pociągiem i do przedziału dołączyło sie stare
      małżeństwo, widać było że magistrzy albo doktoranci od razu, ale niestety w tym
      złym znaczeniu. Ja sie zdrzemnąłem, a jak sie obudziłem już ich nie bylo,
      dziewczyna mi opowiedziałą co robili. Jakbym nie spał to chyba bym sie wydarł
      na nich gdybym sie wystarczająco wkurzył. Zachowywali sie jak władcy
      przedziału, dyrygowali wszyskimi, jakieś dziecko sie oparło nieświadomie o jego
      noge, a koleś złożył gazete którą czytał i z niesmakiem odsunął nią dziecko od
      siebie i wiele innych.

      to chyba wszystko co chciałem w tej chwili powiedzieć

      pozdrawiam
      vortex
    • margol28 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 29.01.04, 17:37
      Wraz z moim mężem jesteśmy parą od 10 lat, od ok. 5 lat jesteśmy małżeństwem.
      On jest po zawodówce i nigdy nie miał większych aspiracji. Ja mam wykształcenie
      wyższe, przebywam w towarzystwie ludzi z wyższym wykształceniem. Kiedyś jego
      ignorancja mi nie przeszkadzała, byliśmy młodsi, interesowały nas rozrywki,
      imprezy i dobra zabawa. Teraz jest inaczej. Mamy zupełnie inne potrzeby
      intelektualne i to mi bardzo przeszkadza. Uważam, że błędem było nie zwracanie
      na to wcześniej uwagi. Poznaliśmy się jak mieliśmy 17 lat, ja od tamtej pory
      bardzo się zmieniłam a odnoszę wrażenie, że on nie. Może to wcale nie jest
      problem różnicy w wykształceniu, tylko jego samego... Ja jednak tę różnicę
      dostrzegam i żałuję, że tak jest.
      Pozdrawiam.
    • Gość: tamaryszek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 158.194.194.* 29.01.04, 17:38
      Jak długo jestescie razem? - Skoro zadajesz takie pytania, znaczy, ze jest
      jakiś powód. Gdyby była sielanka, nic podobnego nie przyszłoby Ci do głowy.
      Jesli uważasz, że jesteście na podobnym poziomie, on rozumie wszystko, co do
      niego mówisz, a obawiasz się tylko o brak papierka, to faktycznie, co za
      problem, żeby skonczyl liceum wieczorowe i zdal mature? Gorzej, jeśli macie
      dwa zupełnie odrębne światopoglądy, bo z tym nic nie zrobisz.
      ps. Czy masz wrazenie, ze jestes mądrzejsza niż on?
      • Gość: wykształcona Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 23:59
        Mag, wszystko zależy od tego jaki to facet. Mój też jest po zawodówce a ja mgr,
        jesteśmy małżeństwem 25 lat. On doskonale radzi sobie w prowadzeniu własnej
        firmy. Ja też pracuję. Chętnie rozmawiamy ze sobą o problemach ,wspieramy się
        nawzajem. Nie zależy mi aby używał górnolotnych słów, Nigdy się za niego nie
        wstydziłam. W ciągu tych lat on uczył się ode mnie , a ja od niego. Ma o wiele
        więcej wiedzy życiowej niż np. Triss .Dziwię się dlaczego niektórzy ludzie z
        taką łatwością dzielą innych na lepszych i gorszych. Mag, zdecyduj się albo
        chcecie być razem bo się kochacie i rozumiecie, albo chcesz mieć innego męża,
        którym można się chwalić jakich to szkół nie skończył, ile tytułów czasopism
        zaliczył ,jakich to słów używa.
        Ps. Znam małżeństwo,obydwoje z dyplomami.Każde mieszka w swoim pokoju i nie
        mają o czym rozmawiać.Nie mogą na siebie patrzeć.
        • Gość: doktor i doktorowa Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.chello.pl 30.01.04, 09:50
          Ja natomiast uważam, ze niewielka różnica w wykształceniu ( zwłaszcza jesli
          osoba mniej wykształcona jest kobieta) jest do zaakceptowania, zaś przepaść -
          ona po 2 fakultetach on po zawodówce NIE.
          Ludzie, zwłaszcza po jakimś okresie małzeństwa , nie traktują seksu
          pierwszoplanowo. Ważne jest , aby mieli o czym rozmawiać, aby łaczyły ich
          wspólne zainteresowania, obracali się w tym samym, lub podobnym , środowisku,
          czytali podobne książki, rozmawiali zblizonym językiem, byli dla dzieci
          autorytetem. Ogromne różnice w wykształceniu związane są r przepaścia w wiedzy
          i , z konieczności, obracenie się w odmiennym środowisku. Człowiek po zawodówce
          może przeczytać i sto ksiązek, ale innych, bo te, które czyta jego wykształcona
          małzonka sa po prostu dla niego niezrozumiałe. To samo dotyczy prawie
          wszystkich dziedzin zycia ( oczywiście on może znakomicie naprawiać krany i być
          mistrzem w układaniu glazury, ale dla dzieci autorytetem będzie wykształcona
          matka, która wie co ma na myśli Ignacy Krasicki w "Bajkach". Podobnie będzie w
          kontaktach towarzyskich. Pani magister hydraulikowa nie będzie zapraszana przez
          swoich kolegów i koleżanki bo ich współmałżonkowie nie znajdą z jej partnerem
          tematów do rozmowy ( no chyba, że o wymianie rur w kaloryferach). Zawsze będzie
          różnica w poziomie intelektualnym człowieka wykształconego i nie. I zawsze to
          wyjdzie- najczęściej w najmniej oczekiwanym mimencie i spowoduje frustracje obu
          stron.
          Niewykształcony mąż zwykle pociągnie w dół wykształcona zonę, której tez będzie
          niełatwo obcowac z małżonkami hydraulików ( przepraszam, ze uczepiłam się tej
          włąsnie profesji, ale to dla uproszczenia) , które handluja ogórkami.
          Z moim mężem mamy podobne wykształcenie - oboje doktoraty - i jest nam z tym
          dobrze. Obok spraw domowych, wychowania dzieci itp. łaczy nas bardzo wiele pod
          względem zawodowym i intelektualnym. Nie wyobrażam sobie wieczorów bez
          wspólnych rozmów , dyskusji, dzielenia się spostrzeżeniami, radzenia w różnych
          kwestiach, wymiany poglądów. Bardzo liczę się z opinią męża i on także zawsze
          chciałby usłyszeć moje zdanie, pochwały czy krytyczne uwagi.
          W takiej atmosferze wychowujemy dzieci, które, dzis już prawie dorosłe , tak
          samo szanuja ojca i matkę.
          Wykształcona nie może patrzeć na niektórych swoich znajomych - jej wybór, ja
          natomiast nie zniosłabym pod jednym dachem faceta po szkole zawodowej. Takie
          życie.
          • Gość: uncja Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 30.01.04, 11:18
            Meg nic nie napisała o swoim facecie - o jego charakterze, podejściu do życia,
            zamiłowaniach - i dlatego nie sposób ocenić, czy różnica w wykształceniu będzie
            czy nie będzie dla nich przeszkodą. Samo wykształcenie nie świadczy o niczym.

            Triss napisała:
            "Duże różnice w wykształceniu (a studia versus zawodówka to duża różnica) MOGĄ
            ale nie muszą przekładać się na różnice w aspiracjach, spędzanie wolnego czasu,
            system wartości, krąg znajomych, poglądy i umiejętność ich wyrażania czy
            wreszcie - lekceważenie i kompleksy wobec bardziej wykształconej kobiety."

            i to jest święta prawda. Wiele racji było tez w uwagach nt środowiska, z
            którego się wyszło - to ma wpływ na pewne postawy życiowe.

            Moja przyjaciółka po studiach zakochała się strasznie w przesympatycznym
            chłopaku po zawodówce. Szczerze mówiąc od razu kiepsko to widziałam. Nie
            dlatego, że uważałam go za kogoś gorszego, ale dlatego że znałam ją i
            wiedziałam, że wcześniej czy później będzie problem - bo ona od życia chce
            więcej niż on. Jemu wystarczała praca, kanapa i TV. To naprawdę miły facet,
            można z nim było fajnie pogadać. Niby zaradny, ale z drugiej strony
            jakiekolwiek sprawy urzędowe całkowicie go przerastały. A problem pojawił się
            dość szybko - ona ma w sobie dużą ciekawość świata, dla niego szczytem rozrywki
            było wyjście do pubu i granie w lotki. Ona chciała spędzać wakacje podróżując i
            zwiedzając, on - łowiąc ryby nad jeziorem. Muzeum, zabytki - po jaką cholerę?
            trzeba na głowę upaść, żeby leźć w takie miejsca, skoro można wyciągnąć się na
            leżaczku z piwem. Książki - strata czasu, kino - przecież można wypożyczyć
            kasetę albo obejrzeć TV, teatr? przecież to nudy... Rozstali się.

            Z drugiej strony mam kolegę po zawodówce, który ma zupełnie inne podejście -
            jest szalenie rozczytany - i to nie w komiksach, ale w tzw. wartościowej
            literaturze, mimo niskich zarobków na tzw. kulturę wydaje więcej niż niektórzy
            bogaci - kino, teatr, wystawy nie są u niego żadną ekstrawagancją, są mu
            niezbędne do życia. Wolałby nie zjeść, a kupić ulubioną książkę. Dużo czasu i
            energii inwestuje w dzieci - w rozwijanie ich zainteresowań, w budzenie w nich
            ciekawości świata. Wyszedł z bardzo prostego domu, a pod względem
            intelektualnym odstaje od rodziny o lata świetlne. Nigdy nie miałam
            wątpliwości, że jest facetem na poziomie, mimo że ubiera się w lumpeksach. I on
            nie afiszuje się swoją wiedzą - nie ma na tym tle kompleksów. Robi to dla
            siebie, dla własnej przyjemności, a nie pod kątem kreowania własnego wizerunku.

            Nie można więc generalizować i oceniać na podstawie świadectwa. Ważne jest - co
            za tym świadectwem idzie - jakie pragnienia, oczekiwania, dążenia.
            • Gość: doktor i doktorowa Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.chello.pl 30.01.04, 11:53
              Mam 3 koleżanki, które związały się z mężczyznami o znacznie niższym poziomie
              wykształcenia i we wszystkich 3 przypadkach źle to sie skończyło.
              1. Ona lekarka on kierowca karetki. Przez pewien czas razem pracowaliśmy.
              Facetowi juz musiało byc głupio gdy mówili o nim "pan doktorowy", ale tylko raz
              spotkalismy sie na gruncie towarzyskim. Nie mozna było znaleźć z nim wspólnego
              języka. Kobieta wytrzymała 3 lata i się rozstali
              2. Ona inzynier on hydraulik. Zero wspolnego prócz 4 letniej córeczki. Ona ma
              go dosyć
              3. Ona nauczycielka on budowlaniec "chiba", "zrobiem", "rękamy i nogamy" oraz
              piwko ( w małej ilości) to jest to co doprowadza ja do szału.
              • Gość: Zawodowiec ty masz tyle z doktorem co ja z polonista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 18:19
                powaznie nie pojmujesz nowoczesnaego zycia to o czym ty piszesz to bardziej
                przypomina czasy PRL gdy jedyne co mozna bylo osiagnac to dyplom teraz juz
                nikt na to tak az nie patrzy i przedewszystkim nie uzywa sie juz w zyciu
                codziennym zwrotow profesorze. doktorze itp chyba ze jestesmy w szpitalu lub
                na uniwersytecie
                osobiscie do lekarzy mowie na pan nie doktor i nie widze aby im to
                przeszkadzalo ani ze by sie jakos dziwnie patrzyli
          • orys100 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 01.03.04, 15:54
            przepraszam że się wtracę jako facet (na FK) .. ale czytajac ten wątek zauważam
            jedną cechę wsród ludzi (szczególnie tych wykształconych) której nie lubię ...
            nadmierne zadufanie w swoją wiedzę, wyższą kulturę, rozumienie świata zapewne
            itd..

            na poczatek .... "ale dla dzieci autorytetem będzie wykształcona
            matka, która wie co ma na myśli Ignacy Krasicki w "Bajkach". "
            wybacz ale nie chciałbym aby dla moich dzieci autorytetem była jakakolwiek
            osoba która uważa że wie "co poeta miał na mysli" (jakze tego nienawidziłem w
            szkole, a serwowały z upodobaniem ten tekst wykształcone przecież nauczycielki-
            "humanistki") ... jesli rzeczywiscie jesteś inteligentną osobą to wiesz o co mi
            chodzi ... jesli nie to chetnie wyjaśnię :-)

            dalej ... "Zawsze będzie różnica w poziomie intelektualnym człowieka
            wykształconego i nie ... " jak mniemam przez wyształcenie rozumiesz tzw.
            wykształcenie formalne, potwierdzone dyplomami i doktoratami? ;-) ... otóż
            stojąc na gruncie logiki formalnej jestem w stanie to Twoje stwierdzenie obalić
            bardzo łatwo, wystarczy że podam JEDEN przykład temu zaprzeczający ;-) .. a
            jestem w stanie to zrobić ... Ty tez to potrafisz!
            zgadzam sie z wypowiedziami które mówią że MOŻE istnieć różnica trudna do
            przezwyciężenia pomiedzy osobami o różnym poziomie wykształcenia ... ale
            różnica ta Z REGUŁY nie wynika z samego tzw formalnego wykształcenia ale z;
            - RÓŻNYCH zainteresowań (nie moja rola jest oceniac które są "lepsze" a
            które "gorsze")
            - RÓZNYCH środowisk z których pochodzą i z którymi będą utrzymywac kontakty
            (tutaj tak naprawdę rolę szczególną moim zdaniem gra tzw. kultura osobista a
            nie poziom wykształcenia rodziny partnera)
            - RÓŻNYCH światopoglądów (zbyt obszerny temat aby go tutaj komentować)
            - itd.
            mogę sie zgodzić że poziom wykształcenia ma wpływ na w/w czynniki, ale nigdy
            nie zgodzę się że Wasze doktoraty świadczą o tym że jesteście w czymkolwiek
            lepsi od tych którzy ich nie mają (a niestety taką podskórną nutę wyczułem w
            Twoim tekście)

            a wcześniej ... "Pani magister hydraulikowa nie będzie zapraszana przez swoich
            kolegów i koleżanki bo ich współmałżonkowie nie znajdą z jej partnerem tematów
            do rozmowy" .. wierz mi (lub nie) potrafię rozmawiać "na wysokim diabazonie
            intelektualnym" ;-) ... ale jak dane mi jest czasem trafić do towarzystwa które
            potrafi rozmawiać z nadęciem przez cały wieczór o najnowszych trendach w
            literaturze, teatrze, kinie niezależnym, wystawach co bardziej kontrowersyjnych
            twórców ... to mam ubaw jak rzadko kiedy (oczywiscie jestem hipoktrytą i nie
            daję tegop po sobie poznać).
            Na Boga ... przecież w zyciu jest miejsce i na sztukę i kulturę z "górnej"
            półki ... i na rozmowy o rurach ... wolę rozmowę z prostymi ludźmi bez
            wykształcenia bo w nich czesto nie ma takiego zakłamania i obłudy ..
            Ponieważ interesuję sie trochę tzw. sztuką naiwną spotykam czasem i rozmawiam z
            ludźmi upośledzonymi z Domów Opieki Społ. Przygladam sie jak malują czy
            rzeźbią ... takiej pasji w tym co robia nie widziałem u nikogo innego.
            Niektórych ich nieco może naiwnych?? słów nie zapomnę do końca życia ... dały
            mi wiecej jak dziesiątki rozmów i dyskusji z ludźmi "wykształconymi" ...
            Sprzątając nocami ulice spotykałem tak fascynujące osoby jakich później nie
            udało mi się spotkać w tzw. towarzystwie ..
            Oczywiście spotykałem chamów, chuliganów, ludzi będących na granicy
            upodlenia ... ale byli wsród nich i wykształceni i nie.

            Dlatego droga Pani Doktor ... na szczęście świat nie jest taki uporzadkowany
            jak Ci się wydaje ... na szczęście ludzie są różni, sytacje są różne, życie
            jest tak bogate że mogą stworzyć szczęśliwy związek osoba po podstawówce i
            osoba z doktoratem ... i to jest piękne. Oczywiście może im się nie udać ...
            ale z tego co wiem to i wsród magistrów, doktorów i docentów jest duży odstetek
            rozwodów. A ponieważ znam wiele takich przypadków to mógłbym postawić tezę
            następującą;
            "NIGDY związek wykształconych osób nie ma prawa długo przetrwać" ..
            oczywiscie jej nie stawiam bo nienawidzę słowa NIGDY.

            PS. Przepraszam za długi (i monotonny) wywód ale ... doktorowa przedstawiła
            poglądy których po ludzku nie lubię ... i żal mi Jej jest
            • Gość: klakierka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.acn.pl 29.08.04, 00:02
              Brawo!!! Ale cię lubię! I... może to głupie krakanie, wszak doktorem nie jestem
              i co ja moge wiedzieć, ale widzi mi się, że jest mozliwe, że doktora nagle
              zafascynuje dzierlatka w rodzaju Elizy z "Pigmaliona" i doktorowej zawali się
              swiat! Jeśli ktoś tak długo i gorliwie potwierdza, jak to u niego prawidłowo,
              jakie to słuszne jedynie, to znaczy, że sam siebie uspokaja. I ten tandem
              autorski, ten klajsterek... Myślę, że pisała Pani i że tak ja zajął temat, bo,
              wszak doktor wykłada ponetnym studentkom? prowadzi za rączkę nadobne
              praktykantki? - moze odczuła niepokój zwiazany z mysla, że czasem diabli wzieli
              rózne statusy, a anieli dali namietności i emocje, i nie ma na to siły? No,
              moze czas, wygodnictwo, przywiazanie do tego, co sie zna i co daje poczucie
              bezpieczeństwa... Fajne teksty o tym napisali Gretkowska i Pietuch w "Scenach z
              zycia pozamałzeńskiego". Lektura na wieczór dla Pani Doktorowej, przestraszy
              bardziej niz "Rzeź piłą mechaniczną w Teksasie"!
              • Gość: Gorzki Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 27.09.04, 23:55
                Ciekawe... że zwiazki w stylu ona po studiach on po zawodówce są częstsze niż w
                odwrotnej kombinacji.... Niby fakt, że więcej facetów ma zawodówkę i więcej
                kobiet studia (zwłaszcza teraz, gdy niektóre studia.....), ale i tak dużo
                tego....
    • fitit Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 30.01.04, 10:11
      Po dwóch fakultetach można wytrzymać nawet z analfabetą.
      • Gość: Triss Merigold O ile NIC nie mówi. n/tx. IP: *.acn.waw.pl 30.01.04, 10:58
        • Gość: anonymus cała polska... IP: *.acn.waw.pl 30.01.04, 11:03
          Czytam i czytam i tak sobie myślę, że zawodowiec i Triss Merigold są siebie
          warci... JAk bardzo niby różni, ale na forum udowodnili, że są dokładnie tacy
          sami, reprezentują sobą ten sam poziom... Smutne.
          • Gość: Triss Merigold Re: cała polska... IP: *.acn.waw.pl 30.01.04, 11:14
            W czym jesteśmy podobni uzasadnij proszę, bo ja widze wyłącznie różnice:
            - stosunek do wykształcenia;
            - podejście do czytania - użytecznych bądź nieużytecznych książek;
            - stosunek do pieniedzy i dóbr materialnych (samochód);
            - wizja kariery (jemu imponuje JO);
            - kompleksy (nie mam potrzeby wpędzania kogoś w kompleksy i nie chwalę się czy
            to potrafię);
            - stosunek do wyglądu i powodzenia u płci przeciwnej;
            - stosunek do języka - facet nie potrafi sklecić poprawnie zdania i nie wstydzi
            się absolutnie
            Koleś byłby zabawny gdyby nie był tak prawdziwy.
            O jakim poziomie Ty piszesz? Wspólne mamy tylko to, że prezentujemy własne
            zdania i obydwoje jesteśmy do nich przekonani. Z poglądami Zawodowca - prostego
            i pewnego siebie kretyna - trudno polemizować, tak jak z upośledzonym umysłowo.
            Nie rozumie i trudno.
            • Gość: doktor i doktorowa Re: cała polska... IP: *.chello.pl 30.01.04, 11:22
              Masz obraz naszego społeczeństwa. Widzisz jakie ma preferencje i wartosci,
              jakim posługuje sie językiem i jakich używa argumentów. W tej sytuacji
              przestaje dziwic poparcie dla Andrzeja Leppera.
              Osobiście nie mam nic przeciwko ludziom niewykształconym ( ktos musi kłaść
              glazurę), ale uważam, że partnerów zyciowych powinni wybierac wśród swojej
              warstwy społecznej. Mniej byłoby i rozczarowń i rozwodów i zwyczajnych ludzkich
              nieszczęść.
              Włąsciwie nie znam przypadku, aby profesor dogadał się z salową.
            • Gość: baba Re: cała polska... IP: *.acn.waw.pl 30.01.04, 11:41

              Triss, przeciez facet jaja sobie robil, co ja on razu wyczulam, a sam sie do
              tego przyznal zakladajac w tym celu nawet watek ( Teraz pora sie ujawnic, czy
              podobnie)!!!
              Musial Cie niezle wkurzyc jesli Ty,taka trzezwa istota, dalas sie zlapac !
              Niemniej mozemy dyskutowac o postaci, ktora stworzyl- mysle, ze sporo jest
              podobnych gosci, ale oni... nie maja raczej stalego lacza, bo im to na na nic.
              Z rzadka tez czytaja cos innego niz Super Express czy Fakty.
              NIemniej uwazam, ze i bez wyzszych studiow mozna miec zainteresowania i klase-
              wiele jednak zalezy od rodziny i przyjaciol.I prosci ludzie moga miec szacunek
              do ksiazek i edukacji, jak moi dziadkowie np- moja mama uczaca sie do egzaminow
              byla rodzajem swietej krowy w domu. Czasem niewyksztalceni rodzice ubolewaja,
              ze syn ma tylko technikum bez matury, bo chcial wczesnie miec kase.

              Ale masz racje- zawodowka o czyms swiadczy, zwlaszcza teraz, kiedy sa rozne
              szkoly doksztalcajace zaoczne i mature mozna zdac esternistycznie.Teraz, kiedy
              wyksztalcenie srednie to po prostu minimum. Swiadczy o braku ambicji, ale i
              szerszego spojrzenia, ciekawosci swiata.
              Pozytywne opinie o absolwentach zawodowek na tym forum, dotycza ludzi co
              najmniej 40 letnich- teraz sa inne czasy i wymogi.
              Pozdrawiam
              Czy to taka okropna tajemnica, czego nauczasz mlodych ludzi :-))?
              • Gość: Triss Merigold Re: cała polska... IP: *.acn.waw.pl 30.01.04, 12:01
                Nie bardzo wierzę, że to była podpucha, jeśli nawet to b. realistyczna
                przynajmniej w tym wątku.
                Na domowych korkach przygotowuję do egzaminów wstępnych na WDiNP (nie jestem w
                komisji na dzienne więc nie ma konfliktu interesów).
            • Gość: Zawodowiec Re: ja potrafie sklecic zdanie tylko mam klopot z. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 18:22
              napisaniem go
    • Gość: fiolka [...] IP: *.compower.pl 30.01.04, 11:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: anka Właśnie rozpadł się mój związek z chłopakiem po IP: 217.70.57.* 27.09.04, 21:57
        zawodówce...Jestem studentką,poznałam w lutym chłopaka po zawodówce.Współnym planom,westchnieniom,zachwytom wzajemnym nie było końca.Różniliśmy się w wielu sprawach ale po każdym jego "wyskoku"nieraz nawet grubiańskim przebaczałam mu.
        Mówiliśmy innymi językami,nie tylko w sferze słownej,ale inne były nasze zmartwienia.On nie rozumiał dlaczego studiuję,jego siostra ma już dwoje dzieci i jest po rozwodzie.Pochodzi z biednej rodziny,więc sądziłam,że jego braki wynikają z niemożności dalszego kształcenia.Niedawno okazało się dla mnie jasne,że pochodzimy z jakichś dwu różnych krajów.Dwie Polski.JA mam szansę,on nie potrafi w ogóle zrozumieć moich nawyków i postaw,a ja jego.Dla mnie ważne jest ukończenie studiów,praca,potem rodzina:chcę,by moim dzieciom niczego nie brakowało,tak jak nieraz mnie.On żyje na granicy nędzy,bezrobotny,bez zamiaru poszukiwania nowej pracy,chce żyć z renty,chociaż nie wie,czy ją dostanie.To on zerwał ze mną,bo "chciał mieć dziecko,a ja nie chciałam poświęcić studiów".Znalazł sobie naiwną dziewczynę,która za 9 miesięcy urodzi jego dziecko,"zostanę tatusiem"chwalił się mój były 25-letni chłopak.I tak historia zatoczyła koło,bo nie ma środków,by to dziecko wychować.Dla niego szczytem wyobrażeń o "dojrzałości"było spłodzenie potomka.A dlaczego zerwał?Bo zasugerowałam mu,by skończył technikum i zrobił maturę,dla jego własnego dobra,żeby mógł znaleźć lepszą pracę,zamiast mordęgi w smarach i olejach.Tak oto rozeszły się "dwie Polski".Najbardziej przeraża mnie ten marazm ludzi z takich biednych zwykle rodzin-łatwe wyjście"na teraz" będzie się prawdopodobnie mściło na nim przez całe życie.Żal mi go ale to on wybrał.
    • mybach Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 30.01.04, 13:08
      Pomysl, czy kiedys za wiele lat nadal bedziecie mieli o czym rozmawiac, czy nie
      bedzie Cie draznilo to ze on nie ma wyzszego wyksztalcenia, to ze nie czyta, ze
      nie rozwija sie, nie doradzam, i nie zachecam, to Ty musisz podjac decyzje, ale
      moze to byc kiedys problem, moze nie oznacza ze bedzie na pewno.
      Sa madrzy profesorowie i glupi chlopi, ale bywa tez odwrotnie....
      Pozdr.
      Mybach.
      • Gość: yetek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 14:17
        przeżyj to saaaaaam.....i dopiero doradzaj innym -to do wszystkich
        • Gość: corgan czy trzeba miec zawal serca aby byc kardiologiem? IP: *.chello.pl 30.01.04, 14:52
        • Gość: Maryla Tak, to możebyć dużą przeszkodą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 15:28
          I nie chodzi o certyfikaty ani o rozwój osobowości. Po pewnym czasie wychodzą
          na wierzcg drobiazgi, na które sie przedtem nie zwracało uwagi lub ktore druga
          strona przedtem ukrywała.
          Np. jedzenie kiełbachy trzymanej w ręce,
          np. nieużywanie dezodorantu (jeden wystarcza na 4 lata),
          np. siorbanie przy zupie,
          np. teksty w stylu "Mało masz w domu książek, że jeszcze nowe kupujesz?"
          (autentyczne),
          np.opowiadanie w towarzystwie wciąż tych samych, dwóch, żenująco przykrych
          dowcipów,
          np., np., np.... Życie składa się z drobiazgów. Nasza codzienność składa się z
          drobiazgów. To nie chodzi o wykształcenie, ale o to, co dla kogo jest
          oczywiste. Bo o rzeczach oczywistych się nie dyskutuje. Dla mnie np. oczywiste
          jest, że nie bije się słabszych - dzieci, psów, kotów, umysłowo upośledzonych.
          I nie podejmuję tego tematu w rozmowie, bo jest przecież oczywisty.

          Jeśli, Mag, te same rzeczy są dla was oczywiste, to nie będzie problemów. Ale
          nie bardzo w to wierzę. A im dalej w las, tym więcej drzew...

          A jeśli chodzi o Zawodowca, moim zdaniem jest autentyczny. Przecież Lepper też
          jest autentyczny.
          • ddawidow Ogromna przeszkoda 30.01.04, 16:56
            Tak, to jest ogromna przeszkoda. I nie mam na myśli tego, że ktoś jest po
            studiach, a ktoś po zawodówce. Czasem to mało znaczy. Skąd wiem? Ano stąd, że
            pewien starszy pan ze wsi skończył tylko podstawówkę, był rolnikiem, ale
            przeczytał wszystkie książki w wiejskiej bibliotece publicznej i toczył
            dyskusje z proboszczem, bo innych wyedukowanych partnerów wokół siebie nie
            miał. Z kolei inna pani, Krakowianka z urodzenia, studentka pedagogiki, boi się
            książek jak diabeł święconej wody, od muzyki klasycznej bolą ją uszy, ma
            kłopoty z nazwaniem stolic państw europejskich i nie wie kim był Pius XII.
            Mówię więc o wiedzy i zainteresowaniu otaczającą nas rzeczywistością, a nie o
            dyplomie. Choć wiem, że takie przypadki (starszy pan i studentka) to rzadkość,
            zwykle bywa odwrotnie.
            A poza tym: uważam, że zawodowiec wszystkich robił w balona, nie wierzę, że
            ktoś poważnie pisał, że jest oczytany, bo regularnie czytuje Newsweeka i
            Wprost.
          • Gość: mm Re: Tak, to możebyć dużą przeszkodą IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 13:48
            czytam i czytam i wreszcie się wtrącę:

            Gość portalu: Maryla napisał(a):
            > I nie chodzi o certyfikaty ani o rozwój osobowości. Po pewnym czasie wychodzą
            > na wierzcg drobiazgi, na które sie przedtem nie zwracało uwagi lub ktore
            druga strona przedtem ukrywała.
            > Np. jedzenie kiełbachy trzymanej w ręce,
            JA ZARAZ BĘDE MIEĆ DRUGI DYPLOM - CZĘSTO ŁAMIĘSOBIE KAWAŁEK KABANOSA I GRYZĘ "Z
            RĘKI"
            ON - BEZ MATURY - ZAWSZE WSZYSTKO UKŁADA NA TALERZYKU, ROBI KANAPECZKI ITP.
            DOPROWADZA MNIE CZASEM DO SZAŁU TYM Z JAKĄ STARANNOŚCIĄ PODCHODZI DO JEDZENIA!
            A JA "DYPLOMOWANA" JEM CZĘSTO NA STOJĄCO, BEZ TALERZYKA ITP

            > np. nieużywanie dezodorantu (jeden wystarcza na 4 lata), OBOJE UŻYWAMY - BEZ
            WZGLĘDU NA WYKSZTAŁCENIE.

            > np. siorbanie przy zupie, CÓŻ WSZYTSKIM SIĘ ZDARZA

            > np. teksty w stylu "Mało masz w domu książek, że jeszcze nowe kupujesz?"
            > (autentyczne), JA - TA WYKSZTAŁCONA - ŻADKO KUPUJĘ KSIĄŻKI BO SĄ STRASZNIE
            DROGIE!!! WOLĘ WYPOŻYCZYĆ Z BIBLIOTEKI ALBO OD KOLEŻANEK. Z REGUŁY JAK JEST COŚ
            NOWEGO - FAJNEGO - TO KTOŚ KUPUJE I CAŁE BIURO CZYTA. A 90% KSIĄŻEK KUPUJEMY "W
            TANIEJ KSIĄZCE"

            A PROBLEMY - JAK MAMY DOBRE DNI - TO ON JEST KOCHANY I NIC MI W NIM NIE
            PRZESZKADZA, BO JEGO CIEPŁO I CIERPLIWOŚĆ SĄ BEZCENNE I NAJ NAJ NAJ. aLE JAK
            MAM ZŁY DZIEŃ - TO POTRAFIĘ NAWYMYŚLAĆ MU, KONIEC KOŃCÓW TRAFIAJĄC NA TEMAT
            BRAKU WYKSZTAŁCENIA... ALE NAJBARDZIEJ PRZEZ TEMAT PROBLEMÓW Z PRACĄ...
            CIĘZKA SPRAWA...
        • Gość: kamsi Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.stacje.agora.pl 22.10.04, 23:24
          Przeżyłam, dlatego doradzam.Ten związek (najprawdopodobniej, ale oczywiście
          trzymam kciuki)nie ma przyszłości.
    • Gość: Zawodowiec B. Gates jest dlamnie autorytetem triss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 18:35

      nie tylko JLo
      • vortex Re: B. Gates jest dlamnie autorytetem triss 30.01.04, 18:39
        B. Gates który "wykradł" windowsa z rąk macintosha (nie pamietam czy tak sie to
        pisze) i który robi szajs tylko po to by kase zebrać, świetny autorytet. Jest
        tylko dlatego autorytetem że ma kupe kasy, no brawo, powiem Ci że Osama też
        miał miliony na koncie hehehe

        pozdrawiam
        vortex
        • Gość: Zawodowiec Osama ani Kulczyk nie sa dla mnie autoretytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 18:49
          Gudzowaty Krauze tez nimi nie sa ale np. juz cupial wejchert solowow czy
          chociazby pan R. Kluska nimi są
          bo gets nie zyje na koszt zadnego panstwa ani nie jest tak glupi zeby
          przeprowadzac zamachy terorystyczne ktore nie sluzą niczemu
        • Gość: kaurismaki Re: B. Gates jest dlamnie autorytetem triss IP: *.tmodns.net 01.03.04, 00:20
          nie od appla tylko od xeroxa, dwa nie wykradl kod tylko pozyczyl pomysl,
          przerwaal studia o uznal ze niczego wiecej nie zyska ...Pochodzil z rodziny
          inteligenckiej, prawniczej oraz jednak pare lat przesiedzial w akademiku Elliot
          house (wiem bo w pokoju wyryte jest jego imie); otoczenie zrobilo swoje...
          No a teraz sponsoruje wiele projektow na jego uniwerku (na sale komp. dal
          100mlkn)....a ze jest geniuszem biznesu - vide alianse biznesowe w celu
          uzyskania przewagi konkurencyjnej...
    • Gość: babcia Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.8.14.vie.surfer.at 30.01.04, 20:05
      Pamiętaj o jednym: żaden mężczyzna nie zniesie wyższości kobiety. Nie radzę Ci
      przekonywać się na własnej skórze. Uwierz na słowo starszym od Ciebie. Nie licz
      na miłość, szukaj przyjaźni, bo ta zostanie, gdy miłość przeminie.
      A co Twoja mama ma do powiedzenia? Ja, po latach, powiedziałam: jednak mama
      miała rację i moja córka też to powtarza - nie tylko o wykształceniu mowa.
      Poza tym, nie mów: gorsze wykształcenie (masz 2 fakultety?), mówimy i piszemy:
      zawodowe, średnie, wyższe. Jeżeli Twój przyjaciel ma wg Ciebie "gorsze"
      wykształcenie - to dałaś sobie odpowiedź sama. Ty już masz z tym problem, on
      będzie miał po latach.
    • kuleczka222 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 31.01.04, 14:31
      ja tez studiuje i mam chlopaka ktory jest po zawodowce.i co?nic-nie mam z tym
      najmniejszego problemu.poznalam go jako cudownego czlowieka i nie myslalam o
      tym jaki ma dyplom(czy jakiego nie ma:)najpierw pojawila sie milosc a sprawy
      nauki pojawily sie w rozmowch pozniej.i co-mialam rezygnowac bo ma
      wyksztalcenie zawodowe?musze jednak zaznaczyc ze On nie jest absolwentem
      zawodowki typu:dres,skora,fura itd.to super czlowiek ktoremu tak sie ulozylo a
      nie inaczej,ze skonczyl taka szkole.ale dla mnie to jest niewazne.ale jesli
      ktos ma takie problemy juz w trakcie trwania zwiazku to radze sie zastanowic
      czy to na pewnoi sie uda:(
    • Gość: hanka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.cvdnet.eu.org / *.cvdnet.eu.org 04.02.04, 00:00
      Droga Mag! nikt ci tu nie powie jak i z kim masz układać sobie życie!Piszesz że
      związek jest szczęśliwy, kochacie się a więc wszystko jest na dobrej drodze.
      szkoda tylko że nie napisałaś ile się znacie? Ja jestem osoba z wyższym
      wykształceniem, z inteligenckiej rodziny. Poznałam mojego męża gdy miałam 17 a
      on 20 lat. Ja chodziłam do liceum i naturalne było że potem studia on po
      zawodówce poszedł do liceum wieczorowego, potem na policealne. Po kilku latach,
      za moją namową albo raczej dlatego, że dałam mu wiarę że on też może, zdał
      maturę. Teraz studiuje.Nigdy nie myślałam o nim przez pryzmat wykształcenia,
      choć nieraz dochodziły mnie niejasne pomruki, że dziewczyna po studiach i taki
      facet.Ten facet zawsze imponował mi tym że sam na siebie zarabiał bo na
      rodziców nie mógł liczyć,w przeciwieństwie do mnie.Piszesz też: Jednak nie
      chcialabym, zeby on z tego powodu czul się gorzej i nie bylo
      > powodem sprzeczek i klotni.- to zależy tylko od was.Jeśli będziesz dawała mu
      do zrozumienia ze jest gorszy to napewno będzie żle , ale z drugiej strony nie
      możesz robić wszystkiego tak aby nie urazić jego ego. Jaśli umiecie się
      wspierać, tolerancyjnie podchodzić do swoich odmiennych zainteresowań powinno
      być OK.
    • Gość: doris_day nie dawaj się stereotypom............ IP: *.dmpbk.com.pl 04.02.04, 13:54
      Nie dawaj się stereotypom, wykształcony nie znaczy mądry i vice versa........
      Praktycznie każdy z nas ma w sobie potrzebę okazania tego, że jest lepszym od
      innych, czy to poprzez większą liczbę literek przed nazwiskiem czy większą
      ilość zer na koncie, a absolutnym ideałem jest połączenie literek i zer. Nie
      wierzycie??? Porozmawiajcie z przeciętnym notariuszem lub lekarzem,
      właścicielem prywatnej kliniki. Oczywiście osoba która posiada jedynie literki
      (nazwę go literkowiec) będzie głośno krzyczeć, że zera są kompletnie nieważne,a
      osoba posiadająca zera lub aspirująca do ich posiadania (zerowiec)będzie
      pogardzać literkowcami. I to chyba oddaje istotę konfliktu Zawodowca i Triss.
      Przy czym mimo, iż motywacja taka wydaje się niska to jest w gruncie rzeczy
      wspólna niemal dla wszystkich ludzi. Osobiście znam dobrze zarówno literkowców
      jak i zerowców i powiem jedno. Zerowcy w przeciwieństwie do literkowców są o
      wiele bardziej szczerzy i to mi się w nich podoba. Nie obawiają się powiedzieć,
      że król jest po prostu nagi... Ci literkowcy.. zerkają do Polsatu, ale
      dyskutują jedynie o Wahadle Foucaulta, siedzą godzinami na niewygodnym krześle
      na azerskim filmie i choć oczy się kleją, to oburzają się, że niektórzy płytcy
      widzowie wychodzą w środku lub na początku seansu. Z góry ucinam protesty, że
      ktoś nie ogląda Polsatu. Prawda jest taka, że nawet literkowcy odczuwają czasem
      jak każdy potrzebę zwykłej rozrywki, a Polsat jest tu jedynie metaforą.
      Wracając do Twojego problemu. Na pewno taki związek jest trudniejszy, bo
      niestety wiele osób może pogardzać Twoim mężem choćby był inteligentny jak
      Einstein. Jeżeli jeszcze uda mu się zdobyć pieniądze............przygotuj się
      na tragedię.......... Będą po kątach mówić, że jak to możliwe....taki prostak,
      tyle zarabia, a ja po trzech fakultetach itp....... Zaleje ich krew z zawiści,
      bo sukces jak wspominałam wyżej to niestety literki plus zera. Na szczęście
      takie uwagi rzadko są rzucane w twarz. Literkowcy zwykle mają trochę kultury,
      więc się nie przejmuj.
      • miriammiriam Re: nie dawaj się stereotypom............ 04.02.04, 17:28
        tylko dziel na literkowców i zerowców i pamiętaj, że literkowcy to zgraja
        frustratów
        post doris to wzrocowe studium samozaprzeczenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka