"mieć klasę" przy zdradzie

14.02.10, 20:41
oczywiście inspirowałam się kochamkobiety i jego wątkiem.
Ostatnio tak myślałam czy potrafiłabym mieć tą "klasę" gdyby nagle okazało się
że osoba której ufam mnie okłamywała i zdradzała.
Doszłam do wniosku, że oprócz tego że ładnie spakowałabym mu rzeczy do
walizki, innej klasy nie potrafiłabym zachować.
A to pakowanie byłoby i tak przez czystą złośliwość, co by ta inna nie
pomyślała, że żona to fleja :/
    • izabella9.0 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:44
      Ja bym spakowała swoje raczej i tyle by mnie widział.
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:46
        o takiego ch...@! ja bym mieszkania nie opuściła :) za długo o nie walczyłam
        • kochamkobiety Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 10:29
          Rano wstaję i patrzę. A tu panie " z klasą" skasowały mój wątek.
          Urocze prawda. A było o "Nie zdobytym facecie". Pewnie uznały, że
          kłamałem:)
          • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 12:25
            też się zdziwiłam usunięciem wątku :/ chciałam poczytać, co mnie
            wczoraj ominęło a tu o! niespodziewajka
      • jane-bond007 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:54
        nawet gdybyś była w swoim mieszkaniu?
        • izabella9.0 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:03
          Nie mam swojego mieszkania wiec na ten moment tak to wygląda.Gdybym
          była dałabym mu klucze i czas odpowiedni na spakowanie sie - ja nie
          mamusia zeby mu rzeczy pakować.
          • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:04
            ja nie
            > mamusia żeby mu rzeczy pakować.

            hehehehe :)
          • izabella9.0 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:08
            miała
    • lolcia-olcia Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:47
      Ja nie pakowałam, okno szerokie było. Skoro on potraktował mnie bez klasy to tym
      samym się zrewanżowałam.
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:52
        coś w tym jest.
        To tak jak scena z "nigdy w życiu" i słynne
        -nie dramatyzuj
        • lolcia-olcia Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:56
          Wiesz zachował się jak świnia i do dzisiaj nie wiem jak ja wtedy potrafiłam z
          kamienną twarzą to zrobić. Nie żałuję, dostał za swoje.
    • marzeka1 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:48
      "Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono", to chyba Szymborska: prawda jest
      taka, że dopiero w momencie, kiedy to stałoby się,zobaczylibyśmy, jakie byłoby
      nasze zachowanie. Wolę wyobrażać sobie siebie z klasą, ale równie dobrze
      mogłabym zachować się inaczej- nie wiem.
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:51
        no ja też nie wiem tylko tak się domyślam, ale jednak tego spokoju nie umiałabym
        zachować, bo siebie na tyle znam :/
        A znam przypadek kiedy przy zdradzie, kobieta spokojnie się "rozmówiła" z mężem,
        przy czym kilka razy żałowała, że od razu pod wpływem emocji nie podjęła pewnych
        decyzji (ale tylko wśród przyjaciół o tym mówiła). Jestem pełna podziwu dla jej
        opanowania.
    • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:57
      kochamkobiety jest chyba takim... ku...@ zapomniałam słowa... aa
      prowokatorem, ale w rzeczywistości nie jeden facet, po zdradzie uważa, że
      kobieta zdradzona wyrażając złość, zachowuje się głupio.
      • kochamkobiety Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:08
        Real, Same chcecie męskich facetów a potem narzekacie że za
        popularny:)
        • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:12
          no jasne, jasne :) nasza wina.
    • avital84 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:57
      Przede wszystkim w takich momentach górę biorą emocje i dopiero po
      czasie myśli się, że lepiej było by postąpić inaczej tak by jeszcze
      zradzającemu w pięty weszło.
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 20:59
        a mnie się wydaje że odwrotnie, najpierw się zrobi grandę a potem jak
        społeczeństwo się wypowie że to nie wypada prawdziwej dumnej kobiecie,
        przychodzi żal, że mogłam to zrobić "z klasą"
        • avital84 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:08
          Dokładnie o to mi chodziło tylko inaczej to określiłam. Emocje czyli
          granda. A komuś pójdzie w pięty wtedy, gdy tych emocji się nie
          okaże, jedynie może skomentuje coś oschle.

          Społeczeństwo zazwyczaj chyba jednak stoi murem za zdradzaną
          kobietą.
          • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:14
            społeczeństwo (nie mam na myśli najbliższych przyjaciół) zawsze skomentuje
            negatywnie bardziej emocjonalną stronę :) czyli np.
            bo wiesz ona mu wszystkie ubrania wywaliła, i w ogóle on taki dobry chłopak he he :)
            • baba67 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 16.02.10, 09:01
              Mysle ze w moim przypadku scenariusze bylyby 2-albo popadlabym w depresje, albo
              odczulabym zimna furie-co mi sie tylko raz w zyciu zdarzylo. W zimnej furii
              bardzo spokojnym kulturalnym glosem oswiadczylabym wiarolomnemu jakim typem
              czlowieka wg mnie jest i jakim typem jest osoba z ktora mnie zdradzil. I juz nie
              byloby odwrotu- nie pomyslabym juz nigdy o tych osobach inaczej ja palant i suka
              doopodajka. Nic nie byloby w stanie zmienic mojej opinii o tych osobach ani
              sklonic do dobrowolnego kontaktu z nimi. Gdybysmy mieli dzieci konsekwentnie
              wpajalabym im to samo.
    • smutny_40 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:10
      Zdrada to trudny moment, sam się dziwię iż tak spokojnie do tego
      podszedłem. Pomimo iż to ja zostałem zdradzony to jeszcze przez
      tydzień mieszkaliśmy razem, co więcej rozmawiam z nią, a jej rzeczy
      są cały czas u mnie w mieszkaniu. Jak się tłumaczy jeszcze nie ma
      szafy by je zabrać.

      A minęło dopiero 15 dni.
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:15
        kurde jakbym widziała moją znajomą ta sama sytuacja!
        Ale trzymaj się dzielnie a jak masz ochotę, walnąć w stół to się nie krępuj :)
        Twoje święte prawo
        • kseniainc Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:19
          Tak WREDNIE, ale z klasą;-)
    • wyssana.z.palca Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:21
      Myślę, że nie byłabym histerycznie wściekła, tylko byłoby mnie
      przeogromnie przykro.. Płakanie i błaganie nie wchodzi w grę, bo
      jestem z tych co uważa, że jak facet zdradza to już nie chce być ze
      mną. Tak, byłoby mi przykro przede wszystkim.
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:23
        i żal zmarnowanego czasu
        • wyssana.z.palca Re: "mieć klasę" przy zdradzie 14.02.10, 21:26
          Nie, tego nigdy nie będę żałować.
          • smutny_40 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 09:45
            Akurat czasu nie wolno żałować, przecież przeżyliście razem piękne
            chwile.

            Ja nie będę żałował ani minuty spędzonej razem, cóż coś się
            skończyo, ktoś kogoś zdradził, zginęło zaufanie ale to nie znaczy iż
            7 wspólnych lat jest czasem straconym. NIE, każda chwila to
            wspomnienia, w przeważającej większości piękne które pozostaną w
            moim sercu.

            Nigdy tego czasu nie będę żałował.
    • hermina26 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 09:55
      Nie mam histeycznego charakteru, więc żadnych cyrków by nie było.
      Ale myśle, ze byłoby mi okromnie przykro i smutno.
      Do żadnych złośliowści nigdy bym sie nie posuwała i wspólnego czasu,
      mimo przykrego końca, też bym nie żałowała.
      • ktoto-taki Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 21:45
        Wiecie, ja tez bylam zdradzona. Jak bylam w 5 mies. ciazy dowiedzialam sie, ze moj maz zamiast pracowac buja sie z jakas nastolatka po Polsce. Ciezko bylo, nie mielismy co do gara czasem wlozyc, a ja niestety, zeby dzidzi nie stracic musialam lezec do gory brzuchem :( Mam to za soba, dzidzia juz w przedszkolu, mam dobra prace i zostawilam glupka. Wrocilam na studia i tyle mnie widzial. I wiecie co? Jeszcze kretyn ma czelnosc rzadac alimentow ode mnie na siebie, bo rzekomo w ubostwie zyje. Niektorzy niestety nie maja klasy. A jak sie dowedzialam o tym co robi, to nie ukrywam, trudno bylo mi utrzymac sie w pionie. Gdyby nie dzidzia i jej "byc, albo nie byc" rozwalilabym chyba wszystkie jego rzeczy po ogrodku - niech zbiera. Bardziej chyba z bezsilnosci niz zlosci. Na co dzien jestem spokojna i opanowana. To chyba mniej od charakteru, a bardziej od zaangazowania, poswiecenia i sytuacji w jakiej sie znajdowalam zalezalo. Uczymy sie na bledach :)
    • six_a Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 09:57
      >ładnie spakowałabym mu rzeczy

      nocoty, bezcenny efekt, jak fruną z okna.
      za inne rzeczy zapłacisz kartą mastercard.
    • a1ma Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 10:03
      Na pewno nie spakowałabym rzeczy, chyba za bardzo by mnie bolało, żeby mu
      jeszcze skarpetki zwijać w kulki.
      Cała klasa, na którą byłoby mnie stać, to wyjazd na kilka dni i informacja, że w
      tym czasie ma zabrać, co uważa i zostawić klucz w skrzynce na listy.

      Oczywiście O ILE zdrada skutkowałabym rozstaniem, bo dla mnie to wcale nie jest
      oczywiste.
    • wicehrabia.julian Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 10:17
      real_mayer napisała:

      > A to pakowanie byłoby i tak przez czystą złośliwość, co by ta inna nie
      > pomyślała, że żona to fleja :/

      a kanapki? miś mógłby zgłodnieć
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 11:25
        wtedy to już żaden misio pysio tylko dziad i sku...el :P
    • asidoo Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 10:49
      W życiu bym nie pakowała. Wymiana drzwi by była pod nieobecność
      zainteresowanego. Rzeczy z piwnicy mógłby sobie odebrać.
    • pompeja A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 11:13
      Przed - też sądziłam, że rzeczy pofruną przez okno, powiem spokojnie PA albo
      zapytam, czy mogę się dołączyć. Słusznie wspomniano, nie wiemy jak się zachowamy
      w danej chwili, jeśli nigdy nie mieliśmy z nią do czynienia.

      Prawie zemdlałam, miałam coś na wzór ataku padaczki, tak twierdzi bratowa. Był
      to dla mnie koniec świata, ogromny ból, brak jutra. Totalny krach w życiu.
      Spotkaliśmy się w barze, spokojnie wysłuchałam jego wersji, spytałam czy to
      wszystko, po potwierdzeniu wstałam i wyszłam. Byłam wyłączona z funkcjonowania
      przez kilka dni, wszystko mi zwisało. Nocami płakałam, przez co twarz miałam
      opuchniętą jak przy śwince. Może i byłam żałosna, ale nie wstydzę się tego.
      Zwyczajnie go kochałam.

      Gdy traci się ukochaną osobę człowiek nie jest w stanie spokojnie i na luzie do
      tego podejść. Może odegrać scenkę z ciuszkami przez okno czy do walizki,
      zakluczyć drzwi i wyznaczyć termin wyprowadzki. Prawdziwe uczucie jednak nie
      skończy się w tej jednej chwili. Życie nie jest takie proste.
      • real_mayer Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 11:27
        pięknie to ujęłaś
      • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 11:51
        pompeja napisała:

        > zakluczyć drzwi

        a co to znaczy? masz na myśli zamykanie?
        • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 12:00
          Tak, potocznie tego słowa używa się w takim znaczeniu.
          • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 12:27
            pompeja napisała:

            > Tak, potocznie tego słowa używa się w takim znaczeniu.

            zakluczyć - dobre, będę tego używał :)

            ps. nie bardzo rozumiem, ty należysz do zdradzonych i odprawiłaś misia?
            • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 16:24
              Tak, zostałam zdradzona.

              btw. ja nie mam misia ;)
              Ty masz barbi?
              • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 16:26
                pompeja napisała:

                > Tak, zostałam zdradzona.

                współczuję

                > btw. ja nie mam misia ;)
                > Ty masz barbi?

                miś to żargonowe określenie faceta, poczytaj forum kochanki, tam to się dopiero
                dzieje
                • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 17:07
                  Było, minęło, żyć trzeba dalej.
                  Nie współczuj, pochwal mnie lepiej za uporanie się z tym wszystkim :)

                  Czas jednak nie goi ran, jedynie przyzwyczaja do bólu.
                  • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 20:08
                    pompeja napisała:

                    > pochwal mnie lepiej za uporanie się z tym wszystkim :)

                    niniejszym udzielam ci oficjalnej pochwały wicehrabiego, podstaw kark do
                    głaskania...

                    > Czas jednak nie goi ran, jedynie przyzwyczaja do bólu.

                    etam, w końcu to będzie znaczyć tyle co zeszłoroczny śnieg
                    • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 20:42
                      Być może.

                      Dziś mogę spokojnie o tym rozmawiać. Z perspektywy czasu mogę też stwierdzić, że
                      jestem bogatszym człowiekiem, wiele więcej zauważam i potrafię to docenić lub
                      zdusić.
                      • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 21:01
                        pompeja napisała:

                        > Z perspektywy czasu mogę też stwierdzić, ż
                        > e
                        > jestem bogatszym człowiekiem, wiele więcej zauważam

                        mnie podobne doświadczenie nauczyło, że nie warto tracić czasu na głupoty
                        • ktoto-taki Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 21:53
                          Wiecie, taka zdrada, ze "Misio" z kims uprawial seks to jedno. Ale jezeli zamiast pracowac, zarabiac na rodzine, ogarniac sie zyciowo buja sie z jakas laska? Jak spedza czas na rozmowach z nia, telefonach do niej, jest na kazde jej skinienie, a zona w domu lezy i modli sie zeby urodzic zdrowe dziecko to troche co innego. Ja niestety bylam w tej drugiej sytuacji. Seks tak nie boli, jak zostawienie partnera na pastwe losu, kiedy samemu swietnie sie bawi i buduje rownolegly swiat. Trzeba skur...@.
                          • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 23:07
                            Wiem, niestety wiem.
                            • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 23:14
                              pompeja napisała:

                              > Wiem, niestety wiem.

                              z drugiej strony to chyba dobrze, że sam się zdemaskował, masz szansę odnaleźć
                              kogoś lepszego
                              • ktoto-taki Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 23:25
                                zeby jeszcze sam... trzeba bylo troche pokojarzyc fakty, a wypiera sie do dzis. zalosne. teraz zanim sie zaufa, to czlowiek przeanalizuje 1000 razy, a pewnosci i tak nie ma nigdy.
                                • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 23:26
                                  ktoto-taki napisała:

                                  > i tak nie ma nigdy.

                                  no nie ma, ale nigdy nie było, to przykre, ale życie toczy się dalejw
                                  • ktoto-taki Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 23:43
                                    To moje to juz dawno bylo. Toczy sie i to jak! Tylko rozwod sie bedzie pewnie ciagnal jak glut z nosa. Ostatecznie maloszanowny pan ma takie roszczenia, ze ho ho!
                              • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 23:41
                                Nie napisałam, że sam się zdemaskował.
                                • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 15.02.10, 23:43
                                  pompeja napisała:

                                  > Nie napisałam, że sam się zdemaskował.

                                  a co to za różnica, chodzi o to że zdrada została ujawniona i można się zająć
                                  a) kopnięciem w dupę
                                  b) szukanie właściwego
                                  • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 07:36
                                    Jest też wiele innych rozwiązań.
                                    • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 10:25
                                      pompeja napisała:

                                      > Jest też wiele innych rozwiązań.

                                      jakie by one nie były są nie do przyjęcia
                                      • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 10:41
                                        Dlaczego? Zależy to przecież od możliwości i podejścia do całej sytuacji obu
                                        osób, zdradzanej i zdradzającej.
                                        • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 11:03
                                          pompeja napisała:

                                          > Dlaczego? Zależy to przecież od możliwości i podejścia do całej sytuacji obu
                                          > osób, zdradzanej i zdradzającej.

                                          Chodzi o to, że ja kopnąłbym w dupę bez wahania i namysłu, definitywnie i
                                          nieodwołalnie - pojawiało się tu szereg wątków kobiet zdradzanych, które zdradę
                                          tolerują ze względów finansowych (nie mają za co odejść i rodzinnych). Tak czy
                                          siak wybaczanie zdradzającemu jest w mojej opinii żałosne i świadczy o małym
                                          poczuciu godności osoby zdradzanej.
                                          • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 15:02
                                            Powtórzę się - nie można zostawić ukochanej osoby ot tak, po jej błędzie. Życie
                                            po zdradzie jest bardziej złożone. Trzeba być masochistą, by katować się brakiem
                                            tej osoby, silnym zaś by przejść przez to i dalej tworzyć związek. W sytuacji,
                                            gdy pod wpływem chwili wyrzucamy kogoś z naszego życia, mamy pewność, że w
                                            gruncie nie zależało nam na tej osobie na tyle, by spróbować wspólnie przez to
                                            przejść. Wtedy zdrada jest jedynie pretekstem.
                                            • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 16:31
                                              pompeja napisała:

                                              > Trzeba być masochistą, by katować się brakie
                                              > m
                                              > tej osoby, silnym zaś by przejść przez to i dalej tworzyć związek.

                                              litości, pozostawanie w związku ze zdrajcą jest własnie takim masochizmem,
                                              człowiek silny psychicznie i potrafiący sobie dać radę nie będzie się
                                              zastanawiał ani chwili

                                              oczywiście żałosna mamałyga bez pomysłu na siebie, najczęściej na utrzymaniu
                                              męża nie jest w stanie odejść
                                              • pompeja Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 20:29
                                                Ale co jest takiego żałosnego w kobiecie, czy też mężczyźnie, którzy zostają?
                                                • wicehrabia.julian Re: A ile z was zostało zdradzonych? 16.02.10, 20:40
                                                  pompeja napisała:

                                                  > Ale co jest takiego żałosnego w kobiecie, czy też mężczyźnie, którzy zostają?

                                                  Właśnie to, że zostają, że dali się zmieszać z błotem i mimo wszystko wybaczają
                                                  misiowi/misiowej. Zyją w ciągłym strachu, bo przecież jeśli stało się to raz, to
                                                  stanie się i drugi. I dziesiąty i setny.

                                                  Jak ktoś lubi to ok, ale ja nie i nigdy takiego kogoś nie zrozumiem. Albo rybka
                                                  albo pipka.
    • sweet_pink Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 11:47
      Ja to sobie wyobrażam, że nie miałabym klasy. Zazwyczaj nie przejmuję się tym co
      ludzie sobie o mnie myślą, więc czemu w tym przypadku miało by być inaczej.
      Pewnie zachowałabym się tak jak, bym miała na to ochotę. Nie wiem jak bym miała
      ochotę, bo zdrada mnie nigdy nie spotkała. Choć chyba zrobienie dzikiej
      awantury, wywalenie ciuchów przez okno sprawiło by mi frajdę/ulgę. A później
      zadzwoniła bym do kumpla geja, który by mnie zabrał do klubu gdzie spiła bym się
      w trupa i tańczyła z jakimś fajnym drak-queen.
    • evenjo Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 13:58
      A co byś zrobiła gdybyś miała ze zdradzaczem -nie wyskokowym, ale
      wielokrotnym - kilkoro dzieci?
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 14:39
        w takiej sytuacji nawet nie chcę się stawiać "w głowie" . Chybabym go zabiła, a
        potem zatańczyła na grobie :/
        • ktoto-taki Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 21:55
          Ja postawlam na przeczekanie. Jak sie mysli o urodzeniu zdrowego dziecka, to sie nie angazuje w awantury. Odeszlam kiedy juz moglam zbudowac cos dla siebie i dzieci. Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
    • dyc.lubia Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 14:02
      Znam siebie i wiem, ze bylabym zla, zalamana, smutna, serce by mi
      krwawilo ale zapomnialabym o klasie. Rzeczy by furgaly albo przez
      ogno albo byly spakowane w workach na smieci. Zamki w drzwiach
      wymienione. No chyba, ze to by bylo jego mieszkanie to spakowalabym
      sie w minute i tyle by mnie widzial. Nawet nie chcialabym sluchac
      zadnych tlumaczen. Bo po co?
    • funny_game Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 14:11
      Nie sądzę, żebym potrafiła opanować moje emocje w przypadku dowiedzenia się o
      zdradzie skoro, gdy uda mi się jajko na miękko, to nie potrafię ich opanować (a
      później jeszcze 3 dni to opijam).
      M. jest uprzedzony, więc niech uważa.
      No.
    • a_nonima Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 14:15
      Mój mąż zachował klasę.
    • kirkunia Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 14:33
      Najpierw wyprałam i wyprasowałam WSZYSTKIE jego rzeczy - zwłaszcza
      koszule. Bynajmniej nie z dobroci serca. Nienawidzę tych prac i
      świadomość, ze nigdy wiecej nie muszę go "opierać i oprasowywać"
      poprawiła mi humor (skądinąd koszmarny). Następnie poskładałam,
      porozwieszałam, zadzwoniłam do niego do pracy ze wzięłam tydzien
      urlopu, jadę do mamy i jak wrócę ma go nie być. I nie było.

      To nie klasa - to zimna furia. Ale cóż - w takiej sytuacji dobre
      wszystko co pozwala przeżyć :)
    • jack20 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 16:09
      "..ładnie spakowałabym mu rzeczy do walizki.."
      a po co ladnie? jak je ladnie spakujesz powie:
      "no i jak z taka pedantka mozna zyc"
      jak je nieladnie spakujesz powie:
      jak z takim fklejtuchem mozna zyc?
      najlepiej wyrzuc je przez okno niech sam je zbierze.
      • real_mayer Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 18:20
        "..ładnie spakowałabym mu rzeczy do walizki.."
        > a po co ladnie? jak je ladnie spakujesz powie:
        > "no i jak z taka pedantka mozna zyc


        hmmm o tym nie pomyślałam :/
    • lacido Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 18:22
      hehe naprawdę by Cię interesowało co tamta powie? :DDD
      • ola-666 Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 19:35
        czasami nie mają odwagi porozmawiać i chowają głowę w piasek.to jest
        dopiero dziecinada.klasętrzeba zachować ale jest to bardzo
        trudne.dajesz drugiej osobie swoje serce na dłoni a dostajesz co
        dostajesz.
    • sabriel Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 20:22
      Nie doświadczyłam więc mogę tylko gdybać. Nie jestem furiatką więc pewnie
      zakończyłabym to z klasą. Musiałby się sam spakować i wynieść.
      Żadnych cyrków w stylu dzwonienia do drugiej do pracy z awanturą czy obmyślanie
      zemsty by nie było.
    • pompeja Czyli wszyscy zgodnie chórem 15.02.10, 20:46
      wyrzucilibyście partnera z życia? Nie bierzecie pod uwagę dalszego wspólnego życia?

      Prócz a1my oczywiście, która wspomniała o skutkowaniu rozstaniem lub nie.
      • real_mayer Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 15.02.10, 20:56
        Ja bym wywaliła, przynajmniej w pierwszym odruchu. W drugim raczej też, a to
        dlatego że znam siebie i nie boję się "samotności" i samodzielności. Gdybym
        miała trwać w tym związku dalej, nie umiałabym zapomnieć i przy każdej kłótni
        wypominałabym to co się stało, a to chyba nie o to chodzi.
      • wicehrabia.julian Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 15.02.10, 21:02
        pompeja napisała:

        > wyrzucilibyście partnera z życia? Nie bierzecie pod uwagę dalszego wspólnego ży
        > cia?

        nie, jedyne co biorę pod uwagę to wulgaryzmy :)
      • latia2 Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 15.02.10, 21:26
        Dopóki nie doświadczy się zdrady na własnej skórze, odpowiedź jest jedna: nie
        mam mowy o wspólnym życiu. Wszystko się zmienia kiedy zdradzi osoba, którą się
        naprawdę kocha, wtedy człowiek jest w stanie wybaczyć wszystko. Odpowiadając
        biorę pod uwagę dalsze wspólne życie.
      • sweet_pink Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 10:14
        mam głęboką nadzieję, że wyrzuciła bym nie oglądając się na sentymenty. moje
        przyjaciółki są przeszkolone, że jakby mi przyszło do głowy wybaczać zdradę to
        maja mnie ustawić do pionu.
        ogólnie staram się być czarno-biała, bez szarości, bo tak jest w życiu łatwiej.
        • kseniainc Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 10:20
          Ja bardzo emocjonalnie podchodzę w zasadzie do wszystkiego , co związane z uczuciem. Za bardzo emocjonalnie i zapewne najpierw leciałyby bluzgi, zaraz po nich ciuchy i inne przedmioty, a dooopiero potem przyszłaby refleksja na ten temat. Niestety też za bardzo oglądam się za się i zadręczam pytaniami ,a co by było gdyby- to wredne w stosunku do samej siebie. Staram się to zmienić, ale nie jest łatwo.
        • pompeja Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 10:43
          Wobec przyjaciółek też masz polecenie zastosować takie stawianie do pionu?
          • sweet_pink Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 11:18
            A to różnie zależy do której. Od jednej mam, druga mówi, że ona by wolała
            przepracować taką sytuację i ratować związek.
            • pompeja Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 15:07
              W przypadku tej chcącej nagłego końca - wiedząc, że mogliby przejść przez to,
              dążyłabyś do rozpadu?
              • sweet_pink Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 15:36
                Nie mogłabym wiedzieć czy mogliby przejść, nie uzurpuje sobie nigdy prawa do
                tego by wiedzieć coś o związku innym niż mój, to wiedzą tylko osoby w związku
                będące.
                Nie dążyłabym też do rozpadu bo to decyzja zdradzonej osoby.
                Ustawianie do pionu, polegałoby na przypominaniu przyjaciółce jej poglądów z
                przed zdrady (i samego faktu tego, że umówiłyśmy się na prostowanie) i wspierała
                bym jej decyzje w tym kierunku, a nie w kierunku "tłumaczenia" zdrajcy,
                rozdrapywania "czemu mnie to spotkało" lub "a może warto wybaczyć" (które bym
                zbyła milczeniem). Może i mogli by przez to przejść...tyle że równie dobrze może
                na nią czekać za rogiem o wiele lepsza przyszłość niż sklejany związek. Nie mnie
                decydować czy dla mojej przyjaciółki było by lepiej odejść czy walczyć, to jej
                decyzja a umowa jest umowa.

                W momencie gdyby podjęła już decyzję to wspierałabym ją na obranej drodze od
                momentu gdy byłabym pewna, że wybrała dla siebie dobrze lub że tego właśnie ona
                chce.
                • pompeja Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 15:46
                  Myślałam, że ów postawienie do pionu to dążenie do osiągnięcia celu, czyli
                  rozpadu, zakładanego zresztą obecnie.
      • masher Re: Czyli wszyscy zgodnie chórem 16.02.10, 18:50
        zastanowilbym sie, ale nie obeszlo by sie bez powaznych konsekwencji i krotkiej
        smyczy :] zaufania by juz nie bylo, musialaby sobie na nie zapracowac i to
        ciezko. a na pytanie kiedy bym sie na to zdecydowal, odpowiem krotko- wtedy
        gdybym mial do tego powod, np dzieci. ostatecznie zawsze mozna na zbity pysk
        spuscic po schodach dajac kopa na poped ;)
    • aggull Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 21:29
      Nie da sie wyjsc z klasa z takiej sytuacji jak porzucenie lub co
      gorsza zdrada. To jest takie upokarzajace dla czlowieka, ze odbiera mu
      godnosc. Tak samo jak nie da sie wyjsc z klasa z gwaltu, z pobicia,
      kazdej przemocy nawet slownej...To wszystko zabija godnosc ludzka,
      deprecjonuje. Inny moze zabic nasza godnosc, poczucie wartosci.
      • zawszezabulinka Re: "mieć klasę" przy zdradzie 15.02.10, 23:28
        ja sobie pomyslalam ze gdybym sie dowiedziala o zdradzie, to nie rzucalabym
        talerzami, ani grozila rozwodem, ani nie wystawialabym walizek. ja mam ta
        swiadomosc ze mezczyzni lubia sie pobawic na boku i skoro to istnieje od dawien
        dawna, od tysiecy lat to czemu nie mozna tego akceptowac? z odpowiedzia do
        drugiej strony : czy ja tez moge ciebie zdradzic?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja