Dodaj do ulubionych

oboje udajemy.........

IP: 193.111.166.* 17.02.04, 13:13
On udaje, że ciągle mnie kocha i chce być ze mną, ja udaję, że w to wierzę,
nic nie zauważam i jestem zadowolona. Ciągniemy dalej to nasze niby-normalne
życie, nawet snujemy plany na przyszłość, a to wszystko takie dęte i
nieprawdziwe, nieszczere.
On ze mną nie zerwie, bo nie wie jak to zrobić, jak powiedzieć mi, że mam się
wynosić, że te niemal pół życia jakie z nim spędziłam właśnie dobiega końca.
Próbuje podstępem - traktując mnie coraz gorzej, dokuczając i obrzydzając
wspólne życie, stara się doprowadzić do tego, bym sama powiedziała -
"odchodzę".
A ja tego wciąż nie potrafię powiedzieć, wciąż wmawiam sobie, że to wszystko
to przejściowe, że będzie lepiej, że to taki kryzys... Bo nie wiem, co
miałabym teraz ze sobą zrobić, zainwestowałam w ten związek kilkanaście lat
życia, spaliłam za sobą mosty, nie mam dokąd wrócić, nie wspomnę już o kasie
jaką wpakowałam w ten dom...A on mi wczoraj powiedział : "Ty spłacasz jakiś
kredyt? Co brałaś na budowę? Pierwsze słyszę".
A dzisiaj czule mnie ucałował na dzień dobry.
Tylko że ostatnio żaden nie jest dobry, niestety.
Obserwuj wątek
    • inka.7 Re: oboje udajemy......... 17.02.04, 13:58
      wspułczuję, ale mam wrażenie, że jeśli jeszcze to troche potrwa to potem
      będziesz mieć do siebie żal że straciłas więcej niż powinnas, że przynajmnej
      rok, dwa, może trzy byłyby juz inne gdybys sie zdecydowała odejść w porę.
      Moje udawanie, ze może coś sie poprawi, zmieni, polepszy trwało zaledwie kilka
      lat a i tak mi ich szkoda.
      To Jego podejście do kredytu....nie brzmiało to milutko i zapowiadało kłopoty.
      Wogóle ten post nie wydaje sie byc napisany przez kobiete szczęśliwą, a skoro
      tak jest to zmień ten fakt, usiadź, przemyśl co jest nie tak, czego więcej -
      chwil szczęścia czy smutku przy tym partnerze, jesli smutku to chyba jasne co
      powinnas zrobic.
      • lolyta aaarghhhhgggg ... off topic, sorry 17.02.04, 14:29
        > To Jego podejście do kredytu....

        Dlaczego nagminnie piszecie zaimki w trzeciej osobie z wielkiej litery,
        zwlaszcza, jesli nie piszecie o Panu Bogu tylko jakims gosciu niefajnym? nie ma
        takiej reguly w polskim jezyku, to dotyczy tylko osob obdarzonych szczegolnym
        szacunkiem przez piszacego!!!!
        • inka.7 Re: aaarghhhhgggg ... off topic, sorry 17.02.04, 14:33
          a tak jakos z przyzwyczajenia, zresztą autorki postu osobiście nie znam,
          mozliwe ze osoba o której pisała jest Jej szczególnie bliska, nie chce nigoko
          urazic małą literą
          i powyżej masz przykład - robie to absolutnie bezwiednie
    • fitit Re: oboje udajemy......... 17.02.04, 14:42
      A nie słyszałaś o tym, że można wynajmować ?
      Wyprowadź się jak naj szybciej, tak naprawdę to pozostając w związku robisz
      jemu i sobie krzywdę.
    • Gość: aga Re: oboje udajemy......... IP: 195.37.16.* 17.02.04, 14:49
      On udaje ze Ci kocha, a Ty udajesz, ze w to wierzysz? A gdzie slowa o Twoich
      uczuciach?
      Aczkolwiek w tym przypadku to moze rzeczywiscie nie ma znaczenia. Do milosci
      trzeba dwojga. Nie mozna byc chyba szczesliwym z kims kto nas nie kocha.

      Nie boj sie zerwac. Kredyt to jest problem, ale nie powinien on byc powodem
      trwania w nieszczesliwym zwiazku...
      Samotnosc? Moj zwiazek rozpadl sie po 9 latach, na cale szczescie. Nie
      potrafilam odejsc, on tez nie potrafil. Na szczescie pojawila sie inna kobieta.
      Bylam zraniona, ale przezylam to jakos i teraz, po czterech latach jestem duzo
      szczesliwsza w nowym zwiazku. :-)

      najlepiej oczywiscie z nim porozmawiac... jesli go jeszcze chcesz... Moze to
      oczysci atmosfere...
      pozdrawiam
      • aktin Re: oboje udajemy......... 17.02.04, 18:10
        U mnie podobnie. Związek jest, bo jest. Żyjemy raczej obok siebie. Róznica
        polega na tym że nie chciałam się wprowadzić więc takowa rozdzielność majątkowa
        została zachowana. Ale jest kupę wspólnych spraw.
        I co z tym zrobić?
        Odejdziesz i zostawisz mu dom?
        Zostaniesz i bedziesz czekac aż on się wyniesie?
        Dla mnie sa dwa rozwiązania: albo spróbować wspólnie jeszcze raz, albo
        porozmawiać i powiedzieć sobie grzecznie do widzenia.

        Trzymam kciuki


    • przyjaciolka1 Re: oboje udajemy......... 17.02.04, 18:32
      Po pierwsze musisz z nim otwarcie porozmawiac.Faceci mysla innymi kategoriami
      czy na innej plaszczyznie...nie wiem jak to ujac.W kazdym razie Twoja
      interpretacja jego zachowania wcale nie musi byc sluszna.Wiem,ze Ty to tak
      czujesz,ale on wcale nie musi miec na mysli tego co Tobie sie wydaje,ze ma.
      ( ksiazka "Mezczyzni sa z Marsa,a kobiety z Venus "-autora nie pamietam-warto
      przeczytac )
      Powiedz mu co czujesz,powiedz mu to tak jak napisalas.Podstawowe jednak
      pytanie:co Ty czujesz do niego ? Inwestycje inwestycjami,ale czy wyobrazasz
      sobie spedzic z tym czlowiekiem reszte Twojego zycia ? Widzisz sie u jego boku
      za 20,30 lat ?
      Wyobraz sobie,ze nie masz juz z nim nic wspolnego.Wyobraz to sobie jak
      najbardziej obrazowo.....i ? Co czujesz ? Czy nie czasami ulge ? Zaczac zawsze
      mozna od poczatku.Trzeba miec tylko na to odwage.Czy udawanie czegokolwiek jest
      zyciem ? Najgorzej jest oszukiwac samego siebie.
    • Gość: facet Re: oboje udajemy......... IP: *.chello.pl 18.02.04, 12:31
      Ja nie byłem w takiej sytuacji, ale wiem jak zrobili to moi
      znajomi kiedy znaleźli się w podobnej - tzn. długo razem, wspólne finanse,
      dzieci, brak uczucia powodujący coraz większe rozdrażnienie, brak seksu.

      Kobieta nie mogła już wytrzymać sytuacji w domu
      i porozmawiała wprost z facetem przedstawiając sytuacje jak ja widzi
      facet obruszył się ale w końcu przyznał rację
      "że nie jest to jak na początku"

      Ponieważ byli bardzo związani (dzieci, finanse, dzieci rodzina mieszkanie itp.)
      postanowili się na razie nie rozstawać,
      ale dać sobie wolna rękę co do hm... spraw damsko-męskich
      (i tak nie sypiali ze sobą) i starać się zachowywać w miarę jak przyjaciele
      żeby nie poszło "na noże".
      Trwało to jakiś czas - i on i ona znaleźli sobie kogoś.
      Do tego stopnia ze z kochankami wyjechali na wczasy a nie ze sobą i z dziećmi.
      Przy czym okazało się ze są na tyle kulturalni ze nie czują do siebie zawiści.
      Nie oczekiwali od siebie za dużo nawzajem ale tez nie odnosili z tego
      powodu zawodu.

      Śmieszne w tym ze potrwało to trochę, kochankowie im się znudzili
      zaczęli się bzykać, są zadowoleni, związek przetrwał - co chyba w tym jest
      najważniejsze.

      Może spróbujcie tym tropem.
      Porozmawiajcie i dajcie sobie od siebie odpoczynek -
      niekoniecznie w formie w jakiej opisałem.
      Rozstać się zawsze jeszcze będzie można.

      Życzę powodzenia
      pozdrawiam

      hehe ale napisałem dużo (i głupio ?)
    • Gość: mężczyzna Re: oboje udajemy......... IP: *.dip.t-dialin.net 18.02.04, 12:52
      A może nie udajecie? Ja też jestem kilkanaście lat w związku i żonie zaczęło
      się wydawać, że:
      - nie jest dla mnie atrakcyjna,
      - że jej nie kocham i nie zależy jej na mnie,
      - że nie zwracam na nią uwagi,
      - że nie lubię z nią nigdzie wychodzić,
      - że już nie doczeka się ode mnie choćby drobnych, miłych gestów.
      A tymczasem ja byłem zmęczony pracą i problemami z nią związanymi (groziła
      plajta), trochę egoistyczny, nie potrafiłem dostrzec zmian jakie w niej
      zachodzą.
      Zrobiliśmy na skutek tego wiele błedów. Na tej podstawie mogę Ci powiedzieć, że
      Twój facet niekoniecznie Cię nie kocha. Za mało zresztą dałaś informacji, żeby
      szczegółowiej się wypowiadać. Wydaje mi się,że brakuje Wam tego czego i nam
      brakło, tzn.rozmów i jeszcze raz rozmów!Trochę szacunku do siebie i konieczność
      zrozumienia partnera. Z facetem trzeba otwarcie rozmawiać a nie półgębkiem.
      Dowiesz się wtedy o nim dużo. Mów mu o swoich potrzebach!Nie idz z nim od razu
      na udry w przypadku nieporozumienia, staraj się być mimo to miła.
      Jeszcze coś ?
      • default Re: oboje udajemy......... 18.02.04, 13:15
        Gość portalu: mężczyzna napisał(a):

        >
        > A tymczasem ja byłem zmęczony pracą i problemami z nią związanymi (groziła
        > plajta), trochę egoistyczny, nie potrafiłem dostrzec zmian jakie w niej
        > zachodzą.

        To bardzo często tak bywa. Mężczyźni zapracowani, zaaferowani sprawami
        zawodowymi, często zapominają, że kobiecie potrzeba ciągle małych, miłych
        codziennych gestów potwierdzających, że są kochane. Oni nie rozumieją, jakie to
        dla kobiety ważne, ważniejsze niż to, że on się zapracowuje dla domu i rodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka