Dodaj do ulubionych

Nowotwór płuc. POMOCY!!!

02.03.10, 21:06
Moja znajoma ma nowotwór płuc, dziś była w kilku szpitalach i nikt
nie chciał jej przyjąć na leczenie poniważ wszyscy twierdzą, że
wyniki są bardzo złe i nic nie da się zrobić.Miesiąc temu
zachorowała na zapalenie płuc i od tego wszystko się zaczęło.
Proszę niech ktoś mi napisze gdzie powinna się udać o pomoc, co
można jeszcze zrobić. Błagam pomóżcie!!!!
Obserwuj wątek
    • rosa_de_vratislavia Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 21:10
      kika4333 napisała:

      > Moja znajoma ma nowotwór płuc, dziś była w kilku szpitalach

      Przecież nie w każdym szpitalu jest onklogia, więc niepotrzebnie
      traci siły na bieganie po nich.
      Spytaj o najlepszy ośrodek na forach z Twojego regionu.
      • la-bast Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 21:14
        jesli lekarze twierdza,ze jest za pozno,to jest za pozno,NFZ musi
        dac na leki dla tych u ktorych jest szansa...wracamy do czasow
        pierwotnych,silniejszy wygrywa
        • asche_zu_asche Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 19:47
          głupi dupek
          zawsze jest szansa
          • la-bast Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 21:56
            ja,ja cuda sie zdarzaja.Ona sie nie wyleczy i nikt nie podejmie sie
            leczenia czegos czego sie nie da wyleczyc.Zapewnia jej opieke
            paliatywna i tyle.
            jesli na pomoc jest za pozno to tak jest.Zostaje tylko pomoc w
            lekkim przejsciu na druga strone.Zycie to nie ponnyhof.
      • green-chmurka Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 21:41
        rosa_de_vratislavia napisała:

        > kika4333 napisała:
        >
        > > Moja znajoma ma nowotwór płuc, dziś była w kilku szpitalach
        >
        > Przecież nie w każdym szpitalu jest onklogia, więc niepotrzebnie
        > traci siły na bieganie po nich.
        > Spytaj o najlepszy ośrodek na forach z Twojego regionu.
        >
        -----------
        forum.gazeta.pl/forum/03,16,108118747,108118956.html?rep=2
    • 0ffka Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 21:24
      Płakać się, jak czyta się taki post.
      Może spróbuj w Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej - Curie przy
      ul. W.K. Roentgena 5
      www.coi.pl/
    • green-chmurka Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 21:30
      Napisz na forum zdrowie - nowotwory damy rade, tam znajdziesz pomoc,
    • pendzacy_krolik Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 21:34
      nie wiem,to dziwne,ze nie chca jej pomoc. niech sie skontaktuje z
      nfz,łaski nie zrobia.
    • aroden nie ma POMOCY 02.03.10, 21:35
      w tej chorobie
      na srednim i poznym etapie jej rozwoju.

      koniec.
      • 0ffka bzdury piszesz! 02.03.10, 22:06
        aroden napisał:

        > w tej chorobie
        > na srednim i poznym etapie jej rozwoju.
        >
        > koniec.

        Onkolodzy ratowali mojego 72 letniego ojca, który po rozpoznaniu raka płuc żył
        tylko pól roku, więc na pewno miał zaawansowaną chorobę.
        Wyżej w swoim pierwszym poście podałam namiary, gdzie był leczony.
      • formoza13 Re: nie ma POMOCY 03.03.10, 10:57
        Że co?? Co Ty wygadujesz??? Zawsze trzeba dostać pomoc, nawet w bardzo
        zaawansowanym stadium dostajesz skierowanie na chemioterapię, taką która
        złagodzi cierpienie, złagodzi ból, chory poczuje się lepiej, chociaż fakt, nie
        wyleczy. Nie notuje się wyleczenia z zaawansowanego nowotworu płuc. Ale lekarze
        nie zostawiają chorego bez pomocy.
        • aroden obie potwierdzacie moje uwagi. 03.03.10, 13:38
          obie potwierdzacie moje uwagi.

          Przeciez autorce nie o taka pomoc chodzi, ktora spowalnia przebieg choroby i
          minimalizuje cierpienia.
          - gdy oczywiste, ze to sie robi.

          Ale powtarzam - w raku pluc na srednim etapie jego rozwoju medycyna nie zna
          zadnego ratunku.
          • sumire Re: obie potwierdzacie moje uwagi. 03.03.10, 15:53
            ze smutkiem potwierdzam - nowotwór płuc to skurczybyk straszny.
            ale i tak warto starać się o dobrego onkologa i opiekę paliatywną.
          • horpyna4 Re: obie potwierdzacie moje uwagi. 04.03.10, 10:26

            Wszyscy jesteśmy śmiertelni. Jeżeli leki mogą spowolnić przebieg
            choroby wydłużając życie o kilka - kilkanaście lat i zminimalizować
            cierpienia, to chyba właśnie o to chodzi?
          • kogucik.2972 Re: obie potwierdzacie moje uwagi. 04.03.10, 11:59
            niekoniecznie - zależy jaki to typ nowotworu, jaki obszar płuc jest zajęty, czy
            wystąpiły przerzuty odległe. Medycyna nie raz poradziła sobie z przypadkami,
            które wyglądały na beznadziejne. A opcja życia pół roku a parę lat, też jest
            warta walki.
            • kogucik.2972 Kika ! 04.03.10, 12:01
              zajrzyj na forum
              forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html - tam uzyskasz wiele odpowiedzi i podpowiedzi.
          • 0ffka Aroden czemu starasz się odebrać nadzieję ? 04.03.10, 21:17
            Aroden miej człowieku trochę taktu w takim wątku...
    • green-chmurka Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 21:43
      forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
    • skarpetka_szara Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 22:59
      jak ma kase to niech leci za granice do dobrego osrodka.

      ostatnio moja znajoma kupywala jakies leki z Meksyku (od
      producenta) i wysylala rodzinie do Polski. Wiem ze ludzie z Kanady
      i Stanow tez tam kupuja.
      • lacido Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 02.03.10, 23:05
        kupYwała skarpeta bój się boga ;/
    • eressea Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 00:07
      Niech pojdzie do jakiegos centrum onkologii:
      Poznań:
      www.onkoterapia.euromedic.pl/centrum-43.html
      www.wco.pl/pl/

      W większych miastach są takie ośrodki.
      Nawet jak nie ma szans na wyleczenie, to pozostaje leczenie paliatywne.
    • horpyna4 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 10:41

      Zawsze coś da się zrobić. Czasem nowotwór jest nie do operowania,
      wtedy tylko podaje się leki. Można na nich całkiem długo jeszcze
      pożyć, chociaż każdy organizm jest inny.

      Znajoma już prawie dziesięć lat żyje z przerzutami. Była
      zdiagnozowana, jak już wystąpiły przerzuty.
    • rumak.hrabiny Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 11:20
      poproś znajomego lekarza, by zorientował się w jakim stanie jest twoja znajoma i
      wszystko ci dokładnie wytłumaczył, czy może są jakieś zagraniczne lekarstwa,
      które by pomogły. jeżeli i on potwierdzi, że już na leczenie jest za późno, to
      trzeba się z tym pogodzić, bo inaczej trafisz na różnych szarlatanów,
      uzdrowicieli, wydrwigroszy wciskających cudowne środki, którzy tylko oskubią was
      z kasy.
    • mamba8 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 12:11
      Bardzo mi przykro z tego powodu, z tego co wiem oddziały onkologii są
      przepełnione ostatnimi latami jak dawno nie były.

      Oprócz już dodanych wcześniej wpisów mogę tylko dodać od siebie, że możecie
      jeszcze rozważyć czy spróbować wziąć udział w jakiejś testowanej obecnie na
      całej świecie terapii. Jest taka baza badań klinicznych na stronie:

      clinicaltrials.gov/ct2/search

      Niestety jest ona w języku angielskim. Wpisujesz do wyszukiwarki w tym przypadku
      lung cancer AND Poland i wychodzi lista wszystkich badań. Tam gdzie jest
      "recruiting" można wejść zobaczyć jakie kryteria muszą być wstępnie spełnione,
      na czym polega owe badanie jak i dane kontaktowe do szpitala czy firmy gdzie
      mogą udzielić więcej informacji.




      • rumak.hrabiny Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 05.03.10, 09:30
        świetny pomysł, uważam. jeżeli nawet nie uda się w polsce, warto sprawdzić inne
        kraje europejskie, bo tam przecież koszty utrzymania są podobne.
    • postponed Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 12:55
      a może jakieś hospicjum? skoro nie można pomóc to może chociaż ulżyć w bólu....
    • megi1973 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 15:43
      rak płuc nie rozwija się w miesiąć!!! musiała mieć go wcześniej.
      Paliła?
      • kika4333 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 19:23
        Niestety paliła i to dość dużo.
      • jowita771 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 05.03.10, 10:57
        > rak płuc nie rozwija się w miesiąć!!! musiała mieć go wcześniej.

        Pewnie miała, tylko nie wiedziała i wyszło przy zapaleniu płuc.
    • kota_marcowa Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 16:16
      Pracuję w służbie zdrowia m. in. z osobami chrymi na nowotwory,2
      bliskie mi osoby zmarły na raka płuc. Jak ktoś wyżej napisał ten
      nowotwór juz w srednim stadium daje bardzo złe rokowania i
      praktycznie pozostaje tylko leczenie paliatywne, co do tego, że
      pacjentka nie ma raka od miesiąca - mój dziadek żył 3 lata z tym
      nowotworem, a mój wujek 3 tygodnie (dosłownie), więc nie ma reguły.
      Chemię, czy naświetlania podaje się osobom (sic!) silnym i
      praktycznie zdrowym (poza guzem), ponieważ to silna trucizna i tylko
      najsilniejszy organizm ją wytrzyma, to okrutna ale prawda, a innych
      leków potrafiących zniszczyć raka jeszcze nie wynaleziono. Takiemu
      choremu można tylko próbować ulżyć w cierpieniu:(
      • jane-bond007 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 03.03.10, 22:27
        niestety to prawda, przykro mi :(
        • kika4333 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 04.03.10, 09:10
          Dziękuję wszystkim za odpowiedź. Szczerze mówiąc nie mogę sobie z
          tym poradzić od kilku dni nie mogę normalnie funkcjonować. Ciągle
          mam w głowie pytanie, dlaczego??? CZuje się zupełnie bezsilna.
          • rosa_de_vratislavia Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 04.03.10, 09:21
            kika4333 napisała:
            > Ciągle
            > mam w głowie pytanie, dlaczego???

            Z pwodu papierosów, choć w rodzinie mam osobę po nowotworze płuc,
            która nigdy nie paliła ani czynnie,ani biernie (w domu też nikt nie
            palił).

            > CZuje się zupełnie bezsilna.

            Zanjoma znalazła lekarza prowadzącego lub szpital?
            • kika4333 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 04.03.10, 09:28
              Była już w WAM - ie i lekarz stwierdził że nie podejmie się
              operacji, są przerzuty na nerki tak naprawdę jak czytam to co jest
              na forum to nie rozumię dlaczego nie chcą operować, guz jest na
              jednym płucu a na nerce (jak powiedział lekarz "nie przeszkadzają"),
              o co tu chodzi???
              • kika4333 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 04.03.10, 09:30
                Wydolność płuc jest 40%. Do tej pory nigdy nie chorowała ma 46 lat.
                Czy jest już aż tak źle, że nikt nie chce się podjąć operacji??
                • horpyna4 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 04.03.10, 10:30

                  Są przypadki tzw. "nieoperowalne". Ale powinni podać cytostatyki,
                  czasem naprawdę bardzo pomagają. Np. w przypadku, o którym wyżej
                  wspomniałam.
                • sundry Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 04.03.10, 10:35
                  Nas się pytasz? Na oczy jej nie widzieliśmy, bardziej wierzysz
                  ludziom z forum niż lekarzom?
                • kogucik.2972 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 04.03.10, 11:56
                  bezwarunkowo powinna udać się do innego lekarza. Zawsze coś jeszcze można zrobić, jeśli nie operacja, można spróbować z chemią, lub naświetlaniem. W jakim mieście mieszka koleżanka ? Bo może warto udać się do Warszawy, lub Bydgoszczy ?
    • l.george.l Choroba na własne życzenie 04.03.10, 09:43
      Pytanie, czy jej leczenie powinno być finansowane przez NFZ. Moim zdaniem - nie.
      • kogucik.2972 Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 11:54
        większej głupoty jeszcze nie słyszałem. Zastanów się co piszesz człowieku.
        • sundry Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 12:50
          Chcesz powiedzieć,że skoro paliła i przez fajki wpędziła się w raka,
          to my mamy nad nią płakać?
          • sumire Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 12:56
            wbrew pozorom nie tylko palacze cierpią na raka płuc.
            • rosa_de_vratislavia Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 12:59
              sumire napisała:

              > wbrew pozorom nie tylko palacze cierpią na raka płuc.

              Owszem, mam tego przykład w najbliższej rodzinie. Chorowała osoba,
              która nie paliła i była zawsze okazem zdrowia.
            • sundry Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:09
              Wiem,natomiast w tym przypadku mamy do czynienia z palaczką.
          • rosa_de_vratislavia Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 12:57
            sundry napisała:

            > Chcesz powiedzieć,że skoro paliła i przez fajki wpędziła się w
            raka,
            > to my mamy nad nią płakać?

            Nie,ale nie trzeba się akurat dzielić refleksjami o niefinansowaniu
            jej leczenia w wątku, gdzie przerażona dziewczyna szuka pomocy dla
            bliskiej osoby.
            Trochę EMPATII...dla tej dziewczyny.

            Zauważyłam,że na tym forum ludzie mają radochę z dowalania osobom,
            które mają jakiś problem, psychiczny dołek etc.
            Ot tak - dla sportu.
            • sundry Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:14
              Przyznaję, ten wątek to nie miejsce na takie teksty, choć "Mądry
              Polak po szkodzie" ciśnie się na usta.
              • sumire Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:20
                hm, powinno zatem cisnąć się w przypadku połowy pacjentów szpitali, bo wielu
                trafia tam na własne życzenie. ja też nie siedziałabym teraz w gipsie, gdybym na
                nartach nie rozwaliła sobie nogi.

                naprawdę nie o to chodzi, żeby komuś wytykać, jak to sam sobie winien. on już to
                wie. już swoje zapłacił. co nie zmienia faktu, że pomoc też mu się należy.
                • sundry Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:26
                  Przyznaj, że związek przyczynowy między fajkami a rakiem jest
                  wyraźniejszy niż między jazdą na nartach a złamaniem nogi. Poza tym,
                  co jak,co ale w pomoc w leczeniu via forum nie wierzę, tym bardziej
                  że lekarze się wypowiedzieli.No i może na tym skończmy temat.
                  • sumire Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:32
                    nie, związek przyczynowo-skutkowy jest dokładnie taki sam. i nie daje nikomu
                    prawa do wyrokowania, że jeśli ktoś sam sobie winien, to niech sam się leczy.
                    ale fakt, tę akurat sprawę lepiej przekazać medykom znającym się na rzeczy.
                    • sundry Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:58
                      Nie sądzę. 95 proc. chorych na raka płuc pali lub paliła. Nie znam
                      statystyk o narciarzach,ale z pewnością 95 proc. jeżdżących się nie
                      łamie:)Oczywiście prawa do wyrokowania nie,ale mnie osobiście by
                      zjadły wyrzuty sumienia, jak bym sobie własnym działaniem zrujnowała
                      zdrowie.
            • kamyk-zielony Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:18
              Wyleje taki swoją żółć i czuje się bosko - takie mONdre rzeczy napisał...ohohohohoh:] Tym co mają wypadki na drogach, przez własną brawurę, tym co uprawiają ekstremalne sporty, bądź niebezpieczną pracę i ulegają wypadkom i wielu innym wg. wyżej przedstawionej definicji też należy odmówić prawa do pomocy. Zabawmy się w boga, dzielmy i rządźmy życiem i zdrowiem innych.
              Wracając do meritum wątku: operacja to nie jest jedyne wyjście, być może są jakieś przeciwskazania, ale jest jeszcze chemioterapia, radioterapia. Co znaczy, że lekarz odmówił, i co dalej, kazał jej wyjść z gabinetu, skierował gdzieś dalej, bo nie rozumiem.
              • green-chmurka Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 13:26
                Jesli to jest drobnokomorkowy rak pluc to nie da sie go operowac, ten inny jesli
                jest jeden guz to mozna go operowac, i taka osoba moze jeszcze pozyc kilka lat.
                • gaszebrum2 Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 14:22
                  właśnie miałam to napisać - rak drobnokomórkowy jest nieoperacyjny -
                  leczenie może być tylko paliatywne. Wielu osobom się od razu
                  kojarzy, że jeśli jest guz to należy go wyciąć - guzy złośliwe mają
                  to do siebie, że naciekają otaczające tkanki - to oznacza, że NIE
                  JEST MOŻLIWE całkowite usunięcie tkanki nowotworowej. Pozwolę sobie
                  zarzucić statystyką: na 10 osób chorujących 9 paliło papierosy, na
                  100 osób chorujacych na raka płuc TYLKO 25 ma raka operacyjnyego, z
                  czego TYLKO 5 ma szansę przeżycia 5 lat (5 lat to taka statystyczna
                  granica, ogólnie chodzi o to, że jeśli do tego czasu nie pojawią się
                  przerzyuty to ryzyko pojawienia się spada) - czyli ogólnie rokowanie
                  jest złe. Oczywiście cuda się mogą zdarzyć - ale na to bym nie
                  liczyła. Co do finansowania - teoretycznie jest to bardzo słusze,
                  żeby ludzie sami płacili za leczenie chorób, których powstanie było
                  związane z ich udziałem (to nie tylko rak płuc, ale też krtani, jamy
                  ustnej itp. oraz np. utrata słuchu u słuchających głośnej muzyki
                  przez słuchawki) - tylko jak to wprowadzić w życie? Na pewno każdy
                  się przyzna, że sam się narażał na różne niekorzystne działanie
                  środowiska i chętnie zapłaci za leczenie. Wydaje mi się zresztą, że
                  opinie tego typu w wątku kobiety, która zastanawia się jak pomóc
                  komus bliskiemu, są trochę mało taktowne.
                  A do autorki - pomocy szukać najlepiej w najbliższym centrum
                  onkologii (tam powinni poinformować na czym polega leczenie
                  paliatywne, można skorzystać z pomocy psychologa).
              • la-bast Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 14:20
                a ja tam sie z nim zgadzam, a wiesz dlaczego,bo ona ma tego raka na
                wlasne zyczenie i jesli teraz beda ja leczyc choc wiedza,ze nie
                przyniesie to rezultatow to zabraknie kasy dla osoby,ktora mozna z
                nowotworu wyleczyc.Tak juz jest z NFZ,na wszystko sa limity.
                prawda jest okrutna, ale niemniej wole, by te pieniadze poszly na
                chore na raka dziecko.
                • kamyk-zielony Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 16:28
                  la-bast napisała:

                  > a ja tam sie z nim zgadzam, a wiesz dlaczego,bo ona ma tego raka na
                  > wlasne zyczenie i jesli teraz beda ja leczyc choc wiedza,ze nie
                  > przyniesie to rezultatow to zabraknie kasy dla osoby,ktora mozna z
                  > nowotworu wyleczyc.Tak juz jest z NFZ,na wszystko sa limity.
                  > prawda jest okrutna, ale niemniej wole, by te pieniadze poszly na
                  > chore na raka dziecko.

                  Tu są dwa problemy: po pierwsze kolega wypalił ostro i chyba trochę za szybko, uważając, że to kolejny wątek z cyklu "czy cellulit jest zaraźliwy?" i popełnił duży nietakt. To po pierwsze. Po drugie skoro palaczom należy odmówić leczenia, to również postuluję, aby NFZ uwolnił ich od płacenia składek. Nie wiedzę powodu, aby płacili, skoro mają nie być leczeni.
                  Mój syn ostatnio zachorował na zapalenie uszu, dlaczego? Bo wyleciał z przedszkola bez czapki, całe szczęście pani doktor znalazła jakieś okoliczności łagodzące, bo pomimo rażącego przewinienia małego zdecydowała się go leczyć, o zgrozo - na koszt NFZ! Moja znajoma tej zimy złamała nogę w górach, bo wydawało jej się, że umie szusować na stoku, na szczęście również w szpitalu nikt jej nie powiedział:"żeby kózka nie skakała..." i nie odesłał do domu, tylko kobietę poskładali. A skoro wolno nam zachowywać się ryzykownie i liczyć na opiekę służby zdrowia, to dlaczego palaczom nie wolno?
                • kogucik.2972 Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 17:50
                  módlcie się kochani, żeby nikt z Waszej rodziny na raka nie zachorował. Bo wtedy Wasze poglądy zmieniłyby się diametralnie. Ja to wiem - straciłem ojca, dlatego wiem, co czuje bliski, znajomy wobec takiej diagnozy.... a to co tu niektórzy piszą, to zwykła znieczulica, głupota bym powiedział, ludzi, którzy nigdy nie mieli styczności z tragedia, choć i nawet tacy, potrafią współczuć - Wy - nie.

                  Strażacy,policjanci i ratownicy, którzy ratowali ludzi po ataku na WTC, masowo poumierali na raka płuc. Wnioskując z tego co tu piszecie - umarli na własne życzenie - nikt im się tam pchać nie kazał. pozdrawiam.
                  • sundry Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 18:41
                    Kto pisze o strażakach? Piszemy o palaczach.
                    • granatowa-only Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 19:43
                      Z własnego doświadczenia wiem, że trudno jest znaleźć dobry szpital dla chorego
                      na nowotwór, szczególnie jeśli chodzi o raka płuc.
                      6 lat temu moja mama miała podobny problem. Była odsyłana od szpitala do
                      szpitala. Za każdym razem na skierowaniu prosiłam ordynatora oddziału o
                      pieczątkę i adnotację z jakiego powodu nie może przyjąć mojej mamy na
                      oddział.Zaczęło się od szpitala rejonowego, gdzie nie było onkologii, potem
                      padły propozycje szpitali, gdzie należy się udać, chodziłyśmy od drzwi do drzwi.
                      Uzbierałyśmy cztery pieczątki z odmowami. Nie wytrzymałam nerwowo i pojechałam
                      ponownie do szpitala rejonowego, na ostrym dyżurze o dziwo był rozsądny
                      człowiek, który zadzwonił w kilka miejsc i wreszcie znalazł szpital, w którym
                      dokładnie zdiagnozowano (pobrano wycinek z guza i przerzutów)mamę. Po dwóch
                      tygodniach wypisano ją ze skierowaniem do Centrum Onkologii w Warszawie na
                      Ursynowie, tam mama miała podawaną chemię w cyklach trzydniowych ambulatoryjnie.
                      Przebywała w domu do końca swych dni.Kiedy chemia już była zbyteczna załatwiłam
                      opiekę paliatywną Caritas. Trafiłyśmy na świetny zespół fachowców. Mama miała
                      podawaną morfinę, ja nauczyłam się zmieniać w odpowiednim czasie kroplówki.
                      Cztery miesiące walki wydawałoby się na nic, bo mama umarła. Z drugiej strony
                      mam przed oczami po dziś dzień jak odchodzi nie cierpiąc, wśród bliskich.
                      Mam nadzieję, że dałam Ci kilka wskazówek. Zaznaczam, że mieszkam w pobliżu
                      Warszawy.
                      • kasiaczek181987 Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 19:59
                        ja myślę,że znajoma nie mówi ci wszystkiego o jej stanie zdrowia...
                    • sumire Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 20:11
                      a mieliśmy już, zda się, nie pisać?...
          • rumak.hrabiny Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 21:45
            sundry napisała:

            > Chcesz powiedzieć,że skoro paliła i przez fajki wpędziła się w raka,
            > to my mamy nad nią płakać?


            telepatyczna doktorka, znachorka czy nawiedzona?

            kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień*

            * nie dotyczy półgłówków
            • sundry Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 21:47
              Nie ma telepatii,autorka sama napisała że jej znajoma pali i to
              sporo.O jakiej winie piszesz?
              • sabrilla Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 23:19
                To i tak nie ma 100% pewności, ze to się przyczyniło do jej choroby. Na
                nowotwory płuc chorują też ludzie, którzy koło papierosa nigdy nie przechodzili.

                sundry napisała:

                > Nie ma telepatii,autorka sama napisała że jej znajoma pali i to
                > sporo.O jakiej winie piszesz?
              • rumak.hrabiny Re: Choroba na własne życzenie 04.03.10, 23:32
                nie chce mi się nawet tłumaczyć, bo nie dorosłaś do pewnych spraw, które powinno
                znać nawet dziecko. nie można wydawać zaocznie wyroków, gdy nie ma
                stuprocentowej pewności sądy nie skazują na śmierć gdy jest nawet 5%
                wątpliwości na korzyść podejrzanego a i tak setki ludzi niewinnie zostało
                zabitych z powodu pomyłek sądowych.

                na raka płuc umierają także ludzie, którzy mieli długotrwały kontakt z azbestem,
                związkami arsenu, chromu, niklu, rudami uranu i kobaltu, pracowali przy
                asfaltowaniu dróg i w rafineriach ropy naftowej.

                najważniejsze jest jednak to, że brakuje ci elementarnej wrażliwości. nie kopie
                się leżącego
                • sabrilla Re: Choroba na własne życzenie 05.03.10, 00:04
                  Dokładnie. I nikt nie będzie miał 100% pewności co spowodowało raka trzustki,
                  jelita grubego czy szyjki macicy. To jest po prostu bardzo ciężko chora osoba,
                  której śmierć zagląda w oczy i jeśli nie potrafi się nic sensownego powiedzieć,
                  poza wyładowaniem agresji to lepiej zamilczeć.

                  rumak.hrabiny napisał:

                  > nie chce mi się nawet tłumaczyć, bo nie dorosłaś do pewnych spraw, które powinn
                  > o
                  > znać nawet dziecko. nie można wydawać zaocznie wyroków, gdy nie ma
                  > stuprocentowej pewności sądy nie skazują na śmierć gdy jest nawet 5%
                  > wątpliwości na korzyść podejrzanego a i tak setki ludzi niewinnie zostało
                  > zabitych z powodu pomyłek sądowych.
                  >
                  > na raka płuc umierają także ludzie, którzy mieli długotrwały kontakt z azbestem
                  > ,
                  > związkami arsenu, chromu, niklu, rudami uranu i kobaltu, pracowali przy
                  > asfaltowaniu dróg i w rafineriach ropy naftowej.
                  >
                  > najważniejsze jest jednak to, że brakuje ci elementarnej wrażliwości. nie kopie
                  > się leżącego
                  >
      • sabrilla O tak, na włąsne życzenie 05.03.10, 00:14
        Zgodnie z tą logiką:
        -masz zapalenie oskrzeli? To po co łaziłeś na zewnątrz? Właściwie to po co
        łaziłeś do pracy/szkoły skoro były tam osoby kaszlące. NFZ-nie
        -masz nadciśnienie tętnicze. Sorry. Za dużo soli, za mało ruchu. NFZ-nie
        -hipercholesterolemia. A nie mówili Ci: nie jeść czekoladek i nie używać masła i
        śmietany. NFZ-nie
        -rak dowolnego narządu-oj na pewno masz coś na sumieniu. NFZ nie
        -Złamałeś rękę na schodach? To dlaczego nie uważałeś na schodach?! A może na
        narty pojechałeś złoczyńco?! NFZ-nie
        -cukrzyca t2-o tu dopiero można pojechać. NFZ nie
        I tak można mnożyć do jutra...

        -

        l.george.l napisał:

        > Pytanie, czy jej leczenie powinno być finansowane przez NFZ. Moim zdaniem - nie
        > .
        >
        • la-bast Re: O tak, na włąsne życzenie 05.03.10, 11:25
          Z jaka logika?:-Dwychodzenie na zewnatrz,jedzenie soli,malo
          ruchu,zjedzenie czekolady czy masla,chodzenie po schodach nie jest
          wybitnie szkodliwe,palenie natomiast tak,to na paczkach papierosow
          sa ostrzezenia o szkodliwosci,a nie na opakowaniu masla czy klatce
          schodowej.Uwazam,ze palacze powinni miec wyzsze skladki,bo to
          wlasnie na ich raka pluc wydaje sie najwiecej kasy,ktora mozna
          byloby wydac na cos innego, a nie leczenie skutkow glupoty.Tak samo
          jestem przeciwna leczeniu za free wszystkiego co powstalo w wyniku
          naduzywania alkoholu czy narkotykow.
          Co prawda ja nie place na NFZ,ale gdybym placila chcialabym,zeby
          moja kasa byla przeznaczona na mnie i ludzi,ktorzy sami sobie
          zdrowia nie rujnuja.Alkoholikom,narkomanom i palaczom mowie
          nie.Skoro stac ich na papierosy niech placa sami za swoje leczenie.--

          Lepiej zeby mnie nienawidzili takim,jakim jestem, niz kochali kogos
          kim nigdy nie bede.
          K.C
    • sabrilla Centrum onkologii 04.03.10, 23:30
      Na tym forum nikt Ci nie pomoże. Nawet jeśli zagląda to onkolog to na podstawie
      Twoich informacji i najszczerszych chęci nic nie pomoże. Znajoma musi się udać
      do najbliższego centrum onkologii (praktycznie w każdym dużym mieście jest). Tam
      specjaliści to ocenią. Nawet jeśli się nic nie da zrobić to pozostaje opieka
      paliatywna. Można też poszukać badań klinicznych (eksperymentalne leczenie).
      Jeśli chcesz napisz na priva, spróbuję coś wyszukać ale potrzebuję więcej
      informacji (jaki dokładnie to nowotwór-niech znajoma poda rozpoznanie, jaka jest
      klasyfikacja)
      Pozdrawiam

      kika4333 napisała:

      > Moja znajoma ma nowotwór płuc, dziś była w kilku szpitalach i nikt
      > nie chciał jej przyjąć na leczenie poniważ wszyscy twierdzą, że
      > wyniki są bardzo złe i nic nie da się zrobić.Miesiąc temu
      > zachorowała na zapalenie płuc i od tego wszystko się zaczęło.
      > Proszę niech ktoś mi napisze gdzie powinna się udać o pomoc, co
      > można jeszcze zrobić. Błagam pomóżcie!!!!
    • kika4333 Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 22.04.10, 14:44
      Odeszła od nas dziś rano...
      • majenkir Re: 22.04.10, 14:55
        Smutne, ale przynajmniej nie meczyla sie dlugo :(.

        A tak w ogole, niektore wpisy w tym watku sa zenujace....
        Wstydzcie sie dziewczyny.
      • hawela Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 22.04.10, 14:59
        :(

        Jej już dobrze, ale tym co tu zostali...:(
        • green-chmurka Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 22.04.10, 15:22
          To przykre.:(
    • mvszka Re: Nowotwór płuc. POMOCY!!! 22.04.10, 15:27
      Miałam koleżankę w wieku kobiety o której jest wątek, nie wypaliła w
      życiu ani jednego papierosa, a zmarła na raka płuc, troszkę dłużej
      jednak z nim żyjąc ( ok. pół roku).
      Kliniki, lekarze i leki na pewno najlepsze w Meksyku jeśli kogoś na
      to stać. Moja sis chorowała właśnie tam i wyszła z tego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka