edy-tap
03.02.10, 11:53
Mam następujący problem... Od 5,5 miesiąca spotykam się z pewnym obcokrajowcem
(Arab). Szybko się w sobie zakochaliśmy, zamieszkaliśmy razem i wszystko
układało nam się idealnie (serio, wiem, że to TEN i chcę spędzić z nim życie),
aż do wczoraj... Dowiedziałam się, że on niestety w PL jest nielegalnie -
jakiś czas temu nie przedłużyli mu wizy. W zasadzie, gdyby nie to, że wziął
urlop i od rana chodził przybity, a potem powiedział, że ma do załatwienia
kilka spraw związanych z dokumentami, to nadal bym nie wiedziała. Przycisnęłam
go i w końcu powiedział prawdę. Na moje pytanie, czemu nie powiedział
wcześniej, że przecież to spory problem, może udałoby mi się mu jakoś pomóc,
byłoby mu lżej (bla, bla), odpowiedział, że nie chciał, żebym kiedykolwiek
myślała, że jest ze mną dla papierów... Zamieniliśmy kilka słów, ale się
spieszył i wyszedł, a ja teraz piszę ze łzami w oczach. Jest mi CHOLERNIE
przykro, że nie powiedział mi wcześniej. Nie dał nic po sobie poznać. We
wrześniu zeszłego roku mówił mi, że dostał wizę na rok, a okazało się, że od
tamtej pory jego sytuacja jest "nieczysta" i na dodatek w każdej chwili mogą
go deportować. Złożył jakieś odwołania i poszedł dziś się dowiadywać (nie wiem
o co chodzi dokładnie, bo już mi nie wytłumaczył). Kocham go, ufam mu i chcę,
żeby tu został i żył ze mną legalnie, więc zdecydowałam, że zaproponuję mu
ślub... Tzn. on już mi się oświadczył i planowaliśmy się pobrać, ale we
wrześniu - tylko, że to może być za długo. Myślę, że marzec będzie dobry. Nie
mam jakichś większych obaw, poza tym, że nie byłam jeszcze w jego rodzinnym
kraju i nie znam jego rodziny. Ale on w zasadzie uciekł stamtąd i nie chce
wracać, więc wiem, że będziemy żyć tu, w PL i nie czeka mnie żadna muzułmańska
katorga. Wiem, że znamy się dość krótko, ale lepiej niż nie jedna para z
wieloletnim stażem. Myślicie, że warto zaryzykować? Poradźcie.