Dodaj do ulubionych

Sydrom postantyaborcyjny

IP: 172.20.6.* 21.02.04, 02:00
Jak zawsze,Kinga Dunin usiłuje to co stoi na głowie,sprowadzić z
powrotem na nogi.Tylko,co to da?Tamci znacznie głośniej krzyczą.
Obserwuj wątek
    • Gość: Fafik Nowa wersja starych teorii. IP: *.netcontrol.pl / 192.168.0.* 21.02.04, 02:14
      Tak, tak. To podobnie jak Marks stawiał Hegla z głowy na nogi.
      Widzę u feministek te same idee:
      1. Fałszywa świadomość: syndrom poaborcyjny to wynik "fałszywej
      świadomości", czyli wiary w banialuki.
      2. Walka z niedobrą nauką: to nieważne, że psychologowie
      twierdza, ze jest coś takiego jak syndrom poaborcyjny. Nie, Kinga
      Łysenko wie lepiej. Nauka-be, feminism-da.
      Tak trzymać!
      Paka



      Gość portalu: emar napisał(a):

      > Jak zawsze,Kinga Dunin usiłuje to co stoi na głowie,sprowadzić z
      > powrotem na nogi.Tylko,co to da?Tamci znacznie głośniej krzyczą.
      • kkkaczory_piss_brothers _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOWI________ 09.03.04, 03:37
        Czy jak wynosisz zoledzie z lasu, to ktos oskarzy cie o
        bezprawne zagarniecie drewna?

        Jajko nie jest kura, kura nie jest jajkiem
        Czlowiek nie jest zygota, zygota nie jest Czlowiekiem.

        Ja jestem za ‘obiektywna’ wykladnia biologiczna, jak i ‘prawna’.
        Plod do 3 - 4 miesiaca nie wytwaza fal mozgowych.
        Obiektywna wykladnia biologiczna/prawna przyjmuje, ze 3-krotny
        negatywny wynik EEG oznacza smierc czlowieka. Mozna to odwrocic
        i obiektywnie przyjac, ze 3-krotny negatywny wynik EEG jest
        podstawa do przeprowadzenia aborcji.
        Lub bardziej lagodna wersja aborcja dozwolona do np. 45 dnia
        kiedy to nawet bez mierzenia mozemy niejako z ‘gory’, ale
        opierajac sie na naszej biologicznej(a jakze) wiedzy
        stwierdzic, ze zygota jeszcze nie wytwaza fal EEG poniewaz nie
        ma nawet czym.

        Nie wszystkie religie nawet chrzescijanskie sa przeciw aborcji!!
        Kosciol protestancki (znaczna czesc), opowiada sie za wolnym
        wyborem w tej kwestii –
        i wybacz, ale KP jest w wiekszym stopniu oparty
        na ‘obiektywnej’ nauce niz KK.

        Jezeli naszym wyborem bedzie pozbawienie mozliwosci dokonania
        wyboru przez
        KOBIETE, to sensu stricto my podejmujemy wybor za nia, ale nie
        bierzemy na
        siebie konsekwencji tego wyboru.
        Konsekwencje bierze na siebie ta KOBIETA i w przyszlosci 'jej'
        dziecko.

        poszczegolne fazy ONTOGENEZY czlowieka nie sa CZLOWIEKIEM.

        Tak jak poszczegolne fazy budowy domu nie sa jeszcze domen.
        Tak jak ontogeneza bielinka kapustnika prowadzi przez gasienice-
        poczwarke-do
        motyla(fenotyp).
        Tak ontogeneza czlowieka prowadzi przez zygote.

        Ale czy zygota jest juz czlowiekiem, czy dopiero nim bedzie?


        Zygota 'potencjalnie' moze stac sie czlowiekiem(i spelniac
        desygnaty gatunku,
        ma na to jednak tylko ok 12% szans- 12% ze z kazdego
        zaplodnionego jaja urodzi sie dziecko).
        Na podstawie analogii mozna sie zapytac, ile procent ma
        pojedynczy plemnik lub
        jedna ejakulacja aby ‘potencjalnie’ stac sie czlowiekiem lub
        inaczej/latwiej
        ile % posiada dojrzala komorka jajowa.
        W okresie od 1 do ostatniej miesiaczki kobieta wyprodukuje od
        350 do 400 kom.
        jajowych.
        Przyjmujac, ze na 1 kobiete przypada co najmniej 2 dzieci
        (stagnacja rozwojowa
        populacji) to 1 kom. jajowa posiada 2:400 szansy stac sie
        czlowiekiem.
        Zygota 2/5; komorka jajowa 1/200 – czy tylko ‘wieksze
        prawdopodobienstwo’
        czyni z zygoty CZLOWIEKA?:)


        Jezeli nawet pojecie 'czlowiek' rozszerzymy(tak jak chca tego
        przeciwnicy
        WOLNOSCI WYBORU I SUMIENIA) na cala jego ontogeneze(z czym sie
        nie zgadzam
        oczywiscie), czyli na kazdy z etapow rozwoju osobniczyego
        organizmu (od chwili
        zaplodnienia jaja do konca zycia).

        To pojawia sie pytanie:
        CZY KAZDY FENOTYP(np. zaplodniona komorka jajowa-zygota-plod-
        noworodek-dziecko-
        dojrzaly czlowiek-starzec) TEGO ROZWOJU POWINIEN POSIADAC TAKIE
        SAME PRAWA????
        Przeciez np. wyborczych nie posiada.
        Jezeli tak, to dlaczego?

        Moja odpowiedz brzmi nie:
        Chciazby z tego powodu, ze nie kazdy fenotyp 'odczuwa bodzce',
        nie kazdy
        fenotyp posiada centralny uklad nerwowy(mozg), dlatego tez wg
        mnie mozna
        usunac jeden fenotyp bezkarnie, a inny nie.
        Ktos moglby teraz powiedziec, ze gdy rozciagniemy pojecie
        czlowieka w wyzej
        zamieszczony sposob, to ja opowiadam sie za nierownym
        traktowaniem ludzi lub
        przyzwalam na 'unicestwienie' jednych(a jakze) i to bezkarnie,
        a innych nie.
        Taka jest konkluzja.
        Mozna by oczywiscie zapisac, ze prawo chroni czlowieka od
        narodzin, ale tak i
        tak trzeba by pozmieniac wiekszosc aktow prawnych, w ktorych
        nie zdefiniowano
        od kad/od ktorego 'fenotypu'(lub prosciej wieku 'czlowieka'-
        trzeba by zaczac
        liczyc od zaplodnienia:) prawo przysluguje np. od wieku 18 lat
        mozesz kupic
        papierosy, do 9 miesiaca zycia(liczac od zaplodnienia)
        mozna 'unicestwic'
        czlowieka bezkarnie(ale tylko za zgoda matki) itd.

        Jak widec mozna odejsc od akademickiej dyskusji na temat 'od
        kiedy mamy
        czlowieka' na rzecz do kiedy mozemy go 'unicestwic' bezkarnie.

        Jednak z uwagi na 'zle emocje' jakie wiazalyby sie z zapisem:
        "Czlowieka mozna unicestwic bezkarnie do 9 miesiaca jego zycia,
        liczac od
        chwili poczecia lub do chwili narodzin"-czy jakos tak.
        Uwazam, ze powinnismy zdefiniowac pojecie 'czlowiek'.
        Dla mnie czlowiek 'jest' od chwili narodzin, jednakze bylbym za
        prawna ochrona
        rowniez plodu(czyli od 3miesiaca) z uwagi na 'poczatek
        funkcjonowania-nie
        funkcjonalnosci- centralnego ukladu nerwowego'
        Oczywiscie tych roznic pomiedzy zygota, a np. plodem,
        noworodkiem
        jest 'nieskonczenie' wiecej np. brak mozliwosci rozpoznania
        morfologicznych
        cech gatunkowych:)
        • Gość: mika Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOW IP: 172.20.6.* 10.03.04, 13:57
          Zdecyduj sie kolego kolezanko, albo przyjmujesz kryteria
          sa "obiektywne" albo obiektywne (bez cudzyslowia). Piszesz to w
          cudzyslowiu, choc traktujesz je jako prawomocne kryteria, ktore
          pozwalaja okreslic w ktorym miesiacu ciazy czlowiek jest
          czlowiekiem, a w ktorym jeszcze jest tylko plodem.
          Po przeczytaniu caly twojego wywodu (brawo, na pewno mialas/es
          same piatki z biologii) watpliwosci pozostaja. Bo i tak wynika z
          niego, ze okreslenie czlowieczenstwa plodu, jest sprawa
          arbitralna. Z reszta uzywanie wspomnianego cudzyslowia tylko to
          wrazenie poglebia... nadazasz? Ok.
          Polecam ci opowiadania znanego autora s-f Philipa K. Dicka,
          bynajmniej nie katolika. W jednym znich opisuje on swiat, w
          ktorym dozwolona byla aborcja postnatalna. To znaczy jesli ktos
          nie byl zadowolony ze swojego dziecka mogla zadzwonic do
          odpowiednich sluzb, ktore sie go pozbywaly. Po wioskach krazyly
          charakterystyczne ciezarowki, ktore sialy poploch wsrod
          dzieciarni. Jako gorna granice przeprowadzenia takiej aborcji
          przyjeto wiek 12 lat, to jest wiek, w ktorym dzieci moga nauczyc
          sie algebry (kryterium jak kazde inne). Pojawil sie jednak
          problem: z przyjetego kryterium wynikalo, ze Grecy u ktorych
          algebra w odroznieniu od geometrii i arytmetyki kulala nie byli
          ludzmi...
          Podobnie jest z naukowymi kryteriami, na ktore sie powolujesz.
          Sa arbitralne i niepewne. Wobec tego,
          z czysto etycznego punktu widzenia nalezy przyjac kryterium
          rozszezajace. Lepiej jest powstrzymac sie od czynu potencjalnie
          zbrodniczego niz go popelnic, nawet w imie wolnosci sumienia i
          wyboru.

          Piatka z biologii, ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm
          jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne w
          Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala
          nauka w naszym rozumieniu.
          • kkkaczory_piss_brothers _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOWI___ 10.03.04, 23:24
            Gość portalu: mika napisał(a):

            > Zdecyduj sie kolego kolezanko
            jak 'byk' pisze napisał;]

            > , albo przyjmujesz kryteria
            > sa "obiektywne" albo obiektywne (bez cudzyslowia).

            albo 'obiektywne' bez cudzysłowia, za to z '

            > Piszesz to w
            > cudzyslowiu, choc traktujesz je jako prawomocne kryteria, ktore
            > pozwalaja okreslic w ktorym miesiacu ciazy czlowiek jest
            > czlowiekiem,

            po pierwsze nie czlowiek jest czlowiekiem, poniewaz zygota nie jest czlowiekiem
            po drugie nigdzie nienapisalem, ze od tego momentu zygota staje sie
            czlowiekiem, mniej wiecej od tego momentu zygota staje sie plodem-ni mniej ni
            wiecej.

            > a w ktorym jeszcze jest tylko plodem.
            > Po przeczytaniu caly twojego wywodu (brawo, na pewno mialas/es
            > same piatki z biologii) watpliwosci pozostaja. Bo i tak wynika z
            > niego, ze okreslenie czlowieczenstwa plodu, jest sprawa
            > arbitralna.

            MSO(moje skromna osoba) nie narzuca punktu widzenia, przedstawiam tylko swoja
            ocene.
            Jezeli i dla ciebie jest to arbitralne to pozwol kazdemu oceniac to wg jego
            wartosci.
            Nikt nie zmusza ciebie do przyjecia mojego unktu widzenia i nikt nie zmusi
            ciebie do aborcji.
            Zygota nie jest czlowiekiem tak samo jak kasztan kasztanowcem,
            poza tym nie ukaze sie czlowieka za zbieranie kasztanow, z art. o bezprawnym
            wycinaniu drzew.
            Poszczegolne fazy ontogenezy nie sa czlowiekiem.

            >Podobnie jest z naukowymi kryteriami, na ktore sie powolujesz.
            >Sa arbitralne i niepewne.

            wg twojej arbitralnej oceny,
            masz prawo do swojego zdania, nawet mozesz je wyrazac i postepowac wg niego,
            badz tolerancyjna i w imie swoich arbitralnych wierzen pozwol innym postepowac
            wg ich wartosci i sumienia

            >Wobec tego,
            >z czysto etycznego punktu widzenia nalezy przyjac kryterium
            >rozszezajace.

            moje jest wystarczajaco szeroki i jasne.
            Proponujesz jakies inne?
            Jakie? Jak je uargumentujesz?
            Dlaczego twoje ma byc lepsze od mojego?

            >Lepiej jest powstrzymac sie od czynu potencjalnie
            >zbrodniczego niz go popelnic, nawet w imie wolnosci sumienia i
            >wyboru.

            dla ciebie jest to czym zbrodniczy, dla mnie morderstwo mozna popelnic tylko na
            czlowieku.
            Jakie punkty styczne posiada zygota i czlowiek?


            > Piatka z biologii, ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm
            > jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne w
            > Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala
            > nauka w naszym rozumieniu.

            Co to znaczy nauka w naszym rozumieniu?
            Nauka wg kogo?
            Czy protestantyzm od Lutra nie ulega przemianom?
            Czy w czasach Lutra byl chociazby protestancki biskup o homoseksualnych
            sklonnosciach?
            Religia sie zmienia, jej wartosci rowniez, protestantyzm w wiekszym stopniu
            korzysta z osiagniec nauki, w wiekszym stopniu wyznaje demokratyczne zasady
            tworzeniw wartosci, wybacz mika z "religioznawstwa pala"
            Cudzyslow tutaj swiadczy o cytacie;o)

            pozdrowienia
            J.
            • Gość: ururasek Re: _______ABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKO IP: *.pronet.lublin.pl 11.03.04, 19:00
              Ta "zygota" już jest człowiekiem, który za 9 miesięcy przyjdzie
              na świat. Nie ma ŻADNEJ różnicy pomiędzy zabiciem kogoś gdy
              jeszcze się nie urodził i po urodzeniu. Zastanówcie się cymbały
              do czego to doprowadzi- dzieci nie biorą się z powietrza. Skoro
              te "dziewczęta" są na tyle dojrzałe, żeby zachodzić w ciążę to
              niech będą odpowiedzialne za człowieka, które ten ich "wyczyn"
              stworzył.
              • kkkaczory_piss_brothers dlaczego zygota jest dzieckiem?Jakie atrybuty dzi 13.03.04, 15:10
                dlaczego zygota jest dzieckiem?Jakie atrybuty dziecka posiada zygota?
                Dziecko nie jest kupa miecha, czy tez kupa komoreczek, bezwolnych, pozbawionych
                mozgu, woli, uczuc, odczuc, mozliwosci komunikacji.
                Czlowieku badz humanistom, czlowiek to cos wiecej niz rzeznicze miecho!!!
                Jedna komoreczka!
                • Gość: jerza Re: dlaczego zygota jest dzieckiem?Jakie atrybuty IP: *.crowley.pl 03.08.04, 23:57
                  Jestem pełen uznania dla twojego humanizmu. Chociaż chyba nie wiem na czym on
                  polega. Rzeźnicze mięcho? Przecież sam postulujesz rzeźnię. Chodzi o to
                  właśnie, by do tego nie doszło, gdyż rzeczywiście, człowiek nie jest mięchem
                  dla rzeźników i na tym polega przwdziwy humanizm. Sam się sobie teraz
                  przypatrz, zamiast "argumentów" zostały ci tylko emocjonalne pokrzykiwania.
                  Jakie atrybuty dziecka posiada zygota? Jeśli za dziecko uważasz już narodzonego
                  człowieka, to prawie żadnych. ALE CO Z TEGO??? Dlaczego akurat "atrybuty
                  dziecka" mają być jakimkolwiek wyznacznikiem dającym lub odbierającym prawo do
                  życia (hmm..., a ile ty masz "atrybutów dziecka"). Widać, że zupełnie nie
                  przemyślałeś sprawy, jedziesz na najprostszych skojarzeniach (nie ma rączek i
                  nóżek i nie płacze = nie jest człowiekiem = wolno nam zrobić z nim co nam się
                  żywnie podoba). Namawiam do myślenia: zdefiniuj (DOKŁADNIE - idzie o ludzkie
                  życie) kryteria, które rozstrzygają o byciu człowiekiem, następnie uzasadnij,
                  dlaczego właśnie takie kryteria, a potem jeszcze ustal (DOKŁADNIE) moment ich
                  pojawienia się. Dopóki tego nie zrobisz (przede wszystkim dla samego siebie)
                  dyskusja jest niemożliwa, zostają tylko emocje, jak te twoje przed chwilą.
                  Nawiasem mówiąc, jeśli wygląd i zachowanie jest dla ciebie jakimś kryterium, to
                  obejrzyj film "Silent Scream". Dowiesz się, że 12-tygodniowy płód, którego
                  zabicie umożliwia ci twój wysublimowany humanizm, to nie "mięcho" tylko żywa
                  przerażona istota, broniąca się aktywnie ze wszystkich sił, przed tym co ją
                  czeka, to znaczy przed rozerwaniem na kawałki.
            • Gość: mika Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKO IP: 172.20.6.* 11.03.04, 23:38
              Jestem rozczarowana. Myslalam, ze dyskutuje z osoba krytyczna i
              inteligentna. Okazuje sie, ze po prostu dyskutuje z kujonkiem,
              ktory nauczyl sie na pamiec rozdzialu z ksiazki o rozmnazaniu i
              pewnie posluchal wykladu jakiegos profesora aborcjonisty.

              Kiedy przechodzi sie do konkretow zaczynasz sie gubic.

              Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze w odpowiedzi na moje
              uwagi zupelnie zmieniasz Twoja linie argumentacji. Teraz juz nie
              opierasz twych argumentow na dowodach z dziedziny nauk
              biologicznych. Teraz przyszla pora na uzywanie argumentow
              opartych na relatywizmie poznawczym: "ludzie mysla na rozne
              sposoby i maja rozne opinie i trzeba to uszanowac"

              Najpierw kazesz czytelnikowi przelknac caly ten (kulejacy z
              reszta) wywod o zygotach i falach mozgowych. A w kolejnym liscie
              zaczynasz z zupelnie innej beczki...

              Najsmieszniejsze jest to, ze obie linie argumentacji sobie
              przecza.

              Inna sprawa jest to, ze poslugiwanie sie argumentem
              relatywistycznym jest zupelnie jalowe. Jesli kazdy ma prawo do
              opinii i czynienia na co ma ochote, jesli nie ma sensu dazenie
              do konsensusu, to w ogole po co dyskutowac?
              Zauwaz, ze rozwiazanie moje jest konsensualne: nie mozna
              wykonywac aborcji, gdyz jest trudne do ustalenia kiedy plod jest
              czlowiekiem.
              Co wlasciwie tu robisz tracac czas na wypisywanie tych bredni.
              Lepiej naucz sie na pamiec kolejnej ksiazki.

              Jesli chodzi o sprawe naukowosci protestantyzmu to nie wiem co
              ma wspolnego "naukowosc" z ksiezmi homoseksualistami
              i "demokratycznym ksztaltowaniem wartosci".
              Z nauki mozna wywiesc przekonanie, ze wartosci mozna ksztaltowac
              demokratycznie? To jakies brednie.

              Poza tym jesli chcemy ksztaltowac nasze wartosci demokratycznie
              (bzdura sama w sobie) to mysle, ze w Polsce jednak ludnosc
              opowiedzialaby sie za zakazem aborcji przy ewentualnym
              referendum (popatrz na wyniki sondarzy).

              Pozdrawiam,
              mika


              kkkaczory_piss_brothers napisał:

              > Gość portalu: mika napisał(a):
              >
              > > Zdecyduj sie kolego kolezanko
              > jak 'byk' pisze napisał;]
              >
              > > , albo przyjmujesz kryteria
              > > sa "obiektywne" albo obiektywne (bez cudzyslowia).
              >
              > albo 'obiektywne' bez cudzysłowia, za to z '
              >
              > > Piszesz to w
              > > cudzyslowiu, choc traktujesz je jako prawomocne kryteria,
              ktore
              > > pozwalaja okreslic w ktorym miesiacu ciazy czlowiek jest
              > > czlowiekiem,
              >
              > po pierwsze nie czlowiek jest czlowiekiem, poniewaz zygota nie
              jest czlowiekiem
              > po drugie nigdzie nienapisalem, ze od tego momentu zygota
              staje sie
              > czlowiekiem, mniej wiecej od tego momentu zygota staje sie
              plodem-ni mniej ni
              > wiecej.
              >
              > > a w ktorym jeszcze jest tylko plodem.
              > > Po przeczytaniu caly twojego wywodu (brawo, na pewno
              mialas/es
              > > same piatki z biologii) watpliwosci pozostaja. Bo i tak
              wynika z
              > > niego, ze okreslenie czlowieczenstwa plodu, jest sprawa
              > > arbitralna.
              >
              > MSO(moje skromna osoba) nie narzuca punktu widzenia,
              przedstawiam tylko swoja
              > ocene.
              > Jezeli i dla ciebie jest to arbitralne to pozwol kazdemu
              oceniac to wg jego
              > wartosci.
              > Nikt nie zmusza ciebie do przyjecia mojego unktu widzenia i
              nikt nie zmusi
              > ciebie do aborcji.
              > Zygota nie jest czlowiekiem tak samo jak kasztan kasztanowcem,
              > poza tym nie ukaze sie czlowieka za zbieranie kasztanow, z
              art. o bezprawnym
              > wycinaniu drzew.
              > Poszczegolne fazy ontogenezy nie sa czlowiekiem.
              >
              > >Podobnie jest z naukowymi kryteriami, na ktore sie
              powolujesz.
              > >Sa arbitralne i niepewne.
              >
              > wg twojej arbitralnej oceny,
              > masz prawo do swojego zdania, nawet mozesz je wyrazac i
              postepowac wg niego,
              > badz tolerancyjna i w imie swoich arbitralnych wierzen pozwol
              innym postepowac
              > wg ich wartosci i sumienia
              >
              > >Wobec tego,
              > >z czysto etycznego punktu widzenia nalezy przyjac kryterium
              > >rozszezajace.
              >
              > moje jest wystarczajaco szeroki i jasne.
              > Proponujesz jakies inne?
              > Jakie? Jak je uargumentujesz?
              > Dlaczego twoje ma byc lepsze od mojego?
              >
              > >Lepiej jest powstrzymac sie od czynu potencjalnie
              > >zbrodniczego niz go popelnic, nawet w imie wolnosci sumienia
              i
              > >wyboru.
              >
              > dla ciebie jest to czym zbrodniczy, dla mnie morderstwo mozna
              popelnic tylko na
              >
              > czlowieku.
              > Jakie punkty styczne posiada zygota i czlowiek?
              >
              >
              > > Piatka z biologii, ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm
              > > jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne
              w
              > > Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala
              > > nauka w naszym rozumieniu.
              >
              > Co to znaczy nauka w naszym rozumieniu?
              > Nauka wg kogo?
              > Czy protestantyzm od Lutra nie ulega przemianom?
              > Czy w czasach Lutra byl chociazby protestancki biskup o
              homoseksualnych
              > sklonnosciach?
              > Religia sie zmienia, jej wartosci rowniez, protestantyzm w
              wiekszym stopniu
              > korzysta z osiagniec nauki, w wiekszym stopniu wyznaje
              demokratyczne zasady
              > tworzeniw wartosci, wybacz mika z "religioznawstwa pala"
              > Cudzyslow tutaj swiadczy o cytacie;o)
              >
              > pozdrowienia
              > J.
              • kkkaczory_piss_brothers CZLOWIEK NIE JEST KUPA MIECHA-kilkoma bezwolnymi 13.03.04, 15:33
                bezmozgimi komorkami.

                Moze przestaniesz bawic sie juz w socjotechniczne imaginacje!
                W swoim 1 poscie nie zakwestionowalas moich podstaw biologicznych w tym
                rowniez,ba nawet napisalas cytuje:
                "Piatka z biologii"
                Jezeli w dyskutancie nie umie znallezc godnego przeciwnika w jednej dziedzinie
                prubuje w innej.
                arg. za wolnym wyborem nie sa li tylko biologiczne.
                Badz powazna kobieta i zacznij rozmawiac stosujac merytoryczne argumenty.

                Gość portalu: mika napisał(a):

                > Jestem rozczarowana. Myslalam, ze dyskutuje z osoba krytyczna i
                > inteligentna. Okazuje sie, ze po prostu dyskutuje z kujonkiem,
                > ktory nauczyl sie na pamiec rozdzialu z ksiazki o rozmnazaniu i
                > pewnie posluchal wykladu jakiegos profesora aborcjonisty.

                Moze przestaniesz bawic sie juz w socjotechniczne imaginacje!
                dlaczego tak uwazasz?
                Na jakiej podstawie?


                >
                > Kiedy przechodzi sie do konkretow zaczynasz sie gubic.

                w ktorym miejscu?

                >
                > Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ze w odpowiedzi na moje
                > uwagi zupelnie zmieniasz Twoja linie argumentacji.

                przyklad

                >Teraz juz nie
                > opierasz twych argumentow na dowodach z dziedziny nauk
                > biologicznych.

                caly czas opieram!
                Przeciez ty nie zakwestionowalas podstaw biologicznych ba sama napisalas:
                argumenty za aborcja nie sa jeno biologiczne.

                >Teraz przyszla pora na uzywanie argumentow
                > opartych na relatywizmie poznawczym: "ludzie mysla na rozne
                > sposoby i maja rozne opinie i trzeba to uszanowac"

                poniewaz biologicznych nie zakwestionowalas

                >
                > Najpierw kazesz czytelnikowi przelknac caly ten (kulejacy z
                > reszta) wywod o zygotach i falach mozgowych. A w kolejnym liscie
                > zaczynasz z zupelnie innej beczki...

                czy z nim sie nie zgadzasz?
                Dlaczego?

                >
                > Najsmieszniejsze jest to, ze obie linie argumentacji sobie
                > przecza.

                w ktorym miejscu?
                one sie uzupelniaja

                >
                > Inna sprawa jest to, ze poslugiwanie sie argumentem
                > relatywistycznym jest zupelnie jalowe. Jesli kazdy ma prawo do
                > opinii i czynienia na co ma ochote, jesli nie ma sensu dazenie
                > do konsensusu, to w ogole po co dyskutowac?

                ano po to, ze w polsce nie ma demokracji

                > Zauwaz, ze rozwiazanie moje jest konsensualne: nie mozna
                > wykonywac aborcji, gdyz jest trudne do ustalenia kiedy plod jest
                > czlowiekiem.

                Zauwaz, ze rozwiazanie moje jest konsensualne: mozna
                wykonywac aborcji, gdyz nie jest trudne do ustalenia kiedy plod nie jest
                czlowiekiem, poza tym aborcje dokonujemy na zygocie(na plodzie w wypadku
                zagrozenia zycia czlowieka)


                > Co wlasciwie tu robisz tracac czas na wypisywanie tych bredni.

                ktorych?

                > Lepiej naucz sie na pamiec kolejnej ksiazki.

                nigdy tego nie czynie. Po co?

                >
                > Jesli chodzi o sprawe naukowosci protestantyzmu to nie wiem co
                > ma wspolnego "naukowosc" z ksiezmi homoseksualistami
                > i "demokratycznym ksztaltowaniem wartosci".

                naukowosc z demokracja?
                w ktorym miejscu ja tak uwazam?
                Czy jestes wtorna analfabetka?

                naukowosc i demokracja z protestantyzmem-duzo.
                homo jest konsekwencja naturalnych procesow.
                I protestanci to przyjmuja.
                A demokracja kosciola wzmacnia demokracje panstwa-proste?

                > Z nauki mozna wywiesc przekonanie, ze wartosci mozna ksztaltowac
                > demokratycznie? To jakies brednie.

                w ktorym miejscu ja tak uwazam?
                Czy jestes wtorna analfabetka?
                masz racje bzdury piszesz.
                w demokracji kazdy ma glos, w totalitaryzmie nie.
                Nauka opiera sie na weryfikacji kk nie.

                >
                > Poza tym jesli chcemy ksztaltowac nasze wartosci demokratycznie
                > (bzdura sama w sobie)

                NIE WIN NIKOGO ZA TO ZE PISZESZ BZDURY
                poza tym wartosci/przekonania zmieniaja sie zgodnie ze zmienianym prawem, ktore
                zmienia sejm itd.
                Zostalo to potwierdzone badaniami socjologicznymi.

                > to mysle, ze w Polsce jednak ludnosc
                > opowiedzialaby sie za zakazem aborcji przy ewentualnym
                > referendum (popatrz na wyniki sondarzy).

                ;] kogo wyniki portalu w drodze;]

                pozdrawiam
                j.

                ps. czy postawisz sobie rowniez pale z religioznawstwa;]> Piatka z biologii,
                ale z religioznawstwa pala. Protestantyzm
                > jest bardziej naukowy, co Luter robil badania archeologiczne w
                > Palestynie? Przeciez w czasie reformacji nawet nie istniala
                > nauka w naszym rozumieniu.

                Co to znaczy nauka w naszym rozumieniu?
                Nauka wg kogo?
                Czy protestantyzm od Lutra nie ulega przemianom?
                Czy w czasach Lutra byl chociazby protestancki biskup o homoseksualnych
                sklonnosciach?
                Religia sie zmienia, jej wartosci rowniez, protestantyzm w wiekszym stopniu
                korzysta z osiagniec nauki, w wiekszym stopniu wyznaje demokratyczne zasady
                tworzeniw wartosci, wybacz mika z "religioznawstwa pala"
                Cudzyslow tutaj swiadczy o cytacie;o)
              • kkkaczory_piss_brothers CBOS 61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antya 14.03.04, 03:13
                CBOS 09.2003. 61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antyaborcyjnej
                Większość ankietowanych (61%) opowiada się za złagodzeniem
                przepisów dotyczących aborcji. Zwolennicy zaostrzenia prawa
                o przerywaniu ciąży stanowią jedną piątą badanych (20%),
                a niemal taka sama liczebnie grupa (19%) nie ma
                wykrystalizowanej opinii w tej sprawie.

                Ponad połowa respondentów (56%) uważa, że kobiety powinny
                mieć możliwość przerywania ciąży ze względu na szczególnie
                ciężkie warunki materialne lub trudną sytuację osobistą.

                Im badani są lepiej wykształceni, tym większy ich odsetek uważa, że prawo
                o przerywaniu ciąży należy zmienić, a im gorzej - tym więcej przeciwników
                zmiany, ale
                także tym więcej osób niemających zdania w tej sprawie.

                Opinie ankietowanych w tej
                sprawie silnie związane są z ich wykształceniem: im ono niższe, tym więcej
                zwolenników
                zaostrzenia prawa, a im wyższe, tym więcej pragnących jego liberalizacji.


                www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2003/K_139_03.PDF
              • kkkaczory_piss_brothers Syndrom post-ANTY-aborcyjny w świetle badań 14.03.04, 03:14
                "Syndrom postaborcyjny" w świetle badań2
                Zwolennicy teorii dotyczącej "syndromu post-aborcyjnego" zakładają, że aborcja,
                jako czynnik stresogenny, musi powodować u kobiet zaburzenia natury
                emocjonalnej i psychicznej. Swoje założenia potwierdzają badaniami prowadzonymi
                głównie wśród tych kobiet, dla których aborcja jest przeżyciem silnie
                stresującym. Jest dość charakterystyczne, że przeważająca większość
                uczestniczek tych badań utożsamia aborcję z morderstwem. Na przykład w jednym z
                nich, przeprowadzonym na grupie 30 kobiet (Speckhard, 1985, 1987), tego zdania
                było aż 96% badanych. Wyniki uzyskane na tak dobranej i tak nielicznej grupie
                nie mogą stanowić przekonywującego potwierdzenia tezy wysuniętej przez autorów.
                Ciekawych informacji na temat wpływu aborcji na stan psychiczny kobiet
                dostarczyły badania przeprowadzone w Danii. Komputerowy system gromadzenia
                danych dotyczących zdrowia obywateli pozwolił na objęcie nimi całej populacji
                kobiet w wieku 15(49 lat (prawie 1,17 mln).
                Porównanie danych wykazało, że liczba kobiet, które skorzystały z opieki
                psychiatrycznej w ciągu trzech miesięcy od aborcji lub porodu, jest w obu
                przypadkach praktycznie taka sama (odpowiednio 1,3 i 1,2 przypadki na tysiąc
                kobiet). W przypadku całej populacji kobiet wskaźnik korzystania z opieki
                psychiatrycznej był niewiele niższy (0,7 przypadków na tysiąc). W grupie kobiet
                samotnych (które się rozwiodły, rozstały z partnerem lub owdowiały) liczba
                kobiet korzystających z pomocy psychiatrycznej była kilkakrotnie wyższa w
                przypadku tych kobiet, które poddały się aborcji, niż w przypadku tych, które
                odbyły poród (odpowiednio 6,4 i 1,7 przypadków na tysiąc). Można przypuszczać,
                że w tej grupie kobiet częstsze były przypadki przerywania wcześniej pożądanej
                ciąży. Mogło to mieć zapewne negatywny wpływ na ich stan psychiczny. Duńskie
                badania wykazały jednak, że aborcja stanowi bardzo niewielkie zagrożenie dla
                zdrowia psychicznego kobiet.
                W 1989 r. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne powołało panel ekspertów,
                który miał ocenić wpływ aborcji na stan psychiczny kobiet.
                Decyzja Stowarzyszenia spowodowana była częstym podnoszeniem tego problemu
                przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Członkowie panelu postawili sobie za cel
                zebranie i przedstawienie informacji uzyskanych w sposób rzetelny i wiarygodny.
                Prowadzone badania miały obejmować nie tylko przypadki aborcji dokonanych ze
                względu na zdrowie fizyczne i psychiczne kobiety, ale przede wszystkim te,
                które przeprowadzono w pierwszym trymestrze ciąży legalnie i na życzenie
                kobiety. Panel wykazał, że najbardziej stresujący dla kobiet jest okres przed
                samym zabiegiem. Uczucie żalu, które może występować po zabiegu z biegiem czasu
                ustępuje, a sama aborcja u przeważającej większości kobiet nie powoduje
                problemów psychicznych. Co więcej, badane kobiety w większości twierdziły, że
                bezpośrednio po zabiegu odczuły ulgę.
                Dalsze badania wykazały, że prawdopodobieństwo wystąpienia problemów
                psychicznych po poddaniu się aborcji jest dużo wyższe w przypadku kobiet, które
                z reguły źle znoszą trudności życiowe, niż wśród tych, które dobrze sobie z
                nimi radzą. Również te kobiety mające tendencję do obciążania siebie winą za
                sytuację, w jakiej się znalazły, są bardziej skłonne do depresji i problemów
                psychicznych po poddaniu się aborcji. Ciekawych informacji dostarczyły badanie
                długoterminowe. Wykazały one mianowicie, że kobiety, które tylko raz przerwały
                ciążę, mają statystycznie o wiele wyższe poczucie własnej wartości niż te,
                które nigdy nie poddały się aborcji. Ta różnica była nawet większa, gdy
                dotyczyła kobiet, które nie przerwały niechcianej ciąży i zdecydowały się
                urodzić. Poczucie własnej wartości u kobiet, które poddawały się aborcji
                wielokrotnie, było takie same jak w przypadku kobiet, które ciąży nie
                przerywały.
                Podsumowując, wszystkie badania potwierdziły, że o stanie psychicznym kobiet,
                które poddały się aborcji, decydują czynniki inne niż sam zabieg. Mogą nimi być
                m.in. sposób, w jaki doszło do ciąży, relacje z partnerem, światopogląd,
                poglądy najbliższego otoczenia, okoliczności towarzyszące aborcji.
                2 na podstawie artykułu Henry P. Davida "Psychologiczne skutki aborcji"
                opublikowanego w Abortion Matters (International Conference on reducing the
                need and improving the quality of abortion services, marzec 1996).

                www.waw.pdi.net/~polfedwo/publikacje/biuletyn/dodatki/dodatkowe1.htm
            • Gość: jerza Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKO IP: *.crowley.pl 03.08.04, 23:36
              Jakie punkty styczne posiada zygota człowiek? Takie mianowicie, że sam nim jest
              (czemu niby miałaby nie być, jeśli nie człowiekiem, to niby kim? hipopotamem?).
              Wymyśliłeś sobie, że nie jest człowiekiem i od razu fajniej się poczułeś i
              chyba rzeczywiście nie jesteś w stanie dostrzec, że jest to arbitralna decyzja,
              a fakty z podręcznika do biologii nic tu nie wnoszą.
        • Gość: gapcia Znam jeden przypadek syndromu posta IP: *.nyc.rr.com 12.03.04, 04:39
          i dostala ja osoba,ktora nie tylko nigdy nie byla w ciazy, ale
          podejrzewam, ze nie miala okazji byw sposob naturalny zajsc w
          ciaze. ZADNA z moich kolezanek nigdy nie miala wyrzutow
          sumienia z powodu aborcji. I ja tez bym nie miala, decyzja jest
          zawsze trudna, ale zawsze sluszna. Ten syndrom to maja obroncy
          zycia "napoczetego", bo oczywiscie zycie narodzone
          (biologicznie wartosciowa kobieta) sie nie liczy. Zapewniam
          was, ze gdyby to faceci zachodzili w ciaze nikt nie dyskutowal
          by na ten temat - oczywiscie dozwolone. A swoja droga ta ustawa
          w Polsce to taka swiatowa zenada. Nawet nie moge powiedziec, ze
          XIX wiek bo w XIXw skrobanka nie byla grzechem, tylko byla
          niebezpieczna.
          • Gość: jerza Re: Znam jeden przypadek syndromu posta IP: *.crowley.pl 04.08.04, 00:08
            Nie oczekuj, że koleżanka, która zabiła swoje dziecko, przyzna ci się do
            wyrzutów sumienia. Ona się nie przyzna do nichh nawet sama przed sobą - nie
            wiedziałaby co z nimi zrobić. To instnktowna samoobrona psychiczna i niczego to
            nie przesądza. Rzadko taka kobieta jest w pełni świadom dramatycznego stanu
            swojej psychiki i kosztów które ponosi.
          • acsis Re: Znam jeden przypadek ... 22.08.04, 21:40
            feministko-jak możesz zapewniać ,że gdyby to mężczyźni by rodzili to nie było
            by takich dylematów? sprawdzałas na jakiejś innej planecie?skad wiesz ,że taka
            decyzja jest zawsze słuszna?????????bo to bardzo zastanawiajace! a np w
            przypadku złych warunków materialnych?twój wywód to zadne argumenty.Może np ta
            matka w dzień po porodzie wygrałaby w totka?itp ale Kurde-jej dziecka już nie
            ma!
            tak na marginesie-ja mam taki syndrom!"wpadłam" i spanikowałam. Do dziś wstydze
            się tych kilku myśli które przemkneły mi po głowie...:((( jak mogłam brać to
            pod uwagę. Dziś wiem ,ze to był po prostu szok.na szczescie i dzięki Bogu
            szybko mnie otzreźwiło!teraz mój synek mówi do mnie mama (a jego tata-kochana
            żono!)i to jest po prostu niewiarygodne...takie szczęście.
        • Gość: jerza Re: _______ANTYABORCJONISTO POZWÓL ŻYĆ CZŁOWIEKOW IP: *.crowley.pl 03.08.04, 23:27
          Nabełkotałeś się pracowicie. Nie przedstawiasz żadnego racjonalnego powodu, dla
          którego nie należałoby uważać zygoty za człowieka (to że dla ciebie jest tak
          wygodniej nie jest żadnymm racjonalnym powodem). To że różni się ona bardzo od
          dorosłego człowieka, wszystkie fakty biologiczne przytoczone przez ciebie, są
          oczywistością. TYLKO CO NIBY MA Z TEGO WYNIKAĆ? Każdy - przepraszam za
          wyrażenie - fenotyp, czymś się różni od innych. W jaki sposób wyprowadzasz
          jednak z tych oczywistych faktów myśl o tym, że można bezkarnie zabić któryś z
          nich, jest twoją słodką tajemnicą. Negatywny wynik EEG oznacza śmierć
          człowieka, ale na etapie zarodka EEG nie istnieje! Brak EEG nie oznacza więc że
          jest martwy, jest jak najbardziej żywy, więc nie rozumiem, na czym opierasz
          myśl, że można go zabić (powtarzam - fakt że byłoby to dla ciebie wygodne, nie
          jest żadnym argumentem ani powodem). Uczciwość w myśleniu wymaga bezstronności -
          ty najpierw wybierasz wniosek ("płod nie jest człowiekiem" - wiadomo, tak
          wygodniej), a dopiero potem starasz się wymysleć na siłę jakieś argumenty.
          Dlatego wypada to tak beznadziejnie głupio. Twoje usilne (i bezskuteczne - bo
          nie podajesz żadnej konkretnej granicy - sam widocznie czujesz, że brniesz w
          absurd) próby wymyślenia jakieś sztucznej granicy wiekowej do której fajnie by
          było móc zabijać ludzi dla własnej wygody budzi obrzydzenie. A gdy ktoś w
          zwyczajnym ludzkim odruchu się temu sprzeciwia, ty przytaczasz banalne fakty z
          podręcznika biologii. Tylko jakoś nie wyjaśniasz po co.
        • acsis biologiczna demagogia 22.08.04, 21:10
          owszem,twoje wywodu brzmią logicznie!ale najczęściej tylko pozornie!
          Jeśli jajko nie jest kurą, to jest nia w potencji-to konkretne jajko rozwinie
          się w jedną, niepowtarzalną kure!a więc można przyjąć, ze zabijając to jajko-
          zabijasz te kurę.(tok rozumowania podobny do twojego, z wektorem strzałki w
          przeciwnym kierunku)

          z falami eeg nawet się zgdzę w pewnym stopniu,podobna sytuacja jest przecież
          przy odłączaniu osób w śpiaczce...jednak jest to dyskusyjne i nie przekonuje
          mnie ...
          a wogóle to konkretniej prosze, skoro to biologia ma decydować-to do 3 czy 4
          miesiaca nie wytwarza tych fal-no bo jak do 3 a my zabijemy dziecko w 4 , to
          dokonujemy morderstwa!
          cpo z tego,że nie każdy Kościół jest przeciw?czego to dowodzi? nie każdy
          człowiek uważa ,ze kradzież to coś złego a jednak większość tego nie popiera...

          konsekwencje wyboru...-powinno się myśleć o konsekwencjach przed podjęciem
          współżycia.(z jakiego ja ciemnogrodu jestem...hihi?)jak uprwiasz seks, to
          zawsze powinienes/as brać pod uwagę możliwość ciąży.Dlatego wlaśnie nie należty
          tego robić z byle kim i zbyt wcześnie.proste.

          poszczególne fazy ontogenezy człowieka prowadzą do powstania człowieka ,
          właśnie tak jak ty go pojmujesz(bo dla mnie człowiekiem jest ten ,kto ma duszę)
          a więc przerywając tę fazę nie dajemy sznsy człowiekowi!

          nie wiem skad dane o 12% szans, że z zapłodnionego jaja urodzi sie
          dziecko...może te szanse są tak małe, bo mordujemy dzieci przed narodzeniem. A
          poza tym jeslki to tylko 12% to chyba powinniśmy o te zapłodnione jajeczka
          lepiej dbać;) Ten "argument" procentowy to już zupełne nieporozumienei!!!dopóki
          mamy do czynienia osobno z plemnikiem i z kom. jajową dopóty nie ma człowieka.
          Przeciez to połączenie kom. daje charakterystyczny dla danego człowieka
          garnitur 46 chromosomów!a więc , to jakie jest prawdopodobieństwo ,że dany
          plemnik stanie się kiedyś człowiekiem niczego nie dowodzi.

          Pierwszym , najważniejszym prawem człowieka jest prawo do zycia. w każdej
          religi, w każdej konstytucji-jest to tzw prawo naturalne, najbardziej oczywiste
          ze wszystkich( bo pozwalające gatunkowi przetrwać!;)

          A co z wcześniakami-przychodzą na świat np w 8 miesiacu- i co , mozna je ot
          tak , zabić przez kolejny miesiac ich życia?bo tak wynika z twojego wywodu!
          i jeszcze jedna kwestia- co jeśli nie zna się dokładnej daty poczęcia?a tak
          przeciez jest najczesciej.mam znajomą ,która przez ok 4 miesiace nie
          wiedziała ,że jestw ciaży!(miała plamienia podobne do miesiaczki)A jeśli mamy
          się tak ściśle trzymać kryteriów biologicznych, to trzeba by bardzo dokładnie
          znać wiek płodu!bo a nuż już ma te fale ....

          Cech morfologicznych nie mozna rozpoznać u zygoty-jednakże genetycznie jest to
          człowiek!i juz-jeden argument przeciw drugiemu tej samej wagi. Jeśli ktoś np w
          wyniku wypadku traci 4 kończyny i ma b. poparzone ciało to nie bardzo
          przypomina człowieka.To mozemy go zabić? wygląd to troche mało ,by rozstrzygał
          o kwestii życia, nie?

          jako katoliczka, uważam ,że to Bóg za naszym pośrednictwem stwarza życie i
          każde obdarza duszą!a więc dla mnie człowiek jest od chwili połączenia kom
          rozrdodczych. ale twoim Bogiem jest chyba nauka, biologia...byli już
          tacy...różnie się to końfczyło
          • Gość: Charlotte Re: do acsis IP: *.vig.bostream.se 28.08.04, 11:32
            Strasznie sie tym wszystkim przejmujesz. Nie widzisz, ze ta dyskusja toczyla
            sie tu pol roku temu? Nikt Cie juz tu nie przeczyta...Poza tym niektore
            argumenty, ktore wytaczasz sa po prostu smieszne, np." jeszcze jedna kwestia-
            co jeśli nie zna się dokładnej daty poczęcia". Jak ktos nie zna, to idzie do
            ginekologa, ten robi serie roznych nowoczesnych badan i te date okresla. A poza
            tym Ty, droga katoliczko, jak sie zreszta zwierzylas, sama rozpatrywalas
            mozliwosc aborcji. Wiec nie grzmij tutaj, jakbys byla sw. Teresa.
    • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 08:25
      Gość portalu: emar napisał(a):

      > Jak zawsze,Kinga Dunin usiłuje to co stoi na
      głowie,sprowadzić z
      > powrotem na nogi.Tylko,co to da?Tamci znacznie głośniej
      krzyczą.

      Zgadzam sie. Pani Kingo, zycze powodzenia w dalszych probach
      stawiania z glowy na nogi. Od sluchania o "nienarodzonych
      dzieciach" mdli mnie. Niech zyje liberalne prawo w kwestii
      dopuszczalnosci aborcji! Zwolennicy zdrowego rozsadku i
      przyzwoitosci, laczmy sie! Przestanmy siedziec jak myszy pod
      obskurancka miotla ! Niech zyje wolnosc wyboru !!!
      • Gość: janek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 14:23
        ci którzy kradna - z jakiego prawa korzystają?
        ci którzy przekraczają przepisy ruchu drogowego - z jakiego
        prawa korzystają?
        ci którzy zabijają - z jakiego prawa korzystają?
        WSZYSCY CI KORZYSTAJĄ Z PRAWA WOLNOŚCI, które jest prawem
        każdego człowieka!
        I co z tego. Wolno im tak postępować? WOLNO! A mimo tego
        podlegają osądowi i karze.
        Dziwne, że Kinga Dunin tylko w tej jednej sprawie domaga się
        poszanowania dla wolnego wyboru. Dlaczego Kinga Dunin nie
        namawia do kradzieży, zabijania, oszukiwania...itd. Ciekawe, że
        w tym wypadku umie nazwać zło złem. Dlaczego więc ma problemy z
        aborcją. Dlaczego uparcie twierdzi (i tym samym manipuluje
        ludźmi, twierdząc), że tylko wierzący mają wyrzuty sumienia?
        Moja sąsiadka od 30 lat twierdzi, że jest ateistką, ale
        rownoczesnie jest przeciwko aborcji. Skąd ona to wie? Uwierzyła
        jakiemuś "czarnemu"? A może po prostu ma sumienie.
      • Gość: acsis a mnie mdli jak widze zdjęcia z aborcji idiotko!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 23:06
    • Gość: Katarzyna NARESZCIE KTOS TO NAZWAŁ! IP: 172.20.6.* 21.02.04, 09:43
      Znam bardzo wiele kobiet, ktore przerywały ciążę. Ciężkie
      wyrzuty sumienia, owbinianie sie za morderstwo - dotyczą
      zasadniczo tych, które wciągnięto w kościelną maszynkę moralną.
      Maszynkę, która przerabia dramat na zbrodnię. Problem nie tkwi w
      sumieniu, tylko w jego ukierunkowaniu. Odpowiedzialność za zycie
      w ogóle, za płody. Ale już za zycie narodzone jakos nie bardzo.
      Za dramaty kobiet tez nie. Kościoł się nie poczuwa do winy,
      kościół sie nie spowiada. Politycy zbijają swój kapitał na tej
      rozgrywce, manipulując uczuciami i sumieniami kobiet. Nie dość,
      ze kobiety mają czuc sie jak przestepczynie w świetle prawa, to
      jeszcze wmawia się im objawy, podpowiada, sugeruje, namawia do
      przezycia syndromu! Nie jestes chora kobieto - to widac jestes
      chora. Nie masz syndromu postaborcyjnego - to znaczy, że
      wyparłas ten syndrom, ale: u hu ha! uwaga i tak cie dopadnie!
      DOSĆ TEGO. Syndrom postantyaborcyjny - ta nazwa trafia w
      dziesiątkę.
      • Gość: magda.gdansk Re: NARESZCIE KTOS TO NAZWAŁ! IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:45
        > Znam bardzo wiele kobiet, ktore przerywały ciążę. Ciężkie
        > wyrzuty sumienia, owbinianie sie za morderstwo - dotyczą
        > zasadniczo tych, które wciągnięto w kościelną maszynkę moralną.
        > Maszynkę, która przerabia dramat na zbrodnię. Problem nie tkwi w
        > sumieniu, tylko w jego ukierunkowaniu. Odpowiedzialność za zycie
        > w ogóle, za płody. Ale już za zycie narodzone jakos nie bardzo.
        > Za dramaty kobiet tez nie. Kościoł się nie poczuwa do winy,
        > kościół sie nie spowiada. Politycy zbijają swój kapitał na tej
        > rozgrywce, manipulując uczuciami i sumieniami kobiet. Nie dość,
        > ze kobiety mają czuc sie jak przestepczynie w świetle prawa, to
        > jeszcze wmawia się im objawy, podpowiada, sugeruje, namawia do
        > przezycia syndromu! Nie jestes chora kobieto - to widac jestes
        > chora. Nie masz syndromu postaborcyjnego - to znaczy, że
        > wyparłas ten syndrom, ale: u hu ha! uwaga i tak cie dopadnie!
        > DOSĆ TEGO. Syndrom postantyaborcyjny - ta nazwa trafia w
        > dziesiątkę.

        Brawo, Katarzyno. Swietnie, trafnie i prawdziwie powiedziane. Gratuluje i
        zgadzam sie w zupelnosci. Pozdrowienia.
      • Gość: rusałka Powiem tylko: święta racja, pani Dunin!! IP: *.one.pl 25.02.04, 09:46
        Gość portalu: Katarzyna napisał(a):
        Nie jestes chora kobieto - to widac jestes
        > chora. Nie masz syndromu postaborcyjnego - to znaczy, że
        > wyparłas ten syndrom, ale: u hu ha! uwaga i tak cie dopadnie!
        > DOSĆ TEGO. Syndrom postantyaborcyjny - ta nazwa trafia w
        > dziesiątkę.

        Nic dodać, nic ująć
      • tees1 rzeczy nie istnieja nie nazwane, prawda? 27.02.04, 14:23
        Niedawno GW zamieszczala wypowiedz bylego pracownika obozu koncentracyjnego w
        Korei Polnocnej. Facet mowil, ze torturujac i zabijajac wiezniow nie czul
        zadnych wyrzutow sumienia. Bo on nie zabijal ludzi, tylko pozbywal sie wrogow
        ludu. Ulegl propagandzie oddczlowieczajacej ofiary, wiec mogl z czystym
        sumieniem zabijac. Teraz, gdy jest na Zachodzie, powoli dotrze do niego, jakich
        zbrodni dokonal, i bedzie mial kaca. No i po co mu to, ten kac, ktory bedzie
        tylko narastal? Masz racje, ze "Problem nie tkwi w sumieniu, tylko w jego
        ukierunkowaniu."

        Spedzanie plodow jest moralnie naganne od zawsze. I nie ma to nic wspolnego z
        kosciolem czy chrzescijanstwem, tylko z szacunkiem czlowieka dla czlowieka. W
        IV-V wieku przed nasza era Hipokrates pisal w "Przysiedze" lekarskiej: "nie dam
        nigdy niewieście środka poronnego". Jak podaje encyklopedia, ta
        jego "Przysięga" to kanon etyki lekarskiej aktualny do naszych czasów.

        To jasne, ze istnieja zwolennicy zabijania plodow. To zrozumiale, ze wola nie
        byc za zabijanie plodow karani, niz byc karani. Ale tym sie rozni kraj
        cywilizowany od barbarzynskiego, ze zycie jest szanowane, a zabijanie jest
        karane.

        I nie jest argumentem, ze ktos gdzies robi jeszcze gorsze rzeczy, albo nie
        stara sie jak uwazamy ze powinien, wiec co to jest zabicie takiego plodu.

        Jesli ktos ma kaca po zabiciu, to po prostu sumienie u niego jeszcze dziala. I
        nie jest to wynik propagandy. Ten ma mozg wyprany, kto zabija beznamietnie.
        • Gość: acsis Re: rzeczy nie istnieja nie nazwane, prawda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 23:09
          popieram w 100% to co napisałaś!brawo
    • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 10:42
      Taaa... Jako alternatywę na "wmawianie", że zabijanie jest złe, feministkie
      proponują wmawianie, że zabijanie jest dobre. Jasne, uśpić sumienie można,
      tylko do czego to prowadzi?
      • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 10:58
        A gdyby ten artykuł napisała Zenia Kowalska,której nie można przypiąć tej łatki
        feminizm,to co stałoby się z połową waszej argumentacji przeciw aborcji?
        No,więc radzę się zastanowić ,czy tylko nawiedzone feministki(swoją drogą
        ciekawe,jak one mają wyglądać -jak połaczenie Hitlera z zarośniętą na nogach
        lesbijką?)postulują mądre myślenie o dopuszczelności aborcji,bo coś mi się
        wydaje,że nie tylko,bo w takim razie 65% Polaków byłoby feministkami.
        • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 11:03
          A kto pisał ten artykuł?
          Nie ważne kto, ale jak i co. A za aborcja opowiadają się w pierwszej kolejności
          feministki, chłoptasie uciekający przed odpowiedzialnością za swe czyny, oraz
          paniusie mówiace: "ja nie jestem zadną feministką, ja jestem normalna", ale
          aborcja i antykoncepcja powinny być dozwolone.
          • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:34
            Rozumiem,że piszesz pracę naukową popartą statystyka,której tematem jest
            rozkład w społeczeństwie tendencji do stosowania świadomej antykoncepcji i
            równie świadomej aborcji i stąd te dane?
            • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 14:46
              Z zycia. Odpowiedzialne kobiety nigdy by czegoś takiego nie zrobiły!
              • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:03
                Tzn.rozsądne kobiety nigdy nie stosowałyby antykoncepcji? Specyficznie pojęty
                rozsądek,bo w takim razie wszystkie moje znajome nie są rozsądnymi kobietam.
                • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 15:49
                  Czy Ty masz jakies problemy z rozumieniem tekstu pisanego? Wsakaż mi gdzie ja
                  cos takiego napisałam.
                  • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:53
                    Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.Proszę:

                    oraz
                    paniusie mówiace: "ja nie jestem zadną feministką, ja jestem normalna", ale
                    aborcja i antykoncepcja powinny być dozwolone.


                    • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 16:11
                      To był skrót myślowy. Faktycznie nie wyraziłam się jasno. Przepraszam.
                      Antykoncepcja jest przecież dozwolona. Chodziło mi o jej szczególne poparcie
                      przez państwo - dofinansowywanie, rozpowszechnianie w szkołach itd. Jestem
                      przeciwna rozdawaniu dzieciakom prezerwatyw i wbijaniu do glowy, ze to
                      bezpieczny seks. Nie ma 100% metody antykoncepcji. Dlatego mogą ja stosować
                      ludzie, którzy w razie gdy zawiedzie, przyjmą swoje dziecko.
                    • Gość: GGigus Klarysa! brawo! IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.04, 00:07
              • Gość: kolka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 23.02.04, 07:24
                Gość portalu: Nelka napisał(a):

                > Z zycia. Odpowiedzialne kobiety nigdy by czegoś takiego nie
                zrobiły!


                Jestem odpowiedzialna i to bardzo. A ciążę usunęłam, bo właśnie
                jestem odpowiedzialna. Mój napasiony ideałami inicjator i
                współautor ciąży zakończył nasz czteroletni związem tekstem w
                stylu - nie uważałaś co robisz, to rób co uważasz. Tydzień
                później straciłam pracę. Za dwa tygodnie umarła mama,jedyna
                istota, która mogła mi pomóc. Wszystko się zawaliło.

                Nie mam wyrzutów sumienia, nie cierpię z powodu usunięcia
                ciąży. Podjęłam właściwą decyzję. Teraz zaczynam się wydobywać
                na powierzchnie, znalazłam nową pracę. Nie dostałabym jej będąc
                z sześciomiesięcznym brzuchem. Itd, itp.

                A to nie było życie, tylko płód z nasienia bardzo
                nieodpowiedzialnego człowieka, tyle tylko, że w moim ciele.
                • Gość: magi Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pronet.lublin.pl / *.pronet.lublin.pl 10.08.04, 23:25
                  Współczuję Kolce, i to bardzo. Wydaje mi się jednak, że o tej przerwanej ciąży
                  ona nigdy nie zapomni. Ja do dziś nie mogę zapomnieć - choć nie przerwałam, a
                  poroniłam. Starałam się wyprzeć z pamięci, ale powraca, choć minęło chyba z
                  pięć lat. Ciągle boli.
          • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:48
            > A kto pisał ten artykuł?
            > Nie ważne kto, ale jak i co. A za aborcja opowiadają się w pierwszej
            kolejności feministki, chłoptasie uciekający przed odpowiedzialnością za swe
            czyny, oraz
            > paniusie mówiace: "ja nie jestem zadną feministką, ja jestem normalna", ale
            > aborcja i antykoncepcja powinny być dozwolone.

            Omatkoboska, to antykoncepcji Nelka i jej nawiedzona druzyna tez nam
            zabronia??? jakby nie dosyc bylo tego szlabanu na aborcje???



            • Gość: Dora Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.telsten.com / 10.21.2.* 24.02.04, 16:01
              O BOŻE ... JA ZABIJAM PLEMNIKI!!!
          • Gość: agia Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.telsten.com / 10.21.2.* 24.02.04, 16:00
            Biedna kobieto... Martw się O swoje sumienie.
        • frolix Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 15:34
          Tekst nie jest feministyczny z powodu autorki feministki, ale jest
          feministyczny z powodu feministycznej zawartości. I dlatego nikt poza
          feministką nie mógł go napisać.
      • magic00 Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 18:18
        Nie słyszałam, aby K.Dunin wychwalała zabijanie lub aby jakakolwiek feministka
        twierdziła, że aborcja jest dobra. Są za prawem wyboru, co obrońcy życia
        poczętego chętnie przekręcają jako propagowanie aborcji.
      • Gość: Emilia Sumienie to produkt kultury! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 20:44
        Ale sumienie jest uwarunkowane kulturowo. Kto się nie zgadza, nie jest po
        prostu świadomy mechanizmów rządzących ludzkim umysłem. Kultura jest domeną
        wartości...
    • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:01
      kiedys nie wypowiadałam sie na temat aborcji, bylo mi obojętne czy będzie to
      legalne czy tez zabronione. odkąd jestem matką wiem, ze aborcja jest czymś
      zdecydowanie nagannym (oprócz oczywiście sytuacji wyjątkowych)
      śmieszne jest dla mnie kiedy kobieta mówi, że nie urodzi dziecka, bo czuje sie
      odpowiedzialna, nie chce skazywać swoje pierwsze dziecko na zycie w biedzie, ze
      jest jeszcze nie przygotopwana na bycie matką (w czym objawia sie jej
      odpowiedzialność). fakt jest faktem, ze aborcja to deecyzja zabicja życia.
      i poczucie winy, oraz udreka wynikająca z faktu zabicja towarzysząca w życiu
      nie sa wynikiem indoktrynacji, a skutkiem sumienia, ktory w każdym czlowieku
      jest i wtedy, gdy potrzeba odzywa sie
      nie wyobrazam sobie bym mogla skazac swoje nieczego nie spodziewające sie
      dziecko na śmierć przez rozerwanie, dziecko, które czuło sie tak dobrze i
      bezpiecznie w brzuszku jego mamusi.
      • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:05
        OK w Twoim brzuszku czuje się obrze,inna kobieta moze się czuć tak,jakby nosiła
        w swoim brzuszku imadło.I problem polega na tym,żeby nie "wydzierać się" nad
        głową tej kobiety ,że tu i teraz ma kochać imadło ,bo ma je w brzuszku.Rzeczy
        nie zawsze są takie,jakimi się wydają.
        • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 11:12
          Nie musi go kochać, nikt do kochania jej nie zmusi. Ale jak sobie naważyła piwa
          to niech teraz pije. A dziecko moze oddać do adopcji. Nie ma prawa mu odbierać
          życia z powodu swego widzimisię.
          • szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 12:55
            nie, no pieknie.
            'nawarzyla sobie piwa, to je musi wypic'? troche sie zastanow, co piszesz. sama
            sobie nawarzyla? ale sama musi wypic...
            i nie jest istotne, czy chce miec dziecko, czy chce rodzic, prawda? nie jest w
            ogole istotne, czy sie zabezpieczala, czy nie... nie ma dla ciebie znaczenia,
            czy ma za co utrzymac chocby siebie, nie mowiac nawet o dziecku...
            zgwalcona kobieta (nawet przez meza) nie ma uczuc, ale w razie czego, to i tak
            musi zachowac w czystosci twoje sumienie. z powodu twojego 'widzi mi sie'.
            chcesz byc inkubatorem dla czegos, czego nie kochasz i nie chcesz, to sobie
            badz - nikt ci nie zabrania.
            • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 13:03
              Czy ja napisałam choć jedno słowo o zgwałconych kobietach???????
              Masz jakiś dar, że czytasz, to, czego nie napisałam?
              Natura nie jest sprawiedliwa. I taki to już los, że to kobiety rodzą dzieci i
              na nich ciązy większa odpowiedzialnosc, choćbyście się nie wiem jak broniły,
              nie zmienicie tego.

              Nie napisałam nawet słówka o kobietach zgwałconych. Pisałam o kobietach, które
              z własnej woli kochają się (lub pieprzą) z facetem, niezależnie od tego, czy to
              ich mąż, chłopkak, czy przygodny facet.

              Seks nie bez powodu zarezerwowany jest dla ludzi dorosłych. Chciałoby się dodać
              jeszcze - odpowiedzialnych. Niestety, coraz więcej ludzi jest gotowa zrobić
              wszystko by uciec przed odpowiedzialnością za w_ł_a_s_n_e czyny.
              • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 13:25
                Tylko,że cała medycyna jest od zarania w sporze z naturą,więc chyba medycy
                hurtem w piekle skończą,albo co...
                • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 14:53
                  Medycyna jest po to by pomagać ludziom, pomagać naturze. Nie po to, by
                  niszczyc. A aborcja to niszczenie i zabijanie.
                  • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:06
                    A in vitro i antykoncepcja to też niszcenie i zabijanie? Nikt nie postuluje
                    aborcji,ale po pierwsze,oświatę seksualną,które doprowadzi do tego,że mało lub
                    mniej ludzi ,nie będzie chciało dziecka w swoim brzuchu,bo będzie umiało go
                    uniknąć.
                    • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 15:54
                      Czy ja coś napisałam przeciw in vitro i antykoncepcji, albo przeciw oświacie
                      seksualnej? Ty chyba naprawdę masz jakiś problem z myśleniem.
                      • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:02
                        Jedna sprawa:Argumentacja ad personam obrażająca adwersarza to nietakt
                        erystyczny.
              • szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 16:31
                pisalas o aborcji, a jest ona legalna w tym przypadku.
                zabieg we wszystkich sytuacjach polega na tym samym, a 'zlo jest zlem'.
                ponadto ujelas kwestie niesprawiedliwosci natury slowami 'nawarzyla sobie piwa,
                to niech je teraz pije' - a to juz nie jest kwestia natury.
                to, ze wg ciebie jest zarezerwowany dla ludzi doroslych, nie zmienia faktu, ze
                nie tylko tacy go uprawiaja, nie chcac zauwazyc tego faktu ocierasz sie o
                ignorancje.
                poza tym kogo chcesz ukarac? 15-letnia dziewczyne za jej 'nieodpowiedzialnosc'?
                sprawi ci to jakas satysfakcje? uwazasz, ze tak powinno sie zostawac matka?
                tak - czyli dlatego, ze 'wpadla' i ktos jej kazal poniesc kare?
                wiele kobiet dokonuje aborcji, bo w przyszlosci chca byc koachajcymi matkami
                swoich zaplanowanych i chcianych dzieci, a 'nauczka' w postaci wypicia
                nawarzonego piwa moze nie pozwolic im zostac takimi matkami, jak chca. ich
                dzieciom natomiast odbiera sie prawo do normalnego i szczesliwego zycia.
                obroncom embrionow polecam obrone juz zyjacych ludzi.
                jeszcze raz to powiem: seks to nie tylko prokreacja.
                • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 16:56
                  szmaja ale tez chciałam zauwazyć fakt, że bardzo czesto te 15-letnie
                  dziewczynki usuwające ciąże łamą swoje życie...
                  a potem ich zaplanowane dziecko, bardzo czesto przypomina o aborcji. i kazdy
                  uśmiech tego dziciaczka powoduje łzy matki, że potrafiła zabić swoje pierwsze
                  dziecko.
                  aborcja jest traumatyczną sytuacja dla kobiety (nawet gdy jest ona konieczna bo
                  np. płód jest chory), nawet jesli w cvhwili jej dokonywania kobieta karmi sie
                  tymi wszytskimi feministycnymi chasłami o wolnosci
                  • szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 17:10
                    ale ja nie mowie o aborcji jak o obowiazku. to prawo.

                    to, czy kobieta/dziewczynka, ktora usunela ciaze ma wyrzuty sumienia zalezy od
                    indywidualnych cech charakteru, jak rowniez od sposobu, w jaki zostala
                    wychowana.

                    zgadzam sie aborcja jest traumatycznym przezyciem, ale czasami jest po prostu
                    mniejszym zlem. ponadto mysle, ze latwiej kobiecie jest sie pogodzic/uporac z
                    wlasna decyzja niz nakazem/zakazem.
                    • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:18
                      a ja twierdze ze mniejszym zlem bedzie urodzenie dziecka, niz zabicie embrionu
                      (jesli juz tak to rozpatrujemy) ze wzgledu na psychike
                      • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:44
                        Moja droga,sama szukałam lekarza dla 16 -letniej dziewczynki,która za jednym
                        zamachem pozbawiła się dziewictwa i zaszła w ciążę z 17-latkiem, poza którym
                        świata nie widziała,a który miał okazję,za przeproszeniem przelecieć naiwnośc i
                        słodycz,na którą nie zasługiwał.A jak się z nią rozmawiało,to tak jakbyś
                        rozmaiała z przerażoonym dzieckiem-nie chcę,buuuu,pomóżcie,zabiję się itp.Gdyby
                        to dziecko nie usunęło dziecka ,to byłby horror.Dziecka nie ma ,dziewczyna
                        spokojnie skończy liceum,wie już ,że od czegoś jest antykoncepcja-gorzka
                        lekcja,ale dla niej bardzo korzystna.Sytuacja sprzed dwóch lat.
                  • Gość: Matko Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 62.89.73.* 21.02.04, 22:22
                    Uśmiechy dzieciaczków przypominają mi o tym, jak beztrosko traktują one
                    możliwość rozróżnienia pomiędzy hasłami o wolności a chasłami o wolności
                • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:06
                  Skoro nastolatka postanowiła wkroczyć w swiat dorosłych poprzez seks... można
                  tylko szukać winy w jej rodzicach, że gdzieś popełnili błąd w jej wychowaniu,
                  nie uswiadomili córki. Życie nie jest usłane różami. Jesli postanowiła być
                  dorosła, niech będzie - z pełną odpowiedzialnością. Aborcja nie przywroci jej
                  (już) utraconego dzieciństwa.

                  Edukacja seksualna powinna polegać na uswiadamianiu, ale i przestrzeganiu przed
                  konsekwencjami i mądrego wybierania. Każda decyzja współzycia nie dopuszczająca
                  nawet mozliwosci, że może zakonczyć się ten stosunek ciążą, jest
                  nieodpowiedzialna. Ciąża to naturalna konsekwencja współzycia. Trzeba o tym
                  pamietać zawsze gdy się decyduje na seks.
                  • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:59
                    O tym wszystkim pod tytułem wychowanie seksualne,trzeba pamiętać,ale nie
                    kosztem dziewczynki,która ma rodzić i wychowywać,jeśli nie jest do tego
                    gotowa,przygotowanea i nie chce,a nikt jej nie powiedział ,jak się może
                    skończyć jeden raz z wytryskiem i przerwaniem błony dziewiczej.Ja bardzo się
                    cieszę,że jej pomogłam,bo to teraż cudowna młoda kobietka,szczęśliwa,bez
                    żadnych wyrzutów sumienia itp - ona by tego dzieciaka nienawidziła i ja to wiem
                    i ona wie,a pewnie i ty. TA aborcja w jej wykonaniu to było jedno wielkie
                    dziękuję dla lekarza..Zresztą,dlaczego dziewczynka ma być odpowiedzialniejsza
                    niż ten głupi chłopak,który nie założył nawet prezerwatywy?Ludzie,nie
                    przesadzajmy,bo dojdziemy do dzieci u 12 latek...
                  • Gość: Edison Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 206.20.25.* 24.02.04, 22:01
                    "Nelka" jestem lekko przerazona twoimi argumentami. Potepiasz
                    aborcje i to TWOJA opinia i TWOJ wybor, dlaczego chcesz
                    decydowac za wszystkie kobiety? Sa takie sytuacje w zyciu kiedy
                    wybiera sie mniejsze zlo. A slyszalas kiedys powiedzenie "czas
                    leczy rany"? Kobieta ktora nie ma wyboru i urodzi niechciane
                    dziecko krzywdzi siebie a jeszcze bardziej swoje dziecko, a
                    przeciez o to tu chodzi zeby wybrac dobro dziecka. (Nie zabijasz
                    dziecka tylko embrion). A jesli jest ono dokladnym
                    odzwierciedleniem ojca ktory ta kobieta zranil, oszukal,odszedl?
                    Seks jest w reklamach, filmach, w czasopismach, WSZEDZIE. W
                    przypadku mlodziezy najczesciej najpierw dziala poped pozniej
                    zdrowy rozsadek, niestety w zwiazkach nastolatkow dziewczyna
                    jest zawsze ta strona ktora poniesie najwieksze konsekwencje.
                    No wiec pozostaje aborcja jako ostatnia deska ratunku, nie
                    twierdze ze najlepsza ale zawsze jakis wybor-na cale zycie.
                    Jestem za odpowiedzialnoscia za swoje czyny ale niestety czasami
                    polelniamy bledy no i wtedy dobrze ze sami mozemy zdecydowac jak
                    je naprawic.
                • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:11
                  P.S. Ciąża i poród to nie jest kara.
                  • szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 17:18
                    dla niektorych tak, szczegolnie jezeli jej nie chcieli, a komplikuje cale
                    dotychczasowe zycie.
                    ja pytam, czy ukaranie takiej dziewczynki przymusowym porodem, jej dziecka
                    niedojrzala matka, obojga niepewna przyszloscia w gronie wiecznych utzrymankow
                    rodzicow/bezrobotnych/bez perspektyw badz rodzin patologicznych cos daje w
                    kwestii odpowiedzialnosci, obrony 'zycia poczetego'.

                    ciaza, porod, dziecko, macierzynstwo jest wielkim przywilejem, ale dopiero
                    wetedy, kiedy sa chciane, wyczekiwane, upragnione.
                    • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 17:21
                      szmaja masz dzieci?
                    • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:46
                      A czy złodziej, który ukradł ma być od razu rogrzeszony i puszczony wolno (może
                      jeszcze pogłaskany po główce), bo ma ciężką sytuację w domu?
                      • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 18:07
                        Nelka,czy Ty nie przesadzasz? Można być niesamowicie prawym,ale nie
                        wtedy ,kiedy w ramionach dławi się z płaczu młoda istota,która nie chce
                        czegoś,czego była świadoma 5 rzez 10-te i cała ta ciąża zmarnujejej życie ,bo
                        nie ma tu mowa o jakichś ślubach itp rzeczach.Dzieciaki teraz szybciej
                        dojrzewają seksualnie niż mentalnie,a reklama,tv,interneet bombarduje taką
                        ilością seksu,że 12latki chćą wiedzieć,jaki fajny jest orgazm...Życie to nie
                        telenowela typu "Klan" niestety.
        • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:21
          w brzuszku kazdej matki dziecko czuje sie dobrze, a nazwanie takiej malej
          fasoli imadlem nie wydaje mi sie wlasciwe
          wiesz co poogladaj sobie zdjecia dostepne w internecie na temat aborcji
          i powiedz czy nie przemawiaja o Ciebie?
          • Gość: obserwator2 Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:10
            Gość portalu: eliza napisał(a):
            > w brzuszku kazdej matki dziecko czuje sie dobrze, a nazwanie takiej malej
            > fasoli

            Gówno czuje taka "fasola". Póki nie powstanie wystarczająco dużo neuronów, póki
            nie pozamykają się obwody, to nie ma czucia!!!!!!!!

            Jest trochę białka.

            Dlatego teologowie chrześcijańscy już w 4 w. naszej ery odgadli i sformułowali
            tezę, że "dusza" wchodzi do płodu nie wcześniej niż po 6 tygodniach.
            Tak jak komputer, gdy zaczynasz go montować, nic nie zrobi, nic nie zapamieta,
            póki pewien próg kompletności nie zostanie przekroczony.

            Argument z ciągłością jest fałszywy. Sama materia jest nieciągła, a w zygocie
            jest narazie tylko po jednym genie, czyli po jednej cząsteczce. Jak się
            namnożą, zacznie się budowa struktur nerwowych swiadczących o człowieczeństwie,
            o owej duszy o której mówi św. Augustyn.

            Więc odpieprzcie się od terminu "mordowanie dzieci"
        • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:27
          i chocby nie wiem jak ubieralibyście w słowa argumenty dające kobiecie wolnośc
          wyboru w kwestii aborcji, i tak bedzie ona czula sie nieszczesliwa, bardzej niz
          gdyby zostawila to dziecko w szpitalu
          straszna krzywde robicie tym potencjalnym kobieta które poddadzą się temu
          zabioegowi, łamiecie im całe życie w imię jakichś idealów wolności
      • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 11:10
        Zgadzam się z Tobą. Jesli dorosły i naprawdę ODPOWIEDZIALNY człowiek decyduje
        się na seks, to musi wiedzieć, że mimo stosowania antykoncepcji może się to
        skończyć ciążą. Zanim wskoczy do łózka zastanowi się dwa razy, czy jest na tyle
        dorosły, by wziąć konsekwencje swych czynów na siebie. To jest właśnie
        odpowiedzialność. Jeśli nie czujesz się dostatecznie dorosła do bycia matką -
        nie uprawiaj seksu!
        • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:32
          Nazwanie fasolki w brzuszku imadłem wydaje się komuś nie na miejscu,mnie
          natomiast nazwanie kobiety MORDERCĄ wydaje się nie na miejscu.O ile
          zauważyłam,artykuł dotyczy w dużej mierze kwestii języka i tu mamy klasyczny
          przykład (dość prymitywny zresztą),kiedy to jęzzyk buduje całe światy.
          • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:54
            zniszczenie zycia to morderstwo(zabójstwo) to chyba niezaprzeczalny fakt.czy
            dla Ciebie sie to inaczej nazywa?
            • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 12:13
              Czy zniszczenie progesteronem dwudniowej,zapłodnonej komórki to to samo co
              zabicie kijem bejzbolowym 30 latki ,która przechodziła obok stadionu?
              • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 12:20
                I myslę,że o tym każdy powinien decydować sam na sam ze sobą,a nie z całą
                machiną religii wykorzystującej swoje zaplecze mizoginii, niestety.Kobieta nie
                jest idiotką lub inkubatorem i naprawdę,wie co robi.
        • szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 12:59
          chec posiadania dziecka nie zalezy od dojrzalosci. seks nie oznacza checi bycia
          matka, to jest olbrzymia przyjemnosc dla obojga partnerow.
          czy ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci maja nie uprawiac seksu?
          • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 14:51
            > czy ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci maja nie uprawiac seksu?

            Najlepiej, żeby tak właśnie było... Ludzie, którzy nie dopuszczają do siebie
            nawet takiej mozliwości, żeby zostać w danej chwili rodzicami powinni wypić
            szklankę wody zamiast albo się poddać sterylizacji.
            • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 15:09
              Sterylizacja jest w POLSCE NIELEGALNA i podpada pod paragraf jako ciężkie
              uszkodzenia ciała.Błędne koło,prawda?
            • szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 16:21
              dla ciebie seks jest tylko narzedziem sluzoacym do prokreacji, dla wielu ma on
              jeszcze wiele innych wymiarow. zapominasz o tym.
              sterylizacja rowniez nie daje 100% pewnosci. pomijajac fakt, ze jest nielegalna.
              cale zycie w celibacie dlatego, ze nie chcesz miec dziecka? zastanow sie.
              • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 16:55
                Owszem, dla mnie seks to przede wszystkim przyjemność. Dlaetego zabezpieczem
                sie i stosuję antykoncepcję. Nie pragnę w tej chwili dziecka, mam na nie
                jeszcze sporo czasu. Jednak gdyby antykoncepcja zawiodła, przyjme to dziecko,
                nawet jeśli miałoby to oznaczać koniec mojej kariery zawodowej, koniec
                płaskiego brzucha i jędrnych piersi, koniec mojego dotychczasowego zycia. Nie
                zabiję własnego dziecka z powodów tak przyziemnych. I nie byłoby to jakieś
                zgrywanie szlachetnej męczennicy. To poprostu ponoszenie konsekwencji swoich
                wczesniejszych działań. Liczę się zawsze z tym, że antykoncepcja może zawieść.
                Jestem tego w pełni świadoma. Nie uprawiałabym seksu z niepewnym partnerem,
                niepewna jutra.
                • szmaja Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 17:11
                  nigdy nie mozesz byc pewna niczego.
                  podejrzewam, ze jeszcze nie raz sama siebie zaskoczysz.
                  • Gość: Nelka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 17:14
                    > podejrzewam, ze jeszcze nie raz sama siebie zaskoczysz.

                    Z tym też się liczę. Nigdy niczego nie mozna byc do końca pewnym, nigdy nie
                    mozna wszystkiego przewidzieć.
                    • Gość: iga Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.pl 21.02.04, 18:06
                      antykoncapcja to ledwie 0,1% błędu, a ile dajesz partnerowi?
            • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:58
              Gość portalu: Nelka napisał(a):

              > > czy ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci maja nie uprawiac seksu?
              >
              > Najlepiej, żeby tak właśnie było...

              Jeez, ja nie mam wiecej pytan. Nelka juz nam zabronila aborcji, zabiera sie za
              to, zeby nam zabronic antykoncepcji, jak sie z tego juz zwierzyla powyzej, a
              teraz jeszcze bedzie optowac za ustawa uzalezniajaca mozliwosc uprawiania seksu
              od tego, czy sie chce miec dzidziusia...

              Panie i panowie: naprawde nadeszla pora ogolnonarodowej mobilizacji przeciwko
              pomyslom Nelki...Jeszcze sie jakiemu ustawodawcy spodobaja, i ladnie bedziemy
              wygladali.
      • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 17:52
        kiedys nie wypowiadałam sie na temat aborcji, bylo mi obojętne czy będzie to
        > legalne czy tez zabronione. odkąd jestem matką wiem, ze aborcja jest czymś
        > zdecydowanie nagannym (oprócz oczywiście sytuacji wyjątkowych)
        > śmieszne jest dla mnie kiedy kobieta mówi, że nie urodzi dziecka, bo czuje
        sie
        > odpowiedzialna, nie chce skazywać swoje pierwsze dziecko na zycie w biedzie,
        ze
        >
        > jest jeszcze nie przygotopwana na bycie matką (w czym objawia sie jej
        > odpowiedzialność). fakt jest faktem, ze aborcja to deecyzja zabicja życia.
        > i poczucie winy, oraz udreka wynikająca z faktu zabicja towarzysząca w życiu
        > nie sa wynikiem indoktrynacji, a skutkiem sumienia, ktory w każdym czlowieku
        > jest i wtedy, gdy potrzeba odzywa sie
        > nie wyobrazam sobie bym mogla skazac swoje nieczego nie spodziewające sie
        > dziecko na śmierć przez rozerwanie, dziecko, które czuło sie tak dobrze i
        > bezpiecznie w brzuszku jego mamusi.

        Matko Elizo, proponuje ci uprzejmie, zebys sie moze puknela w brzuszek? Bo
        chyba nie warto Cie namawiac, zebys sie puknela w czolo...

        Matka Magda
    • Gość: t Sydrom postantymorderczy IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.04, 11:24
      Zwracam uwagę, ze nie tylko kobiety cierpią. Niektórzy mordercy ludzi
      dorosłych, też - o dziwo - zaczynają z czasem czuć wyrzuty sumienia.
      Oczywiście jest to skutek wpływów KK i należy z tym skończyć! Precz z
      syndromeme postantymorderczym!
      • Gość: Jaśmina Re: Sydrom postantymorderczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 11:49
        Nelka napisała:
        >Jeśli nie czujesz się dostatecznie dorosła do bycia matką -
        nie uprawiaj seksu!<

        To się nazywa "białe małżeństwo"?
        A męża pewnie odesłać do "kobiet upadłych"?
        • Gość: Nelka Re: Sydrom postantymorderczy IP: *.pl / *.ns.net.pl 21.02.04, 12:44
          "To się nazywa "białe małżeństwo"?
          A męża pewnie odesłać do "kobiet upadłych"?"

          Jesli się nie czujesz dostatecznie dorosła do bycia żoną i matką, nie wychodź
          za mąż.
          • Gość: Jaśmina Re: Sydrom postantymorderczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 18:01
            Nelka pisze: >Jesli się nie czujesz dostatecznie dorosła do bycia żoną i matką,
            nie wychodź za mąż<

            Czyli wolny zwiazek?
            • Gość: acsis Re: wolny zwiazek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.04, 23:19
              ale jesteś tęp......Nie seks, nie ,małżeństwo czyli pozostaje tylko wolny
              zwiazek?a słyszałaś o innych altrnatywach-mozna nie być w zwiazku, można się
              przyjaźnić, można być ze sobą bez seksu.......
    • Gość: impatience Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 12:01
      Jesteśmy racjonalnymi kobietami? Decydujemy o sobie, a Kościół i
      moraliści nie mający pojęcia o rzeczy mieszają nam w głowie?
      Żyjemy bo żyjemy? Ciąża to taka techniczna sprawa?
      Życie jest ale może go nie być?

      To nic, że zaczyna się we mnie, że jest czymś co mnie zaskakuje
      i rodzi mnóstwo komplikacji. Po prostu może zniknąć. W
      sterylnych warunkach, bez poczucia winy, bo ogół przyzwala.

      Niedawno mój mężczyzna powiedział mi że chce mieć ze mną
      dziecko. Poczułam, że "rozmawiamy o rzeczach naprawdę wielkich"
      Gdzie pole manewru nie jest dane rozumowi.
      Taka część człowieka, która jest tylko jego.
      Jeśli tam zacznie sam grzebać lub przyzwalać innym, pogubi
      hierarchie i pozostanie w nim tylko ogromna dziura. Nie do
      zapełnienia.

      Nie piszę o wymiarze politycznym, społecznym piszę co czuje, bo
      dotykam rzeczy ważnych.
      • Gość: wujek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 21.02.04, 14:29
        ładnie i mądrze napisałaś. Ale co to obchodzi Kingę Dunin. Co z
        tego, że masz swoje zdanie. Może nawet dokonujesz wolnych
        wyborów. Skoro JEDYNYM WOLNYM WYBOREM (wg Dunin) jest prawo do
        aborcji. To jest taka WOLNOŚĆ. Wolno ci to albo tamto. Ale
        najlepiej wybierz aborcję bo Dunin tak uważa.
        • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 14:34
          A mnie się wydaje,że Kinga zawsze mówiła : wybieraj,o ile możliwy jest wybór.
          • Gość: wujek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 150.254.230.* 21.02.04, 14:43
            Oczywiście, że tak. Kinga nigdy nie mówiła, że wybór jest dobry albo zły. Po
            prostu ty decydujesz. A jeśli ja zdecyduję kiedyś, żeby cię zabić, to co ma
            ktos do tego? Wolno mi czy nie? Jest jakiś system wartości, który muszę
            akceptować, żeby tego nie zrobić. Mam swój. To wystraczy. Mogę więc robić co mi
            się podoba.
            • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 14:50
              Ale nie przypominam sobie,żeby mówiła cokolwiek o mordercach...Każdy ma swoje
              życie i on o swoim życiu decyduje,nikt nie zdecyduje za niego,oraz nikt za
              niego decydować nie powinien,bo nikt za niego życia nie przeżyje.
      • Gość: flea oj, trochę więcej samoświadomości! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 21:44
        Skądś się jednak musi wziąć to przekonanie, co jest naprawdę ważne, a co nie. I
        tu się włącza społęczeństwo. Wartości, które wyznajesz, są wartościami kultury,
        w której żyjesz. ta część, którą uważasz za tylko swoją, jest w gruncie rzeczy
        odbiciem społecznych norm i wartości. Uważasz ją za swoją i niedostępną
        rozumowi, bo sobie nie uświadamiasz procesów socjalizacji.
    • Gość: Stokrotka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.04, 13:12
      Pani Kinga doskonale by sie sprawdzila leczac sumienia SS-manow,
      ktorzy zabijali zydowskie dzieci. Oni tez sie potem zle czuli,
      bo jacys wredni moralisci im nakladli do glowy, ze zabijanie nie
      jest dobre. A przeciez najwazniejsza jest wolnosc, takze w
      mordowaniu, prawda?
      • Gość: dominik Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 62.89.73.* 21.02.04, 14:29
        Tak, wolność jest najważniejsza i tylko zniewolenie umysłu mogło doprowadzić do
        mordowania przez SS i mieszkańców Jedwabnego żydowskich dzieci, jak również do
        inkwizycji i wojen religijnych
    • frolix Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 15:31
      Dunin to, co stoi na głowie, przewraca na swój feministycznie gładki bok.
      Oczekuje, że później jeśli dojdzie do dyskusji, stworzyła sobie spory zakres
      ceny z góry przeznaczony do upuszczenia w ramach negocjacji. Taki blef
      feministyczny.
    • Gość: never forget Adolf H. wybrał inne wartości& & #35 8230; IP: 172.20.6.* 21.02.04, 17:48
      …wziął odpowiedzialność za naród niemiecki, za jakość życia
      Żydów, homo i inwalidów. A ciągle jacyś obsesyjni łowcy
      nazistów (narodowych socjalistów) się go czepiają… Dziwne:)
    • Gość: Anka pytanie do p. Kingi Dunin IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 21.02.04, 18:19
      Szanowna Pani,

      w związku z Pani felietonem mam następujace pytanie: czy nie
      należaloby rozważyc wprowadzenia nastepującej poprawki do
      polskiego systemu prawnego:
      "nie ponosi odpowiedzialności karnej kobieta, która będac w
      cieżkiej sytuacji materialnej lub społecznej swiadomie
      spowodowała smierć swego dziecka przed ukończeniem przez nie
      trzeciego roku życia" [granicę wieku być może należałoby
      przesunąć, trzeba to poddać pod obrady specjalistów]?

      Pozdrawiam
      Anka z Warszawy
      • Gość: Dominik Re: pytanie do p. Kingi Dunin IP: 172.20.6.* 21.02.04, 18:37
        Mam inną propozycję legislacyjną: w związku z licznymi
        wypadkami śmierci głodowej i śmierci wynikającej z braku
        podstawowej opieki medycznej wszelkie dochody przekraczające
        minimum socjalne należy przekazywać na fundusz pomocy
        humanitarnej, kto by zaś uchylał sie od tej powinności winien
        być ścigany za umyślne spowodowanie śmierci głodowej
    • zaraa Re: Sydrom postantyaborcyjny 21.02.04, 21:08
      Ach, teraz już rozumiem. Pani Dunin oświeciła mnie do olśnienia włącznie.

      To podły Kościół Katolicki jest winien rozdrapom moralnym kobiet po
      skrobankach. Co odkryła pani Ostałowska do spółki z p. Dunin.

      Czy P. Dunin pofatygowała się aby poznać choćby w skrócie oficjalne stanowisko
      kościoła zwanego katolickim nt aborcji?
      Aborcja jest złem. Nikt co do tego nie ma wątpliwości. Kościół potępia zło.
      Aborcja jest takim złem, że na członka tego kościoła który dokonał,
      współuczestniczył, namawiał, a nawet milczał w tej kwestii nakłada karę
      ekskomuniki. Z mozliwościa powrotu. Kościół potępia grzech, a nie grzesznika.
      Oczywiście w praktyce różnie bywa wsród tych którzy twierdzą że są katolikami.
      Wielu z nich, śmiem twierdzić że większość tego co napisałam powyżej nie zna,
      podobnie jak p. Dunin.
      Czy w związku z tym że wielu ludzi się tego domaga Kościół (w domyśle –
      katolicki, choc nie on jeden potępia aborcję)powinien zmienić swoją politykę, i
      nagle to co czarne stanie się białe? To celem zapobieżenia ww niepokojom
      moralnym kobiet które się wyskrobały.

      A co do indoktrynacji biednych ofiar.

      Mam nadzieję że p. Dunin wśród licznych godzin spędzanych na pocieszaniu swojej
      nieszczęsnej koleżanki nie zapomniała jej wspomnieć że do indoktrynacji
      potrzebna jest strona indoktrynująca oraz indoktrynowana. A efekt działania
      zależy zarówno od jednej jak i od drugiej. Innymi słowy – jak ktoś ma pusto we
      łbie, to można mu bez problemu wsadzić dowolną rzecz, a potem bywaja problemy z
      tożsamością. Nazywa się ofiarą indoktrynacji.
      Owszem, jest ofiarą. Po prostu ofiarą lub jak kto woli – ofermą.

      Oczywiście p. Dunin indoktrynacji nie podlega.

      • Gość: życzliwa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 62.89.73.* 21.02.04, 22:13
        Spokojnie - jak już umiemy posługiwać się internetem i
        komputerem to nie jest źle. Jesli czegoś nie wiemy to przez
        wyszukiwarkę możemy dowiedzieć się. Zacznijmy od definicji -
        czyli - co jest co. Co to kościół? co to feminizm? co to
        indoktrynacja? Spokojnie przeczytajmy artykuł, z którym
        polemizujemy. Spokojnie zastanówmy się co chcemy powiedzieć i
        czy to są nasze suwerenne przemyślenia. Zastanówmy się,
        dlaczego w sobotę w ostatki siedzimy przy komputerze i czy ma
        to jakiś zwiazek z naszym samopoczuciem.
        Dużo zdrowia życzy życzliwa
    • Gość: Yaro12 Spójrzmy na to z innej strony IP: *.t3.ds.pwr.wroc.pl 21.02.04, 22:15
      Przede wszystkim - kobieta, która naprawdę nie chce dziecka,
      może je (bez jakichkolwiek konsekwencji) zostawić w szpitalu tuż
      po urodzeniu. Rzecz jasna, nie popieram takiego "rozwiązania",
      jednak uważam to za nieskończenie bardziej humanitarne, aniżeli
      usunięcie ciąży. Pozostaje jeszcze jedna sprawa - mianowicie,
      fakt, iż ciąża często jest istotną przeszkodą np. w karierze
      zawodowej, studiach, itp. Kobiety czasem uważają, że to
      niesprawiedliwe - przecież mężczyzna - "sprawca" tejże ciąży -
      nie ponosi w zasadzie żadnych tego typu konsekwencji. Owszem.
      Sądzę jednak, że należy spojrzeć na problem z innego punktu
      widzenia. Sądzę, że planując swoje życie, należy uwzględniać nie
      tylko aspiracje materialne, zwłaszcza, jeżeli stawką jest
      ludzkie życie. O ile przyszła matka ma wybór względem życia
      dziecka, to już to ostatnie takiego wyboru jest pozbawione...
      Daleki jestem od potępiania kogokolwiek; uważam jednak, że
      usunięcie ciąży jest rozwiązaniem najgorszym z możliwych.
      Niszczymy wówczas życie (dziś już chyba nikt nie ma co do tego
      wątpliwości), które jest zupełnie bezbronne. Drodzy Czytelnicy,
      sądzę, że nigdy nie jest aż tak źle, aby matka musiała się
      uciekać do tak strasznego czynu...
      • Gość: Marta Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 22:27
        Szczególnie jesli matka ma 14 lat.
        • Gość: Anka Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 21.02.04, 22:47
          Dlaczego dziewczyna w wieku 14 lat mogla zajsc w ciaze? Np. z
          powodu gwaltu lub kazirodztwa. Jesli chodzi o obecna ustawe w
          takich sytuacjach dopuszcza ona przerwanie ciazy.
          To jest sytuacja niezwykle dramatyczna dla takiej dziewczyny i
          wymaga szczegolnej delikatnosci. To jest zupelnie inny problem.
          Pani Dunin w tym artykule nie chodzi jednak o przestrzeganie
          obecnej ustawy. Rozumiem, ze chodzi jej o zmiany i dopuszczenie
          aborcji na zyczenie kobiety.

          Jesli dziewczyna ta zostala matka, bo chciala pojsc do lozka z
          chlopakiem i "zapomniala" o konsekwencjach, to swiadczy to o jej
          glebokiej nieodpowiedzialnosci i niedojrzalosci. Nie wiem czy
          wprowadzenie aborcji na zyczenie ulatwiloby jej stanie sie osoba
          bardziej odpowiedzialna...
          • Gość: Marta Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.04, 22:54
            Obłudny czytelniku,mój bliźni,mój bracie!

            14-latka zgwałcona przez ojca-pedofila może usunąć ciążę,bo jest niedojrzała,ta
            sama 14-latka,która przeczytała w swoim ulubionym brawo-girl o orgazmie i
            chciała z Heniem z 2-piętra zobaczyć,czy jest tak jak piszą w pisemku jest już
            rozwydrzoną gówniarą,która daje na prawo i lewo ,więc niech rodzi.To jest
            logika rodem z kodeksu Hammurabiego przefiltrowanego przez co się da.
            • Gość: Anka Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 21.02.04, 23:07
              Droga Marto,

              jesli 14-latka zostala zgwalcona, to nie ponosi
              odpowiedzialnosci za to ze zaszla w ciaze. Z tego powodu, a nie
              z powodu jej niedojrzalosci, dopuszczono przerwanie ciazy. Nie
              tylko zreszta w wypadku czternastolatek.

              Natomiast, jesli przeczytala w Bravo i chciala zobaczyc, jak to
              jest z Heniem z II pietra, to ponosi odpowiedzialnosc za zajscie
              w ciaze. Rowniez jej rodzice ponosza odpowiedzialnosc, bo nie
              jest jeszcze pelnoletnia (rodzice swoja droga powinni ja
              uswiadomic duzo wczesniej skad sie biora dzieci). Zostaja oni
              obciazeni obowiazkiem alimentacyjnym nie tylko wobec swojej
              corki ale tez wobec jej dziecka.
              I tu mam watpliwosc, czy latwe pozbycie sie tego dziecka
              rozwiaze problem.

              Anka (jestem siastra, nie bratem)
      • Gość: siostra Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: 62.89.73.* 21.02.04, 22:33
        Drogi czytelniku,
        Nie uciekaj się do tak strasznego czynu, że siedzisz sobie i korespondujeesz
        poprzez pocztę elektroniczną zamiast rozdawać bułeczki bezdomnym, ścielić
        łóżeczka bezbronnym, prać pieluszki pofajdanym, kołysać bezsennych i
        towarzyszyć sennym, by ustrzegli się zagrożeń. Przez 9 miesięcy i 20 lat
        zaopiekuj się OSOBĄ LUDZKĄ, pierwszą jaką napotkasz po odejściu od komputera a
        która pomocy oczekuje.
      • Gość: jaacc Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 12:59
        "Przede wszystkim - kobieta, która naprawdę nie chce dziecka,
        może je (bez jakichkolwiek konsekwencji) zostawić w szpitalu tuż
        po urodzeniu. Rzecz jasna, nie popieram takiego "rozwiązania",
        jednak uważam to za nieskończenie bardziej humanitarne, aniżeli
        usunięcie ciąży."

        Ba moze... ale jest mały problem. Dlaczergo pani D. tego nie
        podnosi w swym teksciku? Ta informacja byłaby zgrzytem przy
        załozeniach pani D. Lepiej tą kwestię pominąć. Niewygodne
        informacje należy pomijać.
        Jest jeszcze druga kwestia, którą należy rozważyć: bydż może
        pani D. po prostu nie wie o możliwości oddania dziecka do
        adopcji? Może powinna zapytać innych (mądrzejszych, lepiej
        zorientowanych) jak to z tym naprawdę jest i dopiero wtedy coś
        napisać na ten trudny przecież temat?
        Bo aż nie chce mi się wierzyć, że uważa, że lepsze jest zabicie
        dziecka z powodów np. materilanych niż oddanie do adopcji...?

        Świat po prostu jest bardziej skomplikowany niż ten uproszczony,
        przedstawiony w tekstach pani. D.


        • Gość: agia Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.telsten.com / 10.21.2.* 24.02.04, 16:20
          No tak...to taaakie proste...A ciężarną, bezrobotną kobietę to
          utrzyma państwo...
        • Gość: flea Re: Spójrzmy na to z innej strony IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 22:04
          Uproszczony to jest Twój świat, niestety. A propos argumentu o psychicznych
          konswekwencjach aborcji - oddanie dziecka do adopcji powoduje dużo większą
          traumę u kobiety. I ta, która jest w stanie zostawić dziecko po urodzeniu, jest
          moim zdaniem duzo bardziej nieczuła, niż ta, która dokonuje aborcji.
    • Gość: kix Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 02:44
      ...z drugiej strony wie, że wybrała inne wartości -
      odpowiedzialność za swój związek, za pierwsze dziecko, za jakość
      życia, które powołałaby na świat....
      • Gość: Kropisia Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.proxy.aol.com 22.02.04, 10:10
        Zaczne od tego, ze jestem za legalnoscia abocji, ale niektore argumenty
        ruchu "pro-choice" mnie po prostu dobijaja. Czy nie mozna po prostu, zamiast
        budowania jakichs skomplikowanych filozofii powiedziec po prostu, ze duzo
        kobiet chce legalnosci aborcji. Po co serwowac te kawalki o odpwiedzielnosci
        za jakosc zycia i za jakosc zwiazku. I dlaczego zawsze gdy mowa o aborcji, to
        towarzyszy temu hipotetyczny przypadek zgwalconej czternastolatki. W koncu
        takie przypadki, to mam sa, mam nadzieje, wyjatki. No i wszystko wina
        Kosciola, bo tak nas zamnipulowal, ze uwazamy aborcje za ciezki grzech. Gdyby
        KK w Polsce zamknal dziob to kobiety nie czuluby sie jak szmaty i jedyny system
        moralny jaki musialaby znoscic to wlasne sumienie. A to sumienie, bez istniena
        KK na pewno nie mialoby z aborcja wiekszych probleow. W koncu to tak jakby
        poskrobac po korze dzrzewa.

        Podobnie jak Eliza mam duzy problem z argumentacja, ze kobieta usuawa ciaze, bo
        jest odpowiedzialna za jakosc zycia dziecka, ktorego zdecydowala nie urodzic.
        Stad juz tylko krok do uznania aborcji za czyn altruistyczny! Moze ona usuwa
        te ciaze z milosci do tego potencjalnego dziecka, ktorego nie urodzila.

        Piec lat temu spoznil mi sie okres i panikowalam. Bylam wtedy w nowym zwiazku,
        na nowym miejscu i dopiero co dostalam prace. Nie bylam 16-latka, mialam lat
        24. Moj partner, ktory obecnie jest moim mezem tez panikowal po cichu, ale
        obiecal, ze zaakceptuje kazda moja decyzje i pomoze.Test ciazowy byl negatywny
        i okres w koncu pojawil sie. Jednak zanim pojawil sie, to ja rozne rzeczy juz
        sobie wyobrazalam, miedzy innymi siebie na stole aborcyjnym. Dzisiaj, jestem w
        ciazy (dlatego nie moge spac i tutaj pisze) i gdy wracam mysla do tamtego
        okresu, to wstyd mi za siebie, ze nie bylam bardziej otwarta na ewentualnosc
        ciazy. Sama bylam nieplanowanym, chociaz starsznie kochanym dzieckiem, wiec
        glupio mi, ze tak wtedy panikowalam. Moj maz twierdzi, ze nie powinnam nawet
        myslac o tamtym okresie czasu, bo on jest pewny, ze nigdy bym ciazy nie
        usunela. Dobrze jest meza, ktory tak we mnie wierzy.

        Wiem jedno, ze gdybym przeszla aborcje, na pewno bym jej zalowala. Nie sadza
        by slyneloby to po mnie jak woda po kaczce. Nie wiem czy bylby to syndrom post-
        aborcyjny, czy po prostu swiadomosc podjecia zlej decyzji, czy zal do samej
        siebie, czy moze nawet potrzeba byloby terapii. Nie wiem i nigdy nie bede
        wiedziec. Jednak na pewno nie probowalabym oszukiwac samej siebie, ze bylam
        odpowiedzialna i wybieralam lepsza jakosc zycia dla kogos, kogo nie chcialam.

        Do tego by czuc zal w zwiazku z abocja nie potrzeba Kosciola Katolickiego. Mam
        kolezanke, niewierzaca, ktora ni stad ni zowad wypalila 'moje dziecko mialoby
        dzis siedem lat" i zaczela plakac jak bobr. Tak wiec argument, ze Kosciol
        Katolicki wykreowal termin "syndomu aborcyjnego" uwazam za bardzo glupi,
        ponizej poziomu inteligencji pani Kingii Dunin, ktora uwazam za madra kobieta.
        • Gość: t Prosty świat Kingi D. IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 11:49
          Kinga ma wzruszająco prostą wizję świata: wszystko byłoby cudownie, gdyby nie
          ten okropny KK (no, może nie wszystko - z czego żyłaby Kinga, gdyby nie mogła
          pisać o potwornym Kościele Katolickim i jego zbrodniach?). Wizja jak wizja -
          świadczy o jej autorce, mam jednak pewną uwagę, do omawianego tu felietonu.
          Otóż, z kręgów w jakich obraca się Kinga, co i raz dochodzą jęki, że jakość
          polskiego katolicyzmu jest niska, że to katolicyzm obrzędowy, że Polacy są
          przywiązani raczej do formy religi ,a nie do treści, itd, itp. Słowem, że KK
          bynajmniej ludu polskiego nie przekonuje do swojej nauki i Polacy są katolikami
          powierzchownymi. Aż tu naraz okazuje się, że KK odniósł jednak sukces i
          przekonał Polaków do "antyaborcjonizmu" (drugim tego rodzaju sukcesem,
          przypisywanym KK przez Kingę i jej towarzystwo, jest przekoanie Polaków
          do "antysemityzmu", trzecim, to - rzecz prosta - "antyfeminizm"). Jak to więc w
          końcu jest z tą siłą przekonywania KK?
          • Gość: :/ Re: Prosty świat Kingi D. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 14:20
            Ba , proste "czarno-białe" poglady to i prosta wizja świata...
            NIestety, kwestie poruszane w kmentowanym tekscie nie są tak
            proste jak sposób przedstawienia przez panią Dunin.
            • Gość: Ida Re: Prosty świat Kingi D. IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 02.03.04, 22:21
              Zgadzam się.
          • Gość: flea Re: Prosty świat Kingi D. IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 22:16
            Otóż sama/sam sobie zaprzeczasz, mówiąc, że proste jest coś czego nie rozumiesz
            (a może tym samym chcesz powiedzieć, że jesteś po prostu zbyt głupi?). Kościół
            nie zdołał zakorzenić w Polakach "antyaborcjonizmu", co potwierdzają sondaże
            CBOSu (ponad 60% Polaków za aborcją). Więc polski katolicyzm jest faktycznie
            pozorny, i tu się nie ma co wykłócać. Natomiast pozostając oficjalną doktryną,
            wywiera znaczny wpływ na poglądy ludzi, którzy przyjmują często za oczywiste
            grzeszność aborcji, co jednak nie zmienia całkowicie ich postaw. Proste, nie?
    • soczewica pierwszy raz 22.02.04, 12:02
      zgadzam się z panią dunin.
      wielki ukłon za ten felieton!
    • Gość: ANDRZEJ Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 12:12
      NARESZCIE ZESTALO TO POWAZNIE POWIEDZANE KOBIETA NIE JEST
      PRZEDMIOTEM A KLER NIECH SIE ZAJMIE NAUCZANIEM DOBRA A NIE
      ABORCJA KSIEZA W CIAZE NIE ZACHODZA I MOGA DYSKUTOWAC O
      DOGMATACH .POZDRAWIAM A .SAMULAK ZAWSZE SIE PODPISUJE .
    • Gość: Bolo nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 12:18
      Kto tego lewaka zatrudnil w Wyborczej? Pani Dunin wyglada mi na
      osobe z glebokimi problemami emocjonalnymi odnosnie mezczyzn.
      Ujmujac sprawe luddyncznie - takie sa wlasnie efekty braku
      chlopa. Ludziom odbija i zamieniaja sie w takie babo-chlopy w
      kufajkach. Fuj!
      • Gość: Andrzej Re: nie rozumiem IP: 202.62.97.* 23.02.04, 08:33
        niestety tez tacy jak ty isnieja a kobiety wedlog ciebie to cialo tylko?
        prymitywizm w twoim ciasnym lebku ! niestety tez sa ludzie na sile oderwani o
        pluga troszke szerzej otwarcie spojrz na zycie ,nie jastem lewakiem glupcze
        • Gość: Bolo Re: nie rozumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 16:05
          jakie 'ciało' ??? Prymitiwizmem jest brak zgody na mordowanie dzieci? Spadaj na
          drzewo i pomysl nad sobą bo widze ze mózg jeszcze Ci się nie rozwinął...
          • Gość: flea ja rozumiem! IP: *.akademiki.uni.torun.pl 28.05.04, 22:28
            Jak ma nad sobą pomyśleć, skoro mu się mózg nie rozwinął?? A skoro to widzisz
            to masz zaburzone procesy percepcyjne, co Cię dyskwalifikuje w jakiejkolwiek
            merytorycznej dyskusji. A argument, jakoby feministkom brakowało chłopa jest
            najbardziej prymitywnym, bezpodstawnym, świadczącym o cięzkim intelektualnym
            upośledzeniu stanowiskiem, na jakim można stanąć. Za dużą wagę do seksu
            przywiązujesz, człowieku! Freud sam był zakompleksiony i nie należy wierzyć we
            wszystko, co powiedział :P
    • Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 13:39
      Podziwiam odwagę Kingi Dunin. Jednocześnie żałuję, że nie
      zdecydowała się na całkowite i ostateczne nazwanie rzeczy po
      imieniu. Że nie stwierdziła wprost: Główną przyczyną
      wprowadzenia i utrzymywania ustawy antyaborcyjnej jest seksizm
      kleru i polityków prawicy oraz ich niechęć do zaakceptowania
      równości płci.
      Pozbawiając kobiety prawa do decydowania o przebiegu własnych
      procesów fizjologicznych, pozbawiono je tym samym podstawowego
      atrybutu człowieczeństwa, sprowadzając rolę kobiety do funkcji
      rozpłodowej samicy, która kopuluje i mnoży się jedynie kierowna
      popędem. I tak właśnie kler i prawica traktuje polskie kobiety -
      jako rodzące bezwolnie maciory. A gdy kobieta próbuje zbuntować
      się przeciw temu i ocalić swoje człowieczeństwo,
      wtedy "moraliści" budzą w niej poczucie wstydu i winy.
      Być może aborcja jest złem, ale jeszcze większym złem jest
      odbieranie człowiekowi jego człowieczeństwa. Dyskusja o aborcji
      dotyczy w gruncie rzeczy jednego fundamentelnego pytania: czy
      lepiej jest wyskrobać płód, czy zniszczyć człowieka odzierając
      go z godności. Ja uważam, że mimo wszystko bardziej uzasadnione
      morlanie jest wyskrobanie płodu.
      • Gość: jaacc Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.04, 14:10
        "Wyskrobanie płodu"? Uff! Współczuję pani D. takich
        sojusznków... Myśle, że raczej jej nie pomogłeś...
        Może pomyśl zanim coś napiszesz... Ostatecznie mowa jest o tym
        czy można zabić nienarodzone życie...
        Nie wiem czy rozumiesz? Jeśli nie: przeczytaj jeszcze raz, i (w
        razie potrzeby) jeszcze ... Moze dotrze? Współczuję.
        :/
        P.S.
        A gdyby ciebie tak ktoś "wyskrobał.."???
    • Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 14:41
      Po piętnastu latach indoktrynacji ludzie w tym kraju zatracili
      już zdolność samodzielnego myślenia. Prawicowa propaganda
      wszczepiła w umysły własne, gotowe pojęcia, schematy
      rozumowania. Skaziła nawet język debaty publicznej. Cóż to
      bowiem jest za termin: "życie nienarodzone"? To oksymoron taki
      jak na przykład "Bogurodzica dziewica" albo "gorący śnieg".
      Wyrażenie "życie nienarodzone" to logiczny absurd, obraza dla
      rozumu. Czytał ktoś kiedyś nienapisaną książkę, albo oglądał
      nienakręcony film?
      Dobrze, że Kinga Dunin przeciwstawia się głupocie i
      intelektualnemu zbydlęceniu, ale to i tak nic nie da, bo jej
      głos utonie w nielogicznym bełkocie pseudomoralistów.
      • Gość: Kropisia Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.proxy.aol.com 22.02.04, 15:07
        Termin "zycie nienarodzone" wystepuje nie tylko w jezyku polskim, zatem nie
        jest tylko i wylacznie wymyslem zacofanej Polski. "The unborn" czesto uzywany
        jest w jezyku angielskim przez przeciwnikow aborcji w USA. Bo prosze sobie
        wyobrazic, w wysoko rozwnietej Ameryce tez trwa debata spoleczna na temat
        aborcji. Zasadnicza roznica miedzy PL i USA jest taka, ze w USA aborcja jest
        legalna.

        Czepianie sie slowek nie ma sensu, bo kazda strona debaty o aborcji uzywa
        takiej terminologi, ktora najbardziej jej odpowiada do zmiazdzenia argumentow
        przeciwnika. Nawet w krajach, gdzie aborcja jest legalna istnieja "obroncy
        zycia nienarodzonego", ktorzy tak wlasnie siebie definiuja. I zgodnie z prawem
        do wolnosci slowa i pogladow moga sie tak definiowac nawet gdys sie to nam nie
        podoba.
        • Gość: vesna Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.torun.mm.pl 22.02.04, 17:05
          Nie znoszę Kingi Dunin.
          Ale... Mam wrażenie, że uczestnicy tej dyskudji w ogóle jej felietonu nie
          czytali. Nie chodzi o to, że aborcja jest fajna i dobra, i że wyrzuty sumienia
          i problemy "po" są wyłącznie dziełem KK. K.D. pisze wyraźnie, że "wczoraj, tak
          jak i dziś, w społecznym odbiorze aborcja była kwestią moralną, trudną, i taką,
          o której raczej się mlczy niż opowiada wszem i wobec". Chodzi o różnicę, między
          potwornymi wyrzutami sumienia a dodatkowym dobijaniem, poczuciem "bycia szmatą"
          (termin kluczowy).
          Aborcja jest trudną kwestią, bo niezależnie od prawa i wszystkich warunków i
          całego psioczenia i międlenia tematu na internetowych forach, będą kobiety,
          które będą chciały, albo będą się czuły zmuszone, żeby to zrobić. Nie dajmy się
          zwariować, że to morderczynie. Myślę, że takie kobiety zawsze cierpią po
          zabiegu. Ale Kościół i wszystkie antyaborcyjne ruchy nie pomagają im. W żadnym
          momencie. Nie pomogą informując (pamiętacie całą kampanie przeciw wychowaniu
          seksualnemu, bo - o zgrozo - tam się mówiło o antykoncepcji i możliwości seksu
          przed ślubem?), nie pomogą przed podjęciem decyzji ("jak takie myśli mogły Ci
          przyjść do głowy? Morderczyni! Wyrodna matka! Zła kobieta! Szmata! Jak możesz
          mieć wątpliwości!"), ani po ("Morderczyni! Wyrodna matka! Zła kobieta!
          Szmata!"). Aborcja jest niezgodna z prawem. Nie pomoże psycholog, nie pomoże
          lekarz, a może i strach wciągać przyjaciółkę. Strach mówić. Pozostaje myśleć i
          gryźć się w samotności.
          Bo nie tylko mam problem. Nie tylko nie wiem, co zrobić. Jestem szmatą. Nie
          mogę nawet o tym mówić.
          Nie wiem, niegdy nie byłam w sytuacji, w której musiałabym myśleć o aborcji.
          Nie wiem, więc nie oskarżam (podziwiam tych, którzy mają do tego odwagę, "tyle
          wiemy o sobie, ile nas sprawdzono"). Ale uważam, że gdyby aborcja była legalna,
          liczba zabiegów by się nie zwiększyła. Ale byłaby sznasa na to, że takie
          decyzje, które i tak są podejmowane, byłyby podejmowane z większym rozsądkiem,
          z rozwagą.
          Porównujecie to do legalizacji morderstw i kradzieży. Ale to demagogia. Prawo
          ma odzwierciedlać normy moralne większości społeczeństwa. A w opinii większości
          społeczeństwa aborcja znajduje się na innym poziomie, nie jest interpretowana
          jak zabójstwo. Dowodem jest to, że w ogóle wokół tego problemu toczy się
          dyskusja (morderstw nikt nie próbuje legalizować). Naskoczycie na mnie, że to
          cyniczne. Moim zdaniem po prostu zgodne z rzeczywistością.
          A dyskusja i tak toczy się obok. Błagam, rozsądne podejście do wychowania
          seksualnego w szkołach! Rozsądne rozwiązywanie problemu przez Kościół (na razie
          jest takie, żeby dzieciom nie mówić o seksie i prezerwatywach, żeby ich nie
          zdemoralizować. Niech się same dowiedzą?)! Nienawidzę zmiatania śmieci pod
          dywan i udawania, że problem nie istnieje. Ludzie! Aborcja jest nielegalna a i
          tak są setki, tysiące kobiet, które to zrobiły, teraz żałują i cierpią, (albo i
          nie). Czy wam chodzi o zjawisko, o problem, czy o to, żeby prawo było?
          Przepraszam, że się uniosłam, ale zawsze się unoszę przy dyskusjach o aborcji.
          Bo mam zawsze wrażenie, że z takich dyskusji są zupełnie zmiecione kobiety
          podejmująca decyzję. One czują, myślą, są zagubione, potrzebują pomocy, bywają
          nieodpowiedzialne, popełniają błędy - ale też bywają poszkodowane.
          Łatka "morderczynie" wszystko załatwia? Tacy jesteśmy wszyscy doskonali?
          • Gość: jaacc Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 17:28
            Czytałem ten tekst...

            Ale jak interpretować zdanie (cyt.):

            "Moja młoda przyjaciółka, która dręcząc się i ważąc racje,
            podjęła wcale niełatwą (ale chyba słuszną) decyzję o aborcji,
            jeszcze po latach zmaga się z poczuciem winy, że "zabiła życie
            nienarodzone". Choć z drugiej strony wie, że wybrała inne
            wartości - odpowiedzialność za swój związek, za pierwsze
            dziecko, za jakość życia, które powołałaby na świat. "

            Przecież wyrażnie dla pani D. zabicie nienarodzonego dziecko to
            moze być wybór "innych wartości" jak
            chociażby "odpowiedzialności za swój związek, za pierwsze
            dziecko, za jakość życia.."

            Taka po prostu "słuszna decyzja".

            Hm. Ciekawe. Zabijamy dziecko ponieważ zależy nam na
            dobru "pierwszego dziecka"? A nie lepiej oddać do adopcji? tak
            się składa ,że podobna sugestia w komentowanym tekscie nie
            pojawia się. Dlaczego? Przecież dzike tej alternatywie opis
            sytuacji byłby pełniejszy... No tak ale to zburzyłoby wymowę
            założenia,że niestety, ale innego wyjcia niż aborcja brak...
            Cóż - moim zdaniem - z góry fałszywe załozenie.

            Wolałbym aby w "trosce o dobro dziecka" oddawano je raczej do
            adopcji niż zabijano...

            Myślę,że gdyby o to zapytać dzieci adoptowane to w wiekszosci
            nie zamieniłyby swojego losu na (jak to ujął jeden z
            rozmówców) "wyskrobanie"...

            To tyle.

            Pozdrawiam
            • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:57
              Proponuję zajść w ciążę w 3 -tysięcznym miasteczku,chodzić w niej 9-
              miesięcy,następnie urodzić dziecko i zostawić je w szpitalu.Jeśli będzie pan
              (pani) nadal mieszkać w tym miasteczku bez powybijanych
              szyb,okrzyków "dziwka","Wyrodna matka","Dupodajka" za plecami itp - to
              znaczy,że albo przeżyje pan (pani) na prozaku i psychogennych ,albo mieszka pan
              (pani) w innej Polsce niż ja i Kazik Staszewski,który też " mieszka w
              Polsce,mieszka tu,tu,tu".
              • Gość: :/ Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.04, 00:09
                Oczywiście, sprawa nie jest prosta... Każda ze stron ma swoje
                racje i będzie ich bronić. Ale tak na marginesie: dlaczego
                akurat przykład z kilkutysięczną miejscowością? Czyżby w
                większych miastach ten problem nie istniał?
      • Gość: BD Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 195.136.36.* 23.02.04, 12:02
        Witam,

        Gość portalu: Marek napisał(a):

        > Wyrażenie "życie nienarodzone" to logiczny absurd, obraza dla
        > rozumu. Czytał ktoś kiedyś nienapisaną książkę, albo oglądał
        > nienakręcony film?

        "Życie nienarodzone" to co nawyżej odpowiednik "książki niewydanej", a takich
        książek jest dużo więcej niż wydanych. Jakbyś czytał teksty naukowe, to
        znajdziesz tam sporo odniesień do rzeczy jeszcze niewydanych
        ("unpublished", "in press", "forthcoming") czy nawet nie napisanych do końca
        ("in preparation").

        Z drugej strony by twierdzić, że np. 8 miesięczny płód skoro się nie narodził,
        to nie żyje, trzeba mieć bardzo nieortodoksyjne podejście do biologii.

        pozdrawiam,

        BD
    • Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 16:21
      Otóż czepianie się słówek ma sens, bo jeśli podstawowe narzędzie
      dyskusji - język - zostanie tak silnie zideologizowane,
      jakakolwiek dyskusja nie będzie już wówczas możliwa. Dwie strony
      sporu nie będą się mogły porozumieć, bo te same słowa będą dla
      nich znaczyły zupełnie co innego. Pozostanie nam tylko
      obrzucanie się inwektywami.
      Co zaś się tyczy różnic między USA a Polską - my jesteśmy
      znacznie bardziej podatni na ideologizację języka, bo mamy już
      za sobą trening 40. lat peerelowskiej propagandy.
      To wszystko nie zmienia faktu, że termin "życie nienarodzone"
      (niezależnie od języka, w którym go sformułowano)pozostaje
      logicznym absurdem.
      • Gość: jaacc Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 16:34
        Piszesz, że (cyt.):

        " termin "życie nienarodzone"
        (niezależnie od języka, w którym go sformułowano)pozostaje
        logicznym absurdem."

        A może wyjaśnisz dlaczego? Gdzie znajdziesz logiczny dowód na
        to,ze kazde życie musi byc akurat i od samego początku
        narodzone?

        Ponadto wyjśnij czy "to" co wg. ciebie można "wyskrobywać" żyje,
        przed narodzinami, czy nie ? Jeśli nie to daj logiczny wywód od
        którego momentu zaczyna się to zycie, a moze dopiero dokładnie
        od momentu narodzin?







        • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:30
          Ja w pełni zgadzam się z Markiem - podnosiłam już wcześniej kwestię,na którą
          nikt nie zwrócił uwagi- Dunin pisze w dużej mierze o języku
          indoktrynacji/propagandy/argumentacji itp (można sobie wybrać odpowiednie
          określenie).W Polsce można dziś powiedzieć: "noszę cud pod sercem" i wszyscy są
          zadowoleni z komunikatu,ale ten sam komunikat brzmiący "w mojej macicy
          zagnieździł się zarodek" jest już moralnie podejrzany.A komunikat w jednym i
          drugim przypadku dotyczy tego samego faktu.Oprócz tego ,to niestety prawda -
          cała debata wokółaborcyjna jakoś omija podmiot dyskusji czyli kobietę.
          • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 18:05
            Gość portalu: Klarysa napisał(a):

            > Ja w pełni zgadzam się z Markiem - podnosiłam już wcześniej kwestię,na którą
            > nikt nie zwrócił uwagi- Dunin pisze w dużej mierze o języku
            > indoktrynacji/propagandy/argumentacji itp (można sobie wybrać odpowiednie
            > określenie).W Polsce można dziś powiedzieć: "noszę cud pod sercem" i wszyscy

            >
            > zadowoleni z komunikatu,ale ten sam komunikat brzmiący "w mojej macicy
            > zagnieździł się zarodek" jest już moralnie podejrzany.A komunikat w jednym i
            > drugim przypadku dotyczy tego samego faktu.Oprócz tego ,to niestety prawda -
            > cała debata wokółaborcyjna jakoś omija podmiot dyskusji czyli kobietę.

            O, jak to ladnie i prawdziwie powiedziane. Pozdrawiam, Klaryso.
            • magtomal Re: Sydrom postantyaborcyjny 22.02.04, 19:11
              Brawo Pani Dunin! Jednym krótkim felietonem rozwiązała Pani odwieczne dylematy,
              z którymi nie poradziło sobie wielu filozofów. Gdyby Dostojewski miał możliwość
              przeczytać Pani felieton przed napisaniem „Zbrodni i kary”, zrozumiałby, jak
              idiotyczne są rozterki jego bohatera i Raskolnikow, zamiast przeżywać męki
              spowodowane wyrzutami sumienia i przyznawać się do winy, wytłumaczyłby sobie,
              że jest tylko ofiarą wmówień kultury. Zakończenie powieści nie byłoby tak
              irracjonalne; Raskolnikow wykorzystałby zrabowane pieniądze i żyłby długo i
              szczęśliwie. Dzięki Pani Dunin nasze życie będzie teraz takie proste! Możemy
              kraść i zabijać, a jedynym naszym problemem będzie tylko, jak uniknąć kary
              przewidzianej przez prawo. Koniec z wyrzutami sumienia, przepraszam –
              z „reakcją organizmu na nienaturalne zachowanie”. Nie będziemy „ofiarami
              indoktrynacji”. Żyjmy bez zahamowań, byleby nam było wygodnie. Dziękujemy Pani
              Dunin za arcyproste rozwiązanie dylematów moralnych!
          • Gość: Anna Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.wmc.com.pl 22.02.04, 18:07
            Jestem przekonana, że ateistki też odczuwają wyrzuty sumienia z powodu aborcji.
            Kinga Dunin pewnie zinterpretowałaby to jako indoktrynację KK na podświadomość
            niewierzących (przecież i ateistom ocieraja się o uszy przekonania KK). Jakoś
            pomija sie fakt, że wszystkie religie świata uznają aborcję za zło. KK mówi
            jednak o tym najgłośniej, w sposób namolny, dlatego obrywa. Gdy popełnia się
            większe, mniejsze, średnie czy jakie tam jeszcze zło, zazwyczaj odczuwa się
            wyrzuty sumienia. I to bez względu na to czy jest się wyznawcą jakiejś religii
            czy nie. Wracając do KK, chciałabym żeby z taka samą mocą, z jaką mówi o źle
            aborcji, mówił też o źle, dziejącym sie nierzadko, wewnątrz hierarchii
            kościelnej.
        • Gość: eliza Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.gurnet.myslenice.pl.eu.org / *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:52
          przeprtaszam ze wtrącam się:
          życie zaczyna sie od momentu poczęcia, czyli od chwili gdy spotka się komórka
          żeńska z męską, od tego momentu cały czas to zycie rozwija się, i juz od samego
          poczatku jest to czlowiek, a gadanie że nie bo, np. nie ma jeszce rozwiniętego
          mózgu, czy wykształconego układu nerwowego, jest tylko pustą polemiką
          ignorującą zupełnie ten fakt, bo czy kotokolwiek zaprzeczy ze to co powstalo po
          zapłodnieniu, nie tętni życiem?
          • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 17:59
            A termin "Życie nieżywe" ?Dlaczego taki nie istnieje w języku?Przecież trup to
            życie nieżywe.
      • Gość: Anka do Marka - termin "zycie nienarodzone" IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 22.02.04, 18:50
        A ja nie rozumiem, dlaczego Marek uwaza termin "zycie
        nienarodzone" za oksymoron, a on nie chce tego wyjascic.

        W macicy kobiety rosnie sobie zarodek. Przyjelo sie uwazac, ze
        jego porod nastepuje po dziewieciu miesiacach, ale to bynajmniej
        nie jest scisle. Dzieci rodza sie po roznej ilosci dni od
        momentu zaplodnienia. Niektore rodza sie wczesniej, np. ok. 6
        miesiecy i tez przezywaja. Pare lat temu bylo glosno o przypadku
        w Gdansku, gdy lekarzom z tamtejszej Akademii Medycznej udalo
        sie uratowac zycie dziecku, ktore przyszlo na swiat na przelomie
        piatego/szostego miesiaca ciazy.

        Tak wiec od ktorego momentu mozna mowic o "zyciu"? Od momentu
        narodzin? A dzien przed narodzinami to "cos" zyje, czy nie? A
        dwa dni przed? Jesli nie zyje, to dlaczego kopie w brzuch?

        Jesli przyjmiemy, ze przed narodzinami nie ma zycia, to "cos" to
        nie jest czlowiek, to rzeczywiscie nie ma co dyskutowac o
        aborcji. Ale wtedy nastepuje pewna trudnosc - kobieta mogla by
        np. pozbyc sie plodu na tydzien przd porodem i wszystko byloby w
        porzadku. Ta sama kobieta, ktora by zabila dziecko tydzien po
        porodzie, juz by zabila czlowieka.
        Jesli kobieta ma calkowite prawo decydowania o zyciu
        tego "czegos" przed porodem, to dlaczego ma tracic to prawo po
        porodzie? Przeciez to dziecko wtedy tez moze stanowic dotkliwe
        utrudnienie jej zycia.
        Przyklad:
        Dwie kobiety maja mezow. Jedna ma czworke dzieci i z piatym jest
        w ciazy. Druga ma piatke dzieci, a najmlodsze ma pol roku.
        Mezowie traca prace i ida na bezrobotne, rodzina znajduje sie w
        trudnej sytuacji. Ta pierwsza kobieta moze pozbyc sie ciazy.
        Dlaczego ta druga tez nie moze pozbyc sie dziecka?
        • Gość: Klarysa Re: do Marka - termin "zycie nienarodzone" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:01
          Jązykowo "Życie nienarodzone" to taki sam oksymoron jak "Życie
          nieżywe",albo "bezgłośny krzyk"...Ale nie odpowiadam za p.ana Marka
          • Gość: Anka Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:19
            "oksymoron" = zestawienie wyrazow tresciowo spracznych
            "bezglosny krzyk" jest oksymoronem, bo "krzyk" oznacza dzwiek, glos
            "zycie nienarodzone":
            "nienarodzone" = przed porodem
            "zycie" = ???

            zarodek, plod wykazuje oznaki zycia, mozna badac rytm jego serca, wystepuje
            krazenie krwi, reaguje na bodzce dzwiekowe (ma uklad nerwowy). Wszystko to
            rozwija sie w czasie. Czy mozna powiedziec, ze zarodek zyje? Wydaje sie ze
            tak, skoro tego czasownika uzywamy np. w odniesieniu do barterii, ktora jest
            prostszym organizmem. A wiec jesli to cos zyje, to mozna uzywac
            terminu "zycie". Swoja droga uzywa sie tego terminu mowiac naprzyklad "zycie na
            Marsie" majac na mysli co najwyzej bakterie.
            A wiec nadal nie rozumiem dlaczego oksymoron???
            • Gość: Klarysa Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:25
              Oksymoron - pojęcie teorii językowej oznaczające zestawie dwóch leksemów
              przeciwstawnych znaczeniowo.

              "bezgłośny krzyk" krzyk contra cisza
              "życie ńieżywe" życie contra zejście smiertelne
              "życie nienarodzone" życie contra komórki niezdolne do samodzielnego
              egzystowania czyli życia
              To są językowe oksymorony na zasadzie logicznego myslenia.
              • Gość: Anka Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:36
                Pasozyty - nie sa zdolne do samodzielnego zycia.
                Noworodki ludzkie - nie sa zdolne do samodzielnego zycia; pozostawione same na
                ok. tydzien umieraja;
                Dwa rozne przyklady, pasozyty wymagaja scislego zwiazku z innym organizmem, zas
                organizmy takie jak noworodki ludzkie, nie musza byc scisle zwiazane, ale
                wymagaja dostarczania skladnikow odzywczych w scisle okreslony sposob, oraz
                ochrony przed warunkami zewnetrznymi.

                Inny przyklad - nowo narodzone male kangura wymaga przebywania w torbie, nie
                jest zdolne do samodzielnego zycia jeszcze przez kilka tygodni.

                Jest mnostwo organizmow nie zdolnych do samodzielnego zycia, tzn. takich ktore
                wymagaja do swojej egzystencji obecnosci innego organizmu, w odnoesieniu do
                ktorych uzywa sie terminu "zycie".
                • Gość: Klarysa Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:41
                  Zarówno pasożyty ,jak i noworodki są już formą życia. Miesięczny płód jeszcze-
                  nie jest życiem,miesięczny trup- już nie jest zyciem .
                  • Gość: Anka Re: dlaczego oksymoron??? IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:55
                    No i tu juz wchodzimy w dyskusje biologiczne. Ja nie jestem biologiem, jestem
                    matematykiem. Nie wiem, czy Pani jest biologiem. Wydaje mi sie jednak, na
                    podstawie moich kontaktow z biologami, ze to czy miesieczny plod jest forma
                    zycia moze byc jak najbardziej przedmiotem dyskusji. Wykazuje bowiem jako
                    organizm biologiczny duza aktywnosc, rozwija sie - w przeciwienstwie do trupa,
                    ktorego rozkladaja inne organizmy.
                    Komorki wlasne trupa nie funkcjonuja, komorki wlasne plodu - tak.
                    To mozna przyjac za kryterium "zycia" calego organizmu.
                    Poza tym nastepuje tutaj trudnosc: od jakiego momentu wobec tego mozna mowic
                    o "zyciu" w odniesieniu do tego "czegos". Czy na dzien przed porodem juz tak?
                    Moim celem bylo tylko pokazanie, ze przy takich rozwazaniach napotykamy
                    trudnosci i nie sa to sprawy oczywiste. Moim zdaniem termin "zycie
                    nienarodzone" nie jest oksymoronem, Pani mysli inaczej.
                    Proponuje nie ciagnac dyskusji biologicznej. Dla biologow problemem jest to czy
                    wirus jest "zyciem", a on nie jest nawet komorka. To fragment kodu DNA w
                    otoczce bialkowej, ktory aby sie rozmnozyc potrzebuje jakiejs obcej komorki. I
                    oni o dyskutuja o takich rzeczach:-)
                    • Gość: Dosia Re: dlaczego oksymoron??? IP: 195.217.253.* 23.02.04, 12:44
                      Aniu. Swietnie powiedziane. Szkoda, ze wielu ludzi nie potrafi myslec tak
                      logicznie (ale w koncu jestes matematykiem) :)

      • Gość: Anka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.dickensa.waw.pl / 192.168.4.* 22.02.04, 18:52
        A ja nie rozumiem, dlaczego Marek uwaza termin "zycie
        nienarodzone" za oksymoron, a on nie chce tego wyjascic.

        W macicy kobiety rosnie sobie zarodek. Przyjelo sie uwazac, ze
        jego porod nastepuje po dziewieciu miesiacach, ale to bynajmniej
        nie jest scisle. Dzieci rodza sie po roznej ilosci dni od
        momentu zaplodnienia. Niektore rodza sie wczesniej, np. ok. 6
        miesiecy i tez przezywaja. Pare lat temu bylo glosno o przypadku
        w Gdansku, gdy lekarzom z tamtejszej Akademii Medycznej udalo
        sie uratowac zycie dziecku, ktore przyszlo na swiat na przelomie
        piatego/szostego miesiaca ciazy.

        Tak wiec od ktorego momentu mozna mowic o "zyciu"? Od momentu
        narodzin? A dzien przed narodzinami to "cos" zyje, czy nie? A
        dwa dni przed? Jesli nie zyje, to dlaczego kopie w brzuch?

        Jesli przyjmiemy, ze przed narodzinami nie ma zycia, to "cos" to
        nie jest czlowiek, to rzeczywiscie nie ma co dyskutowac o
        aborcji. Ale wtedy nastepuje pewna trudnosc - kobieta mogla by
        np. pozbyc sie plodu na tydzien przd porodem i wszystko byloby w
        porzadku. Ta sama kobieta, ktora by zabila dziecko tydzien po
        porodzie, juz by zabila czlowieka.
        Jesli kobieta ma calkowite prawo decydowania o zyciu
        tego "czegos" przed porodem, to dlaczego ma tracic to prawo po
        porodzie? Przeciez to dziecko wtedy tez moze stanowic dotkliwe
        utrudnienie jej zycia.
        Przyklad:
        Dwie kobiety maja mezow. Jedna ma czworke dzieci i z piatym jest
        w ciazy. Druga ma piatke dzieci, a najmlodsze ma pol roku.
        Mezowie traca prace i ida na bezrobotne, rodzina znajduje sie w
        trudnej sytuacji. Ta pierwsza kobieta moze pozbyc sie ciazy.
        Dlaczego ta druga tez nie moze pozbyc sie dziecka?
    • Gość: krzysiek GENIALNY TEKST! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 18:57
      jAK ZAWSZE genialny tekst Kingi Dunin!
      Gratulacje dla autorki! bez niej polskie zycie prasowe byłoby
      dużo bardziej ubogie!
    • Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 19:01
      Pytanie kiedy zaczyna się ludzkie życie, nie ma w przypadku tej
      dyskusji większego znaczenia. Jak również kwestia, czy usuwanie
      płodu jest naganne moralnie czy nie, też nie jest
      najistotniejsza. Ja się mogę nawet zgodzić z tym, że usuwanie
      płodu jest złem - niech wam będzie. Ale uważam, że jeszcze
      większym złem jest pozbawienie polskich kobiet do prawa do bycia
      w pełni ludźmi, którzy swe człowieczeństwo realizują przez
      dokonywanie świadomych wyborów. Macierzyństwo kobiety tym różni
      się od macierzyństwa np. samicy królika, że kobieta sama w
      świadomy sposób winna zdecydować, czy chce zajść w ciążę i czy
      chce urodzić; królica zaś nie ma takiego wyboru.
      Katoliccy ideologowie starannie omijają tę kwestię i próbują
      zagłaskiwać rzeczywistość czułymi słówkami o "życiach poczętych"
      i "nienarodzonych dzieciątkach".
      Więc powtarzam mój pogląd: Prawo kobiety do decydowania o
      macierzyństwie jest ważniejsze od domniemanych praw ludzkiego
      płodu. Jeśli zaś ktoś utrzymuje, że prawa niedorozwiniętego
      zarodka są ważniejsze od prawa kobiety do decydowania o własnym
      macierzyństwie, ten twierdzi, że kobieta nie jest człowiekiem.
      Powiedzcie więc wprost, drodzy obrońcy życia, że według was
      kobieta nie jest człowiekiem, zamiast zasłaniać się
      scholastycznymi rozważaniami na temat początków życia.
      • Gość: Anka Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 22.02.04, 19:29
        ideologowie katoliccy nie twierdza, ze prawa plodu (dziecka nienarodzonego) sa
        zawsze nad prawami kobiety. Twierdza natomiast, ze zarowno kobieta, jak i ow
        plod maja prawa. W przypadku konfliktu interesow jest wiec sens rozstrzygac,
        czyje prawa powinny zostac zawieszone.
        W przypadku np. operacji ktora moze zabic dziecko (operacja ma na celu
        ratowanie zycia kobiety) prawa dziecka zostaja zawieszone.
        Nie zgadzaja sie oni na automatyczne zawieszenie praw dziecka tylko na
        podstawie decyzji kobiety.
        Mozna z tym sie nie zgadzac, ale takie podejscie nie odbiera kobiecie praw
        ludzkich, stwierdza jedynie, ze "ja, kobieta nie mam bezwarunkowego prawa
        decydowac o zyciu tego "czegos, co znajduje sie we mnie". To zas wynika z
        zalozenia, ze to "cos" jest odrebna istota ludzka.
    • Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 19:55
      Drodzy Internauci. Nie bądźcie naiwni. Ustawa antyaborcyjna
      wcale nie ma na celu ochrony praw płodu. Jej zadaniem było
      jedynie ograniczenie praw kobiet do decydownia o własnym
      macierzyństwie.
      Ustawa całkowicie zlikwidowała nadzór państwa nad procederem
      przerywania ciąży i można powiedzieć, że przez to otworzyła
      furtkę dla aborcji, zapaliła dla niej zielone światło. Ale za to
      ustawa utrudniła życie kobietom, stawiając je z punktu widzenia
      prawa w sytuacji gorszej od sytuacji płodu w początkowej fazie
      rozwoju.
      • Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:06
        > Ustawa antyaborcyjna
        > wcale nie ma na celu ochrony praw płodu. Jej zadaniem było
        > jedynie ograniczenie praw kobiet do decydownia o własnym
        > macierzyństwie.

        Jesli sie ktos jak krolik rznie na prawo i lewo - powinien ponosic tego
        konsekwencje a nie chrzanic o prawie do aborcji. Myslec nalezy przed a nie po.
        • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:11
          Co większości mężczyzn doradzam.
          • Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:22
            ..plec tu nie gra roli.
            • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:25
              Gra i to dużą.Na razie to tylko kobiety są odsądzane od czci i
              honoru,mężczyznami jakoś nikt się nie zajmuje.
              • Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 20:53
                ... nie moja wina ze mezczyzni nie moga rodzic dzieci ;-)

                taka argumentacja doprowadzi nas do groteski a'la "Seksmisja"...
                Odpowiedzialnosc spoczywa i na mezczyznach i na kobietach.
                Nogi z dupy bym wyrwal babie, ktora usunelaby moje dziecko. I nie ma tu
                znaczenia z jakiego powodu.
                • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 22.02.04, 21:20
                  Gość portalu: Bolo napisał(a):

                  > ... nie moja wina ze mezczyzni nie moga rodzic dzieci ;-)
                  >
                  > taka argumentacja doprowadzi nas do groteski a'la "Seksmisja"...
                  > Odpowiedzialnosc spoczywa i na mezczyznach i na kobietach.
                  > Nogi z dupy bym wyrwal babie, ktora usunelaby moje dziecko. I nie ma tu
                  > znaczenia z jakiego powodu.

                  Bedziesz mial duzo szczescia, nieszczesny chamie, jezeli jakakolwiek kobieta w
                  ogole zechce z toba pojsc do lozka...
                  • Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 21:30
                    > Bedziesz mial duzo szczescia, nieszczesny chamie, jezeli jakakolwiek kobieta
                    w
                    > ogole zechce z toba pojsc do lozka...

                    Skad Magdo tyle w tobie agresji? Problemy erotyczne ? ;-)
                    Chamami mila pani to sa paniusie ktore morduja swoje dzieci w imie 'wolnosci'.
                    Ktos ci musial widze te oczywista prawde powiedziec.
                    • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 23.02.04, 22:06
                      Gość portalu: Bolo napisał(a):

                      > > Bedziesz mial duzo szczescia, nieszczesny chamie, jezeli jakakolwiek kobie
                      > ta
                      > w
                      > > ogole zechce z toba pojsc do lozka...
                      >
                      > Skad Magdo tyle w tobie agresji? Problemy erotyczne ? ;-)
                      > Chamami mila pani to sa paniusie ktore morduja swoje dzieci w imie 'wolnosci'.
                      > Ktos ci musial widze te oczywista prawde powiedziec.

                      Chamstwo niech sie chamstwem odciska, nieszczesny Bolu. I nie mow do mnie 'mila
                      pani'. Fuj.
                      • Gość: Bolo Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.04, 23:40
                        >I nie mow do mnie 'mila
                        > pani'.

                        A jak mam mowić? "Głupia cipo"? ;-))))))
                        • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.04, 16:35
                          Mój język jest granicą mojego świata.Bez komentarza.
                        • Gość: magda.gdansk Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 27.02.04, 23:45
                          Gość portalu: Bolo napisał(a):

                          > >I nie mow do mnie 'mila
                          > > pani'.
                          >
                          > A jak mam mowić? "Głupia ..."? ;-))))))

                          A nie mowilam, ze cham nieszczesny?
                • Gość: Marek Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:02
                  Myślę, że Bolo w żołnierskich słowach, ale trafnie przedstawił idee "obrońców
                  życia". Otóż baba ma rodzić dzieci, a nie politykować. I tyle. I o to właśnie
                  chodziło.
    • Gość: krzysztof Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: 172.20.6.* 22.02.04, 21:30
      Tak właśnie wygląda indoktrynacja wg pani K. Dunin. Krytykując
      rzekomą indoktrynację sama mocno indoktrynuje. To podobno błąd
      logiczny! Odwagi w myśleniu!
      • Gość: kobieta Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.netday.pl / *.pl 22.02.04, 21:47
        na czym rzekomo polega indoktrynacja p.K.Dunin?czy wyrażenie opinii sprzecznej
        z prorodzinnym nastawieniem Kościoła jest jednostronne i jest indoktrynacją?!
        • Gość: krzysztof Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 21:51
          sama autorka używa tego sformułowania
          • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:05
            Indoktrynacja - argumentacja.Mylimy tu pojęcia.
            • Gość: PWN Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:23
              INDOKTRYNACJA [ang. < łac.], politol. proces wpajania członkom społeczeństwa
              przekonań, zwł. polit. i społ., leżących w interesie grup rządzących, za pomocą
              uporczywej propagandy prowadzonej przez środki masowego przekazu, system oświaty
              szkolnej, pozaszkolnej itd.
              • Gość: Klarysa Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.04, 22:37
                argumentacja - zespół argumentów służących do udowodnienia czegoś, przekonania
                kogoś o czymś


                <łac. argumentatio>

                argument - przesłanka dowodu,dowód ,racja,twierdzenie mające udowodnić lub
                obalić daną tezę.

          • Gość: kobieta Re: Sydrom postantyaborcyjny IP: *.netday.pl / *.pl 22.02.04, 22:06
            owszem,używa,ale nie oznacza to,by od razu wyciagac takie wnioski w stosunku do
            jej artykułu.Na jakiej podstawie posądza się ją o indoktrynaję?W ktorym
            momencie artykułu ona indoktrynuje?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka