Gość: emar IP: 172.20.6.* 21.02.04, 02:00 Jak zawsze,Kinga Dunin usiłuje to co stoi na głowie,sprowadzić z powrotem na nogi.Tylko,co to da?Tamci znacznie głośniej krzyczą. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Fafik Nowa wersja starych teorii. IP: *.netcontrol.pl / 192.168.0.* 21.02.04, 02:14 Tak, tak. To podobnie jak Marks stawiał Hegla z głowy na nogi. Widzę u feministek te same idee: 1. Fałszywa świadomość: syndrom poaborcyjny to wynik "fałszywej świadomości", czyli wiary w banialuki. 2. Walka z niedobrą nauką: to nieważne, że psychologowie twierdza, ze jest coś takiego jak syndrom poaborcyjny. Nie, Kinga Łysenko wie lepiej. Nauka-be, feminism-da. Tak trzymać! Paka Gość portalu: emar napisał(a): > Jak zawsze,Kinga Dunin usiłuje to co stoi na głowie,sprowadzić z > powrotem na nogi.Tylko,co to da?Tamci znacznie głośniej krzyczą. Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOWI________ 09.03.04, 03:37 Czy jak wynosisz zoledzie z lasu, to ktos oskarzy cie o bezprawne zagarniecie drewna? Jajko nie jest kura, kura nie jest jajkiem Czlowiek nie jest zygota, zygota nie jest Czlowiekiem. Ja jestem za ‘obiektywna’ wykladnia biologiczna, jak i ‘prawna’. Plod do 3 - 4 miesiaca nie wytwaza fal mozgowych. Obiektywna wykladnia biologiczna/prawna przyjmuje, ze 3-krotny negatywny wynik EEG oznacza smierc czlowieka. Mozna to odwrocic i obiektywnie przyjac, ze 3-krotny negatywny wynik EEG jest podstawa do przeprowadzenia aborcji. Lub bardziej lagodna wersja aborcja dozwolona do np. 45 dnia kiedy to nawet bez mierzenia mozemy niejako z ‘gory’, ale opierajac sie na naszej biologicznej(a jakze) wiedzy stwierdzic, ze zygota jeszcze nie wytwaza fal EEG poniewaz nie ma nawet czym. Nie wszystkie religie nawet chrzescijanskie sa przeciw aborcji!! Kosciol protestancki (znaczna czesc), opowiada sie za wolnym wyborem w tej kwestii – i wybacz, ale KP jest w wiekszym stopniu oparty na ‘obiektywnej’ nauce niz KK. Jezeli naszym wyborem bedzie pozbawienie mozliwosci dokonania wyboru przez KOBIETE, to sensu stricto my podejmujemy wybor za nia, ale nie bierzemy na siebie konsekwencji tego wyboru. Konsekwencje bierze na siebie ta KOBIETA i w przyszlosci 'jej' dziecko. poszczegolne fazy ONTOGENEZY czlowieka nie sa CZLOWIEKIEM. Tak jak poszczegolne fazy budowy domu nie sa jeszcze domen. Tak jak ontogeneza bielinka kapustnika prowadzi przez gasienice- poczwarke-do motyla(fenotyp). Tak ontogeneza czlowieka prowadzi przez zygote. Ale czy zygota jest juz czlowiekiem, czy dopiero nim bedzie? Zygota 'potencjalnie' moze stac sie czlowiekiem(i spelniac desygnaty gatunku, ma na to jednak tylko ok 12% szans- 12% ze z kazdego zaplodnionego jaja urodzi sie dziecko). Na podstawie analogii mozna sie zapytac, ile procent ma pojedynczy plemnik lub jedna ejakulacja aby ‘potencjalnie’ stac sie czlowiekiem lub inaczej/latwiej ile % posiada dojrzala komorka jajowa. W okresie od 1 do ostatniej miesiaczki kobieta wyprodukuje od 350 do 400 kom. jajowych. Przyjmujac, ze na 1 kobiete przypada co najmniej 2 dzieci (stagnacja rozwojowa populacji) to 1 kom. jajowa posiada 2:400 szansy stac sie czlowiekiem. Zygota 2/5; komorka jajowa 1/200 – czy tylko ‘wieksze prawdopodobienstwo’ czyni z zygoty CZLOWIEKA?:) Jezeli nawet pojecie 'czlowiek' rozszerzymy(tak jak chca tego przeciwnicy WOLNOSCI WYBORU I SUMIENIA) na cala jego ontogeneze(z czym sie nie zgadzam oczywiscie), czyli na kazdy z etapow rozwoju osobniczyego organizmu (od chwili zaplodnienia jaja do konca zycia). To pojawia sie pytanie: CZY KAZDY FENOTYP(np. zaplodniona komorka jajowa-zygota-plod- noworodek-dziecko- dojrzaly czlowiek-starzec) TEGO ROZWOJU POWINIEN POSIADAC TAKIE SAME PRAWA???? Przeciez np. wyborczych nie posiada. Jezeli tak, to dlaczego? Moja odpowiedz brzmi nie: Chciazby z tego powodu, ze nie kazdy fenotyp 'odczuwa bodzce', nie kazdy fenotyp posiada centralny uklad nerwowy(mozg), dlatego tez wg mnie mozna usunac jeden fenotyp bezkarnie, a inny nie. Ktos moglby teraz powiedziec, ze gdy rozciagniemy pojecie czlowieka w wyzej zamieszczony sposob, to ja opowiadam sie za nierownym traktowaniem ludzi lub przyzwalam na 'unicestwienie' jednych(a jakze) i to bezkarnie, a innych nie. Taka jest konkluzja. Mozna by oczywiscie zapisac, ze prawo chroni czlowieka od narodzin, ale tak i tak trzeba by pozmieniac wiekszosc aktow prawnych, w ktorych nie zdefiniowano od kad/od ktorego 'fenotypu'(lub prosciej wieku 'czlowieka'- trzeba by zaczac liczyc od zaplodnienia:) prawo przysluguje np. od wieku 18 lat mozesz kupic papierosy, do 9 miesiaca zycia(liczac od zaplodnienia) mozna 'unicestwic' czlowieka bezkarnie(ale tylko za zgoda matki) itd. Jak widec mozna odejsc od akademickiej dyskusji na temat 'od kiedy mamy czlowieka' na rzecz do kiedy mozemy go 'unicestwic' bezkarnie. Jednak z uwagi na 'zle emocje' jakie wiazalyby sie z zapisem: "Czlowieka mozna unicestwic bezkarnie do 9 miesiaca jego zycia, liczac od chwili poczecia lub do chwili narodzin"-czy jakos tak. Uwazam, ze powinnismy zdefiniowac pojecie 'czlowiek'. Dla mnie czlowiek 'jest' od chwili narodzin, jednakze bylbym za prawna ochrona rowniez plodu(czyli od 3miesiaca) z uwagi na 'poczatek funkcjonowania-nie funkcjonalnosci- centralnego ukladu nerwowego' Oczywiscie tych roznic pomiedzy zygota, a np. plodem, noworodkiem jest 'nieskonczenie' wiecej np. brak mozliwosci rozpoznania morfologicznych cech gatunkowych:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOW IP: 172.20.6.* 10.03.04, 13:57 Zdecyduj sie kolego kolezanko, albo przyjmujesz kryteria sa "obiektywne" albo obiektywne (bez cudzyslowia). Piszesz to w cudzyslowiu, choc traktujesz je jako prawomocne kryteria, ktore pozwalaja okreslic w ktorym miesiacu ciazy czlowiek jest czlowiekiem, a w ktorym jeszcze jest tylko plodem. Po przeczytaniu caly twojego wywodu (brawo, na pewno mialas/es same piatki z biologii) watpliwosci pozostaja. Bo i tak wynika z niego, ze okreslenie czlowieczenstwa plodu, jest sprawa arbitralna. Z reszta uzywanie wspomnianego cudzyslowia tylko to wrazenie poglebia... nadazasz? Ok. Polecam ci opowiadania znanego autora s-f Philipa K. Dicka, bynajmniej nie katolika. W jednym znich opisuje on swiat, w ktorym dozwolona byla aborcja postnatalna. To znaczy jesli ktos nie byl zadowolony ze swojego dziecka mogla zadzwonic do odpowiednich sluzb, ktore sie go pozbywaly. Po wioskach krazyly charakterystyczne ciezarowki, ktore sialy poploch wsrod dzieciarni. Jako gorna granice przeprowadzenia takiej aborcji przyjeto wiek 12 lat, to jest wiek, w ktorym dzieci moga nauczyc sie algebry (kryterium jak kazde inne). Pojawil sie jednak problem: z przyjetego kryterium wynikalo, ze Grecy u ktorych algebra w odroznieniu od geometrii i arytmetyki kulala nie byli ludzmi... Podobnie jest z naukowymi kryteriami, na ktore sie powolujesz. Sa arbitralne i niepewne. Wobec tego, z czysto etycznego punktu widzenia nalezy przyjac kryterium rozszezajace. Lepiej jest powstrzymac sie od czynu potencjalnie zbrodniczego niz go popelnic, nawet w imie wolnosci sumienia i wyboru. Piatka z biologii, ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne w Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala nauka w naszym rozumieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOWI___ 10.03.04, 23:24 Gość portalu: mika napisał(a): > Zdecyduj sie kolego kolezanko jak 'byk' pisze napisał;] > , albo przyjmujesz kryteria > sa "obiektywne" albo obiektywne (bez cudzyslowia). albo 'obiektywne' bez cudzysłowia, za to z ' > Piszesz to w > cudzyslowiu, choc traktujesz je jako prawomocne kryteria, ktore > pozwalaja okreslic w ktorym miesiacu ciazy czlowiek jest > czlowiekiem, po pierwsze nie czlowiek jest czlowiekiem, poniewaz zygota nie jest czlowiekiem po drugie nigdzie nienapisalem, ze od tego momentu zygota staje sie czlowiekiem, mniej wiecej od tego momentu zygota staje sie plodem-ni mniej ni wiecej. > a w ktorym jeszcze jest tylko plodem. > Po przeczytaniu caly twojego wywodu (brawo, na pewno mialas/es > same piatki z biologii) watpliwosci pozostaja. Bo i tak wynika z > niego, ze okreslenie czlowieczenstwa plodu, jest sprawa > arbitralna. MSO(moje skromna osoba) nie narzuca punktu widzenia, przedstawiam tylko swoja ocene. Jezeli i dla ciebie jest to arbitralne to pozwol kazdemu oceniac to wg jego wartosci. Nikt nie zmusza ciebie do przyjecia mojego unktu widzenia i nikt nie zmusi ciebie do aborcji. Zygota nie jest czlowiekiem tak samo jak kasztan kasztanowcem, poza tym nie ukaze sie czlowieka za zbieranie kasztanow, z art. o bezprawnym wycinaniu drzew. Poszczegolne fazy ontogenezy nie sa czlowiekiem. >Podobnie jest z naukowymi kryteriami, na ktore sie powolujesz. >Sa arbitralne i niepewne. wg twojej arbitralnej oceny, masz prawo do swojego zdania, nawet mozesz je wyrazac i postepowac wg niego, badz tolerancyjna i w imie swoich arbitralnych wierzen pozwol innym postepowac wg ich wartosci i sumienia >Wobec tego, >z czysto etycznego punktu widzenia nalezy przyjac kryterium >rozszezajace. moje jest wystarczajaco szeroki i jasne. Proponujesz jakies inne? Jakie? Jak je uargumentujesz? Dlaczego twoje ma byc lepsze od mojego? >Lepiej jest powstrzymac sie od czynu potencjalnie >zbrodniczego niz go popelnic, nawet w imie wolnosci sumienia i >wyboru. dla ciebie jest to czym zbrodniczy, dla mnie morderstwo mozna popelnic tylko na czlowieku. Jakie punkty styczne posiada zygota i czlowiek? > Piatka z biologii, ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm > jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne w > Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala > nauka w naszym rozumieniu. Co to znaczy nauka w naszym rozumieniu? Nauka wg kogo? Czy protestantyzm od Lutra nie ulega przemianom? Czy w czasach Lutra byl chociazby protestancki biskup o homoseksualnych sklonnosciach? Religia sie zmienia, jej wartosci rowniez, protestantyzm w wiekszym stopniu korzysta z osiagniec nauki, w wiekszym stopniu wyznaje demokratyczne zasady tworzeniw wartosci, wybacz mika z "religioznawstwa pala" Cudzyslow tutaj swiadczy o cytacie;o) pozdrowienia J. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ururasek Re: _______ABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKO IP: *.pronet.lublin.pl 11.03.04, 19:00 Ta "zygota" już jest człowiekiem, który za 9 miesięcy przyjdzie na świat. Nie ma ŻADNEJ różnicy pomiędzy zabiciem kogoś gdy jeszcze się nie urodził i po urodzeniu. Zastanówcie się cymbały do czego to doprowadzi- dzieci nie biorą się z powietrza. Skoro te "dziewczęta" są na tyle dojrzałe, żeby zachodzić w ciążę to niech będą odpowiedzialne za człowieka, które ten ich "wyczyn" stworzył. Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers dlaczego zygota jest dzieckiem?Jakie atrybuty dzi 13.03.04, 15:10 dlaczego zygota jest dzieckiem?Jakie atrybuty dziecka posiada zygota? Dziecko nie jest kupa miecha, czy tez kupa komoreczek, bezwolnych, pozbawionych mozgu, woli, uczuc, odczuc, mozliwosci komunikacji. Czlowieku badz humanistom, czlowiek to cos wiecej niz rzeznicze miecho!!! Jedna komoreczka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jerza Re: dlaczego zygota jest dzieckiem?Jakie atrybuty IP: *.crowley.pl 03.08.04, 23:57 Jestem pełen uznania dla twojego humanizmu. Chociaż chyba nie wiem na czym on polega. Rzeźnicze mięcho? Przecież sam postulujesz rzeźnię. Chodzi o to właśnie, by do tego nie doszło, gdyż rzeczywiście, człowiek nie jest mięchem dla rzeźników i na tym polega przwdziwy humanizm. Sam się sobie teraz przypatrz, zamiast "argumentów" zostały ci tylko emocjonalne pokrzykiwania. Jakie atrybuty dziecka posiada zygota? Jeśli za dziecko uważasz już narodzonego człowieka, to prawie żadnych. ALE CO Z TEGO??? Dlaczego akurat "atrybuty dziecka" mają być jakimkolwiek wyznacznikiem dającym lub odbierającym prawo do życia (hmm..., a ile ty masz "atrybutów dziecka"). Widać, że zupełnie nie przemyślałeś sprawy, jedziesz na najprostszych skojarzeniach (nie ma rączek i nóżek i nie płacze = nie jest człowiekiem = wolno nam zrobić z nim co nam się żywnie podoba). Namawiam do myślenia: zdefiniuj (DOKŁADNIE - idzie o ludzkie życie) kryteria, które rozstrzygają o byciu człowiekiem, następnie uzasadnij, dlaczego właśnie takie kryteria, a potem jeszcze ustal (DOKŁADNIE) moment ich pojawienia się. Dopóki tego nie zrobisz (przede wszystkim dla samego siebie) dyskusja jest niemożliwa, zostają tylko emocje, jak te twoje przed chwilą. Nawiasem mówiąc, jeśli wygląd i zachowanie jest dla ciebie jakimś kryterium, to obejrzyj film "Silent Scream". Dowiesz się, że 12-tygodniowy płód, którego zabicie umożliwia ci twój wysublimowany humanizm, to nie "mięcho" tylko żywa przerażona istota, broniąca się aktywnie ze wszystkich sił, przed tym co ją czeka, to znaczy przed rozerwaniem na kawałki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKO IP: 172.20.6.* 11.03.04, 23:38 Jestem rozczarowana. Myslalam, ze dyskutuje z osoba krytyczna i inteligentna. Okazuje sie, ze po prostu dyskutuje z kujonkiem, ktory nauczyl sie na pamiec rozdzialu z ksiazki o rozmnazaniu i pewnie posluchal wykladu jakiegos profesora aborcjonisty. Kiedy przechodzi sie do konkretow zaczynasz sie gubic. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze w odpowiedzi na moje uwagi zupelnie zmieniasz Twoja linie argumentacji. Teraz juz nie opierasz twych argumentow na dowodach z dziedziny nauk biologicznych. Teraz przyszla pora na uzywanie argumentow opartych na relatywizmie poznawczym: "ludzie mysla na rozne sposoby i maja rozne opinie i trzeba to uszanowac" Najpierw kazesz czytelnikowi przelknac caly ten (kulejacy z reszta) wywod o zygotach i falach mozgowych. A w kolejnym liscie zaczynasz z zupelnie innej beczki... Najsmieszniejsze jest to, ze obie linie argumentacji sobie przecza. Inna sprawa jest to, ze poslugiwanie sie argumentem relatywistycznym jest zupelnie jalowe. Jesli kazdy ma prawo do opinii i czynienia na co ma ochote, jesli nie ma sensu dazenie do konsensusu, to w ogole po co dyskutowac? Zauwaz, ze rozwiazanie moje jest konsensualne: nie mozna wykonywac aborcji, gdyz jest trudne do ustalenia kiedy plod jest czlowiekiem. Co wlasciwie tu robisz tracac czas na wypisywanie tych bredni. Lepiej naucz sie na pamiec kolejnej ksiazki. Jesli chodzi o sprawe naukowosci protestantyzmu to nie wiem co ma wspolnego "naukowosc" z ksiezmi homoseksualistami i "demokratycznym ksztaltowaniem wartosci". Z nauki mozna wywiesc przekonanie, ze wartosci mozna ksztaltowac demokratycznie? To jakies brednie. Poza tym jesli chcemy ksztaltowac nasze wartosci demokratycznie (bzdura sama w sobie) to mysle, ze w Polsce jednak ludnosc opowiedzialaby sie za zakazem aborcji przy ewentualnym referendum (popatrz na wyniki sondarzy). Pozdrawiam, mika kkkaczory_piss_brothers napisał: > Gość portalu: mika napisał(a): > > > Zdecyduj sie kolego kolezanko > jak 'byk' pisze napisał;] > > > , albo przyjmujesz kryteria > > sa "obiektywne" albo obiektywne (bez cudzyslowia). > > albo 'obiektywne' bez cudzysłowia, za to z ' > > > Piszesz to w > > cudzyslowiu, choc traktujesz je jako prawomocne kryteria, ktore > > pozwalaja okreslic w ktorym miesiacu ciazy czlowiek jest > > czlowiekiem, > > po pierwsze nie czlowiek jest czlowiekiem, poniewaz zygota nie jest czlowiekiem > po drugie nigdzie nienapisalem, ze od tego momentu zygota staje sie > czlowiekiem, mniej wiecej od tego momentu zygota staje sie plodem-ni mniej ni > wiecej. > > > a w ktorym jeszcze jest tylko plodem. > > Po przeczytaniu caly twojego wywodu (brawo, na pewno mialas/es > > same piatki z biologii) watpliwosci pozostaja. Bo i tak wynika z > > niego, ze okreslenie czlowieczenstwa plodu, jest sprawa > > arbitralna. > > MSO(moje skromna osoba) nie narzuca punktu widzenia, przedstawiam tylko swoja > ocene. > Jezeli i dla ciebie jest to arbitralne to pozwol kazdemu oceniac to wg jego > wartosci. > Nikt nie zmusza ciebie do przyjecia mojego unktu widzenia i nikt nie zmusi > ciebie do aborcji. > Zygota nie jest czlowiekiem tak samo jak kasztan kasztanowcem, > poza tym nie ukaze sie czlowieka za zbieranie kasztanow, z art. o bezprawnym > wycinaniu drzew. > Poszczegolne fazy ontogenezy nie sa czlowiekiem. > > >Podobnie jest z naukowymi kryteriami, na ktore sie powolujesz. > >Sa arbitralne i niepewne. > > wg twojej arbitralnej oceny, > masz prawo do swojego zdania, nawet mozesz je wyrazac i postepowac wg niego, > badz tolerancyjna i w imie swoich arbitralnych wierzen pozwol innym postepowac > wg ich wartosci i sumienia > > >Wobec tego, > >z czysto etycznego punktu widzenia nalezy przyjac kryterium > >rozszezajace. > > moje jest wystarczajaco szeroki i jasne. > Proponujesz jakies inne? > Jakie? Jak je uargumentujesz? > Dlaczego twoje ma byc lepsze od mojego? > > >Lepiej jest powstrzymac sie od czynu potencjalnie > >zbrodniczego niz go popelnic, nawet w imie wolnosci sumienia i > >wyboru. > > dla ciebie jest to czym zbrodniczy, dla mnie morderstwo mozna popelnic tylko na > > czlowieku. > Jakie punkty styczne posiada zygota i czlowiek? > > > > Piatka z biologii, ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm > > jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne w > > Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala > > nauka w naszym rozumieniu. > > Co to znaczy nauka w naszym rozumieniu? > Nauka wg kogo? > Czy protestantyzm od Lutra nie ulega przemianom? > Czy w czasach Lutra byl chociazby protestancki biskup o homoseksualnych > sklonnosciach? > Religia sie zmienia, jej wartosci rowniez, protestantyzm w wiekszym stopniu > korzysta z osiagniec nauki, w wiekszym stopniu wyznaje demokratyczne zasady > tworzeniw wartosci, wybacz mika z "religioznawstwa pala" > Cudzyslow tutaj swiadczy o cytacie;o) > > pozdrowienia > J. Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers CZLOWIEK NIE JEST KUPA MIECHA-kilkoma bezwolnymi 13.03.04, 15:33 bezmozgimi komorkami. Moze przestaniesz bawic sie juz w socjotechniczne imaginacje! W swoim 1 poscie nie zakwestionowalas moich podstaw biologicznych w tym rowniez,ba nawet napisalas cytuje: "Piatka z biologii" Jezeli w dyskutancie nie umie znallezc godnego przeciwnika w jednej dziedzinie prubuje w innej. arg. za wolnym wyborem nie sa li tylko biologiczne. Badz powazna kobieta i zacznij rozmawiac stosujac merytoryczne argumenty. Gość portalu: mika napisał(a): > Jestem rozczarowana. Myslalam, ze dyskutuje z osoba krytyczna i > inteligentna. Okazuje sie, ze po prostu dyskutuje z kujonkiem, > ktory nauczyl sie na pamiec rozdzialu z ksiazki o rozmnazaniu i > pewnie posluchal wykladu jakiegos profesora aborcjonisty. Moze przestaniesz bawic sie juz w socjotechniczne imaginacje! dlaczego tak uwazasz? Na jakiej podstawie? > > Kiedy przechodzi sie do konkretow zaczynasz sie gubic. w ktorym miejscu? > > Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze w odpowiedzi na moje > uwagi zupelnie zmieniasz Twoja linie argumentacji. przyklad >Teraz juz nie > opierasz twych argumentow na dowodach z dziedziny nauk > biologicznych. caly czas opieram! Przeciez ty nie zakwestionowalas podstaw biologicznych ba sama napisalas: argumenty za aborcja nie sa jeno biologiczne. >Teraz przyszla pora na uzywanie argumentow > opartych na relatywizmie poznawczym: "ludzie mysla na rozne > sposoby i maja rozne opinie i trzeba to uszanowac" poniewaz biologicznych nie zakwestionowalas > > Najpierw kazesz czytelnikowi przelknac caly ten (kulejacy z > reszta) wywod o zygotach i falach mozgowych. A w kolejnym liscie > zaczynasz z zupelnie innej beczki... czy z nim sie nie zgadzasz? Dlaczego? > > Najsmieszniejsze jest to, ze obie linie argumentacji sobie > przecza. w ktorym miejscu? one sie uzupelniaja > > Inna sprawa jest to, ze poslugiwanie sie argumentem > relatywistycznym jest zupelnie jalowe. Jesli kazdy ma prawo do > opinii i czynienia na co ma ochote, jesli nie ma sensu dazenie > do konsensusu, to w ogole po co dyskutowac? ano po to, ze w polsce nie ma demokracji > Zauwaz, ze rozwiazanie moje jest konsensualne: nie mozna > wykonywac aborcji, gdyz jest trudne do ustalenia kiedy plod jest > czlowiekiem. Zauwaz, ze rozwiazanie moje jest konsensualne: mozna wykonywac aborcji, gdyz nie jest trudne do ustalenia kiedy plod nie jest czlowiekiem, poza tym aborcje dokonujemy na zygocie(na plodzie w wypadku zagrozenia zycia czlowieka) > Co wlasciwie tu robisz tracac czas na wypisywanie tych bredni. ktorych? > Lepiej naucz sie na pamiec kolejnej ksiazki. nigdy tego nie czynie. Po co? > > Jesli chodzi o sprawe naukowosci protestantyzmu to nie wiem co > ma wspolnego "naukowosc" z ksiezmi homoseksualistami > i "demokratycznym ksztaltowaniem wartosci". naukowosc z demokracja? w ktorym miejscu ja tak uwazam? Czy jestes wtorna analfabetka? naukowosc i demokracja z protestantyzmem-duzo. homo jest konsekwencja naturalnych procesow. I protestanci to przyjmuja. A demokracja kosciola wzmacnia demokracje panstwa-proste? > Z nauki mozna wywiesc przekonanie, ze wartosci mozna ksztaltowac > demokratycznie? To jakies brednie. w ktorym miejscu ja tak uwazam? Czy jestes wtorna analfabetka? masz racje bzdury piszesz. w demokracji kazdy ma glos, w totalitaryzmie nie. Nauka opiera sie na weryfikacji kk nie. > > Poza tym jesli chcemy ksztaltowac nasze wartosci demokratycznie > (bzdura sama w sobie) NIE WIN NIKOGO ZA TO ZE PISZESZ BZDURY poza tym wartosci/przekonania zmieniaja sie zgodnie ze zmienianym prawem, ktore zmienia sejm itd. Zostalo to potwierdzone badaniami socjologicznymi. > to mysle, ze w Polsce jednak ludnosc > opowiedzialaby sie za zakazem aborcji przy ewentualnym > referendum (popatrz na wyniki sondarzy). ;] kogo wyniki portalu w drodze;] pozdrawiam j. ps. czy postawisz sobie rowniez pale z religioznawstwa;]> Piatka z biologii, ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm > jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne w > Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala > nauka w naszym rozumieniu. Co to znaczy nauka w naszym rozumieniu? Nauka wg kogo? Czy protestantyzm od Lutra nie ulega przemianom? Czy w czasach Lutra byl chociazby protestancki biskup o homoseksualnych sklonnosciach? Religia sie zmienia, jej wartosci rowniez, protestantyzm w wiekszym stopniu korzysta z osiagniec nauki, w wiekszym stopniu wyznaje demokratyczne zasady tworzeniw wartosci, wybacz mika z "religioznawstwa pala" Cudzyslow tutaj swiadczy o cytacie;o) Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers CBOS 61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antya 14.03.04, 03:13 CBOS 09.2003. 61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antyaborcyjnej Większość ankietowanych (61%) opowiada się za złagodzeniem przepisów dotyczących aborcji. Zwolennicy zaostrzenia prawa o przerywaniu ciąży stanowią jedną piątą badanych (20%), a niemal taka sama liczebnie grupa (19%) nie ma wykrystalizowanej opinii w tej sprawie. Ponad połowa respondentów (56%) uważa, że kobiety powinny mieć możliwość przerywania ciąży ze względu na szczególnie ciężkie warunki materialne lub trudną sytuację osobistą. Im badani są lepiej wykształceni, tym większy ich odsetek uważa, że prawo o przerywaniu ciąży należy zmienić, a im gorzej - tym więcej przeciwników zmiany, ale także tym więcej osób niemających zdania w tej sprawie. Opinie ankietowanych w tej sprawie silnie związane są z ich wykształceniem: im ono niższe, tym więcej zwolenników zaostrzenia prawa, a im wyższe, tym więcej pragnących jego liberalizacji. www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2003/K_139_03.PDF Odpowiedz Link Zgłoś
kkkaczory_piss_brothers Syndrom post-ANTY-aborcyjny w świetle badań 14.03.04, 03:14 "Syndrom postaborcyjny" w świetle badań2 Zwolennicy teorii dotyczącej "syndromu post-aborcyjnego" zakładają, że aborcja, jako czynnik stresogenny, musi powodować u kobiet zaburzenia natury emocjonalnej i psychicznej. Swoje założenia potwierdzają badaniami prowadzonymi głównie wśród tych kobiet, dla których aborcja jest przeżyciem silnie stresującym. Jest dość charakterystyczne, że przeważająca większość uczestniczek tych badań utożsamia aborcję z morderstwem. Na przykład w jednym z nich, przeprowadzonym na grupie 30 kobiet (Speckhard, 1985, 1987), tego zdania było aż 96% badanych. Wyniki uzyskane na tak dobranej i tak nielicznej grupie nie mogą stanowić przekonywującego potwierdzenia tezy wysuniętej przez autorów. Ciekawych informacji na temat wpływu aborcji na stan psychiczny kobiet dostarczyły badania przeprowadzone w Danii. Komputerowy system gromadzenia danych dotyczących zdrowia obywateli pozwolił na objęcie nimi całej populacji kobiet w wieku 15(49 lat (prawie 1,17 mln). Porównanie danych wykazało, że liczba kobiet, które skorzystały z opieki psychiatrycznej w ciągu trzech miesięcy od aborcji lub porodu, jest w obu przypadkach praktycznie taka sama (odpowiednio 1,3 i 1,2 przypadki na tysiąc kobiet). W przypadku całej populacji kobiet wskaźnik korzystania z opieki psychiatrycznej był niewiele niższy (0,7 przypadków na tysiąc). W grupie kobiet samotnych (które się rozwiodły, rozstały z partnerem lub owdowiały) liczba kobiet korzystających z pomocy psychiatrycznej była kilkakrotnie wyższa w przypadku tych kobiet, które poddały się aborcji, niż w przypadku tych, które odbyły poród (odpowiednio 6,4 i 1,7 przypadków na tysiąc). Można przypuszczać, że w tej grupie kobiet częstsze były przypadki przerywania wcześniej pożądanej ciąży. Mogło to mieć zapewne negatywny wpływ na ich stan psychiczny. Duńskie badania wykazały jednak, że aborcja stanowi bardzo niewielkie zagrożenie dla zdrowia psychicznego kobiet. W 1989 r. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne powołało panel ekspertów, który miał ocenić wpływ aborcji na stan psychiczny kobiet. Decyzja Stowarzyszenia spowodowana była częstym podnoszeniem tego problemu przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Członkowie panelu postawili sobie za cel zebranie i przedstawienie informacji uzyskanych w sposób rzetelny i wiarygodny. Prowadzone badania miały obejmować nie tylko przypadki aborcji dokonanych ze względu na zdrowie fizyczne i psychiczne kobiety, ale przede wszystkim te, które przeprowadzono w pierwszym trymestrze ciąży legalnie i na życzenie kobiety. Panel wykazał, że najbardziej stresujący dla kobiet jest okres przed samym zabiegiem. Uczucie żalu, które może występować po zabiegu z biegiem czasu ustępuje, a sama aborcja u przeważającej większości kobiet nie powoduje problemów psychicznych. Co więcej, badane kobiety w większości twierdziły, że bezpośrednio po zabiegu odczuły ulgę. Dalsze badania wykazały, że prawdopodobieństwo wystąpienia problemów psychicznych po poddaniu się aborcji jest dużo wyższe w przypadku kobiet, które z reguły źle znoszą trudności życiowe, niż wśród tych, które dobrze sobie z nimi radzą. Również te kobiety mające tendencję do obciążania siebie winą za sytuację, w jakiej się znalazły, są bardziej skłonne do depresji i problemów psychicznych po poddaniu się aborcji. Ciekawych informacji dostarczyły badanie długoterminowe. Wykazały one mianowicie, że kobiety, które tylko raz przerwały ciążę, mają statystycznie o wiele wyższe poczucie własnej wartości niż te, które nigdy nie poddały się aborcji. Ta różnica była nawet większa, gdy dotyczyła kobiet, które nie przerwały niechcianej ciąży i zdecydowały się urodzić. Poczucie własnej wartości u kobiet, które poddawały się aborcji wielokrotnie, było takie same jak w przypadku kobiet, które ciąży nie przerywały. Podsumowując, wszystkie badania potwierdziły, że o stanie psychicznym kobiet, które poddały się aborcji, decydują czynniki inne niż sam zabieg. Mogą nimi być m.in. sposób, w jaki doszło do ciąży, relacje z partnerem, światopogląd, poglądy najbliższego otoczenia, okoliczności towarzyszące aborcji. 2 na podstawie artykułu Henry P. Davida "Psychologiczne skutki aborcji" opublikowanego w Abortion Matters (International Conference on reducing the need and improving the quality of abortion services, marzec 1996). www.waw.pdi.net/~polfedwo/publikacje/biuletyn/dodatki/dodatkowe1.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jerza Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKO IP: *.crowley.pl 03.08.04, 23:36 Jakie punkty styczne posiada zygota człowiek? Takie mianowicie, że sam nim jest (czemu niby miałaby nie być, jeśli nie człowiekiem, to niby kim? hipopotamem?). Wymyśliłeś sobie, że nie jest człowiekiem i od razu fajniej się poczułeś i chyba rzeczywiście nie jesteś w stanie dostrzec, że jest to arbitralna decyzja, a fakty z podręcznika do biologii nic tu nie wnoszą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gapcia Znam jeden przypadek syndromu posta IP: *.nyc.rr.com 12.03.04, 04:39 i dostala ja osoba,ktora nie tylko nigdy nie byla w ciazy, ale podejrzewam, ze nie miala okazji byw sposob naturalny zajsc w ciaze. ZADNA z moich kolezanek nigdy nie miala wyrzutow sumienia z powodu aborcji. I ja tez bym nie miala, decyzja jest zawsze trudna, ale zawsze sluszna. Ten syndrom to maja obroncy zycia "napoczetego", bo oczywiscie zycie narodzone (biologicznie wartosciowa kobieta) sie nie liczy. Zapewniam was, ze gdyby to faceci zachodzili w ciaze nikt nie dyskutowal by na ten temat - oczywiscie dozwolone. A swoja droga ta ustawa w Polsce to taka swiatowa zenada. Nawet nie moge powiedziec, ze XIX wiek bo w XIXw skrobanka nie byla grzechem, tylko byla niebezpieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jerza Re: Znam jeden przypadek syndromu posta IP: *.crowley.pl 04.08.04, 00:08 Nie oczekuj, że koleżanka, która zabiła swoje dziecko, przyzna ci się do wyrzutów sumienia. Ona się nie przyzna do nichh nawet sama przed sobą - nie wiedziałaby co z nimi zrobić. To instnktowna samoobrona psychiczna i niczego to nie przesądza. Rzadko taka kobieta jest w pełni świadom dramatycznego stanu swojej psychiki i kosztów które ponosi. Odpowiedz Link Zgłoś
acsis Re: Znam jeden przypadek ... 22.08.04, 21:40 feministko-jak możesz zapewniać ,że gdyby to mężczyźni by rodzili to nie było by takich dylematów? sprawdzałas na jakiejś innej planecie?skad wiesz ,że taka decyzja jest zawsze słuszna?????????bo to bardzo zastanawiajace! a np w przypadku złych warunków materialnych?twój wywód to zadne argumenty.Może np ta matka w dzień po porodzie wygrałaby w totka?itp ale Kurde-jej dziecka już nie ma! tak na marginesie-ja mam taki syndrom!"wpadłam" i spanikowałam. Do dziś wstydze się tych kilku myśli które przemkneły mi po głowie...:((( jak mogłam brać to pod uwagę. Dziś wiem ,ze to był po prostu szok.na szczescie i dzięki Bogu szybko mnie otzreźwiło!teraz mój synek mówi do mnie mama (a jego tata-kochana żono!)i to jest po prostu niewiarygodne...takie szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jerza Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOW IP: *.crowley.pl 03.08.04, 23:27 Nabełkotałeś się pracowicie. Nie przedstawiasz żadnego racjonalnego powodu, dla którego nie należałoby uważać zygoty za człowieka (to że dla ciebie jest tak wygodniej nie jest żadnymm racjonalnym powodem). To że różni się ona bardzo od dorosłego człowieka, wszystkie fakty biologiczne przytoczone przez ciebie, są oczywistością. TYLKO CO NIBY MA Z TEGO WYNIKAĆ? Każdy - przepraszam za wyrażenie - fenotyp, czymś się różni od innych. W jaki sposób wyprowadzasz jednak z tych oczywistych faktów myśl o tym, że można bezkarnie zabić któryś z nich, jest twoją słodką tajemnicą. Negatywny wynik EEG oznacza śmierć człowieka, ale na etapie zarodka EEG nie istnieje! Brak EEG nie oznacza więc że jest martwy, jest jak najbardziej żywy, więc nie rozumiem, na czym opierasz myśl, że można go zabić (powtarzam - fakt że byłoby to dla ciebie wygodne, nie jest żadnym argumentem ani powodem). Uczciwość w myśleniu wymaga bezstronności - ty najpierw wybierasz wniosek ("płod nie jest człowiekiem" - wiadomo, tak wygodniej), a dopiero potem starasz się wymysleć na siłę jakieś argumenty. Dlatego wypada to tak beznadziejnie głupio. Twoje usilne (i bezskuteczne - bo nie podajesz żadnej konkretnej granicy - sam widocznie czujesz, że brniesz w absurd) próby wymyślenia jakieś sztucznej granicy wiekowej do której fajnie by było móc zabijać ludzi dla własnej wygody budzi obrzydzenie. A gdy ktoś w zwyczajnym ludzkim odruchu się temu sprzeciwia, ty przytaczasz banalne fakty z podręcznika biologii. Tylko jakoś nie wyjaśniasz po co. Odpowiedz Link Zgłoś
acsis biologiczna demagogia 22.08.04, 21:10 owszem,twoje wywodu brzmią logicznie!ale najczęściej tylko pozornie! Jeśli jajko nie jest kurą, to jest nia w potencji-to konkretne jajko rozwinie się w jedną, niepowtarzalną kure!a więc można przyjąć, ze zabijając to jajko- zabijasz te kurę.(tok rozumowania podobny do twojego, z wektorem strzałki w przeciwnym kierunku) z falami eeg nawet się zgdzę w pewnym stopniu,podobna sytuacja jest przecież przy odłączaniu osób w śpiaczce...jednak jest to dyskusyjne i nie przekonuje mnie ... a wogóle to konkretniej prosze, skoro to biologia ma decydować-to do 3 czy 4 miesiaca nie wytwarza tych fal-no bo jak do 3 a my zabijemy dziecko w 4 , to dokonujemy morderstwa! cpo z tego,że nie każdy Kościół jest przeciw?czego to dowodzi? nie każdy człowiek uważa ,ze kradzież to coś złego a jednak większość tego nie popiera... konsekwencje wyboru...-powinno się myśleć o konsekwencjach przed podjęciem współżycia.(z jakiego ja ciemnogrodu jestem...hihi?)jak uprwiasz seks, to zawsze powinienes/as brać pod uwagę możliwość ciąży.Dlatego wlaśnie nie należty tego robić z byle kim i zbyt wcześnie.proste. poszczególne fazy ontogenezy człowieka prowadzą do powstania człowieka , właśnie tak jak ty go pojmujesz(bo dla mnie człowiekiem jest ten ,kto ma duszę) a więc przerywając tę fazę nie dajemy sznsy człowiekowi! nie wiem skad dane o 12% szans, że z zapłodnionego jaja urodzi sie dziecko...może te szanse są tak małe, bo mordujemy dzieci przed narodzeniem. A poza tym jeslki to tylko 12% to chyba powinniśmy o te zapłodnione jajeczka lepiej dbać;) Ten "argument" procentowy to już zupełne nieporozumienei!!!dopóki mamy do czynienia osobno z plemnikiem i z kom. jajową dopóty nie ma człowieka. Przeciez to połączenie kom. daje charakterystyczny dla danego człowieka garnitur 46 chromosomów!a więc , to jakie jest prawdopodobieństwo ,że dany plemnik stanie się kiedyś człowiekiem niczego nie dowodzi. Pierwszym , najważniejszym prawem człowieka jest prawo do zycia. w każdej religi, w każdej konstytucji-jest to tzw prawo naturalne, najbardziej oczywiste ze wszystkich( bo pozwalające gatunkowi przetrwać!;) A co z wcześniakami-przychodzą na świat np w 8 miesiacu- i co , mozna je ot tak , zabić przez kolejny miesiac ich życia?bo tak wynika z twojego wywodu! i jeszcze jedna kwestia- co jeśli nie zna się dokładnej daty poczęcia?a tak przeciez jest najczesciej.mam znajomą ,która przez ok 4 miesiace nie wiedziała ,że jestw ciaży!(miała plamienia podobne do miesiaczki)A jeśli mamy się tak ściśle trzymać kryteriów biologicznych, to trzeba by bardzo dokładnie znać wiek płodu!bo a nuż już ma te fale .... Cech morfologicznych nie mozna rozpoznać u zygoty-jednakże genetycznie jest to człowiek!i juz-jeden argument przeciw drugiemu tej samej wagi. Jeśli ktoś np w wyniku wypadku traci 4 kończyny i ma b. poparzone ciało to nie bardzo przypomina człowieka.To mozemy go zabić? wygląd to troche mało ,by rozstrzygał o kwestii życia, nie? jako katoliczka, uważam ,że to Bóg za naszym pośrednictwem stwarza życie i każde obdarza duszą!a więc dla mnie człowiek jest od chwili połączenia kom rozrdodczych. ale twoim Bogiem jest chyba nauka, biologia...byli już tacy...różnie się to końfczyło Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Charlotte Re: do acsis IP: *.vig.bostream.se 28.08.04, 11:32 Strasznie sie tym wszystkim przejmujesz. Nie widzisz, ze ta dyskusja toczyla sie tu pol roku temu? Nikt Cie juz tu nie przeczyta...Poza tym niektore argumenty, ktore wytaczasz sa po prostu smieszne, np." jeszcze jedna kwestia- co jeśli nie zna się dokładnej daty poczęcia". Jak ktos nie zna, to idzie do ginekologa, ten robi serie roznych nowoczesnych badan i te date okresla. A poza tym Ty, droga katoliczko, jak sie zreszta zwierzylas, sama rozpatrywalas mozliwosc aborcji. Wiec nie grzmij tutaj, jakbys byla sw. Teresa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 08:25 Gość portalu: emar napisał(a): > Jak zawsze,Kinga Dunin usiłuje to co stoi na głowie,sprowadzić z > powrotem na nogi.Tylko,co to da?Tamci znacznie głośniej krzyczą. Zgadzam sie. Pani Kingo, zycze powodzenia w dalszych probach stawiania z glowy na nogi. Od sluchania o "nienarodzonych dzieciach" mdli mnie. Niech zyje liberalne prawo w kwestii dopuszczalnosci aborcji! Zwolennicy zdrowego rozsadku i przyzwoitosci, laczmy sie! Przestanmy siedziec jak myszy pod obskurancka miotla ! Niech zyje wolnosc wyboru !!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 14:23 ci którzy kradna - z jakiego prawa korzystają? ci którzy przekraczają przepisy ruchu drogowego - z jakiego prawa korzystają? ci którzy zabijają - z jakiego prawa korzystają? WSZYSCY CI KORZYSTAJĄ Z PRAWA WOLNOŚCI, które jest prawem każdego człowieka! I co z tego. Wolno im tak postępować? WOLNO! A mimo tego podlegają osądowi i karze. Dziwne, że Kinga Dunin tylko w tej jednej sprawie domaga się poszanowania dla wolnego wyboru. Dlaczego Kinga Dunin nie namawia do kradzieży, zabijania, oszukiwania...itd. Ciekawe, że w tym wypadku umie nazwać zło złem. Dlaczego więc ma problemy z aborcją. Dlaczego uparcie twierdzi (i tym samym manipuluje ludźmi, twierdząc), że tylko wierzący mają wyrzuty sumienia? Moja sąsiadka od 30 lat twierdzi, że jest ateistką, ale rownoczesnie jest przeciwko aborcji. Skąd ona to wie? Uwierzyła jakiemuś "czarnemu"? A może po prostu ma sumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: acsis a mnie mdli jak widze zdjęcia z aborcji idiotko!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 23:06 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Katarzyna NARESZCIE KTOS TO NAZWAŁ! IP: 172.20.6.* 21.02.04, 09:43 Znam bardzo wiele kobiet, ktore przerywały ciążę. Ciężkie wyrzuty sumienia, owbinianie sie za morderstwo - dotyczą zasadniczo tych, które wciągnięto w kościelną maszynkę moralną. Maszynkę, która przerabia dramat na zbrodnię. Problem nie tkwi w sumieniu, tylko w jego ukierunkowaniu. Odpowiedzialność za zycie w ogóle, za płody. Ale już za zycie narodzone jakos nie bardzo. Za dramaty kobiet tez nie. Kościoł się nie poczuwa do winy, kościół sie nie spowiada. Politycy zbijają swój kapitał na tej rozgrywce, manipulując uczuciami i sumieniami kobiet. Nie dość, ze kobiety mają czuc sie jak przestepczynie w świetle prawa, to jeszcze wmawia się im objawy, podpowiada, sugeruje, namawia do przezycia syndromu! Nie jestes chora kobieto - to widac jestes chora. Nie masz syndromu postaborcyjnego - to znaczy, że wyparłas ten syndrom, ale: u hu ha! uwaga i tak cie dopadnie! DOSĆ TEGO. Syndrom postantyaborcyjny - ta nazwa trafia w dziesiątkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: NARESZCIE KTOS TO NAZWAŁ! IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:45 > Znam bardzo wiele kobiet, ktore przerywały ciążę. Ciężkie > wyrzuty sumienia, owbinianie sie za morderstwo - dotyczą > zasadniczo tych, które wciągnięto w kościelną maszynkę moralną. > Maszynkę, która przerabia dramat na zbrodnię. Problem nie tkwi w > sumieniu, tylko w jego ukierunkowaniu. Odpowiedzialność za zycie > w ogóle, za płody. Ale już za zycie narodzone jakos nie bardzo. > Za dramaty kobiet tez nie. Kościoł się nie poczuwa do winy, > kościół sie nie spowiada. Politycy zbijają swój kapitał na tej > rozgrywce, manipulując uczuciami i sumieniami kobiet. Nie dość, > ze kobiety mają czuc sie jak przestepczynie w świetle prawa, to > jeszcze wmawia się im objawy, podpowiada, sugeruje, namawia do > przezycia syndromu! Nie jestes chora kobieto - to widac jestes > chora. Nie masz syndromu postaborcyjnego - to znaczy, że > wyparłas ten syndrom, ale: u hu ha! uwaga i tak cie dopadnie! > DOSĆ TEGO. Syndrom postantyaborcyjny - ta nazwa trafia w > dziesiątkę. Brawo, Katarzyno. Swietnie, trafnie i prawdziwie powiedziane. Gratuluje i zgadzam sie w zupelnosci. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rusałka Powiem tylko: święta racja, pani Dunin!! IP: *.one.pl 25.02.04, 09:46 Gość portalu: Katarzyna napisał(a): Nie jestes chora kobieto - to widac jestes > chora. Nie masz syndromu postaborcyjnego - to znaczy, że > wyparłas ten syndrom, ale: u hu ha! uwaga i tak cie dopadnie! > DOSĆ TEGO. Syndrom postantyaborcyjny - ta nazwa trafia w > dziesiątkę. Nic dodać, nic ująć Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 rzeczy nie istnieja nie nazwane, prawda? 27.02.04, 14:23 Niedawno GW zamieszczala wypowiedz bylego pracownika obozu koncentracyjnego w Korei Polnocnej. Facet mowil, ze torturujac i zabijajac wiezniow nie czul zadnych wyrzutow sumienia. Bo on nie zabijal ludzi, tylko pozbywal sie wrogow ludu. Ulegl propagandzie oddczlowieczajacej ofiary, wiec mogl z czystym sumieniem zabijac. Teraz, gdy jest na Zachodzie, powoli dotrze do niego, jakich zbrodni dokonal, i bedzie mial kaca. No i po co mu to, ten kac, ktory bedzie tylko narastal? Masz racje, ze "Problem nie tkwi w sumieniu, tylko w jego ukierunkowaniu." Spedzanie plodow jest moralnie naganne od zawsze. I nie ma to nic wspolnego z kosciolem czy chrzescijanstwem, tylko z szacunkiem czlowieka dla czlowieka. W IV-V wieku przed nasza era Hipokrates pisal w "Przysiedze" lekarskiej: "nie dam nigdy niewieście środka poronnego". Jak podaje encyklopedia, ta jego "Przysięga" to kanon etyki lekarskiej aktualny do naszych czasów. To jasne, ze istnieja zwolennicy zabijania plodow. To zrozumiale, ze wola nie byc za zabijanie plodow karani, niz byc karani. Ale tym sie rozni kraj cywilizowany od barbarzynskiego, ze zycie jest szanowane, a zabijanie jest karane. I nie jest argumentem, ze ktos gdzies robi jeszcze gorsze rzeczy, albo nie stara sie jak uwazamy ze powinien, wiec co to jest zabicie takiego plodu. Jesli ktos ma kaca po zabiciu, to po prostu sumienie u niego jeszcze dziala. I nie jest to wynik propagandy. Ten ma mozg wyprany, kto zabija beznamietnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: acsis Re: rzeczy nie istnieja nie nazwane, prawda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 23:09 popieram w 100% to co napisałaś!brawo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 10:42 Taaa... Jako alternatywę na "wmawianie", że zabijanie jest złe, feministkie proponują wmawianie, że zabijanie jest dobre. Jasne, uśpić sumienie można, tylko do czego to prowadzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 10:58 A gdyby ten artykuł napisała Zenia Kowalska,której nie można przypiąć tej łatki feminizm,to co stałoby się z połową waszej argumentacji przeciw aborcji? No,więc radzę się zastanowić ,czy tylko nawiedzone feministki(swoją drogą ciekawe,jak one mają wyglądać -jak połaczenie Hitlera z zarośniętą na nogach lesbijką?)postulują mądre myślenie o dopuszczelności aborcji,bo coś mi się wydaje,że nie tylko,bo w takim razie 65% Polaków byłoby feministkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 11:03 A kto pisał ten artykuł? Nie ważne kto, ale jak i co. A za aborcja opowiadają się w pierwszej kolejności feministki, chłoptasie uciekający przed odpowiedzialnością za swe czyny, oraz paniusie mówiace: "ja nie jestem zadną feministką, ja jestem normalna", ale aborcja i antykoncepcja powinny być dozwolone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:34 Rozumiem,że piszesz pracę naukową popartą statystyka,której tematem jest rozkład w społeczeństwie tendencji do stosowania świadomej antykoncepcji i równie świadomej aborcji i stąd te dane? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 14:46 Z zycia. Odpowiedzialne kobiety nigdy by czegoś takiego nie zrobiły! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:03 Tzn.rozsądne kobiety nigdy nie stosowałyby antykoncepcji? Specyficznie pojęty rozsądek,bo w takim razie wszystkie moje znajome nie są rozsądnymi kobietam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 15:49 Czy Ty masz jakies problemy z rozumieniem tekstu pisanego? Wsakaż mi gdzie ja cos takiego napisałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:53 Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.Proszę: oraz paniusie mówiace: "ja nie jestem zadną feministką, ja jestem normalna", ale aborcja i antykoncepcja powinny być dozwolone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 16:11 To był skrót myślowy. Faktycznie nie wyraziłam się jasno. Przepraszam. Antykoncepcja jest przecież dozwolona. Chodziło mi o jej szczególne poparcie przez państwo - dofinansowywanie, rozpowszechnianie w szkołach itd. Jestem przeciwna rozdawaniu dzieciakom prezerwatyw i wbijaniu do glowy, ze to bezpieczny seks. Nie ma 100% metody antykoncepcji. Dlatego mogą ja stosować ludzie, którzy w razie gdy zawiedzie, przyjmą swoje dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 23.02.04, 07:24 Gość portalu: Nelka napisał(a): > Z zycia. Odpowiedzialne kobiety nigdy by czegoś takiego nie zrobiły! Jestem odpowiedzialna i to bardzo. A ciążę usunęłam, bo właśnie jestem odpowiedzialna. Mój napasiony ideałami inicjator i współautor ciąży zakończył nasz czteroletni związem tekstem w stylu - nie uważałaś co robisz, to rób co uważasz. Tydzień później straciłam pracę. Za dwa tygodnie umarła mama,jedyna istota, która mogła mi pomóc. Wszystko się zawaliło. Nie mam wyrzutów sumienia, nie cierpię z powodu usunięcia ciąży. Podjęłam właściwą decyzję. Teraz zaczynam się wydobywać na powierzchnie, znalazłam nową pracę. Nie dostałabym jej będąc z sześciomiesięcznym brzuchem. Itd, itp. A to nie było życie, tylko płód z nasienia bardzo nieodpowiedzialnego człowieka, tyle tylko, że w moim ciele. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magi Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pronet.lublin.pl / *.pronet.lublin.pl 10.08.04, 23:25 Współczuję Kolce, i to bardzo. Wydaje mi się jednak, że o tej przerwanej ciąży ona nigdy nie zapomni. Ja do dziś nie mogę zapomnieć - choć nie przerwałam, a poroniłam. Starałam się wyprzeć z pamięci, ale powraca, choć minęło chyba z pięć lat. Ciągle boli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:48 > A kto pisał ten artykuł? > Nie ważne kto, ale jak i co. A za aborcja opowiadają się w pierwszej kolejności feministki, chłoptasie uciekający przed odpowiedzialnością za swe czyny, oraz > paniusie mówiace: "ja nie jestem zadną feministką, ja jestem normalna", ale > aborcja i antykoncepcja powinny być dozwolone. Omatkoboska, to antykoncepcji Nelka i jej nawiedzona druzyna tez nam zabronia??? jakby nie dosyc bylo tego szlabanu na aborcje??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dora Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.telsten.com / 10.21.2.* 24.02.04, 16:01 O BOŻE ... JA ZABIJAM PLEMNIKI!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agia Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.telsten.com / 10.21.2.* 24.02.04, 16:00 Biedna kobieto... Martw się O swoje sumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
frolix Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 15:34 Tekst nie jest feministyczny z powodu autorki feministki, ale jest feministyczny z powodu feministycznej zawartości. I dlatego nikt poza feministką nie mógł go napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
magic00 Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 18:18 Nie słyszałam, aby K.Dunin wychwalała zabijanie lub aby jakakolwiek feministka twierdziła, że aborcja jest dobra. Są za prawem wyboru, co obrońcy życia poczętego chętnie przekręcają jako propagowanie aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilia Sumienie to produkt kultury! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 20:44 Ale sumienie jest uwarunkowane kulturowo. Kto się nie zgadza, nie jest po prostu świadomy mechanizmów rządzących ludzkim umysłem. Kultura jest domeną wartości... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:01 kiedys nie wypowiadałam sie na temat aborcji, bylo mi obojętne czy będzie to legalne czy tez zabronione. odkąd jestem matką wiem, ze aborcja jest czymś zdecydowanie nagannym (oprócz oczywiście sytuacji wyjątkowych) śmieszne jest dla mnie kiedy kobieta mówi, że nie urodzi dziecka, bo czuje sie odpowiedzialna, nie chce skazywać swoje pierwsze dziecko na zycie w biedzie, ze jest jeszcze nie przygotopwana na bycie matką (w czym objawia sie jej odpowiedzialność). fakt jest faktem, ze aborcja to deecyzja zabicja życia. i poczucie winy, oraz udreka wynikająca z faktu zabicja towarzysząca w życiu nie sa wynikiem indoktrynacji, a skutkiem sumienia, ktory w każdym czlowieku jest i wtedy, gdy potrzeba odzywa sie nie wyobrazam sobie bym mogla skazac swoje nieczego nie spodziewające sie dziecko na śmierć przez rozerwanie, dziecko, które czuło sie tak dobrze i bezpiecznie w brzuszku jego mamusi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:05 OK w Twoim brzuszku czuje się obrze,inna kobieta moze się czuć tak,jakby nosiła w swoim brzuszku imadło.I problem polega na tym,żeby nie "wydzierać się" nad głową tej kobiety ,że tu i teraz ma kochać imadło ,bo ma je w brzuszku.Rzeczy nie zawsze są takie,jakimi się wydają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 11:12 Nie musi go kochać, nikt do kochania jej nie zmusi. Ale jak sobie naważyła piwa to niech teraz pije. A dziecko moze oddać do adopcji. Nie ma prawa mu odbierać życia z powodu swego widzimisię. Odpowiedz Link Zgłoś
szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 12:55 nie, no pieknie. 'nawarzyla sobie piwa, to je musi wypic'? troche sie zastanow, co piszesz. sama sobie nawarzyla? ale sama musi wypic... i nie jest istotne, czy chce miec dziecko, czy chce rodzic, prawda? nie jest w ogole istotne, czy sie zabezpieczala, czy nie... nie ma dla ciebie znaczenia, czy ma za co utrzymac chocby siebie, nie mowiac nawet o dziecku... zgwalcona kobieta (nawet przez meza) nie ma uczuc, ale w razie czego, to i tak musi zachowac w czystosci twoje sumienie. z powodu twojego 'widzi mi sie'. chcesz byc inkubatorem dla czegos, czego nie kochasz i nie chcesz, to sobie badz - nikt ci nie zabrania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 13:03 Czy ja napisałam choć jedno słowo o zgwałconych kobietach??????? Masz jakiś dar, że czytasz, to, czego nie napisałam? Natura nie jest sprawiedliwa. I taki to już los, że to kobiety rodzą dzieci i na nich ciązy większa odpowiedzialnosc, choćbyście się nie wiem jak broniły, nie zmienicie tego. Nie napisałam nawet słówka o kobietach zgwałconych. Pisałam o kobietach, które z własnej woli kochają się (lub pieprzą) z facetem, niezależnie od tego, czy to ich mąż, chłopkak, czy przygodny facet. Seks nie bez powodu zarezerwowany jest dla ludzi dorosłych. Chciałoby się dodać jeszcze - odpowiedzialnych. Niestety, coraz więcej ludzi jest gotowa zrobić wszystko by uciec przed odpowiedzialnością za w_ł_a_s_n_e czyny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 13:25 Tylko,że cała medycyna jest od zarania w sporze z naturą,więc chyba medycy hurtem w piekle skończą,albo co... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 14:53 Medycyna jest po to by pomagać ludziom, pomagać naturze. Nie po to, by niszczyc. A aborcja to niszczenie i zabijanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:06 A in vitro i antykoncepcja to też niszcenie i zabijanie? Nikt nie postuluje aborcji,ale po pierwsze,oświatę seksualną,które doprowadzi do tego,że mało lub mniej ludzi ,nie będzie chciało dziecka w swoim brzuchu,bo będzie umiało go uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 15:54 Czy ja coś napisałam przeciw in vitro i antykoncepcji, albo przeciw oświacie seksualnej? Ty chyba naprawdę masz jakiś problem z myśleniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:02 Jedna sprawa:Argumentacja ad personam obrażająca adwersarza to nietakt erystyczny. Odpowiedz Link Zgłoś
szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 16:31 pisalas o aborcji, a jest ona legalna w tym przypadku. zabieg we wszystkich sytuacjach polega na tym samym, a 'zlo jest zlem'. ponadto ujelas kwestie niesprawiedliwosci natury slowami 'nawarzyla sobie piwa, to niech je teraz pije' - a to juz nie jest kwestia natury. to, ze wg ciebie jest zarezerwowany dla ludzi doroslych, nie zmienia faktu, ze nie tylko tacy go uprawiaja, nie chcac zauwazyc tego faktu ocierasz sie o ignorancje. poza tym kogo chcesz ukarac? 15-letnia dziewczyne za jej 'nieodpowiedzialnosc'? sprawi ci to jakas satysfakcje? uwazasz, ze tak powinno sie zostawac matka? tak - czyli dlatego, ze 'wpadla' i ktos jej kazal poniesc kare? wiele kobiet dokonuje aborcji, bo w przyszlosci chca byc koachajcymi matkami swoich zaplanowanych i chcianych dzieci, a 'nauczka' w postaci wypicia nawarzonego piwa moze nie pozwolic im zostac takimi matkami, jak chca. ich dzieciom natomiast odbiera sie prawo do normalnego i szczesliwego zycia. obroncom embrionow polecam obrone juz zyjacych ludzi. jeszcze raz to powiem: seks to nie tylko prokreacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:56 szmaja ale tez chciałam zauwazyć fakt, że bardzo czesto te 15-letnie dziewczynki usuwające ciąże łamą swoje życie... a potem ich zaplanowane dziecko, bardzo czesto przypomina o aborcji. i kazdy uśmiech tego dziciaczka powoduje łzy matki, że potrafiła zabić swoje pierwsze dziecko. aborcja jest traumatyczną sytuacja dla kobiety (nawet gdy jest ona konieczna bo np. płód jest chory), nawet jesli w cvhwili jej dokonywania kobieta karmi sie tymi wszytskimi feministycnymi chasłami o wolnosci Odpowiedz Link Zgłoś
szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 17:10 ale ja nie mowie o aborcji jak o obowiazku. to prawo. to, czy kobieta/dziewczynka, ktora usunela ciaze ma wyrzuty sumienia zalezy od indywidualnych cech charakteru, jak rowniez od sposobu, w jaki zostala wychowana. zgadzam sie aborcja jest traumatycznym przezyciem, ale czasami jest po prostu mniejszym zlem. ponadto mysle, ze latwiej kobiecie jest sie pogodzic/uporac z wlasna decyzja niz nakazem/zakazem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:18 a ja twierdze ze mniejszym zlem bedzie urodzenie dziecka, niz zabicie embrionu (jesli juz tak to rozpatrujemy) ze wzgledu na psychike Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:44 Moja droga,sama szukałam lekarza dla 16 -letniej dziewczynki,która za jednym zamachem pozbawiła się dziewictwa i zaszła w ciążę z 17-latkiem, poza którym świata nie widziała,a który miał okazję,za przeproszeniem przelecieć naiwnośc i słodycz,na którą nie zasługiwał.A jak się z nią rozmawiało,to tak jakbyś rozmaiała z przerażoonym dzieckiem-nie chcę,buuuu,pomóżcie,zabiję się itp.Gdyby to dziecko nie usunęło dziecka ,to byłby horror.Dziecka nie ma ,dziewczyna spokojnie skończy liceum,wie już ,że od czegoś jest antykoncepcja-gorzka lekcja,ale dla niej bardzo korzystna.Sytuacja sprzed dwóch lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matko Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 62.89.73.* 21.02.04, 22:22 Uśmiechy dzieciaczków przypominają mi o tym, jak beztrosko traktują one możliwość rozróżnienia pomiędzy hasłami o wolności a chasłami o wolności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:06 Skoro nastolatka postanowiła wkroczyć w swiat dorosłych poprzez seks... można tylko szukać winy w jej rodzicach, że gdzieś popełnili błąd w jej wychowaniu, nie uswiadomili córki. Życie nie jest usłane różami. Jesli postanowiła być dorosła, niech będzie - z pełną odpowiedzialnością. Aborcja nie przywroci jej (już) utraconego dzieciństwa. Edukacja seksualna powinna polegać na uswiadamianiu, ale i przestrzeganiu przed konsekwencjami i mądrego wybierania. Każda decyzja współzycia nie dopuszczająca nawet mozliwosci, że może zakonczyć się ten stosunek ciążą, jest nieodpowiedzialna. Ciąża to naturalna konsekwencja współzycia. Trzeba o tym pamietać zawsze gdy się decyduje na seks. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:59 O tym wszystkim pod tytułem wychowanie seksualne,trzeba pamiętać,ale nie kosztem dziewczynki,która ma rodzić i wychowywać,jeśli nie jest do tego gotowa,przygotowanea i nie chce,a nikt jej nie powiedział ,jak się może skończyć jeden raz z wytryskiem i przerwaniem błony dziewiczej.Ja bardzo się cieszę,że jej pomogłam,bo to teraż cudowna młoda kobietka,szczęśliwa,bez żadnych wyrzutów sumienia itp - ona by tego dzieciaka nienawidziła i ja to wiem i ona wie,a pewnie i ty. TA aborcja w jej wykonaniu to było jedno wielkie dziękuję dla lekarza..Zresztą,dlaczego dziewczynka ma być odpowiedzialniejsza niż ten głupi chłopak,który nie założył nawet prezerwatywy?Ludzie,nie przesadzajmy,bo dojdziemy do dzieci u 12 latek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Edison Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 206.20.25.* 24.02.04, 22:01 "Nelka" jestem lekko przerazona twoimi argumentami. Potepiasz aborcje i to TWOJA opinia i TWOJ wybor, dlaczego chcesz decydowac za wszystkie kobiety? Sa takie sytuacje w zyciu kiedy wybiera sie mniejsze zlo. A slyszalas kiedys powiedzenie "czas leczy rany"? Kobieta ktora nie ma wyboru i urodzi niechciane dziecko krzywdzi siebie a jeszcze bardziej swoje dziecko, a przeciez o to tu chodzi zeby wybrac dobro dziecka. (Nie zabijasz dziecka tylko embrion). A jesli jest ono dokladnym odzwierciedleniem ojca ktory ta kobieta zranil, oszukal,odszedl? Seks jest w reklamach, filmach, w czasopismach, WSZEDZIE. W przypadku mlodziezy najczesciej najpierw dziala poped pozniej zdrowy rozsadek, niestety w zwiazkach nastolatkow dziewczyna jest zawsze ta strona ktora poniesie najwieksze konsekwencje. No wiec pozostaje aborcja jako ostatnia deska ratunku, nie twierdze ze najlepsza ale zawsze jakis wybor-na cale zycie. Jestem za odpowiedzialnoscia za swoje czyny ale niestety czasami polelniamy bledy no i wtedy dobrze ze sami mozemy zdecydowac jak je naprawic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:11 P.S. Ciąża i poród to nie jest kara. Odpowiedz Link Zgłoś
szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 17:18 dla niektorych tak, szczegolnie jezeli jej nie chcieli, a komplikuje cale dotychczasowe zycie. ja pytam, czy ukaranie takiej dziewczynki przymusowym porodem, jej dziecka niedojrzala matka, obojga niepewna przyszloscia w gronie wiecznych utzrymankow rodzicow/bezrobotnych/bez perspektyw badz rodzin patologicznych cos daje w kwestii odpowiedzialnosci, obrony 'zycia poczetego'. ciaza, porod, dziecko, macierzynstwo jest wielkim przywilejem, ale dopiero wetedy, kiedy sa chciane, wyczekiwane, upragnione. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:21 szmaja masz dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:46 A czy złodziej, który ukradł ma być od razu rogrzeszony i puszczony wolno (może jeszcze pogłaskany po główce), bo ma ciężką sytuację w domu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 18:07 Nelka,czy Ty nie przesadzasz? Można być niesamowicie prawym,ale nie wtedy ,kiedy w ramionach dławi się z płaczu młoda istota,która nie chce czegoś,czego była świadoma 5 rzez 10-te i cała ta ciąża zmarnujejej życie ,bo nie ma tu mowa o jakichś ślubach itp rzeczach.Dzieciaki teraz szybciej dojrzewają seksualnie niż mentalnie,a reklama,tv,interneet bombarduje taką ilością seksu,że 12latki chćą wiedzieć,jaki fajny jest orgazm...Życie to nie telenowela typu "Klan" niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:21 w brzuszku kazdej matki dziecko czuje sie dobrze, a nazwanie takiej malej fasoli imadlem nie wydaje mi sie wlasciwe wiesz co poogladaj sobie zdjecia dostepne w internecie na temat aborcji i powiedz czy nie przemawiaja o Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator2 Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:10 Gość portalu: eliza napisał(a): > w brzuszku kazdej matki dziecko czuje sie dobrze, a nazwanie takiej malej > fasoli Gówno czuje taka "fasola". Póki nie powstanie wystarczająco dużo neuronów, póki nie pozamykają się obwody, to nie ma czucia!!!!!!!! Jest trochę białka. Dlatego teologowie chrześcijańscy już w 4 w. naszej ery odgadli i sformułowali tezę, że "dusza" wchodzi do płodu nie wcześniej niż po 6 tygodniach. Tak jak komputer, gdy zaczynasz go montować, nic nie zrobi, nic nie zapamieta, póki pewien próg kompletności nie zostanie przekroczony. Argument z ciągłością jest fałszywy. Sama materia jest nieciągła, a w zygocie jest narazie tylko po jednym genie, czyli po jednej cząsteczce. Jak się namnożą, zacznie się budowa struktur nerwowych swiadczących o człowieczeństwie, o owej duszy o której mówi św. Augustyn. Więc odpieprzcie się od terminu "mordowanie dzieci" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:27 i chocby nie wiem jak ubieralibyście w słowa argumenty dające kobiecie wolnośc wyboru w kwestii aborcji, i tak bedzie ona czula sie nieszczesliwa, bardzej niz gdyby zostawila to dziecko w szpitalu straszna krzywde robicie tym potencjalnym kobieta które poddadzą się temu zabioegowi, łamiecie im całe życie w imię jakichś idealów wolności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 11:10 Zgadzam się z Tobą. Jesli dorosły i naprawdę ODPOWIEDZIALNY człowiek decyduje się na seks, to musi wiedzieć, że mimo stosowania antykoncepcji może się to skończyć ciążą. Zanim wskoczy do łózka zastanowi się dwa razy, czy jest na tyle dorosły, by wziąć konsekwencje swych czynów na siebie. To jest właśnie odpowiedzialność. Jeśli nie czujesz się dostatecznie dorosła do bycia matką - nie uprawiaj seksu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:32 Nazwanie fasolki w brzuszku imadłem wydaje się komuś nie na miejscu,mnie natomiast nazwanie kobiety MORDERCĄ wydaje się nie na miejscu.O ile zauważyłam,artykuł dotyczy w dużej mierze kwestii języka i tu mamy klasyczny przykład (dość prymitywny zresztą),kiedy to jęzzyk buduje całe światy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:54 zniszczenie zycia to morderstwo(zabójstwo) to chyba niezaprzeczalny fakt.czy dla Ciebie sie to inaczej nazywa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 12:13 Czy zniszczenie progesteronem dwudniowej,zapłodnonej komórki to to samo co zabicie kijem bejzbolowym 30 latki ,która przechodziła obok stadionu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 12:20 I myslę,że o tym każdy powinien decydować sam na sam ze sobą,a nie z całą machiną religii wykorzystującej swoje zaplecze mizoginii, niestety.Kobieta nie jest idiotką lub inkubatorem i naprawdę,wie co robi. Odpowiedz Link Zgłoś
szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 12:59 chec posiadania dziecka nie zalezy od dojrzalosci. seks nie oznacza checi bycia matka, to jest olbrzymia przyjemnosc dla obojga partnerow. czy ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci maja nie uprawiac seksu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 14:51 > czy ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci maja nie uprawiac seksu? Najlepiej, żeby tak właśnie było... Ludzie, którzy nie dopuszczają do siebie nawet takiej mozliwości, żeby zostać w danej chwili rodzicami powinni wypić szklankę wody zamiast albo się poddać sterylizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:09 Sterylizacja jest w POLSCE NIELEGALNA i podpada pod paragraf jako ciężkie uszkodzenia ciała.Błędne koło,prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 16:21 dla ciebie seks jest tylko narzedziem sluzoacym do prokreacji, dla wielu ma on jeszcze wiele innych wymiarow. zapominasz o tym. sterylizacja rowniez nie daje 100% pewnosci. pomijajac fakt, ze jest nielegalna. cale zycie w celibacie dlatego, ze nie chcesz miec dziecka? zastanow sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 16:55 Owszem, dla mnie seks to przede wszystkim przyjemność. Dlaetego zabezpieczem sie i stosuję antykoncepcję. Nie pragnę w tej chwili dziecka, mam na nie jeszcze sporo czasu. Jednak gdyby antykoncepcja zawiodła, przyjme to dziecko, nawet jeśli miałoby to oznaczać koniec mojej kariery zawodowej, koniec płaskiego brzucha i jędrnych piersi, koniec mojego dotychczasowego zycia. Nie zabiję własnego dziecka z powodów tak przyziemnych. I nie byłoby to jakieś zgrywanie szlachetnej męczennicy. To poprostu ponoszenie konsekwencji swoich wczesniejszych działań. Liczę się zawsze z tym, że antykoncepcja może zawieść. Jestem tego w pełni świadoma. Nie uprawiałabym seksu z niepewnym partnerem, niepewna jutra. Odpowiedz Link Zgłoś
szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 17:11 nigdy nie mozesz byc pewna niczego. podejrzewam, ze jeszcze nie raz sama siebie zaskoczysz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:14 > podejrzewam, ze jeszcze nie raz sama siebie zaskoczysz. Z tym też się liczę. Nigdy niczego nie mozna byc do końca pewnym, nigdy nie mozna wszystkiego przewidzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iga Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl 21.02.04, 18:06 antykoncapcja to ledwie 0,1% błędu, a ile dajesz partnerowi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:58 Gość portalu: Nelka napisał(a): > > czy ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci maja nie uprawiac seksu? > > Najlepiej, żeby tak właśnie było... Jeez, ja nie mam wiecej pytan. Nelka juz nam zabronila aborcji, zabiera sie za to, zeby nam zabronic antykoncepcji, jak sie z tego juz zwierzyla powyzej, a teraz jeszcze bedzie optowac za ustawa uzalezniajaca mozliwosc uprawiania seksu od tego, czy sie chce miec dzidziusia... Panie i panowie: naprawde nadeszla pora ogolnonarodowej mobilizacji przeciwko pomyslom Nelki...Jeszcze sie jakiemu ustawodawcy spodobaja, i ladnie bedziemy wygladali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:52 kiedys nie wypowiadałam sie na temat aborcji, bylo mi obojętne czy będzie to > legalne czy tez zabronione. odkąd jestem matką wiem, ze aborcja jest czymś > zdecydowanie nagannym (oprócz oczywiście sytuacji wyjątkowych) > śmieszne jest dla mnie kiedy kobieta mówi, że nie urodzi dziecka, bo czuje sie > odpowiedzialna, nie chce skazywać swoje pierwsze dziecko na zycie w biedzie, ze > > jest jeszcze nie przygotopwana na bycie matką (w czym objawia sie jej > odpowiedzialność). fakt jest faktem, ze aborcja to deecyzja zabicja życia. > i poczucie winy, oraz udreka wynikająca z faktu zabicja towarzysząca w życiu > nie sa wynikiem indoktrynacji, a skutkiem sumienia, ktory w każdym czlowieku > jest i wtedy, gdy potrzeba odzywa sie > nie wyobrazam sobie bym mogla skazac swoje nieczego nie spodziewające sie > dziecko na śmierć przez rozerwanie, dziecko, które czuło sie tak dobrze i > bezpiecznie w brzuszku jego mamusi. Matko Elizo, proponuje ci uprzejmie, zebys sie moze puknela w brzuszek? Bo chyba nie warto Cie namawiac, zebys sie puknela w czolo... Matka Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t Sydrom postantymorderczy IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.04, 11:24 Zwracam uwagę, ze nie tylko kobiety cierpią. Niektórzy mordercy ludzi dorosłych, też - o dziwo - zaczynają z czasem czuć wyrzuty sumienia. Oczywiście jest to skutek wpływów KK i należy z tym skończyć! Precz z syndromeme postantymorderczym! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaśmina Re: Sydrom postantymorderczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:49 Nelka napisała: >Jeśli nie czujesz się dostatecznie dorosła do bycia matką - nie uprawiaj seksu!< To się nazywa "białe małżeństwo"? A męża pewnie odesłać do "kobiet upadłych"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nelka Re: Sydrom postantymorderczy IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 12:44 "To się nazywa "białe małżeństwo"? A męża pewnie odesłać do "kobiet upadłych"?" Jesli się nie czujesz dostatecznie dorosła do bycia żoną i matką, nie wychodź za mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaśmina Re: Sydrom postantymorderczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 18:01 Nelka pisze: >Jesli się nie czujesz dostatecznie dorosła do bycia żoną i matką, nie wychodź za mąż< Czyli wolny zwiazek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: acsis Re: wolny zwiazek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 23:19 ale jesteś tęp......Nie seks, nie ,małżeństwo czyli pozostaje tylko wolny zwiazek?a słyszałaś o innych altrnatywach-mozna nie być w zwiazku, można się przyjaźnić, można być ze sobą bez seksu....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: impatience Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 12:01 Jesteśmy racjonalnymi kobietami? Decydujemy o sobie, a Kościół i moraliści nie mający pojęcia o rzeczy mieszają nam w głowie? Żyjemy bo żyjemy? Ciąża to taka techniczna sprawa? Życie jest ale może go nie być? To nic, że zaczyna się we mnie, że jest czymś co mnie zaskakuje i rodzi mnóstwo komplikacji. Po prostu może zniknąć. W sterylnych warunkach, bez poczucia winy, bo ogół przyzwala. Niedawno mój mężczyzna powiedział mi że chce mieć ze mną dziecko. Poczułam, że "rozmawiamy o rzeczach naprawdę wielkich" Gdzie pole manewru nie jest dane rozumowi. Taka część człowieka, która jest tylko jego. Jeśli tam zacznie sam grzebać lub przyzwalać innym, pogubi hierarchie i pozostanie w nim tylko ogromna dziura. Nie do zapełnienia. Nie piszę o wymiarze politycznym, społecznym piszę co czuje, bo dotykam rzeczy ważnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 14:29 ładnie i mądrze napisałaś. Ale co to obchodzi Kingę Dunin. Co z tego, że masz swoje zdanie. Może nawet dokonujesz wolnych wyborów. Skoro JEDYNYM WOLNYM WYBOREM (wg Dunin) jest prawo do aborcji. To jest taka WOLNOŚĆ. Wolno ci to albo tamto. Ale najlepiej wybierz aborcję bo Dunin tak uważa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 14:34 A mnie się wydaje,że Kinga zawsze mówiła : wybieraj,o ile możliwy jest wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 150.254.230.* 21.02.04, 14:43 Oczywiście, że tak. Kinga nigdy nie mówiła, że wybór jest dobry albo zły. Po prostu ty decydujesz. A jeśli ja zdecyduję kiedyś, żeby cię zabić, to co ma ktos do tego? Wolno mi czy nie? Jest jakiś system wartości, który muszę akceptować, żeby tego nie zrobić. Mam swój. To wystraczy. Mogę więc robić co mi się podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 14:50 Ale nie przypominam sobie,żeby mówiła cokolwiek o mordercach...Każdy ma swoje życie i on o swoim życiu decyduje,nikt nie zdecyduje za niego,oraz nikt za niego decydować nie powinien,bo nikt za niego życia nie przeżyje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flea oj, trochę więcej samoświadomości! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 21:44 Skądś się jednak musi wziąć to przekonanie, co jest naprawdę ważne, a co nie. I tu się włącza społęczeństwo. Wartości, które wyznajesz, są wartościami kultury, w której żyjesz. ta część, którą uważasz za tylko swoją, jest w gruncie rzeczy odbiciem społecznych norm i wartości. Uważasz ją za swoją i niedostępną rozumowi, bo sobie nie uświadamiasz procesów socjalizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stokrotka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 13:12 Pani Kinga doskonale by sie sprawdzila leczac sumienia SS-manow, ktorzy zabijali zydowskie dzieci. Oni tez sie potem zle czuli, bo jacys wredni moralisci im nakladli do glowy, ze zabijanie nie jest dobre. A przeciez najwazniejsza jest wolnosc, takze w mordowaniu, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dominik Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 62.89.73.* 21.02.04, 14:29 Tak, wolność jest najważniejsza i tylko zniewolenie umysłu mogło doprowadzić do mordowania przez SS i mieszkańców Jedwabnego żydowskich dzieci, jak również do inkwizycji i wojen religijnych Odpowiedz Link Zgłoś
frolix Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 15:31 Dunin to, co stoi na głowie, przewraca na swój feministycznie gładki bok. Oczekuje, że później jeśli dojdzie do dyskusji, stworzyła sobie spory zakres ceny z góry przeznaczony do upuszczenia w ramach negocjacji. Taki blef feministyczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: never forget Adolf H. wybrał inne wartości& & #35 8230; IP: 172.20.6.* 21.02.04, 17:48 …wziął odpowiedzialność za naród niemiecki, za jakość życia Żydów, homo i inwalidów. A ciągle jacyś obsesyjni łowcy nazistów (narodowych socjalistów) się go czepiają… Dziwne:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka pytanie do p. Kingi Dunin IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 21.02.04, 18:19 Szanowna Pani, w związku z Pani felietonem mam następujace pytanie: czy nie należaloby rozważyc wprowadzenia nastepującej poprawki do polskiego systemu prawnego: "nie ponosi odpowiedzialności karnej kobieta, która będac w cieżkiej sytuacji materialnej lub społecznej swiadomie spowodowała smierć swego dziecka przed ukończeniem przez nie trzeciego roku życia" [granicę wieku być może należałoby przesunąć, trzeba to poddać pod obrady specjalistów]? Pozdrawiam Anka z Warszawy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dominik Re: pytanie do p. Kingi Dunin IP: 172.20.6.* 21.02.04, 18:37 Mam inną propozycję legislacyjną: w związku z licznymi wypadkami śmierci głodowej i śmierci wynikającej z braku podstawowej opieki medycznej wszelkie dochody przekraczające minimum socjalne należy przekazywać na fundusz pomocy humanitarnej, kto by zaś uchylał sie od tej powinności winien być ścigany za umyślne spowodowanie śmierci głodowej Odpowiedz Link Zgłoś
zaraa Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 21:08 Ach, teraz już rozumiem. Pani Dunin oświeciła mnie do olśnienia włącznie. To podły Kościół Katolicki jest winien rozdrapom moralnym kobiet po skrobankach. Co odkryła pani Ostałowska do spółki z p. Dunin. Czy P. Dunin pofatygowała się aby poznać choćby w skrócie oficjalne stanowisko kościoła zwanego katolickim nt aborcji? Aborcja jest złem. Nikt co do tego nie ma wątpliwości. Kościół potępia zło. Aborcja jest takim złem, że na członka tego kościoła który dokonał, współuczestniczył, namawiał, a nawet milczał w tej kwestii nakłada karę ekskomuniki. Z mozliwościa powrotu. Kościół potępia grzech, a nie grzesznika. Oczywiście w praktyce różnie bywa wsród tych którzy twierdzą że są katolikami. Wielu z nich, śmiem twierdzić że większość tego co napisałam powyżej nie zna, podobnie jak p. Dunin. Czy w związku z tym że wielu ludzi się tego domaga Kościół (w domyśle – katolicki, choc nie on jeden potępia aborcję)powinien zmienić swoją politykę, i nagle to co czarne stanie się białe? To celem zapobieżenia ww niepokojom moralnym kobiet które się wyskrobały. A co do indoktrynacji biednych ofiar. Mam nadzieję że p. Dunin wśród licznych godzin spędzanych na pocieszaniu swojej nieszczęsnej koleżanki nie zapomniała jej wspomnieć że do indoktrynacji potrzebna jest strona indoktrynująca oraz indoktrynowana. A efekt działania zależy zarówno od jednej jak i od drugiej. Innymi słowy – jak ktoś ma pusto we łbie, to można mu bez problemu wsadzić dowolną rzecz, a potem bywaja problemy z tożsamością. Nazywa się ofiarą indoktrynacji. Owszem, jest ofiarą. Po prostu ofiarą lub jak kto woli – ofermą. Oczywiście p. Dunin indoktrynacji nie podlega. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: życzliwa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 62.89.73.* 21.02.04, 22:13 Spokojnie - jak już umiemy posługiwać się internetem i komputerem to nie jest źle. Jesli czegoś nie wiemy to przez wyszukiwarkę możemy dowiedzieć się. Zacznijmy od definicji - czyli - co jest co. Co to kościół? co to feminizm? co to indoktrynacja? Spokojnie przeczytajmy artykuł, z którym polemizujemy. Spokojnie zastanówmy się co chcemy powiedzieć i czy to są nasze suwerenne przemyślenia. Zastanówmy się, dlaczego w sobotę w ostatki siedzimy przy komputerze i czy ma to jakiś zwiazek z naszym samopoczuciem. Dużo zdrowia życzy życzliwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yaro12 Spójrzmy na to z innej strony IP: *.t3.ds.pwr.wroc.pl 21.02.04, 22:15 Przede wszystkim - kobieta, która naprawdę nie chce dziecka, może je (bez jakichkolwiek konsekwencji) zostawić w szpitalu tuż po urodzeniu. Rzecz jasna, nie popieram takiego "rozwiązania", jednak uważam to za nieskończenie bardziej humanitarne, aniżeli usunięcie ciąży. Pozostaje jeszcze jedna sprawa - mianowicie, fakt, iż ciąża często jest istotną przeszkodą np. w karierze zawodowej, studiach, itp. Kobiety czasem uważają, że to niesprawiedliwe - przecież mężczyzna - "sprawca" tejże ciąży - nie ponosi w zasadzie żadnych tego typu konsekwencji. Owszem. Sądzę jednak, że należy spojrzeć na problem z innego punktu widzenia. Sądzę, że planując swoje życie, należy uwzględniać nie tylko aspiracje materialne, zwłaszcza, jeżeli stawką jest ludzkie życie. O ile przyszła matka ma wybór względem życia dziecka, to już to ostatnie takiego wyboru jest pozbawione... Daleki jestem od potępiania kogokolwiek; uważam jednak, że usunięcie ciąży jest rozwiązaniem najgorszym z możliwych. Niszczymy wówczas życie (dziś już chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości), które jest zupełnie bezbronne. Drodzy Czytelnicy, sądzę, że nigdy nie jest aż tak źle, aby matka musiała się uciekać do tak strasznego czynu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 22:27 Szczególnie jesli matka ma 14 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 21.02.04, 22:47 Dlaczego dziewczyna w wieku 14 lat mogla zajsc w ciaze? Np. z powodu gwaltu lub kazirodztwa. Jesli chodzi o obecna ustawe w takich sytuacjach dopuszcza ona przerwanie ciazy. To jest sytuacja niezwykle dramatyczna dla takiej dziewczyny i wymaga szczegolnej delikatnosci. To jest zupelnie inny problem. Pani Dunin w tym artykule nie chodzi jednak o przestrzeganie obecnej ustawy. Rozumiem, ze chodzi jej o zmiany i dopuszczenie aborcji na zyczenie kobiety. Jesli dziewczyna ta zostala matka, bo chciala pojsc do lozka z chlopakiem i "zapomniala" o konsekwencjach, to swiadczy to o jej glebokiej nieodpowiedzialnosci i niedojrzalosci. Nie wiem czy wprowadzenie aborcji na zyczenie ulatwiloby jej stanie sie osoba bardziej odpowiedzialna... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 22:54 Obłudny czytelniku,mój bliźni,mój bracie! 14-latka zgwałcona przez ojca-pedofila może usunąć ciążę,bo jest niedojrzała,ta sama 14-latka,która przeczytała w swoim ulubionym brawo-girl o orgazmie i chciała z Heniem z 2-piętra zobaczyć,czy jest tak jak piszą w pisemku jest już rozwydrzoną gówniarą,która daje na prawo i lewo ,więc niech rodzi.To jest logika rodem z kodeksu Hammurabiego przefiltrowanego przez co się da. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 21.02.04, 23:07 Droga Marto, jesli 14-latka zostala zgwalcona, to nie ponosi odpowiedzialnosci za to ze zaszla w ciaze. Z tego powodu, a nie z powodu jej niedojrzalosci, dopuszczono przerwanie ciazy. Nie tylko zreszta w wypadku czternastolatek. Natomiast, jesli przeczytala w Bravo i chciala zobaczyc, jak to jest z Heniem z II pietra, to ponosi odpowiedzialnosc za zajscie w ciaze. Rowniez jej rodzice ponosza odpowiedzialnosc, bo nie jest jeszcze pelnoletnia (rodzice swoja droga powinni ja uswiadomic duzo wczesniej skad sie biora dzieci). Zostaja oni obciazeni obowiazkiem alimentacyjnym nie tylko wobec swojej corki ale tez wobec jej dziecka. I tu mam watpliwosc, czy latwe pozbycie sie tego dziecka rozwiaze problem. Anka (jestem siastra, nie bratem) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siostra Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: 62.89.73.* 21.02.04, 22:33 Drogi czytelniku, Nie uciekaj się do tak strasznego czynu, że siedzisz sobie i korespondujeesz poprzez pocztę elektroniczną zamiast rozdawać bułeczki bezdomnym, ścielić łóżeczka bezbronnym, prać pieluszki pofajdanym, kołysać bezsennych i towarzyszyć sennym, by ustrzegli się zagrożeń. Przez 9 miesięcy i 20 lat zaopiekuj się OSOBĄ LUDZKĄ, pierwszą jaką napotkasz po odejściu od komputera a która pomocy oczekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaacc Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 12:59 "Przede wszystkim - kobieta, która naprawdę nie chce dziecka, może je (bez jakichkolwiek konsekwencji) zostawić w szpitalu tuż po urodzeniu. Rzecz jasna, nie popieram takiego "rozwiązania", jednak uważam to za nieskończenie bardziej humanitarne, aniżeli usunięcie ciąży." Ba moze... ale jest mały problem. Dlaczergo pani D. tego nie podnosi w swym teksciku? Ta informacja byłaby zgrzytem przy załozeniach pani D. Lepiej tą kwestię pominąć. Niewygodne informacje należy pomijać. Jest jeszcze druga kwestia, którą należy rozważyć: bydż może pani D. po prostu nie wie o możliwości oddania dziecka do adopcji? Może powinna zapytać innych (mądrzejszych, lepiej zorientowanych) jak to z tym naprawdę jest i dopiero wtedy coś napisać na ten trudny przecież temat? Bo aż nie chce mi się wierzyć, że uważa, że lepsze jest zabicie dziecka z powodów np. materilanych niż oddanie do adopcji...? Świat po prostu jest bardziej skomplikowany niż ten uproszczony, przedstawiony w tekstach pani. D. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agia Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.telsten.com / 10.21.2.* 24.02.04, 16:20 No tak...to taaakie proste...A ciężarną, bezrobotną kobietę to utrzyma państwo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flea Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 22:04 Uproszczony to jest Twój świat, niestety. A propos argumentu o psychicznych konswekwencjach aborcji - oddanie dziecka do adopcji powoduje dużo większą traumę u kobiety. I ta, która jest w stanie zostawić dziecko po urodzeniu, jest moim zdaniem duzo bardziej nieczuła, niż ta, która dokonuje aborcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kix Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 02:44 ...z drugiej strony wie, że wybrała inne wartości - odpowiedzialność za swój związek, za pierwsze dziecko, za jakość życia, które powołałaby na świat.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kropisia Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.proxy.aol.com 22.02.04, 10:10 Zaczne od tego, ze jestem za legalnoscia abocji, ale niektore argumenty ruchu "pro-choice" mnie po prostu dobijaja. Czy nie mozna po prostu, zamiast budowania jakichs skomplikowanych filozofii powiedziec po prostu, ze duzo kobiet chce legalnosci aborcji. Po co serwowac te kawalki o odpwiedzielnosci za jakosc zycia i za jakosc zwiazku. I dlaczego zawsze gdy mowa o aborcji, to towarzyszy temu hipotetyczny przypadek zgwalconej czternastolatki. W koncu takie przypadki, to mam sa, mam nadzieje, wyjatki. No i wszystko wina Kosciola, bo tak nas zamnipulowal, ze uwazamy aborcje za ciezki grzech. Gdyby KK w Polsce zamknal dziob to kobiety nie czuluby sie jak szmaty i jedyny system moralny jaki musialaby znoscic to wlasne sumienie. A to sumienie, bez istniena KK na pewno nie mialoby z aborcja wiekszych probleow. W koncu to tak jakby poskrobac po korze dzrzewa. Podobnie jak Eliza mam duzy problem z argumentacja, ze kobieta usuawa ciaze, bo jest odpowiedzialna za jakosc zycia dziecka, ktorego zdecydowala nie urodzic. Stad juz tylko krok do uznania aborcji za czyn altruistyczny! Moze ona usuwa te ciaze z milosci do tego potencjalnego dziecka, ktorego nie urodzila. Piec lat temu spoznil mi sie okres i panikowalam. Bylam wtedy w nowym zwiazku, na nowym miejscu i dopiero co dostalam prace. Nie bylam 16-latka, mialam lat 24. Moj partner, ktory obecnie jest moim mezem tez panikowal po cichu, ale obiecal, ze zaakceptuje kazda moja decyzje i pomoze.Test ciazowy byl negatywny i okres w koncu pojawil sie. Jednak zanim pojawil sie, to ja rozne rzeczy juz sobie wyobrazalam, miedzy innymi siebie na stole aborcyjnym. Dzisiaj, jestem w ciazy (dlatego nie moge spac i tutaj pisze) i gdy wracam mysla do tamtego okresu, to wstyd mi za siebie, ze nie bylam bardziej otwarta na ewentualnosc ciazy. Sama bylam nieplanowanym, chociaz starsznie kochanym dzieckiem, wiec glupio mi, ze tak wtedy panikowalam. Moj maz twierdzi, ze nie powinnam nawet myslac o tamtym okresie czasu, bo on jest pewny, ze nigdy bym ciazy nie usunela. Dobrze jest meza, ktory tak we mnie wierzy. Wiem jedno, ze gdybym przeszla aborcje, na pewno bym jej zalowala. Nie sadza by slyneloby to po mnie jak woda po kaczce. Nie wiem czy bylby to syndrom post- aborcyjny, czy po prostu swiadomosc podjecia zlej decyzji, czy zal do samej siebie, czy moze nawet potrzeba byloby terapii. Nie wiem i nigdy nie bede wiedziec. Jednak na pewno nie probowalabym oszukiwac samej siebie, ze bylam odpowiedzialna i wybieralam lepsza jakosc zycia dla kogos, kogo nie chcialam. Do tego by czuc zal w zwiazku z abocja nie potrzeba Kosciola Katolickiego. Mam kolezanke, niewierzaca, ktora ni stad ni zowad wypalila 'moje dziecko mialoby dzis siedem lat" i zaczela plakac jak bobr. Tak wiec argument, ze Kosciol Katolicki wykreowal termin "syndomu aborcyjnego" uwazam za bardzo glupi, ponizej poziomu inteligencji pani Kingii Dunin, ktora uwazam za madra kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: t Prosty świat Kingi D. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 11:49 Kinga ma wzruszająco prostą wizję świata: wszystko byłoby cudownie, gdyby nie ten okropny KK (no, może nie wszystko - z czego żyłaby Kinga, gdyby nie mogła pisać o potwornym Kościele Katolickim i jego zbrodniach?). Wizja jak wizja - świadczy o jej autorce, mam jednak pewną uwagę, do omawianego tu felietonu. Otóż, z kręgów w jakich obraca się Kinga, co i raz dochodzą jęki, że jakość polskiego katolicyzmu jest niska, że to katolicyzm obrzędowy, że Polacy są przywiązani raczej do formy religi ,a nie do treści, itd, itp. Słowem, że KK bynajmniej ludu polskiego nie przekonuje do swojej nauki i Polacy są katolikami powierzchownymi. Aż tu naraz okazuje się, że KK odniósł jednak sukces i przekonał Polaków do "antyaborcjonizmu" (drugim tego rodzaju sukcesem, przypisywanym KK przez Kingę i jej towarzystwo, jest przekoanie Polaków do "antysemityzmu", trzecim, to - rzecz prosta - "antyfeminizm"). Jak to więc w końcu jest z tą siłą przekonywania KK? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :/ Re: Prosty świat Kingi D. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 14:20 Ba , proste "czarno-białe" poglady to i prosta wizja świata... NIestety, kwestie poruszane w kmentowanym tekscie nie są tak proste jak sposób przedstawienia przez panią Dunin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ida Re: Prosty świat Kingi D. IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 02.03.04, 22:21 Zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flea Re: Prosty świat Kingi D. IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 22:16 Otóż sama/sam sobie zaprzeczasz, mówiąc, że proste jest coś czego nie rozumiesz (a może tym samym chcesz powiedzieć, że jesteś po prostu zbyt głupi?). Kościół nie zdołał zakorzenić w Polakach "antyaborcjonizmu", co potwierdzają sondaże CBOSu (ponad 60% Polaków za aborcją). Więc polski katolicyzm jest faktycznie pozorny, i tu się nie ma co wykłócać. Natomiast pozostając oficjalną doktryną, wywiera znaczny wpływ na poglądy ludzi, którzy przyjmują często za oczywiste grzeszność aborcji, co jednak nie zmienia całkowicie ich postaw. Proste, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
soczewica pierwszy raz 22.02.04, 12:02 zgadzam się z panią dunin. wielki ukłon za ten felieton! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANDRZEJ Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 12:12 NARESZCIE ZESTALO TO POWAZNIE POWIEDZANE KOBIETA NIE JEST PRZEDMIOTEM A KLER NIECH SIE ZAJMIE NAUCZANIEM DOBRA A NIE ABORCJA KSIEZA W CIAZE NIE ZACHODZA I MOGA DYSKUTOWAC O DOGMATACH .POZDRAWIAM A .SAMULAK ZAWSZE SIE PODPISUJE . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 12:18 Kto tego lewaka zatrudnil w Wyborczej? Pani Dunin wyglada mi na osobe z glebokimi problemami emocjonalnymi odnosnie mezczyzn. Ujmujac sprawe luddyncznie - takie sa wlasnie efekty braku chlopa. Ludziom odbija i zamieniaja sie w takie babo-chlopy w kufajkach. Fuj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andrzej Re: nie rozumiem IP: 202.62.97.* 23.02.04, 08:33 niestety tez tacy jak ty isnieja a kobiety wedlog ciebie to cialo tylko? prymitywizm w twoim ciasnym lebku ! niestety tez sa ludzie na sile oderwani o pluga troszke szerzej otwarcie spojrz na zycie ,nie jastem lewakiem glupcze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 16:05 jakie 'ciało' ??? Prymitiwizmem jest brak zgody na mordowanie dzieci? Spadaj na drzewo i pomysl nad sobą bo widze ze mózg jeszcze Ci się nie rozwinął... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flea ja rozumiem! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 22:28 Jak ma nad sobą pomyśleć, skoro mu się mózg nie rozwinął?? A skoro to widzisz to masz zaburzone procesy percepcyjne, co Cię dyskwalifikuje w jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji. A argument, jakoby feministkom brakowało chłopa jest najbardziej prymitywnym, bezpodstawnym, świadczącym o cięzkim intelektualnym upośledzeniu stanowiskiem, na jakim można stanąć. Za dużą wagę do seksu przywiązujesz, człowieku! Freud sam był zakompleksiony i nie należy wierzyć we wszystko, co powiedział :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 13:39 Podziwiam odwagę Kingi Dunin. Jednocześnie żałuję, że nie zdecydowała się na całkowite i ostateczne nazwanie rzeczy po imieniu. Że nie stwierdziła wprost: Główną przyczyną wprowadzenia i utrzymywania ustawy antyaborcyjnej jest seksizm kleru i polityków prawicy oraz ich niechęć do zaakceptowania równości płci. Pozbawiając kobiety prawa do decydowania o przebiegu własnych procesów fizjologicznych, pozbawiono je tym samym podstawowego atrybutu człowieczeństwa, sprowadzając rolę kobiety do funkcji rozpłodowej samicy, która kopuluje i mnoży się jedynie kierowna popędem. I tak właśnie kler i prawica traktuje polskie kobiety - jako rodzące bezwolnie maciory. A gdy kobieta próbuje zbuntować się przeciw temu i ocalić swoje człowieczeństwo, wtedy "moraliści" budzą w niej poczucie wstydu i winy. Być może aborcja jest złem, ale jeszcze większym złem jest odbieranie człowiekowi jego człowieczeństwa. Dyskusja o aborcji dotyczy w gruncie rzeczy jednego fundamentelnego pytania: czy lepiej jest wyskrobać płód, czy zniszczyć człowieka odzierając go z godności. Ja uważam, że mimo wszystko bardziej uzasadnione morlanie jest wyskrobanie płodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaacc Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 14:10 "Wyskrobanie płodu"? Uff! Współczuję pani D. takich sojusznków... Myśle, że raczej jej nie pomogłeś... Może pomyśl zanim coś napiszesz... Ostatecznie mowa jest o tym czy można zabić nienarodzone życie... Nie wiem czy rozumiesz? Jeśli nie: przeczytaj jeszcze raz, i (w razie potrzeby) jeszcze ... Moze dotrze? Współczuję. :/ P.S. A gdyby ciebie tak ktoś "wyskrobał.."??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 14:41 Po piętnastu latach indoktrynacji ludzie w tym kraju zatracili już zdolność samodzielnego myślenia. Prawicowa propaganda wszczepiła w umysły własne, gotowe pojęcia, schematy rozumowania. Skaziła nawet język debaty publicznej. Cóż to bowiem jest za termin: "życie nienarodzone"? To oksymoron taki jak na przykład "Bogurodzica dziewica" albo "gorący śnieg". Wyrażenie "życie nienarodzone" to logiczny absurd, obraza dla rozumu. Czytał ktoś kiedyś nienapisaną książkę, albo oglądał nienakręcony film? Dobrze, że Kinga Dunin przeciwstawia się głupocie i intelektualnemu zbydlęceniu, ale to i tak nic nie da, bo jej głos utonie w nielogicznym bełkocie pseudomoralistów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kropisia Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.proxy.aol.com 22.02.04, 15:07 Termin "zycie nienarodzone" wystepuje nie tylko w jezyku polskim, zatem nie jest tylko i wylacznie wymyslem zacofanej Polski. "The unborn" czesto uzywany jest w jezyku angielskim przez przeciwnikow aborcji w USA. Bo prosze sobie wyobrazic, w wysoko rozwnietej Ameryce tez trwa debata spoleczna na temat aborcji. Zasadnicza roznica miedzy PL i USA jest taka, ze w USA aborcja jest legalna. Czepianie sie slowek nie ma sensu, bo kazda strona debaty o aborcji uzywa takiej terminologi, ktora najbardziej jej odpowiada do zmiazdzenia argumentow przeciwnika. Nawet w krajach, gdzie aborcja jest legalna istnieja "obroncy zycia nienarodzonego", ktorzy tak wlasnie siebie definiuja. I zgodnie z prawem do wolnosci slowa i pogladow moga sie tak definiowac nawet gdys sie to nam nie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vesna Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.torun.mm.pl 22.02.04, 17:05 Nie znoszę Kingi Dunin. Ale... Mam wrażenie, że uczestnicy tej dyskudji w ogóle jej felietonu nie czytali. Nie chodzi o to, że aborcja jest fajna i dobra, i że wyrzuty sumienia i problemy "po" są wyłącznie dziełem KK. K.D. pisze wyraźnie, że "wczoraj, tak jak i dziś, w społecznym odbiorze aborcja była kwestią moralną, trudną, i taką, o której raczej się mlczy niż opowiada wszem i wobec". Chodzi o różnicę, między potwornymi wyrzutami sumienia a dodatkowym dobijaniem, poczuciem "bycia szmatą" (termin kluczowy). Aborcja jest trudną kwestią, bo niezależnie od prawa i wszystkich warunków i całego psioczenia i międlenia tematu na internetowych forach, będą kobiety, które będą chciały, albo będą się czuły zmuszone, żeby to zrobić. Nie dajmy się zwariować, że to morderczynie. Myślę, że takie kobiety zawsze cierpią po zabiegu. Ale Kościół i wszystkie antyaborcyjne ruchy nie pomagają im. W żadnym momencie. Nie pomogą informując (pamiętacie całą kampanie przeciw wychowaniu seksualnemu, bo - o zgrozo - tam się mówiło o antykoncepcji i możliwości seksu przed ślubem?), nie pomogą przed podjęciem decyzji ("jak takie myśli mogły Ci przyjść do głowy? Morderczyni! Wyrodna matka! Zła kobieta! Szmata! Jak możesz mieć wątpliwości!"), ani po ("Morderczyni! Wyrodna matka! Zła kobieta! Szmata!"). Aborcja jest niezgodna z prawem. Nie pomoże psycholog, nie pomoże lekarz, a może i strach wciągać przyjaciółkę. Strach mówić. Pozostaje myśleć i gryźć się w samotności. Bo nie tylko mam problem. Nie tylko nie wiem, co zrobić. Jestem szmatą. Nie mogę nawet o tym mówić. Nie wiem, niegdy nie byłam w sytuacji, w której musiałabym myśleć o aborcji. Nie wiem, więc nie oskarżam (podziwiam tych, którzy mają do tego odwagę, "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono"). Ale uważam, że gdyby aborcja była legalna, liczba zabiegów by się nie zwiększyła. Ale byłaby sznasa na to, że takie decyzje, które i tak są podejmowane, byłyby podejmowane z większym rozsądkiem, z rozwagą. Porównujecie to do legalizacji morderstw i kradzieży. Ale to demagogia. Prawo ma odzwierciedlać normy moralne większości społeczeństwa. A w opinii większości społeczeństwa aborcja znajduje się na innym poziomie, nie jest interpretowana jak zabójstwo. Dowodem jest to, że w ogóle wokół tego problemu toczy się dyskusja (morderstw nikt nie próbuje legalizować). Naskoczycie na mnie, że to cyniczne. Moim zdaniem po prostu zgodne z rzeczywistością. A dyskusja i tak toczy się obok. Błagam, rozsądne podejście do wychowania seksualnego w szkołach! Rozsądne rozwiązywanie problemu przez Kościół (na razie jest takie, żeby dzieciom nie mówić o seksie i prezerwatywach, żeby ich nie zdemoralizować. Niech się same dowiedzą?)! Nienawidzę zmiatania śmieci pod dywan i udawania, że problem nie istnieje. Ludzie! Aborcja jest nielegalna a i tak są setki, tysiące kobiet, które to zrobiły, teraz żałują i cierpią, (albo i nie). Czy wam chodzi o zjawisko, o problem, czy o to, żeby prawo było? Przepraszam, że się uniosłam, ale zawsze się unoszę przy dyskusjach o aborcji. Bo mam zawsze wrażenie, że z takich dyskusji są zupełnie zmiecione kobiety podejmująca decyzję. One czują, myślą, są zagubione, potrzebują pomocy, bywają nieodpowiedzialne, popełniają błędy - ale też bywają poszkodowane. Łatka "morderczynie" wszystko załatwia? Tacy jesteśmy wszyscy doskonali? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaacc Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 17:28 Czytałem ten tekst... Ale jak interpretować zdanie (cyt.): "Moja młoda przyjaciółka, która dręcząc się i ważąc racje, podjęła wcale niełatwą (ale chyba słuszną) decyzję o aborcji, jeszcze po latach zmaga się z poczuciem winy, że "zabiła życie nienarodzone". Choć z drugiej strony wie, że wybrała inne wartości - odpowiedzialność za swój związek, za pierwsze dziecko, za jakość życia, które powołałaby na świat. " Przecież wyrażnie dla pani D. zabicie nienarodzonego dziecko to moze być wybór "innych wartości" jak chociażby "odpowiedzialności za swój związek, za pierwsze dziecko, za jakość życia.." Taka po prostu "słuszna decyzja". Hm. Ciekawe. Zabijamy dziecko ponieważ zależy nam na dobru "pierwszego dziecka"? A nie lepiej oddać do adopcji? tak się składa ,że podobna sugestia w komentowanym tekscie nie pojawia się. Dlaczego? Przecież dzike tej alternatywie opis sytuacji byłby pełniejszy... No tak ale to zburzyłoby wymowę założenia,że niestety, ale innego wyjcia niż aborcja brak... Cóż - moim zdaniem - z góry fałszywe załozenie. Wolałbym aby w "trosce o dobro dziecka" oddawano je raczej do adopcji niż zabijano... Myślę,że gdyby o to zapytać dzieci adoptowane to w wiekszosci nie zamieniłyby swojego losu na (jak to ujął jeden z rozmówców) "wyskrobanie"... To tyle. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:57 Proponuję zajść w ciążę w 3 -tysięcznym miasteczku,chodzić w niej 9- miesięcy,następnie urodzić dziecko i zostawić je w szpitalu.Jeśli będzie pan (pani) nadal mieszkać w tym miasteczku bez powybijanych szyb,okrzyków "dziwka","Wyrodna matka","Dupodajka" za plecami itp - to znaczy,że albo przeżyje pan (pani) na prozaku i psychogennych ,albo mieszka pan (pani) w innej Polsce niż ja i Kazik Staszewski,który też " mieszka w Polsce,mieszka tu,tu,tu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :/ Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.04, 00:09 Oczywiście, sprawa nie jest prosta... Każda ze stron ma swoje racje i będzie ich bronić. Ale tak na marginesie: dlaczego akurat przykład z kilkutysięczną miejscowością? Czyżby w większych miastach ten problem nie istniał? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BD Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 195.136.36.* 23.02.04, 12:02 Witam, Gość portalu: Marek napisał(a): > Wyrażenie "życie nienarodzone" to logiczny absurd, obraza dla > rozumu. Czytał ktoś kiedyś nienapisaną książkę, albo oglądał > nienakręcony film? "Życie nienarodzone" to co nawyżej odpowiednik "książki niewydanej", a takich książek jest dużo więcej niż wydanych. Jakbyś czytał teksty naukowe, to znajdziesz tam sporo odniesień do rzeczy jeszcze niewydanych ("unpublished", "in press", "forthcoming") czy nawet nie napisanych do końca ("in preparation"). Z drugej strony by twierdzić, że np. 8 miesięczny płód skoro się nie narodził, to nie żyje, trzeba mieć bardzo nieortodoksyjne podejście do biologii. pozdrawiam, BD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 16:21 Otóż czepianie się słówek ma sens, bo jeśli podstawowe narzędzie dyskusji - język - zostanie tak silnie zideologizowane, jakakolwiek dyskusja nie będzie już wówczas możliwa. Dwie strony sporu nie będą się mogły porozumieć, bo te same słowa będą dla nich znaczyły zupełnie co innego. Pozostanie nam tylko obrzucanie się inwektywami. Co zaś się tyczy różnic między USA a Polską - my jesteśmy znacznie bardziej podatni na ideologizację języka, bo mamy już za sobą trening 40. lat peerelowskiej propagandy. To wszystko nie zmienia faktu, że termin "życie nienarodzone" (niezależnie od języka, w którym go sformułowano)pozostaje logicznym absurdem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaacc Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 16:34 Piszesz, że (cyt.): " termin "życie nienarodzone" (niezależnie od języka, w którym go sformułowano)pozostaje logicznym absurdem." A może wyjaśnisz dlaczego? Gdzie znajdziesz logiczny dowód na to,ze kazde życie musi byc akurat i od samego początku narodzone? Ponadto wyjśnij czy "to" co wg. ciebie można "wyskrobywać" żyje, przed narodzinami, czy nie ? Jeśli nie to daj logiczny wywód od którego momentu zaczyna się to zycie, a moze dopiero dokładnie od momentu narodzin? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:30 Ja w pełni zgadzam się z Markiem - podnosiłam już wcześniej kwestię,na którą nikt nie zwrócił uwagi- Dunin pisze w dużej mierze o języku indoktrynacji/propagandy/argumentacji itp (można sobie wybrać odpowiednie określenie).W Polsce można dziś powiedzieć: "noszę cud pod sercem" i wszyscy są zadowoleni z komunikatu,ale ten sam komunikat brzmiący "w mojej macicy zagnieździł się zarodek" jest już moralnie podejrzany.A komunikat w jednym i drugim przypadku dotyczy tego samego faktu.Oprócz tego ,to niestety prawda - cała debata wokółaborcyjna jakoś omija podmiot dyskusji czyli kobietę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 18:05 Gość portalu: Klarysa napisał(a): > Ja w pełni zgadzam się z Markiem - podnosiłam już wcześniej kwestię,na którą > nikt nie zwrócił uwagi- Dunin pisze w dużej mierze o języku > indoktrynacji/propagandy/argumentacji itp (można sobie wybrać odpowiednie > określenie).W Polsce można dziś powiedzieć: "noszę cud pod sercem" i wszyscy są > > zadowoleni z komunikatu,ale ten sam komunikat brzmiący "w mojej macicy > zagnieździł się zarodek" jest już moralnie podejrzany.A komunikat w jednym i > drugim przypadku dotyczy tego samego faktu.Oprócz tego ,to niestety prawda - > cała debata wokółaborcyjna jakoś omija podmiot dyskusji czyli kobietę. O, jak to ladnie i prawdziwie powiedziane. Pozdrawiam, Klaryso. Odpowiedz Link Zgłoś
magtomal Re: Sydrom postantyaborcyjny 22.02.04, 19:11 Brawo Pani Dunin! Jednym krótkim felietonem rozwiązała Pani odwieczne dylematy, z którymi nie poradziło sobie wielu filozofów. Gdyby Dostojewski miał możliwość przeczytać Pani felieton przed napisaniem „Zbrodni i kary”, zrozumiałby, jak idiotyczne są rozterki jego bohatera i Raskolnikow, zamiast przeżywać męki spowodowane wyrzutami sumienia i przyznawać się do winy, wytłumaczyłby sobie, że jest tylko ofiarą wmówień kultury. Zakończenie powieści nie byłoby tak irracjonalne; Raskolnikow wykorzystałby zrabowane pieniądze i żyłby długo i szczęśliwie. Dzięki Pani Dunin nasze życie będzie teraz takie proste! Możemy kraść i zabijać, a jedynym naszym problemem będzie tylko, jak uniknąć kary przewidzianej przez prawo. Koniec z wyrzutami sumienia, przepraszam – z „reakcją organizmu na nienaturalne zachowanie”. Nie będziemy „ofiarami indoktrynacji”. Żyjmy bez zahamowań, byleby nam było wygodnie. Dziękujemy Pani Dunin za arcyproste rozwiązanie dylematów moralnych! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.wmc.com.pl 22.02.04, 18:07 Jestem przekonana, że ateistki też odczuwają wyrzuty sumienia z powodu aborcji. Kinga Dunin pewnie zinterpretowałaby to jako indoktrynację KK na podświadomość niewierzących (przecież i ateistom ocieraja się o uszy przekonania KK). Jakoś pomija sie fakt, że wszystkie religie świata uznają aborcję za zło. KK mówi jednak o tym najgłośniej, w sposób namolny, dlatego obrywa. Gdy popełnia się większe, mniejsze, średnie czy jakie tam jeszcze zło, zazwyczaj odczuwa się wyrzuty sumienia. I to bez względu na to czy jest się wyznawcą jakiejś religii czy nie. Wracając do KK, chciałabym żeby z taka samą mocą, z jaką mówi o źle aborcji, mówił też o źle, dziejącym sie nierzadko, wewnątrz hierarchii kościelnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:52 przeprtaszam ze wtrącam się: życie zaczyna sie od momentu poczęcia, czyli od chwili gdy spotka się komórka żeńska z męską, od tego momentu cały czas to zycie rozwija się, i juz od samego poczatku jest to czlowiek, a gadanie że nie bo, np. nie ma jeszce rozwiniętego mózgu, czy wykształconego układu nerwowego, jest tylko pustą polemiką ignorującą zupełnie ten fakt, bo czy kotokolwiek zaprzeczy ze to co powstalo po zapłodnieniu, nie tętni życiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:59 A termin "Życie nieżywe" ?Dlaczego taki nie istnieje w języku?Przecież trup to życie nieżywe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka do Marka - termin "zycie nienarodzone" IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 22.02.04, 18:50 A ja nie rozumiem, dlaczego Marek uwaza termin "zycie nienarodzone" za oksymoron, a on nie chce tego wyjascic. W macicy kobiety rosnie sobie zarodek. Przyjelo sie uwazac, ze jego porod nastepuje po dziewieciu miesiacach, ale to bynajmniej nie jest scisle. Dzieci rodza sie po roznej ilosci dni od momentu zaplodnienia. Niektore rodza sie wczesniej, np. ok. 6 miesiecy i tez przezywaja. Pare lat temu bylo glosno o przypadku w Gdansku, gdy lekarzom z tamtejszej Akademii Medycznej udalo sie uratowac zycie dziecku, ktore przyszlo na swiat na przelomie piatego/szostego miesiaca ciazy. Tak wiec od ktorego momentu mozna mowic o "zyciu"? Od momentu narodzin? A dzien przed narodzinami to "cos" zyje, czy nie? A dwa dni przed? Jesli nie zyje, to dlaczego kopie w brzuch? Jesli przyjmiemy, ze przed narodzinami nie ma zycia, to "cos" to nie jest czlowiek, to rzeczywiscie nie ma co dyskutowac o aborcji. Ale wtedy nastepuje pewna trudnosc - kobieta mogla by np. pozbyc sie plodu na tydzien przd porodem i wszystko byloby w porzadku. Ta sama kobieta, ktora by zabila dziecko tydzien po porodzie, juz by zabila czlowieka. Jesli kobieta ma calkowite prawo decydowania o zyciu tego "czegos" przed porodem, to dlaczego ma tracic to prawo po porodzie? Przeciez to dziecko wtedy tez moze stanowic dotkliwe utrudnienie jej zycia. Przyklad: Dwie kobiety maja mezow. Jedna ma czworke dzieci i z piatym jest w ciazy. Druga ma piatke dzieci, a najmlodsze ma pol roku. Mezowie traca prace i ida na bezrobotne, rodzina znajduje sie w trudnej sytuacji. Ta pierwsza kobieta moze pozbyc sie ciazy. Dlaczego ta druga tez nie moze pozbyc sie dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: do Marka - termin "zycie nienarodzone" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:01 Jązykowo "Życie nienarodzone" to taki sam oksymoron jak "Życie nieżywe",albo "bezgłośny krzyk"...Ale nie odpowiadam za p.ana Marka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:19 "oksymoron" = zestawienie wyrazow tresciowo spracznych "bezglosny krzyk" jest oksymoronem, bo "krzyk" oznacza dzwiek, glos "zycie nienarodzone": "nienarodzone" = przed porodem "zycie" = ??? zarodek, plod wykazuje oznaki zycia, mozna badac rytm jego serca, wystepuje krazenie krwi, reaguje na bodzce dzwiekowe (ma uklad nerwowy). Wszystko to rozwija sie w czasie. Czy mozna powiedziec, ze zarodek zyje? Wydaje sie ze tak, skoro tego czasownika uzywamy np. w odniesieniu do barterii, ktora jest prostszym organizmem. A wiec jesli to cos zyje, to mozna uzywac terminu "zycie". Swoja droga uzywa sie tego terminu mowiac naprzyklad "zycie na Marsie" majac na mysli co najwyzej bakterie. A wiec nadal nie rozumiem dlaczego oksymoron??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:25 Oksymoron - pojęcie teorii językowej oznaczające zestawie dwóch leksemów przeciwstawnych znaczeniowo. "bezgłośny krzyk" krzyk contra cisza "życie ńieżywe" życie contra zejście smiertelne "życie nienarodzone" życie contra komórki niezdolne do samodzielnego egzystowania czyli życia To są językowe oksymorony na zasadzie logicznego myslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:36 Pasozyty - nie sa zdolne do samodzielnego zycia. Noworodki ludzkie - nie sa zdolne do samodzielnego zycia; pozostawione same na ok. tydzien umieraja; Dwa rozne przyklady, pasozyty wymagaja scislego zwiazku z innym organizmem, zas organizmy takie jak noworodki ludzkie, nie musza byc scisle zwiazane, ale wymagaja dostarczania skladnikow odzywczych w scisle okreslony sposob, oraz ochrony przed warunkami zewnetrznymi. Inny przyklad - nowo narodzone male kangura wymaga przebywania w torbie, nie jest zdolne do samodzielnego zycia jeszcze przez kilka tygodni. Jest mnostwo organizmow nie zdolnych do samodzielnego zycia, tzn. takich ktore wymagaja do swojej egzystencji obecnosci innego organizmu, w odnoesieniu do ktorych uzywa sie terminu "zycie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:41 Zarówno pasożyty ,jak i noworodki są już formą życia. Miesięczny płód jeszcze- nie jest życiem,miesięczny trup- już nie jest zyciem . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:55 No i tu juz wchodzimy w dyskusje biologiczne. Ja nie jestem biologiem, jestem matematykiem. Nie wiem, czy Pani jest biologiem. Wydaje mi sie jednak, na podstawie moich kontaktow z biologami, ze to czy miesieczny plod jest forma zycia moze byc jak najbardziej przedmiotem dyskusji. Wykazuje bowiem jako organizm biologiczny duza aktywnosc, rozwija sie - w przeciwienstwie do trupa, ktorego rozkladaja inne organizmy. Komorki wlasne trupa nie funkcjonuja, komorki wlasne plodu - tak. To mozna przyjac za kryterium "zycia" calego organizmu. Poza tym nastepuje tutaj trudnosc: od jakiego momentu wobec tego mozna mowic o "zyciu" w odniesieniu do tego "czegos". Czy na dzien przed porodem juz tak? Moim celem bylo tylko pokazanie, ze przy takich rozwazaniach napotykamy trudnosci i nie sa to sprawy oczywiste. Moim zdaniem termin "zycie nienarodzone" nie jest oksymoronem, Pani mysli inaczej. Proponuje nie ciagnac dyskusji biologicznej. Dla biologow problemem jest to czy wirus jest "zyciem", a on nie jest nawet komorka. To fragment kodu DNA w otoczce bialkowej, ktory aby sie rozmnozyc potrzebuje jakiejs obcej komorki. I oni o dyskutuja o takich rzeczach:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dosia Re: dlaczego oksymoron??? IP: 195.217.253.* 23.02.04, 12:44 Aniu. Swietnie powiedziane. Szkoda, ze wielu ludzi nie potrafi myslec tak logicznie (ale w koncu jestes matematykiem) :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 22.02.04, 18:52 A ja nie rozumiem, dlaczego Marek uwaza termin "zycie nienarodzone" za oksymoron, a on nie chce tego wyjascic. W macicy kobiety rosnie sobie zarodek. Przyjelo sie uwazac, ze jego porod nastepuje po dziewieciu miesiacach, ale to bynajmniej nie jest scisle. Dzieci rodza sie po roznej ilosci dni od momentu zaplodnienia. Niektore rodza sie wczesniej, np. ok. 6 miesiecy i tez przezywaja. Pare lat temu bylo glosno o przypadku w Gdansku, gdy lekarzom z tamtejszej Akademii Medycznej udalo sie uratowac zycie dziecku, ktore przyszlo na swiat na przelomie piatego/szostego miesiaca ciazy. Tak wiec od ktorego momentu mozna mowic o "zyciu"? Od momentu narodzin? A dzien przed narodzinami to "cos" zyje, czy nie? A dwa dni przed? Jesli nie zyje, to dlaczego kopie w brzuch? Jesli przyjmiemy, ze przed narodzinami nie ma zycia, to "cos" to nie jest czlowiek, to rzeczywiscie nie ma co dyskutowac o aborcji. Ale wtedy nastepuje pewna trudnosc - kobieta mogla by np. pozbyc sie plodu na tydzien przd porodem i wszystko byloby w porzadku. Ta sama kobieta, ktora by zabila dziecko tydzien po porodzie, juz by zabila czlowieka. Jesli kobieta ma calkowite prawo decydowania o zyciu tego "czegos" przed porodem, to dlaczego ma tracic to prawo po porodzie? Przeciez to dziecko wtedy tez moze stanowic dotkliwe utrudnienie jej zycia. Przyklad: Dwie kobiety maja mezow. Jedna ma czworke dzieci i z piatym jest w ciazy. Druga ma piatke dzieci, a najmlodsze ma pol roku. Mezowie traca prace i ida na bezrobotne, rodzina znajduje sie w trudnej sytuacji. Ta pierwsza kobieta moze pozbyc sie ciazy. Dlaczego ta druga tez nie moze pozbyc sie dziecka? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysiek GENIALNY TEKST! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 18:57 jAK ZAWSZE genialny tekst Kingi Dunin! Gratulacje dla autorki! bez niej polskie zycie prasowe byłoby dużo bardziej ubogie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:01 Pytanie kiedy zaczyna się ludzkie życie, nie ma w przypadku tej dyskusji większego znaczenia. Jak również kwestia, czy usuwanie płodu jest naganne moralnie czy nie, też nie jest najistotniejsza. Ja się mogę nawet zgodzić z tym, że usuwanie płodu jest złem - niech wam będzie. Ale uważam, że jeszcze większym złem jest pozbawienie polskich kobiet do prawa do bycia w pełni ludźmi, którzy swe człowieczeństwo realizują przez dokonywanie świadomych wyborów. Macierzyństwo kobiety tym różni się od macierzyństwa np. samicy królika, że kobieta sama w świadomy sposób winna zdecydować, czy chce zajść w ciążę i czy chce urodzić; królica zaś nie ma takiego wyboru. Katoliccy ideologowie starannie omijają tę kwestię i próbują zagłaskiwać rzeczywistość czułymi słówkami o "życiach poczętych" i "nienarodzonych dzieciątkach". Więc powtarzam mój pogląd: Prawo kobiety do decydowania o macierzyństwie jest ważniejsze od domniemanych praw ludzkiego płodu. Jeśli zaś ktoś utrzymuje, że prawa niedorozwiniętego zarodka są ważniejsze od prawa kobiety do decydowania o własnym macierzyństwie, ten twierdzi, że kobieta nie jest człowiekiem. Powiedzcie więc wprost, drodzy obrońcy życia, że według was kobieta nie jest człowiekiem, zamiast zasłaniać się scholastycznymi rozważaniami na temat początków życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:29 ideologowie katoliccy nie twierdza, ze prawa plodu (dziecka nienarodzonego) sa zawsze nad prawami kobiety. Twierdza natomiast, ze zarowno kobieta, jak i ow plod maja prawa. W przypadku konfliktu interesow jest wiec sens rozstrzygac, czyje prawa powinny zostac zawieszone. W przypadku np. operacji ktora moze zabic dziecko (operacja ma na celu ratowanie zycia kobiety) prawa dziecka zostaja zawieszone. Nie zgadzaja sie oni na automatyczne zawieszenie praw dziecka tylko na podstawie decyzji kobiety. Mozna z tym sie nie zgadzac, ale takie podejscie nie odbiera kobiecie praw ludzkich, stwierdza jedynie, ze "ja, kobieta nie mam bezwarunkowego prawa decydowac o zyciu tego "czegos, co znajduje sie we mnie". To zas wynika z zalozenia, ze to "cos" jest odrebna istota ludzka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 19:55 Drodzy Internauci. Nie bądźcie naiwni. Ustawa antyaborcyjna wcale nie ma na celu ochrony praw płodu. Jej zadaniem było jedynie ograniczenie praw kobiet do decydownia o własnym macierzyństwie. Ustawa całkowicie zlikwidowała nadzór państwa nad procederem przerywania ciąży i można powiedzieć, że przez to otworzyła furtkę dla aborcji, zapaliła dla niej zielone światło. Ale za to ustawa utrudniła życie kobietom, stawiając je z punktu widzenia prawa w sytuacji gorszej od sytuacji płodu w początkowej fazie rozwoju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:06 > Ustawa antyaborcyjna > wcale nie ma na celu ochrony praw płodu. Jej zadaniem było > jedynie ograniczenie praw kobiet do decydownia o własnym > macierzyństwie. Jesli sie ktos jak krolik rznie na prawo i lewo - powinien ponosic tego konsekwencje a nie chrzanic o prawie do aborcji. Myslec nalezy przed a nie po. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:11 Co większości mężczyzn doradzam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:22 ..plec tu nie gra roli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:25 Gra i to dużą.Na razie to tylko kobiety są odsądzane od czci i honoru,mężczyznami jakoś nikt się nie zajmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:53 ... nie moja wina ze mezczyzni nie moga rodzic dzieci ;-) taka argumentacja doprowadzi nas do groteski a'la "Seksmisja"... Odpowiedzialnosc spoczywa i na mezczyznach i na kobietach. Nogi z dupy bym wyrwal babie, ktora usunelaby moje dziecko. I nie ma tu znaczenia z jakiego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 21:20 Gość portalu: Bolo napisał(a): > ... nie moja wina ze mezczyzni nie moga rodzic dzieci ;-) > > taka argumentacja doprowadzi nas do groteski a'la "Seksmisja"... > Odpowiedzialnosc spoczywa i na mezczyznach i na kobietach. > Nogi z dupy bym wyrwal babie, ktora usunelaby moje dziecko. I nie ma tu > znaczenia z jakiego powodu. Bedziesz mial duzo szczescia, nieszczesny chamie, jezeli jakakolwiek kobieta w ogole zechce z toba pojsc do lozka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 21:30 > Bedziesz mial duzo szczescia, nieszczesny chamie, jezeli jakakolwiek kobieta w > ogole zechce z toba pojsc do lozka... Skad Magdo tyle w tobie agresji? Problemy erotyczne ? ;-) Chamami mila pani to sa paniusie ktore morduja swoje dzieci w imie 'wolnosci'. Ktos ci musial widze te oczywista prawde powiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 23.02.04, 22:06 Gość portalu: Bolo napisał(a): > > Bedziesz mial duzo szczescia, nieszczesny chamie, jezeli jakakolwiek kobie > ta > w > > ogole zechce z toba pojsc do lozka... > > Skad Magdo tyle w tobie agresji? Problemy erotyczne ? ;-) > Chamami mila pani to sa paniusie ktore morduja swoje dzieci w imie 'wolnosci'. > Ktos ci musial widze te oczywista prawde powiedziec. Chamstwo niech sie chamstwem odciska, nieszczesny Bolu. I nie mow do mnie 'mila pani'. Fuj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 23:40 >I nie mow do mnie 'mila > pani'. A jak mam mowić? "Głupia cipo"? ;-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.04, 16:35 Mój język jest granicą mojego świata.Bez komentarza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 27.02.04, 23:45 Gość portalu: Bolo napisał(a): > >I nie mow do mnie 'mila > > pani'. > > A jak mam mowić? "Głupia ..."? ;-)))))) A nie mowilam, ze cham nieszczesny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:02 Myślę, że Bolo w żołnierskich słowach, ale trafnie przedstawił idee "obrońców życia". Otóż baba ma rodzić dzieci, a nie politykować. I tyle. I o to właśnie chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysztof Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 21:30 Tak właśnie wygląda indoktrynacja wg pani K. Dunin. Krytykując rzekomą indoktrynację sama mocno indoktrynuje. To podobno błąd logiczny! Odwagi w myśleniu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.netday.pl / *.pl 22.02.04, 21:47 na czym rzekomo polega indoktrynacja p.K.Dunin?czy wyrażenie opinii sprzecznej z prorodzinnym nastawieniem Kościoła jest jednostronne i jest indoktrynacją?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysztof Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 21:51 sama autorka używa tego sformułowania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:05 Indoktrynacja - argumentacja.Mylimy tu pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PWN Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:23 INDOKTRYNACJA [ang. < łac.], politol. proces wpajania członkom społeczeństwa przekonań, zwł. polit. i społ., leżących w interesie grup rządzących, za pomocą uporczywej propagandy prowadzonej przez środki masowego przekazu, system oświaty szkolnej, pozaszkolnej itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:37 argumentacja - zespół argumentów służących do udowodnienia czegoś, przekonania kogoś o czymś <łac. argumentatio> argument - przesłanka dowodu,dowód ,racja,twierdzenie mające udowodnić lub obalić daną tezę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.netday.pl / *.pl 22.02.04, 22:06 owszem,używa,ale nie oznacza to,by od razu wyciagac takie wnioski w stosunku do jej artykułu.Na jakiej podstawie posądza się ją o indoktrynaję?W ktorym momencie artykułu ona indoktrynuje? Odpowiedz Link Zgłoś