Dodaj do ulubionych

Brałam Cilest - oto jestem w ciąży

IP: 5.2.* / *.chello.pl 02.02.04, 19:15
Brałam go w tym miesiącu nadzwyczaj regularnie - jedno opóźnienie 6 godzinne,
bez wymiotów antybiotyków i innych. Biorąc pigułki antykoncepcyjne zaszłam w
ciążę. Moje dziecko ma teraz 4 tygodnie, 10 mm. Nie urodzę go. To
zdumiewająco łatwe, usunąć ciąże. Najpierw przeszukałam internet, niemal
zdecydowana na środki farmakologiczne, zmieniłam zdanie. Nastraszył mnie
ginekolog z przychodni i zaoferował swoje usługi (za cenę dwukrotnie wyższą
niż koszt odpwiednich środków).
Zostanę zlinczowana, jasne, że wiem o tym. Wiem też, że nie ma czegoś
takiego, jak obiektywny powód. Ale to, o czym myślę, nie usprawiedliwia mnie,
ale i nie pozwala mi rodzić.
Bo niby jak? Moja mama - w długach (nie dowie się - wiem, że by do tego nie
dopuściła). Ja - mam kredyt mieszkaniowy. Razem z rachunkami to jakieś
1100zł. Nie pracuję w wakacje - taki zawód. Nie mam umowy - bo to
nieopłacalne dla pracodawcy. Tak naprawdę z usług przychodni korzystam
nielegalnie. Nie mogę pracować w państwowej szkole, bo nie wystarczy mi nawet
na sam kredyt.
On - również nie ma umowy (rzecz jasna nie dlatego, że się zapiera rękami i
nogami), zarabia tyle, że ledwie jest w stanie utrzymać siebie. Jego część
rachunków (kredyt naturalnie to tylko moja sprawa)nie jest częścią
regularną...
Jego ojciec - owszem, on ma pieniądze, tylko niby z jakiej racji miałby nas
utrzymywać. I jak długo?? I jak mam rodzić, skoro żadne z nas nie ma umowy??!
Jestem odpowiedzialna przede wszystkim za to, że związałam się z człowiekiem,
który nie jest w stanie (materialnie) podołać ojcostwu. Ale też, do licha,
byłam odpowiedzialna. Zabiezpieczałam się.
Czuję się potwornie sama z tą decyzją. On chciałby, żebym urodziła. Jego
ojciec zapewniłby środki na utrzymanie. Tylko że ja nie wyobrażam sobie, że
komuś zwalam się na głowę i jestem na czyjejś łasce. Dosłownie odrzuca mnie
na samą myśl (tak, wiem - kontrargument:czy nie odrzuca mnie myśl o
morderstwie...). Kolejny jego pomysł - urodź, ja wezmę dziecko i nie będziemy
razem. Jak? Jak mam urodzić a potem oddać moje dziecko? Nie jestem fermą, do
cholery. Poza tym jak mam być z kimś, kto potem sobie pójdzie?
Czuję się sama.
Dlaczego piszę do was. Po to, żeby wyjaśnić, że nie ma odpowiedzi
jednoznacznych. Po to, żeby wszyscy, którzy atakują takie jak ja wiedzieli,
jak bardzo się cierpi podejmując takie decyzje.

Obserwuj wątek
    • miriammiriam abstrahując 02.02.04, 19:19
      nie wiem, czy sciemniasz, czy faktycznie brałaś cilest regularnie, ale kilka
      lat temu była afera z wadliwą partią tych tabletek, po której narodziły sie
      cilestowe dzieci.
      • Gość: alfa Jedno jest pewne - masz fantastycznego faceta!!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.03.04, 23:48
        Naprawdę. Nie znam drugiego faceta, który zaoferowałby się wziąć dziecko i
        samotnie je wychowywać... Brawa dla niego!
        • Gość: miki Re: Jedno jest pewne - masz fantastycznego faceta IP: 212.244.155.* 04.03.04, 15:01
          A ja znam: mój ukochany rzucając mnie w 3 tyg. ciąży złożył mi taką ofertę.
          Wiedział, skubany, że w życiu bym mu nie oddała dziecka. Hmm, też brałam
          cilest - no i mamy 5 miesiąc samotnej ciąży. Ale, hmm, to w sumie miłe, że nie
          namawiał mnie na aborcję.Powiedział tylko, że mam pamiętać, iż fakt naszego
          rozstania nie może mieć żadnego wpływu na przebieg ciąży, haha.
    • Gość: pola usuń... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 19:26
      ..to Ciebie będą nękać wyrzuty sumienia do końca życia. Jeśli potrafisz z tym
      żyć...?
    • Gość: x Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.bakernet.com.pl 02.02.04, 19:29
      Jesli dziadek moze pomoc to mordowac dziecko tylko po to, zeby nie wyciagnac
      reki po pieniadze wydaje sie lekka przesada. Jakbys juz miala niemowle na reku
      zrobilabys wszystko, zeby je utrzymac. Na pewno nie myslalabys, ze byloby
      fajnie sie go jakos pozbyc.

      Czy tu jakies matki, ktore urodzily, potem klepaly biede i zaluja, ze nie
      usunely swego dziecka, kiedy bylo malutkim plodem?
      • Gość: Rolf Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.aster.pl 02.02.04, 19:32
        Pozwij do sądu o alimenty producenta Cilestu
        • Gość: fu Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 19:39
          nie jesteśmu w usa :(
          zresztą nawet tam producenci ubezpieczają sie na taką okoliczność. wystarczy
          napisać na ulotce, że tabletka nie jest 100% ochroną przed zajściem w ciążę.
      • kociamama Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 04.02.04, 11:08
        Gość portalu: x napisał(a):

        > Jesli dziadek moze pomoc to mordowac dziecko tylko po to, zeby nie wyciagnac
        > reki po pieniadze wydaje sie lekka przesada. Jakbys juz miala niemowle na
        reku
        > zrobilabys wszystko, zeby je utrzymac. Na pewno nie myslalabys, ze byloby
        > fajnie sie go jakos pozbyc.
        >
        > Czy tu jakies matki, ktore urodzily, potem klepaly biede i zaluja, ze nie
        > usunely swego dziecka, kiedy bylo malutkim plodem?

        Na pewno tu takich matek nie ma, bo jak sa biedne, to nie stac je na internet
        ani na komputer.

        POza tym, plod to nie dziecko, tak jak plemnik to nie dziecko, i ko0morka
        jajowa tez nie, a aborcja to nie morderstwo.

        POzdrawiam,
        Kociamama.
        • Gość: x Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.bakernet.com.pl 04.02.04, 18:22
          >Na pewno tu takich matek nie ma, bo jak sa biedne, to nie stac je na internet
          >ani na komputer.
          albo siedza w pierdlu jak nieslawna mama Michalka.

          >POza tym, plod to nie dziecko, tak jak plemnik to nie dziecko, i ko0morka
          >jajowa tez nie, a aborcja to nie morderstwo.

          Zapomnialas dodac "w moim odczuciu". Wszelkie dyskusje na temat obiektywnego
          zdefiniowania poczatku zycia, dywagacje od kiedy dziecko odczuwa bol itp. jak
          dotychczas do niczego madrego nie doprowadzily. To zalezy od osobistej
          wrazliwosci. Jedni ludzie odczuwaja plod jako dziecko inni nawet doroslych
          ludzi traktuja jak przedmioty. Nie wyznaje swiatopogladu katolickiego i nie
          zamierzam straszyc m. pieklem lub wiezieniem. Ale jak taki czyn odbije sie
          potem na wartosci dalszego zycia autorki watku? Nie polozy sie cieniem? Czy
          bedzie w stanie w pelni odczuwac szczescie kiedykolwiek, kiedy juz splaci
          kredyty, kiedy znajdzie wydolnego materialnie meza? Jesli jest tego pewna to
          prosze bardzo - niech robi co trzeba. Poza tym zyska w oczach feministek - nic
          tak nie swiadczy o podmiotowosci kobiety jak zaliczona aborcja.


          > POzdrawiam,
          > Kociamama.
        • Gość: Jo Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.bielsko.dialog.net.pl 08.02.04, 11:17
          >POza tym, plod to nie dziecko, tak jak plemnik to nie dziecko, i ko0morka
          > jajowa tez nie, a aborcja to nie morderstwo.

          Jak mozesz cos takiego twierdzic!! Oczywiscie, ze plod to dziecko! Niby co to
          jest?? Kociak??? Polaczony plemnik komorka jajkowa tworza dziecko!! A aborcja
          ZAWSZE jest morderstwem, bo zabija sie malutkiego czlowieka, ktory w dodatku
          nie ma zadnych szans w porownaniu z decyzja "doroslego" czlowieka.....
        • Gość: Pio Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.autocom.pl 04.03.04, 01:08
          No jasne,
          A co to jest dziecko?
          Moze szanowna mama kota poda definicje.

          Abstrahujac od ideologicznych motywow - naukowcy staraja sie wyjasnic to od
          lat, od kiedy "to cos" posiada juz zespol niepowtarzalnych cech, lub znalezc
          inna linie graniczna a pani mama kota juz wie - to co jeszcze nie wyszlo z
          brzucha to nie dziecko.
          Pewnie to muszka owocowka.
          Pani Kocia mama - zabawa semantyka, ulubiona zabawa tzw. kobiet wyzwolonych
          nic tu nie zmieni.
          A czytajac Twoje pozostale wypowiedzi myslalem, ze jests inteligentna osoba...
          Pio
        • Gość: miki Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: 212.244.155.* 04.03.04, 15:18
          Oj, są takie biedne - mają internet w pracy. Zobacz sobie 8-tygodniowy płód
          ssący palec. To nie dziecko? No dobra, jest dość mały. Ale płód to już nie
          potencja, to już konkret. Już ma materiał genetyczny, a w nim określone
          usposobienie, kolor oczu, owal twarzy, talenty. Jak nie chcesz mieć dziecka, to
          się zabezpieczasz na tysiąc sposobów ( jeden zawsze może zawieść). A nawet mimo
          zabezpieczeń warto pamiętać, że może być z tego ciąża - na tym chyba troszkę
          polega dorosłość. Sex niesie ewentualność nowego życia; jeśli nie jesteś
          absolutnie w żadnym wypadku na to gotowa/gotów, to albo no sex, albo
          sterylizacja, albo oddanie dziecka do adopcji. No - albo aborcja, ale to kurka,
          już jakieś nie bardzo dojrzałe i trochę faszystowskie.
    • Gość: rybka m- odezwij sie do mnie na e-mail IP: *.dywizjon.net / *.dywizjon.net 02.02.04, 19:33
      odezwij sie do mnie na e-mail (zima121@wp.pl) mam podobny problem.
    • szmaja Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 02.02.04, 20:07
      szczerze ci wspolczuje koniecznosci podejmowania takiej decyzji, rozumiem sens
      pisania tego postu - dziekuje.
      niestety jak widac, nie do wszystkich to dociera.
      badz silna, nie sluchaj ludzi, ktorzy krzycza 'do konca zycia bedziesz musiala
      zyc ze swiadomoscia morderstwa'. pomysl, ile nieszczesc zaoszczedzisz sobie, a
      to, co usuwasz, nie czuje, w odroznieniu od ciebie.
      pamietaj 'syndrom poaborcyjny' nie istnieje.
      skontaktuj sie z women on waves, albo z federa. tam znajdziesz pomoc (nie
      mowie o zabiegu, tylko o pomocy).
      • Gość: pola nie mogę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 20:35
        ręce mi opadają.

        > to, co usuwasz, nie czuje, w odroznieniu od ciebie.

        ...na szczęście. Bo czułoby chyba tylko wstyd.

        > pamietaj 'syndrom poaborcyjny' nie istnieje.

        Czyżby??? Doradzam szczerą rozmowę z kobietami, które dokonały aborcji. Nie
        znam takiej, która by nie żałowała i co roku nie obliczała "które urodziny w
        tym roku Ono by obchodziło".

        Poza tym dziewczyna ma wyjście, niech urodzi i odda je ojcu. Chyba lepiej być
        jednak "fermą" niż "obozem zagłady", nie uważasz.

        A tak naprawdę to sądzę, że to kolejna podpucha "niewyżytej małolaty".
        • szmaja Re: nie mogę 02.02.04, 20:57
          > ...na szczęście. Bo czułoby chyba tylko wstyd.

          tego nie wiesz.

          > Czyżby??? Doradzam szczerą rozmowę z kobietami, które dokonały aborcji. Nie
          > znam takiej, która by nie żałowała i co roku nie obliczała "które urodziny w
          > tym roku Ono by obchodziło".

          mam na ten temat inne zdanie. presja spoleczenstwa, kreowane spojrzenie na
          aborcje determinuje takie zachowania. na poradach, terapiach, 'pogrzebach
          nienarodzonych dzieciatek', niektorzy zarabiaja ciezka kase.

          uwazam, ze najlepiej jest zadecydowac samemu, bez jakichkolwiek naciskow, bo
          tylko wtedy, niezaleznie od dokonanej decyzji, istnieje szansa na normalne,
          zdrowe zycie.
          czy to z dzieckiem, o ktorego narodzinach zadecydowalo sie swiadomie, czy to
          bez - przy rowniez swiadomej, racjonalnej badz odpowiedzialnej decyzji.
          • Gość: cleo Re: nie mogę IP: *.miedzylesie.waw.pl 02.02.04, 21:06
            EGOIZM!!!!!!!!!!! Ty myslisz tylko o sobie,unosisz sie DUMA(jesli wstydzisz sie
            wziac pieniadze od ojca chlopaka). Myslisz ze ono nie chce zyc? Ty nie
            chcialabys zyc?
            • Gość: ole.nka do miriammiriam i rybki IP: *.acn.pl 02.02.04, 21:16
              miriam, przestraszyłas mnie tą informacją o wadliwej partii cilestu. sama biorę
              go od prawie 2lat. Czy te tabletki zostały wycofane z obiegu czy nadal krążą?
              Czemu były wadliwe?
              Rybko, napisałaś, że masz podobny prblem, tzn że też zaszłaś w ciążę biorąc
              CILEST czy inne pigułki?
              Nastraszyłyście mnnie dziewczyny:/
              • miriammiriam Re: do miriammiriam i rybki 02.02.04, 23:38
                Gość portalu: ole.nka napisał(a):

                > miriam, przestraszyłas mnie tą informacją o wadliwej partii cilestu. sama
                biorę
                >
                > go od prawie 2lat. Czy te tabletki zostały wycofane z obiegu czy nadal krążą?
                > Czemu były wadliwe?
                > Rybko, napisałaś, że masz podobny prblem, tzn że też zaszłaś w ciążę biorąc
                > CILEST czy inne pigułki?
                > Nastraszyłyście mnnie dziewczyny:/

                pisali o tym w gazetach kilka lat temu, tamte partie zapewne już wycofali, o
                ile cała afera była prawdziwa, bo tego nie wiem napewno. cilag wyciszył całą
                sprawę.
                miliony kobiet zażywa cilest i nie wpadły, pewnie możesz być spokojna.
                osobiście unikam wszystkiego, co produkuje jansen-cilag, bo uważam to za
                przereklamowane dziadostwo, ale może mam uprzedzenia, które z resztą wynikaja z
                zupełnie innych przyczyn. nie chciałam nikogo straszyć.
              • aguz Re: do miriammiriam i rybki 08.02.04, 11:38
                Nie tylko Ciebie !!!
                Ja je zaczynam brac i powiem szczerze .. glupio zajsc w ciaze w momencie kiedy
                podejmuje sie decyzje ze to nie jest czas na ciaze!!!
                Decyzja ktora musisz podjac jest bardo trudna! a ja nie zamierzam nawet Ci
                doradzac bo mnie to nie dotyczy tak samo jak wszzytskich ktorzy sie
                wypowiedzieli! Czlowiek ktory nie znalazl sie w takiej sytuacji moze reagowac
                inaczej(bo wyklucza czynnik emocji), znam kilka kobiet ktore dokonaly aborcji
                i prawda jest taka ze sie zaluje .. zawsze potem twierdza ze jakos sobie by
                poradzily .. zaluja ze nie chcialy sprobowac ze tak latwo sie poddaly , bo
                miec przy sobie czlowieka ktorego sie kocha ktory jest z Ciebie i drugiej
                osoby ( zakladajac ze i ja kochasz ) to piekne uczucie!
                ale tak jak powiedzialam nie bede Ci nic doradzac to jest Twoja decyzja .. jak
                splacasz kredyt to widac ze problemem sa tylko pieniadze a nie np. Twoj wiek!
                Zastanow sie dobrze .. bo najgorsze to zalowac podjetych decyzji!!
            • kociamama Re: nie mogę 04.02.04, 11:13
              Gość portalu: cleo napisał(a):

              > EGOIZM!!!!!!!!!!! Ty myslisz tylko o sobie,unosisz sie DUMA(jesli wstydzisz
              sie
              >
              > wziac pieniadze od ojca chlopaka). Myslisz ze ono nie chce zyc? Ty nie
              > chcialabys zyc?


              Płód ani chce, ani nie chce, po prostu nie ma swiadomosci.
              A bakterie to nie chca zyc? A je mordujesz, z premedytacja.

              Pozdrawiam,
              Kociamama.
              • Gość: miki Re: nie mogę IP: 212.244.155.* 04.03.04, 15:41
                > Płód ani chce, ani nie chce, po prostu nie ma swiadomosci.
                Oj, Kociamamo, to po kiego grzyba coś takiego, jak psychologia prenatalna???????
        • the_dzidka Re: nie mogę 02.02.04, 21:23
          > Czyżby??? Doradzam szczerą rozmowę z kobietami, które dokonały aborcji. Nie
          > znam takiej, która by nie żałowała

          Wychodzi na to, że znasz co najmniej kilka kobiet, które usunęły i przyznały
          się do tego przynajmniej tylko tobie. No no...
          Dz.
          • triss_merigold6 Re: nie mogę 02.02.04, 21:37
            Znam osobiście 4 kobiety, które usunęły ciążę. W "podziemiu" ale bez problemów.
            Żadna nie żałuje a przynajmniej od lat tak twierdzą. O kilku innych słyszałam
            na zasadzie: zrobiła to koleżanka koleżanki. Powody były różne (materialne,
            samotność, zbyt krótki związek, facet obcokrajowiec, chęć odejścia od pijącego
            męża). Syndrom poaborcyjny mają - o ile w ogóle - te kobiety, które tak
            naprawdę nie chciały usunąć, nie były przekonane do decyzji.
      • Gość: Pio Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.autocom.pl 04.03.04, 01:16
        Przepraszam, rzadko tak mowie ale musze - autorka tego watku jest popaprana,
        niedorozwinieta emocjonalnie i egoistyczna, typowa "glupa cipa".
        A ty niewiele jestes lepsza. Wlasciwie gorsza, bo klamiesz, posrednio
        zachecajac ja do usuniecia.
        Zalosna feminazistka.
        bez odbioru
    • Gość: Ilona Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.04, 21:26
      Nie skazuj tego jeszcze nie narodzonego dziecka na śmierć ono ma prawo żyć tak
      ja ty żyjesz. Jak sie urodz napewno je pokochasz, ja tez poczatkowo myslałam
      podobnie jak ty, urodziłam ....a teraz ogromnie kocham mojego synka, nie
      wyobrażam sobie jak mogłoby go nie być.
      • Gość: A ja Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.04, 21:32
        Usunęłam i bardzo się cieszę,że nie ma kopotu.Nie jestem katolikiem i nic mnie
        nie obchodzi poczęte,PRoszę nie apelować do "Ludzkości",to mnie też nic nie
        obchodzi.
        • aguz Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 08.02.04, 11:44
          wiesz co .. szkoda mi Ciebie .. serio a chcesz miec kiedys dzieci czy po
          prostu nie potrafisz kochac innego czlowieka tak zupelnie za nic .. za to ze
          jest..
    • Gość: lala111 Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: 195.245.213.* 02.02.04, 22:11
      Nigdy nie miałam becika w oczach, uważałam, że dzieci śmierdzą, są męczące i w
      ogóle zastanawiałam się powaznie, czy nie zrezygnować z macierzyństwa. Aż
      pewnego dnia coś mnie napadło i doszłam do wniosku, ze musze urodzić dziecko
      przed trzydziestką. Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Zaskoczyłam za pierwszym
      razem. Gdy robiłam test ciążowy nerwowo odpalałam papierosa od papierosa i
      zastanawiałam się, co ja najlepszego narobiłam. I pomyślałam sobie, ze Bóg czy
      natura wiedziała że za chwilę zmienię zdanie i dlatego zaszłam w ciążę przy
      pierwszej próbie. Nie brałam pod uwagę skrobanki. Nie mam najlepszej sytuacji
      finansowej, choć nie narzekam (co prawda dwa kredyty i kupę zobowiązań innej
      natury), ale daję radę. No i plus mąż, który zarabia, ale nie stanowi dla mnie
      ani oparcia, ani nie moge liczyć na jego pomoc (oprócz tego, że płaci
      rachunki). Martwiłam się, jak to będzie, że ja z dzieciakiem na szyi, uwiązana
      do końca życia, zero imprez, wolności, swobody no i te straszne, koszmarne
      obciążenia finansowe.

      Mój syn ma 14 miesięcy. I wiesz co? Jest najlepszą "rzeczą" jaką kiedykolwiek w
      życiu zrobiłam. Odkąd on jest, uświadomiłam sobie, jak kompletnie bezsensowe i
      nie na miejscu były moje finansowe obawy. Gdy teraz to wspominam czuję
      zażenowanie. On jest tak ogromną wartością sam w sobie, ale przede wszystkim w
      moim życiu. jest dla mnie całym światem. Komcham go bezgranicznie. I dziękuję
      losowi, że nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy usunąc tę ciążę.

      Nie potępiam Cię. Uważam, że każda kobieta sama musi zdecydować, co zrobi ze
      swoją ciążą. Radzę Ci tylko. Zastanów się. Pozdrawiam i życzę, żebyś nigdy nie
      żałowała swojej decyzji, niezależnie od tego, jaka ona będzie.
    • Gość: . do Szmaji IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 02.02.04, 22:52
      Szmaja napisal/a:
      >to co usuwasz, nie czuje, w odroznieniu od ciebie.

      Szmajo, nienarodzone dziecko odczuwa bol. Moze powinnas wiecej poczytac na ten
      temat, zanim sie wypowiesz.
      • Gość: Aborter Re: do Szmaji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.04, 22:55
        Wyjazd z nienarodzonymi!!!!!!!!!!!!
        • Gość: . do Abortera. IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 02.02.04, 23:00
          Bo tego dotyczy ten watek. Nie widac?
      • szmaja Re: do Szmaji 02.02.04, 23:00
        a skad ty masz takie rewelacyjne informacje? bol - zrodlo mozg, embrion - brak
        centralnego ukladu nerwowego. gdzie jest bol?
        moze nie ogladaj kolejny raz 'niemego krzyku'.
        • Gość: . Re: do Szmaji IP: *.w81-49.abo.wanadoo.fr 03.02.04, 00:58
          Po pierwsze: co to ten 'Niemy Krzyk', bo nie mieszkam w Polsce.
          Po drugie: mozg pojawia sie juz w czwartym tyg. po zaplodnieniu.
          Po trzecie: w osmym tygodniu po zaplodnieniu embrion reaguje juz na
          podraznienia.
          Po czwarte: nienarodzone dziecko odczuwa bol i to juz od 22 tyg. ciazy.

          A ze embrion w momencie aborcji ma juz najczesciej glowe, nozki, raczki
          i bijace serce to jak widze nie jest dla ciebie Szmajo zadna przeszkoda. No
          pewnie, poradz jeszcze raz autorce tego watku zeby poszla porozdzierac swoje
          dziecko na strzepy, a tym jest przeciez aborcja.


          • nglka Re: do Szmaji 03.02.04, 01:50
            Gość portalu: . napisał(a):

            > Po pierwsze: co to ten 'Niemy Krzyk', bo nie mieszkam w Polsce.

            - film ideologiczny (nie mylić z medycznym) ukazujący aborcję jako krwawą scenę
            istnie z horroru - daleką od prawdy (manipulacja ludzkimi uczuciami)

            > Po drugie: mozg pojawia sie juz w czwartym tyg. po zaplodnieniu.

            - Nie cały mózg

            > Po trzecie: w osmym tygodniu po zaplodnieniu embrion reaguje juz na
            > podraznienia.

            - Jak reaguje? Mowa jest jedynie o odruchach bezwarunkowych - to mają nawet roślinki

            > Po czwarte: nienarodzone dziecko odczuwa bol i to juz od 22 tyg. ciazy.

            - Czyli jesli dobrze liczę - "coś" między 5 a 6 miesiącem czyli nie już a
            dopiero, mało która kobieta decyduje się na aborcję tak zaawansowanej ciąży i
            zapewne mało który lekarz - aborcji poddają się zazwyczaj kobiety będące w ciąży
            od 3 do 12 tygodnia

            > A ze embrion w momencie aborcji ma juz najczesciej glowe, nozki, raczki
            > i bijace serce to jak widze nie jest dla ciebie Szmajo zadna przeszkoda. No
            > pewnie, poradz jeszcze raz autorce tego watku zeby poszla porozdzierac swoje
            > dziecko na strzepy, a tym jest przeciez aborcja.

            - I co z tego, że taki embrion ma ręce, głowę i nóżki? Co mnie to obchodzi? Nie
            czuje bólu - to powinno być najistotniejsze. Dla mnie bijące serce też nie jest
            przeszkodą a czy dla Ciebie jest przeszkodą bijące serce jeszcze żywego "mięsa",
            które jadasz na obiad? Chyba, że nie jadasz mięsa... ni jajek, ni roślinek, to
            jak Ty żyjesz? Roślinki też przecież czują... to jest fanatyzm.

            Płód nie jest dzieckiem - jest zarodkiem, zlepkiem komórek, embrionem, płodem
            ale nie dzieckiem. Dla niektórych być może jest człowiekiem - ale jeszcze nie
            dzieckiem więc nie matu mowy o rozrywaniu na strzępy a w trzecim tygodniu ciąży
            czy w czwartym, piątym jest to wielkości plamki więc o rozdzieraniu też mowy nie ma
            • aguz Re: do Szmaji 08.02.04, 11:52
              ale to mieso ktore sie je czy te roslinki nie sa czescia Ciebie .. dziecko to
              istotka ktora zrodzilo sie z Ciebie i Twojego partnera .. to tak jakbys
              zabijala czesc siebie!
              A ja nie jestem za namawianiem lub odmawianiem aborcji... bo to jest jej
              decyzja i tylko ona poniesie za nia konsekwencje!!!
          • aguz Re: do Szmaji 08.02.04, 11:49
            dla dodania serce zaczna byic juz w 26dniu .. a sborcje najczesciej dokonuje
            sie pozniej . w 26dniu mozesz nawet jeszcze nie byc pewna ze jestes w ciazy..
            no chyba ze po kazdych dwoch tygodniach robisz test ciazowy
      • nglka Re: do Szmaji 03.02.04, 01:44
        Gość portalu: . napisał(a):

        > Szmajo, nienarodzone dziecko odczuwa bol. Moze powinnas wiecej poczytac na ten
        > temat, zanim sie wypowiesz.

        A ja Tobie właśnie proponuję się wgłębić w literaturę, która najwidoczniej jest
        Ci obca
        Do 12tego tygodnia zycia płodu te części mózgu, które są odpowiedzialne za
        odbieranie bodźców czuciowych i myślowych - nie są jeszcze rozwinięte więc
        wytłumacz wszystkim jakim cudem taki embrion może odczuwać cokolwiek?
        Telepatycznie? Do tego też mózg potrzebny ;)
        • Gość: Nela Re: do Szmaji IP: *.dip.t-dialin.net 03.02.04, 03:16
          Hm...
          Cilest zaczelam brac w 1991 roku. Po 7 latch tez zaszlam w ciaze.
          Tez usunelam. Nie zaluje i nie mam zadnego syndromu poaborcyjnego.
          • aguz Re: do Szmaji 08.02.04, 11:54
            zaszlas..? ale przez jakies bledy w stosowaniu ? czy bralas regularnie?
    • owca syndrom poaborcyjny 03.02.04, 06:33

      bardzo dużo przy temacie aborcji krzyczy się na temat 'syndromu poaborcyjnego'
      straszy się kobiety mękami i rozterkami do sądnych dni powołując się na
      dziesiątki badań nad grupą kobiet, które tę ciążę usunęły

      a mam wrażenie, że do badań nad syndromem poaborcyjnym bierze się kobiety, które
      same zgłosiły się do lekarzy na terapię z powodu poważnych problemów natury
      psychicznej wywołanych aborcją
      a wnioski z selektywnych badań uogólnia się, ogłaszając jako prawdę dowiedzioną
      naukowo, że kobiety, które ciążę usunęły do końca życia są nieszczęśliwe mając
      świadomość 'piętna'

      znam dwie kobiety, które zdecydowały się usunąć ciążę
      może nie jest to grupa miarodajna, ale żadna z nich męk i katuszy nie
      przeżywała, może dlatego, ze miały oparcie w bliskich i w rodzinie

      wydaje mi się, że źródłem 'poczucia winy' grupki kobiet, u których istotnie
      syndrom ten wystąpił nie jest czyn jakiego się dopuściły, lecz napiętnowanie
      społeczne i odrzucenie.

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • pajdeczka Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 08:36
      Trudne to i zarazem proste. Czasami trzeba czasu , żeby problemy rozwiązały się
      same. Ciężko jest radzić w takiej sytuacji i trudno ganić. Nie wiem, jak bym
      postąpiła w atkiej sytuacji, bo mając kiedyś te lata, co Ty, inaczej myślałam.
      No, ale współczesne dziewczyny są inne. Chociaż...trudne czasy były zawsze.
      Zależy od tego, jak się na to spojrzy. Ja bym urodziła:))
    • chooligan ale na internet z chello cie stać 03.02.04, 09:03
    • mariolka_k Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 09:45
      Nie martw się, zrób to co uważasz za słuszne i dobre dla Ciebie. Popieram Cię.
      W końcu tabletki bierze się, ponieważ nie chce się mieć dzieci.
      Sama zrobilabym tak samo na Twoim miejscu.
    • an_ni Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 10:04
      ja cie rozumiem zadna decyzja nie bedzie tu dobra i ta dotyczca was i ta dot.
      dziecka
      to ty bierzesz cala odpowiedzialnosc na siebie i w przypadku aborcji i w
      przypadku obarczenia twoich rodzicow dzieckiem bo to ty zaszlas ty urodzilas ty
      bedziesz glownie wychowywac a facet ... zawsze jest z boku
      mam wrazenie ze i tak i tak twoj zwiazek sie rozpadnie ... sorry

    • capa_negra Jakoś ci nie wierze.... 03.02.04, 10:13

    • pajdeczka Miłość do dziecka 03.02.04, 10:16
      Jak można pokochać kiedyś dziecko, tylko dlatego, że urodziło się we właściwym
      momencie mojego życia? Miało szczęście, że się "wpasowało", że okoliczności
      były bardziej dla mnie i dziecka sprzyjające? Może się potem
      nazywać "szczęściarzem", jego brat czy siostra mieli mniej szczęścia.
      Jak spojrzę mojemu dziecku w oczy? Przecież "tamto" mogło mieć takie same oczy?
      A może byłoby bardziej kochane, bo od początku niechciane i komplikowało mi
      wiele spraw? Może odwdzięczyłoby się mi za to, że dałam mu szansę? A może
      wykrzyczałoby by, że nie prosiło się na ten świat? Może...
      • Gość: Triss Merigold Re: Miłość do dziecka IP: *.acn.waw.pl 03.02.04, 10:20
        Pajdeczko może to brutalnie zabrzmi ale jak kobieta chce usunąć ciążę to nie
        mysli w ten sposób, nie wizualizuje, nie wyobraża sobie jakie by miało oczy
        itd. Myśli "k... problem". Piszę tak bo wiem. Kiedys po wakacjach byłam niemal
        pewna, że jestem w ciąży, wzięłam Postinor, później zastrzyk z progesteronu,
        okazało się, że to tylko przesunięcie okresu z powodu wyjazdu i radykalnej
        zmiany trybu zycia. Przesunięcie o 3 tygodnie! Przez ten czas byłam pewna, że
        jeśli potwierdzi się ciąża to usunę.
        • pajdeczka Re: Miłość do dziecka 03.02.04, 10:31
          Myśli "potem".
          Przecież mój wątek był napisany w czasie po przeszłym...

          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > Pajdeczko może to brutalnie zabrzmi ale jak kobieta chce usunąć ciążę to nie
          > mysli w ten sposób, nie wizualizuje, nie wyobraża sobie jakie by miało oczy
          > itd. Myśli "k... problem". Piszę tak bo wiem. Kiedys po wakacjach byłam
          niemal
          > pewna, że jestem w ciąży, wzięłam Postinor, później zastrzyk z progesteronu,
          > okazało się, że to tylko przesunięcie okresu z powodu wyjazdu i radykalnej
          > zmiany trybu zycia. Przesunięcie o 3 tygodnie! Przez ten czas byłam pewna, że
          > jeśli potwierdzi się ciąża to usunę.
        • Gość: renia pytanie do Triss IP: *.ath.spark.net.gr 03.02.04, 10:43
          Triss skad wiesz, ze to bylo tylko przesuniecie okresu, a nie posrinor
          zadzialal? Wydaje mi sie, ze postinor (przeciez w granicach 72 godz, nie ma
          zadnej mozlwosci stwierdzic ciazy) bierze sie na wszelki wypadek, nie wiedzac
          wcale czy jest sie w ciazy (tylko podejrzewajac, ze jest taka mozliwosc), a
          dostajac okres tez nie ma sie kompletnie zadnej pewnosci czy to tylko krew ze
          sluzuwka czy jeszce z domieszka zarodka. Wiec skad Ty wiesz? JA mysle, ze
          jesli ktos zazywa postinor to nigdy nie wie czy i ile zarodkow usmiercil. Czy
          moze ja czegos nie rozumiem z tym postinorem?
          • Gość: Triss Merigold Re: pytanie do Triss IP: *.acn.waw.pl 03.02.04, 10:56
            Nie wiem czy postinor zadzialał czy w ogóle nie wpadłam. Nie wiem po prostu,
            ginekolog mi powiedział, że ciąży nie było i przyjęłam to do wiadomości nie
            wnikając. Postinor brałam ze 3 razy w życiu i to dość dawno temu.
        • Gość: ice Re: Miłość do dziecka IP: *.chello.pl 04.02.04, 00:03
          WIesz co, Triss, nic nie wiesz i nie dowiesz sie dopóki nie zajdziesz w ciaze.
          Dla mnie będącej w ciązy tez byl to "k... problem". Nie moglam spokojnie spac,
          myslalam o tym notorycznie, chcialam usunac, bylam na to gotowa,nawet wybralam
          sie w tej sprawie do ginekologa..., chociaz tak naprawde nie musialam tego
          robic.Wszytko bylo wazniejsze - praca, mieszkanie, samochod, figura, rozrywkowe
          zycie.Gdzie tu miejsce na dziecko?
          Myslalam, ze zwariuje.
          W koncu moj nawet-nie-maz powiedzial - potem bedziesz sie zastanawiala, jakie
          byloby to dziecko.Dotarlo do mnie.I nie zaluje, brak mi tylko rozrywkowego
          zycia, klubow, imprez.ALe bez tego da sie zyc.Przyzwyczailam sie.
          Oboje cieszymy sie, jak dwie blondynki, patrzac, jak nasze dziecko sie rozwija.
          To jest dopiero odjazd;-)))))
          Wiesz, Triss, myslec, ze jest sie w ciazy, a byc w ciazy - to jest ogromna
          roznica, naprawde.Przezylam juz kilka takich "myslowek" i za kazdym razem
          ogarnialo mnie przerazenie...Ale to nic wporownaniu z tym, co odczulam, kiedy
          sie upewnilam, ze jestem jednak w ciazy.To byl dopiero hardcore...
          • pajdeczka Do Ice 04.02.04, 12:08
            dzięki w imieniu własnym:))))

            Gość portalu: ice napisał(a):

            > WIesz co, Triss, nic nie wiesz i nie dowiesz sie dopóki nie zajdziesz w ciaze.
            > Dla mnie będącej w ciązy tez byl to "k... problem". Nie moglam spokojnie
            spac,
            > myslalam o tym notorycznie, chcialam usunac, bylam na to gotowa,nawet
            wybralam
            > sie w tej sprawie do ginekologa..., chociaz tak naprawde nie musialam tego
            > robic.Wszytko bylo wazniejsze - praca, mieszkanie, samochod, figura,
            rozrywkowe
            >
            > zycie.Gdzie tu miejsce na dziecko?
            > Myslalam, ze zwariuje.
            > W koncu moj nawet-nie-maz powiedzial - potem bedziesz sie zastanawiala, jakie
            > byloby to dziecko.Dotarlo do mnie.I nie zaluje, brak mi tylko rozrywkowego
            > zycia, klubow, imprez.ALe bez tego da sie zyc.Przyzwyczailam sie.
            > Oboje cieszymy sie, jak dwie blondynki, patrzac, jak nasze dziecko sie
            rozwija.
            > To jest dopiero odjazd;-)))))
            > Wiesz, Triss, myslec, ze jest sie w ciazy, a byc w ciazy - to jest ogromna
            > roznica, naprawde.Przezylam juz kilka takich "myslowek" i za kazdym razem
            > ogarnialo mnie przerazenie...Ale to nic wporownaniu z tym, co odczulam,
            kiedy
            > sie upewnilam, ze jestem jednak w ciazy.To byl dopiero hardcore...
    • Gość: Polka Odpowiedzialność IP: *.odlew.agh.edu.pl 03.02.04, 10:30
      Odpowiedzialność to ponoszenie konsekwencji swoich czynów, a konsekwencją
      uprawiania seksu bywa czasem ciąża. Jeśłi chcesz być naprawdę odpowiedzialna -
      weź na swoje barki konsekwencje swojego związku, a nie zrzucaj ich na barki
      swojego dziecka - pozbywając się go. To dziecko nie jest niechciane - sama
      napisałaś że jego ojciec chce je wychować. Więc ma szansę na szczęście. Nie
      kładź na jednej szali swojej dumy, a życia istoty, którą powołałaś na ten świat,
      bo ich ciężar jest nieporównywalny.
      Twoja duma jest naprawdę warta tego, żeby nie spróbować pokochać dziecka i dać
      mu szansy życia? Tak bardzo boisz się opinii ludzi, że nie pozwolisz swojemu
      dziecku zobaczyć, jak ten świat może być piękny?
      Nigdy nie moge pojąć, że ludzkie języki są dla nie których ważniejsze niż ich
      własne dzieci. Nawet, jeśli są jeszcze zarodkami, czy płodami.
      Dlaczego ludzie zawsze starają się być nienaganni wobec obcych krzywdząc swoich
      bliskich?
      • an_ni Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 11:08
        ta ciaza jest konsekwencja wadliwosci antykoncepcji ktora nie zadzialala w 100%
        jesli sie stosuje tak pewna antykoncepcje to raczej wyklucza sie tak
        bezposrednia regule jak "ciaza konsekwencja seksu"
        jak ktos uwaza ze stos. przerywany jest skuteczna antykoncepcja to pewnie ma w
        marginesie bledu wizje "co rok prorok" albo "co rok aborcja"
        trudno jest pogodzic sie z wadliwoscia tak pewnej metody jak pigulki/spirala,
        rozumiem te dziewczyne ze jest w szoku ze zaszla na pigulkach, ja tez biore
        pigulki i bylabym w szoku gdybym byla w ciazy na pigulkach z przeciez
        niechcianym dzieckiem ! no bo po co brac pigulki ktore bardzo wplywaja na
        zdrowie - chyba nie po to zeby zaliczac wpadki. jak ma sie margines wpadki to
        sie stosuje mniej "inwazyjne" metody albo w ogole nic
        co do jej wyboru - najwyrazniej nie potrafi podjac tej wg ciebie
        pojetej "odpowiedzialnosci", tak jak i wiele rodzacych matek a wlasciwie
        kocacych sie bo co to za odpowiedzialnosc urodzic 3, 5, 10 -te dziecko i
        zostawic bez srodkow do zycia albo oddac do domu dziecka
        • pajdeczka Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 11:21
          an_ni napisała:
          jak ktos uwaza ze stos. przerywany jest skuteczna antykoncepcja to pewnie ma w
          > marginesie bledu wizje "co rok prorok" albo "co rok aborcja"

          Coś podobnego! A na jakich badaniach oparłaś swoje twierdzenie? Bo my z mężem
          od 15 lat preferujemy tę metodę i jak na razie dorobiliśmy się tylko jednego
          dziecka, żadnej ciąży nie przerwałam. Antykoncepcję muszą stosować te osoby,
          które nie potrafią , albo nie chcą (bo nie wierzę, że nie mogą) próbować metod
          naturalnych.

          >
          • Gość: renia Re: Odpowiedzialność IP: *.ath.spark.net.gr 03.02.04, 11:26
            Pajdeczko, to, ze u Ciebie stos. przerywany dziala od 15 lat , nie zmienia
            faktu, ze jest to zadna metoda zabezpieczenia. Moze okurat Twoj maz nie ma
            kropelkowania przed wytryskiem, moze nie jestes taka bardzo plodna, moze ze
            sperma cos jest nie tak. Normalnie to stos. przeywany jest super gwarancja
            zycia w ciaglym strachu i niepewnosci. Moja kolezanka urodzila trojke dzieci w
            13-miesiecznych odstepach - wlasnie jako wynik tej super metody. I od tamtej
            pory (cztery lata stosuje juz prawdziwa antykoncepcje - z wlasciwym skutkiem.
            • pajdeczka Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 11:37
              Na szczęście to jest tylko twoja opinia, nie poparta dowodami.
              Dowodem na skuteczność tej metody, przy jednoczesnym włączeniu rozumu, jestem
              ja!
              Trzeba robić wszystko z głową.

              Gość portalu: renia napisał(a):

              > Pajdeczko, to, ze u Ciebie stos. przerywany dziala od 15 lat , nie zmienia
              > faktu, ze jest to zadna metoda zabezpieczenia. Moze okurat Twoj maz nie ma
              > kropelkowania przed wytryskiem, moze nie jestes taka bardzo plodna, moze ze
              > sperma cos jest nie tak. Normalnie to stos. przeywany jest super gwarancja
              > zycia w ciaglym strachu i niepewnosci. Moja kolezanka urodzila trojke dzieci
              w
              > 13-miesiecznych odstepach - wlasnie jako wynik tej super metody. I od tamtej
              > pory (cztery lata stosuje juz prawdziwa antykoncepcje - z wlasciwym skutkiem.
              • Gość: renia Re: Odpowiedzialność IP: *.ath.spark.net.gr 03.02.04, 11:43
                pajdeczka napisała:

                > Na szczęście to jest tylko twoja opinia,

                Nie tylko moja, wierz mi. Smiem twierdzic, ze jestes w znakomitej mniejszosci,
                jesli chodzi o przkonanie co do skutecznosci tej metody.

                > nie poparta dowodami.

                Poparta. Spojrz na statystyki skutecznosci roznych metod antykoncepcyjnych.
                Stosunek jest na samym szczycie nieskutecznosci. I to nie ja ukladam te
                tabele.


                > Dowodem na skuteczność tej metody, przy jednoczesnym włączeniu rozumu,
                jestem
                > ja!

                Raczej jestes wyjatkiem potwierdzajacym regule.


                > Trzeba robić wszystko z głową.

                W stosunku przerywanym nieraz nawet glowa nie pomoze. Poza tym gdzie miejsce
                na szalenstwo, szal zmyslow, totalne odloty ? Inne metody, poza
                skutecznoscia, zapewniaja "pelen komfort jazdy"

                :))))))
                • pajdeczka Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 11:49
                  Gość portalu: renia napisał(a):

                  >> Poparta. Spojrz na statystyki skutecznosci roznych metod antykoncepcyjnych.
                  > Stosunek jest na samym szczycie nieskutecznosci. I to nie ja ukladam te
                  > tabele.
                  >
                  Sorry,m ale mnie w ciągu 15 lat pożycia małżeńskiego ginekolog tylko raz
                  zapytał o metodę antykoncepcji. Coś tam pogadał na temat szkodliwości, kiedy mu
                  powiedziałam, jaką metodę z mężem stozujemy, i na tym się skończyło. Tak więc
                  kto uczestniczy w tych badaniach? Reniu, więcej realizmu - mniej wydumanej
                  naukowości.
                  > > W stosunku przerywanym nieraz nawet glowa nie pomoze. Poza tym gdzie
                  miejsce > na szalenstwo, szal zmyslow, totalne odloty ? Inne metody, poza
                  > skutecznoscia, zapewniaja "pelen komfort jazdy"

                  "Jazdy"? Jeśli u kogoś współżycie seksulane to tylka wspólna "jazda" to
                  współczuje. Jest tyle fajnych metod wzajemnego pobudzania, trzeba włączyć tylko
                  fantazję> :))))))
                  • herbapekt Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 13:20
                    no tak... bo seks to tylko małżeński obowiązek, a jazdy to można mieć po
                    narkotykach. trafiłam w gust?
              • szmaja Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 11:53
                wybacz, ale twoja teoria nt. antykoncepcji zmusila mnie do odpowiedzi.
                w jakim sensie stosunek przerywany jest dla ciebie spsobem antykoncecpji? czy
                np. jezeli partner ma wytrysk w pochwie kobiety, ale zalozmy nie caly, bo 'sie
                wycofuje', to jest to jakas metoda? czy to jest wg ciebie metoda naturalna?
                plyn ejakulacyjny zawiera plemniki - tak to juz jest, wiec skoro dostaje sie
                do pochwy, to i plemniki sie tam dostaja, wiec jest takze mozliwosc
                zaplodnienia. dowod logiczny.
                i prosze podaj jakies zrodlo (oczywiscie moze nie sprzed 20 lat), ktore nazywa
                stosunek przerywany metoda antykoncepcyjna.
                mowi sie, ze wielu z nas, to owoce wlasnie tej 'metody'. mit krazy i krazy,
                dzieci sie rodza (albo i nie), ale lekcji wychowania seksualnego i tak nie
                bedzie...
                • pajdeczka Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 11:56
                  i prosze podaj jakies zrodlo (oczywiscie moze nie sprzed 20 lat), ktore nazywa
                  > stosunek przerywany metoda antykoncepcyjna.

                  Przecieź ja jestem tym źródłem

                  > mowi sie, ze wielu z nas, to owoce wlasnie tej 'metody'. mit krazy i krazy,
                  > dzieci sie rodza (albo i nie), ale lekcji wychowania seksualnego i tak nie
                  > bedzie...
                  • jop Re: Odpowiedzialność 04.02.04, 12:40
                    pajdeczka napisała:

                    > Przecieź ja jestem tym źródłem

                    MegaROTFL.

                    A co Ty, pajdeczka, jesteś Światowa Organizacja Zdrowia, Medline i wszystkie
                    branżowe zrzeszenia ginekologów razem wzięte?

                    Wiesz co, dotąd myślałam, że Ty się tylko bawisz w silenie się na oryginalne
                    poglądy, a Ty jednak jesteś bezdennie durna...
                    • Gość: Pio Re: Odpowiedzialność IP: *.autocom.pl 04.03.04, 01:38
                      tez to powoli zauwazam...
                      do niej jakby zadne argumenty nie trafialy, ze ludzie sie fizycznie roznia itd.
                      Pajda - Nieprzemakalna :)
              • an_ni Re: Odpowiedzialność 03.02.04, 12:02
                dowody na stosunek przerywany sa chocby ocena skutecznosci Pearla - liczba
                kobiet na 100 ktore zaszly w ciaze w ciagu roku stosowaniu roznych metod
                antykoncepcji , stos.przerywany zalezy od zrodel ok 15-28 zajsc na 100 kobiet
                no i co na tyle lat wspolzycia to jestes albo nieplodna albo wstrzemiezliwa
        • Gość: Polka Re: Odpowiedzialność IP: *.odlew.agh.edu.pl 03.02.04, 16:11
          > ta ciaza jest konsekwencja wadliwosci antykoncepcji ktora nie zadzialala w 100%

          Jak zażywam lek, na którym jest napisane, że w małym procencie powoduje
          zapalenie wątroby, to biorę pod uwagę, że mogę na nie zachorować. Na tabletkach
          antykoncepcyjnych nie jest napisane, że są skuteczne w 100%.
          Jedyną 100% metodą uniknięcia ciąży jest brak kontaktów seksualnych. Taka duża
          dziewczynka, jak Ty powinna o tym wiedzieć.
          Ta ciąża nie jest jedynie następstwem niecałkowitej skuteczności pigułek. Gdyby
          nie kochała się ze swoim partnerem, to nawet aspiryna wystarczyłaby za
          antykoncepcję :P
    • Gość: rusałka Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.pl / *.one.pl 03.02.04, 11:41

      Gość portalu: m. napisał(a
      Ale też, do licha,
      > byłam odpowiedzialna. Zabiezpieczałam się.


      a więc nie tłumacz się nam ani sobie, i rób, co należy. nie daj sie wkopać w
      sytuacje bez wyjścia, to nie kara boska tylko pech. I zmień te cholerne
      tabletki na coś skutecznego!! albo spirale polecam. pzdr
      • pajdeczka Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 11:51
        Gość portalu: rusałka napisał(a):

        >
        > a więc nie tłumacz się nam ani sobie, i rób, co należy. nie daj sie wkopać w
        > sytuacje bez wyjścia, to nie kara boska tylko pech. I zmień te cholerne
        > tabletki na coś skutecznego!! albo spirale polecam. pzdr

        A ja polecam wstrzemięźliwość i poszukanie sobie partnera zdolnego do
        stosowania metody naturalnej. Niech on też meźmie na siebie trochę
        odpowiedzialności.
        • Gość: renia Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.ath.spark.net.gr 03.02.04, 12:02
          Ale przeciez stosunek przerywany to nie jest metoda naturalna, Pajdeczko,
          mieszasz pojecia!! Metoda naturalna polega w ogolnosci na wspolzyciu, bez
          zadnego przerywania, w dniach nieplodnych, zas unikaniu go w dniach plodnych.
          Wsrod zasad metody naturalnej (to niewlasciwa nazwa, no ale tez uogolniajac),
          nie ma mowy o np, stosunku przerywanym w dniach plodnych (czy jakichkolwiek
          innych). To, ze u Ciebie sie "sprawdza", o "metodzie" nie mowi nic, trzeba
          spojrzec na ogol ludzi. Bo na obalenie Twojego argumentu o jej skutecznosci
          popartego jedynie Twoim przykladem moge swobodnie posluzyc sie przykladem
          mojej kolezanki i w tym momencie Twoja teoria staje sie bledna. A o
          skutecznosci jej, na tych dwoch przykladach, mozemy powiedziec, ze jest co
          najwyzej 50%
          • pajdeczka Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 12:17
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > Ale przeciez stosunek przerywany to nie jest metoda naturalna, Pajdeczko,
            > mieszasz pojecia!!

            Nie, nie mylę. Trudno nazwać to czymś nienaturalnym, bo nie ma ingerencji
            chemii, narzędzi czy przyrządów. Jest to wieć sama natura. Dlatego nazywam tę
            metodę - naturalną. I wg mnie jest to metoda antykoncepcyjna, trak sobiw z
            mężem wymyśliliśmy i nikomu nic do tego. I proszę mnie nie krytykować, że sobie
            taką metodę wybrałam. dzięki niej jestem zdrowa, mam książkowe miesiączki od
            zawsze (co 27 dni). nic mnie nie boli, nie tyję, nie chudnę , nie wydaję
            pieniędzy , mąż też nie ma nic przeciwko.

            • owca Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 12:40

              stosunek przerywany jest jedną z najmniej skutecznych metod antykoncepcyjnych,
              dlatego, że wielu u mężczyzn przed wytryskiem pojawia się niewyczuwalne tzw.
              kropelkowanie nasienia.
              Dość powszechna wśród lekarzy jest też opinia, że stosunek przerywany sprzyja
              powstawaniu zaburzeń seksualnych u mężczyzny (u kobiet w mniejszym stopniu, ale
              zdarza się również)

              pozdrawiam
              owca

              _,,,٢ة إ ة٦,,,_
              • an_ni Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 17:09
                no i wlasnie Pajda jest tu dobrym przykladem
                jakbys ciagle miala bzykanko z przerwami to tez bys byla taka jak ona -
                niedo....
                • pajdeczka Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 04.02.04, 12:47
                  an_ni napisała:

                  > no i wlasnie Pajda jest tu dobrym przykladem
                  > jakbys ciagle miala bzykanko z przerwami to tez bys byla taka jak ona -
                  > niedo....

                  Jesteś obrzydliwe wulgarna. Nie stać cię na dokończenie tego, co w normalnej
                  mowie przychodzi ci zapewne z łatwością? To ja dokończę ...jebania. Pasuje
                  teraz?
                  • an_ni Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 04.02.04, 15:23
                    "niedojebana" jesli juz

                  • Gość: Pio Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.autocom.pl 04.03.04, 01:47
                    Nie, nie jestes niedojebana.
                    Jestes najzwyczajniej w swiecie glupia.

                    Pio
            • Gość: dolores do pajdy IP: *.enterpol.pl 04.02.04, 14:11
              ciekawe co bys poweidzila gdyby cie ta fantastyczna naturalna metoda zawiodla,
              bo przeciez zadna metoda antykoncepcji nie daje 100% pewnosci. z wczesniejszych
              wypowiedzi wnioskuje ze bez wahania zafundowalabys sobie dziecko. nie myle sie??
            • Gość: Pio Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.autocom.pl 04.03.04, 01:45
              No i swietnie, ciesze sie ze na Ciebie to dziala.
              Tylko nie polecaj tego jako metode antykoncepcyjna glupia babo bo ktoras/ktorys
              ci jescze uwierzy i bedziesz miala ich na sumieniu.
              Cholera mnie bierze jak widze takie szkodniki publiczne jak ty!

              Do tej "metody" powinno sie dodawac, ze skutkuje najlepiej jak kochaek jest w
              drugim pokoju i robi sobie dobrze za drzwiami...
        • Gość: rusałka o stosunkach przerywanych IP: *.pl / *.one.pl 03.02.04, 12:37
          Stosunek przerywany
          Wbrew potocznym opiniom i obyczajom to żadna ochrona. Nie polecamy tej
          metody nie tylko dlatego, że jest niezwykle stresująca i może prowadzić nawet
          do nerwicy seksualnej, ale przede wszystkim dlatego, że plemniki znajdują się
          już w kropelce śluzu, który wydostaje się z penisa przed ejakulacją.

          ZALETY
          Nie obciążają organizmu, nie wywołują skutków ubocznych.


          Wady
          Są mało skuteczne i wymagają żelaznej samodyscypliny, nie chronią przed
          chorobami przenoszonymi drogą płciową, nie wymagają od partnerów całkowitej
          abstynencji w dni płodne, są kłopotliwe w stosowaniu.

          Skuteczność teoretyczna: 80%, praktyczna: 75%.
          Dla mnie i pewnie baaaardzo wielu kobiet to zdecydowanie za mało.

          miałas fuxa po prostu, albo masz taki organizm, ludzie są różni. stosuj więc
          sobie dalej ale nie namawiaj do tego innych, szczególnie tych co na dziecko
          sobie pozwolić nie mogą.

          wszystkie dane z netu sprawdzcie sobie w google kto nie wierzy;)))

      • Gość: x Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.bakernet.com.pl 03.02.04, 17:48
        Bez wyjscia to bedzie dopiero jak usunie, bo czasu nie cofnie. Kiedys
        zmadrzeje, dostrzeze czym jest zycie ale tej plamy juz nigdy nie wymaze. Nie
        wyobrazam sobie w zyciu prawdziwego szczescia, takiego 100% z morderstwem
        swojego dziecka na koncie. Zeby cos takiego zrobic trzeba miec powody
        porownywalne z ludzkim zyciem, jakas sprawe zycia lub smierci. Tu tych powodow
        nie widze. Potrzebna jest tylko pewna mobilizacja, troche poswiecenia,
        przystosowanie do nowej sytuacji. Ale dziecko to naprawde wiekszego kalibru
        sprawa niz kredyty, przyjecie pomocy od tescia.
    • pogoda25 Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 13:14
      Hmmm,mojej mamy znajoma tez to brała i jej synek ma braciszka:)
      A tak od siebie dodam:nie oceniam Ciebie ani innych kobiet dokonujących
      aborcji,jest to tylko Twoja sprawa i sprawa Twojego sumienia.
      Pozdrawiam
    • agnes_27 Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 03.02.04, 14:48
      To Twoja decyzja, więc zdecyduj mądrze, tak żebyś potem nie miąła do siebie
      pretensji, albo żeby ono nie miało. Nie słuchaj tych heretyczek wzywajacych Cię
      do wsłuchania się w wyrzuty sumienia... są i będą, jeszcze długo po,
      przepłaczesz nie jedną noc, widok dziecka będzie wzbudzał niesamowite reakcje,
      złość na siebie, żal do świata... wszak nie jesteś człowiekiem pozbawionym
      uczuć (gdyby tak było to byś tu nie pisała albo urodziła i zostawiła w
      szpitalu), czasem pomyślisz o tym, ile miałoby już lat, jakby wyglądało...
      Jednak jak wszystko, każdy ból przemija z czasem i pozwala normalnie żyć.
    • Gość: czapski Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.pl / *.utp.pl 03.02.04, 15:09
      > Jestem odpowiedzialna przede wszystkim za to, że związałam się z człowiekiem,
      > który nie jest w stanie (materialnie) podołać ojcostwu.

      To juz swiadczy o patologii ze to uznala za swoja najwieksza wine. Dlaczego
      masz pretensje ze on nie potrafi utrzymac dziecka, ty przeciez tez nie...
    • Gość: nabisa Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.binet.pl 03.02.04, 21:44
      To chyba jakaś paranoja!Ktoś usiłuje tłumaczyć się z morderstwa poczuciem
      odpowiedzialnośi!Ojciec chce dziecko, ale ty wolisz je zabić!Nigdy tego nie
      zrozumiem.Są jeszcze adopcje.Ale ty wolisz zabić, żeby potem nic nie psuło ci
      komfortu życia-jakaś świadomość,że gdzieś jest twoje dziecko.To nie jest tylko
      twoja sprawa.Ojciec też ma prawa i w przeciwieństwie do ciebie,odłożył dumę na
      bok, gdy chodzi o życie jego dziecka. Jesteś po prostu rozkapryszoną panienką.
      Ciekawe, czy na samochód też byś nie wzięła od teścia? Znam setki kobiet, które
      z nauczycielskiej pensji ytrzymują całe rodziny. Sama też tak robię.Jak chcesz
      coś uprawiać bez konsekwencji, to zostań działkowcem. Natura tak to już
      urządziła,że czasem zachodzi się w ciążę mimo zabezpieczeń. A tak w ogóle to
      gratuluję faceta. większość z nich zwinęłaby żagle już dawno i cieszyłaby
      się ,że trafiła na panienkę skorą do aborcji. Pomyśl o tym i przestań się
      mazgaić. To twoje dziecko i może ci się taka szansa nie powtórzyć Zapytaj
      bezdzietnych matek.
    • Gość: ania Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 03.02.04, 22:11
      Zawsze uważałam że każda kobieta sama powinna decydować o sobie ,o swoim
      ciele.Głośno mówiłam ,iż aborcja powinna być dozwolona a każda kobieta powinna
      mieć możliwość podjęcia wolnej decyzji czy chce urodzić czy nie.Nadal uważam
      tak ,jednak....Coś się we mnie zmieniło , pękło gdy 4 mc temu zostałam
      mamą.Kiedy patrze w wielkie i ufne oczy mojego syna to już nie jestem taka
      pewna.
      Pozdrawiam Cię i bardzo Ci współczuje, że musisz podjąć taką decyzje.
      • Gość: lord Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.icpnet.pl 04.02.04, 00:12
        idz na aborcje to 4 tydzien bedzie git, jakby to byl 4 miesiac to bym sie
        zastanowil nad tym co pisze. a nie mozesz go urodzic i oddac??tak tylko pytam
        moze przybylo by nam jednego polaka
    • qczi Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 04.02.04, 02:04
      urodz to dziecko. wszystko sie ulozy. zobaczysz.
      Twoj facet chce tego dziecka. on Ci tez pomoze, niechby chociaz mial sprzatac
      supermarket. nie tacy jak Wy 'zachodzili' w ciaze - i jakos zyja. moze nie
      bedziesz miala na najfajniejsze zabawki, moze nie bedziesz miala na krem na
      rozstepy - ale masz warunki, zeby miec dziecko. znajomi studenci maja dziecko,
      pomieszkuja z nim w akademiku i studiuja. zobaczysz, wszystko bedzie dobrze.
      pozdrawiam
    • Gość: audi Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 10:36
      Mały eksperyment intelektualny – zainspirowany niektórymi postami (oraz jednym
      dowcipem o polskiej służbie zdrowia krążącym w sieci).

      Wyobraź sobie, że po wypadku trafiłeś do szpitala. Przeżyłeś, właśnie leżysz
      pod narkozą, trwa operacja. A jeden z lekarzy tłumaczy Twojej matce:
      „Oczywiście uratujemy pani syna, zresztą obrażenia nie są groźne dla życia,
      mózg też nie doznał uszkodzeń, ale ale już wiadomo, że syn będzie wymagał przez
      długi czas intensywnej rehabilitacji i opieki z pani strony. Początkowo będzie
      całkowicie zdany na panią, jeśli chodzi o wszystkie zabiegi pielęgnacyjne (no
      przecież nie możemy go trzymać w szpitalu, miejsca potrzebne są dla inych
      chorych), pewnie powikłaniem przez jakiś czas będzie też nietrzymanie moczu (a
      za pieluchy NFZ nie zwraca)... Trzeba mu często zmieniać pozycję, uważać, żeby
      się nie zrobiły odleżyny... No i karmić też go pani będzie musiała, bo na razie
      nie będzie w stanie sam podnieść łyżki do ust... Słowem, przez parę miesięcy
      będzie pani uwiązana do jego łóżka. No a potem, trudno powiedzieć, kiedy
      zacznie chodzić, na pewno rehabilitacja kosztuje dużo... Ja wiem, że to będzie
      duży kłopot dla pani... To co, może mu wstrzykniemy Pawulon? Wie pani, on teraz
      jest w narkozie, nic nie poczuje. Nie będzie go bolało. A po co pani ma się
      męczyć? Jeszcze go pani za to znienawidzi, i po co to pani, a on też będzie
      nieszczęśliwy...”

      Rozumiem, zwoleniku aborcji, że i w takiej sytuacji decyzja matki, żeby pozbyć
      się kłopotu, nie wzbudziłaby żadnych Twoich oporów?

      M., to nie jest do Ciebie. Bo doskonale rozumiem twoją panikę, i twój stan
      ducha. Ale "najlepsze" na pozór rozwiązanie niekoniecznie jest najlepsze. A
      może zadzwoniłabyś np. do fundacji Rodzić po Ludzku (W-wa 887.78.76 do 8, w.10)
      i tam poszukała porady - psychologa, poradni adopcyjnej... Nie musisz
      wychowywać tego dziecka, ale daj mu szansę...
      • szmaja Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 04.02.04, 12:31
        mnie interesuje akt, nie potencjal.
        mowa tu o narodzonym czlowieku, o kims, kto mysli i czuje (nie pisze o bolu w
        ujeciu fizycznym),a nie o emrionie, czy po 9 tygodniu plodzie, ktroy w zwiazku
        z nierozwinietym mozgiem (a to, czy tego chcecie, czy nie jest osrodek
        wszelkich doznan)nie ma uczuc i odczuc. ja widze roznice.
        poza tym, w tym przypadku, obowiazek opieki nie spoczywa wylacznie na matce,
        moze ja wyreczyc wiele osob, przewidziana jest rowniez pomoc pielegniarki
        srodowiskowej. kiedy kobieta jest w ciazy wszystko to spoczywa nia niej, i
        tylko na niej.
        • Gość: audi Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 12:56
          Ja też widzę różnicę - ale więcej analogii.
          Kiedy jesteś pod narkozą, mimo rozwiniętego mózgu nie czujesz i nie myślisz.
          Matce w ciąży też wiele osób może pomóc. I powinno. Chociażby ojciec dziecka (a
          może uważasz, że mężczyzna nie jest współodpowiedzialny). Jeśli się "miga" - to
          znów mamy analogię: teoria (pomoc pielęgniarki środowiskowej itp) a praktyka
          (wiesz, jak trudno taką pomoc uzyskać dla obłożnie chorego? ja wiem, bo
          opiekowałam się babcią chorą na Alzheimera, a potem dziadkiem ze "zwykłymi"
          starczymi dolegliwościami)
          Zresztą w poście M. mowa jest akurat o tym, że ojciec chciałby się podjąć
          opieki nad dzieckiem.
          Więc tak naprawdę chodzi tylko o te trudne 9 miesięcy.
          JAsne, odpowiesz, że nikt nie ma prawa nikomu narzucać 9 miesięcy z intruzem w
          macicy.
          No to znowu ćwiczenie na wyobraźnię:
          Żyjesz w jakimś nieprzyjemnym państwie, którego władze mogą - za jakąś
          błahostkę, niekoniecznie od ciebie zależną (no nie wiem, na przykład jadłeś
          lody na ulicy i kapnęły ci na chodnik)- ukarać cię przykuciem kajdankami do
          drugiego "winowajcy". Na 9 miesięcy. Ale masz wyjście: ty jeden, z was dwojga,
          dostajesz nóż (albo fiolkę cyjanku, albo co tam fantazja podpowie). Jeśli
          zdecydujesz się go użyć, możesz się intruza pozbyć. Kiedy go zabijesz, odepną
          ci kajdanki, i twoja kara zostaje anulowana.
          Zrobiłbyś to?
          Pewnie przy użyciu noża nie, błłłłeeee - takie to nieestetyczne, krew i w
          ogóle...
          Ale gdyby tak można było to załatwić np. poprzez przyciśnięcie jakiegoś
          guziczka? Bez "efektów specjalnych"? Ty nic nie widzisz, tylko facet znika?
          Zrobiłbyś to?
          .................
          • szmaja Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 04.02.04, 14:47
            znowu nie rozumiesz.
            roznica jest taka, ze ten czlowiek mysli (myslal), istnieje 'na swiecie',
            znaczy juz sie narodzil.
            tylko te dziewiec miesiecy, to kawal czasu z zycia najczesciej mlodej kobiety,
            kawal, ktory niewatpliwe wplynie na jej przyslosc, a na pewno na
            terazniejszosc.
            takie 'cwiczenia na wyobraznie', jak sam sie pewnie zorientowales, nie maja
            najmniejeszego sensu, bo nie ma uniwersalego rozwiazania dla sytuacji, ktora
            dotyka tak wielu sfer zycia.
            to tak, jakbym np. powiedziala, zyjesz w panstwie, w ktorym, kiedy splodzisz
            dziecko, ono sie urodzi, to ucinaja ci glowe, oczywiscie masz wybor, mozesz
            zabic dziecko, ale dopiero po narodzeniu. w przeciwnym razie giniesz, bo juz
            spelniles swoja role dla spoleczenstwa.
            bez sensu, prawda?
            ta historyjka nie ma ukrytego sensu, ale nie mam czasu, ani ochoty (bo jest to
            dla mnie nieuzasadnione) na wymyslanie czegos innego. nie lubie 'gdybania', w
            ten sposob mozna podwazyc kazda teorie.
            to, ze chlopak chcialby sie podjac wychowania, nie musi spraiac, ze dziewczyna
            chce w tej ciazy byc. poza tym, nie widzisz, ze ten zwiazek to mit?
            • mika_p Re: Brałam Cilest - oto jestem w ciąży 05.02.04, 00:41
              Osiem.
              Jeden miesiąc ma już za sobą.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka